Jak znaleźć pracę jako analityk akcji?

9:54 pm 1 Ciekawe, 7 Pozostałe

Tutaj znajdują się pozostałe artykuły: Spis artykułów

Jakiś czas temu napisałem artykuł: Praca analityka akcji po stronie “buy side” a “sell side”, gdzie opisałem na czym polega praca analityka akcji. Dzisiaj postanowiłem napisać parę zdań na temat tego, jak znaleźć pracę jako analityk akcji. Być może ktoś się nad tym zastanawia i ten artykuł naprowadzi go na ciekawe wnioski. Jeżeli ktoś szuka pracy jako analityk akcji ciekawy może być również ten artykuł: Sukces zaczyna się tam, gdzie inni się poddają?

Myślę, że moje uwagi mogą być pomocne, bo sam szukałem przez jakiś czas takiej pracy, co nie było łatwe, bo miejsc pracy nie jest wiele a środowisko analityków jest dosyć zamknięte na “nowych” (tutaj należą się podziękowania mojej żonie Dominice za wsparcie). Z drugiej strony pracując już od jakiegoś czasu na tym stanowisku, wiem co może być dobrze postrzegane przez potencjalnych pracodawców.

Oczywiście są to tylko moje spostrzeżenia, rzeczy, które moim zdanie warto zrobić, nie mam jednak przepisu na stu procentowy sukces.

W artykule poruszyłem następujące tematy:

  • Warto przeczytać Książkę “Szczęście czy fart?”
  • Analiza fundamentalna
  • Licencje i tytuły
  • Czytanie o branżach i spółkach
  • Bieżące informacje
  • Analiza finansowa i wyniki spółek giełdowych
  • Metody wyceny
  • Narzędzia
  • Szukanie pracy
  • Wynagrodzenie

Poniżej kilka spostrzeżeń:

  • Warto przeczytać Książkę “Szczęście czy fart?”:
    Znalezienie pracy wymaga czasu, wytrwałości i szukania tych szczegółów opisanych w szóstym sekrecie szczęścia, o czym pisałem tutaj: “Sczęście czy fart?”-bajka o białym i czarnym rycerzu, czyli co liczy się w inwestowaniu…
  • Analiza fundamentalna:
    Inwestorzy finansowi preferują analizę fundamentalną, dlaczego tak jest piszę w tym artykule: Dlaczego analiza fundamentalna? Wniosek z tego jest taki, że trzeba się nauczyć teorii AF jak i stosowania jej w praktyce. Na początku może się to wydawać trochę skomplikowane, ale po opanowaniu podstaw nie jest to takie trudne. Pomysły jak to zrobić poniżej.
  • Licencje i tytuły:
    Warto mieć licencję doradcy inwestycyjnego lub tytuł CFA ( zresztą są one przydatne nie tylko w pracy związanej z giełdą).
    Na początek może wystarczyć w obu przypadkach zaliczenie pierwszego etapu (ewentualnie informacja o zapisaniu się na egzamin, co szczególnie w przypadku CFA, który jest droższy niż DI może wskazać pracodawcy determinację potencjalnego kandydata do pracy).
    Trzeba tutaj zaznaczyć, że egzamin na doradcę inwestycyjnego jest bardzo trudny (zdawalność jest bardzo niska, kilka %), więc lepiej zacząć od CFA (zdaje go około 30% osób). Ponadto zaletą CFA jest program, który stopniowo “wtajemnicza” w zawód analityka od zagadnień najprostszych po coraz trudniejsze, czyli po prostu człowiek uczy się tego, co przynajmniej w części będzie wykorzystywał w pracy. Tak więc zarówno osoba, która jeszcze nie pracuje może się nauczyć przydatnych rzeczy dla przyszłego pracodawcy jak i osoby pracujące mogą się czegoś nauczyć i potwierdzić swoje umiejętności zawodowe.
    Warto przerobić oryginalne materiały przysyłane przez Instytut CFA, (szczególnie osoby zaczynające przygodę z giełdą), bo książki te krok po kroku tłumaczą poszczególne zagadnienia. Często osoby zdające egzaminy CFA korzystają ze streszczeń Schwesera (1/3 materiału oryginalnego), ale zazwyczaj są to ludzie pracujący już w branży , dlatego dla początkujących polecam przerobienie oryginalnych książek i ewenetulane posiłkowanie się Schweserem (warto z niego przerobić przykładowe testy, o czym piszę w jednym z komentarzy do artykułu o CFA). Oczywiście dobre przerobienie tylko Schwesera, często wybierane przez pracujących kandydatów, pozwala na zdanie egzaminu, nie ulega jednak wątpliwości, że przerobienie oryginalnych książek daje nieporównywalnie lepsze opanowanie i zrozumienie materiału.
    Na temat tytułu CFA pisałem tutaj: Egzamin CFA (Chartered Financial Analyst)-informacje
  • Czytanie o branżach i spółkach:
    Warto wybrać kilka branż a przez to spółek, które chciałoby się analizować (na początek warto skoncentrować się na jednej, szczególnie jeżeli dana osoba dopiero zaczyna swoją przygodę z giełdą i nie śledziła jej do tej pory) i czytać o nich w raportach analityków.
    Raporty analityczne to bardzo użyteczna sprawa, szczególnie jeżeli chodzi o poznanie sektorów oraz spółek. Tą wiedzą można zabłysnąć na rozmowie kwalifikacyjnej a później będzie użyteczna w pracy.
    Które branże wybrać? Myślę, że warto wybrać te, w których można wykorzystać swoją dotychczasową wiedzę i zainteresowania.
    Mając już te branże warto czytać na bieżąco raporty analityczne dotyczące tych branż oraz spółek. Można np. skorzystać z raportów analitycznych dostępnych na gpwinfostrefie, bankierze, czy biurach maklerskich, więcej na ten temat pisałem o tym w tych artykułach: Linki i strony www do analizy fundamentalnej spółek giełdowych oraz Linki i strony www do analizy fundamentalnej spółek giełdowych cz.2 .
    Niestety publicznie są dostępne raporty tylko z kilku biur maklerskich, ale w zupełności to wystarczy do nauki, gorzej jak nie są dostępne raporty na temat szukanej spółki.
    Obecnie na giełdzie w Warszawie notowanych jest ponad 350 spółek, co może przyprawić o ból głowy:-) więc na początek warto wprowadzić ograniczenie co do kapitalizacji spółek z danego sektora, np. minimum 500 mln zł. Wszystkie duże spółki pokrywane są przez biura maklerskie, a ponadto inwestorzy finansowi przede wszystkim interesują się dużymi a przez to płynnymi spółkami więc wiedza na ten temat jest konieczna w pierwszej kolejności. W miarę jak już pozna sie największe spółki z danego sektora można czytać o mniejszych spółkach.
  • Bieżące informacje:
    Warto codziennie czytać prase finansową (np. Parkiet), można ją samemu kupować lub np. czytać w bibliotece. Ze względu na ogrom potencjalnych informacji warto skoncentrować się tylko na wybranych branżach i spółkach. Myślę, że na początek lepiej wiedzieć coś o węższej grupie spółek niż wszystko (czyli nic) na temat wszystkich. Ponadto plusem jest poczucie robienia “postępów” w zdobywaniu wiedzy.
  • Analiza finansowa i wyniki spółek giełdowych:
    W połowie każdego kwartału publikowane są wyniki kwartalne: luty, maj, sierpień i listopad. Warto wtedy czytać sprawozdania finansowe publikowane przez wybrane spółki. Na początek wystarczy rachunek zysków i strat oraz sprawozdanie z przepływów środków pieniężnych pieniężnych.
    Warto również czytać część opisującą strukturę spółki oraz komentarz zarządu. Przykładowe narzędzie przedstawijące wyniki finansowe spółki opisałem tutaj.
    Niestety bez historycznej bazy danych wyników finansowych spółek (np. z Notorii) trudno samemu wpisywać wszystkie historyczne dane, dlatego można się np. skoncentrować tylko na podstawowych danych za ostatnie 4 kwartały.
    Z analizy finansowej warto również zapoznać się z pojęciem cyklu konwersji gotówki oraz z pojęciem kapitału obrotowego netto
  • Metody wyceny:
    Warto poznać podstawowe metody wyceny, szczególnie metody porównawcze są stosunkowo proste:

