<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.2 na przykładzie kwartalnych dynamik kursu euro i PKB Polski'</title>
	<atom:link href="http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/</link>
	<description>Michał stopka - Analiza fundamentalna</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 21:11:06 +0100</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>By: Michał Stopka</title>
		<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/comment-page-1/#comment-15067</link>
		<dc:creator>Michał Stopka</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jul 2009 09:23:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.michalstopka.pl/?p=934#comment-15067</guid>
		<description>Jeszcze jeżeli chodzi o nastroje, to od marca poprawiają się: http://www.ipsos.pl/new/3_3.html 

A wogóle, to na wiosnę 2009 pesymizm był na poziomie dołków z poprzedniego cyklu, co też daje do myślenia...:-): http://www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=51&amp;size=big&amp;type=max 

Zresztą jak widać na drugim wykresie, ludzie mają tendencję do bycia dużymi optymistami zaraza przed załamaniem w gospodarce, a pesymistami w dołku spowolnienia. Taka już natura człowieka. Stara historia:-)

No i zostaje jeszcze ta kwestia: 
&quot;Jedną z większych różnic widzę w ocenie konsumpcji i zakupu towarów przez firmy - MF idzie raczej w kierunku “zamiast wyjechać na narty, zostanę w domu”, “szkolenie zorganizuję jak będzie po kryzysie” a w zagranicznej firmie “towaru, nawet z Polski, nie kupię, bo już nie mam za co”.&quot;

Proszę zobaczyć na dane o produkcji przemysłowej czy o sprzedaży detalicznej, o których pisałem tutaj: &lt;a href=&quot;http://www.michalstopka.pl/zaleznosci-laczace-gpw-pkb-produkcje-przemyslowa-oraz-sprzedaz-detaliczna-czyli-dlaczego-dolek-na-pkb-polski-byl-prawdopodobnie-w-i-kwartale-2009-r/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.&lt;/a&gt; 
Te procesy już w dużym stopniu nastąpiły, bo jak widać po danych, zaczęły się na przełomie 2007/2008. 
Problem w tym, że jak media już o czymś &quot;trombią&quot; to już wszyscy o tym wiedzą i jest już &quot;po ptokach&quot;. Podobnie było z optymizmem. To właśnie w 2007 media trąbiły jak to jest super z polską i światową gospodarką, jakie to &quot;kokosy&quot; można zbić zakładając jakąkolwiek firmę. A wtedy już właśnie &quot;było po ptokach&quot; i raczej należało się przygotowywać do spowolnienia w gospodarce a przez to na trudniejsze czasy.

&lt;strong&gt;Podsumowując to jak z farmerami uprawiającymi truskawki. Jak jednego roku niewielu posadzi truskawki, to jest ich mało a przez to ceny są wysokie. Widząc to farmerzy na potęgę sadzą truskawki, nie zastanawiając się, że to samo robią ich koledzy. W efekcie w kolenym roku truskawek jest za dużo i ceny mocno spadają. Farmerzy &quot;zdołowani&quot; niskimi cenami stają się pesymistami, zaniedbują pola truskawek i ... cykl się powtarza. W kolejnym okresie truskawek jest za mało, więc ich ceny idą do góry. I tak cykl się zamyka:-)&lt;/strong&gt;
Oczywiście mogę się mylić, ale wydaje mi się, że obecnie &quot;farmerzy&quot;, czyli społeczeństwo jest pesymistycznie nastawione, bo &quot;truskawek&quot; przez ostatni rok było za dużo i ich ceny spadły. A co będzie dalej, nietrudno się domyślić:-)

