Czynniki wpływające na kurs waluty cz.4: ważne są stopy procentowe czy jednak PKB? a tym samym jaki docelowy kurs PLN/EUR w 2009 r.?
marzec 15, 2009 10:00 pm 1 Ciekawe, 2 Analiza makro, 4 Analiza sytuacji firmyNAJBLIŻSZE SZKOLENIE Z ANALIZY FUNDAMENTALNEJ: więcej info tutaj: SZKOLENIA
a tu znajdują się moje najciekawsze historyczne wpisy w PDF: WPISY W PDF
Jakiś czas temu w artykule Czynniki wpływające na kurs waluty, czyli co decyduje o sile/słabości złotówki cz.3: krótki okres – oczekiwany dochód pisałem na temat tego, co wpływa na kurs waluty w krótszym terminie (kwartały). W powszechnej opini za główną przyczynę ruchów na walutach uważa się różnicę pomiędzy stopami procentowymi (dysparytet stóp procentowych) w różnych państwach. I tutaj można przytoczyć mój poprzedni artykuł Warto widzieć świat takim jakim jest czy takim, jakim chcielibyśmy aby był? i zadać pytanie czy aby na pewno?
Poniżej:
- Podaję przykład z przłomu 2005/2006, kiedy to bardzo mocne obniżki stóp procentowych ( obniżka z 7,25% do 4,25%) spowodowały, że złotówka… się umocniła.
- Dlaczego? Bo oczekiwano mocnego wzrostu PKB w kolejnych kwartałach a zgodnie z teorią to głównie oczekiwania dotyczące PKB wpływają na kurs walutowy
- Na końcu robię podsumowanie dlaczego złotówka sie tak osłabiła, piszę o RPP oraz stawiam tezę, na temat docelowego kursu dla PLN/EUR w kolejnych kwartałach.
Poniżej w pliku na wykresie numer:
kurs-pln-pkb-oraz-stopy-procentowe-od-2003-do-2007
- “PLN i stopy % 05 i 06″ podaję przykład mocnego spadku polskich stóp procentowych (prawa skala w %) na przełomie 2005/2006 r. (14 miesięcy, spadek z 7,25% do 4,25%). Co wtedy stało się ze złotówką? Jeżeli wierzyć, że na kurs walutowy wpływają stopy procentowe, złotówka powinna się mocno osłabić (lewa skala). Oczywiście tak się nie stało. Widać to na wykresie PLN i Euro oraz PLN i USD. Złotówka umocniła się względem Euro prawie o 8 %, a względem USD kurs się nie zmienił (analizując daty pomiędzy pierwszą obniżką w marcu 2005 a ostatnią w maju 2006).
- “PLN i PKB od 01 do 07″, tutaj widać dlaczego złotówka się nie osłabiła (lewa skala). Bo inwestorzy juz od wiosny 2004 (kurs walutowy jak i warszawski indeks giełdowy) dyskontowali wysoką dynamikę PKB (prawa skala w % r/r) w Polsce w 2005 i w 2006. O “dyskontowaniu” PKB przez indeks giełdowy pisałem tutaj: Giełda dyskontuje wydarzenia w realnej gospodarce?.
Zresztą na podstawie powyższych danych widać, że mocne umocnienie złotówki w 2004 roku to również nie był raczej efekt trzykrotnych podwyżek stóp procentowych z 5,75% wiosną 2004 do 7% na jesieni tego samego roku, ale raczej oczekiwania na mocny wzrost PKB po wejściu Polski do Unii Europejskiej oraz wejście polskiej gospodarki w kolejny boom po spowolnieniu 2001/2002.