    1. metody porównawcze
    2. wycena DCF
  • Narzędzia:
    Warto wpisywać poszczególne dane finanansowe prognozowane przez analityków do narzędzia (przykładowe, proste narzędzie opiszę za jakiś czas).
    Dzięki temu można szybko sprawdzić potrzebne dane (sortując je) a dodatkowo może to być podstawa do wyceny porównawczej (mnożnikowej): wystarczy tylko policzyć medianę lub średnią mnożników dla poszczególnych sektorów i spółek. Podobne dane analitycy uzyskują np. z płatnego serwisu Bloomberga. Minusem jest ograniczona liczba raportów publicznie dostępnych, jednak do nauki powinno wystarczyć.
  • Szukanie pracy:
    • warto popracować nad dobrym CV i listem motywacyjnym, z którego będzie widać, że dana osoba naprawdę chce znaleźć pracę jako analityk akcji
    • warto dać sobie czas na znalezienie pracy, trafienie na odpowiednią okazję wymaga czasu oraz odbycia przynajmniej paru rozmów, aby zdobyć doświadczenie jak taką rozmowę prowadzić.
    • Zdarza się, że firma szuka kandydata na stanowisko analityka akcji, ale nie jest to szeroko ogłaszane w prasie czy w internecie. Warto więc złożyć CV i list motywacyjny w potencjalnych firmach. Najlepiej najpierw zadzwonić do firmy i zorientować się, kto jest odpowiedzialny za zarządzanie aktywami czy dział analiz. Następnie skierować list motywacyjny do tej osoby i postarać się osobiście wręczyć jej aplikację. Jeżeli nawet nie uda się tego zrobić osobiście, to sam fakt zadania sobie trudu może zostać doceniony i stworzyć warunki do zaproszenia na rozmowę.
    • Im wcześniej zacznie się szukanie pracy na analityka akcji tym lepiej. Po pierwsze ludzie często “szufladkują” kandydatów poprzez dotychczasowe doświadczenie. Z tego wynika druga kwestia, czyli jeżeli ktoś pracuje i chce zmienić pracę na analityka akcji, musi zaakceptować np. niższe zarobki czy niższe stanowisko, co dla wielu osób jest trudne. Fakt ten nie jest niczym dziwnym, biorąc pod uwagę, że z punktu widzenia pracodawcy przydatność analityka akcji wynika właśnie z doświadczenia i znajomości spółek.
    • Praca na stanowisku maklera w biurze maklerskim ma bardzo mało wspólnego z pracą analityka, makler realizuje tylko zlecenia klientów. W dziale analiz często pracują osoby nie mające zdanego egzaminu maklera, bo nie jest do tego potrzebny.
    • Warto od razu znaleźć pracę w dziale analiz czy zarządzania aktywami, np. nawet jako asystent czy stażysta i nie marnować cennego czasu na pracę w finansach ogólnie rozumianych. Powód jest prosty. Barierą wejścia do tego zawodu jest bieżące doświadczenie, znajomość spółek i spotkania z zarządami, tego się nie przeskoczy.
    • Jeżeli ktoś nie ma jeszcze licencji doradcy lub tytułu CFA, podczas rozmowy kwalifikacyjnej może wskazać, że chciałby aby firma opłaciła mu taki egzamin. W ten sposób po pierwsze odniesie się korzyść bo nie trzeba ponosić samemu kosztów. Po drugie wskazuje się, że osoba zainteresowana jest podnoszeniem kwalifikacji, co będzie korzystne dla firmy. Po trzecie w ten sposób można wskazać, że przyszłość zawodową wiąże się z daną firmą, bo np. w przypadku CFA egzaminy trwają w sumie 3 lata. Oczywiście później warto przysiąść przez odpowiedni czas do nauki i zdać egzamin:-)
      Ponadto jeżeli firma będzie sponsorowała egzamin, to zapewne szef będzie bardziej wyrozumiały dla pracownika w okresie przed egzaminem, co może być znacznym ułatwieniem.
    • Wynagrodzenie:
      Jeżeli ktoś naprawdę chce pracować jako analityk akcji, to myślę, że na początku warto zainwestować w doświadczenie kosztem wymagań płacowych. Warto wskazać, że najważniejsze jest zdobycie doświadczenia i nauka, a kwestia wynagrodzenia jest drugorzędna.

Myślę, że powyżej wymieniłem najważniejsze sprawy, na które warto zwrócić uwagę szukając pracy jako analityk akcji, mam nadzieję, że moje spostrzeżenia okażą się przydatne:-)

59 Responses

  1. ben Says:

    Dzień dobry panie Piotrze ,chciałem się zapytac o wykształcenie tzn.musi być koniecznie ukończona ekonomia czy może być pokrewne jak bankowść lub zarządzanie ? Pozdrawiam , świetna strona ,życze dalszych sukcesów

  2. admin Says:

    Dzięki:-)
    Pewnie ekonomia pomaga, ale jak to w życiu dla chcącego nic trudnego:-) Liczy się wiedza, jeżeli ktoś jest w stanie zdać np. CFA, to myślę, że studia to kwestia wtórna. Zdanie egzaminu, szczególnie II etapu, potwierdza wiedzę i determinację, szczególnie jeżeli ktoś nie miał zbytnio styczności z tymi zagadnieniami.

    Pozdrawiam Michał
    P.S. Zazwyczaj każdy ma dwa imiona, ja na chrzcie dostałem niestey tylko jedno:-)

  3. Bartek Says:

    przydatny wpis :) dzieki

  4. admin Says:

    Mam nadzieję, żę się przyda na coraz trudniejszym rynku pracy:-)

    Pozdrawiam

  5. Bartek Says:

    a czy warto zdawac egzamin na maklera chcac w przyszlosci pracowaac jako analityk? czy lepiej CFA? ktory jest trudniejszy?

  6. admin Says:

    Maklera nie zdawałem, więc trudno mi się wypowiadać:-) Podobno ostatnio dołożyli zagadnienia prawne i jego zdawalność bardzo spadła.

    Jeżeli chcesz pracować jako analityk, to na pewno większa jest rozpoznwalaność CFA bo makler to przede wszystkim realizacja zleceń klientów. Minusem w CFA jest język angielski, ale i tak aby dostać tytuł trzeba 4 lata doświadczenia więc jest czas aby się w nim podszkolić, jeżeli ktoś nie czuje się na siłach.

