Logo

Navigation
  • Główna
  • Bezpłatne ebooki: 8
  • Cykle edukacyjne
    • 1. Kiedy hossa/ bessa, boom/ recesja i inflacja/ dezinflacja? Kiedy kupić akcje, obligacje lub surowce? Zależność inflacja i PKB!
    • 2. Narzędzie/case study w Excel. Umowa o pracę/działalność gospodarcza: co wybrać IKE czy IKZE?
    • 3. Co warto wiedzieć inwestując w ETF na polskie obligacje skarbowe?
    • 4. Kurs Excel w finansach: praktyczne wykorzystanie wiedzy inwestora.”.
  • Grupa FB
  • Dane excel
  • Broker + IKE/IKZE
    • 1. Najlepsze IKE/IKZE + wszystko o IKE/IKZE + lista pytania i odpowiedzi IKE i IKZE
    • 2. IKZE jest mega opłacalne! Case study brak podatku belki nawet przed emeryturą a do tego kwota wolna 30 tysięcy!
    • 3. Najlepszy rachunek maklerski
  • Kontakt
    • Kontakt czytelnicy
    • Kontakt współpraca

Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: „Dajcie sobie spokój ze zmienianiem Polski”

By Michał Stopka | on 12/09/2016 | 84 komentarze
Finanse publiczne Polski Gospodarka

Spis treści:

Toggle
  • Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej?
  • Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: komentarz czytelnika
  • Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej
  • Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: jaka jest prawda?

Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej?

Pod ostatnią analizą Struktura oszczędności Polaków: dlaczego tak mało oszczędności lokujemy na giełdzie? jest już prawie 100 komentarzy. Widać więc, że tematyka wzbudziła ogromne zainteresowanie. Jeden z ostatnich komentarzy zwrócił moją szczególną uwagę. I spowodował, że powstał dzisiejszy wpis na temat co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej.

Niestety poniższy komentarz bardzo mnie zasmucił. Dlaczego? Końcem maja 2016 roku, gdy byłem na urlopie w Grecji wrzucałem Wam na FB zdjęcie jakie miałem z okna mieszania, gdy pisałem dla Was jedną z analiz (zdjęcie u góry). I wtedy miałem świetny humor.

Obecnie jestem znowu na urlopie, tym razem we Włoszech (ponownie ekstra widok z okna). I znowu przygotowuję coś bardzo ciekawego dla Was, tym razem tworzę drugi artykuł z serii edukacyjnej „Świadomy i aktywny inwestor giełdowy”. Jak pewnie się domyślacie, łączenie urlopu z rodziną i jednoczesne pisanie rozbudowanej analizy dla Was nie jest łatwe.

I nagle czyta się taki komentarz. Jakby się w człowieku coś łamało :( I krzyczało: po co to wszystko? Czy to wszystko ma sens?

Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: komentarz czytelnika

Komentarz: czytelnika „Dajcie sobie spokój ze zmienianiem Polski”:

co-zrobic-aby-w-polsce-zylo-sie-lepiej

(Uwaga: jeżeli chcesz przeczytać moje najnowsze artykuły z ostatnich tygodni zobacz na „Główna” ale w dalszej jej części (na wysokości komentarzy) bo powyżej najnowszych wpisów umieściłem kilkanaście, moim zdaniem, najciekawszych artykułów z ostatnich kilku lat. Tak aby były one widoczne dla całkiem nowych osób odwiedzających moją stronę. Najnowsze artykuły możesz też zobaczy tutaj: Archiwum)

Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej

Jeżeli śledzicie moją stronę już dłużej, pewnie znacie ten artykuł sprzed prawie dwóch lat: Co Ty możesz zrobić aby w Polsce było lepiej?.

Pewnie widzieliście też między innymi jak pisałem na temat poniższego fragmentu filmu tutaj

(film oparty został na prawdziwych wydarzeniach)

Nie daj sobie nigdy wmówić, że czegoś nie potrafisz. Nawet mnie. Jasne?

Ludzie mówią, że się nie da kiedy sami czegoś nie potrafią… 

Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: jaka jest prawda?

No właśnie pytanie czy prawda jest taka jak ja nieraz pisałem Wam na mojej stronie? A może ten komentarz czytelnika jest najbardziej prawdziwy? Jak to widzicie obecnie? Szczególnie, że przecież mamy już prawie rok nowy rząd, który nieraz podkreślał, że Polska jest w ruinie.

Jestem ciekaw Waszej opinii, co o tym myślicie? Gdzie obecnie jest Polska? Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej? I co myślicie na temat komentarza czytelnika. A szczególnie zdania „Dajcie sobie spokój ze zmienianiem Polski”?

Zachęcam szczególnie do komentowania osoby, które do tej pory nigdy nie komentowały na mojej stronie. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo, bardzo ważny bo uświadamia mi wiele bardzo ważnych rzeczy.

Uwaga: ostatnio została uruchomiona opcja zapisywania się na powiadomienia o nowych komentarzach pod wpisem. Jeżeli chcesz wziąć udział w dyskusji zapisz się na powiadomienia (pod komentarzem).

Share this story:
  • tweet

Tags: Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiejDajcie sobie spokój ze zmienianiem Polskidlaczego niskie zarobki w Polscedlaczego w Polsce tak mało zarabiamyjak podwoić wynagrodzenia w Polscejak podwoić zarobki w Polscejak zwięszyć wynagrodzenia w Polsceod czego zależą zarobki w Polscezarobki i gospodarkazarobki i pkbzarobki w Polsce

Recent Posts

  • Kiedy kupić akcje, obligacje, surowce a kiedy trzymać gotówkę/obligacje indeksowane inflacją? Cykl rotacji klas aktywów

    03/01/2025 - 0 Comment
  • Narzędzie w Excel! Działalność gospodarcza co wybrać IKE czy IKZE? Podatek liniowy, ryczałt, strata na działalności oraz skala podatkowa

    27/12/2024 - 0 Comment
  • Narzędzie w Excel! Umowa o pracę wypłata przed emeryturą co wybrać IKE czy IKZE? Zwrot PIT 12% a wypłata: kwota wolna, 12% lub 32%

    19/12/2024 - 0 Comment

Related Posts

  • Dlaczego w Polsce są niskie zarobki: państwo zabiera ponad 40% wynagrodzenia (!) Pobierz kalkulator excel i sam policz swoją daninę

    19/04/2018 - 99 komentarzy
  • Dlaczego w Polsce mało zarabiamy? Cykl edukacyjny „Pierwsze kroki Janusza Biznesu”

    16/03/2018 - 77 komentarzy
  • Jak się uczyć gospodarki/inwestowania? Gospodarka Polski i demografia w szkole podstawowej (!)

    22/01/2018 - 10 komentarzy

Author Description

Biografia Michała

84 komentarze “Co zrobić aby w Polsce żyło się lepiej: „Dajcie sobie spokój ze zmienianiem Polski””

  1. 12/09/2016

    Bartek

    Co mnie najbardziej wkurzyło w tym komentarzu to fakt, że napisała to osoba młoda! Przynajmniej tak przypuszczam. Kto inny miałby zmieniać Polskę jak nie młodzi?

    Jak nam się uda to wtedy powie, że się mylił. Albo schowa głowę w piasek. Zawsze warto próbować chociaż mielibyśmy zmienić małą rzecz. Utopijne to, ale warto.

    Zostawię tu kilka słów od Władysława Bartoszewskiego:

    „Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte”

  2. 12/09/2016

    qwazz

    Wstawię tu Mój komentarz z innego działu, ponieważ odnosi się on do Mojej opinii na ten wątek.

    „Uważam, że:
    Sytuacja Polski różni się od sytuacji krajów wysoko rozwiniętych, więc wzrost ilości potencjalnych pracowników jest raczej nie korzystny z punktu widzenia pracownika w Polsce. Inaczej się sprawa ma z punktu widzenia Emeryta, czy budżetu.
    Ale bądź My sobie szczerzy: 1) wzrost pkb prowadzi z reguły do wzrostu zadłużenia państwa. Politycy nie umieją zarządzać pieniędzmi – to jest fakt. 2) Wzrost rozwoju kraju prowadzi także do wzrostu różnic między bogatymi a biednymi. Kraje bardzo rozwinięte mają często mniejszy komfort życia niż kraje rozwijające się, a widać to po dużym odsetku samobójstw ludzi w wieku między 20-30 latami życia- Korea, Japonia.
    Więc rozwój to nie wszystko, liczy się także jego jakość.

    Co państwo sądzicie na ten temat?”

    1-Poza tym na zachodzie też jest korupcja, tylko lata praktyki doprowadziły do umiejętnego obchodzenia się z nimi i załatwiania po cichu Swoich interesów.

    2-Myślę że po części wynika to z mentalności i pobudek emocjonalnych nas samych. Dlaczego?
    Gdy sytuacja jest „w miarę dobra”: Zobaczcie co napędza takich chciwusów do władzy – chęć własnych zysków – nie pohamowane Ego.
    Gdy sytuacja jest bardzo zła, to: Tacy nie przychodzą pomagać, bo to ich nie interesuje. Pojawiają się w tedy ludzie napędzani chęcią pomagania. Sytuacja z reguły się poprawia. Ludzie współpracując odbudowują się.

    Jak widzicie to właśnie sytuacja sama przyciąga do siebie konkretne charaktery. Co nie zmienia faktu, że w obu przypadkach często są to ludzie bardzo uzdolnieni.

    Zobaczcie kiedy się pojawili najwięksi amerykańscy bogaci wyzyskiwacze ludzi? Właśnie w okresie największej wolności, kiedy kształtowały się stany zjednoczone. :)

    Pozdrawiam

  3. 12/09/2016

    Michał

    Szczerze to ja się człowiekowi nie dziwię. Co więcej, im starszy jestem, tym bardziej mam podobne zdanie. Po „pięciominutowej rozmowie z przeciętnym wyborcą”, jak mawiał Winston Churchil, można dojść do wniosku, że niestety w Polsce ludzie w większości lubią być oszukiwani i okradani przez państwo, ba, nawet staną za rządem murem jeśli rzuci się im jakiś marny ochłap w rodzaju 500+ – twierdzą, że „państwo o nich dba”, że się nimi „opiekuje”.

    Kolejny problem to występujący w polskiej kulturze stosunek do zarządzania i władzy, który pochodzi wciąż z czasów folwarku i „pana szlachcia”, czyli bezkrytyczne i służalcze nastawienie do osoby zarządzającej oraz pozwalanie na odzieranie się z godności, co z drugiej strony powoduje sytuację, że „rządzący” ma poczucie, że wszystko mu wolno i że nie zostaną wyciągnięte względem niego żadne konsekwencje za jego zachowanie, o ile nikt „wyżej” się o sprawie nie dowie.

    Inna sprawa że jak się widzi, że od faktycznych kompetencji w danej branży ważniejsze są „odpowiednie” znajomości, to albo się wchodzi w tą grę kolesiostwa albo stwierdza : „a po co kopać się z koniem?” i jedzie się na emigrację do kraju bardziej transparentnego. Również dochodzę do wniosku że w etatyzacji zaszliśmy już nie tylko w Polsce, ale w większości krajów zachodnich również, tak daleko, że jedynym sposobem na jakieś pozytywne, prorynkowe, prowolnościowe zmiany jest to, żeby ten Lewiatan sam się pod swoim ciężarem zapadł.

    P.S. jakiś szczególnie stary nie jestem, jeszcze na studiach, także mogę w pewnych sprawach mieć mylne pojęcie z powodu braków w doświadczeniu życiowym. Chociaż mimo wszystko to co napisałem uważam za dosyć trafną analizę sposobu działania życia społecznego w tym kraju. Mam nadzieję, że z wiekiem moje tezy się nie potwierdzą…

  4. 12/09/2016

    Sławek

    Witam
    Też studiowałem w latach 90tych. Po studiach zacząłem cieżko pracować w swojej małej, jednoosobowej firmie. Dzisiaj jestem zamożnym Polakiem.
    Żyjemy w kraju ogromnych możliwości, i zawsze można coś zmienić w swoim życiu. Trzeba spróbować, czasem zaryzykować, czasem stracić ale nie poddawać sie.
    A najbardziej denerwuje mnie narzekanie młodych ludzi, którzy nawet nie pamietają co to była komuna nie mówiąc o biedzie w czasie i po II wojnie.
    Nie narzekajcie tylko weźcie sie do pracy tak jak ja kiedyś.
    Sławek

  5. 12/09/2016

    Zbyszek

    Ja też się zasmuciłem tamtym komentarzem.
    Świadczy on o podejściu do zycia zupełnie pozbawionym nadziei.
    Czy warto zmieniać Polskę?
    Poprawianie świata zawsze należy zaczynać od siebie.
    Jeżeli ktoś nie darzy Polski żadnym uczuciem, to nie będzie widział sensu poprawiania Polski – czyli przede wszystkim poprawiania siebie dla Polski.
    A co należy w Polsce zrobić aby było lepiej?
    Oszczędności, o których pisze Michał, to sprawa oczywista. Jakoś kapitał budować trzeba.
    Moim zdaniem należy zmniejszyć ilość rozwiązań socjalistycznych, pozostawić ludziom możliwość organizowania sobie życia zgodnie z własnymi potrzebami, z poszanowaniem wolności innych osób.
    Im więcej wolności, tym szybszy rozwój.

  6. 12/09/2016

    Maciek

    Mam 33 lata. Jestem samozatrudniony, zarabiam ok 10k/mc. Teoretycznie jest ok ale…
    prawda jest taka, że niestetety gdyby nie dopadła mnie przewlekła choroba już by mnie dawno tu nie było.
    Jak patrzę co wyprawia partia rządząca to otwieram oczy ze zdumienia i nie mogę uwierzyć…
    Jak ktoś może to niech wyjeżdża. Im wcześniej tym lepiej bo później może być trudniej…
    Inna sprawa, że jak się dobrze przyjrzeć to ne wiadomo gdzie jechać.

  7. 12/09/2016

    Piotr

    Lada moment „bronię magistra” na Politechnice, jestem inżynierem, pracuję w zawodzie. Studia państwowe, nie na 'Wyższej Szkole Robienia Hałasu’, dzienne, uczę się szybko języków. Podczas studiów mimo to starałem się zyskać jak najwięcej doświadczenia. I co? Zarabiam tyle, ile gość który przebrnął przez podstawową edukacje i pracuje w Biedronce. Gdzieś po drodze czytam artykuł o najniższym bezrobociu oraz o tym, że w Polsce brakuje 3-4 tys. inżynierów. Ciekawe gdzie? Bo na 'zindustrializowanym’ (lub raczej zdeindustrializowanym) śląsku na pewno nie. Bezrobocie jest niskie, tak samo jak płace. Chyba, że mówimy o IT – ten kto cokolwiek potrafi w tej branży trzyma Pana Boga za nogi. I widząc ich zarobki – chyba trzeba będzie się przebranżować…

    Chcielibyście żeby młodzi-zdolni zostali, ale powiedzcie mi: po co młody-zdolny ma zostawać? Sam raczej nie dostanę emerytury bo ZUS już pada i muszę się dokładać do tej piramidy finansowej, po to, aby kasę dostawali moi rodzice. Zostawanie tutaj celem budowy nowej, lepszej Polski brzmi fajnie, ale nie chcę marnować swojego życia i moich dzieci dla wyższych idei. Nie ma żadnych przeciwskazań ku temu aby w Polsce gospodarka szła ku lepszemu. Komuny i wojny już dawno nie ma, mimo to rozwijamy się w 'umiarkowany’ sposób.

    Zrozum Michał, po prostu uczciwy, sumiennie pracujący człowiek nie dostanie kopa w dupę na zachodzie, tacy ludzie są tam docenieni. A w Polsce jest na to szansa – patrz: ZUS-US-Politycy – trójgłowa hydra nienasycona. Pracując u nas wytrwale i będąc mądrym nie ma 100% szansy na poprawienie sobie bytu. Na zachodzie ona jest. A co do kilku komentujących, którzy się faktycznie dorobili – czapki z głów. Widocznie ciężko na to pracowali i mieli odrobinę szczęścia.

  8. 12/09/2016

    bart

    Historia z życia (mojego).

