Finanse publiczne: wprowadzenie
Uwaga: Poniżej opisane rzeczy związane z Naszym krajem są ogromnym zagrożeniem w perspektywie kilkunastu lat: szczególnie po 2018 r.
W krótkim terminie, tak jak już wiele razy pisałem od jesieni 2012 r. : Giełda/Gospodarka, realizuje się scenariusz poprawy danych makro w Polsce.
Jeżeli mam rację co do cyklu dziesięcioletniego: Polską gospodarkę czeka kilka tłustych lat? : Michał Stopka „Cykl dziesięcioletni” , wbrew obecnej opinii większości, w miarę dobre czasy dla polskiego PKB powinny trwać nie tylko w ciągu kilku najbliższych kwartałów ale do około 2018 r.
W efekcie bezrobocie w tym czasie powinno spaść ponownie do poziomów jednocyfrowych jak było w 1998 oraz w 2008 r.:
Niestety te najbliższe kilka lat to „cisza przed burzą” czyli krachem polskiej gospodarki i systemu finansów publicznych : jeżeli My Polacy nie dokonamy ogromnego wysiłku, aby zapobiec negatywnym tendencjom opisanym poniżej …
Poniżej pokazuję wykresy oraz piszę o tym, że:
- Wysokość wynagrodzeń w danym państwie zależy od PKB na osobę
- Właśnie Polskę rozjeżdża jak walec tsunami demograficzne
- Prawdziwe zadłużenie Polski wynosi co najmniej 150 % PKB
- Funkcjonowanie ZUS uzależnione jest od tego jak długo budżet Polski będzie w stanie do niego dopłacać
- Jeżeli Polacy nadal będą wyjeżdżali za granicę czeka nas krach gospodarczy w ciągu kilkunastu lat
- Mamy takie a nie inne programy w mediach ponieważ to zależy od … kasy i oglądalności
Finanse publiczne: PKB
Wysokość wynagrodzeń w danym państwie zależy od PKB na osobę:
Jeżeli ktoś zastanawia się dlaczego na zachodzie zarabia się kilka razy więcej niż w Polsce: odpowiedź jest bardzo prosta. Przeciętne wynagrodzenie w danym państwie zależy od…poziomu PKB na osobę (czyli poziomu PKB wytworzonego przez jedną osobę). PKB to ilość dóbr i usług wytworzonych w danym roku w danym państwie. Ale i też jednocześnie skonsumowanych. A konsumpcja wytworzonych dóbr i usług jest możliwa dzięki… wynagrodzeniom jakie otrzymujemy za pracę. Zależność tą widać bardzo ładnie na wykresie:

Źródło: obliczenia własne na podstawie GUS, wordbank.org, forsal.pl
Innymi słowy jeżeli dane państwo stwarza relatywnie mało dóbr i usług: nie ma potem czego dzielić. Również w formie wynagrodzeń.
Warto tutaj też zwrócić uwagę, że kluczowa jest wydajność gospodarki a nie ilość przepracowanych godzin. Nie ilość ale jakość, efektywność: jak jest zorganizowana gospodarka, jak i czy wykorzystywane są jej zasoby.
Nawet na wyborczej.biz ukazał się bardzo fajny artykuł na temat różnicy wynagrodzeń w Polsce i na zachodzie: Polskie buraki kontra niemieckie procesory. Nasza praca a płaca. Jakby ktoś z wyborczej.biz czytał mój wpis, który ukazał się parę dni wcześniej, gdzie pokazałem na wykresie powyższą zależność pomiędzy wynagrodzeniami a PKB danego kraju :-) : W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
Finanse publiczne: wydajność
Autorzy z Wyborczej.biz wrzucili fajną mapkę z zarobkami w Europie i wydajnością gospodarki (UE27=100 %: wydajność liczono jako wytworzone PKB na jednego pracownika w ciągu godziny pracy w 2012 r.):
Finanse publiczne: demografia
Wiele razy podkreślałem na Facebooku Michał Stopka Inwestor Profesjonalny: Właśnie trwa batalia w jakim kraju będziemy żyli i ile jeszcze osób wyjedzie z Polski w kontekście tsunami demograficznego, który jak walec rozjeżdża nasze finanse publiczne:
Zmiana w procentach liczby osób w Polsce w danym wieku pomiędzy 2012 a jaka będzie w 2035 r.:
To samo ujęcie: zmiana liczby osób w danym wieku pomiędzy 2012 a jaka będzie w 2035 r. :
Finanse publiczne: zadłużenie
Jakie jest prawdziwe zadłużenie Polski? Sumując poszczególne kroki z tego artykułu: „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.3: Zadłużenie Polski wynosi 2,5 bln zł czyli 155 % PKB? poniżej tabelka z obliczeniami jaki jest prawdziwy poziom długu w Polsce.
Jak widać powyżej prawdziwy dług publiczny w Polsce wynosi około 2 500 mld zł, czyli około 150 % PKB. Z tego około 100 % PKB to zobowiązania z ZUS. W powyższych obliczeniach nie uwzględniam długu emerytalnego wynikającego z KRUS czy innych grup zawodowych wyłączonych z ZUS.
Funkcjonowanie ZUS uzależnione jest od tego jak długo budżet Polski będzie w stanie do niego dopłacać
Pierwszą część układanki opisałem w lipcu tutaj: „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.1: Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku?. Wśród kilku zagadnień tam poruszonych, pokazałem, że co roku z budżetu państwa dopłacamy i będziemy dopłacali do ZUS wysokie kilkadziesiąt mld złotych. Na razie ZUS spina się bo około 1/4 wpływów podatkowych jest przekazywanych do ZUS. Ale warto zadać sobie pytanie o poziom PKB Polski w trochę dłuższym terminie i co z tego wynika…
Obecne PKB Polski wynosi około 1600 mld zł
Opodatkowanie PKB wynosi około 28%, czyli około 450 mld zł gdyż:
- Około 270 mld zł to przychody budżetu Polski
- Około 130 mld zł to przychodu ZUS
- Około 50 mld zł to przychody NFZ
Jeżeli obecny system dopłat do ZUS ma się utrzymać polskie PKB rok w rok powinno wynosić wartościowo 1600 mld zł, czyli dynamika PKB byłaby „zero” przez kolejne dwadzieścia lat:
Innymi słowy w ciągu kolejnych dwudziestu lat nie mogą wzrosnąć ani wydatki budżetowe, ani wydatki na emerytury i ZUS ani wydatki na służbę zdrowia. W przeciwnym wypadku trzeba będzie podnieść podatki o tyle o ile miałyby wzrosnąć wydatki państwa.
Teraz warto zadać sobie pytanie co musi się stać, aby PKB Polski w skali roku wynosiło rok w rok 1600 mld zł.
W długim terminie PKB zależy tylko od liczby osób w wieku produkcyjnym oraz ich wydajności. Polska gospodarka jest nadal mało wydajna stąd też polskie PKB na osobę to około połowy PKB wytwarzanego przez obywateli państw bardziej rozwiniętych.
Na podstawie prognozy GUS i po podniesieniu wieku emerytalnego wiemy, że liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie. A to po prostu oznacza mniejsze PKB. Ale o ile tak naprawdę spadnie? I ile musi w związku z tym wzrosnąć wydajność naszej gospodarki aby uzupełnić „dziurę demograficzną”? Innymi słowy o ile musi wzrosnąć wydajność aby utrzymać obecny poziome PKB o wartości 1600 mld zł?
(…) Krok 3. Jednak to nie koniec… Trzeba też wziąć pod uwagę, że cały czas ludzie z Polski wyjeżdżają. I tutaj zaczyna się prawdziwa katastrofa…
Jeżeli założyć, że średnio rok w rok wyjedzie z Polski tylko 100 tys. osób otrzymujemy następujące dane dotyczące liczby osób w wieku produkcyjnym i potrzebny wzrost wydajności:
Krok 4. Ale jeżeli założyć, że średnio co roku będzie wyjeżdżało 200 tys. osób mamy już prawdziwy krach w gospodarce!
Jak widać w powyższych dwóch przykładach ABY UTRZYMAĆ TYLKO OBECNY POZIOM WARTOŚCI POLSKIEGO PKB I DOPŁAT DO ZUS wydajność musiałaby wzrosnąć o około 20/30% !!! (jeżeli rzeczywiście ludzie z Polski będą nadal wyjeżdżać i nie wrócą do Nas w przyszłości)
Dwie powyższe tabelki i dokładną analizę całego procesu wydajności pochodzą z tego wpisu: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
I o to właśnie chodzi, aby media, politycy i My Polacy, zajmowaliśmy się właśnie takimi tematami. Im więcej osób będzie wiedziało o powyższych rzeczach i zależnościach tym lepiej. Taka wiedza i ogólno-społeczna świadomość to jest 50 % sukcesu, aby polska gospodarka mogła się znacznie szybciej rozwijać w kolejnych latach…
A Polacy nie tylko nie musieli wyjeżdżać z Polski ale chcieli wracać z powrotem do Nas z zagranicy… TO NAPRAWDĘ MOŻNA ZROBIĆ:
„Za każdym razem kiedy mówisz, że coś jest niemożliwe do zrobienia albo że coś jest możliwe do zrobienia, masz rację”. Henry Ford
Finanse publiczne: media
Dlaczego tak piszę? Poniżej cytat z tego artykułu: Branża mediowa: analiza rynku reklamy:
” (…) W jaki sposób firmy reklamowe generują przychody: oglądalność, oglądalność i jeszcze raz oglądalność:
Podstawowym parametrem rynku reklamy jest GRP, szczególnie w Polsce, gdzie reklama telewizyjna dominuje w rynku reklamy. Wskaźnik ten firmy reklamowe używają do wyceny i oceny działań reklamowych: Gross Rating Point (źródło tutaj) (…)
Również w przypadku pozostałych segmentów rynku reklamy liczą się oglądalności, czytelnictwo czy liczba odsłon lub „klikalność” w internecie.
Na przykład gdybym chciał umieścić reklamę w moim serwisie, za każde 1 tyś. odsłon uzyskałbym obecnie około 2 PLN.
Dlaczego mamy takie a nie inne programy i kontent w mediach? kasa, kasa i jeszcze raz kasa:
Pieniądze na reklamę idą tam, gdzie są oglądalności. Jeżeli ktoś się zastanawia dlaczego mamy takie a nie inne programy w mediach odpowiedź jest bardzo prosta. Pytałem o to wiele razy zarządy spółek giełdowych. Telewizja, prasa, portale jako kontent umieszczają to, co się ogląda i klika. Niestety nie są to rzeczy związane z gospodarką czy giełdą, bo po prostu ludzie tego w Polsce nie oglądają. Żaden reklamodawca nie zapłaci za reklamę przy programach, które się nie oglądają, bo to pieniądze wyrzucone w błoto.
