Giełda i PKB sierpień 2009

9:45 pm Giełda i PKB

NAJBLIŻSZE SZKOLENIE Z ANALIZY FUNDAMENTALNEJ: więcej info tutaj: SZKOLENIA
a tu znajdują się moje najciekawsze historyczne wpisy w PDF: WPISY W PDF

Własnie uzupełniłem plik z danymi dla WIGu za sierpień 2009 w zakładce: Giełda i PKB (1996/2010). Oprócz danych dla indeksu wrzuciłem też teoretyczne polskie PKB za III i IV kwartał 2009 (odpowiednio +2% r/r i + 3% r/r), o którym pisałem tutaj: A skoro dołek na PKB był w I kwartale 2009:-) to jakie PKB w III i IV q oraz w 2009?

W sierpniu giełda ponownie ładnie wzrosła o + 8% w ciągu miesiąca, ale co najważniejsze, roczna zmiana WIGu jest już prawie dodatnia (na koniec sierpnia zaledwie -6%), co, sygnalizuje, że w kolejnych kwartałach PKB powinno być powyżej +3% r/r:-).
Pewnie będzie to I kwartał 2010 r.

Od strony danych makro: Dane makro (1992/obecnie) wydarzyły się dwie bardzo interesujące rzeczy, czyli wyszły dane znacznie powyżej oczekiwań. Oczywiście giełda “dyskontowała” te dane już od paru miesięcy :-) :

  1. Sprzedaż detaliczna wyszła + 5,6% r/r (oczekiwania +0,9%)
  2. Produkcja budowalno-montażowa wyszła +10,7% (oczekiwania +1%)

Natomiast produkcja przemysłowa wyszła poniżej oczekiwań -4,6% r/r przy oczekiwaniach -3,2%.

Co ciekawe słabszy od oczekiwań odczyt produkcji ostatnio zdarzył się w kwietniu 2009 r. (maj i czerwiec były powyżej). Zastanawiałem się, dlaczego tak się stało i doszedłem do wniosku, że… zarówno w kwietniu jak i w lipcu 2009 kurs euro mocno spadł, w granicach -7% w ciągu miesiąca (nie było takiego efektu w pozostałych miesiącach).
To tylko potwierdzałoby wnioski z tego artykułu: Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.2 na przykładzie kwartalnych dynamik kursu euro i PKB Polski. Znaczna część polskiej produkcji jest powiązana z kursem EUR i USD, nie chodzi nawet o eksporterów, ale wiele produktów produkowanych i sprzedawanych w Polsce jest wprost zależna od kursu złotówki, jak np. ceny nawozów (na ceny wpływa możliwość importu).

Dla przykładu jeżeli założyć, że 30% polskiej produkcji zależna jest od kursu złotówki, to umocnienie się o -10% złotówki, czyli spadek kursu euro o około 40 groszy, powoduje gorszą produkcję aż o -3%, bo: 30% * (-10%) = – 3%!

9 Responses

  1. jarek Says:

    Gdzieś zapomniał Pan w tym całym wnioskowaniu o jednym. Spekulacja to znaczny odsetek wszystkich transakcji na rynkach finansowych. Proszę to uwzględniać w swoich analizach ;).

  2. admin Says:

    Ależ oczywiśćie jak najbardziej biorę to pod uwagę:-)

    Spekulujący są bardzo ważni dla funkcjonowania rynków kapitałowych, bo:

    1) Zapewniają płynność na rynku

    2) Gdyby nie było spekulacji rynki byłyby o wiele bardziej efektywne, a tak można coś kupić/sprzedać po okazyjnch cenach przy wykorzystaniu analizy fundamentalnej i relatywnie niewielkim ryzyku.
    Ludzie zamiast inwestować właśnie spekulują, co sprowadza się do faktu, że dokonują nierozsądnych transakcji w pogoni za wirtualnymi i szybkimi zyskami.