    Dwie firmy, podobnej wielkości, sprzedające podobne produkty za podobną cenę. Przychody w setki milionów euro. Jedna polska, druga zachodnioeuropejska. Polska produkuje w Polsce, zachodnioeuropejska za Zachodzie. Ktora firma powinna mieć z tego więcej? Skoro tak to dlaczego ta Zachodnia chce mi zapłacić dwa razy więcej? Za tą samą pracę, w Polsce. Efektywność polskich firm jest słaba, a winne temu jest słabe zarządzanie. Tu musiałbym (muszę) pracować dwa razy ciężej, zeby mieć z tego tyle samo.
    I tu pytanie filozoficzne: czy tak samo moze wyglądać zarządzanie na poziomie Państwa? Jeżeli tak to czy może to spowodować reakcje jak u cytowanego czytelnika?

  9. 12/09/2016

    Bartosz

    Panie Michale, prosze nie tracic motywacji. Pana artykuly sa dla mnie jako studenta finansow i (mam nadzieje) przyszlego analityka bardzo wartosciowe. Dodatkowo Pana nastawienie dziala bardzo budujaco i motywujaco. Prosze sie cieszyc urlopem i dziekuje za Pana prace. :)

  10. 12/09/2016

    Sylwester

    Problem jakiego jeszcze nie zauważają młodzi na emigracji to fakt,że fajnie to było, jeszcze może jest ale niedługo też się na zachodzie pogorszy. A wtedy nagle odkryją co to jest szklany sufit i nie daj Boże pogromy jakie teraz (po tylu latach dopiero) są w UK.
    Świat jaki znamy wali się, szkoda,że niewiele osób nie patrzy szerzej na otoczenie i geopolitykę.
    Oczywiście,każdy powie ,że lepiej w UKeju czy innym kraju Zachodu przetrwać kryzys ale…. czas pokaże czy napewno.
    Ja nie muszę(na razie) i przede wszystkim nie chcę emigrować z PL. Oczywiście jestem absolutnym przeciwnikiem polityki fin. obecnego (nie)rządu.
    Droga młodzieży na emigracji, zastanówcie się czy za 20 lat tego rozdarcia pomiędzy ojczyzną a nową ojczyzną,gdzie zawsze będziecie obywatelami 2giej kategorii, będziecie żałować czy nie?
    Macie mnie za kretyna,że piszę to compowyżej ale jakoś w rodzinie żony na emeryturę wróciło starsze małżeństwo z US po 20 latach. Ledwo na mieszkanie w KR starczyło i szału nie ma. Kolejna osoba z DE wróciła do rodzimej wioski i tu reperuje zdrowie.
    Kolejny człowiek w Holandii był spisany na śmierć, aż w PL lekarzo udało mu się uratować życie przeszczepem wątroby. Ta osoba całuje po ręcach polskich chirurgów.
    Życzęwam abyście dobrze wybrali i na starość nie żałowali wyborów.
    Pozdrawiam.

  11. 12/09/2016

    Tomek

    To jest tak. Pan Michal i kilka innych czytelnikow co to sie juz dorobili to jak na polskie warunki tluste koty. Jestescie juz wysoko i raczej juz nie macie stresu powodowanego: sytuacja mieszkaniowa, zawodowa, pewnoscia przyszlosci itd.
    Jestecie na etapie gdzie mozecie przemawac z pozycji mentorow. Ale jak sie dopiero zaczyna i sie sprobowlo tu i tam i po prostu zobaczylo ze szalu nie ma itd to oczywiscie decyzja o wyjezdzie sie jawi jako kuszaca alternatywa.
    Kluczem do pozostania jest na pewno dobry zawod gwarantujacy pozycje w spoleczenstwie. Dobre jest moim zdaniem wyyjechac na pare lat z mozliwoscia powrotu do swojego zawodu i z odlozona kasa.
    Teraz decyzja o wyjezdzie to nie jest nic dramatycznego tak jak w latach 80. Europa sie skurczyla.

  12. 12/09/2016

    Zbyszek

    Z jednej strony wolimy aby Polacy nie wyjeżdżali, ale z drugiej czy mamy prawo im odmawiać patriotyzmu bo chcą wykorzystać pojawiające się możliwości pracy za granicą?

    Wyjazd za granicę to nie jest łatwa sprawa. Wielu wyjeżdża i „dogorywa”. Pracują za niskie stawki, mieszkają po kilka osób w jednym mieszkaniu i po godzinach grają z nudy w PS4 (mój brat grający na PS4 zna setki takich osób – rozmawia o ich życiu na czatach). Ale przynajmniej stać ich na to PS4 i o jedzenie się nie martwią.
    Pracowałem kilka lat w Anglii i widziałem jak bardzo Anglicy są przerażeni Polakami. To nie prawda co mówią w naszej TV, że Polacy nie zabierają lokalnym miejsc pracy – my sprawiliśmy, że niektóre prace stały się tak nisko płatne, że nikt poza nami nie chce ich wykonywać. Rodzice dzisiejszych młodych Anglików pracowali na budowie/ na zmywaku i bardzo dobrze żyli – dziś to już przeszłość. Oni nie mogą uwierzyć, że ktoś może chcieć pracować za tak niewiele i to wzbudza agresję.

    Wg. mnie ta cała sytuacja służy jedynie, już, bogatym właścicielom firm bo mają niskie koszty, ale pracujący Anglicy mają problem. Kiedyś przed 2004r Anglicy lubili nas bo lekarze pracowali u nich na roli. Dziś lekarze pracują jako lekarze i są często lepsi bo bardziej zdeterminowani i dużo tańsi. Stąd mamy Brexit, który i tak nic nie zmieni bo mleko się już wylało.

    Wg. moich obserwacji podobnie jest w Polsce. Jest więcej osób zatrudnionych ale na gorszych warunkach (umowy śmieciowe). Sam wyjechałem za granicę na kilka lat, pracowałem na wysokich stanowiskach w finansach w korporacji/ odpowiadałem za raportowanie na Europę Południową i zapragnąłem wrócić do Polski/do rodziny.
    Mamy najniższe bezrobocie, ale dla mnie pracy w Polsce nie ma, nawet za połowę tego co dostawałem przed wyjazdem za granicę !? Jestem bardziej doświadczony, mam wiedzę, obycie, mam 40tkę, więc co jest problemem?
    W Polsce szuka się młodych, którym można niewiele zapłacić. To jest absurdalne, ale wielkie korporacje tworzą Centra Usług w Polsce i mimo wielkich oszczędności, kosztem zadowolenia, szukają tylko tych co chcą zarabiać jak najmniej i będą pracować bez pojękiwania jak najdłużej.

    Może dobrze, że jednak wielu młodych pokazuje im figę i wyjeżdża, ale wcale nie jedzie do raju.

  13. 12/09/2016

    niko

    Zasada bogacenia trzeba mieć kapitał najlepiej, kto go w kraju nie uzbiera powinien próbować za granica autor bloga tez zarobkowal za granicą z tego co pamiętam ? Majac mieszkanie czy dom. Bez kredytu oraz porzadne oszczędności mozna u nas próbować żyć.

  14. 12/09/2016

    Zbyszek

    @niko
    Pełna zgoda. Trzeba tylko bardzo uważać aby nasze oszczędności nie przepadły np. inwestując w akcje/obligacje niewłaściwych spółek bo rząd może jeszcze wiele namieszać jak kołderka będzie za krótka w 2017r.

  15. 13/09/2016

    qwazz

    Fajnie się czyta te komentarze. Widać po nich, że każdy temat trochę przemyślał, plus doświadczenia życiowe dużo mówią.

    @Zbyszek: Zgadzam się z panem, i samego Mnie szczerze denerwuje jak słyszę, że niema ludzi do pracy. To jest tak zwana Manipulacja społeczna, żeby usprawiedliwić wpuszczanie obcych.
    Owszem jeżeli przekaz wyglądał by tak: „Nie ma chętnych do pracy pomimo zwiększenia proponowanej stawki (np.godzinowej)”, to wtedy miało by to jakąś wartość merytoryczną. A tak, to jest to tylko próba odwracania uwagi od Niekompetentnych ludzi na najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach np. w rządzie.

  16. 13/09/2016

    Przemysław

    @Sławek
    „Witam
    Też studiowałem w latach 90tych. Po studiach zacząłem ciężko pracować w swojej małej, jednoosobowej firmie. Dzisiaj jestem zamożnym Polakiem.”

    Bardzo przypomina mi to rozmowę z moją ciocią, która też zaczynała karierę na początku lat 90. Ja po studiach zacząłem drugą pracę poniżej kwalifikacji, którą dostałem dzięki odbyciu dwóch darmowych staży. Bo to były czasy niedawne, gdzie bez doświadczenia ludzi nie zatrudniali. Jak ja stwierdziłem, że z pensji to ja się nawet nie usamodzielnię, ona stwierdziła, że też zaczynała na kiepskim stanowisku SPRZĄTACZKI na „Umowie o pracę”. Uśmiałem się, i stwierdziłem, że to musiały być złote czasy :P

    Po prostu młodym ludziom dzisiaj jest ciężej realizować swoje aspiracje niż kiedyś.

    http://forsal.pl/artykuly/961063,millenialsi-zarabiaja-mniej-niz-ich-rodzice.html

  17. 13/09/2016

    Bartek

    @ Sławek
    Bardzo interesuje mnie twoje zdanie na temat narzekania młodych. Opowiedz trochę jak startowałeś w biznesie i jakie były twoje początki.

    Bo czasami jak czytam wypowiedzi studentów to wydaje mi się, że komuś się w dupie poprzewracało (bez urazy do nikogo). Tutaj całkiem możliwe, że sprawdza się porzekadło „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”

    Jak osiągnąłeś sukces to prawdopodobnie zatrudniasz innych ludzi. Powiedz jak to jest z młodymi?
    Czy muszą być na początku inwestycją a potem zaczynają generować przychody?Jaki to ma procent w twojej firmie?

    Nie chce nikogo obrażać, tylko chciałbym się zastanowić dlaczego młodzi tak marudzą.

  18. 13/09/2016

    Sebastian

    Cześć.
    Na wstępie dziękuję za możliwość czytania świetnych artykułów za darmo!

    Czy warto zmieniać Polskę? Oczywiście że tak! Pytanie brzmi ile sam jestem w stanie poświęcić dla tej zmiany?
    Niekoniecznie chce zmieniać Polskę płacąc ZUS, rezygnując z ulg podatkowych czy stając się dawcą kapitału w spółkach państwowych.
    Uważam że system podatkowo-prawny w Polsce jest zagmatwany, demotywujący, niszczący przedsiębiorczość i kreatywność obywateli.
    System podatkowo-prawny powinien być prosty, stabilny i w miarę sprawiedliwy (chociaż to ostatnie to pojęcie dość względne pokazujące sam kierunek nie jego cel). To banał, wszyscy o tym wiedzą, jest to jeden z kluczowych tematów każdej kampanii wyborczej i jak na razie nic się nie zmienia. Szkoda.

    Środowisko dobre do inwestycji to środowisko stabilne i przewidywalne. W Polsce takiego nie ma. Kreatywność urzędników w dziedzinie wymyślania nowych danin i udręczaniu podatników jest porażająca. Zaufanie do rządu i przestrzegania podstawowych praw obywatelskich jest bardzo niskie (afery, kradzież OFE, itp, itp.). W dłuższym terminie tradycją na terenie nadwiślańskim są cykliczne co 20-40 lat masowe kradzieże obywateli (reformy walutowe, denominacje, inflacja itp). Moim zdaniem nic na horyzoncie nie wskazuje abyśmy wyskoczyli z tych utartych kolein i aby Polska stała się państwem poważnym. Stąd ryzyko inwestycji w Polsce generalnie jest nieproporcjonalne do zysku. Piszę generalnie – gdyż jest to wielkie uogólnienie, z którego wyłączyć należy wysokiej jakości specjalistów, jak np gospodarz tego bloga, część starej nomenklatury oraz współczesnych 'znajomych króliczka’.

    Cieszę się że powstał ten blog, bo moim zdaniem najpewniejsza droga do zmian to praca u podstaw: długa, żmudna edukacja. Edukacja wielopłaszczyznowa, część ekonomiczno finansową doskonale wypełniają blogi takie jak ten. Polacy są zdolni i szybką się uczą, niestety historia pokazuje że dopiero wtedy gdy już jest za późno na naprawę kraju – chciałbym aby tym razem było inaczej.

    Podsumowując naprawę Polski zacząłbym od naprawy prawa i edukacji opartej na wiedzy, zaufaniu i odpowiedzialności. Pisze bardzo zdawkowo bo niemal każde zdanie można byłoby uszczegółowić na kilka stron. Jako wstęp do analizy tematu funkcjonowania państwa i prawa polecam klasykę – eseje Frederica Bastiana „Państwo”, „Prawo”. Co do edukacji to temat jest równie złożony nie wystarczy zakuwać pustych formułek (na czym oparta jest dzisiejszy system edukacji) równie ważne jest kształtowanie charakteru, rozwijanie kreatywności, nauka myślenia, odpowiedzialności a także wychowanie fizyczne.

  19. 13/09/2016

    Michał Stopka

    @ wszyscy którzy skomentowali

    Dziękuję za Wasze komentarze. Są dla mnie naprawdę bardzo ważne. I cenne. Myślę, że w kolejnych miesiącach Razem zrobimy parę fajnych rzeczy :)

  20. 13/09/2016

    Aga

    Niestety komentarz w sprawie Polski zawiera w sobie dużo bolesnej prawdy. Dopóki w naszym rządzie, nie zasiądą mądrzy specjaliści – ekonomiści, ludzie znający się na prawdziwej polityce i dyplomacji międzynarodowej, i nie powstaną mądre przepisy prawa kreatywnie wspierające i ułatwiające wszelkiego rodzaju działalność gospodarczą i inwestycje, to nie zmieni się wiele. Dochodzi specyfika ukierunkowania polityki i działań naszego rządu na dziwne wspieranie kultu religijnego katolickiego, który staje się coraz bardziej radykalny (zmierzamy w stronę katolickiego islamu), i nota bene nie powinien mieć nic wspólnego z polityką.

  21. 13/09/2016

    Przemysław

    @Aga
    „Dopóki w naszym rządzie, nie zasiądą mądrzy specjaliści – ekonomiści,…”

    Polecam wywiad z Ha-Joon Chang

    http://forsal.pl/artykuly/839775,ha-joon-chang-kraje-zacofane-nie-rozwina-sie-nigdy-jezeli-maksymalnie-otworza-swoje-gospodarki.html

    Według mnie najlepszy fragment

    „Porównajmy z sobą dwa regiony świata: Azję Wschodnią i Amerykę Łacińską. Oba mniej więcej w tym samym czasie podjęły próbę dogonienia rozwiniętego gospodarczo świata. W Ameryce Łacińskiej na czele tych przemian stanęła kasta zawodowych ekonomistów. Nierzadko wykształconych na najlepszych amerykańskich uniwersytetach: od Harvardu po Chicago. W Azji było inaczej. W Japonii w resortach gospodarczych dominowali prawnicy. A na Tajwanie i w Chinach inżynierowie. Podobnie w mojej rodzinnej Korei. Oh Won-chul, w latach 70. główny strateg przestawienia gospodarki z eksportera niskoprzetworzonych towarów na lidera elektroniki i przemysłu ciężkiego, był… właśnie inżynierem. A teraz porównajmy dorobek gospodarczy Ameryki Łacińskiej z Azją Wschodnią w okresie powojennym. Korea Południowa, Japonia, Tajwan, a potem Chiny rozwijały się wtedy w zawrotnym tempie, faktycznie dołączając do grona najbogatszych państw świata. A Ameryka Łacińska stała w zasadzie w miejscu, okresy koniunktury przeplatając regularnie powracającymi kryzysami. Inny przykład to Portugalia. Niedawno czytałem, że prawie 90 proc. tamtejszych ministrów finansów od czasów II wojny światowej miało tytuł doktorski z ekonomii. Mimo tego faktu Portugalia uchodzi dziś za jedną z najgorzej zarządzanych gospodarek Europy Zachodniej.

