„ZUS czy OFE”: opłakane prawdziwe skutki wyboru dla polskich finansów publicznych?
Uwaga: pierwsza część wpisu to przypomnienie moich myśli z poprzednich wpisów aby nowe osoby miały możliwość zapoznania się z nimi. Natomiast jeżeli ktoś już je zna może od razu przejść do drugiej części artykułu do akapitu: Jakie prawdziwe skutki wyboru: „ZUS czy OFE” dla polskich finansów publicznych: Jeżeli ktoś się zastanawia jak to możliwe, że politycy, jako całość, mają tendencję do rozdawnictwa i robienia rzeczy szkodliwych dla Polski to właśnie ma okazję do obserwacji tego na swojej osobie. Okazuje się bowiem, że wybór „ZUS czy OFE” tak naprawdę sporo zwiększa zobowiązania naszego kraju w przyszłości co dodatkowo może przyczynić się do krachu ZUSu oraz finansów publicznych).
Tak jak już wiele razy pisałem na mojej stronie i na Facebooku: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny właśnie trwa batalia w jakim kraju będziemy żyli i ile jeszcze osób wyjedzie z Polski w kontekście tsunami demograficznego, które jak walec będzie rozjeżdżało nasze finanse publiczne. Tak więc nie jest to tak naprawdę wybór „ZUS czy OFE”
Do znudzenia będę przypominał to co pisałem rok temu tutaj: Potęga demografii cz.1: Jak bardzo zmieni się Polska w ciągu zaledwie 20 lat?
(…)
Jak wygląda sytuacja demograficzna Polski w 2012 r.?
Obecna demografia Polski według liczby osób w danym wieku z danego rocznika (pomiędzy czarnymi liniami osoby w wieku produkcyjnym od 18 lat do: kobiety 60 lat, mężczyźni 65).
Ten sam wykres, ale pokazany rok urodzenia danego rocznika:
Dlaczego Polska ma powyższą strukturę demograficzną? Niestety przez położenie geograficzne…
1. Po prawej stronie wykresu obecne osoby w wieku emerytalnym to osoby, którym udało się przeżyć II Wojnę Światową… czyli urodzone do 1945 roku, w roczniku jest to zaledwie około 250 tyś. osób.
2. Lata po wojnie od 1946 roku do około 1960 to powojenny wyż demograficzny, ale tych osób w danym roczniku jest około 500-600 tyś. czyli dwa razy więcej niż obecnych emerytów..
3. Lata 1960-1975 to niż demograficzny
4. Kolejny wyż demograficzny 1975-1985, w roczniku jest około 600-700 tyś. osób
5. Po lewej stronie wykresu kolejny niż demograficzny od 1985 aż do 2003 (kiedy urodziło się zaledwie 352 tyś. osób, czyli połowa z tego co w szczycie poprzedniego okresu).
Podsumowując: obecna liczba emerytów jest znacznie zaniżona i wynika tylko z „efektu II Wojny Światowej”. Po wojnie rodziło się po prostu przez kilkadziesiąt lat dwa/trzy razy więcej osób niż obecnych emerytów…
Jak będzie wyglądała demografia Polski w 2035 r. czyli za około 20 lat (liczba osób w danym wieku)?
A tutaj pokazałem zmianę w procentach liczby osób w danym wieku pomiędzy 2012 a jaka będzie w 2035 r., (jak kiedyś zrobiłem ten wykres zrobił na mnie spore wrażenie…)
To samo ujęcie, ale poniżej zmiana liczby osób w danym wieku pomiędzy 2012 a jaka będzie w 2035 r. też robi wrażenie)
Jak widać na powyższych dwóch wykresach:
1. Liczba osób w wieku poniżej 40 lat spadnie o kilkadziesiąt % (z obecnych 20 mln na około 14 mln czyli o około 6 mln !)
2. Lliczba osób powyżej 65 roku życia wzrośnie o wysokie kilkadziesiąt % (z obecnych około 5 mln na około 8 mln czyli + 3 mln)
(…)
W powyższym artykule poruszyłem kwestię jak będzie się zmieniała struktura demograficzna Polski w kolejnych latach, natomiast w późniejszym artykule z lutego 2014 Rok 2013: najlepsze za nami, katastrofa przed nami: tsunami demograficzne zbiera w Polsce żniwo a to dopiero początek… przeanalizowałem szczegółowo historię po stronie nowych narodzin. Tutaj również jest i będzie dramat, dla przypomnienia cytat:
(…)
Ostatnio GUS opublikował najnowsze dane o urodzeniach i zgonach za 2013 rok. Był to najgorszy rok dla Polski pod względem demografii od 1946 roku:

Źródło: opracowanie własne na podstawie GUS oraz worldbank (podobnie kolejne wykresy, które opracowałem w excel)
- urodziło się zaledwie 372 tys. dzieci
- zmarło 387 tys. osób
- w efekcie przyrost naturalny wyniósł minus 15 tys. osób
- był to więc gorszy rok niż 2003, kiedy wynik był minus 14 tys. osób
Ale to co najgorsze, na wykresie widzimy, że najlepszy czas pod względem urodzin jest… właśnie za nami…
Dlaczego? Proszę zobaczyć na wykres poniżej, gdzie zaznaczyłem roczniki, kiedy urodziło się najwięcej dzieci dla ostatnich trzech wyżów demograficznych:
Powojenny szczyt urodzeń był:
- w 1955 roku (794 tys.)