Jako przykład poniżej wykres oglądalności kanału TVN 24, który ma najwyższą oglądalność ze wszystkich kanałów tematycznych. Oglądalność ta wynosi zaledwie niskie kilka procent:
Źródło opracowanie własne na podstawie danych udostępnianych w relacjach inwestorskich TVN: http://investor.tvn.pl/publikacje-aktualnosci/ : grupa wiekowa 16-49 całodobowo
W powyższym zestawieniu nie jest nawet pokazywany kanał o gospodarce TVN CNBC, gdyż go praktycznie nie widać w statystykach w skali oglądalności całego kraju. (…) ”
Dlatego to się musi (i może) zmienić, jeżeli w Polsce ma być lepiej… : Rzesze ludzi muszą interesować się rzeczami związanymi z gospodarką i je oglądać/czytać/klikać. Na przykład ludzie muszą wiedzieć, że znacznie wyższe PKB oznacza znacznie wyższe wynagrodzenia, wyższe wpływy do budżetu Polski, wyższą wypłacalność ZUS i powrót Polaków do Polski z zagranicy. I to Ty masz na to wpływ !!! Chociażby promując wiedzę zawartą w moim serwisie na FB, w internecie czy wśród znajomych.
Podsumowując spostrzeżenia z poniższych artykułów: Jeżeli wynagrodzenia mają mocno wzrosnąć w Polsce, podobnie wpływy budżetowe, ZUS ma być w jakimś stopniu wypłacalny a polska gospodarka jako tako sobie radzić w dłuższym okresie:
- Polska powinna skoncentrować się na wzroście gospodarczym
- Powinna tez skoncentrować się na tym aby Polacy nie wyjechali z Polski a Ci którzy wyjechali wrócili z powrotem.
Ebook poruszający poniższe zagadnienia jest do pobrania pod tym linkiem: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny 2013: Jak zmienić Polskę ?! Wynagrodzenia i Gospodarka a finanse publiczne Polski
Finanse publiczne: dodatkowe wpisy
Ponadto poniżej znajdują się wpisy kompleksowo poruszające zagadnienia związane z finansami publicznymi Polski:
- „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.1: Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku?
- W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
- „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.3: Zadłużenie Polski to 2,5 bln zł czyli 155 % PKB?
- „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.4: ZUS i OFE
- Opłakane prawdziwe skutki wyboru: „ZUS czy OFE” dla polskich finansów publicznych?
- „Dlaczego warto i jak podwoić polskie PKB?” cz.1 : Kluczem… Twoje finanse osobiste!
- Jak rozwiązać wszystkie problemy Polski? Podwoić PKB! Podwoić PKB! Podwoić PKB!
- Zaskakująca prawdziwa przyczyna tsunami demograficznego w Polsce czyli dlaczego jedyne rozwiązanie to PKB!!!
Podobał Ci się ten artykuł? Koniecznie dołącz do Fanów na Facebooku! Wrzucam tutaj różne ciekawe rzeczy znalezione w internecie. Profil: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny.
Możesz też dołączyć do >>> Naszego Klubu Giełdowego <<< oraz otrzymać dostęp do wszystkich szkoleń online >>> 51 bezpłatnych szkoleń online z inwestowania: cały komplet <<<
Zapisz się też na newsletter bo dzięki temu będziesz na bieżąco z nowymi artykułami! Po potwierdzeniu subskrypcji otrzymasz dodatkowo dostęp do:
- Kilku szkoleń online z inwestowania
- Ebooków o giełdzie, gospodarce i finansach publicznych oraz
- Narzędzi w excel: [wysija_form id=”1″]
Zgodnie ze sławnym powiedzeniem Billa Clintona: „Gospodarka Głupcze” mam do Was ogromny apel:
- Rozmawiajcie ze znajomymi na tematy ważne dla Polski, szczególnie te związane z gospodarką.
- Śledźcie wypowiedzi wszystkich polityków (tutaj są linki na FB). Pytajcie co i jak konkretnie mają zamiar zrobić w kwestiach:
- gospodarczych?
- rozwoju przedsiębiorczości?
- finansów publicznych?
- Jakie dokładnie będzie to miało przełożenie na gospodarkę, przedsiębiorczość, stronę przychodową i kosztową finansów publicznych?
- Czy oni wiedzą o czym w ogóle mówią? Nie dajcie się zwieść sloganom i byle jakim odpowiedziom bo slogany nic nie zmienią!
- Jeżeli jesteś dziennikarzem czy blogerem, pisz jak najwięcej na tematy gospodarcze, przedsiębiorczości, finansów publicznych! Merytoryczna dyskusja w tym zakresie, to klucz do sukcesu naszego kraju, mocnego wzrostu wynagrodzeń w Polsce i powrotu kilku mln osób z emigracji oraz poprawy sytuacji finansów publicznych! Zgodnie z moim artykułem i poniższym wykresem: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS

Źródło: powyższy artykuł, obliczenia własne dla roku 2012 na podstawie GUS, wordbank.org, forsal.pl











56 komentarzy “Dlaczego tak mało zarabiamy??? Dlaczego w mediach jest taki kontent jaki jest? Dlaczego w Polsce jest jak jest?”
26/09/2013
TomekWitaj Michale ! „Wysokość zarobków zależy od PKB”. Na pewno jest to fakt ekonomiczny, ale nie do końca się z tym zgodzę. Mało mam czasu, żeby poprzeć to co napiszę analizami. Dlaczego mamy głodowe pensje?, Ja obracam się w kręgu ludzi, gdzie większość otrzymuje wynagrodzenie na poziomie 1tys-1,5 tys. i pracują często bez wolnego łącznie z sobotami i niedzielami – ekspedientki w sklepach. Wśród innych moich znajomych większość nie przekracza 2tys. Jeżeli ktoś ma przy tym małe dzieci, nie ma szans utrzymać się z jednej pensji. A więc dla tych ludzi, zresztą i dla mnie życie, zaczyna przypominać rollercoaster. Region się wyludnia. Dlaczego nie zarabiamy więcej, bo brak jest ofert pracy? Dlaczego brak jest ofert pracy?, bo jest za mało firm na rynku w Radomiu,Dlaczego jest mało firm?, bo po pierwsze są tak duże koszty prowadzenia biznesu, że zanim się rozkręcisz to, koszty już zżerają całe twoje zyski?, po drugie: jest mało ludzi z dużą kasą, /piszę o naszym rynku/, żeby inwestować tu w przedsięwzięcia, po trzecie: trzeba zainwestować naprawdę duże pieniądze, żeby inwestycja miała szansę powodzenia /to nie może być prowizorka, tylko od początku profesjonalny biznes/, bo dla mniejszej kasy mam tu na myśli do 150tys. jest mało pomysłów, które dadzą w pierwszych latach taką stopę zwrotu, żeby można było się rozwijać. Kolejna sprawa to zachodnie sieci, gdyby ich nie było, ludzie zakładaliby swoje małe biznesy, pieniądze przechodziłyby z rąk do rąk i jeden dzięki drugiemu rozwijałby się. A tak pieniądze są wywożone, a ci którzy przykładowo sprzedawali do sklepów jajka, produkty rolne, owoce, warzywa, nawet cukiernicy i piekarze – oni wszyscy się gotują ze swoimi produktami, bo sklepów coraz mniej, prosperują coraz gorzej, a do Biedronki, czy Lidla nie sprzedadzą swoich wyrobów z zyskiem, sieci wycisną z nich maksymalnie co się da, a ponieważ takich co chcą sprzedać i nie mają, gdzie będzie coraz więcej, to będą się przebijać cenami i oddawać towar za pół darmo /ot i cała efektywność pracy/, Biedronka im skupi jajka po 0,26 zł, słyszałem, że płacą. Kto na tym zarobi, chyba nie producent? Najgorzej, że zarobionych pieniędzy tu nie zainwestuje. Zatrudni kilka osób za mierne pensje, a pozbawi pracy więcej osób. Sieci zachodnie niszczą nasz rynek. Nie jesteśmy na tyle silni finansowo, żeby z nimi konkurować. Rząd nasz pcha się do Unii, bo dotacje, ale nikt nie liczy, ile tracimy na nieograniczonym otwarciu rynku dla zachodnich koncernów.
Poruszasz bardzo ciekawe tematy. Pozdrawiam Michał.
27/09/2013
TomekNie podsumowałem sedna swojego wpisu. Otuż moim zdaniem wyższe pensje zależą od popytu i podaży na rynku pracy. Człowiek i jego wiedza stanowią dobro, za które pracodawcy płacą. Jeśli obecnie mamy rynek pracodawcy /jest wielu chętnych na jedno stanowisko/, to pracodawcy wykorzystując ten fakt starają się zapłacić jak najmniej, natomiast gdyby ludzie mieli do wyboru wiele innych możliwości pracy nie decydowaliby się na pracę za grosze.
13/01/2014
Adam@ Tomku
Oczywiście masz racje co do rynku pracy ale na pewne rzeczy nie zwróciłeś uwagi!
Po pierwsze podaż i popyt nie ma zastosowania do rynku pracy w tym sektorze, ponieważ do pracy w Lidlu czy Biedronce nie trzeba posiadać żadnych specjalnych kwalifikacji.
Po drugie opisujesz to tylko na przykładzie sektora rolno-spożywczego a on akurat rządzi się specjalnymi prawami, to znaczy dążeniem każdej gospodarki jest do zminimalizowania kosztów „utrzymania gospodarstw domowych”, czyli jak najtańsza energia (np. prąd),żywność ( supermarkety), szkolnictwo(podstawowe) i skierowanie pozostałych środków (pieniędzy) na konsumpcje która to dopiero napedza gospodarke czyli PKB.
Dlatego w sektorze który opisałeś nigdy nie będziesz zarabiał więcej niż minimalna krajowa + kilka(kilkanaście) procent i tylko na ten procent ma wpływ zasada popytu i podaży ale to i tak są różnice niewielkie(zarobki menadżerów w supermarketach).
Czyli jeśli chcesz więcej zarabiać musisz znaleźć zatrudnienie w innym sektorze gospodarki.
Pozdrawiam Adam
26/10/2014
MarcinCiekawe gdyby zamiast tańca na lodzie czy innym parkiecie przez przypadek pokazali program o inteligencji finansowej…… czy typowy Janusz przełączył by kanał na inny? Niestety pewnie tak…
06/05/2015
JohnSad but true
25/08/2015
MarcinŻeby żyło się lepiej i ludzie więcej zarabiali trzeba zacząć zastępować starych wyjadaczy którzy już zasiedzieli się przy korycie i tylko tyją od zagarniętej „diety”. Zauważcie że w dzisiejszych czasach ludzie którzy pamiętają komunę często mówią „nie da się” a młodzi nie zepsuci starym systemem powtarzają „zróbmy albo chociaż spróbujmy”. U mnie w Łodzi ciągle widzę jak młodzieżówki różnych partii konkurują ze sobą ale najaktywniejsza jest młodzieżówka Pisu którą napędza student prawa Łukasz Rzepecki.
10/11/2015
IMHOWysokość PKB na osobę zależy od wysokości wynagrodzeń.
10/11/2015
Michał Stopka@ IMHO
PKB to są wynagrodzenia. To tak jakby powiedzieć, że przelew bankowy jaki co miesiąc widzi pracownik na koncie w banku zależy od wysokości wynagrodzenia jakie ma napisane w umowie o pracę. Nie. Przelew bankowy to tylko konsekwencja tego, że pracownik pracuje. PKB to wartość dóbr i usług jakie wytwarza człowiek. Zapłątą za wykonywaną pracę sa właśnie wynagrodznia. Czyli jakie PKB takie wynagrodzenia.