</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze jeżeli chodzi o nastroje, to od marca poprawiają się: <a href="http://www.ipsos.pl/new/3_3.html" rel="nofollow">http://www.ipsos.pl/new/3_3.html</a> </p>
<p>A wogóle, to na wiosnę 2009 pesymizm był na poziomie dołków z poprzedniego cyklu, co też daje do myślenia&#8230;:-): <a href="http://www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=51&amp;size=big&amp;type=max" rel="nofollow">http://www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=51&amp;size=big&amp;type=max</a> </p>
<p>Zresztą jak widać na drugim wykresie, ludzie mają tendencję do bycia dużymi optymistami zaraza przed załamaniem w gospodarce, a pesymistami w dołku spowolnienia. Taka już natura człowieka. Stara historia:-)</p>
<p>No i zostaje jeszcze ta kwestia:<br />
&#8220;Jedną z większych różnic widzę w ocenie konsumpcji i zakupu towarów przez firmy &#8211; MF idzie raczej w kierunku “zamiast wyjechać na narty, zostanę w domu”, “szkolenie zorganizuję jak będzie po kryzysie” a w zagranicznej firmie “towaru, nawet z Polski, nie kupię, bo już nie mam za co”.&#8221;</p>
<p>Proszę zobaczyć na dane o produkcji przemysłowej czy o sprzedaży detalicznej, o których pisałem tutaj: <a href="http://www.michalstopka.pl/zaleznosci-laczace-gpw-pkb-produkcje-przemyslowa-oraz-sprzedaz-detaliczna-czyli-dlaczego-dolek-na-pkb-polski-byl-prawdopodobnie-w-i-kwartale-2009-r/" rel="nofollow">Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.</a><br />
Te procesy już w dużym stopniu nastąpiły, bo jak widać po danych, zaczęły się na przełomie 2007/2008.<br />
Problem w tym, że jak media już o czymś &#8220;trombią&#8221; to już wszyscy o tym wiedzą i jest już &#8220;po ptokach&#8221;. Podobnie było z optymizmem. To właśnie w 2007 media trąbiły jak to jest super z polską i światową gospodarką, jakie to &#8220;kokosy&#8221; można zbić zakładając jakąkolwiek firmę. A wtedy już właśnie &#8220;było po ptokach&#8221; i raczej należało się przygotowywać do spowolnienia w gospodarce a przez to na trudniejsze czasy.</p>
<p><strong>Podsumowując to jak z farmerami uprawiającymi truskawki. Jak jednego roku niewielu posadzi truskawki, to jest ich mało a przez to ceny są wysokie. Widząc to farmerzy na potęgę sadzą truskawki, nie zastanawiając się, że to samo robią ich koledzy. W efekcie w kolenym roku truskawek jest za dużo i ceny mocno spadają. Farmerzy &#8220;zdołowani&#8221; niskimi cenami stają się pesymistami, zaniedbują pola truskawek i &#8230; cykl się powtarza. W kolejnym okresie truskawek jest za mało, więc ich ceny idą do góry. I tak cykl się zamyka:-)</strong><br />
Oczywiście mogę się mylić, ale wydaje mi się, że obecnie &#8220;farmerzy&#8221;, czyli społeczeństwo jest pesymistycznie nastawione, bo &#8220;truskawek&#8221; przez ostatni rok było za dużo i ich ceny spadły. A co będzie dalej, nietrudno się domyślić:-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Michał Stopka</title>
		<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/comment-page-1/#comment-15054</link>
		<dc:creator>Michał Stopka</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2009 20:42:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.michalstopka.pl/?p=934#comment-15054</guid>
		<description>Witam:-)

No jak to bardziej pesymistyczny, chyba staje się coraz bardziej optymistyczny? Przecież MFW już zaczął podnosić prognozę PKB Polski do wspomnianych -0,5%, bo w kwietniu (zaledwie dwa miesiące temu!) był bardziej pesymistycznie nastawiony i prognozował recesję na poziomie -0,7%. 
To są dopiero &quot;Analitycy&quot; przez duże &quot;A&quot;:-). Jeszcze na jesieni 2008 prognozowali +3,8%:-) 

No ale nie ma się co dziwić, jak wskazują badania, &quot;ekonomiści jako całość&quot; zazwyczaj są bardzo dobrym &quot;antywskaźnikiem&quot; tego co się wydarzy z PKB. Robiąc dokładnie &quot;na odwrót&quot; wyszłoby się lepiej niż słuchając tego, co &quot;prognozują&quot;. Dlatego też nie ma co się przejmować takimi prognozami:-) (zresztą w kwietniu również Komisja Europejska przebiła MFW i dała PKB Polski w 2009 -1,7%, to są dopiero pobożne życzenia).

Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się wybitni ekonomiści, którzy mają dobre analizy, ale to jest rzadkość:-)
Jeżeli ktoś szuka &quot;wiarygodnych&quot; i dobrych prognoz PKB (a przynajmniej były takie historycznie) wystarczy zobaczyć na zachowanie indeksów giełdowych (zarówno kierunek zmian, czyli czy rośnie, czy spada oraz roczne zmiany procentowe), pisałem o tym tutaj: &lt;a href=&quot;http://www.michalstopka.pl/gielda-i-pkb/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Giełda i PKB&lt;/a&gt;

Na przykład patrząc na ostatnie zachowanie giełdy, indeksy od dołka w lutym 2009 wzrosły do maksimum w czerwcu prawie +70%, a to jest znacznie więcej niż w poprzednich spowolnieniach w 1996, 1999 oraz 2001. W poprzednich &quot;cyklach&quot; mocne wzrosty na giełdzie oznaczały coraz lepsze PKB w kolejnych kwartałach, więc szanse na recesję w 2009 roku w Polsce są prawie &quot;zerowe&quot;:-) 
Pewnie będzie coś koło +1% a może nawet +2%.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam:-)</p>
<p>No jak to bardziej pesymistyczny, chyba staje się coraz bardziej optymistyczny? Przecież MFW już zaczął podnosić prognozę PKB Polski do wspomnianych -0,5%, bo w kwietniu (zaledwie dwa miesiące temu!) był bardziej pesymistycznie nastawiony i prognozował recesję na poziomie -0,7%.<br />
To są dopiero &#8220;Analitycy&#8221; przez duże &#8220;A&#8221;:-). Jeszcze na jesieni 2008 prognozowali +3,8%:-) </p>
<p>No ale nie ma się co dziwić, jak wskazują badania, &#8220;ekonomiści jako całość&#8221; zazwyczaj są bardzo dobrym &#8220;antywskaźnikiem&#8221; tego co się wydarzy z PKB. Robiąc dokładnie &#8220;na odwrót&#8221; wyszłoby się lepiej niż słuchając tego, co &#8220;prognozują&#8221;. Dlatego też nie ma co się przejmować takimi prognozami:-) (zresztą w kwietniu również Komisja Europejska przebiła MFW i dała PKB Polski w 2009 -1,7%, to są dopiero pobożne życzenia).</p>
<p>Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się wybitni ekonomiści, którzy mają dobre analizy, ale to jest rzadkość:-)<br />
Jeżeli ktoś szuka &#8220;wiarygodnych&#8221; i dobrych prognoz PKB (a przynajmniej były takie historycznie) wystarczy zobaczyć na zachowanie indeksów giełdowych (zarówno kierunek zmian, czyli czy rośnie, czy spada oraz roczne zmiany procentowe), pisałem o tym tutaj: <a href="http://www.michalstopka.pl/gielda-i-pkb/" rel="nofollow">Giełda i PKB</a></p>
<p>Na przykład patrząc na ostatnie zachowanie giełdy, indeksy od dołka w lutym 2009 wzrosły do maksimum w czerwcu prawie +70%, a to jest znacznie więcej niż w poprzednich spowolnieniach w 1996, 1999 oraz 2001. W poprzednich &#8220;cyklach&#8221; mocne wzrosty na giełdzie oznaczały coraz lepsze PKB w kolejnych kwartałach, więc szanse na recesję w 2009 roku w Polsce są prawie &#8220;zerowe&#8221;:-)<br />
Pewnie będzie coś koło +1% a może nawet +2%.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: adam</title>
		<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/comment-page-1/#comment-15043</link>
		<dc:creator>adam</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2009 14:24:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.michalstopka.pl/?p=934#comment-15043</guid>
		<description>Analiza ciekawa jak zwykle.

Dla porównania - świeże opinie MF są bardziej pesymistyczne:
http://beta.biznes.onet.pl/do-polski-nadchodzi-zalamanie-inwestycji-i-eksport,18490,3018126,1,news-detal

Jedną z większych różnic widzę w ocenie konsumpcji i zakupu towarów przez firmy - MF idzie raczej w kierunku &quot;zamiast wyjechać na narty, zostanę w domu&quot;, &quot;szkolenie zorganizuję jak będzie po kryzysie&quot; a w zagranicznej firmie &quot;towaru, nawet z Polski, nie kupię, bo już nie mam za co&quot;.