- następny po 28 latach w 1983 roku (724 tys. : minus kilkanaście procent do poprzedniego szczytu)
- a ostatnio po kolejnych 26 latach … w 2009 roku (418 tys. minus 42 procent! do poprzedniego szczytu)
- dla przypomnienia w 2013 urodziło się już tylko 372 tys. dzieci
- a w kolejnych latach z roku na rok będzie coraz gorzej, bo na wykresie widać wyraźnie katastrofę na urodzeniach przez kolejne dwadzieścia lat: czarna linia
- przed nami będą rodziły roczniki 1983-2003, gdzie spadek urodzeń wyniósł … minus 50% czyli z 724 tys. na 351 tys.
Skąd wiemy, że szczyt urodzeń już na pewno za nami?
Bo kobieta urodzona w szczycie boomu z 1983 roku ma obecnie 31 lat a zegar biologiczny nieubłaganie tyka… Po prostu fizycznie kobiety nie rodzą w późniejszym wieku. Jak wynika z danych GUS przeciętna kobieta rodząca dziecko ma w Polsce 29 lat.
(…)
W związku z powyższymi wykresami przygotowałem cztery artykuły na temat systemu emerytalnego w Polsce:
1. „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.1: Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku?, gdzie pisałem, że w ZUSie w skali roku jest dziura w wysokości kilkudziesięciu mld z (zasypywana dopłatami z budżetu państwa), opisałem jaki jest prawdziwy efekt podniesienia wieku emerytalnego oraz opisałem dlaczego składki do ZUS to podatek a emerytury w ZUS nie zależą od wysokości wpłaconych składek (kwotowa waloryzacja z 2009 roku została uznana przez Trybunał Konstytucyjny w 2012 roku za zgodny z konstytucją).
2. W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS, gdzie wytłumaczyłem dlaczego w Polsce zarabiamy znacznie mniej niż na zachodzie oraz pokazałem obliczenia wskazujące na możliwości bankructwa ZUSu i ogólnie całego systemu finansów publicznych, jeżeli ludzie z Polski będą nadal wyjeżdżali.
3. Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.3: Zadłużenie Polski to 2,5 bln zł czyli 155 % PKB?, gdzie pokazałem obliczenia dotyczące prawdziwego zadłużenia Polski przy uwzględnieniu ukrytego zadłużenia wynikającego z zobowiązań emerytalnych dla przyszłych emerytów. Oczywiście przy założeniu, że przyszłe rządy będą chciały wywiązać się z zobowiązań emerytalnych.
4. „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.4: ZUS i OFE, z kolei tutaj szczegółowo przeanalizowałem ZUS i OFE pod względem historii. Dla przypomnienia poniżej cytat z tego wpisu:
(…)
W cytowanym raporcie rządowym jest też bardzo ciekawa tabelka dla pozytywnych i negatywnych zmian w ZUS. Na czerwono są to działania rządów zwiększające wydatki ZUS a na niebiesko zmniejszające:
Ciekawie wygląda też tabelka, gdzie możemy między innymi poznać dokładne cyfry na temat KRUS, emerytur mundurowych czy górników:
Jakie wnioski nasuwają się z powyższych zestawień patrząc na nasz system emerytalny?
- Gdyby całkowicie zlikwidować składki do OFE (jest w nim około 15 mln osób), dziura w ZUS zmniejszyłaby się o niecałe 10 mld zł czyli zamiast 60 mld byłoby to 50 mld zł.
(oczywiście jednocześnie powstałoby księgowe zobowiązanie emerytalne w ZUS do zapłacenia w kolejnych latach, niemniej jednak przez najbliższe parę lat dziura w ZUS byłaby niższa o te 10 mld zł) - Składki do OFE w skali roku są (były) ostatnio podobnej wartości co emerytury górnicze w 2012 r.
- Dziura w systemie emerytalnym jest obecnie większa niż te 60 mld zł w ZUS bo dodatkowo emerytury dla mundurowych to około 11 mld zł w skali roku a Krus ponad 11 mld zł. Czyli dochodzi nam 22 mld zł.