    Może to przypadek.

    Jasne, że tu nie musi być bezpośredniego wynikania. Ale to chyba dosyć powodów, by przestać wierzyć w bajeczkę, że dobra polityka gospodarcza wymaga zaangażowania dobrych ekonomistów. Na tym polu w stu procentach zgadzam się z królową Elżbietą II, która w listopadzie 2008 r. odwiedziła London School of Economics. Najpierw grzecznie wysłuchała wystąpienia o przyczynach wybuchu kryzysu finansowego, który właśnie ogarniał świat. A zaraz potem dobrodusznie, ale celnie zapytała: „No dobrze, ale jak to możliwe, że nikt z państwa tego nie przewidział?”. „

  22. 13/09/2016

    Sebastian

    @Przemysław
    Ekonomia to nie matematyka, owszem są wzory jest pewna teoria, ale wymyślili ją ludzie pod swoje konkretne idee (a nie odwrotnie). Trochę na zasadzie podaj mi idee a ja znajdę odpowiednie wzory i przykłady w historii które ją potwierdzą. Tylko że te idee działają tylko na kartkach ekonomistów przy określonych parametrach w uproszczonej rzeczywistości.
    Podam pewną analogię na czasie, 6 lat temu proponowano mi „świetną” polisolokatę, jakiś wyjątkowo inteligętny algorytm testowany wstecznie dawał 11% zysku niezależnie od koniunktury (zmieniał strategie hossa/bessa). Niedawno z ciekawości wyguglałem ten indeks i obecnie jest ok 25% do tytułu (w żadnym roku nie przyniósł jeszcze zysku).

    Ekonomia ma więcej wspólnego z psychologią niż naukami ścisłymi. Jest wiele szkół ekonomii za którymi stoją wybitni profesorowie, a każda szkoła ma inną teorie, inne zasady, inne wzory. Do tego dochodzi wielki kapitał, przekupni politycy i wywieranie nacisków na przekupnych (lub niedouczonych) ludzi nauki aby lansować korzystne dla danych grup interesów idee.

    Nie sugeruje że nie ma sensu uczyć się ekonomii – wręcz przeciwnie warto ją znać, ale trzeba zachować pewien dystans i starać się dostrzec nie tylko te konsekwencje które od razu widać, ale także te których nie widać lub które pojawią się w dłuższym terminie.

    Mówi się nam że żyjemy w kapitalizmie a tak dziwnie się składa że mamy więcej urzędników i regulacji niż za komuny. Kolejny temat rzeka, wiem że są i kontr-argumenty (świat jest bardziej skomplikowany itp), ale mimo wszystko powinno to dać do myślenia. Obecnie w praktyce (wg moich wybiórczych rozmów z niereprezentatywną ilością ekonomistów) w większości uczelni panuje keynesizm. Zainteresowanym polecam poczytanie o austriackiej szkole ekonomii. Świetne ksiązki pisze Mark Skousen.

  23. 13/09/2016

    Paweł

    Nie poddawaj się Michał, nie tylko można, ale trzeba Polskę i Polaków zmieniać a jedynym sposobem jest edukacja i uświadamianie ludzi, a takie blogi jak ten świetnie spełniają tą misję.

  24. 13/09/2016

    greg

    Postanowiłem dodać swoje trzy grosze w temacie, gdyż w odróżnieniu od większości osób zainteresowanych ekonomią i giełdą nie mieszkam w wielkiej aglomeracji, lecz w polskich górach. Mam zatem nieco inne spostrzeżenia i doświadczenia. Od dłuższego czasu dostrzegam u nas wzmożony napływ ludzi w wieku 50-65 lat, którzy dorobili się w kraju w latach 90-tych lub powracali głównie z USA po 20-30 latach emigracji. Osobom tym udało się odłożyć kilka milionów PLN i zamiast je pomnażać czy inwestować wolą żyć z odsetek, dywidend i innych dochodów pasywnych. Wybrali spokojne życie na prowincji, gdyż jak przeważnie mawiają: Po co mi to naciąganie z biurokracją na stare lata? Po co mi to ryzyko?”. W Beskidach czy Bieszczadach można kupić działkę ze starym domem na balach już od 70 tys. zł, więc to prawdziwa gratka dla miłośnika beztroskiego życia, a jeszcze gdy ma się parę zer na koncie… Idąc za przykładem pana Kluski czy onegdaj prof. Karpińskiego, ludzie ci wolą hodować drób, kozy albo pszczoły i dorabiać sprzedażą nadwyżek rolnych zamiast zakładać firmy czy zajmować się nowymi technologiami. Piszę o tym, bo znam osobiście kilka takich osób i wiem z rozmów, że jeszcze nigdy w Polsce nie było tak nieprzyjaznych warunków do prowadzenia biznesu (podatki, przepisy, zakazy itd.). Przykłady te pokazują, ile w naszym kraju marnuje się potencjału – doświadczenia, kompetencji czy kapitału bezproduktywnie leżącego na kontach.

  25. 14/09/2016

    Przemysław

    @Sebastian

    „Nie sugeruje że nie ma sensu uczyć się ekonomi”

    Ja też nie sugeruje, że nie ma sensu uczyć się ekonomii. Ja chciałem za pomocą tego wywiadu z Ha-Joon Chang pokazać, jak bardzo krytycznie trzeba podejść do recept na uzdrowienie gospodarki przedstawianej przez ekonomistów. Skoro „Ekonomia to nie matematyka” to jak interpretować dobre rady specjalistów od ekonomii? Moim zdaniem ekonomiści lubią upraszczać swoje modele ekonomiczne do stanu niemalże utopijnego. To tak jakby inżynier projektował most pomijając wiatr boczny, obciążenia, itp. Może po wybudowaniu most będzie stał, ale wystarczy jeden większy regularnie występujący huragan…

    Może właśnie dzięki krytycznemu podejściu, kraje Azjatyckie nie wdrożyły wszystkich Zachodnich recept gospodarczych.

    P.S.
    Na temat szkoły Austriackiej też jest fragment wywiadu :D

    „Jak Keynes, to i jego główny rywal – Friedrich von Hayek. Czyli szkoła austriacka. O co im – jednym zdaniem – chodziło?

    Austriacy mówią: nie ma takiej instytucji, która byłaby w stanie przetworzyć wszystkie informacje od nabywców i sprzedawców. Dlatego najlepiej zostawić wszystko rynkowi. Szkoła austriacka była dzieckiem swoich czasów. Miała być odtrutką na próby zaprowadzenia centralnego planowania. Jej popularność w USA – począwszy od lat 70. – wiązała się również z ponownym zaostrzeniem zimnej wojny. Bo każdy pocisk, który można było odpalić w znienawidzony Związek Radziecki, był dobry.

    Wyczuwam ironię.

    Szkoła austriacka jest tyleż spójna, ile oderwana od rzeczywistości. Hayek był bowiem radykałem. W swoim sztandarowym dziele „Droga do niewolnictwa” pisał wręcz, że każda interwencja rządu w gospodarkę wprowadza kraj na równię pochyłą wiodącą wprost do socjalizmu. Podkreślam słowo „każda”. Rzecz w tym, że nie ma świecie kraju, w którym rząd zupełnie wycofał się z gospodarki. I nigdy nie będzie. Bo to by był jakiś horror.

    >>> Czytaj też: Polska potrzebuje fabryk, a nie banków. Gospodarka bez przemysłu jest ułomna

    Szkoły, o których do tej pory mówiliśmy, są dość znane. Te mniej oczywiste zostawił pan na koniec.

    Moim zdaniem najważniejszą spośród niedocenianych szkół ekonomicznych jest ekonomia rozwoju. Pokazuje ona świat z nieco innej perspektywy niż te poprzednie. To jest optyka krajów biednych i słabo rozwiniętych. Takich jak pańska ojczyzna Polska i moja – Korea.

    Korea trochę jednak bogatsza.

    Ale nie zmienia to faktu, że gdyby Korea przyjęła bezkrytycznie popularną na Zachodzie opowieść o tym, że droga do rozwoju ekonomicznego wiedzie przez maksymalne otwarcie swojej gospodarki, to tkwili byśmy do dziś na peryferiach światowej gospodarki. I to jest właśnie główne przesłanie ekonomii rozwoju. Dowodzi, że kraje zacofane nie rozwiną się nigdy, jeżeli zdadzą się tylko na rynek. Bo ten zawsze premiuje silniejszych. Wbrew pozorom tego typu myślenie nie zrodziło się w Korei, Japonii ani w Chinach.

    Tylko gdzie?

    W średniowiecznej Anglii. W renesansowych Włoszech. A potem w USA po zwycięskiej wojnie o niepodległość. „

  26. 14/09/2016

    Adam R

    Nieeeeeeeee! Naprawdę? To dlatego w PL jest gorzej niż np. w GB? To nie władza w PL jest winna, bo jest zdegenerowana, tylko my sami, społeczeństwo? O kurczę! A więc jednak niesłusznie czepiamy się tych u koryta, bo w innej skali postępujemy podobnie? Idziemy do pracy po kasę a nie po to by oddać się pasji zawodowej?

    … To dlatego codziennie w pracy sprzątam bugi po innych? To dlatego mówię, że projekt zrobię w takim czasie jaki jest właściwy, aż będzie napisany dobrze? To dlatego wyśmiewam gdy przerywa mi się projekt kilka razy w tygodniu, rzekomo z powodu „zmiany priorytetów” a w rzeczywistości z powodu braku kompetencji przełożonych, bo oni pracują za kasę, nie dla pasji i dobra firmy? I to dlatego mówię im, że jak się nie zgadzają, to niech sam Prezes przyjdzie ze mną pogadać a jak nie, to sam się zwolnię, bo w innej firmie (zwykle zagranicznej) znajdę lepszą kulturę pracy? To dlatego, bo jest wolny rynek pracy? Czemu ja się w ogóle pytam?

    Już wiem dlaczego. Bo mam trochę niemiecki i trochę japoński charakter. Brytyjski akurat nie. Oj ciężko się dogadać z cebulakami w firmie, ciężko. Niestety, czego dokonali H. i S. zżerając polską śmietanę na śniadanie, to dokonuje się powtórnie samo – jak piszesz, liczba imigrantów z PL w GB zaczęła ostatnio maleć. Jednocześnie coraz mniej Polaków wraca w GB do PL. Polacy otrzymują obywatelstwo GB i rezygnują z obywatelstwa PL (sic!).

    A więc stało się, śmietana polskiej inteligencji odpłynęła… sama… na zawsze. Pozostali, którzy pozostali, sprzątają między korytami. Może to dlatego JKM ma rację. Coś powoduje, że nieustannie mamy koryta na wszystkich szczeblach, łącznie z najniższym – mamy koryta w głowach. Może to zostać zmienione przez dotkliwe zderzenie z prawdziwie wolnorynkową gospodarką. Mimo, że osobiście jestem zwolennikiem gospodarki częściowo sterowanej, trudno mi jej bronić w obliczu absurdalnych charakterów nie tylko obszarników ale i ich wyrobników.

  27. 14/09/2016

    Jan

    Jedno wielkie narzekanie, i jeden ogromny zal do wszystkich za sytuacje w Polsce.
    Ja pytam się gdzie byliście kiedy były wybory ??
    Kogo przekonywaliście zeby nie głosować na starą gwardie PO PIS .N PSL SLD ?? Tam są cały czas CI sami ludzie lub ich rodziny.
    W dzisiejszych czasach oddanie głosu to nie wszystko, trzeba przekonywać.
    Ja nie powiem na kogo głosować, ale trzeba wybierać tych co mniej obiecują, bo to zapewnia ze mniej nam zabiorą.
    Oczywiście ze można w Polsce zrobić biznes ale nie wszędzie, są miejscowości szczególnie w okolicach dużych aglomeracji gdzie władza lokalna ubija wszystko co się nie dzieli zyskami.

  28. 14/09/2016

    Marcin

    Hej, Michale

    a ja poproszę o namiary na te miejsca we Włoszech i Grecji gdzie spędzasz wakacje. Może skorzystam ja czy inni?

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
    Marcin

  29. 14/09/2016

    Kamilp

    Dla mnie to jest proste co trzeba zrobic. Po prostu zwolnic 50-70% urzednikow. Zreformowac wymiar sprawiedliwosci (uproscic procedury itd) tak, zeby procesy trwaly max. 1-2 lata i tyle.
    Po takiej operacji w 3-5 lat bedzie zdecydowanie lepiej wszystkim nam sie zylo.
    Tym urzednikom takze.

  30. 14/09/2016

    Jeremajah

    Fajny blog. Pracuje jako informatyk w Irl i tez nie mam zamiaru wracac do PL. Polska to kraj 3go swiata z wysokimi cenami i prawem o jakosci afrykanskiego kodeksu klanowego co widac po ostatnich aferach. Moim zdaniem PL to kraj ktory zawsze bedzie biedny i w ciagu 20 lat prawdppodobnie stanie sie jakimś upadlym grajdolem jak Uzbekistan czy Ukraina. Przykre ale prawdziwe.

  31. 14/09/2016

    Sebastian

    Michał z komentarzem,który tak Cię zbulwersował zgadzam się i nie zgadzam. Jak to w Polsce tak i w tej opinii są plusy dodatnie i plusy ujemne.
    Zgadzam się, że świnki domek ze słomy zbudować mogą kiepski i z cegły byłby lepszy.

    Jednak nie powiedziałbym że cały „kwiat młodzieży” z kraju za cegłą wyjechał lub wyjedzie.
    Ci którzy są naprawdę dobrzy poradzą sobie zarówno u nas jak i za granicą. Kwestia tylko tego czy w pewnym momencie życia akurat zdecydują o tym czy wolą mieć łatwiej czy odrobinę zawalczyć.
    Natomiast co do tego odpływu młodej myśli na zachód to też bym nie przesadzał. Tak naprawdę to niewielki %
    Powiem na przykładzie znajomego chłopaka z firmy w której też i ja pracuję. Bez rodziny kilka lat po studiach, zarabiał u nas 2000 na rękę. Wystarczało do czasu gdy chciał się usamodzielnić i kupił małe dwupokojowe mieszkanie.
    Potem okazało się, że ledwo do pierwszego mu starcza, a jakikolwiek większy wydatek go rozkłada. Po 1-1,5 roku walki poddał się i pojechał do Holandii. Tam pracuje w magazynach, zarabia na tyle żeby się utrzymać tam, opłacić mieszkanie i jeszcze odłożyć część kasy. Do tego nie bieduje, na weekendy jeździ po Holandii i zwiedza ciekawe miejsca. Spotkałem go ostatnio w Polsce chciałby wrócić, bo jak mówi on chciałby żyć w Polsce, praca też mu odpowiadała tylko kasa nie ta… Chce wrócić, ale za rok dwa jak odłoży więcej żeby poczuć się bezpiecznie we własnym kraju…
    Z rozmów z nim wynika że z jego obecnej perspektywy 80% Polaków pracujących w Holandii zarobkowo to „element” z pogranicza patologi społecznej. Często pracujący do pierwszej wypłaty i wracający gdy ona się już w Polsce skończy… Ciężko więc mówić o odpływie twórczej wartościowej młodzieży. Raczej taniej siły roboczej, która w Polsce i tak często pracowała w szarej strefie lub lądowała na zasiłkach. Lotniejsze umysły zostają w kraju walcząc z uporem (systemem) lub… emigrują, ale nie w tak dużym procencie jak mogłoby się wydawać. Do tego często jest to wyjazd z założenia tymczasowy. Żeby się odkuć, wskoczyć w finansową „normalność” i wrócić do PL.
    Oczywiście jeśli trwa to dłużej niż rok dwa zaczyna wchodzić w grę typowe zasiedzenie i naturalna dla ludzkiej psychiki niechęć do zmian…
    Jednak to już temat na zajęcia z psychologii i socjologii ;)

    Sam kiedyś to rozważałem wyjaz za „finansową normalnością” i w chwilach słabości nad tym się zastanawiam. Jednak z rodziną przy dwójce dzieci jest to o wiele trudniejsza decyzja i musiałbym być bardziej zdesperowany :D

  32. 14/09/2016

    Jacek

    W Latach 90-tych dla ludzi przedsiębiorczych Polska była rajem. To nie przypadek że wtedy przyjechało do nas tylu Wietnamczyków, Ormian,itd. Większość narzekała i chcieli pracy na etacie, w wielkich firmach, więc władza im to dała i mają prace w hipermarketach za ~2tys.zł… Pracownik nigdy nie zarobi więcej niż właściciel firmy, tak się nie dogoni zachodu, bo zawsze pracownik z centrali będzie zarabiał więcej niż Polacy.
    Na teraz uważam że nic się nie zmieni póki Polska nie zbankrutuje. Może wystarczy żeby ZUS zbankrutował… Politycy obiecują emerytury na które nas nie stać, spłacamy emerytury po PRL, kiedy po bankructwie PRL, emerytury za czas pracy w tamtym systemie powinny być symboliczne. Nie da się zmienić tendencji bez obniżenia składek na ZUS, bez obniżenia obciążeń pracy, po to żeby nagle skokowo ludzie zaczęli zarabiać tu więcej i nie o 100zł, ale o 1-2 tys na miesiąc.
    Niestety PiS to PRL-bis i będzie tylko gorzej, żeby to padło musi ustać kroplówka z UE, wtedy nastąpią zmiany i znów uproszczą system i pozwolą zarabiać tak jak w latach 90-tych.