10/11/2015
IMHOWytwarza się tyle na ile jest popyt rzeczywisty. Czyli tyle ile jest się w stanie sprzedać. Sprzedać można tyle ile ludzie chcą i mogą kupić, a to zależne jest od ilości posiadanych pieniędzy.
10/11/2015
Michał StopkaTak? No to włączmy drukarki w NBP. Naprodukujmy setki miliardów złotych. Następnie dajmy te wydrukowane pieniądze przedsiębiorcom/firmom tak aby każdy pracownik dostał dziesięć razy większa pensję niż obecnie zarabia. Każdy taki pracownik „będzie posiadał kupę pieniędzy”.
Nagroda Nobla by się przydała. No bo przecież nikt nie wpadł na to do tej pory a Pan rozwiązał zagadkę: za mało ludzie posiadają pieniadzy (za mało zarabiają) więc jest takie proste rozwiazanie : )
10/11/2015
IMHOPana pomysł przypomina pomysł 500 zł na dziecko od PiS. Zabierzmy w podatkach 700, a dajmy 500 na rozwój patologii. Nie mówię o dopłatach bo jestem im przeciwny. Tak jak zawsze byłem i nadal jestem przeciwny dopłatom do kredytów mieszkaniowych RnS/MDM, czyli utrzymywaniu nierealnych cen mieszkań kosztem podatników. Mówię o uczciwym podziale zysków pomiędzy pracodawcami, a pracownikami. W przeciwieństwie do populistów nie krzyczę aby rząd mi coś dał bo rząd nic nie ma. Jedyne co może bezpośrednio zrobić rząd aby wpłynąć na wynagrodzenia netto to obniżęnie podatków. Natomiast może zachęcić pracodawców do zwiększania wynagrodzeń np. poprzez wprowadzenie obowiązku podawania wysokości wynagrodzenia w oferach pracy ale od lat straszy się ludzi hasłami typu „sąsiad będzie Ci zaglądał do portfela”, tak samo jak od lat straszy się wprowadzeniem euro w Polsce.
Na koniec bardzo mądry artykuł który ukazał się ostatnio w portalu natemat.pl:
http://piotrsosnowski.natemat.pl/160421,czy-wysokosc-wynagrodzen-powinna-byc-jawna
10/11/2015
Michał Stopka@ IMHO
Jaki pomysł?
10/11/2015
IMHOWłączania drukarek i rozdawania przedsiębiorcom pieniędzy przez NBP.
10/11/2015
Michał StopkaNo przecież to było ironiczne w odpowiedzi na Pana stwierdzenie. Ze to PKB zależy od wynagrodzeń a nie wynagrodzenia od PKB.
Gdyby było tak jak Pan napisał, że kluczem jest wysokośc wynagrodzeń to wystarczyłoby rozdać pieniadze przedsiębiorcom aby oni mogli znacznie podnieść wynagrodzenia pracownikom. I bylibyśmy krajem miodem i mlekiem płynącym.
Ale tak nie jest. Bo tylko wzrost wydajności (wartości dodanej) wytwarzanej przez przedsiębiorców (przy pomocy pracowników) może spowodować wzrost wynagrodzeń. A to jest wzrost PKB.
Tak samo jak z moją firmą. Jak będę lepszym przedsiębiorcą, lepiej wszystko zorganizuję co robią, będę miał lepsze pomysły biznesowe, tylko wtedy będę mógł zarabiać więcej.
Jeżeli zatrudnię pracowników tak samo: jak będą słabi, będą się obijali to mniej jako firma wytworzymy i bedę w stanie niewiele im zapłacić.
Ale jeżeli ja jako przedsiębiorca będę miał dobre pomysły biznesowe, dobrą strategię a do tego pracownicy będą się przykładali i będą dobrzy w tym co robią, mój biznes będzie miał więcej przychodów, zysków. I będę mógł więćej zapłącić pracownikom.
10/11/2015
IMHOProblem w tym, że już od dawna pracodawcy w Polsce mogą i powinni płacić pracownikom więcej ale tego nie robią. Zasłaniając się np. „kryzysem”. Czy nagle wydajność pracownika wzrasta gdy przekracza zachodnią granicę? Pisanie o niskiej wydajności pracy w Polsce to jak pisanie o tym, że Polacy nie chcą mieć dzieci. Tylko po wyjeździe za granicę nagle okazuje się, że chętnie mają nawet dwójkę, trójkę. Jak to komentują? „Jesteśmy się w stanie utrzymać z jednej pensji męża”.
Niskie zarobki to dalsze ograniczanie konsumpcji.
10/11/2015
Michał StopkaNie chodzi o wydajność jednego pracownika ale o wydajnośc całej populacji mieszkającej w danym kraju. Co z tego, że jeden czy nawet milion pracowników w Polsce ma wysoką wydajność jeżeli mamy rzeszę urzędników, emerytów i rencistów którzy nie powinni być emerytami i rencistami itd.
A samo państwo jak i wiele firm jest źle zorganizowana i niedoinwestowana.
Jako przykład wie Pan dlaczego dopiero teraz robię spotkania w różnych miastach Polski?
Spotkania/szkolenia: Warszawa, Poznań + Wrocław, Katowice + Kraków
http://www.michalstopka.pl/spotkania-warszawa-poznan-wroclaw-katowice-krakow/
Bo dopiero teraz jestem w stanie w miarę szybko dojechać do każdego z tych miast bo pobudowano drogi (chociaz i tak Warszawa-Kraków dopiero się buduje i jest cały czas słabo).
Dawniej na przykład wyprawa do Wrocławia samochodem to była katorga. A teraz jestem w Stanie z Warszawy dojechać w każde miejsce w Polsce w cztery/pięć godzin (jak nie ma korków)
To są właśnie te niby drobne rzeczy, które powodują, że w Polsce (polska gospodarka) jest cały czas mniej wydajna niż na zachodzie. A ten sam pracownik w Polsce i na Zachodzie może miec różną wydajność (z punktu widzenia średnie w całej populacji pracowników).
10/11/2015
Adam KGłówna różnica w wydajności ($ na godzinę) polskich pracowników i zagranicznych to to, że my montujemy samochody a oni je projektują. Jak będziemy mieć kilkanaście firm hi-tech to wydajność fryzjerów się od razu podniesie ;)
Panie Michale proszę też nie zapominać o podziale tego PKB. Sporo biznesów jest nieopłacalnych jak większość produktu trafia do małej grupki pracodawców.
@IMHO
„pomysł 500 zł na dziecko od PiS. Zabierzmy w podatkach 700, a dajmy 500 na rozwój patologii.”
A co to za korwinizmy? To jest transfer od bezdzietnych do rodzin. Jak już to zabierają jednym i dają drugim. I raczej zabiorą 510 zł a dadzą 500, bo takie są koszty administracji ;)
@”Tylko po wyjeździe za granicę nagle okazuje się, że chętnie mają nawet dwójkę, trójkę.”
A to nie jest tak że porównuje się osoby w wieku rozrodczym, które wyjechały do reszty społeczeństwa, które zostało w Polsce? Nic dziwnego, że ta pierwsza grupa ma więcej dzieci na osobę.
10/11/2015
Michał Stopka@ Adam K
Główna różnica w wydajności ($ na godzinę) polskich pracowników i zagranicznych to to, że my montujemy samochody a oni je projektują.
To jest tylko jedna z wielu przyczyn. Zresztą akurat biznes samochodowy jest słabym biznesem więc nie jest to najlepszy przykład, lepszy byłby z Ipadem Apple :)
Podstawowa jest np. taka, że w Polsce według BAEL aktywnych zawodowo jest trochę powyżej 50% społeczeństwa. W krajach jak Niemcy czy Skandynawia jest to 70-80%. Czyli aż o około 50% więcej!
PKB na osobę nie może być wysokie w Polsce, skoro w Polsce na 10 takich osób aktywnych zawodowo jest tylko 5 a na zachodzie 7 czy 8.
W Polsce 5 utrzymuje drugie 5 a na zchodzie 7 czy 8 osób utrzymuje pozostałe 2 lub 3.
To ogromna różnica bo zauważmy że wskaźnik wyliczenia PKB na osobę powstaje w ten sposób, że dzielimy to co jako gospodarką wytworzymy na liczbę mieszkańców. I tutaj kluczowe jest ile z tych mieszkańców pracuje (tworzy to PKB) a ile jest balastem: żyją na koszt tych co tworza PKB.
To jest bardzo ważny powód. Również tego dlacego w Polsce mamy takie a nie inne składki ZUS i podatki.
10/11/2015
Adam K@”Podstawowa jest np. taka, że w Polsce według BAEL aktywnych zawodowo jest trochę powyżej 50% społeczeństwa. W krajach jak Niemcy czy Skandynawia jest to 70-80%. Czyli aż o około 50% więcej!”
A z którego roku są te dane i co tam liczą? Bo widzę, że w 2013 Polska miała w grupie wiekowej 15–64 60% zatrudnienia. Co jest trochę dziwną grupą? W wieku produkcyjnym 18-59/64 już było 73%. Nie wiem z którego roku jest ten wykres http://www.podrecznik.edugate.pl/Images/ryc_04_02.png ale widać, że głównym problemem są młode nieroby, kobiety i pokolenie 55+ ;)
Na tle europy to nie wygląda, aż tak tragicznie jak Pan to opisuje http://www.podrecznik.edugate.pl/Images/ryc_04_03.png
@”Nagroda Nobla by się przydała. No bo przecież nikt nie wpadł na to do tej pory a Pan rozwiązał zagadkę: za mało ludzie posiadają pieniadzy (za mało zarabiają) więc jest takie proste rozwiazanie : )”
A na to już Keynes dawno wpadł, nawet przekornie pisał, że można płacić ludziom za kopanie i potem zasypywanie tych samych dołów. Niestety wtedy jeszcze nie dawali Nobla w dziedzinie ekonomii :/
10/11/2015
Michał Stopka@ Adam K
Najnowsze dostępne dane są za drugi kwartał 2015 (publikacja jest co kwartał, końcem listopada będzie za trzeci kwartał) http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/pracujacy-bezrobotni-bierni-zawodowo-wg-bael/kwartalna-informacja-o-rynku-pracy-w-ii-kwartale-2015-r-,12,21.html
Natomiast to też nie jest do końca dobry wskaźnik, bo są niskie wymagania aby coś trafiło do miejsc pracy BAEL (o ile dobrze pamiętam to chyba przepracowanie dwóch godzin tygodniowo, wliczani są też członkowie rodzin rolniczych chociaż tak naprawdę mogą nic nie robić tylko siedzieć w domu itd.)
Jeżeli to uwzględnimy to aktywność zawodowa (ile osób pracuje na pełny etat) jest jeszcze znacznie niższa.
10/11/2015
Adam KZawsze możemy podzielić ilość zatrudnionych przez populację. Tak czy siak to bardzo promuje kraje do których się emigruje. No i co innego utrzymać niepracujących za pensję w UK, a co innego za pensję w Polsce :( Jakoś nie widzę sposobu jak to łatwo zmienić w Polsce (no poza gwarancją pracy od państwa). Bo zapis ustawowy nie sprawi, że ludzie 55+ nagle znajdą pracę.
10/11/2015
IMHO@Adam K
Wskaźnik dzietności liczony jest jako liczba urodzeń przypadająca na kobietę w wieku rozrodczym (od 15 do 49 lat).
Średni wskaźnik dla Polek mieszkających w Anglii: 1,92
Średni wskaźnik dla Polek mieszkających w Polsce: 1,3
10/11/2015
Michał Stopka@ Adam K
No niestety to jest to samo jak imigracji z małej miejscowości np. do Warszawy czy też z Polski do kraju gdzie gospodarka jest na wyższym poziomie rozwoju.
Ale to nie znaczy, że mniejsza miejscowośc nie może stworzyć dobrych warunków aby ludzie z niej nie wyjeżdżali. I o to jest teraz Nasza walka : )
Natomiast co do BAEL to i tak sie już sporo poprawiło bo kiedyś było znacznie gorzej w Polsce. Zwykłe ograniczenie wielu grupom zawodowym możliwość przechodzenia na wcześniejsze emerytury sprawiło, że wskaźnik zatrudnienia BAEL sie poprawił.
Ale słuszna uwaga, że na zachodzie po prostu jest znacznie wyższa aktywność zawodowa osób po osiągnięciu wieku emerytalnego. I do tego trzeba dążyć w Polsce: aby ludzie mieli taką pracę (i dobrze płatną) aby nie uciekali z niej na emeryturę bez dalszej pracy zawodowej.
10/11/2015
IMHO@Adam K
„A co to za korwinizmy? To jest transfer od bezdzietnych do rodzin.”
Czyli jeżeli ktoś nie decyduje się na dziecko z powodu zbyt niskich zarobków to mu jeszcze Państwo zabierze :) To dopiero polityka prorodzinna.
11/11/2015
Adam K@IMHO
„Wskaźnik dzietności liczony jest jako liczba urodzeń przypadająca na kobietę w wieku rozrodczym (od 15 do 49 lat).”
No właśnie o tym mówiłem.
„97 proc. Polek rodzących dzieci w Wielkiej Brytanii jest w wieku 20–39 lat. Trzy czwarte narodzin przypada na grupę wiekową 25–34 lat. To znacznie węższa kategoria niż grupa 18–49 lat”.
„Jeśli doliczyć młodsze i starsze Polki, które rodzą w Polsce, ale są mniej reprezentowane w Wielkiej Brytanii, łączna dzietność Polek w obu krajach pozostaje na zbliżonym poziomie”.
„Nieznacznie wyższa dzietność może wskazywać na większą zaradność emigrantów i gotowość do podejmowania ryzyka związanego z założeniem rodziny”.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1561155,1,czy-na-wyspach-polki-rodza-wiecej-dzieci.read
@”Czyli jeżeli ktoś nie decyduje się na dziecko z powodu zbyt niskich zarobków to mu jeszcze Państwo zabierze”
Nie, jak mało zarabiasz to państwo ci nic nie zabierze. Jak dostajesz 1000 zł wynagrodzenia, to jak sobie wyobrażasz, że państwo zabierze ci te hipotetyczne 700 zł? Taka osoba płaci bardzo małe podatki. Stosując różne ulgi 18% praktycznie nie płaci podatku PIT. Do tego jeszcze dojdzie wyższa kwota wolna.
@Michał Stopka
„na zachodzie po prostu jest znacznie wyższa aktywność zawodowa osób po osiągnięciu wieku emerytalnego”
Jak ktoś przejdzie na emeryturę to już chyba nie wlicza się do tych wskaźników? Najważniejsze są te lata przed, wcześniejsze emerytury i bezrobocie. No i jeszcze bym zrobił to co Niemcy, że mają tak niskie bezrobocie wśród młodych. Tam mocno jest połączona edukacja z biznesem. U nas do niedawna było tak, że w ogłoszeniach o pracę poszukiwali studentów z 5 letnim doświadczeniem zawodowym na bezpłatny staż :/
12/11/2015
PiotrekPolacy mało zarabiają bo praca jest wysoko opodatkowana… jest opodatkowana jak jakieś dobro, którego jest za dużo.
Do tego dochodzi państwo opiekuńcze – czyli zarabianie na tych, którzy nie chcą pracować.
12/11/2015
IMHO@Adam K
Nie piszę o najmniej zarabiających ale zarabiających za mało aby zdecydować się na posiadanie dziecka. Dla mnie patrząc na ceny i koszty życia w Warszawie aby podjąć decyzję o posiadaniu jednego dziecka do mojego domowego budżetu powinno co miesiąc wpływać przynajmniej 13.000 PLN netto – równowartość około 2 m2 mieszkania w średfniej lokalizacji. Czyli ja i moja partneroka powinniśmy średnio zarabiać minimum 6500 PLN netto.
Patrząc na średnie zarobki w Polsce to może wydawać się dużo ale patrząc na ceny mieszkań i utrzymania to niewiele. Ledwie 3K euro na dwie osoby. Czyli coś jak minimum za zachodniągranicą.
12/11/2015
Adam KWow, czyli licząc parytetem siły nabywczej jakieś 90 tysięcy dolarów rocznie aka bardzo dobra pensja w USA. Po prostu powiedz, że nie chcesz mieć dzieci, a nie wymyślasz wymówki.
12/11/2015
IMHOPatrząc na ceny w stanach myślę, ze gdybym ja + moja partnerka zarabiali rocznie 70 tysięcy dolarów rocznie to spokojnie by wystarczyło na utrzymanie rodziny 2+1, a nawet 2+3. Swojego laptopa ściągnąłem 10 lat temu z USA bo nawet po opłaceniu VAT było dużo taniej niż gdybym kupił w Polsce. Do tego wyższa jakość, 10 lat i nic się nie zespuło. Prawda jest taka, że na zachodzie ceny wcale nie są dużo wyższe, a jakość już tak.
12/11/2015
IMHO„Po prostu powiedz, że nie chcesz mieć dzieci, a nie wymyślasz wymówki.”
Masz rację! Nie mam łóżka i śpię na materacu nie dlatego, że mnie nie stać na łóżko ale dlatego, że tak lubię. Nie mam mebli w kuchni nie dlatego, że mnie na nie nie stać ale żeby więć więcej przestrzeni :). Nie mam samochodu nie dlatego, że nie dał bym go rady utrzymać ale dlatego, że lubię się przytulać do obcych ludzi w komunikacji miejskiej :)
12/11/2015
Adam K@”Prawda jest taka, że na zachodzie ceny wcale nie są dużo wyższe”
Ceny są prawie dwukrotnie wyższe*. To nie jest tak, że wszystkie twoje wydatki w tym USA to będą laptopy i paliwo. Wyższe pensje to też wyższe ceny usług, mieszkań itd. Wiesz o co chodzi, w końcu potrzebujesz na utrzymanie dziecka w Warszawie 13 tysięcy zł miesięcznie. W Sosnowcu za tyle mógłbyś żyć jak król ;)
* http://stats.oecd.org/Index.aspx?DataSetCode=CPL
@”Nie mam łóżka i śpię na materacu nie dlatego, że mnie nie stać na łóżko ale dlatego, że tak lubię.”
Nie znam twojej sytuacji, ale to 13 tys. na dziecko to było „trochę” absurdalne. Między brakiem łóżka, mebli i samochodu a 4x średnimi pensjami jest przepaść. Jesteś trochę oderwany od rzeczywistości ile wynoszą koszty życia. Gdybym miał tyle na jedno dziecko to po 10 latach pracy byłbym już na emeryturze.
13/11/2015
IMHOAby mieszkanie nie było przeludnione musi mieć n+1 pokoi gdzie n to liczba domowników. Czyli dla rodziny 2+1 są to 4 pokoje. W Warszawie w nienajlepszej lokalizacji w chwili obecnej jest to jakieś 600k. Czyli mając 13k na samo mieszkanie być zbierał 4 lata przy założeniu, że nie ponosisz żadnych innych kosztów życia, a przecież to nierealne :). Więc raczej obstawiam, że trawało by to około 8 lat. przez pozostałe 2 lata może byś odłożył 150k. Normalnie kapitał do końca życia :)
13/11/2015
IMHOUps… Pominąłem koszt wyposażenia mieszkania :/
20/09/2016
andWitam!
Chciałbym zwrócić Autorowi uwagę na zasadniczy błąd w rozumowaniu – otóż bierze on do opisu rzeczywistości ekonomicznej, zastanej w III RP uniwersalny model o określonych warunkach, czyli w skrócie – tyle ile wytworzysz, tyle zarobisz. Jest to „oczywista oczywistość”, ale nie wówczas, gdy ma ona posłużyć za wytłumaczenie czegoś, co jest diametralne wobec niej; Autor jest chyba świadom tego, że sama instytucja tzw. płacy min. powoduje stan, w którym stosowanie tego aksjomatu jest tak użyteczne i poprawne, jak łyżwy na tafli jeziora? Żeby nie wdawać się w pustosłowie – zapytany prezes niemiecko – polskiej izby gospodarczej, czy gdyby rząd polski wprowadził min. stawkę godz. na poziomie 8 eur/h (dla porównania Lidl ma obecnie 11 eur/h), to co by się stało? Odpowiedział: NIC – Lidl, Kaufland itp. itd. MUSIAŁYBY zastosować się do tego prawa TAK SAMO, jak do prawa w Niemczech i NIC by się nie zmieniło! I teraz najważniejsze – wszystkie firmy, których nie stać na to minimalne do godnego życia pensje MUSZĄ upaść, zaś ludzie tak czy siak WYEMIGRUJĄ tam, gdzie te stawki w UE są, czyli do NIemiec w większości… Innymi słowy – KAŻDY biznes w UE MUSI mieć taki biznes plan, w którym te MINIMALNE koszty pracy pozwolą na prowadzenie działalności – jeśli nie, to trudno… Ci, którzy będą zarabiać na poziomie takim, jak 7600 pln/mies. nie będą płakać, tylko myśleć nad wykształceniem swoich potomków tak, aby oni opracowali technologię firm, które podniosą tę min. stawkę na 20 eur/h. Czy to się powiedzie? Nie wiem – tak jak każda inwestycja ma prawo się nie udać, ale NIE WOLNO pozwolić prawnie, jeśli już się steruje gospodarką ręcznie, żeby pracownik tej samej firmy, jak LIDL, w fili oddalonej o 10 km od siebie (Zgorzelec – Gorlitz) zarabiał za tę samą pracę 3 x mniej – to jest niemoralne zwyczajnie i ubliżające godności ludzkiej.
Pozdrawiam
20/09/2016
Adam K@and
To jest nienormalne, że woda na pustyni kosztuje więcej niż nad jeziorem? Przecież to ten sam produkt. Weź się zastanów o czym piszesz. Polaków nie stać na płacenie za obsługę w sklepach 3x więcej bo nie mają tak produktywnej gospodarki jak Niemcy. Świetny pomysł na zabicie wymiany handlowej i zubożenie społeczeństwa.
20/09/2016
Michał Stopka@ and
Tak, super pomysł. I będziesz miał 90% bezrobocie w Polsce. W ciągu paru lat z Polski wyjedzie 20 mln Polaków. Zostaną tylko emeryci bez emerytur bo nie będzie z czego ich wypłacać. I głupi urzędnicy którzy wprowadzili taki pomysł. I oni też nie będą mieli z czego żyć bo nie będzie od kogo zdzierać podatków.
Bardzo moralne.
20/09/2016
andWitam interlokutorów!
Niestety nie odnieśli się Panowie do mojej uwagi dot. błędnego rozumowania Autora artykułu – w ogóle tak po prawdzie nie odnieśli się Panowie do niczego, tylko dalej z błędnych przesłanek formułujecie jakieś tam wnioski – proszę o rzetelny wywód naukowy typu – jeśli woda na pustyni jest towarem deficytowym, a rządzący tym terenem ustalą jej cenę poniżej kosztów pozyskania, to oczywistym jest, że pokryją tę różnice z zysków z towarów dochodowych – na tym polega egzystencja człowieka, któremu na tym łez padole zazwyczaj brak dóbr daje się we znaki. I teraz wniosek – jeśli te zyski są wystarczające (np. owi rządzący posiadają w nadmiarze inny płyn, np. ropę), to cena wody POWINNA pozostawać na jak najniższym możliwym poziomie.
Co do bezrobocia – jeśli JEDNA osoba w rodzinie zarabia tyle, co 4 na śmieciowym etacie, to po cóż one maja pracować? – potrafi Pan odpowiedzieć?
Co do urzędników, głupich, jak Pan ich określa – jeśli zarobki ludzi są na odpowiednim poziomie, to ilość spraw, które załatwia się w imieniu tych, którzy sami nie potrafią sobie poradzić odpowiednio powinna się zmniejszać; ergo – ilość urzędników i obciążenie finansów państwa również.
Pozdrawiam
20/09/2016
andA i do P. Adama K. – otóż w mojej rodzinie ciotka wyjechała do pracy w Rossmanie i wie Pan co używamy – produktów niemieckich, które tam są w promocjach, tylko, że np. kapcie tam na promocji kosztują 2 eur a u nas 9,99 z 19,99 i kupuje Pan je wtedy nie wiedząc, że i tak przepłacił; ergo – tak naprawdę ceny są te same ogólnie a nie 3x droższe; o jakości produktów oczywiście nie wspomnę…
20/09/2016
Michał Stopka@ and
Wywód naukowy jest następujący:
Proszę założyć firmę w Polsce i płacić ludziom tak jak na zachodzie. Chętnie zobaczę jak w Polskich warunkach Pan płaci 10 tys. miesięcznie jednemu pracownikowi. Plus kilkadziesiąt procent do tego ZUSu proszę sobie doliczyć.
Jak już to Pan zrobi proszę wrócić tutaj to będziemy dalej kontynuowali rozmowę.
@ produktów niemieckich, które tam są w promocjach, tylko, że np. kapcie tam na promocji kosztują 2 eur a u nas 9,99 z 19,99 i kupuje Pan je wtedy nie wiedząc, że i tak przepłacił;
A słyszał Pan chociażby o czymś takim jak efekt skali? I koszt jednostkowy produkcji? Jeżeli Polacy w Polsce kupują takich kapci milion a Niemcy w Niemczech 10 mln to koszt w Polsce będzie wyższy a w Niemczech niższy.
Ponadto proszę zobaczyć ile przychodów ma taka Biedronk czy Lidl i podzielić to przez liczbę pracowników.
A teraz to samo proszę zrobić dla Lidla czy Kaufanda w Niemczech. Co Panu wyjdzie?
Ile przychodu generuje pracownik w Polsce a ile w Niemczech?
Teraz z tego przychodu proszę odjąć koszty związane z prowadzeniem biznesu przed wynagrodzeniami. To samo dla Niemiec i oddzielnie dla Polski
Co Panu wychodzi?
To co Panu wychodzi w obu przypadkach to jest do podziału na wynagrodzenia dla pracowników i na zysk właściciela kapitału.
Dlatego w Niemczech zarobki wynoszą tyle a w Polsce tyle
20/09/2016
Michał StopkaProszę się trochę doedukować. Na początek polecam z moich książek tutaj: http://www.michalstopka.pl/ksiazki/
„Ekonomia: Mikroekonomia” David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch; Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne
Zrozumie Pan skąd się biorą koszty w firmie, między innymi wynagrodzenia, które płaci się pracownikom
20/09/2016
andWitam!
Dalej Pan się nie odniósł do argumentu odnośnie użycia aksjomatu ekonomicznego w danej rzeczywistości ekonomicznej – widzę, że nic Pan z tego nie rozumie…
Wszystkie Pańskie uwagi nie maja najmniejszego sensu i są irrelewantne, bezprzedmiotowe w poruszanej sprawie:
„Proszę założyć firmę w Polsce i płacić ludziom tak jak na zachodzie. Chętnie zobaczę jak w Polskich warunkach Pan płaci 10 tys. miesięcznie jednemu pracownikowi. Plus kilkadziesiąt procent do tego ZUSu proszę sobie doliczyć.”
Ja właśnie o tym piszę – kogo nie stać na te działania to niech nie prowadzi biznesu w UE!!! Mnie nie stać, więc nie zakładam firmy, ale LIDLA, Kauflanda, OPLA itp. itd STAĆ – rozumie to Pan?
I przekornie tylko dodam – jak już Pan to zrozumie, to możemy dalej podjąć konstruktywną dyskusję…
Pzdr
20/09/2016
Michał StopkaBzdury Pan wypisuje.
Nie ma czegoś takiego jak UE. Są poszczególne kraje. A nawet nie kraje a obszary gdzie płaci się tyle a tyle. To dlatego w Warszawie zarabia się prawie dwa razy tyle co np. na ścianie wschodniej w małej miejscowości.
Dlatego nie ma czegoś takiego jak LIDL czy Kaufland który ma niby płacić tyle samo w całej UE. To jest totalna bzdura. W Polsce zarabia się mniej niż na zachodzie. A np. Na Ukrainie znacznie mniej niż w Polsce. I tyle. To kwestia tylko i wyłącznie PKB per capita:
Ponadto nie odniósł się Pan
1) do bardzo merytorycznych, mało tego: naukowej (!) uwagi na temat obliczeń które podałem. Nie odniósł się Pan bo Pan wie, że z tych obliczeń wychodzi, że w Polsce przychody na jednego pracownika są znacznie mniejsze. Więc w Polsce taki Lidl nie ma z czego zapłacić pracownikowi kilka razy więcej tak jak w Niemczech.
Gdyby Lidl płacił takie wynagrodzenia w Polsce jak w Niemczech to po prostu miałby straty.
2) Nie odniósł się Pan też do efektu skalu, który opisałem powyżej. A to ma bardzo ważne znaczenie w kontekście wywodów naukowych bo bardzo mocno efekt skali (wielkość firm i produkcji) przekłada się na PKB. I zarobki w danym państwie.
20/09/2016
Adam K@”proszę o rzetelny wywód naukowy”
https://en.wikipedia.org/wiki/Marginal_revenue_productivity_theory_of_wages
https://en.wikipedia.org/wiki/Subjective_theory_of_value
@”jeśli JEDNA osoba w rodzinie zarabia tyle, co 4 na śmieciowym etacie, to po cóż one maja pracować? – potrafi Pan odpowiedzieć?”
Tak, jeżeli nie musi pracować to niech nie pracuje. Ekonomia zajmuje się podziałem ograniczonych zasobów, a jak nie ma niedoborów to jest już poza jej zakresem. Ropy w Polce nie ma, BMW nie projektujemy. Jesteśmy montownią i za bardzo nie ma co dzielić.
@”kapcie tam na promocji kosztują 2 eur a u nas 9,99 z 19,99″
To super, ale to nie zmienia faktu, że ceny średnio są dwa razy większe niż w Polsce. Nawet we wcześniejszym moim komentarzu tutaj jest link do danych na ten temat.
20/09/2016
andDo P. Stopka:
1. „Bzdury Pan wypisuje. Nie ma czegoś takiego jak UE.” – no to już jak Pan uważa…
2. „A nawet nie kraje a obszary gdzie płaci się tyle a tyle.” – niczego innego nie twierdziłem – takim „obszarem” są Niemcy, które są członkiem nie istniejącej struktury, zwanej UE i tam jest 11 eur/h i jest też „obszar” neokolonialny, gdzie za tę samą pracę, dla tej samej firmy płaci się 3x mniej; aha – ten obszar zwany Polską też jest w tej nie istniejącej strukturze – nawet wielce patriotyczny prezydent scedował swego czasu na nią nie suspensywne prerogatywy swej władzy, podpisując się pod taką ichnią konstytucją, zwaną Traktatem Lizbońskim… On też potem twierdził, że UE „nie istnieje” jako tworzące się superpaństwo, bo nie ma… hymnu.
3. „To dlatego w Warszawie zarabia się prawie dwa razy tyle co np. na ścianie wschodniej w małej miejscowości.” – dlatego, że Warszawa leży na danym obszarze, czy w danym kraju? Bo nie do końca to wynika… Antytetycznie – jeśli pewien człowiek kupi/wydzierżawi na 100 lat sobie teren od Danii na Grenlandii i założy tam swą autonomię i będzie zatrudniał ludzi do swego supermarketu za min. 20 eur/h, bo stworzy takie prawo, to dlatego, że na to pozwala ten tam konkretny kraj, „obszar”, wygwizdów, a więc ukształtowanie terenu, jak Pan suponuje?
4. „Dlatego nie ma czegoś takiego jak LIDL czy Kaufland który ma niby płacić tyle samo w całej UE. To jest totalna bzdura.” – niemiecki prezes izby przemysłowej nie nazwał postulatu 8 eur/h jako bzdury i to totalnej – co więcej – uważa, że taka pensja jest poza w ogóle dyskusją w normalnych krajach i wcale by go takie prawo w Polsce nie zdziwiło… Może nie czytał Pańskich książek?
5. „do bardzo merytorycznych, mało tego: naukowej (!) uwagi na temat obliczeń które podałem. Nie odniósł się Pan bo Pan wie, że z tych obliczeń wychodzi, że w Polsce przychody na jednego pracownika są znacznie mniejsze.” – no a gdzie je Pan podał? Proszę podać wyniki finansowe firmy Lidl za 2015r. i porównamy sobie…
Nie odnosiłem się zaś do Pańskich tabelek PKB, bo sobie nimi można… no mniejsza z tym – cały czas to do Pana nie dociera – JEŚLI ZAKŁÓCI PAN WOLNĄ KONKURENCJĘ/WOLNY RYNEK CZYMKOLWIEK, wystarczy tylko samym prawem o płacy minimalnej, to cała reszta wniosków w oparciu o te ZANEGOWANE rudymentarne prawo „ile wytworzysz tyle zarobisz” jest fałszywa, bo w momencie wejścia tego prawa w życie nie ma znaczenia, co kto wytwarza, ale to ILE MUSI ZAROBIĆ!
6. „Gdyby Lidl płacił takie wynagrodzenia w Polsce jak w Niemczech to po prostu miałby straty.” – a skąd Pan wie, że nie ma? Słyszał Pan o takiej firmie Tesco? Ona też była hiper – 500 funtów za akcję jeszcze niedawno – i po audycie okazało się, że są na skraju bankructwa! Więc jak – wie Pan, czy tylko wypisuje, co mu ślina na klawiaturę przyniesie?
7. „2) Nie odniósł się Pan też do efektu skalu, który opisałem powyżej. A to ma bardzo ważne znaczenie w kontekście wywodów naukowych bo bardzo mocno efekt skali (wielkość firm i produkcji) przekłada się na PKB. I zarobki w danym państwie.” – vide pkt. 5.
Do P. Adama:
1. Jak Pan sam oraz inni uczestnicy tego forum mogą spostrzec, teoria danej rzeczywistości w nauce jest modelem, co potwierdzają owe wywody zawarte w tych akuratnie teoriach. Pytanie zasadnicze jest ZAWSZE jednakże takie – jak taki model, teoria są koherentne w stosunku do danej rzeczywistości? Ja zauważyłem, słusznie moim zdaniem, że Autor ww. artykułu NIE ZAUWAŻYŁ, iż pojecie płacy minimalnej ANIHILUJE, NEGUJE jakakolwiek teorię ekonomiczną opartą o założenia wolnego rynky.
2. „Ekonomia zajmuje się podziałem ograniczonych zasobów, a jak nie ma niedoborów to jest już poza jej zakresem.” – a słyszał Pan o „klęsce urodzaju”? A takim czymś, jak wskaznik niewykorzystanych mocy produkcyjnych, wskaznik ilości niesprzedanych towarów itd.? Może te książki co mi P. Stopka sufluje coś tam więcej Panu wskażą…
3. „Jesteśmy montownią i za bardzo nie ma co dzielić.” – znów się Pan myli – akuratnie mój kolega pracował swego czasu w zakładach wykonujących półki tylne dla firmy Rover (bankruta chyba) w Irlandii – robota była ciężka bardzo z tego, co opowiadał, ale stawka taka sama jak wszędzie 8 funtów/h… A gdyby Pan nie wiedział, to w takich Gliwicach montuje się CAŁE samochody.
4. „To super, ale to nie zmienia faktu, że ceny średnio są dwa razy większe niż w Polsce. Nawet we wcześniejszym moim komentarzu tutaj jest link do danych na ten temat.” – ta opinia jest tylko i wyrazem Pańskiego besserwisserostwa – ja Panu podaję fakty z życia codziennego, a Pan mi jakieś linki i wyliczenia ichniejszego GUS – u – W Polsce jest wg. tej szacownej instytucji 10% bezrobocia…
20/09/2016
Michał Stopka@ and
Płaca minimalna nie ma tutaj nic do rzeczy jeżeli chodzi o kwestie które poruszyłem.
Proszę mi w takim razie odpowiedzieć na pytanie jak to jest, że ktoś zarabia 3, 4 czy 5 czy 10 tys. zł brutto w Polsce? Jest jakaś ustawa, która nakazuje tyle płacić? Ktoś zmusza pracodawców aby płacić tyle pracownikom? Gdzie jest ustawa o płacy 3,4, 5 czy 10 tys. zł?
Na płacy minimalnej jedzie tylko zaledwie kilka procent z tych 16 mln pracujących w Polsce (metodologia BAEL). Zresztą i tak w wielu przypadkach płaca minimalna to tylko oficjalna płaca do legalnego zatrudnienia aby były składki ZUS. A resztę kasy i tak dostają na lewo, pod stołem tacy pracownicy.
Więc znowu ponawiam pytanie: jak to jest możliwe, że jest płaca minimalna, a i tak część kasy idzie pod stołem? Jest jakaś ustawa nakazująca płacenie dodatkowo pod stołem?
P.S. Tak się Pan zatrzetrzewił w udowadnianiu na siłę Pana opinii, że nawet Pan sobie nie zadał trudu zobaczyć na link który wrzuciłem w temacie książek http://www.michalstopka.pl/ksiazki/
I nie zauważył, że nie napisałem żadnej książki. A książkę której tytuł wrzuciłem przerabia się na pierwszym roku studiów, na takim przedmiocie, który nazywa się Ekonomia.
A i jeszcze jedno. Co mnie obchodzi co powiedział jakiś Niemiec? To jest kolejny syndrom w Polsce. Bo coś powiedział jakiś Niemiec, prezes, urzędnik itd. I to ma być prawda objawiona. Bo Polacy to tacy głupi, ale jak coś Niemiec powiedział, to to na pewno ma rację. A jeszcze ma przed nazwiskiem „prezes”. No to na pewno musi być intelektualnym mistrzem.
20/09/2016
Adam K@ and
„pojecie płacy minimalnej ANIHILUJE, NEGUJE jakakolwiek teorię ekonomiczną opartą o założenia wolnego rynky”
Nie neguje, tak jak nie trzeba uwzględniać oporu powietrza przy tłumaczeniu praw Newtona. Żaden kraj nie praktykuje 100% podejścia wolnorynkowego, co nie zmienia jego użyteczności. Nie trzeba sięgać do jakiś złożonych modeli żeby zobaczyć absurdalną różnicę między płacą minimalną wynoszącą 60% mediany wynagrodzeń, która wyrównuje szanse negocjacyjne najmniej zarabiających, a płacą minimalną 3 razy większą od mediany.
„A takim czymś, jak wskaznik niewykorzystanych mocy produkcyjnych”
Słyszałem. Co z nim?
„mój kolega pracował swego czasu w zakładach wykonujących półki tylne dla firmy Rover (bankruta chyba) w Irlandii”
W Irlandii, która ma znacznie większą wydajność pracy niż Polska i może płacić 8 funtów na godzinę. To, że praca jest taka sama, nie ma tutaj znaczenia. Wysokość płacy minimalnej jest skorelowana z produktywnością całej gospodarki. Proszę na chwile zapomnieć o pieniądzach i pomyśleć o realnych usługach i towarach. Jeżeli ja produkuje więcej to mogę więcej przeznaczyć na usługi.
„podaję fakty z życia codziennego, a Pan mi jakieś linki i wyliczenia ichniejszego GUS”
Jeśli fakty się nie zgadzają tym gorzej dla faktów? Podaje Pan anegdotyczne dowody, które nie mają żadnej wartości. To tak jak powiedzieć, że papierosy nie szkodzą bo mój dziadek palił paczkę dziennie i dożył 95 lat.
„Proszę podać wyniki finansowe firmy Lidl za 2015r. i porównamy sobie…”
Lidl zarobił w Polsce 300 mln zł przy 15 tysiącach pracowników. Pan proponuje podnieść im wynagrodzenia o 900 mln…
21/09/2016
andWitam!
No to lecim:
P. Stopka:
1. „Proszę mi w takim razie odpowiedzieć na pytanie jak to jest, że ktoś zarabia 3, 4 czy 5 czy 10 tys. zł brutto w Polsce? Jest jakaś ustawa, która nakazuje tyle płacić? Ktoś zmusza pracodawców aby płacić tyle pracownikom? Gdzie jest ustawa o płacy 3,4, 5 czy 10 tys. zł?” – jest to wynik umowy o pracę pomiędzy pracodawcą i pracownikiem – tylko co z tego? Państwo jako „nocny stróż” postanowiło, że umowy takie nie mogą być zawierane poniżej 8eur/h; Państwo postanowiło setki, jeśli nie tysiące takich obostrzeń – nie rozpocznie Pan działalności sprzedaży win np., jeśli nie wpłaci Pan kaucji (kiedyś to było ponad 100 tys. pln); jeśli nie wpłaci Pan opłaty koncesyjnej na usługi telekomunikacyjne, również może „se Pan pofikać” – tu już idzie gruba kasa, bo po kilka milionów itd. itp. – i co? Nie ma Pan tych pieniążków, to nie będzie Pan prowadził ŻADNEJ działalności w tych dziedzinach – i jakie tu prawo, aksjomat ekonomiczny Pan zastosuje, żeby wytłumaczyć, że tak po prostu JEST i BĘDZIE? Dopóki nie zbankrutuje takie państwo… Wtedy wprowadzi się ustawę a’la Wilczek, ludzie zaczną dorabiać się korzystając z aksjomatów ekonomicznych, a następnie, gdy już wełna na owcach trochę odrośnie, znów zacznie się wprowadzać ww. opłaty i je strzyc…
2. ” Na płacy minimalnej jedzie tylko zaledwie kilka procent z tych 16 mln pracujących w Polsce (metodologia BAEL). Zresztą i tak w wielu przypadkach płaca minimalna to tylko oficjalna płaca do legalnego zatrudnienia aby były składki ZUS. A resztę kasy i tak dostają na lewo, pod stołem tacy pracownicy.” – znów Pan nie rozumie istoty rzeczy – jeśli państwo przykręciłoby śrubę i faktycznie chciało wyegzekwować swe przepisy, to szara strefa byłaby minimalna, tylko nie opłaca się mu gonić za płotkami; ale tu mówimy o firmach, które nie będą sobie robić „pod górkę” dla marnych 8 eur/h – zapłacą BEZ ŻADNYCH jęków, jeśli będzie trzeba.
3. „Więc znowu ponawiam pytanie: jak to jest możliwe, że jest płaca minimalna, a i tak część kasy idzie pod stołem? Jest jakaś ustawa nakazująca płacenie dodatkowo pod stołem?” – odpowiedziałem powyżej – państwu nie chce się gonić płotek i tam jest szara strefa, co NIE OZNACZA, iż w każdej chwili nie złapią tej płotki i nie zlikwidują; grubasy, jak Lidl NIGDY nie będą za takie grosze się nadstawiać i ryzykować – oni gdzie indziej zarabiają poważne pieniążki…
4. „I nie zauważył, że nie napisałem żadnej książki. A książkę której tytuł wrzuciłem przerabia się na pierwszym roku studiów, na takim przedmiocie, który nazywa się Ekonomia.” – powiedzmy, że Pańska obrona Częstochowy, a’la argumenty „idz się Pan doucz i poczytaj” spowodowała mą supozycję, że Pan byłby dumny z tego, gdyby je napisał, tak więc na jedno wychodzi – czy to Pan strzelał, czy do Pana strzelali – jeden huk:)
5. „A i jeszcze jedno. Co mnie obchodzi co powiedział jakiś Niemiec?” – jest to rozbrajająco infantylne w świetle tego, że jest Pan jednocześnie adwokatem niemieckich firm, które akurat tego Niemca wyjątkowo słuchają zapewne…
6. „Bo Polacy to tacy głupi, ale jak coś Niemiec powiedział, to to na pewno ma rację. A jeszcze ma przed nazwiskiem „prezes”. No to na pewno musi być intelektualnym mistrzem.” – Pan coś o zacietrzewieniu wspominał?
Do P. Adama:
1. „Nie neguje, tak jak nie trzeba uwzględniać oporu powietrza przy tłumaczeniu praw Newtona.” – jeśli skonstruuje Pan dmuchawę powietrza, która zniweluje opory działające na pojazd i jednocześnie nie wpłynie na zwiększone zużycie paliwa, to zaneguje Pan współczynnik oporu powietrza ustalany przy budowie pojazdów; zgodzę się, że „anihiluje” jest za mocnym stwierdzeniem – było ono raczej użyte przeze mnie w rozumieniu – „jak urzędnik coś ustali, to tak ma być i klękajcie narody/prawa ekonomiczne/fizyczne itd.
2. „Nie trzeba sięgać do jakiś złożonych modeli żeby zobaczyć absurdalną różnicę między płacą minimalną wynoszącą 60% mediany wynagrodzeń, która wyrównuje szanse negocjacyjne najmniej zarabiających, a płacą minimalną 3 razy większą od mediany.” – znów Pan nie zauważa błędnie wnioskując, że gdy wprowadzi Pan płace min. to mediana wzrośnie i wszystkie płace raczej wzrosną, no bo jak szeregowy pracownik zarabia 8 eur/h, to pracownik wyższego szczebla już musi 12eur/h – co w tym absurdalnego?
3. „Wysokość płacy minimalnej jest skorelowana z produktywnością całej gospodarki.” – myli się Pan – właśnie w samym pojęciu płacy minimalnej apriori zawarte jest to, że abstrahuje ona od rzeczywistości ekonomicznej i narzuca widzimisię tego, który USTALI tę korelację – bardziej istoty problemu nie da się już chyba Panom wyjaśnić, więc prosiłbym, jeśli chcecie jeszcze polemizować, to tylko w tym zakresie się wypowiadać.
4. „Jeśli fakty się nie zgadzają tym gorzej dla faktów?” – poprawna forma brzmi: jeśli fakty nie zgadzają się z RZECZYWISTOŚCIĄ, tym gorzej dla rzeczywistości.
5. „Podaje Pan anegdotyczne dowody, które nie mają żadnej wartości.” – to ciekawa figura erystyczna: „anegdotyczne dowody” – jeszcze takiej nie spotkałem; może dlatego, że dowody zazwyczaj są bezpłciowo obojętne i przez to ponure…
6. „Lidl zarobił w Polsce 300 mln zł przy 15 tysiącach pracowników. Pan proponuje podnieść im wynagrodzenia o 900 mln…” – przy założeniu, że te dane są prawdziwe, należy stwierdzić, iż 300 mln/12mies daje 25 000 000/mies. Podzielmy to na owych 15 tys pracowników, co da nam 1 666,6666 zł na pracownika/ mies, co oznacza, że spora część pracowała poniżej minimalnej krajowej, która wynosi ok. 1800 zł/mies. Tak więc ci nieszczęśnicy pracowali za ok. 1-2 eur/h i taki badziew bronicie, tego jesteście adwokatami panowie ekonomiści? taki biznes to jest „śmiech na sali” – każdy warzywniak dałby min 3 tys/os/mies na działalność gospodarczą, gdyby ten badziew padł i nie niszczył dumpingiem tych ludzi…
Ale odniosę się jeszcze do Pana „strachu w oczach”, że panie tego, przecież 900 mln trzeba by zapłacić i się przecież biednym niemiaszkom krzywda wielka stanie, bo jak by ich docisnąć to uciekną i co wtedy zrobimy? PKB nam spadnie! Kit z okien wyjadać trza będzie! A kto wie – plagi może spadną – niemieckie! To jeszcze gorsze niż egipskie!
Pzdro
21/09/2016
Michał Stopka@ and
W żadnym z punktów 1-5 nie odniósł się Pan do mojego pytania. Dlaczego firma płaci komuś więcej niż płaca minimalna? Nie ma żadnej ustawy, która ją do tego zmusza. Nie ma znaczenia czy ktoś dodatkowo robi to na czarno czy nie.
Nie ma żadnych ustaw nakazujących płacić tyle a tyle. A jednak firmy płacą znacznie więcej niż płaca minimalna. Dlaczego? Jaki więc z tego wniosek? Od czego zależą wynagrodzenia? I co musi się stać w Polsce aby ludzie na kasie w Biedronce czy Lidlu mogli zarabiać 8 euro na godzinę?
I mała podpowiedź: nie chodzi o wprowadzenie płacy minimalnej 8 euro za godzinę
21/09/2016
Michał StopkaI jeszcze taka ciekawostka, skoro nie lubi Pan tak tych Niemców. Ile płaci Lidl w Polsce? Ups, nie jest to płaca minimalna. Zamiast insynuować, że jest to poniżej płacy minimalnej wystarczy taka prosta rzecz jak jeden klik w wyszukiwarce google:
http://www.rp.pl/Handel/303229926-Po-Biedronce-teraz-takze-Lidl-podnosi-pensje-pracownikow.html
(…) Lidl z dniem 1 marca wdrożył program podwyżek wynagrodzeń dla pracowników. W ciągu ostatnich dwóch lat wynagrodzenie pracownika sklepu wzrosło 12 proc. Tegoroczne podwyżki objęły, tak jak w latach ubiegłych, wszystkich pracowników. Teraz najniższe wynagrodzenie dla osób rozpoczynających pracę to 2,4 tys. zł, a po dwóch latach stażu pracy gwarantowany wzrost do 2,85 tys. zł brutto. Każdy pracownik sieci Lidl w Polsce zatrudniany jest w oparciu o umowę o pracę i oferowany jest mu atrakcyjny system wynagrodzeń wraz z gwarantowanymi podwyżkami po przepracowaniu określonego czasu.
Do lutego 2015 r. pensja minimalna na stanowisku pracownika sklepu wynosiła ponad 2,2 tys. zł brutto na początku pracy, z gwarantowanym wzrostem do poziomu 2,7 tys. zł po dwóch latach stażu i dalszymi możliwościami awansu. Na stanowisku menedżera sklepu początkowe wynagrodzenie to 4,1 tys. zł brutto oraz samochód służbowy, a po dwóch latach ich wynagrodzenie wzrastało do 5,9 tys. zł brutto. Po podwyżkach pensja na stanowisku pracownika sklepu wynosi 2,4 tys. zł – 2,8 tys. zł brutto na początku pracy z gwarantowanym wzrostem do poziomu 2,85 tys. zł – 3,25 tys. zł po dwóch latach stażu pracy. Natomiast wynagrodzenie menadżera sklepu dla osób rozpoczynających pracę na tym stanowisku wynosi aż 4,4 tys. zł – 5 tys. zł brutto. Po dwóch latach, analogicznie jak w przypadku pracownika sklepu, wzrost wynagrodzenia jest gwarantowany i kształtuje się na poziomie 6,3 tys. zł – 6,8 tys. zł brutto. (…)
Płaca minimalna:
W 2015 1850 zł
W 2016 2000 zł
No więc powstaje pytanie kto tych biednych pracowników na płacy minimalnej wykorzystuje w Polsce jeżeli to nie te złe Niemce z Lidla?
21/09/2016
and„W żadnym z punktów 1-5 nie odniósł się Pan do mojego pytania. Dlaczego firma płaci komuś więcej niż płaca minimalna?” – odniosłem się ogólnie odpowiadając tym, że jest to sprawa umowy między nimi; czego Pan jeszcze oczekuje?
„Nie ma żadnej ustawy, która ją do tego zmusza. Nie ma znaczenia czy ktoś dodatkowo robi to na czarno czy nie.” – z tego, że nie istnieje JESZCZE taka ustawa nie wynika, że za chwilę nie powstanie – dajcie pomysł a polityk/urzędnik go wprowadzi… Ale co to zmienia, że nie ma takiej ustawy, bo nie bardzo rozumiem? Z tego, że nie ma ustawy o obowiązkowym oddychaniu 4x/min ma wynikać, że nie wolno oddychać?
„Nie ma żadnych ustaw nakazujących płacić tyle a tyle. A jednak firmy płacą znacznie więcej niż płaca minimalna.’ – no ale co z tego? Z tego, że nie ma ustawy o długości włosów wynika, że nie wolno mieć długich? Ktoś (pracodawca) chce coś osiągnąć, jakiś cel, ale nie potrafi tego sam wykonać, więc wynajmuje sobie/zatrudnia kogoś, kto mu to zrobi, co on chce – i teraz to za ile ten ktoś to wykona jest tylko sprawą tego, jak ten ktoś się da wpuścić „negocjacyjnie” – jeden zrobi coś za 1 zł a inny za 100 zł, a jeszcze inny za 1000 zł – państwo tu przychodzi i mówi – rozmowy zaczynają się na tym terytorium od 8eur/h – to Panu wystarczy wreszcie, czy jeszcze raz?
„I co musi się stać w Polsce aby ludzie na kasie w Biedronce czy Lidlu mogli zarabiać 8 euro na godzinę?” – może się stać np. takie cóś, że rada nadzorcza Lidla sama z siebie ogłosi, iż od nowego miesiąca wzrastają płace w Polsce do 8 eur/h – i to zapadnie w Niemczech…
„I jeszcze taka ciekawostka, skoro nie lubi Pan tak tych Niemców.” – nie że nie lubię tylko gardzę, ale nie Niemców, tylko każdym, kto „wyżej sra jak dupę ma” – wielka firma, setki sklepów, najlepszy towar, a wykorzystuje ludzi jak niewolników…
„Ups, nie jest to płaca minimalna. Zamiast insynuować, że jest to poniżej płacy minimalnej wystarczy taka prosta rzecz jak jeden klik w wyszukiwarce google” – no właśnie ups – jest Pan leniwy – prosiłem o dane twarde, jak bilans za 2015r – P. Adam bez podania zródła dał dane, które zanalizowałem… Pan podajesz jakieś ENUNCJACJE, które tyle mogą mieć wspólnego z prawdziwym stanem, co rum z rumakiem a koniak z koniakiem.
21/09/2016
Adam K@”gdy wprowadzi Pan płace min. to mediana wzrośnie i wszystkie płace raczej wzrosną, no bo jak szeregowy pracownik zarabia 8 eur/h, to pracownik wyższego szczebla już musi 12eur/h”
Nie da się dekretem wprowadzić powszechnej szczęśliwości. Dlatego prosiłem Pana, żeby na chwilę zapomnieć o pieniądzach, pomyśleć o gospodarce w której istnieją tylko dobra i usługi. Jeżeli rząd ustali pensję minimalną na 8 bochenków chleba za godzinę pracy to nie spowoduje nagle większej ich produkcji. Do tego każdy kto nie będzie potrafił wyprodukować ekwiwalentu 8 bochenków na godzinę, nie będzie mógł znaleźć pracy. Nikt nie będzie chciał zatrudnić kogoś kto wyprodukuje mu 5 chlebów, a będzie mu musiał zapłacić 8. Nie ma tylu piekarzy i piekarni żeby pracownikom wyższego szczebla nagle zapłacić 12 bochenków. Myślenie o gospodarce bezgotówkowej pozwoli Panu zrozumieć różnicę między pensją nominalną a realną. Urzędnik jak najbardziej może sobie ustalić nominalną pensję jaką chce, ale realna pensja się za bardzo nie zmieni. Efekt będzie taki jak w latach 90, dwucyfrowa inflacja.
https://pbs.twimg.com/media/CKmqsUbUwAAy5wu.png:large
@”to ciekawa figura erystyczna: „anegdotyczne dowody” – jeszcze takiej nie spotkałem”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dow%C3%B3d_anegdotyczny
„Tak więc ci nieszczęśnicy pracowali za ok. 1-2 eur/h i taki badziew bronicie, tego jesteście adwokatami panowie ekonomiści?”