Podsumowując rozważania „ZUS czy OFE”:
Stan finansów publicznych patrząc na budżet Polski oraz NFZ po wyłączeniu wpływu systemu emerytalnego nie jest wcale taki zły. Jeżeli uwzględnić, że oprócz dopłat do ZUS dopłacamy też do emerytur mundurowych i KRUS (około 22 mld zł) to tak naprawdę na bieżące funkcjonowanie państwa wydajemy znacznie mniej niż wynosi nasza strona przychodowa. Przed emeryturami ta nadwyżka wynosi ponad 40 mld zł!
Tylko system emerytalny nas totalnie rozjeżdża: na ten moment dopłacamy do niego ponad 80 mld zł w skali roku… Tak więc widać, że tak naprawdę nie chodzi wybór „ZUS czy OFE”.
Dlaczego tyle dopłacamy?
- W dużej mierze jest to wynik działań kolejnych rządów, które ulegały presji poszczególnych grup zawodowych w kwestii przywilejów emerytalnych.
- Na to nakłada się powojenne tsunami demograficzne, które zaczęło przechodzić na emerytury:
-
- W 2006 roku kobieta urodzona w 1946 osiąga wiek emerytalny: 60 lat
- W 2011 roku mężczyzna urodzony w 1946 osiąga wiek emerytalny: 65 lat
(…)
Jakie prawdziwe skutki wyboru: „ZUS czy OFE” dla finansów publicznych polski?
Po powyższych spostrzeżeniach dotyczących systemu emerytalnego w Polsce przyszedł czas na podzielenie się moimi przemyśleniami w kontekście ostatnich zmian dotyczących przyszłych emerytur, szczególnie, że właśnie upływa termin wyboru „ZUS czy OFE”.
Nie będę tutaj nikogo do niczego przekonywał, czyli pisał za i przeciw na temat wyboru „ZUS czy OFE ” bo na ten temat wiele już napisano w internecie.
Szczegółowo na ten temat można przeczytać na przykład u Michała: „ZUS czy OFE”, czyli 27 pytań i odpowiedzi pomagających w wyborze lub u Marcina: „ZUS czy OFE” – co podpowiada mi zdrowy rozsądek? (obaj wybrali OFE). Z kolei dla przeciwieństwa w ZUSie został Krzysiek o czym ostatnio pisał tutaj: Większość z Was zostanie w ZUS. I nic nie szkodzi – ten wybór i tak nie ma znaczenia
Jeżeli chodzi o mój osobisty wybór to wybrałem OFE a mój wybór jest spowodowany tym, że… nie chcę zwiększać długu naszego kraju zostając w ZUSie co szczegółowo tłumaczę poniżej.
Wpływ wyboru „ZUS czy OFE” na finanse publiczne Polski:
Jeżeli ktoś się zastanawia jak to możliwe, że politycy, jako całość, mają tendencję do rozdawnictwa i robienia rzeczy szkodliwych dla Polski to właśnie ma okazję do obserwacji tego na swojej osobie. Okazuje się bowiem, że wybór „ZUS czy OFE” tak naprawdę sporo zwiększa zobowiązania naszego kraju w przyszłości co dodatkowo może przyczynić się do krachu ZUSu oraz finansów publicznych o czym pisałem tutaj: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
Wystarczy zwrócić uwagę na jedną rzecz, która nie została praktycznie zauważona w mediach: Gdyby nie było obecnego wyboru „ZUS czy OFE” czyli gdyby obecne (po zmianach) 15% naszego wynagrodzenia automatycznie trafiała do OFE a następnie była inwestowana w akcje, jako państwo mielibyśmy znacznie mniejsze zobowiązania…
Dlaczego wybór ” ZUS czy OFE” jest bardzo drogim rozwiązaniem?
Po zmianach, nowe składki osób które zostaną w ZUS zamiast w OFE, będą waloryzowane średnim, historycznym nominalnym PKB za okres ostatnich pięciu lat. Jest to nic innego jak oprocentowanie zobowiązania emerytalnego jakie bierze na siebie nasz kraj wobec przyszłych emerytów. Gdyby nie ta zmiana zamiast powyższej formuły obowiązywałoby finansowanie tychże wpływów do OFE emisją obligacji. Innymi słowy tak czy tak mamy jakiś koszt finansowania przyszłych emerytur: albo waloryzacja w ZUS według powyższej formuły albo koszty odsetek od bieżąco emitowanych obligacji. Tak więć wybór „ZUS czy OFE” jest trochę wirtualny
W związku z tym możemy postarać się oszacować koszt zarówno pierwszego jak i drugiego rozwiązania… Czyli naszej decyzji „ZUS czy OFE”.
Poniżej w tabeli na czerwono wyliczyłem jak historycznie wyglądała średnia pięcioletnia nominalna dynamika PKB Polski: kolumna nominalne PKB średnia 5 lat.