Jeżeli wczytać się w teorią związaną z kursem walutwym, można dojść do wniosku, żę tak naprawdę kwestia dotyczy oczekiwanego dochodu z inwestowania w różnych państawach. A to w głównej mierze związane jest z oczekiwaną dynamiką PKB. Paradoksalnie zmiany kursu walutowego wiązane są z ruchami na stopach procentowych, gdyż zazwyczaj w tym samym czasie podobny trend występuje na PKB. Powstaje jednak pytanie co jest przyczyną a co skutkiem.? Tak naprawdę ruchy na stopach procentowych to tylko odpowiedź na to, co dzieje się z PKB. Jeżeli dynamika PKB jest wysoka, czyli można spodziewać się relatywnie wysokiej stopy zwrotu z inwestowania w aktywa w danym państwie (waluta się umacnia), Bank Centralny, w celu schłodzenia gospodarki, podnosi stopy procentowe. Jeżeli oczekiwana dynamika PKB będzie niska (czyli waluta się osłabia bo niższe oczekiwane stopy zwrotu), Bank Centralny obniża stopy procentowe.
Podsumowanie:
Jak pokazują dane historyczne, np. za okres 2005 i 2006, ruchy na walutach w okresie kwartałów powodowane są zmianami w oczekiwanym PKB danego kraju względem oczekiwanego PKB w “reszcie świata”. Oczywście kurs walutowy “dyskontuje” oczekiwane PKB, a nie historyczne, podobnie jak np. robiąc lokatę w banku nie interesuje nas historyczne oprocentowanie, ale oprocentowanie, jakie będzie w przyszłości.
Ponadto na podstawie powyższego przykładu można postawić tezę na temta mocnego osłabienie złotówki na przełomie 2008/2009. Spowodowane zostało prawdopodobnie “rozjechaniem” się oczekiwań z początku 2008 r. dotyczącymi PKB w Polsce i “reszcie świata”. Po prostu najpierw początkiem 2008 oczekiwano, że Polska będzie ”wyspą”, do której w niewielkim stopniu dojdzie spowolnienie. Jednocześnie już wtedy oczekiwano mocnego spowolnienia/recesji w USA i Europie. Przełożyło się to na dużą różnicę pomiędzy oczekiwanym PKB w Polsce i reszcie świata.
Powiedzmy w Polsce miało to być np. 5% w kolejnych kwartałach a w USA czy Europie minus -1%, czyli różnica wynosiła 6 pkt %. Stąd też takie umocnienie złotówki w pierwszej połowie 2008 do 3,2 dla PLN/EUR i 2 dla PLN/USD (bo wcześniej, w 2007, nie oczekiwano nawet recesji w USA czy Europie, więc różnica w oczekiwanym PKB była znacznie mniejsza, więc musiało nastąpić dodatkowe umocnienie złotówki dla 6% PKB). Następnie w drugiej połowie 2008 i na początku 2009 okazało się, że nie będzie to różnica 6% ale np. 3% (np. w USA i Europie minus -3% a w Polsce 0%). Po podstawieniu do wzoru, o którym pisałem w cytowanym artykule (np. na 10 lat, napisze o tym nastepnym razem), : Czynniki wpływające na kurs waluty, czyli co decyduje o sile/słabości złotówki cz.3: krótki okres – oczekiwany dochód daje właśnie osłabienie PLN/EUR z 3,5 w okolice 5 PLN/EUR.
No i wreszcie ostatni wniosek, który sam się nasuwa. RPP raczej nie musi się martwić tym, że jej działania (obniżki stóp %) wpływają na kurs walutowy, bo jak pokazują dane, znaczenie ma tak naprawdę PKB i o PKB powinna się martwić. A to co stanie się w przyszłości z kursem złotówki zależy od tego, jaka różnica będzie pomiędzy oczekiwanym polskim PKB i “reszty świata”. Innymi słowy czy polskie PKB względem innych państw będzie jeszcze znacznie gorsze niż już teraz “jest w cenach” złotówki.