Jakie dane możemy zanalizować głębiej, żeby sprawdzić, które z opinii są bliższe realiom? Może spróbuję spojrzeć na nastroje konsumenckie / przedsiębiorców.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Analiza ciekawa jak zwykle.</p>
<p>Dla porównania &#8211; świeże opinie MF są bardziej pesymistyczne:<br />
<a href="http://beta.biznes.onet.pl/do-polski-nadchodzi-zalamanie-inwestycji-i-eksport,18490,3018126,1,news-detal" rel="nofollow">http://beta.biznes.onet.pl/do-polski-nadchodzi-zalamanie-inwestycji-i-eksport,18490,3018126,1,news-detal</a></p>
<p>Jedną z większych różnic widzę w ocenie konsumpcji i zakupu towarów przez firmy &#8211; MF idzie raczej w kierunku &#8220;zamiast wyjechać na narty, zostanę w domu&#8221;, &#8220;szkolenie zorganizuję jak będzie po kryzysie&#8221; a w zagranicznej firmie &#8220;towaru, nawet z Polski, nie kupię, bo już nie mam za co&#8221;.</p>
<p>Jakie dane możemy zanalizować głębiej, żeby sprawdzić, które z opinii są bliższe realiom? Może spróbuję spojrzeć na nastroje konsumenckie / przedsiębiorców.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Michał Stopka</title>
		<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/comment-page-1/#comment-14922</link>
		<dc:creator>Michał Stopka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 21:44:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.michalstopka.pl/?p=934#comment-14922</guid>
		<description>Witam

Cieszę się, że moje artykuły od czasu do czasu motywują innych do drążenia poszczególnych zagadnień i stawiania pytań w rodzaju: &quot;No tak, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że...&quot;. Dzięki takim komentarzom człowiek uczy się najwięcej, a ponadto zawsze warto zobaczyć inne spojrzenie na dane zagadnienie. Dlatego, z góry wszystkim dziękuję za włączenie się w dyskusję:-)

Zawsze jest ryzyko, że pewne zależności nie będą miały miejsca kolejnym razem. A nie będą miały miejsca, jeżeli &quot;fundamenty&quot;, które powodują te zależności się zmienią. Jeżeli nie, to powinny nadal mieć miejsce.

Jeżeli chodzi o &quot;efekt euro&quot;, (niestety link jest po niemiecku, a niemieckiego nie znam, a szkoda, może najwyższy czas się nauczyć:-):

Z jednej strony nie ulega wątpliwości, że obecny światowy kryzys jest znacznie poważniejszy niż poprzednie kryzysy, jeżeli jednak chodzi o Polskę i Niemcy, czy wogóle UE i Polskę, to wydaje mi się, że Polska jest w wyśmienitej sytuacji:

1) Historycznie, jeżeli jakieś państwo miało własną walutę to korzyści z jej osłabienia były &quot;z nawiązką&quot; niszczone przez różne cła i limity eksportowe/importowe wprowadzane przez inne państwa. Obecnie jednak Polska jest w UE i nie ma żadnych takich barier, więc, co jest paradoksem powinniśmy bez problemu skorzystać z osłabienia złotówki i nie wiążą się z tym żadne negatywne, &quot;odwetowe&quot; reakcje ze strony innych państw UE, bo ich po prostu nie może być.
Proszę zauważyć, że w latach 2001/2002 Polska nie była w aż tak korzystnej sytuacji, a &quot;efekt euro&quot; zadziałał.

2) Obecne osłabienie złotówki jest dwa razy mocniejsze, niż w poprzednim cyklu, co znacznie bardziej poprawia konkurencyjność Polski, co powinno &quot;równoważyć&quot; fakt, że tym razem kryzys jest poważniejszy.

3) Proszę postawić się na miejscu potencjalnej niemieckiej firmy. W obecnym kryzysie nie chodzi o to, aby obniżyć koszty o kilka procent, bo to nic nie zmienia. To jest kwestia &quot;być albo nie być&quot; tej firmy więc wiele firm potrzebuje ciąć koszty mocno dwucyfrowo. A takich obniżek nie są w stanie dostarczyć partnerzy ze strefy euro, ale z Polski już tak, przy obecnym kursie euro i generalnie niższych kosztach polskich produktów i usług.