    Co do trudności, to przy CFA trzeba przysiąść, ale sam egzamin nie jest specjalnie trudny. Problemem jest ograniczony czas i dlatego trzeba się dobrze przygotować. Na temat CFA pisałem tutaj: http://www.michalstopka.pl/egzamin-cfa-chartered-financial-analyst-informacje/ , ale pewnie już to czytałeś łącznie z komentarzami:-)

  7. Bartek Says:

    czytalem czytalem:) o tyle jest ciezko ze jestem na 4 roku, a ofert praktyk w dzialach analiz albo zarzadzania aktywami praktycznie nie ma:) i tu pojawia sie moj problem jak zacząć. slyszalem ze z licencja maklera jest duzo latwiej, a ze w tym roku mam malo zajec, to moglbym sie poswiecic i przylozyc do tego egzaminu

    chyba najlpeszym pomyslem bedzie porozsylać CV, podzwonic, popytac i czekac…nie mam innego pomyslu. zastanawiam sie tylko czy jest sens robic w miedzyczasie maklera. z gory dziekuje za porady

  8. admin Says:

    Zawsze warto mieć certyfikaty, im więcej tym lepiej:-) problem tylko w tym, żeby nie postawić na coś co jest trudne do zdania, bo jak nie uda się zdać pojawia się problem. O egzamin maklera najlepiej zapytac kogoś, kto zdawał albo po prostu zadzwonić do KNF i ich popytać.

    Jeszcze jeżeli chodzi o maklera to trzeba sobie odpowiedzieć czy chce być się analitykiem czy maklerem przyjmującym zlecenia od klientów, bo to dwie różne sprawy. Odpowiedź jest o tyle ważna, że rynek pracy będzie coraz trudniejszy i pewnie trzeba będzie trochę powalczyć o stanowisko analityka. Z licencją maklera będzie realtywnie łatwiej dostać pracę jako makler (opiekun klienta) a później będzie coraz trudniej przejść na analityka (np. wymagania płacowe czy doświadczenie), o czym pisałem w powyższym artykule.

    Jeżeli chodzi o CFA, to doświadczenie potrzebne jest tylko do formalnego posługiwania się tytułem CFA. Same egzaminy to nauka z materiałów i nie potrzebna jest do tego doświadczenie, chociaż oczywiście może pomagać. Zdając poszczególne etapy CFA jest się więc coraz bardziej “użytecznym” kandydatem do pracy jako analityk akcji:-)

  9. Bartek Says:

    Chce byc analitykiem, ale obilo mi sie o uszy ze jest to przydatne w szukaniu pracy jako analityk. Czyli zeby być pewnym potrzebuje 4 lata doświadczenia żeby wpisać sobie przed nazwiskiem zgodnie z prawem CFA:)? W takim razie pozostaje mi CFA i szukanie praktyk, ew. pracy w działach analiz. Pozdrawiam i bardzo dziekuję za odpowiedzi

  10. admin Says:

    Dokładnie tak:-)

    Oczywiście jeżeli masz czas i chęci można zrobić i to i to, tym bardziej, że pewnie licencję maklera potencjalnie możesz mieć szybciej.

    Pozdrawiam

  11. ben Says:

    Panie Michale ,chciałem nieśmiało zapytać czy orientuje sie pan w kwestii wynagrodzenia na stanowisku młodszego analityka ,na ile może liczyć taka osoba na początek bez większego doświadczenia ,mająca wiedze teoretyczną ? Praca dla ideii nie wystarczy dzisiaj :) Pozdrawiam

  12. admin Says:

    Dobre pytanie i trudne pytanie:-)

    Niestety nie ma pewnie jednej dobrej odpowiedzi. Wiele zależy od rekrutującej firmy i ile płaci w stosunku do średniej na rynku.

    Wiele zależy też od CV kandydata, jak np. jaką uczelnię skończył, co robił podczas studiów (czy coś robił poza nauką, np. czy rozwijał swoje zainteresowania w kołach naukowych), czy zdał już któryś z etapów egzaminu CFA lub doradcy inwestycyjnego.

    No i oczywiście ważne jest zapewne jakie wrażenie kandydat zrobi na rozmowie-ach kwalifikacyjnych.

    Wiele zależy też od sytuacji na rynku pracy. Jeżeli “ssanie” jest duże, to potencjalny kandydat może zarządać więcej (tak było jeszcze do niedawna i chyba jeszcze jest).

    Wynagrodzenie będzie też zależeć od strategii przyjętej przez kandydata. Jeżeli przyjąć, że z punktu widzenia pracodawcy “użyteczność” nowego pracownika bez doświadczenia jest realtywnie mniejsza, można zaznaczyć na rozmowie “stawkę wyjściową” na okres próbny, zazwyczaj 3 miesiące, z zaznaczeniem, że jeżeli osoba się sprawdzi, będzie pole do podwyżki.

    Warto też podkreślić, że zazwyczaj pracodawca ma do wyboru kandydata “bez doświadczenia” oraz kandydatów już gdzieś pracujących (np. kilka miesięcy) i próbujących zmienić pracę. Tacy kandydaci są lepiej postrzegani, bo już mają jakieś doświadczenie. Stąd też, aby być konkurencyjnym wobec nich, trzeba postawić na mniejsze wymagania płacowe.

    Przechodząc do sedna problemu, ja na przykład w kwestiach wynagrodzenia mówię, że jest pewien przedział rynkowego wynagrodzenia, który z jednej strony nie jest krzywdzący dla pracownika, a z drugiej jest do zaakceptowania przez firmę z punktu widzenia tego, co daje jej pracownik. Wskazanie tego przedziału jest ważne z punktu widzenia przyszłych rozmów o podwyżkach, szczególnie, jeżeli na początku zarabia się coś w okolicach dolnego przedziału rynkowego. W miarę, jak zdobywa się doświadczenie, wartość “rynkowa” praconika szybko wzrasta, (bo może bez problemu pójść na rozmowę do konkurencji), dlatego z czasem łatwiej negocjować kolejne podwyżki i wejść na średnią rynkową (oczywiście jak pracownik się sprawdza).

    No i wreszczie kwestia ostatnia wiele zależy od tego jak bardzo ktoś chce pracować jako anlityk akcji. Znalezienie jakiejkolwiek pracy w finansach nie jest trudne, stąd też można wynegocjować dobre warunki płacowe. Jeżeli jednak ktoś chce być analitykiem akcji, to aby szybciej zacząć karierę zawodową, po prostu trzeba zacząć od niższych wymagań płącowych. Uff, ale się rozpisałem:-)

    Podsumowując, kwestia wynagrodzenia to sprawa skomplikowana, myślę, że na okres próbny w Warszawie (poza nią pewnie trochę mniej) można podać przedział 3500-4500 brutto. Jest to niewygórowana kwota, ale na początek to inwestycja w doświadczenie a po drugie kwota taka “kosi” konkurentów z jakimś już doświadczeniem, bo dla nich nie byłoby to do zaakceptowania.

  13. admin Says:

    Aha jeszcze zapomniałem dodać, że w firmach są jeszcze premie (”uznaniowe” lub za wynik, lepsze są firmy, gdzie płaci się za wynik, bo sprawa jest jasna o co się walczy), ale tutaj rozrzut może być ogromny w zależności od firmy. No i oczywiście początkujący pracownik nie może specjalnie na nie liczyć, bo nie przyczynia się zbytnio do wyniku.