    Jakby ten rynek wyglądał, gdyby wszyscy podchodzili do inwestowania jak Buffet…?
    Na rynku nie byłoby tak silnych trendów i przechodzenia z fazy mega optymizmu do mega pesymizmu. Dzięki temu na poszczególnych spółkach ruchy sa rzędu kilkudziesięciu/kilkuset procent i ogromne okazje inwestycyjne:-)

    Na przkład jest masa spółek, które bardzo mocno wzrosły w ciągu ostatnich kilku lat(nawet kilkaset procent), ale wśród akcjonariuszy są śladowe ilości indywidualnych inwestorów. Dlaczego? bo oni “spekulując” sprzedali akcje jak tylko zarobili kilkanaście/kilkadziesiąt procent, a potem “szkoda” im było odkupić po wyższych cenach. A Tylko patrzyli jak kurs idzie coraz i coraz wyżej…
    Gdyby zamiast spekulować inwestowali, wyszliby na tym znacznie lepiej.

    Oczywiście nie mówię, że inwestować jest łatwo i nauczyć się wybierać takie dobre spółki, ale to jak ze wszystkim w życiu, w czym chce się być dobrym:-) Trzeba w to włożyć dużo ciężkiej pracy, mam nadzieję, że mój blog naprowadzi na kilka ciekawych wniosków i “zaoszczędzi” trochę czasu:-)

  3. jarek Says:

    Inwestować to sobie można jak sie ma “milijony” ;-). A jak się ma mało, to albo się umie lawirować miedzy wielkimi a glupszymi, albo nalezy sobie dac spokoj z handlem.

  4. Michał Stopka Says:

    Niestety znowu pozwolę się nie zgodzić:-)

    Inwestor indywidualny ma wiele “przewag”, wystarczy wymienić dwie:

    1) Wielkość inwestowanego kapitału.

    Wielu finansowych nie zajmuje się małymi spółkami, gdzie mogą być “perełki”, bo nawet jeżeli dana spółka mocno wzrośnie, to przy dużych aktywach taka inwestycja praktycznie nie wpłynie na wynik.
    (z tych samych względów takie spółki nie są pokrywane przez “sell side”).

    2) Osoba indywidualna może mieć kompetencje (wiedzę, doświadczenie) do których nie ma dostępu analityk z instytucji finansowej. I dzięki temu może dokonać lepszej oceny atrakcyjności inwestycji w daną spółkę…

    Zresztą gdybym mnie ktoś zapytał, w co zainwestować kilkaset złotych miesięcznie, bo na więcej mnie nie stać, odpowiedziłbym że warto te pieniądze zainwestować w dobre książki o biznesach oraz inwestowaniu, parę propozycji znajduje się tutaj:-) Książki

  5. jarek Says:

    Ale z czym się kolega nie zgadza?

    Nie pisałem, że mały ma gorzej, tylko, że inwestowanie na długi termin to jest domena dużych z racji takich jak sam Pan napisał, a jak ktoś chce mały kapitał szybko pomnożyć, to musi być bardziej aktywnym, no chyba, że złapie perełkę. Ale jak ma odróżnić perełkę od nie perełki – dopiero za pare lat się coś może okazać, a on – mały nie zmieścił czegoś do portfela, właśnie tej perełki. Za to miał w portfelu śmieci.

  6. admin Says:

    Ok, już rozumiem, chodziło o mały kapitał.

    Nic to nie zmienia wobec tych dwóch pkt. Nie ważne czy ma się mały czy duży kapitał. To jakby powiedzieć, że skoro ma się mały kapitał, to wszystko można postawić w “totka”.

    Podobnie ze spekulowaniem. Wielu próbuje, jednak mało komu wychodzi to na dobre:-)
    Dla mnie jest to bez sensu, bo prawdopodobieństwo, że się wygra jest bardzo małe.Zabijają prowizje, podatki i co najgorsze, niepotrzebne emocje.

  7. torv Says:

    http://www.cxoadvisory.com/blog/readerqa/blog9-07-09/

  8. Michał Stopka Says:

    Ciekawy link i strona, szczególnie ten artykuł: http://www.cxoadvisory.com/blog/internal/blog1-08-09/ , gdzie autor neguje “dyskontowanie” PKB przez giełdę na podstawie obliczeń statystycznych. Na temat użycia statystyki w inwestowaniu pisałem w komentarzu nr. 4. pod tym artykułem: http://www.michalstopka.pl/czynniki-wplywajace-na-kurs-waluty-cz4-wazne-sa-stopy-procentowe-czy-jednak-pkb-a-tym-samym-jaki-docelowy-kurs-plneur-w-2009-r/#comment-16560.
    Podsumowując, statystyka jest tylko narzędziem, które moim zdaniem, czasem warto używać w inwestowaniu a czasem nie (jak każde inne narzędzie). W przypadku giełdy i PKB, gdzie zależności nie są liniowe (bo np. w grę wchodzą emocje, które mogą być rózne w poszczególnych etapach rynku byka/niedźwiedzia czy też np. czasem błędne a czasem nie oczekiwania co do rozwoju sytuacji za parę miesięcy), moim zdaniem używanie statystyki jest “błędem”. W tym wypadku wystarczy zdrowy rozsądek i “logiczne myślenie”.

    Wystarczy zobaczyć na drugą zakładkę w pliku gdzie wrzucam roczne dynamiki PKB i giełdy: WIG i PKB (”2 Roczna zmiana % WIG i PKB”), .
    Jak widać roczne zmiany PKB i WIGu czasem pokrywają się a czasem są przesunięte o jakiś czas, więc liczenie korelacji nie ma jakiegoś specjalnego sensu.
    Nie zmienia to jednak faktu, że trendy na PKB były sygnalizowane przez trendy na giełdzie, co jest wyraźnie widoczne i nie widzę sensu udawadniania czegokolwiek “na siłę” przy użyciu statystyki.
    Zresztą w najbliższych kwartałach będziemy mieli możliwość przekonać się, czy historyczna zależność pomiędzy WIGiem i PKB Polski sprawdzi się i tym razem:-)

    Używanie statystyki w niektórych przypadkach można porównać do teorii o “efektywności rynków finansowych”: Oczywiste jest dla mnie, że są co najmniej okresy, kiedy rynki nie są efektywne. Pisza o tym nawet materiały CFA.
    Można to opisać anegdotą, którą nie pamietam już gdzie słyszałem:
    Profesor uniwersytetu, gorący zwolennik efektywności rynku idzie ze swoimi studentami ulicą.
    W pewnym momencie jeden ze studentów zauważył leżące na ziemi 100 $. Zapytał profesora, czy może podnieść te 100 $. Na co profesor odpowiedział:
    “Gdyby naprawdę na ulicy leżało to 100 $, to już dawno by je ktoś podniósł” :-)

    Tak więc rynki byłyby efektywne, gdyby wszyscy inwestorzy postępowali racjonalnie i mieli odpowiednią wiedzę. Oczywiste jest dla mnie, że inwestorzy znacznie różnią się od siebie i jest wśród nich wielu takich “profesorów”.
    Zresztą autor tego artykułu, gdzie negowane są zależności pomiędzy giełdą a PKB, na podstawie statystyki, może być właśnie uznany za takiego “profesora”:-)

  9. Investor Says:

    giełda dyskontuje wszystko ale za tym stoją inwestorzy którzy posiadają wiedzę i informacje i to oni tak naprawde ustalają kierunek, PPKB jest tylko narzędziem w rękach tych co mają władze może nie bezpośrednio ale to oni wpływają na przedsiębiorców firmy uregulowania itd. no i nie można zapomnieć o bankach które mają najpotężniejsze narzędzie do kreowania rzeczywistości, a mianowicie pieniądze i możliwość ich pożyczania

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.