Nie, te 300 mln to jest zysk LIDLa w Polsce po odjęciu kosztów. To znaczy, jakby podnieśli swoim pracownikom pensje o te 1-2 euro to będą wychodzić na minus. Za darmo nikt robić nie będzie.
@”odniosę się jeszcze do Pana „strachu w oczach”, że panie tego, przecież 900 mln trzeba by zapłacić i się przecież biednym niemiaszkom krzywda wielka stanie, bo jak by ich docisnąć to uciekną i co wtedy zrobimy? PKB nam spadnie!”
Mnie samopoczucie niemieckich sąsiadów mało interesuje. Ja myślę o interesie moim, mojej rodziny i mojego otoczenia. Pomysły na zubożenie polskiego społeczeństwa nie są mi na rękę. Oczywiście jest pełno rzeczy, które można u nas poprawić, ale nie magicznym myśleniem i wymyślaniem zagranicznych spisków.
21/09/2016
Michał Stopka@ and
@ czego Pan jeszcze oczekuje?
MYŚLENIA! Moje pytanie w komentarzach przewija się jedno: skąd biorą się pieniądze w firmie na wynagrodzenia? A Pan mi piszę, że z umowy o pracę. Litości.
Jestem teraz na urlopie we Włoszech. Ja Panu zadaję pytanie jak to jest, że pozwoliłem sobie na drogi wyjazd do Włoch a Pan mi odpowiada. Bo wykupiłem sobie wycieczkę.
@ czego Pan jeszcze oczekuje?
tylko myślenia, zawsze tylko myślenia
21/09/2016
andNo pośmiałem się, ale do meritum.
„Nie da się dekretem wprowadzić powszechnej szczęśliwości.” – ale da się prawem, które można obejść zatrudniać ludzi za 1300 zł brutto (knify Lidla i Biedrony z 3/4 etatu, nadgodzinami lewymi itp.) i tym sposobem ZANIŻAĆ te Panów PKB? Bo ci ludzie wykonali pracę IDENTYCZNĄ co 10 km dalej tacy sami Polacy zatrudnieni w Gorlitz… To jak – raz dekret/prawo prowadzi do ruiny, a drugi raz tak samo nie może do lepszego bytu?
„Jeżeli rząd ustali pensję minimalną na 8 bochenków chleba za godzinę pracy to nie spowoduje nagle większej ich produkcji.” – a kto to twierdzi, że spowoduje? Ja? Gdzie? Ja twierdzę, że właściciel nie zarobi 6 z tych 8 bochenków, tylko płacąc godnie ludziom zrobi 2 – czyli podzieli się zyskiem uczciwie z perspektywy humanistycznej, a więc tym, co zostało WYPRODUKOWANE.
„dowód anegdotyczny” – jest to wyrażenie jak „jogi babu”, a ja traktowałem to w sensie pojęcia dowodu na coś – dowodu naukowego; Pan próbował zdezawuować fakt stanu rzeczywistości takiej, że ogromna ilość produktów w sieciach niemieckich w Niemczech jest nie tylko, że tańsza ale i lepsza jakościowo od tych w Polsce, nazywając ten fakt „dowodem anegdotycznym”…
„Nie, te 300 mln to jest zysk LIDLa w Polsce po odjęciu kosztów. To znaczy, jakby podnieśli swoim pracownikom pensje o te 1-2 euro to będą wychodzić na minus. Za darmo nikt robić nie będzie.” – NO TO NIECH NIE PROWADZĄ TU BIZNESU JAK ICH NIE STAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Zrozumiał już Pan to, czy nie? Ile jeszcze wykrzykników? Jak to Udowodniłem powyżej – SAME warzywniaki na działalności gospodarczej poradzą sobie bez oglądania się na Panów PKB.
„Pomysły na zubożenie polskiego społeczeństwa nie są mi na rękę.” – ja mówię cały czas o tym, żeby te WYPRACOWANE pieniądze zostały właśnie u polskich pracowników, którzy harują na cwaniaków z Lidla i Biedrony – 8 eur/h zuboży tylko kieszeń zarządu i akcjonariuszy tych śmieci. Jak Pan tego nie pojmuje, to proszę już nie komentować moich wpisów.
„MYŚLENIA! Moje pytanie w komentarzach przewija się jedno: skąd biorą się pieniądze w firmie na wynagrodzenia? A Pan mi piszę, że z umowy o pracę. Litości.” – po pierwsze nie napisałem tego – oto dowód, nie anegdotyczny bynajmniej: „„W żadnym z punktów 1-5 nie odniósł się Pan do mojego pytania. Dlaczego firma płaci komuś więcej niż płaca minimalna?” – odniosłem się ogólnie odpowiadając tym, że jest to sprawa umowy między nimi; czego Pan jeszcze oczekuje?” – jeśli zamierza Pan przekłamywać me słowa, to pożegnamy się i tyle… W każdym razie żądam przeprosin!
Po drugie, pieniądze w firmach typu Lidl biorą się z tylu różnych zródeł, że odpowiedz „z tego, co wypracuje pracownik” jest zwyczajnie nieprawdziwa i urągająca komuś, kto jest obeznany z rzeczywistością ekonomiczną w Polsce i na świecie. Otóż nie tak dawno zwinął swe podwoje niejaki Real, bo… skończyły mu się dopłaty w formie zwolnień podatkowych od pracowników, którzy na te zwolnienia oczywiście zapracować musieli ze swoich podatków, prawda? Mało? No to lecimy z rajami podatkowymi… Mało? No to z przekrętami typu buybacki na giełdzie… Mało? No to z funduszami europejskimi, które ZAWSZE poratują z pieniędzy podatnika „too big to fail’ów” Mało? No to proszę popytać księgowych oraz innych hochsztaplerów zatrudnionych w tych firmach, jak się kręci księgami – ci z Tesco są chyba teraz wolni i mają czas – może we Włoszech obok Pana jest jakiś, to proszę popytać, czy potrzebna im była do czegoś praca pracowników na sklepie…
I teraz jeśli na tej przesłance, że to pracownik musi na siebie zarobić i stosunek PKB ma to umożliwiać, buduje Pan swe wnioski, to współczuję – o przypomniało mi się teraz, że pieniądze na rozwój sieci handlowych na Europę Wschodnią dostały (w sensie pożyczek praktycznie nieoprocentowanych) firmy od Banku Światowego, do którego na samą linię kredytową zatrudnieni w Polsce muszą wypracować 400 mln$ i wpłacać w ramach stałej opłaty. Krótko urzedujący prezes NBP Szczurek chciał z tego draństwa zrezygnować, ale niestety nie zdążył…
21/09/2016
Adam K@”ale da się prawem, które można obejść zatrudniać ludzi za 1300 zł brutto (knify Lidla i Biedrony z 3/4 etatu, nadgodzinami lewym”
Nie widzę, żebym gdzieś popierał takie „obchodzenie” prawa. Oczywiście takie zachowanie powinno się tępić.
„i tym sposobem ZANIŻAĆ te Panów PKB? Bo ci ludzie wykonali pracę IDENTYCZNĄ co 10 km dalej tacy sami Polacy zatrudnieni w Gorlitz…”
Po pierwsze nie zaniżać, tylko zmieniać dystrybucję. To co nie wydadzą na swoich pracowników wydadzą na reklamę albo wypłacą dywidendę swoim inwestorom. Po drugie powtarzam, że nie ma znaczenia czy wykonują tą samą pracę, czy nawet cięższą, bo nie od tego zależy ich pensja. Wszędzie na świecie fryzjer wykonuje podobną pracę, a zarabia diametralnie różnie. Rodzaj wykonywanej pracy nie ma znaczenia!
@”To jak – prawo prowadzi do ruiny, a drugi raz tak samo nie może do lepszego bytu”
Tak niestety działa świat, że łatwiej jest coś popsuć niż naprawić.
@”Ja twierdzę, że właściciel nie zarobi 6 z tych 8 bochenków, tylko płacąc godnie ludziom zrobi 2″
A co jak właściciel już zarabia 2? Bo Pana propozycja wyrównania pensji minimalnej z zachodem, trzymając się powyższego przykładu, to jak płacenie pracownikom 18 bochenków. I na ten fakt odpowiada Pan „NO TO NIECH NIE PROWADZĄ TU BIZNESU JAK ICH NIE STAĆ!”. Zakazując tym sposobem dostępu do tanich usług handlu detalicznego i obniżając mój standard życia. Dodatkowo niszczy Pan życie całej sieci biznesów świadczącym usługi tym firmom. Agencjom reklamowym, firmom transportowym i budowlanym opierającym swój byt na istnieniu tych firm. Oczywiście Pana to nie interesuje, że zniszczy Pan życie setkom tysięcy ludzi. Może ma Pan rodzinę, która prowadzi jakiś osiedlowy sklepik, która na takich rozwiązaniach by zyskała. Może wróćmy do „złotych czasów” handlu na bazarach.
Kończę tą dyskusje bo widzę, że ma Pan swoje interesy do promowania, tak samo jak te wredne LIDLy, a nie interes ludzi.
22/09/2016
andWitam!
Myślę, że faktycznie z P. Adamem można skończyć polemikę – jej kwintesencją jest kolejny z argumentów typu: „A co jak właściciel już zarabia 2?” w świetle faktów (nie anegdotycznych) takich, iż ów właściciel zarabia 300 bochenków, z czego nie finansuje żadnych „setek tysięcy ludzi”, tylko zwyczajnie je wyprowadza pod kosztem opłaty za nazwę „Lidl” do raju podatkowego. Należy również zauważyć, iż nie rozumie zasady działania naczyń powiązanych w ekonomii tenże dyskutant – jeśli płaca szeregowego pracownika wzrośnie, to P. Adama także, a to, co TANIE i tak takie POZOSTANIE – dokładnie tak samo jak w Niemczech, więc NICZEGO nie straci, a tylko zyska… Dalej obawa przed tym, że Lidl się „zwinie” i pozbawię go dostępu do tanizny jest zwyczajnie głupia – jeśli prowadząc ten sam interes w Niemczech, przy TAKICH SAMYCH, albo bardzo podobnych jak domniemuję obrotach (przypominam, że dalej ŻADEN z interlokutorów nie przedstawił prawdziwych i rzetelnych danych finansowych biedaków dyskontów) tam mu się opłaca, to nie istnieją żadne powody, żeby go nie prowadził w Polsce.
Natomiast supozycja, że coś promuję jest żenująca – wystarczy tylko przeczytać tę odpowiedz…
No i na koniec – szkoda, że zgadzamy się co do tego, że jest zle i że wiemy, kto i jak żeruje na nas i robi nas w bambuko a nie potrafimy niczego zmienić, bo … PKB Polski w tym przeszkadza.
Pzdro
26/10/2016
Tomasz WaszczykBardzo dobry wpis, Naród musi się przebudzić, ale starając robić się to każdego dnia nie rzadko jest to frustrujące. Niestety.