Jeżeliby założyć, że korekta oczekiwań dotycząca polskiego PKB i “reszty świata” już się dokonała (zajęło to 7 miesięcy) to raczej trudno spodziewać się dalszego oslabiania złotówki, a raczej można spodziewać się jej stopniowego umacniania. A powinno tak być, zgodnie z teorią, że niższa stopa zwrotu związana z niższym oczekiwanym PKB (w stosunku do tego, co oczekiwano wcześniej) np. w Polsce, musi być zrekompensowana przez zyski z waluty krajowej, w tym wypadku złotówki. Musi tak być, aby dochody z inwestycji na całym świecie były “równe (bo dochód=zysk z inwestycji+strata z waluty). Tak jak pisałem w części 3. o kursie walutowy (pod koniec artykułu) ruch na walucie dokonuje sie w dwóch etapach: 1) mocny ruch na walucie uwzględniający nowe oczekiwania (dane), w naszym wypadku mocne osłabienie PLN oraz 2) stopniowy i znacznie mniejszy ruch przeciwny do pkt 1), który rekompensuje niższą stopę zwrotu z podstawowego aktywa (w tym wypadku utożsamiany z PKB).
A dalsze osłabienie złotówki jest tylko możliwe w dwóch przypadkach:
- Jeżeli Polskie PKB będzie znacznie gorsze niż już teraz oczekują inwestorzy w kursie PLN.
- Jeżeli Polska miałaby “ogłosić niewypłacalność”, czyli nie spłacać zadłużenia, jak prawdopodobnie Ukraina.
Raczej się na to jednak nie zanosi (75% polskiego długu to “polscy inwestorzy”, po 25% OFE, banki i inwestorzy indywidualni). Ponadto, jak na razie rząd kontroluje wydatki i deficyt budżetowy, więc nie grożą nam duże emisje obligacj, które zwiększyłyby znacznie oprocentowanie naszego długu publicznego a przez to mielibysmy problem z jego bieżącym regulowaniem. Oczywiście pewnie przy mniejszych zakładanych wpływach prawdopodobnie deficyt będzie musiał być trochę zwiększony, ale o tym już wszyscy wiedzą i jest to “w cenach”.

lipiec 10th, 2009 at 5:46 pm
Z innej beczki ale też o o walucie. Na obecnym spotkaniu G8 mają być rozmowy czym zastąpić dolara, wcześniej o tym wspominali Chińczycy, narzekali Rosjanie, podobno Iran zaczął sprzewawać ropę nie w USD tylko w innej walucie.
Z drugiej strony USA swój dług publiczny mogliby zredukować przez rozkręcenie inflacji. Jednak kiedy USD przestanie być walutą światową to może rząd USA zacznie dbać o dolara i nie pozwoli na inflację.
Innymi słowy: czy istnieje ryzyko wzrostu kursu dolara?
lipiec 11th, 2009 at 11:03 am
Oj pytania na temat kursów walut należą do tych “najtrudniejszych”, bo tutaj odpowiedź zależy głównie od czynnika ludzkiego, który jest bardzo trudny do przewidzenia. Innymi słowy kurs USD (w dłuższym terminie) zależy od przyszłych decyzji politycznych, czyli czy właśnie USA będzie prowadziło politykę “inflacyjną”.
A po drugie trzeba odpowiedzieć na pytanie czy wogóle im się to uda (wykreować inflację), bo jeżeli transmisja (kreowanie) pieniądza przez banki nie zaskoczy, to jest też możliwa deflacja (czyli spłata starego zadłużenia i brak nowego a przez to mniej $ w gospodarce). A skoro $ byłoby mniej wykreowaniego to dolar by się musiał umocnić (nastąpiłby efekt przeciwny do inflacji, czyli nadmiernego pompowania pieniądza w gospodarkę).
Natomiast w krótszym terminie kurs $, zgodnie z teorią o PKB, zależy od odpowiedzi o oczekiwaną różnicę pomiędzy PKB USA i reszty świata. Jeżeli oczekiwania będą, że PKB będzie relatywnie lepsze w kolejnych latach, to nastąpi napływ kapitału do USA i umocni to dolara w krótszym terminie, jeżeli nie, to dolar się osłabi.
Na temat dlugoterminowego kursu $ pisał kiedyś Wojciech Białek tutaj Niestety miał być jeszcze artykuł o $ w średnim i krótkim terminie, ale na razie jeszcze się nie ukazał.
Wiem, że ta odpowiedź może nie wydać się wystarczająca, ale przynajmniej nakreśla pewne warianty rozwoju sytuacji, a to już jest coś:-)
Zresztą jeżeli już zadłużać się nie w PLN (chociaż jest to ryzykowne, ze względu na zmiany kursu) to EUR wydaje się znacznie ciekawsze. Dlaczego?
1) PLN w większym stopniu podąża za EUR niż za USD, czyli teoretycznie mniejsze ryzyko kursowe (rynek dyskontuje wejście do strefy euro)
2) Bank europejski (ECB) prowadzi chyba jednak mniej inflacyjną politykę niż FED (USA), więc w przyszłości jest relatywnie mniejsze ryzyko dużej inflacji a przez to wysokich stóp procentowych.
3) Kiedyś Polska wejdzie do strefy euro, więc i ryzyko kursowe zniknie
Innymi słowy w takim wypadku mniej się “spekuluje” na zarobek na kursie, np. że USD spadnie, bo jak wzrośnie, to dużo się straci na takiej spekulacji. A z drugiej strony, w relacji do kredytu w PLN, zyskuje się na niższym oprocentowaniu EUR.
wrzesień 3rd, 2009 at 9:51 pm
Witam, nie do konca rozumiem wniosek z artykulu. Tresc do mnie przemawia, ale jesli sprawdzic korelacje pomiedzy danymi, to juz sie gubie.
Wniosek jak dobrze rozumiem jest taki, ze kurs walut zalezy od PKB. Zatem PKB i kurs np PLNEUR powinien byc w scislej korelacji. A tutaj:
COR(PKB, PLNEUR) = -0,1 (praktycznie brak korelacji)
COR(STOPA%, PLNEUR) = 0,5 (lepiej)
Ewentualnie w okresie od 2005 COR(PKB, PLNEUR) = -0,7, czyli tutaj juz jakas korelacja jest. Ale co z wczesniejszym okresem?
wrzesień 3rd, 2009 at 10:54 pm
Witam
Zgadza się, w krótszym okresie czasu (miesiące/kwartały) kurs waluty zależy od PKB, z tym, że od oczekiwanego PKB. Np. ostatnie parę miesięcy polepszyły się oczekiwania co do PKB Polski i zgodnie z tą teorią ostatnie umocnienie PLN tak właśnie można tłumaczyć.
Korelacja nie musi być na tych samych danych z tego samego okresu (trzebaby przesuwać szeregi czasowe), bo jak pisałem chodzi o oczekiwania a oczekiwania mogą się zmieniać się w czasie. Innymi słowy do pewnych zależności stosowanie statystyki nie ma sensu, bo zależności nie są liniowe (bo ludzie podejmują decyzje z różnym opóźnieniem czasowym).
Np. liczenie korelacji ma sens dla danych o PKB i produkcji przemysłowej, co zrobiłem tutaj: Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.
Jednak liczenie korelacji nie ma sensu w tym wypadku: Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.2 na przykładzie kwartalnych dynamik kursu euro i PKB Polski bo kurs euro działa różnie na gospodarkę w różnych momentach cyklu w gospodarce (o czym pisałem w cytowanym artykule, gdzie wpływ euro dzielę na dwa okresy). Ktoś policzy korelację i powie, że jest słaba, co jednak byłoby błędne, bo kurs euro bardzo mocno wpływa na PKB Polski, o czy mieliśmy właśnie możliwość przekonać się w II kwartale 2009 i zapewne w III i IV kwartale 2009:-)