  14. ola Says:

    No właśnie…ja mam problem, o którym tu wspomniano; chcę się “przekwalifikowac” na analityka. Do tej pory pracowałam na kierowniczym stanowisku w ubezpieczeniach, ale przestało mnie to interesować(jeśli w ogóle kiedyś interesowało). Dzisiaj po trzech latach doświadczenia zawodowego chcę w końcu zmian. Byłam już na 1 rozmowie na analityka, ale obawiam się, że będzie problem, bo zażyczyłam sobie 11 tys brutto, nie mając większego doświadczenia w analizie. Czy to naprawdę zaporowa kwota…ile średnio zarabia doświadczony analityk? Jaką kwotę powinnam podawać na rozmowie kwalifikacyjnej biorąc pod uwagę moje ogólne doświadczenie zawodowe oraz jego brak na analitycznym stanowisku. Będę wdzięczna za informacje i wszelkie rady.
    pozdrawiam
    ola

  15. admin Says:

    a) Jeżeli chodzi o wynagrodzenia, to oczywiście wiele zależy od firmy, a ponadto wynagrodzenie jest wprostproporcjonalne w zależności od (ułożone według ważności, oczywiście według mnie):
    1) Relacje interpersonalne, czyli popularna “chemia”
    2) Długość doświadczenia jako analityk akcji (czyli znajomość spółek, co się działo i będzie działo w tych biznesach, którzy ludzie w zarządach są dobrzy + makroekonomia, co razem sprowadza się do zbierania wiedzy, jak nie “umoczyć” kasy)
    3) Licencje (np. CFA, Doradca Inwestycyjny, podobno osoba z licencją i bez doświadczenia może zarabiać na początek jakieś 5-6 tyś.)

    b) z punktu widzenia pracodawcy liczy się użyteczność praconika, szczególnie po “buy side”, gdzie szef może “wylecieć” za słabe wyniki, jeżeli zatrudni niekompetentną osobę.

    Oczywiście wynagrodzenie zależy też od rynku pracy i dostępności potencjalnych kandydatów, obecnie w branży inwestycyjnej robi się coraz bardziej rynek pracodawcy, bo jest to branża bardzo cykliczna (jak np. chemia). Wystarczy powiedzieć, że w poprzedniej bessie większość analityków miała np. licencję doradcy inwestycyjnego, co i tak nie gwarantowało pracy.

  16. czarek Says:

    mam kilka pytań do Pana jako osoby zwązanej z branżą na inny temat.

    1.Czy absolwent z licencją maklera z wykształceniem wyższym ale uniwersyteckim i niekierunkowym, bez doświadczenia w finansach, ze znajomością języków może mieć duży problem ze znalezieniem pracy w centrali DM w stolicy?
    2.czy dużo jest maklerów-humanistów? 3.czy są w ogóle w Polsce jacyś doradcy i CFA po kierunkach humanistycznych?
    4.i jak na takich ludzi patrzą rekrutatorzy i branża?
    5.Czy taki makler od przyjmowania zleceń może stać się w wyniku szkoleń wewnętrznych i wdrażania analitykiem sporządzającym rekomendacje czy biorą tylko specjalistów z dośw. i wykszt. finansowym z zewnątrz?
    6.które DM i instytucje finansowe w Warszawie finansują swoim maklerom szkolenia na DI, CFA?

    wiem że nie jest Pan maklerem ale będę wdzięczny nawet za orientacyjne informacje.

  17. admin Says:

    Odpowiedz na te pytania nie jest prosta:-)

    Po pierwsze nie znam jeszcze dobrze srodowiska analitykow. Na pewno, podobnie jak w innych sprawach, ludzie “szufladkuja” innych, ale to nie znaczy wcale, ze nie mozna nic zrobic. Mozna zrobic wiele, o czym pisalem w tym artykule. Tym bardziej, ze poznajac ludzi z branzy widze, ze czesc z nich miala wczesniej doswiadczenie (pewnie studia tez) nie “stricte” finansowe.

    Mysle, ze wiele w zyciu zalezy od nas samych i to gdzie bedzie kazdy z nas za pare lat zalezy od tego, co robimy teraz i co zrobimy w przyszlosci. Oczywiscie warto wiedziec wczesniej, co warto robic, aby osiagnac to co sie chce osiagnac (po to napisalem np. ten artykul)

    Wiem, co mowie, bo sam stworzylem warunki, aby byc w tym miejscu, gdzie jestem:-) Generalnie zasada (chyba) jest dosyc prosta, trzeba sie jakos wyroznic z tlumu, tak, aby przyszly pracodawca zobaczyl “dobrego” kandydata do pracy, dlatego np. stworzylem mojego bloga. A reszta to kwsetia cierpliwosci i tego, jak bardzo ktos jest zmotywowany, aby cos osignac.

    Wazny jest tez moment szukania pracy. Ja np. wiedzielem, ze dopoki trwa hossa, bedzie spadalo bezrobocie i moge spokojnie “stwarzac warunki”. Teraz rynek pracy w finansach bedzie trudniejszy, wiec trzeba sobie z tego zdawac sprawe i byc cierpliwym. Stad tez trzeba sobie odpowiedziec na pytanie, jak bardzo chce sie pracowac w tej branzy i ile chce sie w zwiazku z tym “zainwestowac” czasu, pieniedzy i nerwow:-).

  18. admin Says:

    Ostatnio znalazłem krótki artykuł, gdzie osoba z doświadczeniem w HR podaje 7 prostych punktów na temat CV. Są proste a mogą być bardzo przydatne: http://www.goldenline.pl/forum/pracownik-czego-robic-nie-wolno-dobra-praca-cv-lm-list-motywacyjny/702974

  19. KrzysztofPL Says:

    Witaj Michał,
    Z góry dzięki za wszystkie informacje.
    Aktualnie jestem na 5 roku i piszę pracę mgr na temat Analizy Finansowej. Szukam branży dla której przeprowadziłbym analizę finansową spółek ( głównie wycenę: DCF, an. porównanwcza).
    Mógłbyś wskazać, podpowiedzieć branże/sektor , która byłaby najbardziej korzystna w opracowaniu dla mnie jako początkującego analityka. Na GPW trudno jest wyodrębnić sektor, który byłby godnie reprezentowany przez spółki porównywalne, może poza bankami.

  20. admin Says:

    Hm… Trudno powiedzieć, może wybierz branżę, która jest najbliżej twoim zainteresowaniom.
    Rzeczywiście nasza giełda jest relatwynie mała i trudno o szerokie spektrum spółek porównywalnych.
    Do pracy może być przydatna np. budowlanka. Jest tam kilka dużych spółek, podstawowe to: PBG, Polimex, Budimex, Mostostal Warszawa i kilka trochę mniejszych: Hydrobudowa Polska, Erbud, Elektrobudowa oraz Pol-Aqua. Można zrobić fajną analizę w jakich sektorach działają (czyli jakie marże), jak są czułe na cykl w gospodarce (które sektory budowlanki) i co z tego wynika.

  21. Michał Says:

    Witam, mam dopiero 19 lat idę na studia nie związane z finansami. Interesuję się od paru lat giełdą w tym roku zacznę inwestować na poważnie jednak za niewielkie kwoty gdyż jedynie takie posiadam (ale od czegoś trzeba zacząć) do tej pory jedyne co osiągnąłem to 1 miejsce w SIGG (szkolna internetowa gra giełdowa) stworzona przy udziale gpw/ferk.pl. Chciałbym jednak w przyszłości zając się czymś bliżej związanym z analizą finansową, techniczną. Może zasugeruje mi Pan jakie kursy powinienem ukończyć i gdzie starać się o pracę nawet jako stażysty aby podwyższyć swoje umiejętności w danym sektorze.

  22. Michał Stopka Says:

    Po pierwsze musisz się zdecydować czy chcesz się się zająć analizą fundamentalną czy techniczną, bo od tego zależą kursy i miejsce stażu.

    Jeżeli ma to być analiza fundamentalna to “z kursów” oczywiście polecam zdobycie tytułu CFA, który daje zarówno bardzo praktyczne umiejętności jak i jest doceniany przez pracodawców.