  33. 18/09/2016

    qwazz

    Ciekawe tylko czy prawdziwa odbudowa/wzrost Polskiej gospodarki jest możliwy, jak wyprzedano prawie wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce za granicę.
    Odnośnie Koreii, to mogła się ona odbudować i urosnąć właśnie dla tego, że co by nie było to przedsiębiorstwa i banki Koreańskie miały zostać ich własnością, a nie byś sprzedane za granicę. My już jesteśmy niestety po tej zabawie, pytanie co teraz?

  34. 18/09/2016

    Arek

    @qwazz

    A co ma piernik do wiatraka? Uważasz, że polska myśl zarządcza jest taka super, że firmy muszą być nasze? Popatrz co się dzieje ze wszystkimi państwowymi firmami zarządzanymi przez kwiat polskiej myśli ekonomicznej. Natomiast prywatna firma w każdych rękach będzie się rozwijać w miarę możliwości (zamiast ideologii). Gdyby nie to że wiele spółek zostało sprywatyzowanych jeszcze jakoś ta nasza gospodarka się kręci. W komunie wszystko było „nasze”.

  35. 18/09/2016

    Michał Stopka

    @ qwazz

    PKB (produkt krajowy brutto) to jest wartość dóbr i usług wytworzonych w danym kraju. Nie ma znaczenia kto jest właścicielem firm. PKB wersus zarobki w danym kraju to właśnie wykres z początku powyższej analizy o oszczędnościach Polaków.

    PNB (produkt narodowy brutto) uwzględnia podział kto jest właścielem kapitału.

    W przypadku Polski różnica pomiędzy PKB i PNB jest niewielka, rzędu kilku procent.

    Dla zobrazowania liczba PKB Polski to liczba około 1 700 mld zł. Natomiast PNB to około 1 650 mld zł

  36. 18/09/2016

    Leszek

    A ja 3 lata temu wróciłem do Polski po 5 latach w USA gdzie wiodło mi się bardzo dobrze (dobra praca itd) i codziennie dziękuję Bogu że już nie siedzę na obczyźnie. Polska to my – politycy byli by dobrzy gdyby Polakom chciało się uwierzyć że Polska to ich własność i odpowiedzialność. Ale niestety mamy właśnie do czynienia z taką mentalnością chłopa folwarcznego który tylko patrzy czy ma nad sobą dobrego Pana czy niedobrego Pana. I jak ma dobrego Pana nad sobą to będzie Pana chwalił i jednocześnie przestrzegał przepisów jakie Pan ustalił np.drogowych (bo Pan choć dobry to bywa też surowy) a jak ma niedobrego Pana nad sobą to będzie się pchał na trzeciego i mrugał długimi jak mu jakiś ciamajda zajeżdża drogę gdy on ma życzenie sobie popylać 200 lewym pasem (bo Pan niedobry ale i mało skuteczny więc generalnie lejmy na wszystko sikiem prostym.) A prawda jest taka że zamiast szukać dobrego Pana gdzie indziej trzeba stać się odpowiedzialnym Panem u siebie. Próbę zachęty do tego podejmuję z tego co widzę Autor tego bloga i za to mu bardzo dziękuję.

  37. 19/09/2016

    KaizenWFinansach

    Wszystkim tym malkontentom należy dać do przeczytania książkę Michel Albert „Kapitalizm kontra kapitalizm” jest tam bardzo dobrze to wytłumaczone mimo, że książka ma już ze 20 lat jest nadal aktualna. Jest tam napisane, że dochodzenie do dobrobytu w państwach takich jak Niemcy czy Japonia zajęło im 30-40 lat. Poza tym jak ktoś się wczyta dosyć dobrze to znajdzie dużo zbieżności tzw. „kapitalizmu nadreńskiego” z obecnym programem gospodarczym rządu. Jak widać Niemcy wpadli na to dużo wcześniej. Krytykantów i malkontentów zawsze jest sporo i cała masa więc należy oddzielić ziarno od plewu.

  38. 19/09/2016

    Sławek

    Do Bart:
    „Efektywność polskich firm jest słaba, a winne temu jest słabe zarządzanie”

    Otóż to nie złe zarządzanie tylko zupełnie inny czynnik. A konkretnie prawo rynku. Po upadku komuny i dzięki bandytom gospodarczym takim jak balcerowicz i jego schładzaniu gospodarki wedle planu Sachsa, bezrobocie w PL sięgało 25%. A stąd WYCENA pracy jest taka, jak w Kazachstanie.WYCENA pacy a nie WYDAJNOŚĆ.

    I tu nie mylmy pojęć. Przykład:
    -Polski dentysta zakłada plombę i bierze za nią 20$. W USA jego kolega robi identyczną plombę z tego samego materiału i w takim samym czasie, tyle ze bierze za nią 200$. A na Ukrainie ten dentysta weźmie 5$ i to nie będzie plomba z plasteliny ;)
    Tym samym „wydajność” w USA jest 10x większa. Bo wydajność liczy się w dolarach. I to samo dotyczy wszystkich zawodów.

    Jedziemy dalej. Wreszcie mamy pro polski rząd, który wziął się za gospodarkę i stawia kraj na nogi. Obecny „układ zamknięty” czyli kręgi PO, Nowoczesnej, Razem, blok medialny oparty o michnika i waltera, TK, wszelka post UBecja, itp, oczywiście plują na polski rząd ile wlezie, że to niby prowadzi do dramatu, bankructwa i innych takich, przez co opinia publiczna również z troską i przerażeniem ocenia przyszłość Polski. Jednak idzie ku lepszemu i efekty już widać.
    Program 500+ spowodował że realne bezrobocie znacząco spadło. Od nowego roku rusza płaca minimalna 2000pln a już za sierpień MF poinformowało, że przychody z PITów wzrosły w sierpniu aż o 250.000.000. I to jest tylko sam PIT, do tego będzie wyższy CIT VAT i składki do ZUS.
    To jest właściwa droga, wręcz jedyna droga. I pomimo że blok post komunistów i zdrajców na PIS pluje, to PIS robi wszystko co możliwe, by odbudować kraj ze zniszczeń po swoich PO.przednikach.

    I właśnie na naszych oczach błyskawicznie rośnie wydajność pracy poprzez inflację wynagrodzeń.
    Ktoś wyżej wspomniał, że wyższe PKB oznacza wyższe zadłużenie i że to będzie dramat. Otóż nie będzie dramatu tylko bogactwo! Miernikiem dobrobytu jest poziom zadłużenia! Ot, taka ironia. USA mają zadłużenie 80 RAZY większe i z głodu nie zdychają. Niemcy mają 20 RAZY większe długi i „jakoś przędą” ;)
    Gdy nasze PKB ruszy będziemy mogli się bardziej zadłużać a kasę pompować w gospodarkę albo nawet w socjal, by podnieść poziom życia i zatrzymać Polaków w kraju.

    Jednocześnie teraz przychody państwa będą dynamicznie rosły i to bez zmiany wysokości podatków, bo przecież ludzie zarobią i wydadzą więcej kasy a przez to wzrośnie PIT CIT VAT i ZUS.
    I bądźmy spokojni o zadłużenie. Tych długów nikt nigdy nikomu nie odda. A cały system oparty o dolara i Bretton Woods czeka całkowity upadek, to tylko kwestia czasu i to bliższego niż dalszego. Przecież gdyby Niemcy mieli spłacić do zera swoje 4 biliony euro długu to wróciliby do epoki kamienia łupanego a zamiast walut posługiwaliby się skórkami z wydry i bursztynem ;)
    Długów nie da się spłacić, jest to technicznie niemożliwe. Zwłaszcza że w skali globu, ilość pieniędzy jest o wiele mniejsza niż poziom zadłużenia. Jednocześnie to Żydzi z USA, rządzący obecnym systemem, mają problem by utrzymać ten system przy życiu jak najdłużej. To właśnie dlatego ci żydzi skupują obligacje wielu państw z oprocentowaniem ujemnym, czyli jeszcze płacą dywidendę za to, by ktoś od nich pożyczał pieniądze. Bo tylko w ten sposób można przywrócić równowagę, pomiędzy ilością pieniądza na świecie a zadłużeniem. To jasno obrazuje, że długi nie są po to by „inwestor” zarabiał na odsetkach. Długi to niewidzialna dla przeciętnego człowieka, forma sprawowania rządu światowego przez garstkę Żydów z USA. Zasady gry są bardzo proste: fikasz żydom? No to nie kupią od ciebie nowych obligacji, abyś nie mógł skupić tych starych, których zapadalność za chwilę wejdzie w życie. Przerwa w rolowaniu długów oznacza natychmiastowe bankructwo każdego rządu na świecie. A w tle szwendają się Sorosy, Sachsy, Buffety, korporacje, prywatyzacje, bankierzy i różne mniejszości żydowskie domagające się „zwrotów mienia”, oraz bojówki Sorosa takie jak LGBT, homofobie, ksenofobie i im podobne.
    Jeśli chodzi o rząd, to trzeba mieć jaja by się im postawić i z nimi zadrzeć. To dlatego nikt nigdy nic nie zrobi z rabowaniem kamienic w warszawie przez Hankę Gronkowicz Walcz, niezależnie od tego czy będzie rządziło PIS, PO czy Kukiz. I to dlatego wejdą w życie umowy TIPP i im podobne.
    Reasumując, żydzi drukują kasę nie dla zysków z odsetek tylko dla realnej i bezpośredniej władzy nad całym światem. Dolarów zawsze mogą sobie wydrukować tyle, ile jest drewna w lasach amazońskich.

  39. 19/09/2016

    Bartek

    @ Sławek

    Hej,
    możesz mi wyjaśnić czym się kierowałeś porównując zadłużenie Niemiec/USA i Polski? Bo wydaje mi się, że każdy z tych krajów i to inna para kaloszy. W szczególności kwestia spłaty zadłużeń i bankructwa na gospodarkę światową.

  40. 19/09/2016

    Sławek

    Bartku, Proszę bardzo: Zadłużenie Niemiec jako państwa to około 80% PKB a ich PKB to około 3,85 biliona jeuro
    Do tego dochodzi zadłużenie ich samorządów. A jak się doliczy długi korporacji i kredyty hipoteczne to wyjdzie gigantyczna kwota.

    Co do USA to bankier się rozpisywał w lutym, że dług samego tylko rządu przekroczył 19.000.000.000.000 DOLARÓW, czyli jest 85 razy wyższy niż w Polsce.

    Czy inna para kaloszy? Ależ oczywiście że tak, bo Żydzi z FEDu nie pozwolą nigdy zbankrutować USA, ale niewykluczone że kiedyś odwalą Niemców. Jednocześnie kasa na rolowanie długów zarówno dla Niemców jak i USA czy Polski pochodzi z FEDu.

  41. 19/09/2016

    Bartek

    @ Sławek

    „Jednocześnie kasa na rolowanie długów zarówno dla Niemców jak i USA czy Polski pochodzi z FEDu.”

    Masz gdzie link do danych?(kto ile dostał i kiedy?) Bo z tego co rozumiem to Niemcy i Polska dostają kasę z Fedu? Albo co rozumiesz poprzez to zdanie bo totalnie tego nie ogarniam.

  42. 19/09/2016

    Arek

    @ Sławek

    Sprowadziłeś tą dyskusję do poziomu rynsztoka. Wygląda na to, że jedyna organizacja, która na serio zwalcza rasizm/ksenofobię to FIFA.

  43. 19/09/2016

    Adam K

    @Sławek

    „Polski dentysta zakłada plombę i bierze za nią 20$. W USA jego kolega robi identyczną plombę z tego samego materiału i w takim samym czasie, tyle ze bierze za nią 200$. A na Ukrainie ten dentysta weźmie 5$”

    Po przykładzie widzę, że nie rozumiesz pojęcia wydajności pracy. Różnica polega na tym, że gościa w USA stać na zapłacenie 200 dolców za plombę, a w Polsce nie, bo wydajność pracy w gospodarce jest u nas dużo niższa niż w USA. Dlatego za tą samą pracę dostajemy dużo mniej niż na zachodzie. Nie mamy gałęzi gospodarki w których bylibyśmy bardzo produktywni, które mogłyby napędzać wynagrodzenia w usługach. Samo podnoszenie pensji bez zwiększenia produktywności wywoła tylko inflację.

    Proponuje też zachować dla siebie wszystkie teorie spiskowe o różnych narodowościach bo to automatycznie neguje jakąkolwiek powagę tego co Pan pisze.

  44. 19/09/2016

    KaizenWFinansach

    @Adam K
    Tą branżą jest IT lub sektor bankowy. Polska ma własnie bardzo dobrze rozwiniętą branżę IT. Niedługo pół EU będzie korzystało z polskich systemów ERP. Co do wydajności pracy to zaskoczę Ciebie, ale śmiem twierdzić, że wydajność pracy w USA jest niższa niż w Polsce. To zachłyśnięcie USA szybko mija kiedy się pojedzie do Niemiec lub do Japonii. Mija bardzo szybko kiedy wyjedziesz z dużego miasta w USA, na prowincje, gdzie zobaczysz zardzewiałe stacje i sypiące się domy. Gdzie zobaczysz jak po mieście biegają szczury wielkości dużego kota. Byłem prawie miesiąc i widziałem co nieco. Ameryka jest bankrutem i gdyby nie kasa od Bundesbanku i BoJ to ogłosiłaby upadłość z miesiąca na miesiąc. A co tego czy kogoś stać na plombę 200$ czy 100$. Hmm OBAMACARE – to jest własnie moja odpowiedź – refinansowana służba zdrowia by najbiedniejsi mogli własnie zrobić sobie zęba bo nie mają kasy.

  45. 19/09/2016

    Paweł

    piszę tutaj bo to najnowszy wpis na Twoim blogu:

    Chyba coś ci nie wyszło, profesjonalny inwestorze – z resztą jak dowiedli naukowcy skuteczność prognoz tychże jest na poziomie losowego strzelania dartami w tarczę.

    GUS: Produkcja przemysłowa w sierpniu wzrosła o 7,5 proc. rdr

    GUS: Sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 5,6 proc. rdr

    i jak tam? dobra zmiana? wyborcza? lemingoza?

  46. 19/09/2016

    Adam K

    @KaizenWFinansach

    Gdzie polskiemu IT chociaż do niemieckiego SAPa? Nawet nie trzeba wspominać o Google czy Microsofcie. Intel, Apple? Samsung? Polski sektor bankowy był tak niedorozwinięty, że nawet nie odczuł kryzysu finansowego, bo miał minimalne powiązania na świecie. Nie znaczy, że się nie rozwijamy, ale jeszcze minimum 30 lat ciężkiej pracy nam zostało, żeby dojść do dzisiejszego poziomu Niemiec.

    A to, że na zadupiu w USA jest syf to nic nie wnosi do rozmowy o produktywności pracy. Jeżeli myślisz, że USA jest bankrutem to żyjesz w alternatywnej rzeczywistości.

