Co możemy zrobić…
Jakiś czas temu utworzyłem zakładkę: PKB+bezrobocie 1996-2002=2006-2012??? oraz (Nasz) budżet (Polski). Ostatnio otrzymałem pytanie, co możemy zrobić w takiej sytuacji… Paradoksalnie myślę, że “recepta” jest jedna, poniżej parę moich przemyśleń.
Ostatnio przeczytałem, że 70 % Polaków nie wie na co wydaje pieniądze!
Jak politycy mają dobrze prowadzić finanse publiczne, jeżeli tak znaczna część społeczeństwa nie kontroluje swoich własnych wydatków? Przecież politycy to “przedstawiciele” społeczeństwa…
Założę się, że znaczna część Polaków nie ma pojęcia jakiej wielkości płacą odsetki od swoich kredytów i jaką w sumie oddają fortunę bankom. Podobnie jak przeciętny Polak nie zdaje sobie sprawy, że Polska rocznie płaci kilkadziesiąt mld PLN odsetek od zadłużenia…
Moim zdaniem “recepta”, co możemy zrobić jest jedna, czyli stwarzanie warunków, o czym pisałem tutaj: Stwarzanie warunków to klucz do sukcesu? cz. 1
Dlatego też moim zdaniem warto zrobić dwie rzeczy:
- Zacząć liczyć koszty, być świadomym na co idą pieniądze (zarówno własne jak i publiczne) i PO PROSTU ZACZĄĆ KONTROLOWAĆ TE KOSZTY.
W przypadku finansów osobistych można do tego użyć darmowych programów z internetu, czy po prostu zrobić proste zestawienie w excelu. W dobie bankowości internetowej nie powinno to być najmniejszym problemem. Trzeba tylko chcieć:-)
W przypadku finansów Polski… Myślę, że politycy dają wyborcom to, czego chcą. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że jeżeli Polacy chcieliby, aby Polska nie miała deficytu budżetowego, to w dobie sondaży i internetu, politycy daliby wyborcom to, czego chcą, czyli nadwyżke budżetową…
Jednak aby społeczeństwo (wyborcy) zaakceptowali wyrzeczenia w krótszym okresie (trudne reformy) równie ważny jest poniższy punkt: - W dłuższym terminie warto “stworzyć strategię” na duży wzrost dochodów.
W przypadku finansów osobistych ciekawe mogą być te zakładki: Dla pracownika, Dla właściciela biznesu oraz Dla inwestora a ponadto ten wpis Inwestowanie na giełdzie a książka “Kwadrant przepływu pieniędzy” czyli lepiej być pracownikiem, samozatrudnionym, właścicielem biznesu czy inwestorem?
W przypadku finansów Polski “dodatkowe dochody”, czyli wpływy budżetowe można osiągnąć przez DWIE RZECZY:
1) PO PIERWSZE POSTAWIENIE NA PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ, czyli stwarzanie warunków do tego, aby powstawało jak najwięcej firm i aby firmy generalnie mogły się dynamicznie rozwijać
2) A PO DRUGIE POSTAWIENIE NA PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ
Dlaczego? Bo postawienie na przedsiębiorczość oznacza wysokie PKB i tworzenie miejsc pracy, czyli niskie bezrobocie.
A to z kolei oznacza wysokie wpływy z podatków pośrednich (konsumpcja+inwestycje), które są głównym źródłem dochodów budżetu Polski. Podatki pośrednie stanowią około 65% wpływów budżetu polski (czyli np. VAT, akcyza, np. połowa ceny paliwa to podatki pośrednie! ). Podatki pośrednie płacą zarówno przedsiębiorcy jak i pracownicy.
Czy to jest możliwe? Jak pokazują doświadczenia np. Irlandii z przełomu lat 70-tych oraz 80-tych jest to możliwe. Przedstawiciele różnych ruchów politycznych i społecznych “dogadali się” i “zacisnęli pasa”, co stało się fundamentem bardzo dynamicznego wzrostu gospodarczego w Irlandii w kolejnych trzydziestu latach!
Zresztą, aby pokazać, czego można dokonać przez 30 lat, warto wspomnieć, że w 2008 PKB Irlandii przypadający na jednego obywatela tego kraju wyniósł ponad 42 tyś. USD (8 miejsce na świecie). W Polsce było to zaledwie 1/3 tej kwoty, czyli trochę ponad 17 tyś USD (50 miejsce na świecie) (są to liczby według siły nabywczej danej waluty, czyli uwzdlędniające różnicę cen w obu państwach, źródło http://pl.wikipedia.org/wiki/PKB_per_capita ).
Pomimo recesji w Irlandii w 2009 roku (PKB spadnie pewnie coś koło -7% r/r) PKB przypadający na 1 mieszkańca będzie i tak nadal bardzo wysoki (spadnie do około 39 tyś USD).
A w Polsce? Pomimo ”zielonej wyspy na tle Europy”, czyli pozytywnego PKB, będzie to nadal 17 tyś. USD na osobę, różnica i tak pozostaje ogromna….
A wzrost bezrobocia w Irlandii? Owszem, wzrosło, ale z jakiego poziomu? z 5%(!) do 12%, czyli do poziomu podobnego jak w Polsce, gdzie przecież nie było recesji.

luty 20th, 2010 at 2:24 pm
“wyrzeczenia” – W dobie edytorów tekstu z automatycznym sprawdzaniem pisowni i internetowych słowników nie powinno to być najmniejszym problemem. Trzeba tylko chcieć:-)
marzec 26th, 2010 at 3:21 pm
Akurat mamy demokracje wiec wspomniane 70% “finansistow” znajdzie sie w rzadzie. Uwazam tez ze politycy daja wyborcom to co w ich oczach chca wyborcy, a nie co sami wyborcy chca.
Ciekaw jestem co autor ma na mysli piszac aby panstwo postawilo na przedsiebiorczosc. Z tego co przypuszczam miesci sie w tym jakis pomysl, ktory sprawi iz ludzie zaczna otwierac nowe firmy i dzieki temu wiecej z nich dolozy sie w tych tymi samymi podatkami do budzetu?
przy okazji, ciekawy blog!