    Zresztą wogóle generalnie, jak powiesz, że chcesz stosować w inwestowaniu analizę techniczną, to będziesz miał problem w znalezieniu pracy:-) częściowym wyjaśnieniem tej kwestii jest ten artykuł: Dlaczego analiza fundamentalna?

    A jeżeli chodzi o staże, to szukałbym w biurach maklerskich, TFI oraz PTE, ewentualnie w firmach doradczych, zajmujących się analizą strategiczną/wyceną firm

  23. Cezary Jakubowski Says:

    Mam 10 lat doświadczeń na rynku terminowym i jak czytam wypowiedzi chętnych którzy chcą zostać analitykiem giełdowym to jakoś mam wrażenie że nie wiedzą o czym mówią i z czym to się je. Śmiem twierdzić że żadne kursy i fakultety nie pomogą wam w dobrym wykonywaniu tego zawodu. To trzeba czuć i ćwiczyć na własnej skórze.

  24. Michał Stopka Says:

    Lubię takie komentarze:-) o ile są prawdziwe…

    No cóż, ja mam trochę mniejsze doświadczenie, bo właśnie mija 8,5 roku – ja zacząłem na futach w maju 2001. A przygodę z akcjami zacząłem w marcu 2000 r. (to też tłumaczy dlaczego rozpocząłem przygodę z kontraktami, trudno zarabiać na akcjach jak prawie wszystko spada).

    No ale do rzeczy:-)
    Po pierwsze, jakby to powiedział nasz Prezydent, “oczywista oczywistość”. No pewnie, że jeżeli ktoś nie ma doświadczenia i chce zostać analitykiem giełdowym, to nie bardzo wie czym to się je. Ale to chyba jak w każdym innym zawodzie? Bez doświadczenia nie jest się zbyt skutecznym w tym co się robi.

    Po drugie, nie zgadzam się z opinią, że “fakultety” nie pomogą w dobrym wykonywaniu tego zawodu. Oczywiście zależy to od “fakultetu”, jednak osobiście wolę się uczyć na cudzych błędach niż na własnych.

    Zanim zacząłem pracę w obecnej firmie w wakacje 2007, wydawało mi się, że już “coś niecoś umiem”. Ale tak naprawdę największe postępy zrobiłem w ciągu ostatnich dwóch lat (oczywiście na tyle na ile mogę sam siebie ocenić).
    Po pierwsze jest to zasługa wiedzy, którą zdobyłem uczestnicząc w “fakultecie” zwanym programem CFA, po drugie dostęp do masy analiz różnych brokerów (analiz w rozumieniu analiz makro oraz spółek i sektorów), po trzecie wiedza zdobyta od chłopaków z pracy a po czwarte pisanie bloga (i zmuszanie się do dosyć dokładnego pisania artykułów a przez to szczegółowego analizowania/szukania źródeł).

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze kupę cieżkiej pracy przede mną, chociaż za parę miesięcy minie 10 lat, jak zajmuję się giełdą:-)

    W tym kontekście przypomina mi się komentarz Grahama w jednej z jego książek, jak pod koniec lat 60-tych, zaraz przed kilkunastoletnią bessą na rynku akcji w latach 70-tych, piszę on coś w tym stylu, że jego współcześni koledzy, zarządzający akcjami, są zbyt optymistyczni nastawieni do rynku akcji, no ale “przecież nie można mieć do nich o to pretensji, bo większość z nich zarządza zaledwie maksymalnie 20 lat…”

    Po trzecie, zgadzam się, że trzeba to czuć i ćwiczyć na własnej skórze. Chociaż oczywiście przyznaję, że gdybym już dawno poszedł do pracy, to kosztowałoby mnie to znacznie mniej nerwów, no ale nie żałuję ani jednej minuty, kiedy inwestowałem na własny rachunek:-)

    No i wreszcie, kończąc już ten przydługi wywód ( swoją drogą ciekawe, ile osób doczytało go do tego momentu), to nieładnie tak “podcinać” skrzydła nowym adeptom sztuki inwestowania… Ty chyba też na początku byłeś “leszczem” jak zaczynałeś i nie bardzo wiedziałeś co robisz:-)? Nie ma innego sposobu na zdobycie doświadczenia jak samozaparcie aby to doświadczenie w ten czy inny sposób zdobywać…

  25. Cezary Jakubowski Says:

    Leszczem jest się zawsze, bo rynek podlega ewolucji. Bardziej mi chodzi o to że tego zawodu nie da się wyuczyć na kursach i na studiach, to bardziej umiejętność wrodzona, coś w rodzaju bycia artystą. Jeśli się to rozumie i jeśli potrafi robić to warto z tego zrobić zawód. W tym miejscu przypomina mi się anegdota dotycząca rozmowy dwóch analityków giełdowych gdzie jeden mówi do drugiego: “Zaraz Ci wytłumaczę dlaczego mamy spadki”, na co ten drugi odpowiada ” wytłumaczyć to ja też potrafię”. Masz rację że blog pomaga, pomaga bo można do niego wrócić i przeanalizować swoje spojrzenie na rynek. Poza tym jak dokonujemy sami transakcji to odpowiadamy przed sobą i historią, kiedy upubliczniamy swoje oglądy to liczymy się z publicznym osądem.

  26. Michał Stopka Says:

    Ja rozumiem bycie leszczem jako tracenie pieniędzy poprzez robienie podstawowych błędów w inwestowaniu. Pewnie, że rynek podlega ewolucji, ale jeżeli miałoby się być leszczem całe życie, czyli nie wyciągać wniosków i tracić pieniądze w dłuższym terminie, to nie byłoby to zachęcające:-)

    Nie bardzo mogę się zgodzić, że tego zawodu nie da się wyuczyć (czy też wyuczyć pewnego typu zachowania przy inwestowaniu). Nie bardzo widzę w czym ten zawód miałby się różnić od pozostałych? Tutaj też potrzeba wiedzy teoretycznej połączonej z doświadczeniem i ciężką pracą.
    Jedyna różnica, jaka mi się nasuwa, to fakt, że w innych zawodach, nikt przy zdrowych zmysłach nie zrobi np. ze studenta, który ma kilka lat nauki teoretycznej na studiach, prezesa firmy, bo każdy wie, że to nie byłoby zbyt rozsądne.
    W inwestowaniu natomiast od razu każdy chciałby mieć super wyniki, chociaż podobnie jak z prezesem firmy, dobre wyniki/zarobki przychodzą dopiero z przynajmniej kilkuletnim doświadczeniem.

    Oczywiść aby być naprawdę wyśmienitym inwestorem, do tego pewnie potrzeba talentu, ale to i podobnie aby być wybitnym i znanym lekarzem, prawnikiem czy sportowcem potrzeba chyba ogromnego talentu?.
    Nie zmienia to jednak faktu, że jest wielu lekarzy, prawników, czy sportowców, którzy wybitnego talentu nie mają i jakoś sobie razdzą, świadcząc usługi na przyzwoitym poziomie.

    Zresztą idąc typ tropem, to jeżeli “kursy/szkolenia” np. w przypadku tej firmy zrobi Prezes z dużą wiedzą, doświadczeniem i wynikami, to chyba są szanse, że wiedząc o czym mówi, jest w stanie zrobić użyteczne szkolenie a “adepci szkolenia” nauczą się czegoś pożytecznego, co wykorzystają w praktyce?
    Z tego też wnioskuję, że skoro taki prezes może przekazać wiedzę, to i można pozyskać wiedzę o inwestowaniu z odpowiednich szkoleń. Oczywiście pod warunkiem, że takie szkolenia robi osoba z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem o inwestowaniu. Taka była też moja teza:-)

    Co do bloga, to rzeczywiście tak jest, że jak ktoś może potem sprawdzić historyczne wpisy, to człowiek dwa razy się zastanowi, zanim coś napisze:-)

  27. jarekk Says:

    Jest coś w tym co pisze Cezary Jakubowski. Faktycznie- jak się nie ma do tego drygu, a robi się to tylko dla tego, że “dobrze płacą” to nic z tego nie będzie. Dlatego doświadczenie w postaci prób handlu na rynku jest cenne, nawet jeśli ktoś wtapiał.
    Mówi się, że dopóki się nie wywróci, to sie nie nauczy i to jest świeta prawda. Jak już czlowiek troche wtopił, to nauczylo go tyle, ile zadne kursy nie dalyby rady. Nie mam 10 lat praktyki z GPW, ale juz zasmakowalem chyba wszystkiego z czym styka sie trader.

    Celowo nie uzywam slowa inwestycje, gdyz nie tyle, ze horyzont moich transakcji byl mniejszy od np. 3 lat, ale glownie – nie wchodzilem w transakcje z zamiarem uzyskiwania dywidend, trzymania papierów “do konca zycia”, czy tez z innnego powodu, ktory wchodzi w definicję slowa inwestycje.
    Tak naprawdę to poza osobami pokroju Buffeta, to wiekszosc nas leszczy to tylko traderzy.

  28. “Najgorszym wrogiem wiedzy nie jest niewiedza, lecz wiedza połowiczna”?, Enrico Fermi, noblista Says:

    [...] 20, 2009 9:22 pm Michał Stopka 1 Ciekawe Ostatnio w komentarzu nr. 25 pod tym artykułem: Jak znaleźć pracę jako analityk akcji? padł poniższy cytat: “(…) W tym miejscu przypomina mi się anegdota dotycząca [...]

  29. Bartek Says:

    Nie można się zgodzić z tezą, że tylko artyści rynku osiągają wyśmienite rezultaty. Proponuję poczytać na temat Grupy Żółwi.

  30. Michał Stopka Says:

    Rzeczywiście, żółwie to ciekawy przykład.

    Nie interesowałem się nimi jakoś bardzo mocno, ale jest o nich wzmianka np. w “Market Wizards” Jacka D Schwagera (polski tyt. “Mistrzowie rynków finansowych”). Bardzo ciekawa książka w formie wywiadów ze sławnymi inwestorami, którzy regularnie osiagali przez wiele lat bardzo dobre wyniki inwestycyjne.
    Co ciekawe, to jedyną ich wspólną cechą były wyniki inwestycyjne, bo każdy z nich stosował już różne techniki inwestycyjne poczynając od analizy technicznej a kończąć na analizie fundamentalnej.
    Książka naprawdę daje do myślenia:-)

  31. Lanyo Says:

    Pozwolę sobie zapytać bardzo bezpośrednio, ile więc zarabia analityk z 8,5 letnim doświadczeniem i licencja CFA ;] ?

    pozdrawiam serdecznie

  32. Michał Stopka Says:

    Oj to bardzo trudne pytanie:-) bo:

    1) Jeżeli ktoś zaczynał pracę w 2001 roku i ma licencję CFA to teraz jest pewnie zarządzającym/dyrektorem/członkiem zarządu jakiejść instytucji finansowej, a zarobki takich osób w dużej mierze zależą od firmy i pełnionej funkcji (mniej od doświadczenia i tytułu CFA)

    2) Jak to w życiu bywa zarobki zależą od tego, co kto potrafi (jaką markę sobie wyrobił na rynku) i “za ile ktoś potrafi się sprzedać”. A tutaj różnice w zarobkach mogą być nawet kilkukrotne, szczególnie, jeżeli jest się zarządzającym

    3) No i wiele zależy, kiedy ktoś zmieniał pracę: jeżeli w szczycie boomu 2007/2008 to pewnie zarabia więcej niż ten, który poszedł tylko do szefa “prosząc” o podwyżkę. Wiadomo, że najwięcej zyskuje się zmieniając pracodawcę, jak w każdym innym zawodzie. Znam przypadki ludzi, którzy zmieniając pracę co rok, za każdym razem zarabiali i 100% więcej (w latach 2006-2008).

    No ale takie czasy na razie się skończyły, chociaż widzę, że rynek pracy u mnie znowu się ruszył i pojawia się coraz większej ogłoszeń. Pewnie za parę miesięcy znowu pojawią się ciekawe okazje:-) bo najpierw rynek musi “wchłonąć” tych bez pracy i z niskimi wymaganiami.
    Pewnie nie będzie to długo trwało, bo pracowników z doświadczeniem jest niewielu, a miejsc pracy coraz więcej. No i bezrobocie jest 11 %, nie tak jak parę lat temu 20%:-) A studentów też za bardzo nie ma, bo się zaczął niż demograficzny a ponadto wielu z nich znalazło już pracę jak jeszcze koniunktura była dobra.

  33. jarek Says:

    Ja podchodzę do tematu tak: nie ile zarabia analityk z CFA, tylko ile potrafi zarobić.

    Jeśli to CFA jest tylko jakimś firewallem przed realnym starciem z rynkiem to takich figurantów można spotkać w różnych biurach maklerskich i nie tylko.
    Ale ilu z polskich CFA może sie wykazać naprawdę wysokimi wynikami w długim terminie? Chyba przez często zmiany pracy staraja się zacierać ślady…

  34. Michał Stopka Says:

    Mało “logiczna” ta twoja teoria…

    Gdybym był pracodawcą zatrudniłbym CFA, który ma dobre wyniki (co jest logiczne, podobnie jak nie chciałbym aby prezesem firmy, którą kupuję był prezes, który już poprzednio “zbankrutował” firmę, np. tak jak było w przypadku poprzedniej firmy prezesa Monari).
    A skoro tak, pracę często zmieniałby CFA, który ma dobre wyniki…

    @ “Ale ilu z polskich CFA może sie wykazać naprawdę wysokimi wynikami w długim terminie”
    Zapewne żaden, bo nasza giełda ma zaledwie 18 lat, tytuł CFA w Polsce pojawił się dopiero parę lat temu…
    Za jakieś 20 lat będzie można bardziej “rzeczowo” odpowiedzieć na to pytanie.
    Mam nadzieję, że znajdę się w gronie tych wybrańców:-)

  35. jarek Says:

    Jaka teoria? O zacieraniu sladów? To nie moja opinia, ja tylko powtarzam. Nie wiem po kim, bo juz nie kojarzę, ale ktos gdzieś tak napisal.

  36. jarek Says:

    Mam wrażenie, że wydało się Panu Panie Michale, że to do Pana piję. Nie. Ale miło mi, że moja “magia” działa.

    Ja bym nie chciał mieć w firmie kogoś kto zmienia ciągle pracę bo niby ma dobre wyniki i poprzez kolejne negocjacje chce jeszcze więcej. Koszty zamieszania w firmie z racji zmian osób zarządzajacych, rekrutacji itp mogłyby być niewskazane delikatnie mówiac. Mam tu na myśli także niekoherentność strategii inwestycyjnej. Z resztą wiele już na ten temat napisano. Sama Linda Rasche pisała nieraz jak to wyglądało u niej w czasach reorganizacji.

    Wydaje mi się, że bał się Pan stwierdzenia, że skoro ktoś jest taki dobry to dlaczego sam dla siebie nie zarabia. Znam argumenty na ten zarzut – wiele osób z branży wskazuje, że pracując dla wiekszej firmy ma możliwosc obracania wiekszymi srodkami i szybciej zarobic to co da mu pewna niezaleznosc. Z drugiej strony znane sa przypadki takich co to poszli na swoje i nie potrafili zarabiac.

    Czasem przez Pana komentarze przebija taka troszkę “nadmierna pewnosc siebie”. Mysle, ze jak to Pan spiłuje lekko, to będzie się Pana duże lepiej czytało.

    Największa pewność jest chyba potrzebna tam, gdzie się ustala np. VaR. Bo jak nie wiemy ile ryzykujemy, to też cięzko odnieść potencjalne zyski do naszego zaangazowania w dana transakcje.

    Ale ogólnie blog OK, te same ksiazki czytalismy ;) w ogólnosci.

  37. jarek Says:

    niekoherentnosc, a raczej brak koherencji, juz dzis z rana piszę “po polskiemu” ;), przepraszam językoznawców

  38. Michał Stopka Says:

    1) Ej, zacznijmy od tego, że gdyby taki “CFA” miał interes w tym, aby być w danej firmie przez lata (np. miał akcje tej firmy) to by to pewnie inaczej wyglądało, szczególnie w Polsce.
    Zresztą odnosi się to do rotacji pracowników w każdej branży. Mam nadzieję, że coraz więcej firm będzie notowanych na giełdzie a dzięki temu będzie miało możliwość stworzenia takich programów motywacyjnych, bo na tym każda strona korzysta (łącznie z klientami).

    2) Oczywiście, że duża część osób jakby “poszła na swoje” miałaby problem z zarabianiem na siebie, bo tutaj liczy się zarobek powyżej zera, a nie “benchmark”. Ale to jest związane z przynajmniej dwiema sprawami:
    a) Skoro zazwyczaj są benchmarki to w tym ludzie nabywają kompetencje a nie w “absolute return”.
    b) Aby na siebie zarabiać na odpowiednim poziomie, robić to sytematycznie i bez niepotrzebnego ryzyka, trzeba mieć odpowiedni kapitał przeznaczony tylko do inwestowania (wiem coś o tym z autopsji…).
    Jeżeli ktoś mówi, że mając niewielki kapitał, można się z tego regularnie utrzymywać, to “delikatnie mówiąc” nie do końca wie co mówi.
    Porównałbym to do prowadzenia biznesu, bez odpowiedniego kapitału początkowego szanse na sukces są niewielkie. A inwestowanie jest jeszcze trudniejsze niż założenie z sukcesem biznesu, dlaczego pisałem o tym w komentarzu 4 pod tym artykułem: Inwestowanie na giełdzie a książka “Kwadrant przepływu pieniędzy” czyli lepiej być praconikiem, samozatrudnionym, właścicielem biznesu czy inwestorem?

    Do tego do oczywiście dochodzą jeszcze inne ograniczenia świata rzeczywistego, jak chociażby życie rodzinne, kwestie stabilizacji i bezpieczeństwa z punktu widzenia kobiety:-) Inaczej świat wygląda jak się jest samemu inwestorem a inaczej, jak się ma rodzinę…

    Mam nadzieję, że nie zostanę ponownie posądzony o “zbytnią” pewność siebie:-)

  39. jarek Says:

    “b) Aby na siebie zarabiać na odpowiednim poziomie, robić to sytematycznie i bez niepotrzebnego ryzyka, trzeba mieć odpowiedni kapitał przeznaczony tylko do inwestowania (wiem coś o tym z autopsji…).
    Jeżeli ktoś mówi, że mając niewielki kapitał, można się z tego regularnie utrzymywać, to “delikatnie mówiąc” nie do końca wie co mówi.”

    Oczywista oczywistość ;) Ja też to wiem z autopsji
    Kto mówił, że łatwo jest od zera dojść do milionera? Takie cuda zdarzaja sie glownie w konkursach parkiet challenge ;).

  40. admin Says:

    taa, jak nie trzeba grac prawdziwymi pieniędzmi, nie ma prowizji i spreadów pomiędzy półkami cenowymi spowodowanymi dużymi zleceniami:-)

  41. jarek Says:

    Zaraz, zaraz w parkiet challenge gra sie prawdziwymi pieniedzmi i sa prowizje.

  42. Michał Stopka Says:

    No proszę, człowiek cały czas uczy się czegoś nowego:-), myślałem, że to jakaś kolejna wirtualna gra. A jakie są zasady?

  43. trader Says:

    w skrócie tam można pokazać swój talent analityka akcji w praktyce
    zapraszam za rok tych niby nie leszczy co dyskutują na tym forum przekonacie się jaka jest wasza wartość w praktyce na tle innych – reguły jasne i czytelne – real life

  44. Cezary Jakubowski Says:

    Dawno Was Panowie nie czytałem. Z pewnymi sprawami zgadzam się, ale w niektórych się bardzo mylicie. Do utrzymywania się z giełdy wcale nie potrzeba dużych pieniędzy. Prosty przykład to inwestycje na rynku futures. Nie trzeba dużego kapitału, oczywiście wszystko zależy od apetytu inwestora, ale “pensyjka” w wysokości 5000 pln przy kapitale “zakładowym” 20000 pln to przysłowiowy “pikuś”. Potrzeba mieć jakąś sensowną strategię inwestycyjną i wyćwiczoną konsekwencje postępowania, a sukcesy przyjdą same. Trzeba “wyjąć z rynku” około 40 punktów miesięcznie. W sumie to nie jest jakieś szczególne dokonanie. Osobiście po przejściu wielu znanych technik analitycznych i po przeczytaniu książek zapewne tych samych co i wy jestem zwolennikiem systemów inwestycyjnych opartych na OHLC. Odrzucają one emocje i subiektywną ocenę rynku, a te dwa czynniki są najczęstszym powodem porażek.

  45. Michał Stopka Says:

    ? z 20 tyś. wystarczy max. na depozyt na 11 kontraktów, razy 400 zł na każdym kontrakcie daje to 4400 miesięcznie więc nie 5 tyś:-)

    A na poważnie, przy ładowaniu całej kasy w kontrakty wystarczy kilka błędnych transakcji i już się nie ma wogóle kasy na koncie. A co dopiero mówić, aby dzięki temu zarabiać przez lata miesiąc w miesiąc systmatycznie 5 tyś.

    Oczywiście nie znaczy to, że nie można zarabiać na kontraktach, ale na pewno nie w taki sposób, że ładuje się całą kasę w depozyty…

  46. Cezary Jakubowski Says:

    20 tyś. to prawie 12 szt.
    Około 40 pkt. to może być 44 pkt.
    A to już ponad 5000 pln.
    Prawie czyni wielką różnicę.
    Nie w tym jednak rzecz abyśmy się licytowali z aptekarską dokładnością.

    Jak już wspominałem jestem zwolennikiem systemów transakcyjnych i na nich buduję swoją strategię inwestycyjną. Mając ją, trzeba jeszcze wyćwiczyć konsekwencję postępowania lub podłączyć się pod jakiś automat który będzie składał za nas zlecenia. Największym wrogiem na rynku jesteśmy MY sami. To w nas tkwi błąd i zapomnijmy o “szwagrach”, “niewidzialnej ręce rynku”, czy innych “Korsarzach”.
    Ładowanie całej kasy w fw owszem jest ryzykowne, ale od czego jest system. To właśnie system, a własciwie strategia inwestycyjna oparta na systemie lub na połączeniu kilku systemów pozwala nam uniknąć kilku znaczących błędów dzień po dniu, bo że błędy będą to jest nieuniknione. 25 % zysku to minimum jakie można zaakceptować na fw, choć przy stalowych nerwach i akceptacji podejmowania ryzyka tą granicę należy przesunąć sporo wyżej.