    @”Co do wydajności pracy to zaskoczę Ciebie, ale śmiem twierdzić, że wydajność pracy w USA jest niższa niż w Polsce.”

    Nie nie jest. Zamiast używać kolokwialnego znaczenia przeczytaj definicję „Wydajności pracy” https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydajno%C5%9B%C4%87_pracy

  47. 19/09/2016

    Michał Stopka

    @ Paweł
    @ Chyba coś ci nie wyszło, profesjonalny inwestorze – z resztą jak dowiedli naukowcy skuteczność prognoz tychże jest na poziomie losowego strzelania dartami w tarczę.

    GUS: Produkcja przemysłowa w sierpniu wzrosła o 7,5 proc. rdr

    GUS: Sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 5,6 proc. rdr

    i jak tam? dobra zmiana? wyborcza? lemingoza?

    Panie Pawle proszę zobaczyć na liczbę dni roboczych. W sierpniu 2016 roku były dwa dni robocze więcej niż w sierpniu 2015 (22 wersus 20). Uwzględniając to rzeczywiste dane za sierpień są bardzo słabe. W ciągu miesiąca jest około 20 dni roboczych. Więc te dwa dni robocze więcej to około 10% zawyżone dane (dwa dni do dwudziestu dni = 10%). Innymi słowy w rzeczywistości oscylujemy wokół dynamiki zero rok do roku zarówno dla sprzedaży detalicznej jak i przemysłowej. Dane za wrzesień powinny być bardziej miarodajne co dzieje się z gospodarką bo w 2016 roku będzie tyle samo dni roboczych co w 2015.

    Proszę też zobaczyć na dane o produkcji budowlano -montażowej, która pomimo dwóch dni roboczych więcej w 2016 roku, wyszła aż minus 20% (!) r/r. A to oznacza, że gdyby nie dni robocze to rzeczywiste dane wyszłyby około minus 30%.

    Niestety nie lubię mieć racji w takich przypadkach, ale hamowanie w polskiej gospodarce trwa. Proszę zobaczyć co pisałem na ten temat w ostatnim wpisie:
    Wskaźniki wyprzedzające OECD: wznowienie publikacji po Brexit
    http://www.michalstopka.pl/wskazniki-wyprzedzajace-oecd-wznowienie-publikacji-brexit/

  48. 19/09/2016

    Tomek

    Oj Michał masz dużo roboty edukacyjnej do wykonania hihihi

    @Sławek
    HGW żydówką? Skąd te informacje?
    Jej mąż z nazwiskiem Walz też na pewno żydem nie jest. Walz to typowe niemieckie nazwisko. Walzów na pęczki spotkasz w Hamburgu, Frankfurcie czy Hannowerze. Udziały w kamienicy pozyskali w spadku po wujku który miał dojścia do szmalcowników.
    Jak dla mnie typowa ścieżka przejmowania mienia po żydach. Przy odpowiednim prawackim zacięciu można by wręcz nazwać to spełnieniem obywatelskiego obowiązku i pierwotną akumulacją kapitału przez żywioł polski :D Do takich zachowań zachęcał w czasie IIWŚ Kościół Katolicki w PL oraz AK.

    Temat reprywatyzacji powinien był być rozwiązany tak jak proponowało PSL. 10mld USD (ówczesny kurs USDPLN: 2) dzielone przez procentowy udział roszczenia w ogólnej puli roszczeń. A nie zwroty mienia. Przecież to mienie zmieniło swoją funkcję i służy tzw. wspólnocie, lub społeczeństwu w inny sposób. Nie można naprawiać krzywd nowymi krzywdami! ale zadośćuczynienie również się należy. Przecież nie można oddać kamienicy, a nie oddać majątku ziemskiego. Co komu po zrujnowanym dworku skoro nie odzyska 100 hektarów?

  49. 19/09/2016

    Sławek

    Kolejno jedziemy

    Bartek
    Jakie dane? Polska od zawsze nie zapina budżetu ani na plus ani nawet na zero. W tym roku zabraknie w budżecie aż około 100.000.000.000 złotych. I na taką kwotę nasz rząd musi wyemitować OBLIGACJE skarbu państwa. No i musi się znaleźć „inwestor”, który wszystkie te obligacje skupi. Skupuje je bliżej nieokreślona „finansjera światowa” ale banków o to nie podejrzewaj, bo mają tragiczne wyniki finansowe i większości światowych banków grozi bankructwo. Sam odpowiedz sobie na pytanie, kto da Polsce tyle kasy w tym roku. W tym, w następnym i w kolejnych też. A Polska nie ma ŻADNYCH szans by te pieniądza kiedykolwiek zwrócić, bo od 30 lat nie spina budżetu tylko ciągle powiększa dług.

    Arek nie odniosłeś się do moich argumentów tylko zwróciłeś ad personam. W związku z tym ja nie będę z Tobą rozmawiał.A info o tym kto finansuje wszelkie organizacje tego typu znajdziesz w internecie. W Polsce tym kimś jest George Soros, czyli „filantrop” utrzymujący lobbystów, fundacje batorego i szereg innych związanych z szeroko pojętym lewactwem. Dodam że w wielu krajach przywódcy zakazali funkcjonowania jego agendom, uznając je za wyjątkowo szkodliwe dla funkcjonowania państwa i dla demokracji.

    Adam K
    No właśnie widzę że jeden z nas ma bardzo nikłe pojęcie o otaczającej nas rzeczywistości.
    Otóż, w USA produkcja stanowi zaledwie 20% PKB a niemal 80% to USŁUGI. Tym samym 4/5 ich PKB „budują” właśnie prawnicy, dentyści, fryzjerzy, nauczyciele i policjanci. A te 20% przemysłu jeszcze (ledwo) dycha tylko dzięki grubemu strumieniowi kasy od żydów z FEDu. General Motors i Chrysler ZBANKRUTOWAŁY, Ford przeniósł produkcję do Chin, Przemysłowe dzielnice USA takie jak Detroit to obecnie całkowicie wyludnione miasta, gdzie po ulicach biegają wapiti i niedźwiedzie. Zostali tylko narkomani i murzyni a opuszczone domki z dykty walą się jak rumunka przy trasie. Aby ratować ocalałe firmy FED wpompował już kilka BILIONÓW dolarów w wykup firmowych długów prywatnych. Nazywa się to PLANEM PAULSONA. Poza pompowaniem kasy w prywatne firmy największą pozycją w budżecie USA jest nadal socjal. 25.000.000 ludzi dostaje w USA kartki na darmowe żarcie bo żyje poniżej minimum egzystencji. Obamacare płaci też za ich opiekę zdrowotną. Wreszcie bardzo ważną a w zasadzie kluczową pozycją w przemyśle USA są zbrojenia. USA wydają na zbrojenia więcej niż cała reszta świata razem do kupy wzięta. Oczywiście cała ta kasa idzie od żydów z FEDu. Gdybyś jedną dziesiątą tej kasy wpompował w Mielec, to Polska byłaby centrum przemysłowym świata a wydajność byłaby wyższa niż w USA. Mimo tak gigantycznych nakładów, USA wiele lat temu wypadły z programu lotów kosmicznych, bo ich rakiety fajczą się jedna po drugiej i spalili już zbyt wielu kosmonautów. Tydzień temu zjarała im się kolejna rakieta i to jeszcze podczas testów na ziemi. Do czasów kiedy USA wysłały do Kijowa swoje zielone ludziki by zrobić rewolucję i przejąc ten kraj, amerykańcy aby latać w kosmos korzystali z komercyjnej gościnności Rosjan. Za stan uch nauki odpowiada zacofanie technologiczne i toksyczny system edukacji, oparty o komercję oraz „równouprawnienie”. Tam w szkołach uczą że Pi = 3, bo murzynom łatwiej to zapamiętać. A nauczyciele piszą prace egzaminacyjne swoim uczniom, bo za dobre wyniki studentów biorą wysokie premie.

    I wreszcie na koniec o teoriach spiskowych. Poszukaj w necie czym jest FED. Otóż FED od dawna jest prywatną własnością pięciu bankierów pochodzenia żydowskiego. Jedynie Kennedy chciał przywrócić kontrolę państwa nad FEDem, ale zginął i wszystko wróciło do normy. Tym samym obecnie to FED daje kasę rządowi USA, FED daje kasę MFW, Fed daje kasę swoim bankom i pośrednio to FED daje kasę Polsce, Niemcom i reszcie świata. Taka jest rzeczywistość i ja nie wiem gdzie tu widzisz jakiś spisek a tym bardziej jakieś teorie. Spoko, wierz sobie dalej w swoje teorie spiskowe, że kasa na kredyty pochodzi z lokat innych ciułaczy, wierz że kasę rządom pożycza się w celu zarobku z odsetek, wierz że kasę pożyczają „bogate” banki, które kolejno bankrutują gdy wypłynie im zaledwie kilka procent aktywów. A niektórym nic nie wypływa i też padają. Obecnie upadek grozi między innymi deutchbankowi i unicredits i dlatego sprzedały swoje udziału, między innymi w PKO w Polsce. Reasumując: rządy są zadłużone na kilkadziesiąt BILIONÓW DOLARÓW, banki są zadłużone na kilkadziesiąt bilionów dolarów, korporacje i firmy mają linie kredytowe na kilkadziesiąt bilionów dolarów i wreszcie zwykli ludzie mają kredyty hipoteczne na kolejne kilkadziesiąt bilionów dolarów To ja się pytam, u kogo Twoim skromnym zdaniem zadłużony jest cały świat? Zapewne odpowiesz, że u robotników, którzy lokują swoje zaskórniaki na lokatach, ale zanim tak odpowiesz, to popatrz na tabelki Michała Stopki z sąsiedniego wpisu i zobacz jak „wielkie” są oszczędności Polaków i jaka jest ich struktura oszczędności. Zestaw to z długiem rządu, samorządów, firm i kowalskich hipotek mieszkaniowych oraz różnych „chwilówek” Podobnie jest w innych krajach na świecie. A skoro tak jest, to jak sądzisz, u kogo cały świat jest zadłużony na tak gigantyczną kwotę? U Marsjan???

  50. 19/09/2016

    Sławek

    Adam K
    No i strzeliłeś sobie w stopę:
    „Co do wydajności pracy to zaskoczę Ciebie, ale śmiem twierdzić, że wydajność pracy w USA jest niższa niż w Polsce.
    -Nie nie jest. Zamiast używać kolokwialnego znaczenia przeczytaj definicję „Wydajności pracy” https://pl.wikipedia.org/wiki/Wydajno%C5%9B%C4%87_pracy”
    A tak jak byk na wstępie: „Wydajność pracy jest najczęściej obliczana jako realny PKB podzielony przez liczbę pracowników lub liczbę przepracowanych godzin pracy.”
    Dodam że 80% amerykańskiego PKB to są USŁUGI!!!
    Czyli dentyści, fryzjerzy, prawnicy a nawet ginekolog, wytwarzający dobra za określoną i grubą kasę… z pomocy społecznej od rządu ;)
    A te 20% przemysłu to dopływ 660.000.000.000 każdego roku z budżetu ba wydatki zbrojeniowe.

    Tak w skrócie to zbrojeniówka i pomoc z planu paulsona stanowią POŁOWĘ wartości ich przemysłu czyli około 10%PKB.

    … dziękuję za uwagę.

  51. 19/09/2016

    Bartek

    @ Sławek

    „bliżej nieokreślona finansjera” Przecież dane są publikowane z jakiego regionu Skarb Państwa się zadłużył i na ile miliardów:
    http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1170488/zsp_2016_06.pdf

    Trzymanie się twojej teorii, że to tylko FED jest mało wiarygodne, bo około 34% to dług zagraniczny, reszta długu jest długiem krajowym.

    Banki centralne mają około 26,5% w zadłużenia SP przy czym 25,4% pochodzi z USA. Więc teoria o łapczywych żydach z FEDu jest niczym z youtubowej bajki.

    Teorie spiskowej trzymają się kupy tylko jeżeli się w nie wierzy bo racjonalnie nie idzie tego wytłumaczyć.

    A i na koniec twoje „kolejno jedziemy”:
    jesteśmy przy piwie i rozmawiamy o polityce? Bo chyba chcesz udowodnić przez internet, że jesteś nostradamusem.

    Plus „jakie dane” no tak przecież każdy zna oczywistą oczywistość. Grzecznie poprosiłem o wyjaśnienie – oczekiwałem dowodów a nie wywodów.

    Jakbyś pokazał jakieś konkrety i mniej wypisywał teorii spiskowych to można by przeprowadzić ciekawa rozmowę.

  52. 19/09/2016

    Konrad

    @Sławek i inni

    nic sie nie nauczyles z tego co pokazuje Michal Stopka

    pod kazdym artykulem na dole jest wykres pokazujacy PKB i wynagrodzenia w roznych panstwach

    jak chcesz podniesc wynagrodzenia bez podniesienia PKB ? :)

  53. 19/09/2016

    Tomek

    A to racja, przecież trzeba podnieść PKB aby podnieść wynagrodzenie.

  54. 19/09/2016

    Adam K

    @”Dodam że 80% amerykańskiego PKB to są USŁUGI!!!”

    Powiedział to Pan jakby tylko praca w kopalniach i w fabryce to było coś pozytywnego. Duża produktywność w przemyśle pozwala oferować różne dziwne usługi bo ludzie mogą się zająć czymś innym niż praca przy taśmach. Tak samo było z rolnictwem, mnóstwo ludzi musiało pracować żeby wyżywić społeczeństwo teraz wystarczy 1-2%. Większości Polaków nie stać na stylistów psich fryzur, bo nasza gospodarka jest mało wydajna (mamy mało firm z wysokim zyskiem na pracownika). W jakimś słabo rozwiniętym afrykańskim kraju nie wystarczy podnieść pensji, żeby ludzie zaczęli chodzić do kina, kiedy mają problem z dostępem do wody pitnej. Zauważ, że w Polsce co jakiś czas zbiera się pieniądze na jakąś operację dla dziecka w USA (kolejna usługa).

    Dlatego właśnie dzięki temu, że USA ma wysoką wydajność pracy to mogą sobie pozwolić na „te 20% przemysłu to dopływ 660.000.000.000 każdego roku z budżetu na wydatki zbrojeniowe”. W Polsce by to doprowadziło do powszechnej biedy, patrz przykład Korei Północnej.

    @”Oczywiście cała ta kasa idzie od żydów z FEDu. Gdybyś jedną dziesiątą tej kasy wpompował w Mielec, to Polska byłaby centrum przemysłowym świata a wydajność byłaby wyższa niż w USA.”

    Widzę Pan myśli, że „kasa” to jest jakiś magiczny papierek, który spełnia życzenia. To jest myślenie na poziomie 12latka, dostanę kasę od rodziców i mogę sobie wszystko kupić. Na poziomie makro to już nie jest takie proste, pieniądze służą do podziału realnych dóbr i usług. Wpompowanie dużych pieniędzy „w Mielec” zabiłoby inne gałęzie przemysłu i pewnie nawet obniżyło wydajność pracy bo nikt pewnie poza Polską by tego nie chciał. Pomysł równie poważny co produkcja polskich samochodów elektrycznych. Wydamy mld złotych na złote plany.

    @”USA wiele lat temu wypadły z programu lotów kosmicznych, bo ich rakiety fajczą się jedna po drugiej i spalili już zbyt wielu kosmonautów. Tydzień temu zjarała im się kolejna rakieta i to jeszcze podczas testów na ziemi.”

    Mówi Pan o prywatnej firmie SpaceX, która właśnie znacznie obniża koszty lotów w kosmos. Ich rakiety testowe potrafią wrócić na ziemię i zostać ponownie wykorzystane. To jest właśnie realne zwiększanie wydajności pracy!

    @”wierz sobie dalej w swoje teorie spiskowe, że kasa na kredyty pochodzi z lokat innych ciułaczy”

    Ale ja wiem jak działa kreacja pieniądza. Wiem dokładnie, a nie coś tam słyszałem ze stron o „złym” FED. Dlatego jestem odporny na te wszystkie teorie spiskowe, bo rozumiem jak to działa i nie ma w tym nic dziwnego. Działą to od tysięcy lat, choć wcześniej w bardziej prymitywnej formie.

