Sukces zaczyna się tam, gdzie inni się poddają?
październik 5, 2008 9:14 pm 1 Ciekawe, 7 PozostałeNAJBLIŻSZE SZKOLENIE Z ANALIZY FUNDAMENTALNEJ: więcej info tutaj: SZKOLENIA
a tu znajdują się moje najciekawsze historyczne wpisy w PDF: WPISY W PDF
Tutaj znajdują się pozostałe artykuły: Spis artykułów
Kiedyś w jednej książce, niestety nie pamiętam jej tytułu, przeczytałem zdanie, które utkwiło mi w pamięci i jest tytułem tego artykułu. Zdanie to oddaje również sens dziewiątego sekretu szczęścia z książki, o której pisałem w tym artykule: “Sczęście czy fart?”-bajka o białym i czarnym rycerzu, czyli co liczy się w inwestowaniu… a mianowicie:
DZIEWIĄTY SEKRET SZCZĘŚCIA
Kiedy już stworzyłeś odpowiednie warunki, bądź cierpliwy,
nie rezygnuj. Żeby szczęście przyszło, musisz wierzyć, że
przyjdzie.
Dzisiaj chciałem napisać parę słów na powyższy temat. Myślę, że zdanie z tytułu artykułu ma szerokie zastosowanie, ale szczególnie ważne jest w przypadku inwestowania. Dlaczego? Bo w inwestowaniu bardzo ważne jest doświadczenie. Jak wskazują statystyki większość inwestorów traci pieniądze na giełdzie. Jak to się mówi, aby dana osoba stała się prawdziwym inwestorem musi trzy razy zbankrutować:-) Giełda bardzo szybko obnaża najsłabsze cechy charakteru każdej osoby, co prowadzi do strat. W odróżnieniu od innych dziedzin życia, gdzie człowiek może próbować oszukiwać siebie i innych, stan rachunku w biurze maklerskim bardzo szybko pokazuje kto coś potrafi:-)
Jakiś czas temu pisałem o tej książce: Ciekawa książka “Wspomnienia gracza giełdowego” Edwina Lefevre. Jedną z myśli głównego bohatera, która parę razy pojawiła się w cytowanej książce jest stwierdzenie, że za każdym razem, kiedy inwestor myli się, giełda wystawia rachunek w postaci straty na transakcji. Stratę taką bohater traktował jednak jako zapłatę za lekcję, dzięki której zdobywał bezcenne doświadczenie.
Oczywiste jest dla mnie, że inwestowanie pieniędzy nie różni się niczym od innych sfer życia, gdzie potrzeba wielu lat ciężkiej pracy, aby być naprawdę dobrym w tym, co się robi. To tak jak z dobrym prezesem firmy. Osoba taka staje się fachowcem po przynajmniej kilkunastu latach pracy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zatrudni studenta na stanowisko prezesa, chociaż osoba taka może już mieć kilka lat nauki za sobą.
Zresztą często ludzie inwestują, nie poświęcając odpowiedniej ilości czasu na zdobycie wiedzy, co wynika z obowiązków dnia codziennego jak np. praca. A przecież inwestowanie to taka gra, w której przeciwnicy to często ludzie, którzy poświęcają swój czas tylko inwestowaniu. Jest tak zarówno w przypadku ludzi którzy się z tego utrzymują jak i pracowników firm, gdzie bardzo często utrzymanie się przy pracy zależy od ich wyników inwestycyjnych.
Nie bez powodu uważa sie, że prawdziwy inwestor to ten, którzy przeżył przynajmniej jeden cykl giełdowy: hossy i bessy.
Niestety w przypadku inwestowania każdy uważa się za eksperta, szczególnie w Polsce, co zazwyczaj kończy się bardzo boleśnie. Dlatego też wiele osób zraża się do giełdy, co powoduje, że… sukces odnoszą Ci, którzy się nie poddają. Po prostu zbierają doświadczenie, które z czasem procentuje.
Kwestie związane z doświadczeniem odnoszą się również do analityków akcji czy zarządzających. Praca taka wiąże się z bardzo dużym stresem, co widoczne jest głównie podczas bessy. Pracownicy są pod dużą presją, szczególnie w firmach, gdzie obiecano bardzo trudną do dostarczenia w praktyce strategię “absolute return”, czyli stopy zwroty powyżej zera, niezależnie od warunków panujących na rynkach kapitałowych. Sczególnie w takich sytuacjach nabiera znaczenia maksyma z tytułu tego artykułu.
Dlaczego strategię “absolute return” trudno dostarczyć w praktyce? Częściową odpowiedź można znaleźć w tym artykule: Dlaczego analiza fundamentalna?