No ale oczywiście teoria, aby miała sens musi sprawdzać się w praktyce. Ostatnie dane o produkcji przemysłowej za drugi kwartał idą, jak na razie,zgodnie z założeniamia w tym artykule: &lt;a href=&quot;http://www.michalstopka.pl/zaleznosci-laczace-gpw-pkb-produkcje-przemyslowa-oraz-sprzedaz-detaliczna-czyli-dlaczego-dolek-na-pkb-polski-byl-prawdopodobnie-w-i-kwartale-2009-r/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.&lt;/a&gt; (a nawet trochę lepiej, bo produkcja według prognoz miałab być -6,7% za maj a była -5,2%)

Tak przy okazji to proszę zauważyć, że te dane o Polskim eksporcie do Niemiec I-IV też potwierdzają tezę, że &quot;efekt euro&quot; działa:-) Bo ja to możliwe, że eksport Polski jest większy niż w 2008, chociaż obecne dane wskazują, że import Niemiec tak mocno spadł? Odpowiedź nasuwa się sama:-)

Ponadto nie rozumiem też, dlaczego jakaś firma niemiecka miałaby zamykać firmę w Polsce i przenosić do Niemiec. Przecież filia w Polsce musi produkować znacznie taniej niż w Niemczech (szczególnie przy obecnym kursie euro), więc przeniesienie produkcji do Niemiec tylko pogorszyłoby ich koszty. 
Zamknięcie firmy miałoby sens, jeżeli ta filia w Polsce, z jakichś powodów ponosiłaby straty w Polsce, wtedy jej zamknięcie ograniczałoby straty firmy matki. 
Ale oczywiście każdą sytuację należy analizować oddzielnie, a tutaj nie mam odpowiednich danych.

Co do umocnienia się eur/usd od 2001 roku, to paradoksalnie to też było korzystne dla Polski:-) Bo od tamtego czasu co robią niemieckie firmy? Ano szukają za wszelką cenę oszczędności aby taniej produkować... A kto dostarcza od tamtego czasu oszczędności firmom niemieckim?Pytanie retoryczne:-)...

&lt;strong&gt;A tak naprawdę, to wydaje mi się, że &quot;efekt euro&quot; i zwiększenie eksportu działa trochę bardziej w dłuższym terminie (kilka kwartałów) a tak naprawdę najważniejszy jest efekt odcięcia popytu wewnętrznego od relatywnie taniego importu. A to powoduje, że chcąc nie chcąc klienci muszą kupować od producentów krajowych (oczywiście to co jest substytutem). 
Oczywiście przesunięcie popytu z importu na kraj nie musi być jakoś bardzo mocne, ale wystarczy, aby dynamika PKB się poprawiła o te kilka procent.&lt;/strong&gt;
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam</p>
<p>Cieszę się, że moje artykuły od czasu do czasu motywują innych do drążenia poszczególnych zagadnień i stawiania pytań w rodzaju: &#8220;No tak, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że&#8230;&#8221;. Dzięki takim komentarzom człowiek uczy się najwięcej, a ponadto zawsze warto zobaczyć inne spojrzenie na dane zagadnienie. Dlatego, z góry wszystkim dziękuję za włączenie się w dyskusję:-)</p>
<p>Zawsze jest ryzyko, że pewne zależności nie będą miały miejsca kolejnym razem. A nie będą miały miejsca, jeżeli &#8220;fundamenty&#8221;, które powodują te zależności się zmienią. Jeżeli nie, to powinny nadal mieć miejsce.</p>
<p>Jeżeli chodzi o &#8220;efekt euro&#8221;, (niestety link jest po niemiecku, a niemieckiego nie znam, a szkoda, może najwyższy czas się nauczyć:-):</p>
<p>Z jednej strony nie ulega wątpliwości, że obecny światowy kryzys jest znacznie poważniejszy niż poprzednie kryzysy, jeżeli jednak chodzi o Polskę i Niemcy, czy wogóle UE i Polskę, to wydaje mi się, że Polska jest w wyśmienitej sytuacji:</p>
<p>1) Historycznie, jeżeli jakieś państwo miało własną walutę to korzyści z jej osłabienia były &#8220;z nawiązką&#8221; niszczone przez różne cła i limity eksportowe/importowe wprowadzane przez inne państwa. Obecnie jednak Polska jest w UE i nie ma żadnych takich barier, więc, co jest paradoksem powinniśmy bez problemu skorzystać z osłabienia złotówki i nie wiążą się z tym żadne negatywne, &#8220;odwetowe&#8221; reakcje ze strony innych państw UE, bo ich po prostu nie może być.<br />
Proszę zauważyć, że w latach 2001/2002 Polska nie była w aż tak korzystnej sytuacji, a &#8220;efekt euro&#8221; zadziałał.</p>
<p>2) Obecne osłabienie złotówki jest dwa razy mocniejsze, niż w poprzednim cyklu, co znacznie bardziej poprawia konkurencyjność Polski, co powinno &#8220;równoważyć&#8221; fakt, że tym razem kryzys jest poważniejszy.</p>
<p>3) Proszę postawić się na miejscu potencjalnej niemieckiej firmy. W obecnym kryzysie nie chodzi o to, aby obniżyć koszty o kilka procent, bo to nic nie zmienia. To jest kwestia &#8220;być albo nie być&#8221; tej firmy więc wiele firm potrzebuje ciąć koszty mocno dwucyfrowo. A takich obniżek nie są w stanie dostarczyć partnerzy ze strefy euro, ale z Polski już tak, przy obecnym kursie euro i generalnie niższych kosztach polskich produktów i usług.</p>
<p>No ale oczywiście teoria, aby miała sens musi sprawdzać się w praktyce. Ostatnie dane o produkcji przemysłowej za drugi kwartał idą, jak na razie,zgodnie z założeniamia w tym artykule: <a href="http://www.michalstopka.pl/zaleznosci-laczace-gpw-pkb-produkcje-przemyslowa-oraz-sprzedaz-detaliczna-czyli-dlaczego-dolek-na-pkb-polski-byl-prawdopodobnie-w-i-kwartale-2009-r/" rel="nofollow">Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.</a> (a nawet trochę lepiej, bo produkcja według prognoz miałab być -6,7% za maj a była -5,2%)</p>
<p>Tak przy okazji to proszę zauważyć, że te dane o Polskim eksporcie do Niemiec I-IV też potwierdzają tezę, że &#8220;efekt euro&#8221; działa:-) Bo ja to możliwe, że eksport Polski jest większy niż w 2008, chociaż obecne dane wskazują, że import Niemiec tak mocno spadł? Odpowiedź nasuwa się sama:-)</p>
<p>Ponadto nie rozumiem też, dlaczego jakaś firma niemiecka miałaby zamykać firmę w Polsce i przenosić do Niemiec. Przecież filia w Polsce musi produkować znacznie taniej niż w Niemczech (szczególnie przy obecnym kursie euro), więc przeniesienie produkcji do Niemiec tylko pogorszyłoby ich koszty.<br />
Zamknięcie firmy miałoby sens, jeżeli ta filia w Polsce, z jakichś powodów ponosiłaby straty w Polsce, wtedy jej zamknięcie ograniczałoby straty firmy matki.<br />
Ale oczywiście każdą sytuację należy analizować oddzielnie, a tutaj nie mam odpowiednich danych.</p>
<p>Co do umocnienia się eur/usd od 2001 roku, to paradoksalnie to też było korzystne dla Polski:-) Bo od tamtego czasu co robią niemieckie firmy? Ano szukają za wszelką cenę oszczędności aby taniej produkować&#8230; A kto dostarcza od tamtego czasu oszczędności firmom niemieckim?Pytanie retoryczne:-)&#8230;</p>
<p><strong>A tak naprawdę, to wydaje mi się, że &#8220;efekt euro&#8221; i zwiększenie eksportu działa trochę bardziej w dłuższym terminie (kilka kwartałów) a tak naprawdę najważniejszy jest efekt odcięcia popytu wewnętrznego od relatywnie taniego importu. A to powoduje, że chcąc nie chcąc klienci muszą kupować od producentów krajowych (oczywiście to co jest substytutem).<br />
Oczywiście przesunięcie popytu z importu na kraj nie musi być jakoś bardzo mocne, ale wystarczy, aby dynamika PKB się poprawiła o te kilka procent.</strong><br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mateusz</title>
		<link>http://www.michalstopka.pl/dlaczego-analiza-fundamentalna-to-klucz-do-sukcesu-cz2-na-przykladzie-kwartalnych-dynamik-kursu-euro-i-pkb-polski/comment-page-1/#comment-14918</link>
		<dc:creator>Mateusz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2009 20:24:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.michalstopka.pl/?p=934#comment-14918</guid>
		<description>Witam,

Panie Michale w pełni się z Panem zgadzam jeśli chodzi o ścieżkę myślenia tzn. wpływ osłabienia złotówki na poprawę koniunktury w Polsce poprzez ożywienie eksportu i skierowanie popytu z produktów importowanych na wyroby krajowe - w części jakiej jest to możliwe. Również sam pomysł porównania dynamiki EURPLN i PKB Polski i Niemiec zasługuje na wielkie brawa. Prosta, zrozumiała i wygląda na to, że trafiona zależność, ale zawsze jest jakieś ale .. prawda :)
Przejrzałem dane Niemieckiego Urzędu Statystycznego zaczynając od &quot;fajnej&quot; mapki - nawiasem mówiąc szkoda, że Nasz GUS nie robi takich pięknych zestawień http://ims.destatis.de/aussenhandel/Default.aspx - i zobaczyłem tam, że pomimo rosnącej wartości złotówki udział Polski w wymianie handlowej Niemiec rósł, osiągając 4% w 2008r. Oczywiście to bardzo dobrze i należy mieć nadzieję, że przy spadającym złotym Niemcy zechcą jeszcze więcej od Nas kupować, jednak mam pewien dylemat. Suma summarum zakłada Pan, że PKB nie będzie już spadał w kolejnych kwartałach, bo nie grozi Nam ujemny eksport netto i wzrośnie popyt krajowy, po części poprzez mniejszy wzrost bezrobocia. Nie uważa Pan, że trochę bardziej wygląda to na życzenie niż suche realistyczne podejście? 
Moje całkowicie odmienne zdanie częściowo bierze się z tego, że kilku znajomych, jeszcze z czasów podwórka, niedawno straciło pracę, ponieważ dwa niemieckie zakłady pracy zamknęły swoje zakłady przenosząc, zgodnie z &quot;zaleceniami&quot; lokalnych władz, produkcję do swojego kraju, ale też z przekonania, że jednak handel międzynarodowy znów zamiera. Dalej drążyłem niemieckie dane i dotarłem do ich miesięcznych wartości eksportu i importu. Jeśli chodzi o dane nie wyrównane sezonowo to dno niemieckiej wymiany handlowej podczas poprzedniego kryzysu było w maju 2002r. a szczyt w październiku 2001r. Łącznie import spadł wtedy o 16% a eksport o 12% (dla danych wyrównywanych sezonowo były to troszkę inne okresy Imp maj02/sie01 -10% i Exp maj02/sie01 -6%) a Eurodolar oscylował w okolicach 0.9 i zbierał się do 7 letniego marszu. Teraz, znaczy w kwietniu 2009r., poznaliśmy jak na razie (!) najniższy odczyt i był on w stosunku do zeszłorocznych szczytów niższy o ok 25% dla importu i o 27% dla eksportu - trochę przyspieszam :) Szczerze to nie wiem czy dla ich import z Polski również tak spada, bo Nasz GUS podaje dynamikę eksportu do Niemiec w okresie I-IV 2009r. na poziomie lekko wyższym niż rok temu.
Zmierzam do tego, że o ile zależność Eurpln spisała się na początku XXI stulecia, to niekoniecznie musi się stać tak teraz. Niemcy potrzebują słabego Euro - w stosunku do dolara. Wiadomo, że to oznacza dalej słabnącego złotego, czyli kolejną cegiełkę do wzrostu PKB w Polsce na koniec tego i przyszłego roku. Szczerze, to chciałbym tego, ale z tego co czytam i słucham to nie po to każdy rząd pompuje w swoją gospodarkę tyle pieniędzy, żeby mieli na tym korzystać inni. Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę, że obecnie sytuacja jest dużo gorsza jeśli chodzi o handel międzynarodowy i naprawdę bliżej jej do lat 30` niż do 2002 roku.
Co by nie mówić zależność którą Pan przedstawił jest ch... ciekawa :)