    @”To ja się pytam, u kogo Twoim skromnym zdaniem zadłużony jest cały świat?”

    Wszystkie aktywa finansowe są jednocześnie czyimś zobowiązaniem. Czyli całe zadłużenie świata jest równe oszczędnościom świata. Natomiast poziom długu nie ma żadnego znaczenia, liczy się wielkość wydatków w okresie czasu. Im większa światowa gospodarka, więcej transakcji międzyludzkich, tym więcej długu jest potrzebne do jej obsługi.

  55. 19/09/2016

    Jacek

    Przepraszam ale dodam swoje 3 grosze…
    Kreacja pieniądza jest dość prosta, bo działa jak dźwignia finansowa, w zamian za 3% bank generuje 97%, bo teoretycznie ryzyko straty to ~2% więc teoretycznie jest z czego pokryć straty. Problem w tym że USA zabezpiecza kreowany pieniądz kolejnymi zobowiązaniami, które tez są już obciążone dźwignią. USA żyje z tego, że drukuje dolara którego inni kupują. Proszę potraktować walutę jak towar na który jest popyt, są chętni na jego zakup to się produkuje kolejne, bo inaczej cena poszłaby mocno w górę, tak jak cena ziemi w dużych miastach, której nie da się wyprodukować…

  56. 20/09/2016

    Konrad

    @AdamK

    i tacy ludzie jak Slawek glosuja potem na PiS … a bedziemy cierpiec wszyscy … :(

  57. 20/09/2016

    KaizenWFinansach

    @AdamK. Niemcy mają SAP i tylko to, a oprogramowanie COMARCH używają banki w Portugalii , Hiszpanii itp. Oprogramowania ASSECCO używa pół Europy z sektora CEE i Izraela czy nawet w USA. IVOny ( syntezatora mowy) firmy którą kupił Amazon używa pół świata w miejscach gdzie nawet nie jesteś świadomy, że to gada syntezator. Łaziki marsjańskie wyprodukowane w Polsce są najbardziej zaawansowanym produktem na świecie co potwierdzają różnorakie konkursy. Nie wspomnę już takich projektach jak AZIMO, czy szyfrowanie wojskowe.
    Co do USA – tak jest bankrutem twierdzenie ,że jest inaczej jest złudne i trochę dziecinne . Wystarczy ,że Chiny zażądają spłaty długu i USA bankrutuje z dnia na dzień, bo kto będzie w stanie go spłacić ? na pewno nie USA:P

  58. 20/09/2016

    Adam K

    @KaizenWFinansach

    A w wiedźmina zagrywa się cały świat. Niestety to są wszystko jeszcze kropelki w morzu, fajnie że się rozwijają, ale na razie wszystko razem wzięte ma mniejsza kapitalizację rynkową niż twitter.

    @”Wystarczy ,że Chiny zażądają spłaty długu i USA bankrutuje z dnia na dzień, bo kto będzie w stanie go spłacić ?”

    USA jako jedyne państwo na świecie ma drukarkę dolarów, może spłacić każdy dług denominowany w ich walucie.

    @Jacek

    Nie do końca tak jest i to nie jest problem ;) Czyjeś zobowiązanie jest kogoś innego aktywem. Na przykład dług państwa w formie obligacji jest moim zabezpieczeniem emerytalnym. I mogę nimi zabezpieczyć swój kredyt, który będzie aktywem banku, który na tej podstawie może zaciągnąć swoje zobowiązania (na przykład od inwestorów). Ostatecznie ktoś musi stworzyć potrzebne pieniądze i w naszym systemie państwo oddało to zadanie bankom. Gdyby nie regulacje to banki mogłyby wytworzyć nieskończoną ilość pieniędzy.

    Ogólnie nie warto traktować waluty jako towaru bo się dochodzi do bzdurnych przemyśleń. Lepiej myśleć o tym jako roszczeniu do przyszłego PKB (produktów i usług).

  59. 20/09/2016

    Grzegorz

    Michał,
    czy dobrze rozumiem:
    Jeśli ja (Polak) mam firmę w Niemczech, to ta firma generuje PKB Niemiec i PNB Polski?

  60. 20/09/2016

    Michał Stopka

    @ Grzegorz
    @ Jeśli ja (Polak) mam firmę w Niemczech, to ta firma generuje PKB Niemiec i PNB Polski?

    Tak, tutaj jest dokładne wyjaśnienie co to jest PNB:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Produkt_narodowy_brutto

    a tutaj PKB: https://pl.wikipedia.org/wiki/Produkt_krajowy_brutto

  61. 20/09/2016

    KaizenWFinansach

    @AdamK ale tą drukarką jest FED, a on nie jest państwowy tak jak Polski NBP więc…

  62. 21/09/2016

    KaizenWFinansach

    w sensie FED nie jest państwowy, NBP jest – tak dopisuje bo poprzedni koment może być niezrozumiały.

  63. 21/09/2016

    Adam K

    @KaizenWFinansach

    ” Federal Reserve System’s structure is composed of the presidentially appointed Board of Governors or Federal Reserve Board (…) The federal government sets the salaries of the board’s seven governors.”

    To, że FED ma państwowe i prywatne składniki nie zmienia faktu, że jest częścią instytucji państwowych, które podlegają amerykańskiemu prawu. Do tego prawdziwe drukarki są w departamencie skarbu :P

    Za bardzo nie chce mi się o tym dyskutować :P

  64. 21/09/2016

    KaizenWFinansach

    Adam K – Polecam filmik : https://www.youtube.com/watch?v=UrJGlXEs8nI
    Masz rację dyskusja jest bezcelowa :P

  65. 21/09/2016

    KaizenWFinansach

    Fajne opracowanie problemu jest tu : http://www.pomysloprzyszlosci.org/publikacja1/

  66. 21/09/2016

    Adam K

    KaizenWFinansach – 3.5! godziny teorii spiskowy to nie na moje nerwy.

  67. 22/09/2016

    Sławek

    Konrad

    Ja nic się nie nauczyłem? Otóż to Ty nic się nie nauczyłeś. PKB to nic innego jak ilość WYDANYCH pieniędzy w danym kraju. WYDANYCH głównie na usługi, bo te w krajach rozwiniętych stanowią od 60 do 80 % total PKB.
    Tym samym wystarczy dać ludziom kasę aby sobie ją wydawali i PKB urośnie od strony popytu na dobra.
    Pojawia się pytanie, co było pierwsze, jajko czy kura?
    W hipotetycznym świecie, gdzie wydajność będzie milion razy większa niż jest obecnie a wszystko wyprodukują maszyny bez absolutnie żadnych kosztów, Twoim zdaniem zapanuje na świecie dobrobyt? Otóż nie, bo ludzie nie będą mieli absolutnie żadnej pracy ani kasy na wytworzone dobra i nic nie kupią. A nie mając kasy nie będą korzystali z życia i nie będą strzygli swoich pudli, więc PKB wyniesie absolutne zero, również z usług. Otóż w dużej mierze obecnie mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Wydajność jest ogromna, nie brakuje nikomu i niczego. Tyle że brakuje pieniędzy na to wszystko a dopóki dobra nie zostaną kupione, PKB nie urośnie. Bo PKB jak i jego wartość liczone są dopiero w momencie sprzedaży a nie wytworzenia. Generalnie gdy jesteś u fryzjera to PKB powstaje nie w momencie gdy siadasz na fotelu tylko gdy płacisz. A wartość tego PKB, czyli wydajność pracy liczona w dolarach zależy nie od tego jak szybko fryzjer się uwija tylko jaką zapłatę dostanie za swoją usługę. A to reguluje prawo rynku. Głównym czynnikiem jest wysokość realnego bezrobocia i ilość miejsc pracy. Jeśli rząd da ludziom wysoki socjal, a Ty będziesz chciał zapłacić fryzjerowi 5 złotych za strzyżenie, to powie abyś spadał na bambus, usiądzie i nic nie zrobi.
    No chyba że zapłacisz jemu 50 peelenów to ruszy tyłek. Jeśli rząd wprowadzi wysokie płace minimalne i taki koleś będzie mógł zostać cieciem i zarobi 2000 to nie będzie strzygł głów za pół darmo tylko zmieni zawód. A jak będzie mniej fryzjerów a pracy będą mieli dużo, to sami podniosą stawki… i jeszcze trzeba będzie się zapisywać na strzeżenie, miesiąc wcześniej ;)
    A wtedy nawet jak będą się opieprzali koncertowo i pracowali o połowę wolniej, wydajność ich pracy/usług znacznie wzrośnie, nawet wielokrotnie, bo … wzrośnie wycena wytwarzanych przez nich dóbr, tak jak ma to miejsce w USA. A wtedy wzrosną wpływy do budżetu z tytułu wyższych podatków ;) Jednocześnie fryzjerzy będą szastali na bogato kasą dookoła i dadzą zarobić innym, głównie innym usługodawcom ale również między innymi fabrykom. Pamiętajcie że cały świat zachodu opiera się właśnie na takim schemacie, czyli dodruku kasy przez banki centralne i FED. Natomiast reszta świata daje się w ten sposób okradać, że w zamian za realne dobra dostają kwitki, obligacje i dolary.

    Bartek
    „Banki centralne mają około 26,5% w zadłużenia SP przy czym 25,4% pochodzi z USA. Więc teoria o łapczywych żydach z FEDu jest niczym z youtubowej bajki. ”
    A skąd mają kasę banki centralne, zwłaszcza z USA?
    No cóż… z FEDu :)
    Do kogo należą główne banki świata, mające pakiety większościowe w mniejszych bankach?
    No cóż, ponownie drogi wiodą do…? ano do 5 największych rodzin bankowych wybierających prezesa… a jakże, FEDu.

    Swoją drogą, zdziwiła mnie skala pożyczania nam kasy przez Azję. Przejmując nasz dług od USA, przejmą nad nami kontrolę.

  68. 22/09/2016

    Sławek

    Adam K

    „Nie do końca tak jest i to nie jest problem ;) Czyjeś zobowiązanie jest kogoś innego aktywem. Na przykład dług państwa w formie obligacji jest moim zabezpieczeniem emerytalnym. I mogę nimi zabezpieczyć swój kredyt, który będzie aktywem banku, który na tej podstawie może zaciągnąć swoje zobowiązania (na przykład od inwestorów). Ostatecznie ktoś musi stworzyć potrzebne pieniądze i w naszym systemie państwo oddało to zadanie bankom. Gdyby nie regulacje to banki mogłyby wytworzyć nieskończoną ilość pieniędzy.

    Ogólnie nie warto traktować waluty jako towaru bo się dochodzi do bzdurnych przemyśleń. Lepiej myśleć o tym jako roszczeniu do przyszłego PKB (produktów i usług).”

    Otóż , to jakie aktywa emerytalne mają Niemcy i USA, skoro posiadają wielo bilionowe zadłużenie?
    Kolejna sprawa. Zastanów się nad sensem organizowania przez USA kolejnych programów QE, czyli palenia pieniędzy z rynku. Cel tej akcji jest jeden:- nie dopuścić do powstania inflacji, która zmiotłaby dolara do kosza. Jednocześnie USA organizują Global rest debt, zaczynając od swoich firm i resetują długi swoich firm. Na dłuższą metę to musi pierdzielnąć.

  69. 22/09/2016

    Bartek

    @ Sławek
    Piszesz o globalnym resecie długu. Było już coś takiego w przyszłości bo nie mogę na szybko znaleźć? Czy to jest tylko pogłoska, że musi na pewno powstać?
    Może będzie wojna a po niej umarzanie długu?
    Chciałbym znać twoją wizję (prawdopodobne skutki) bo możemy tutaj wypisać, że „jebnie”. Co dalej? chowamy się do bunkru czy jak?

    Jak według Ciebie to wszystko ma walnąć to gdzie się znajdziemy? Będzie to bitcoin czy jakaś inna waluta? A może nawijane na uszy złoto?

    Te teorie mają sens, ale nie trzymają się trochę kupy. Dla mnie to wszystko jest na pograniczu bajki z elementami realności.

  70. 22/09/2016

    Konrad

    @Slawek:

    czemu wszyscy sie meczymy zamiast po prostu zwiekszyc wydatki ? :)

    pomysl … czemu nikt wczesniej nie wpadl na taki pomysl ?

    a moze ktos już wpadl na taki pomysl wczesniej … zaraz … tak … to chyba bylo Zimbabwe

    efekty wygladały tak:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3e/Zimbabwe_%24100_trillion_2009_Obverse.jpg/800px-Zimbabwe_%24100_trillion_2009_Obverse.jpg

    dzis juz nie ma Zimbabweanskiego dollara, jak myslisz .. czemu .. skoro to bylo takie dobre rozwiazanie ?

  71. 22/09/2016

    Sławek

    Bartek
    Owszem, ja piszę o globalnym resecie długów.
    Bo jak nazwiesz plan Paulsona, by FED skupował długi amerykańskich firm i je umarzał?
    Jak inaczej nazwiesz kolejne programy QE?
    Jak inaczej wytłumaczysz ujemne stopy procentowe dla rządów?
    To nic innego jak Global reset debt.
    Teraz ciężko ocenić co się wydarzy, wiadomo że coś wisi w powietrzu. Możliwe że będzie wojna a wtedy nikt nie będzie myślał o przyszłości dolara tylko właśnie wszyscy zaczną go skupować, bo lokalne waluty objęte wojną nie będą nic warte. Możliwe też że nie będzie wojny a dolar będzie nadal upadał. W końcu jankesi się na to też przygotowali. Projekt nazywa się Waluta Amero i było o tym głośno w 2008 roku. Poszukaj i poczytaj o tym. http://strefawalut.pl/newsroom/rynek-walut-czy-amero-zastapi-dolara-2
    Pytasz co robić? Otóz odpowiem to samo co Michał Stopka: Dywersyfikować! :)
    Pewne jest że złota nikt ci nie zabierze, zwłaszcza jak zamurujesz je sobie gdzieś w ścianie. I nawet jak dookoła będą wybuchały bomby to za złotą sztabkę będziesz mógł coś kupić, a przynajmniej bilet aby gdzieś uciec.
    Swoją drogą, zobacz co się dzieje z rezerwami złota Rosji i Chin po 2008 roku. Rosja skupiła ponad 1400 ton, a Chiny szacuje się na 7000 ton złota. I mówimy tu tylko i wyłącznie o skarbcach rządowych. Jeśli policzyć skarbce prywatne Chińskich i Rosyjskich oligarchów, ta ilość może być dwa razy większa a na dodatek stale rośnie.
    Nie będę podejmował się zgadywanek od kogo oni to złoto skupili…
    Sam zobacz:
    http://pl.tradingeconomics.com/russia/gold-reserves
    Możliwe że odpowiedź skąd skupili podał ktoś w tym artykule.
    http://independenttrader.pl/ile-zlota-maja-chiny.html

    A tu masz strefę euro i złoto, czyli jak szybko sprzedają
    http://pl.tradingeconomics.com/euro-area/gold-reserves
    Tu masz niemcy sprzedają
    http://pl.tradingeconomics.com/germany/gold-reserves
    Francja sprzedaje
    http://pl.tradingeconomics.com/france/gold-reserves
    Szwajcaria sprzedaje
    http://pl.tradingeconomics.com/switzerland/gold-reserves

    Reasumując, gdy ówczesny prezes FED Greenspan pojechał na uczelnię do Pekinu i wmawiał studentom, że dolar zawsze będzie miał pokrycie w złocie, to oni go grzecznie wyśmiali. Tak bardzo że pospadali z krzeseł a wykład został natychmiast przerwany. A od roku 2009 cały świat oparty o gospodarkę rynkową nie przyjmuje już rozliczeń w śmieciowym dolarze. Jak widzisz na wykresach powyżej, teraz kraje BRICS chcą za swoje towary złota, hut, kopalń, fabryk i budują infrastrukturę pod dalszą swoją ekspansję gospodarczą.

