“Staramy się nie robić głupstw”: ciekawy wywiad w Parkiecie z Tomaszem Jędrzejczakiem, prezesem Legg Mason TFI
maj 30, 2008 5:49 pm 1 Ciekawe, 7 PozostałeTutaj znajdują się pozostałe artykuły: Spis zagadnień i artykułów
W dzisiejszym Parkiecie ( 30 maj 2008 ) na stronach 16-17 znajduje się wywiad z Tomaszem Jędrzejczakiem, prezesem Legg Mason TFI. Fundusz ten był jednym z lepszych w ciągu ostatnich pięciu lat.
Według słów dziennikarzy, aby zostać dobrym graczem giełdowym należy dwa razy zbankrutować (gra na własny rachunek), z czym zgadza się Prezes:-) Coś w tym rzeczywiście jest… Ja akurat, na szczęście rozpocząłem moją przygodę z giełdą w marcu 2000 roku od całkiem sporej procentowej straty na Agorze, ale na niewielkim kapitale, co uchroniło mnie w przyszłości od bardzo bolesnych doświadczeń.
Wśród kilku cytowanych ponizej fragmentów wywiadu szczególnie wartościowy wydaje mi się cytat szósty – “aby nie robić bzdur”. Okazje na giełdzie były, są i będą zawsze. Jedną z gorszych rzeczy jest wiedzieć, co prawdopodobnie się wydarzy, ale albo nie być w stanie zająć pozycji (ze względu na swoją psychikę po nieudanych “głupich” transkacjach) lub po prostu nie mieć kapitału, który został stracony “na robieniu głupot”.
Poniżej kilka cytatów, które wydają mi się ciekawe, pogrubiony tekst to słowa dziennikarzy:
- “Początek polskiej giełdy to okres, kiedy w sumie nic ciekawego się nie działo. Tak naprawdę pierwsze poważniejsze przemyślenia przyszły podczas spadków. Co prawda, bardzo szczęśliwie sprzedałem akcje w lutym 1994. r., ale potem uświadomiłem sobie, jak dużo zależało od igraszki losu. Straciłem pieniądze w drugiej części bessy, kiedy nikt nie wiedział, co będzie dalej, więc gdy rynek zaczynał się odbijać, to od razu pojawiało się pytanie, czy znowu będzie rosło. To były bardzo wartościowe doświadczenia(…)”
- “Rozpoczęcie inwestycji od sukcesu to jedna z największych tragedii, jaka się może przytrafić.”
- “(…) wytworzyłem sobie pewną wizję inwestowania: z jednej strony nie można posiadać zbyt rozrposzonego portfela, bo trudno przy stu spółkach znaleźć dodatkowe wartości, a z drugiej – trzeba pamiętać o ryzyku płynności.(…)”.
- “Więc w czym tkwi tajemnica tych wyników?
Nie ma żadnej tajemnicy. Staramy się po prostu nie robić głupot…” - “A jaka jest największa głupota?
Niestety w każdym momencie trochę inna. Na pewno staramy się unikać cudownych spółek. Cudownych w powszechnym rozumieniu rynku. Zazwyczaj, gdy słyszymy o cudownej firmie, to chcemy być od niej daleko. Czasami coś tracimy, ale w większości przypadków zyskujemy. W krótkim okresie może tracimy okazję do szybkich zysków, ale w długim unikamy tych wszystkich nieciekawych przebudzeń, gdy następuje nieunikniony powrót do normalności.” - “(…) Unikanie błędów to duże źródło sukcesu. Nie trzeba robić rzeczy genialnych, wystarczy nie robić bzdur. Z inwestowaniem jest trochę jak z grą w golfa. Kto popełni mniej błędów, wygrywa”
To genialne w swojej prostocie, ale nie takie łatwe w realizacji…
No tak, bo większość osób koncentruje się na tym, żeby mieć cuda, a nie żeby nie mieć tragedii” - “(…) Ogólnie proces inwestycyjny dzieli się u nas na trzy etapy. Pierwszym jest idea. Może to być idea typu sektor, konkretna spółka czy konkretna nieefektywność rynku. (…) po idei nastepuje jej weryfikacja w życiu w postaci spotkania ze spółką czy analizy. (…) Bez względu na to, czy spółka będzie miała dużą dynamikę, czy małą – to tym, co nas interesuje, jest relacja spodziewanych zysków do ewnetualnego ryzyka. Nie jest to więc tak, że spółka z mniejszą dynamiką będzie gorsza od tej z wyższą. Istotne są oczekiwania innych. (…) Do podjęcia decyzji trzeba mieć natomiast dane typu – waluacja, konsensus rynkowy, profil ryzyka całego portfela, a także przekonanie, jak bardzo wierzymy w wartość tej spółki. Czy ten ruch ma sens”
Czyli decyduje element intuicji, doświadczenia?
Dośwaidczenia, intuicji, wiedzy, obserwacji rynkowej, jednak nie w kategoriach przewidywania indkesu, ale pomysłów, nastrojów. To są zmienne, które trzeba wziąć pod uwagę.”