Obok pokazałem też średnią roczną rentowność obligacji dziesięcioletnich: kolumna rentowność obligacji. Obliczenia są na podstawie rentowności dziesięcioletnich obligacji:
Odejmując od średniej nominalnej dynamiki PKB za ostatnie pięć lat rentowność obligacji w danym roku otrzymujemy ostatnią kolumnę po prawej stronie tabeli co zaznaczyłem na czerwono i nazwałem: obecny koszt większy o ile punktów procentowych? Wynik powyższego działania pokazuje o ile historycznie nominalne PKB za ostatnie pieć lat było wyższe od rentowności polskich obligacji.
Średnio było to prawie 2 punkty procentowe (lata 2006-2014, czyli mamy dane dla dziewięciu lat).
Innymi słowy o tyle finansowanie akcji w OFE emisją obligacji było historycznie tańszym rozwiązaniem wobec nowego rozwiązania. Albo z drugiej strony: nowe rozwiązanie z nominalnym PKB powoduje, że przyszłe emerytury są droższym rozwiązaniem wobec starego o prawie 2 punktyu procentowe… I to jest prawdziwy koszt wyboru „ZUS czy OFE”
No dobrze a gdyby to przeliczyć na liczby, ile to nowe rozwiązanie będzie nas kosztowało w przyszłości? Ile będzie nasz kosztował wybór „ZUS czy OFE”?
Obliczenia pokazałem poniżej:
- przyjąłem, że nowe rozwiązanie oznacza, podobnie jak było to w przeszłości, że różnica pomiędzy średnim pięcioletnim nominalnym PKB a rentownością obligacji będzie również wynosiła tyle co średnia historyczna czyli 1,77%
- Dla prostego liczenia założyłem, że zamiast do OFE do ZUS będzie trafiało 10 mld zł rocznie składek, poczynając od roku 2015 (w skali roku do OFE mogło iść kilkanaście mld zł ale według najnowszych danych w OFE zostanie około 10% osób, reszta czyli 90% osób będzie miało waloryzację emerytur w ZUS według nowych zasad)
- założyłem, że wynagrodzenia będą rosły realnie o 2% czyli te składki w wysokości 10 mld zł będą również rosły w przyszłości o 2% rok w rok (czyli tyle samo jak realny wzrost PKB w wysokości 2%): w efekcie powstała kolumna: składki do ZUS zamiast do OFE
- w kolumnie: roczne zobowiązania w ZUS narastająco, pokazałem jakie będzie wartościowe zobowiązanie ZUSu w formie wpłaconych składek
- w kolumnie: koszt ZUS zamiast OFE w skali roku (mld zł) na czerwono pokazałem jaki jest koszt netto czyli o ile droższe jest obecne rozwiązanie od finansowania przyszłych emerytur emisją obligacji. Kolumna ta jest wynikiem przemnożenia przez 1,77% składek odkładanych w ZUS (bo historycznie o tyle było droższe obecne, nowe rozwiązanie waloryzacji nowych składek w ZUS)
W najbliższych latach jest to kilkaset mln zł w skali roku i w kolejnych jest ono coraz większe czyli rośnie do kilku mld zł! w skali roku…
Jest coraz większe ponieważ coraz większa jest skumulowana kwota składek wpłaconych do ZUS i waloryzowana średnim pięcioletnim nominalnym PKB. - A w ostatniej kolumnie zsumowałem poszczególne lata do roku 2035 dzięki czemu możemy zobaczyć, że obecne rozwiązanie będzie nas kosztowało w ciągu najbliższych kilkunastu lat kilkadziesiąt mld złotych ekstra…!!!
Kilkadziesiąt mld zł ekstra w relacji do starego rozwiązania czyli emisji obligacji… - Ponadto poniższe obliczenia i tak pewnie są zaniżone, bo zazwyczaj państwo emituje obligacje o krótszym okresie niż dziesięć lat a te są niżej oprocentowane niż obligacje dziesięcioletnie, które użyłem do poniższych obliczeń (podobnie jak z lokatą w banku czyli im krótszy okres tym niższe oprocentowanie)
(w celu powiększenia tabeli można w nią kliknąć)
Oczywiście trzeba też pamiętać, że dzięki powyższemu rozwiązaniu w perspektywie kilku lat sytuacja finansów publicznych polepsza się ponieważ na bieżąco nie trzeba w budżecie Polski znaleźć tychże 10 mld zł aby przelać je do OFE a zamiast tego można te pieniądze wydać na bieżące potrzeby budżetu (i ZUSu). Tak więc krótkotreminowo wybór „ZUS czy OFE” polepsza sytuację budżetu państwa. Kosztem sytuacji w długim terminie.
Problem zacznie się jak emerytury trzeba będzie wypłacać według nowego, powyższego systemu waloryzacji. Jak na to nałożymy obecne problemy ZUSu i budżetu państwa oraz demografię mamy prawdziwą mieszankę wybuchową…
Ale konsekwencje obecnego wyboru „ZUS czy OFE” to będzie problem nie tego rządu ale kolejnych które będą rządziły w Polsce w przyszłości w kolejnych latach… No i oczywiście problem tych którzy będa płacili podatki w Polsce w kolejnych latach…
Tak sobie teraz myślę, że nie bez powodu w materiałach związanych z tytuełm CFA w dziale dotyczącym analizy spłacalności obligacji danego państwa jest podział na dwa kryteria: pierwszy z nich to „ability” a drugi „willingness” to pay. (czyli „możliwość” oraz „chęć spłaty długów).
Zgodnie z powyższymi kryteriami „willingness” spłaty zobowiązań emerytalnych nie jest żadnym ryzykiem dla posiadacza obligacji gdyż w każdej chwili można zmniejszyć zobowiązanie emerytalne na przykład przez waloryzację kwotową czy po prostu zmniejszenie wysokości wypłacanych emerytur…
Podsumowanie:
Tak jak pisałem na początku, na podstawie powyższych przemyśleń, każdy z nas może na własnym przykładzie odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego często politycy działają na niekorzyść naszego kraju i dlaczego w Polsce jest jak jest… I jak wybór „ZUS czy OFE” wpływa na sytuację finansów publicznych w dłuższym terminie.
Proszę w komentarzach o odpowiedź czy zdawałeś/zdawałaś sobie sprawę z powyższych spostrzeżeń czyli jak wybór „ZUS czy OFE” działa szkodliwie na finanse publiczne (przy obecnych parametrach waloryzacji składki w ZUS która nie pójdzie do OFE ze względu na zmiany w systemie emerytalnym czego skutki opisałem szczegółowo powyżej)?
(kontynuacja powyższych rozważań znajduje się tutaj: Prawie 2 mln osób wybrało OFE. Jakie skutki dla giełdy i Polski, szczególnie w dłuższym termine?)





















18 komentarzy “ZUS czy OFE: opłakane prawdziwe skutki wyboru dla polskich finansów publicznych?”
28/07/2014
PrzemysławPanie Michale, wedle prośby, odpowiadam, że nie zdawałem sobie sprawy, jak ważny jest wybór OFE, czy ZUS dla finansów publicznych. Pewnie, jak większość Polaków nie rozważałem dogłębnie tego tematu. Wyjaśnię jednak dlaczego szczególnie się temu nie przyglądałem:
1. Do osiągnięcia wieku emerytalnego zostało mi kilka dekad pracy. Na teraz to 40 lat. Może warto cofnąć się myślami 40 lat wstecz, i zastanowić się ile się wydarzyło na świecie, zarówno gospodarczo, jak i politycznie.
2. Pewnie przez najbliższe lata, jak większość rozpoczynających karierę zawodową, pracować będę na umowach śmieciowych, więc na emeryturę będę musiał odkładać samodzielnie na konto.
3. W kontekście punktu pierwszego mogę przytoczyć takie wydarzenia, jak hiperinflacja, lub podatek od depozytów w bankach na Cyprze. Więc może okazać się, że na przykład rezygnując z zakupu samochodu i odkładając kwotę na emeryturę, może okazać się, że po latach za równowartość oszczędzonej kwoty kupisz tylko bochenek chleba.
PS: Bardzo ciekawy jest fakt, że mimo reform w latach 2005-2007 partia rządząca nie została ponownie wybrana. Więc może rozdawnictwo przywilejów niektórym grupom zawodowym nie jest receptą na przedłużenie kadencji w Polsce.
29/07/2014
szymonPanie Michale, a jak szacuje Pan prawdopodobieństwo, że relacja między nominalnym PKB a rentownością obligacji utrzyma się w przyszłości na tym średnim poziomie (1,77%) jaki Pan przyjął do obliczeń.
Czy nie może być tak, że polska gospodarka będzie bardzo powoli, ale systematycznie rozwijać się coraz wolniej (coraz mniejsze PKB + niska inflacja), a rentowności w związku z tym (coraz wyższe ryzyko kraju) będą rosły?
29/07/2014
Paweł CymcykMichał,
ciekawe ujęcie tematu kosztów alternatywnych dla rozwiązania emerytalnego opartego tylko na ZUSie.
Piszesz, że sprawa nie została zauważona przez media, a ponieważ miałem okazję wypowiadać się w tym temacie to również próbowałem znaleźć ukryte koszty systemu.
W swojej symulacji zakładałem, że stopa waloryzacji nominalnym PKB w ZUS w najbliższych latach będzie niższa, bo wyjdą z niej „dobre lata” 2010-2011, a wejdą słabsze z max. dynamiką w okolicy 4%. Stąd waloryzacja w kolejnych dwóch 2015-2016 latach będzie wynosić:
(4 + 2.6 + 5.7 + 4 + 4)/5 = 4,06, czyli tyle ile wynosi obecna rentowność 10-letnich obligacji.
Im dalej w przyszłość tym trudniej zakładać, że będziemy mieli dynamikę rozwoju wyższą niż 4-4,5% Zatem oba systemy mają podobny koszt.
I tu rodzi się pytanie czy uważasz, że takie założenie jest błędne?
29/07/2014
AdamWedług mnie nie ma w tym nic złego, że będą większe koszty związane z ZUS-em. Oznacza to wyższe emerytury dla ludzi w przyszłości. Tak więc, punkt widzenia powinien być od strony ludzi a nie od rządu. Rząd i tak wszystko zawsze wyda co ma i dodatkowo się zadłuży.
Natomiast nie policzył Pan ile milionów wyprowadzi OFE za granicę, bo właścicielami OFE są zagraniczni bankowcy. Ja chcę aby pieniądze płacone na emeryturę pozostały w kraju.
29/07/2014
Michał Stopka@ Adam
Ale Panie Adamie rząd nie ma innych pieniędzy poza tymi które Panu zabierze w formie podatków i różnych składek ZUS. Im wyższe generuje koszty państwo (również emerytalne) tym wyższe opodatkowanie i oskładkowanie, również emerytów!.
A co najgorsze to powoduje ograniczenie rozwoju gospodarczego. W efekcie mamy bardzo niskie wynagrodzenia (i emerytury!) względem zachodu a ludzie z Polski wyjeżdżają. Na przykład właśnie z tego powodu mamy również tylko niecałe 4 tys. zł zwolnione z podatku PIT: płacimy gigantyczne kwoty na emerytury i renty z ZUS w efekcie czego nie ma miejsca na podwyżkę kwoty wolnej od podatku (nie jest to jedyny powód ale jeden z głównych).
Ponadto im wyższe zobowiązania państwa w przyszłości tym większe ryzyko bankructwa całego systemu finansów publicznych (również ZUS).
Pisałem o tym szczegółowo tutaj: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
29/07/2014
AdamWitam
Chciałem zwrócić uwagę na dwa aspekty które w tym artykule nie były brane pod uwagę:
1. Mogę się założyć, że wśród naszych rządzących nie znajdziemy ani jednej osoby która by podejmowała takie decyzje, mając na uwadze tak długą perspektywę jaka została przedstawiona w powyższym artykule. Dla większości z nich perspektywa najbliższych wyborów jest terminem porównywalnym z końcem wszechświata w rozumieniu astronomicznym.
2. Najważniejsza jednak jest różnica w „dyspozycyjności” tych pieniędzy w czasie dla obu przedstawianych koncepcji.
W wypadku OFE Państwo względem obywateli posiada zobowiązanie takiej samej wagi jak względem innych inwestorów ( takie same obligacje kupuje OFE jak i inwestorzy np. zagraniczni). Jakiekolwiek uwidocznione problemy ze spłatą takich zobowiązań będą mieć wiadome konsekwencje dla finansów Państwa.
Natomiast w wypadku ZUS to zobowiązanie Państwa dotyczy tylko obywateli. Nie ma nic wspólnego z zobowiązaniami wobec innych inwestorów(obligacje). Wysokość tego zobowiązania można w przyszłości regulować decyzjami administracyjnymi wprowadzając np. współczynnik 0.65 średniego pięcioletniego przyrostu PKB lub stosować jakieś inne metody inżynierii finansowej.
Co jednak najważniejsze występuje w obu koncepcjach ( ZUS/OFE) różnica we wspomnianej ” dyspozycyjności” tych funduszy. W wypadku ZUS tymi pieniędzmi można już od dziś żonglować i łatać najpilniejsze dziury. Będą one bardzo przydatne do obłaskawiania kolejnych grup nacisku i produkcji kiełbasy wyborczej.
Tak spoglądając na to co napisałem zrobiło mi się przykro. Przykro z tego powodu, że po 25 latach pracy wszystkich obywateli tego kraju, tak ważne dla przyszłości ogółu decyzje są podejmowane z tak płytkich powodów jak te przedstawione powyżej.
Pozdrawiam
29/07/2014
SławomirTak na szybko:
Po pierwsze nie powinno się mieszać w analizie system rentowego z systemem emerytalnym. Już kiedyś Panu zwracałem na to uwagę, gdy pisał Pan o kosztach funkcjonowania OFE vs ZUS, gdzie wrzucone do worka zostały koszty całego ZUSu bez alokacji na system rentowy i emerytalny.
Druga kwestia: niestety nie mamy monarchii więc każda decyzja polityków będzie podejmowana w perspektywie korzyśnie nie więcej jak na 4 lata naprzód i dekadę lub więcej w perspektywie kosztów. To jest działanie racjonalne z punktu widzenia polityków i obecnego systemu. Gdyby był Pan na ich miejscu pewnie robiłby Pan podobnie.
Po trzecie wybór OFE vs. ZUS wpływ jego na finanse publiczne. Gdyby większość wybrała OFE Ti kasa nie została przesunięta do budżetu to oznaczałoby konieczność bardzo głębokich reform finansów państwa (to eufemizm oznaczający de facto tsunami finansowo-polityczne ze zmianą systemu). Być może z korzyścią długoterminową dla obywateli, ale nie krótkoterminową dla wszystkich obywateli i urzędników.
Prof. Rybiński publikował wykres w którym pokazywał dynamikę przyrostu oszczędności. Polska górowała nad innymi państwami. Tylko te oszczędności wywalono głównie na konsumpcję. Jaką mamy gwarancję, że kasa z OFE inwestowana w obligacje byłaby wypłacona?
29/07/2014
Michał Stopka@ Sławomir @ Adam
1. Jak pokazuje przykład Niemiec politycy potrafią podejmować dezycje korzystne w perspektywie krótkoterminowej ale i długoterminowej. Nie rozumiem dlaczego Polacy mieliby być w tym zakresie głupsi. Potrzebne jest tylko świadome ekonomicznie społeczeństwo oraz wskazywanie dobrych i złych rozwiązań które proponują politycy, niezależnie z której partii.
To nie jest tak, że ludzie w Polsce jako społeczeństwo nie popierają dobrych rozwiązań. Problem w tym, że nie mają odpowiedniej wiedzy jak działa gospodarka, ekonomia i wiele osób/polityków to wykorzystuje we własnym interesie, przy okazji działając ze szkodą dla państwa i społeczeństwa.
Dlatego jedyny sposób na poprawę w tym zakresie to edukacja społeczeństwa na powyższe tematy. Między innymi robię to po części na moim blogu, ale nie tylko ja bo jest masa innych blogerów czy dziennikarzy oraz ekonomistów, którzy też to robią. Proces jest powolny ale widzę wyraźnie jego skutki jak zobaczę jak to wyglądało dziesięć lat temu i teraz.
2. Mój artykuł dotyczy tylko systemu emrytalnego i to tylko w zakresie skutków decyzji polityków na temat wyboru „OFE czy ZUS” który mamy do 31 lipica 2014 r. Jak pokazałem powyżej rozwiązanie z nominalnym PKB zwiększa koszty systemu emytalnego w Polsce o kilkadziesiąt mld zł w ciągu kolejnych kilkunastu lat.
2. Przychody ZUS ze składek to koło 120/130 mld zł w skali roku. Z czego około połowa to przychody ze składki emerytalnej a reszta to pozostałe składki jak składka rentowa czy chorobowa itd.
Roczne koszty funkcjonowania ZUS to o ile dobrze pamiętam jakieś 4 mld zł czyli około 3% zebranych składek.
Połowa z tego to 2 mld zł, które odniesione do 60 mld zł wpływów ze składek emerytalnych daje nadal 3% kosztów zebranych składek.
Jakby nie liczył: koszty funkcjonowania ZUS są spore w ujęciu procentowym i to jest fakt.
@ szymon @ Paweł Cymcyk
Co do zasady na świecie historyczne rentowności obligacji kształtowały się na poziomie trochę wyższym niż inflacja (zero plus) a więc na tej podstawie nominalna dynamika PKB czyli inflacja plus realna dynamika powinna być wyższa, jeżeli zakładamy, że realna dynamika PKB jest większa niż zero plus w ujęciu pięciu lat. Rozumując w ten sposób koszt nominalne PKB dla składek w ZUS powinien być wyższy niż emisja obligacji aby pokryć składki do OFE które mają być zainwestowane w akcje.
Z kolei jeżeli zobaczymy na dane historyczne z pierwszej tabeli powyżej, historycznie średnia rentowność obligacji dziesięcioletnich była wyższa od inflajci o około 2/2,5 punkta procentowego w skali roku. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że potrzeby pożyczkowe państwa są finansowane zazwyczaj krótszymi obligacjami niż dziesięć lat, które są tańsze, to w takim wariancie możem przyjąć, że finansowanie obligacjami byłoby tańsze o ile długoterminowy wzrost PKB będzie wyższy niż 2% w skali roku.
Jeżeli rentowność obligacji poszłaby mocno do góry to musiałoby to się wiązać zapewne z bardzo słabą sytuacją gospodarczą w Polsce co oznaczałoby osłabienie złotówki i mocny wzrost inflacji w Polsce. Realna dynamika PKB byłaby wtedy niska ale inflacja byłaby wysoka więc nominalny PKB wcale nie musiałby oznaczać że będzie niższy niż rentowność obligacji.
Ponadto warto pamiętać, że gdyby sytuacja gospodarcza była bardzo słaba przez dłuższy okres czasu to tym bardziej w pierwszej kolejności w jakiś sposób zostałyby obcięte emrytury w ZUS (waloryzacja lub nominalnie) bo wtedy mielibyśmy raczej wariant Grecki.
@ Paweł Cymcyk
Obecna rentowność obligacji jest raczej w okolicach 3 punktów procentowych, te 4% w tabeli to średnia od początku 2014 ale wtedy w rentownościach były oczeiwania na znacznie wyższą inflację. Tak więc tak czy siak raczej spodziewałbym się zachowania w przyszłości tej relacji, że nominalne PKB będzie wyższe niż rentowość obligacji, tym bardziej, że bierzemy pod uwagę średnią za pięć lat.
29/07/2014
PrzemekMichale,
Tematyka ciekawa, ale moim zdaniem problem polega na czyms innym. Na dzien dzisiejszy mechanizm waloryzacji moze wadawac sie korzystny (z perspektywy emeryta) ale przeciez wskaznik waloryzacji jest ustalany na podstawie ustawy. Zmienic ustawe jest duzo latwiej niz przestac splacac obligacje w posiadaniu OFE (i przy okazji inwestorow zagranicznych). W tym roku mechanizm waloryzacji opiera sie o wzrost PKB, za kilka lat bedzie sie opieral np. juz tylko o inflacje a nastepnie bedzie tylko waloryzacja kwotowa (albo jeszcze inne rozwiazanie). Wystarczy, ze waloryzacja bedzie nastepowala o 1-2pp ponizej inflacji a po 30 latach ogolne zobowiazania beda o 30-40% nizsze…
29/07/2014
Michał Stopka@ Przemek
Dokładnie tak. I to jest sedno problemu z punktu widzenia przyszłego emeryta
A odpowiedź zależy od tego jaki będzie stan finansów publicznych i gospodarki w przyszłości. Jeżeli dobry będzie z czego wypłacać emerytury. Jeżeli nie będzie miał miejsce wariant pesymistyczny.
29/07/2014
PassengerPrzemek
Dlatego rząd Tuska tak dąży do wprowadzenia waloryzacji kwotowej :)
29/07/2014
jarekWitam
Z Pana analizy wynika,że lepiej opłaca się dla przyszłego emeryta zostać w Zusie niż wybierać OFE( oczywiście dla optymistów co do przyszłej sytuacji gospodarczej w Polsce).
29/07/2014
ŁukaszWitam autora bloga i wszystkich czytelników.
Moim zdaniem ważną sprawą jest też fakt, że sporą część odsetek od obligacji wypłacamy zagranicznym inwestorom, a waloryzacja zapisów zusowskich jest zawsze przeznaczona tylko dla Polaków. W wariancie zabezpieczania emerytur emisją obligacji część z naszych podatków zasila zagraniczne instytucje finansowe, a można by je przeznaczać choćby na rozwój infrastruktury (np. takiej, która spowoduje niższe ogólne koszty energii w Polsce co by zwiększyło konkurencyjność naszego kraju)
Bardzo ciekawe było by zestawienie kosztów wypłacenia samych odsetek od obligacji wyemitowanych w związku z przelewami do OFE. Nie czuje się na siłach, aby to zrobić. Gdzieś spotkałem sumę 220 mld złotych od początku reformy, ale nie pamiętam gdzie.
29/07/2014
cjMichał,
do niedawna podobnie oceniałem demografię. Widzę dziś jednak pewne odchylenie od założeń, może niewielkie, ale jednak:
– liczba emerytów nieznacznie spada – m.in. dlatego, że sporo osób jest już na wcześniejszej emeryturze. Wkrótce proces powinien hamować ze względu na wygasajace przepisy przejściowe, czyli wzrost emerytów będzie gwałtowniejszy.
– średni wiek emeryta będzie więc dalej rosnąć
– część ciut młodszego,przedsiębiorczego pokolenia nie zamierza przejść o czasie na emeryturę
– wiek 31 lat to nie za późno na poród, szczególnie drugiego dziecka; biologia jest oczywiscie hamulcem
– młodsze pokolenie może byc bardziej płodne, czynnik trudny do przewidzenia
– saldo dmigracji w przyszłości stanowi niewiadomą
Podsumowując, dobrze to było, ale zamiast tsunami może być huragan o średniej sile.
29/07/2014
Damian KrawczykJak to ktoś trafnie zauważył: „Nie interesuje mnie od kogo nie dostanę pieniędzy” ;)
30/07/2014
Wojtek S.Skrót '700 tyś.’ to zapewne od '700 tyśęcy?
04/08/2014
ZygmuntMoim zdaniem warto inwestować również na własną rękę. Biorąc pod uwagę nieciekawą perspektywę na emeryturę, jestem zdania, że warto się zabezpieczać na inne sposoby, by mieć jakieś środki w zanadrzu.
27/10/2014
FilipMilion emigrantów sprowadzić z Indii i problem rozwiązany:) Oni nie zauważ, że im kogoś zabrakło:D