    Odpowiadając na Twoje pytanie: Bitcoin będzie warty tyle co dolar, czyli nic.Kup złoto i juany. Ewentualnie kup ruble, jak tylko sytuacja na wschodzie zacznie się stabilizować a Turcja na dobre wyjdzie z NATO.

  72. 22/09/2016

    Sławek

    Konrad

    Racz zauważyć, że od 3 lat mamy w Polsce deflację. A DEFLACJA jest znacznie gorsza dla gospodarki niż INFLACJA. Wpuszczenie kasy w obieg wyjdzie nam na dobre, bo przywróci normalność i dobrą koniunkturę.
    A dlaczego inflacja w okolicach 3% jest lepsza od deflacji -1% wytłumaczy ci Michał :)

  73. 26/09/2016

    Adam K

    Sławek

    @”Ja nic się nie nauczyłem? Otóż to Ty nic się nie nauczyłeś. PKB to nic innego jak ilość WYDANYCH pieniędzy w danym kraju. WYDANYCH głównie na usługi”

    Rozumiem co masz na myśli, ale niestety to tak nie działa. Musisz jeszcze trochę poczytać o tym PKB to w końcu wszystko stanie się jasne. Produkt krajowy brutto jak sama nazwa na to wskazuje jest produktem, który można OBLICZYĆ korzystając z sumy WYDANYCH pieniędzy. Zgodnie z równaniem, że dochody równają się wydatkom, można je też OBLICZYĆ z sumy zysków. Samo zwiększanie wydatków nie spowoduje zwiększenia realnego PKB, przynajmniej nie w taki sposób jak to opisujesz. Cena usług fryzjerskich jest skorelowana z wydajnością całej gospodarki danego państwa. Im większa tym wyższe pensje, przy czym drukowanie pieniędzy z FEDu nie ma tutaj żadnego znaczenia.

    @”PKB jak i jego wartość liczone są dopiero w momencie sprzedaży a nie wytworzenia”

    Mylisz się, są liczone jako inwestycje (zapasy).

    @”to jakie aktywa emerytalne mają Niemcy i USA, skoro posiadają wielo bilionowe zadłużenie?”

    No przecież sam mnie zacytowałeś „dług państwa w formie obligacji jest moim zabezpieczeniem emerytalnym”.

  74. 27/09/2016

    Sławek

    Adam K
    Otóż jeśli przeanalizujesz 10-letnie cykle koniunkturalne, będziesz mógł dojść do wniosku, że wysokość bezrobocia waha się co 10 lat. A wraz z brakiem rąk do pracy lawinowo rośną wynagrodzenia… fryzjerów i sprzątaczek również, pomimo że wciąż strzygą podobną ilość głów. Obowiązuje tu niewidzialne prawo rynku, że im mniej rąk do pracy, tym wyżej ceniona jest praca. A wtedy dochodzi do paradoksu,że realna wydajność liczona w metrach, sztukach czy litrach spada, bo ludzie bardziej się lenią a szef nie może im nic zrobić i cieszy się że w ogóle przychodzą do pracy, a jednocześnie wydajność ich pracy rośnie… bo zarabiają coraz więcej.
    I kompletnie nie ma tu znaczenia czy wydajność fabryczna, czyli czy fiat w Tychach wyprodukuje pół miliona samochodów czy milion. Nie ma też absolutnie żadnego przełożenia realna wydajność. Przykład: fiat w tychach produkuje podobną ilość samochodów co bliźniacza fabryka w USA. I jak widzisz nie ma to przełożenia na to, że tam dentysta zarabia 10x więcej niż w Polsce. Mało tego. Fabryka w Polsce jest wysoce rentowna a identyczna w USA wciąż kredytowana i dotowana z publicznych pieniędzy, chociażby poprzez plan paulsona i łatwo dostępne oraz darmowe w kosztach kredyty. technologie Produkcji wręcz są obecnie identyczne. Jakby tego było mało, znakomita większość amerykańskiego PKB z kategorii „przemysł” stanowi zbrojeniówka, czyli jest utrzymywana i sponsorowana w 100% ze środków publicznych, przez co wycena produkowanych „dóbr” jest strasznie zawyżona. I nie ma tu znaczenia że od wielu już lat WSZYSTKIE ich promy kosmiczne palą się przy starcie a wszystkie wahadłowce fajczą pilotów przy wychodzeniu z orbity. Pomimo że produkują prymitywną i niezdatną do niczego lipę, wytwarzane w ten sposób PKB jest warte miliardy dolarów. I nie ma tez żadnego znaczenia to, jak długo ich fachowcy budują taki wahadłowiec oraz ile ich zbudują. Wydajność realna to dla nich całkowita abstrakcja a mimo to wytworzone w ten sposób PKB jest warte setki miliardów dolarów. I to jeszcze napędza cały pokrewny przemysł oraz gospodarkę ;) A tysiące osób pracujących przy tym projekcie NASA zarabia setki tysięcy dolarów rocznie każdy i dzięki temu stać ich na fryzjerów i dentystów po 1000 za godzinę pracy pracy…
    I jakie znaczeni ma tu fakt, że aby jakikolwiek amerykanin mógł polecieć w kosmos, to musi komercyjnie zapłacić Rosjanom za skorzystanie z ich rakiety w bajkonurze albo Chińczykom w Shenzhou? I wreszcie jakie to ma znaczenie, że zbudowanie doskonałej rakiety w Chinach jest 30 razy tańsze a przez to Chiny budując szybciej i zdecydowanie lepszą jakościowo rakietę wytwarzają PKB 30 razy mniejsze?

    Mówienie że w USA realna wydajność pracy jest wyższa, bo mają wyższe technologie i lepsze zarządzanie to kpina i brak elementarnej wiedzy. Otóż technologie są wszędzie podobne, bo technologia nie uznaje granic.
    Dodam że przemysł w Chinach stanowi 60% ich total PKB a w USA zaledwie 20% z czego w USA połowę przemysłu stanowią dotacje rządu i zbrojeniówka z pieniędzy od rządu. Mimo to ZAROBKI w Chinach są wielokrotnie mniejsze niż w USA. Dodam też że wskaźnikiem wysokich technologii jest obecnie produkcja paneli dotykowych z metali ziem rzadkich. A ponad 90% surowców ziem rzadkich należy obecnie do Chin. 3 lata temu głośno było, gdy Chiny wykupiły kopalnię tego typu na terenie USA.

  75. 28/09/2016

    Adam K

    Ok wszystko co napisałeś nie ma znaczenia, bo wychodzisz ze złych założeń i braku zrozumienia agregatu całej gospodarki. To, że chiński przemysł stanowi 60% ich PKB, a w USA jest to 20% nie zmienia faktu, że cała gospodarka USA jest znacznie wydajniejsza. Pojedyncze perełki się nie liczą. Musisz wrócić do podstaw bo bez tego bardzo mieszasz przy bardziej skomplikowanych zagadnieniach. Najprostszy przykład, mieliśmy jedną usługę fryzjerską wartą 20 zł. Jako, że produkcja = dochody = wydatki, to nasze PKB wynosi 20 zł, bo wartość usługi wynosi 20, dochody fryzjera wynoszą 20 i wydatek na usługę też wynosi 20. Teraz dochodzimy do momentu gdzie popełniasz błąd. Mówisz, że wystarczy podwyższyć wydatki na fryzjera powiedzmy do 40 zł i mamy większy PKB. Na pierwszy rzut oka wszystko się trzyma kupy, wartość usługi wynosi 40, dochód 40, wydatki 40, PKB 40. Tylko, że coś jest nie tak, dalej mamy tylko jedną usługę fryzjerską, a PKB się zwiększyło o 100%. Co nam ucieka? To, że zwiększyło się tylko nominalne PKB, które nie ma znaczenia. Realne PKB, koryguje nominalne o inflację, która w naszym przypadku wyniosła 100%! Wszystko jest teraz dwa razy droższe! Nasz realny PKB się nie zmienił, bo nasza realna wielkość produkcji się nie zmieniła. Jakość życia się nie zmieniła. Jako ćwiczenie, proszę spróbować przemyśleć sobie model dla dwóch osób z dwoma produktami. Na przykład fryzjera i rolnika produkującego ziemniaki.

    @”wraz z brakiem rąk do pracy lawinowo rośną wynagrodzenia… fryzjerów i sprzątaczek również, pomimo że wciąż strzygą podobną ilość głów (…) wtedy dochodzi do paradoksu,że realna wydajność liczona w metrach, sztukach czy litrach spada, bo ludzie bardziej się lenią a szef nie może im nic zrobić i cieszy się że w ogóle przychodzą do pracy, a jednocześnie wydajność ich pracy rośnie… bo zarabiają coraz więcej”

    Jak zrozumiesz mój powyższy przykład to będziesz wiedział dlaczego to jest błędne myślenie. Dodam tylko, że w gospodarce rzeczy zazwyczaj nie dzieją się w 5 minut. Brak rąk do pracy to nie jest dobra sytuacja, chociaż początkowo ludzie się cieszą bo rośnie ich pozycja negocjacyjna przy ustalaniu wynagrodzeń. Już teraz w Polsce pensje rosną szybciej niż wydajność, co nie może trwać wiecznie. W końcu dojdzie do takiej sytuacji https://en.wikipedia.org/wiki/Price/wage_spiral

    Ogólnie jak na razie stoisz na stanowisku, że produktywność nie ma znaczenia. Nie możesz być dalej od prawdy bo w ekonomii produktywność jest wszystkim.

  76. 29/09/2016

    Sławek

    Adamie K
    Otóż amerykańska gospodarka nie jest w żadnym stopniu bardziej wydajna niż Chińska. To dlatego chińska podbija amerykańska a nie odwrotnie.
    Amerykańska gospodarka jest jedynie wyżej wyceniana. A dlaczego tak się dzieje?
    Ano dlatego, że rząd USA daje szerokim strumieniem kasę murzynkom, w formie kredytów i rozwiniętego socjalu, by mieli środki na zakupy i usługi. Daje za darmo kasę koncernom, by nie zbankrutowały i były chociaż odrobinę bardziej konkurencyjne w świecie. Mimo to DEFICYT w handlu z Chinami sięga 500mld dolarów każdego roku. Gdyby amerykańska gospodarka była bardziej wydajna, to USA eksportowałoby towary do Chin a nie odwrotnie. To przecież logiczne.
    Zwłaszcza że z tylko z planu paulsona idzie prawie bilion dolarów każdego roku w ręce prywatnych firm. I tyle samo trafia do och gospodarki w celach zbrojeniowych.
    Czy możesz podać chociażby jeden przykład wyższej wydajność w USA, niż w Chinach lub Polsce? No śmiało.
    Czy uważasz że monter w fabryce Opla za Odrą produkuje 4 samochody w tym samym czasie co monter nowej fabryki Opla w Poznaniu? To jakaś kompletna bzdura.

    Zgadzamy się co do jednego, że obecnie pensje rosną szybciej niż wydajność, bo taka jest kolej rzeczy. W pierwszej kolejności rosną wynagrodzenia, później wydajność. A z czego to wynika? Ano z tego, że lepiej zarabiający pracownik stanowi większy koszt dla pracodawcy, więc koszt wyrobu wyprodukowanego też wzrasta. A to oznacza, że pracownik pracując tak samo, wytwarza dobra o wyższej wartości, czyli wydajność wzrasta! jednocześnie lepiej zarabiający ludzie kupują te droższe produkty, bo ich na to stać.
    Mało tego, koszt pracowniczy stanowi zazwyczaj tylko ułamek kosztu całkowitego firmy, bo głównym są surowce i energia, więc podwojenie wynagrodzeń spowoduje wzrost ceny produktu gotowego o kilkanaście procent. Natomiast ludzie zarabiający 2 x więcej spowodują dwukrotny wzrost popytu! I nawet płacąc za towary 20-30% drożej niż dotychczas stają się bogatsi a ich poziom życia znacząco wzrasta. To nakręca spiralę gospodarki i zwiększa ilość miejsc pracy, powodując jeszcze większe niedobory siły roboczej a co za tym idzie dalszy wzrost wynagrodzeń.

    I taki musi być cel obecnego rządu, by do tego doprowadzić. Konieczne jest zrównanie wynagrodzeń ze średnią w UE. A wtedy młodzi przestaną uciekać z kraju i będą pracować na emerytów. Dopiero wtedy biedni hiszpanie i grecy na skalę masową będą przyjeżdżali do Polski, do pracy. I zaczną się osiedlać na stałe, co spowoduje boom na rynku budowlanym. A jak wiadomo budownictwo to siła napędowa gospodarki.

    I tak na zakończenie. Jedyną gałęzią gospodarki w której USA ma wysoką wydajność jest przemysł drukarski oparty o zieloną farbę.

  77. 29/09/2016

    Adam K

    Sławek

    @”Otóż amerykańska gospodarka nie jest w żadnym stopniu bardziej wydajna niż Chińska.”

    Dane temu przeczą i praktycznie na tym powinienem poprzestać.

    @”DEFICYT w handlu z Chinami sięga 500mld dolarów każdego roku. Gdyby amerykańska gospodarka była bardziej wydajna, to USA eksportowałoby towary do Chin a nie odwrotnie. To przecież logiczne.”

    To bzdura, a nie logika. Przewaga komparatywna nam tłumaczy, że nawet jak jesteś lepszy we wszystkim to dalej opłaca ci się specjalizować w rzeczach w których jesteś bardziej produktywny. Możesz być super kucharzem i super lekarzem, wtedy twoja praca w kuchni będzie miała o wiele większy koszt niż kogoś kto jest tylko dobrym kucharzem i na leczeniu się nie zna. Jak lekarz zajmie się leczeniem, a dobry kucharz gotowaniem to obaj na tym lepiej wyjdą. Dlatego mniej wydajne kraje też korzystają na wymianie handlowej z bardziej wydajnymi krajami.

    @”Czy możesz podać chociażby jeden przykład wyższej wydajność w USA, niż w Chinach lub Polsce? No śmiało.”

    Aktor za odcinek serialu dostaje 100 razy więcej niż dobry chiński/polski pracownik przez rok. Każdy pracownik Apple, Google, Microsoftu. Takie pojedyńcze przykłady nie mają znaczenia bo liczy się cała gospodarka.

    @”Czy uważasz że monter w fabryce Opla za Odrą produkuje 4 samochody w tym samym czasie co monter nowej fabryki Opla w Poznaniu?”

    Nawet lepiej, bo odchodzi się od monetrów i idzie w kierunku automatyzacji. Wydajność przemysłu w USA https://pbs.twimg.com/media/CtcWnzhXgAAFcAX.jpg
    W każdym rozwiniętym kraju spada zatrudnienie w przemyśle, a rośnie produkcja! Jeszcze raz dane https://pbs.twimg.com/media/CtcbPzGWYAA0INq.jpg
    Im większa wydajność produkcji tym większe PKB na osobe. DANE https://pbs.twimg.com/media/CtcU7ITW8AE3ehG.jpg Tym większa jakość życia i możliwość tworzenia tysięcy „bezsensownych” usług nastawionych na rozrywkę i „styl życia”. To pokazuje jak Chiny są jeszcze zacofane.

    @”Ano z tego, że lepiej zarabiający pracownik stanowi większy koszt dla pracodawcy, więc koszt wyrobu wyprodukowanego też wzrasta. A to oznacza, że pracownik pracując tak samo, wytwarza dobra o wyższej wartości, czyli wydajność wzrasta!”

    ??? Jak można wogóle myśleć że zwiększanie kosztów jest dobre??? Nie, nie i jeszcze raz nie. Widzę, że nie zrozumiał Pan tego co wcześniej napisałem. Realna wartość nie wzrasta.

    @”jednocześnie lepiej zarabiający ludzie kupują te droższe produkty, bo ich na to stać.”

    Niestety dalej ich nie stać, bo realna wartość się nie zmieniła. Nie wiem w którym momencie Pan zbłądził, że doszedł do takich wniosków. Wszystko co Pan napisał jest niezgodne z obecną wiedzą ekonomiczną. Dane Panu przeczą, teoria Panu przeczy. Mojego prostego przykładu nie wziął Pan nawet pod uwagę tylko dalej wypisuje jakieś brednie o planie paulsona. Ja tutaj nic nie poradzę. Na szczęście nasz rząd nie weźmie tego pod uwagę.