    Stara aplikacja “Reuters” przestała działać, nowa mi nie pasuje – może macie jakieś swoje “typy” godne polecenia, chętnie przetestuję coś co jest już na rynku i się sprawdza.

  47. Michał Stopka Says:

    Żadne biuro maklerskie nie otworzy pozycji na “prawie” 12 kontraktów:-) ale rzeczywiście nie ma co się licytować.

    Zgadzam się w 101%, że największym wrogiem na rynku jesteśmy my sami i aby odnosić sukces trzeba mieć stworzony system.
    Według moich przemyśleń system musi:
    1) chronić nas przed stratą kapitału, bo jak stracimy dużą część kapitału, to z tego, co pozostanie trudno jest go odbudować a co dopiero znacznie zwiększyć początkowy stan
    2) Systemtatycznie zwiekszać kapitał

    Oba elementy systemu ma np. właśnie analiza fundamentalna. Po pierwsze skupia się na ochronie kapitału a dopiero potem na stopie zwrotu. Myślę, że na odwrót nie można tego robić.

    Oczywiście jeżeli ktoś jest w stanie zbudować “inny” powtarzalny system to bardzo fajnie. Do tego, że bardzo trudno jest zbudować system, który daje bardzo wysokie stopy zwrotu z kapitału można podejść tak, jak to zrobiłem w tym artykule: Dlaczego analiza fundamentalna? Jeżeli uświadomimy sobie potęgę procentu składanego dojdziemy do wniosku, że w realnym świecie mało komu udaje się osiągać wysokie stopy zwrotu.

  48. Cezary Jakubowski Says:

    W mojej strategii “pracuje” 50 % kapitału, reszta to ubezpieczenie. W badanym okresie czasu /około 1000 sesji/ sekwencja błędnych sygnałów występowała maksymalnie w 3 kolejnych sesjach przynosząc w sumie stratę około 38 %. Stopa zwrotu w skali miesięcznej przynosząca satysfakcję.
    Obecnie pracuję nad “ruchomym stopem” opartym na wskaźniku SAR.

    Kiedyś spotkałem się z techniką analizy technicznej zwanej “geometria Drummonda” był to niestety wycinkowy artykuł w “Profesjonalnym Inwestorze”. Trochę mnie to zaciekawiło. Może ktoś w Was wie gdzie znaleźć jakieś rozwinięcie tematu.

  49. foxcatalyst Says:

    Jak czesto twoj stop byl trafiany?

  50. admin Says:

    @ “W badanym okresie czasu /około 1000 sesji/ sekwencja błędnych sygnałów występowała maksymalnie w 3 kolejnych sesjach przynosząc w sumie stratę około 38 %.”

    Jeżeli to są wyniki Twoich historycznych transakcji to “respect”. (Pewnie masz już małą fortunę na koncie)

    Jeżeli natomiast wyniki hipotetyczne na zasadzie “co by było gdyby…” to pewnie miliony osób na świecie od lat robią takie symulacje:-)

  51. Cezary Jakubowski Says:

    We wrześniu mieliśmy 22 sesje.
    System otworzył pozycję 21 razy.
    14 razy wynik dodatni, 7 razy strata.
    Pozycje stratne przyniosły około 50 pkt. straty.

  52. foxcatalyst Says:

    Wklej kolego krzywą equity (real) to się podniecimy ;)

  53. Cezary Jakubowski Says:

    Człowiek jest tak skonstruowany że nie wierzy systemom, więc milionerem nie jestem. Krzywej nie wkleję, bo się w nią nie bawię. Zapewne z powodu braków w wykształceniu. Upublicznienie systemu jest dla niego jednym z ostatnich dni jego poprawnego działania. Chętnie natomiast podyskutuję o budowie nowych lub innych systemów.

  54. Cezary Jakubowski Says:

    Dzisiaj o 9:40 wskoczył short po 2242.
    Zamknięcie na fixie końcowym.

  55. Cezary Jakubowski Says:

    Jeśli tępo wierzyć systemowi to dzisiaj na “zero”, jeśli zamknąć tuż przed końcem to 20 pkt w kieszeni.
    W trakcie sesji rzadki kiedy było “w plecy”. Zawsze należy zachować rozsądek.

  56. foxcatalyst Says:

    A co ma wspólnego krzywa kapitału z upublicznieniem systemu? ;)

    A po co od razu milionerem, zarabiać pare stówek dziennie, codziennie (prawie) to nie hańba. ;)

    Giełda to biznes jak każdy inny, tyle, że trudniejszy, bo nie ma “wkładu”, którym się mami klienta, sa tylko zdematerializowane instrumenty maklerskie i nadzieje.. chciwosc i strach i walka ze sobą…
    i nicość…

  57. Cezary Jakubowski Says:

    Pod ostatnim zdaniem przedmówcy podisuję się i ja.

    Dzisiaj system otwiera short po 2256.
    Tak otwartą pozycję zamykamy na fixie kończącym.

  58. Roman W Says:

    Drogie panie, drodzy panowie!

    Moja przygoda z rynkiem kapitalowym trwa juz ponad rok. zastanawiam sie nad kolejnymi krokami i etapami rozwoju. szukam wszedzie wypowiedzi o sensownosci robienia licenji maklerskiej, w toku poszukiwan natrafilem na pojecie CFA.
    Moje pytanie dotyczy tego czy orientujecie się czy maklerzy znajduja zatrudnienie w firmach notowanych na gieldzie np. w dzialach odpowiedzialnych za relacje z inwestorami, a moze latwiej osobom z CFA? moje pytanie wynika stad, ze mieszkam w malym miescie, z ktorego nie chcialbym sie wyprowadzac a posiadane srodki nie pozwalaja myslec o utrzymaniu jedynie z inwestycji gieldowych a kontakt z rynkiem, analizy i poszukiwania sa czyms co daje mi prawdziwa satysfakcje. w okolicach jest kilka spolek gieldowych i w te “celuje” oraz pare POKow w ktorych nie wiele sie dzieje i glownie wklepuje sie zlecenia (co mnie w zupelnosci nie interesuje). a moze sa na rynku oferty zdalnej pracy?

    Z góry dziekuje, za komentarze i sugestie.

    pozrdawiam

  59. Cezary Jakubowski Says:

    Wszystko zależy czy chcesz robić karierę, czy pieniądze. Jeśli karierę to też zależy jaką. Do bycia pracownikiem POKu zbyt wiele Ci nie potrzeba, jak chcesz sięgnąć wyżej to pchaj się na wszystko na co tylko można . Jak chcesz robić forsę to kursy Ci nie potrzebne. Naucz się solidnie podstaw, poćwicz na “sucho”, znajdź błędy, popraw je, opracuj strategię inwestowania i do dzieła. Kiedyś w @ do Marka Pryzmonta zapytałem się o receptę na sukces. Odpowiedział mi tak: najpierw musisz zbankrutować dwa, trzy …pięć razy. Potem musisz dostać dobrego kopniaka od życia, a potem będzie już z górki. Minęło kilka lat i z tej perspektywy mówię Ci że były to słowa prorocze. Pamiętaj tylko o tym że to nie “gra” tylko ” inwestycja”. Moim zdaniem ukierunkuj się na rynek futures lub na forex. Na początek na pewno futures.

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.