Pozdrawiam,
Mateusz Michał Czerwiński.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,</p>
<p>Panie Michale w pełni się z Panem zgadzam jeśli chodzi o ścieżkę myślenia tzn. wpływ osłabienia złotówki na poprawę koniunktury w Polsce poprzez ożywienie eksportu i skierowanie popytu z produktów importowanych na wyroby krajowe &#8211; w części jakiej jest to możliwe. Również sam pomysł porównania dynamiki EURPLN i PKB Polski i Niemiec zasługuje na wielkie brawa. Prosta, zrozumiała i wygląda na to, że trafiona zależność, ale zawsze jest jakieś ale .. prawda :)<br />
Przejrzałem dane Niemieckiego Urzędu Statystycznego zaczynając od &#8220;fajnej&#8221; mapki &#8211; nawiasem mówiąc szkoda, że Nasz GUS nie robi takich pięknych zestawień <a href="http://ims.destatis.de/aussenhandel/Default.aspx" rel="nofollow">http://ims.destatis.de/aussenhandel/Default.aspx</a> &#8211; i zobaczyłem tam, że pomimo rosnącej wartości złotówki udział Polski w wymianie handlowej Niemiec rósł, osiągając 4% w 2008r. Oczywiście to bardzo dobrze i należy mieć nadzieję, że przy spadającym złotym Niemcy zechcą jeszcze więcej od Nas kupować, jednak mam pewien dylemat. Suma summarum zakłada Pan, że PKB nie będzie już spadał w kolejnych kwartałach, bo nie grozi Nam ujemny eksport netto i wzrośnie popyt krajowy, po części poprzez mniejszy wzrost bezrobocia. Nie uważa Pan, że trochę bardziej wygląda to na życzenie niż suche realistyczne podejście?<br />
Moje całkowicie odmienne zdanie częściowo bierze się z tego, że kilku znajomych, jeszcze z czasów podwórka, niedawno straciło pracę, ponieważ dwa niemieckie zakłady pracy zamknęły swoje zakłady przenosząc, zgodnie z &#8220;zaleceniami&#8221; lokalnych władz, produkcję do swojego kraju, ale też z przekonania, że jednak handel międzynarodowy znów zamiera. Dalej drążyłem niemieckie dane i dotarłem do ich miesięcznych wartości eksportu i importu. Jeśli chodzi o dane nie wyrównane sezonowo to dno niemieckiej wymiany handlowej podczas poprzedniego kryzysu było w maju 2002r. a szczyt w październiku 2001r. Łącznie import spadł wtedy o 16% a eksport o 12% (dla danych wyrównywanych sezonowo były to troszkę inne okresy Imp maj02/sie01 -10% i Exp maj02/sie01 -6%) a Eurodolar oscylował w okolicach 0.9 i zbierał się do 7 letniego marszu. Teraz, znaczy w kwietniu 2009r., poznaliśmy jak na razie (!) najniższy odczyt i był on w stosunku do zeszłorocznych szczytów niższy o ok 25% dla importu i o 27% dla eksportu &#8211; trochę przyspieszam :) Szczerze to nie wiem czy dla ich import z Polski również tak spada, bo Nasz GUS podaje dynamikę eksportu do Niemiec w okresie I-IV 2009r. na poziomie lekko wyższym niż rok temu.<br />
Zmierzam do tego, że o ile zależność Eurpln spisała się na początku XXI stulecia, to niekoniecznie musi się stać tak teraz. Niemcy potrzebują słabego Euro &#8211; w stosunku do dolara. Wiadomo, że to oznacza dalej słabnącego złotego, czyli kolejną cegiełkę do wzrostu PKB w Polsce na koniec tego i przyszłego roku. Szczerze, to chciałbym tego, ale z tego co czytam i słucham to nie po to każdy rząd pompuje w swoją gospodarkę tyle pieniędzy, żeby mieli na tym korzystać inni. Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę, że obecnie sytuacja jest dużo gorsza jeśli chodzi o handel międzynarodowy i naprawdę bliżej jej do lat 30` niż do 2002 roku.<br />
Co by nie mówić zależność którą Pan przedstawił jest ch&#8230; ciekawa :)</p>
<p>Pozdrawiam,<br />
Mateusz Michał Czerwiński.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