  78. 29/09/2016

    Sławek

    Ktoś z nas faktyczne całkowicie odbiega od rzeczywistości.
    OK, dam konkretny przykład:
    Całkowity koszt budowy Kosmodromu w Rosji zamknął się kwotą 15 MLD dolarów
    NASA budowa Space Shuttles) to koszt 145 mld dolarów
    Zakładając że bazy budowała podobna ilość pracowników, PKB wytworzone w ten sposób w USA jest aż 10 RAZY wyższe, pomimo że bazy są podobne i były zbudowane w podobnym czasie.

    Dalej,
    Samolot F-16 w instrukcji obsługi ma procedurę, że podczas lądowania awaryjnego na boisku, pilot ma obowiązek się katapultować przed zetknięciem z ziemią. Te samoloty rozpadają się podczas siadania na trawie. Ruskie MIGi miały improwizowane lotniska na kamienistych, szutrowych drogach Afganistanu i nikt nawet nie pomyślał o katapulcie. Osiągi w powietrzu również są zdecydowanie lepsze od F-16 i w pojedynku manewrowym na małe odległości F16 nie ma żadnych szans. Mimo że F-16 to lipna zabawka, cena wyprodukowania F-16 jest wielokrotnie wyższa niż MIGa.

    Dlaczego poruszyłem temat F-16 i NASA? Bo w USA połowę PKB w przemyśle stanowią właśnie te gałęzie, sponsorowane w całości przez rząd USA kosztem gigantycznego deficytu.

    A teraz najlepsze:
    Wydajność to CENA wytworzonego dobra dzielona przez roboczogodziny. Tak więc wydajność leni w USA jest 10 razy wyższa, ale nie dlatego że tam pracują roboty i maszyny 10 razy szybciej ale tylko i wyłącznie dlatego, że koszt budowy był 10 x większy. A koszt budowy był 10x większy dlatego, że pracownicy i kooperanci w USA zarabiają 10 x więcej. Tam poszło tyle samo stali i tyle samo betonu do budowy. Tyle samo zbrojarzy kręciło druty i betoniarzy woziło beton. I nie ma tu znaczenia że wszystkie amerykańskie rakiety od roku 2011 palą się przy starcie a niektóre nawet podczas testów, czyli że są lipnie wykonane i zaprojektowane przez miernych inżynierów. Nie ma znaczenia że F-16 to tandetna podróbka prawdziwego samolotu bojowego. Nie ma też żadnego znaczenia, że na ich budowę potrzeba więcej roboczogodzin niż w Rosji czy Chinach. Wydajność w USA jest i tak wyższa, bo koszt budowy jest wyższy.

    Tak więc wydajność przemysłu liczona w ten sposób to nic nie odzwierciedlająca abstrakcja. No chyba że ktoś to kiedyś policzy w sztukach, litrach i metrach a nie w dolarach.

    I tu tkwi sekret, dlaczego amerykańska gospodarka upada. Tu leży odpowiedź, dlaczego Ford zamknął swoją fabrykę w Detroit i otworzył nową w Chinach. Pomimo że „wydajność” produkcji w USA jest rzekomo tak wysoka. I nie chodzi im o „delegowanie” prostych prac, bo poza zbrojeniówką USA nie ma już nic. Wszelkie zaawansowane technologie uciekły do Chin… bo Chińska gospodarka jest bardziej wydajna, nie w dolarach tylko w sztukach. A Detroit nie stał się teraz nową doliną krzemową tylko upadłym miastem narkomanów i bezrobotnych lumpów. Oczywiście całkowity upadek zagłębia przemysłowego w USA również wedle Twoich tabelek podniósł wydajność w kraju, bo zmniejszył zatrudnienie w przemyśle… ;)

  79. 29/09/2016

    Adam K

    @”koszt budowy był 10x większy dlatego, że pracownicy i kooperanci w USA zarabiają 10 x więcej.”

    Ponieważ amerykanów stać płacić 10x więcej, dlatego że mają większą produktywność gospodarki, nie odwrotnie. Rosji/Chin na to nie stać, nawet jak mają najlepsze na świecie samoloty bojowe, super kosmodromy i brak narkomanów w biednych miastach. USA dalej jest potęga militarną, mają najpopularniejszy samochód elektryczny i prawdopodobnie będą pierwsi na marsie. O lepszej jakości życia nawet nie wspomnę.

    „Tak więc wydajność przemysłu liczona w ten sposób to nic nie odzwierciedlająca abstrakcja. No chyba że ktoś to kiedyś policzy w sztukach, litrach i metrach a nie w dolarach”

    Tylko, że dolary przedstawiają realną wartość. Może Pan za nie kupić sztuki, litry i metry czegokolwiek. I proszę mi tutaj nie mówić o jakiś planach paulsona bo jak gospodarka działa na pełnych obrotach to żadne zadłużanie i drukowanie pieniędzy nie spowoduje większej produkcji.

    Wygląda na to, że będziemy się powtarzać więc dalsza dyskusja nic nowego nie wniesie. Różnica między nami polega na tym, że ja rozumiem o czym Pan mówi, ale Pan nie rozumie o czym ja mówię :P

  80. 30/09/2016

    Sławek

    „Ponieważ amerykanów stać płacić 10x więcej”
    I dlatego mają deficyt każdego roku około 1.000 miliardów dolarów ;)
    Połowa tego deficytu trafia do Chin. A Chiny przejmują za ten deficyt kolejne fabryki również na terenie USA oraz złoto z Fort Knox i reszty świata. No faktycznie ich stać ;)

    „USA dalej jest potęga militarną”
    No właśnie nie jest. Dostali lanie w Afganie, Iraku, nie dawali rady w Syrii przez dwa lata a Rosja rozwaliła ISIS w 3 miesiące.

    „i prawdopodobnie będą pierwsi na marsie” O ile ich kolejna rakieta nie spali żywcem kolejnych kosmonautów. Jeszcze na ziemi. Od 2011 nawet na orbitę nie latają bo mają same katastrofy przy starcie. Poza tym jak zobaczysz fotkę kombinezonu Armstronga z muzeum i film z lądowania na księżycu, to zwróć uwagę na bieżnik buta. Możesz dojść do wniosku że nawet na księżycu nigdy nie byli.

    „Tylko, że dolary przedstawiają realną wartość” Jaaasne. Plomba w USA jest zapewne z tytanu, grafenu i złota, skoro jest 100 razy droższa niż na Ukrainie. A na Ukrainie lepią zęby gliną i pszczelim woskiem… bo dolary przedstawiają realną wartość ;)))

    „bo jak gospodarka działa na pełnych obrotach to żadne zadłużanie i drukowanie pieniędzy nie spowoduje większej produkcji.”
    Owszem, działa, tyle że w Chinach.
    PKB Chin i USA są na tym samym poziomie, tyle że PKB w Przemyśle Chińskim stanowi 60% ich total PKB a w USA tylko 20%, tak więc jeśli chodzi o sam przemysł, gospodarka Chińska jest 3 razy większa niż w USA.
    To dlatego Chiny mają wysokie nadwyżki dewizowe a USA ciągły deficyt. I dlatego Chiny wykupują zakłady przemysłowe w Europie i na całym świecie, surowce, złoto, budują nowe szlaki energetyczne, jedwabne szlaki, zakładają AIIB, wykupują długi takich krajów jak Polska itd. Generalnie powiększają swoją strefę wpływów, kosztem niewydolnego USA, skorodowanego przez komunizm, dotacje, zasiłki, socjal, całkowicie niewydolną gospodarkę, utrzymywaną sztucznie przy życiu dzięki kolejnym środkom od rządu. Miliony ludzi w USA żyje dzięki pakietom socjalnym i kartkom na darmowe jedzenie, a samochody (również te elektryczne) kupują na kredyt, podobnie jak domy, chodzą do szkoły na kredyt, leczą się na kredyt itd.
    Na dłuższą metę muszą zbankrutować, to kwestia czasu. I to tego bliższego czasu.

  81. 30/09/2016

    Sławek

    Na zakończenie dodam, że jak policzysz PKB w przemyśle USA i Chin, wedle mocy nabywczej pieniądza czyli PPP, może się okazać, że gospodarka Chin jest nie 3 a 10 razy realnie większa niż USA. Realnie czyli w sztukach litrach i metrach.

  82. 30/09/2016

    Arek

    @Adam K

    Przestań karmić trolla. Nigdy, w żadnych warunkach, nie przekonasz Slawka do zmiany zdania, bo on Ciebie i tak nie czyta by zanalizować swoje braki wiedzy, ale aby odnieść się w jakikolwiek sposób – by jego w jego mniemaniu było na wierzchu. Ja mam tak ze swoją mamą. Ustaliłem, że nigdy nie będziemy rozmawiać o polityce i żyje nam się razem dobrze.

  83. 30/09/2016

    Sławek

    Arku, i to zamyka dyskusje.
    Ad personam zawsze zamyka, a ten kto się odnosi do rozmówcy a nie do meritum przegrywa.
    Trochę szkoda, że nie masz nic do powiedzenia w temacie.
    Mimo wszystko pozdrawiam.

  84. 16/01/2017

    Adrian

    Aby w Polsce żyło się lepiej potrzebna jest zmiana myślenia ludzi. Dużo osób twierdzi „nie da się, po co próbować” lub pracują za najniższą krajową przez cały życie. Trzeba się rozwijać i nie narzekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane oznaczono *


*
*

➡️ Analityk akcji/ współodpowiedzialny za wyniki inwestycyjne części portfela akcyjnego w ING OFE: O autorze

➡️ Zobacz analizy z cyklu edukacyjnego: „Kiedy hossa/ bessa, boom/ recesja i inflacja/ dezinflacja? Kiedy kupić akcje, obligacje lub surowce? Zależność inflacja i PKB!" >> kliknij tutaj <<

Zastrzeżenie prawne

Serwis Michał Stopka Inwestor Profesjonalny prowadzony jest w celach edukacyjnych.

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie materiałów zawartych na tej stronie a czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

➡️ Otrzymuję pytania rodzaju: "Jak rozpocząć inwestowanie? Co najpierw przeczytać lub zrobić?". Co zawsze odpisuję? >>> KLIKNIJ TUTAJ <<<

➡️ Odbierz bezpłatne hasła dostępu do kursu poziom pierwszy: "Excel w finansach: praktyczne wykorzystanie wiedzy inwestora.". Dołącz do 1757 osób, które budują kompetencje razem z nami!
>>> KLIKNIJ TUTAJ <<<



➡️ Znajdziesz mnie też tutaj:
Forum Inwestora Profesjonalnego. Grupa FB: jest już kilkanaście tysięcy osób!
Fanpage blog:
RSS Feed Reader michalstopka.pl
➡️ Moje profile kanały społecznościowe:


  • Strona główna
  • #10302 (bez tytułu)
  • #24221 (bez tytułu)
  • #27845 (bez tytułu)
  • 11 Bit Studio: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Analiza fundamentalna spółki Grajewo, listy prezesa, relacje inwestorskie, rekomendacje, wiadomości i wyniki finansowe
  • Archiwum
  • Autor
  • Bankructwo ZUSu i Polski: krach polskiej gospodarki i finansów publicznych w ciągu kilkunastu lat
  • Benefit: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Biomed Lublin: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Bogdanka: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • BRAND24: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • CD Projekt: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • CELON PHARMA: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Chaty, webinary, telekonferencje, wywiady, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Columbus: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • CreativeForge Games: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • CREEPY JAR: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Dlaczego tak mało zarabiamy??? Dlaczego w mediach jest taki kontent jaki jest? Dlaczego w Polsce jest jak jest?
  • DM BOŚ i bossafund partnerem serwisu Michał Stopka Inwestor Profesjonalny
  • Edukacja Online: nagrania z inwestowania
  • Forever Entertainmant: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Formularz zgłoszeniowy oraz warunki uczestniczenia w szkoleniu
  • Forum Inwestora Profesjonalnego (w skrócie FIP)
  • Giełda/Gospodarka
  • Gospodarka głupcze!
  • Historia dla lat 1992-2013: analiza inflacji w Polsce i jej perspektywy na lata 2014-2016
  • Jak analizować giełdę: Proces inwestycyjny
  • Jak inwestować
  • Jak rozpocząć inwestowanie? Co najpierw przeczytać lub zrobić?
  • Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów!
  • KGHM: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Kino Polska: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Kruk: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Książka Michał Stopka
  • Liczy się jedno pytanie: kupić czy sprzedać?
  • Lug: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • MEDIACAP: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • MEDINICE: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Mennica Skarbowa: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • ML System: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Moje spostrzeżenia
  • MOVIE GAMES: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Najlepsze lokaty bankowe
  • NANOGROUP: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Narzędzia w excel
  • Newsletter: materiały do pobrania
  • Ovid Works: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • PHOTON ENERGY: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Plantwear SA: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • PLAYWAY: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Początkujący? Pierwszy raz? Od czego zacząć?
  • Pointpack: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Portfel i benchmark OFE za 2013 rok: jakie ciekawe wnioski można wyciągnąć na ich podstawie na rok 2014?
  • Praktyczna analiza gospodarki i giełdy z elementami wyceny
  • Praktyczna analiza spółki i wycena firmy metodą DCF oraz porównawczą
  • Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka: co warto wiedzieć o…
  • R22: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Rekomendacje biur maklerskich
  • Rok 2014 na giełdzie i w gospodarce: rokiem boomu czy może kryzysu? Za i przeciw
  • Sektory
    • Branża mediowa: analiza rynku reklamy
  • Spółki
    • Analiza fundamentalna spółki Amica: historia, listy prezesa, relacje inwestorskie, rekomendacje, wiadomości i wyniki finansowe
    • Analiza fundamentalna spółki Forte: historia, listy prezesa, relacje inwestorskie, rekomendacje, wiadomości i wyniki finansowe
    • Analiza fundamentalna spółki Selena: historia, listy prezesa, relacje inwestorskie, rekomendacje, wiadomości i wyniki finansowe
  • STARWARD INDUSTRIES: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Szkolenia stacjonarne: terminy
  • Szkolenia: zakres tematyczny
  • Szkolenie na zamówienie
  • Szkolenie stacjonarne: bieżąca analiza: gospodarki, giełdy, sektorów i spółek
  • Szkolenie stacjonarne: miejsce
  • Szkoła Główna Inwestorów Profesjonalnych czwarta edycja
  • Szkoła Główna Inwestorów Profesjonalnych druga edycja
  • Szkoła Główna Inwestorów Profesjonalnych pierwsza edycja
  • Tauron: : webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Unimot: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • VIGO SYSTEM: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Warunki uczestniczenia oraz formularz zgłoszeniowy: spotkania w różnych miastach Polski
  • Wiadomości: gospodarka i spółki giełdowe
  • Witam serdecznie na stronie mojego sklepu!
  • Witamy serdecznie! Gorąco zachęcamy do kontaktu!
  • Wyniki finansowe spółek giełdowych
  • XTB: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • XTPL: webinary, telekonferencje, wywiady, chaty, dzień inwestora, relacje inwestorskie
  • Zastrzeżenie prawne
  • Zostałaś/eś dodany do newslettera: materiały + ankieta!
  • Zostałeś usunięty z listy subskrybentów. Dlaczego?! Ankieta:
  • Szkolenia: opinie uczestników
  • #96 (bez tytułu)
    • Tytuł CFA
    • DEMOGRAFIA: ZAPLANUJ FINANSE OSOBISTE!!!
    • Jak niskie bezrobocie w Polsce w 2009/2010?
    • PKB+bezrobocie 1996-2002=2006-2012?
    • (Nasz) budżet (Polski)
    • Giełda i PKB/bezrobocie 1996/2010
    • Analiza fundamentalna
  • Prezentacje
  • Dane makro w excel z wykresami
  • Witam serdecznie na stronie moich 8 bezpłatnych ebooków!
  • Książki
  • Kiedy EURo w Polsce?
  • Gospodarka a giełda
  • #98 (bez tytułu)
  • Polecane strony
© Michał Stopka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Zamknij
Informacja o cookies

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT