Jaka emerytura z ZUS
Jakiś czas temu, w artykule „Jak inwestować: Moje cele i ograniczenia inwestycyjne. Strategia finansów osobistych a strategia inwestycyjna” zwracałem uwagę, iż w ramach strategii finansów osobistych: planów emerytalnych, powinniśmy również wziąć pod uwagę jaka emerytura z ZUS nas czeka:
W dzisiejszym artykule krok po kroku odpowiadam na kilka ważnych pytań. W efekcie każdy z Was będzie mógł samodzielnie odpowiedzieć na pytanie: Jaka emerytura z ZUS mnie czeka.
Jaka emerytura z ZUS: jak obliczana jest wysokość składki emerytalnej?
Podstawową zasadą obowiązującą od 1999 roku jest procentowa wartość składki emerytalnej. Jest to 19,52% wynagrodzenia brutto jakie widzimy na pasku z wynagrodzeniem. W połowie płaci ją pracownik a w połowie pracodawca.
Innymi słowy na każde 1 000 zł wynagrodzenia brutto trzeba odprowadzić 195,20 zł samej składki emerytalnej. Z czego po niecałe 100 zł płaci zarówno pracownik jak i pracodawca.
Powyższe równanie ma bardzo poważną konsekwencję. Skoro składka emerytalna wynosi niecałe 20% wynagrodzenia, czyli jedną piątą, aby otrzymać emeryturę w wysokości 100 % wynagrodzenia brutto trzeba odprowadzać składkę przez pięć okresów.
I to jest kluczowe do uświadomienia. Skoro płacimy składkę emerytalną tylko w wysokości 20% rocznego wynagrodzenia, nasze emerytury nie mogą być zbyt wysokie z tego tytułu.
Jaka emerytura z ZUS: przykładowe obliczenia
- Pracując 20 lat i pobierając emeryturę przez 20 lat: będziemy mieli emeryturę w wysokości 20% wynagrodzenia (bo płaciliśmy przez 20 lat 20% składki emerytalnej od wynagrodzenia).
- Jeżeli przepracujemy 40 lat: w takim wypadku przez dwadzieścia lat możemy mieć już emeryturę dwa razy wyższą. Ale nadal będzie to tylko 40% rocznego wynagrodzenia.
Oczywiście płacone obecnie składki emerytalne nie są nigdzie odkładane bo są wypłacane obecnym emerytom. A i tak co roku brakuje wysokie kilkadziesiąt mld zł. I trzeba uzupełniać dziurę z budżetu państwa: z podatków. Kiedyś szczegółową analizę na ten temat przygotowałem tutaj: Gdzie są moje pieniądze!? Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku emerytalnego?
W związku z tym Nasza przyszła emerytura zależy od przyszłej sytuacji demograficznej oraz stanu gospodarki
Ile osób będzie płaciło przyszłe składki. I ile będą zarabiały bo od wynagrodzenia płaci się… 19,52% składki emerytalnej. Im wyższe będzie PKB w przyszłości tym wyższe będą wynagrodzenia. I wyższe wpływy do ZUSu…
I o to właśnie walczymy. A jest o co bo mamy co nadrabiać o czym już wiele razy pisałem:

Źródło: powyższy artykuł, obliczenia własne dla roku 2012 na podstawie GUS, wordbank.org, forsal.pl
Jeżeli chodzi o sytuację demograficzną, jak pewnie już większość z Was wie, (jeżeli już jakiś czas czytacie mojego bloga): przed nami tsunami demograficzne. Pisałem o tym szczegółowo niedawno: Polska katastrofa demograficzna: prognoza demografii GUS 2014 a 2002 i 2007. Dla przypomnienia co wtedy napisałem:
Wykresy po których można się załamać:
Na początek zobaczmy na bardzo ciekawy wykres GUSu na którym widzimy między innymi, że obecnie (2014 rok) na każde sto osób w wieku 15-64 przypada około dwudziestu osób w wieku 65 lat i więcej. Współczynnik ten rośnie i w 2050 roku jest to już trzy razy więcej! czyli około sześćdziesięciu osób na każde sto osób w wieku 15-64 lata:
Jeżeli kogoś interesuje dokładna definicja co widzimy na powyższym wykresie, poniżej wrzuciłem jej skan z GUSu:
Jaka emerytura z ZUS: przykład historii moich składek
Poniżej rozbicie minimalnych składek ZUS dla przedsiębiorców na rok 2015, które ja również muszę płacić. Są one liczone od kwoty wynagrodzenia brutto w wysokości 2375,40 (jest to 60% średniego wynagrodzenia prognozowanego w Polsce na rok 2015). Na czerwono zaznaczyłem składkę emerytalną.
Źródło: http://zus.pox.pl/skladki-zus-2015.htm
Warto zwrócić uwagę, że sama składka emerytalna stanowi zaledwie niecałe 40% całej kwoty płaconych składek (i 19,52% wynagrodzenia brutto).
Innymi słowy, jeżeli ktoś zarabia brutto 2375,40 zł, odprowadza składkę emerytalną w wysokości 463,68 zł co stanowi 19,52% wynagrodzenia brutto.
Jeżeli ktoś będzie pracował tak przez 10 lat a później pobierał emeryturę też przez 10 lat, wysokość emerytury wyniesie właśni 463, 68 zł: okres płacenia i pobierania składek jest taki sam.
Jeżeli natomiast emerytura miałaby być pobierana przez dwadzieścia lat, jej wysokość również łatwo policzyć: będzie to połowa powyższej kwoty (dwa razy dłuższy okres emerytury niż płacenia składek).
I tutaj dochodzimy do kolejnego ważnego wniosku. Nasza przyszła emerytura zależy:
- Jak długo będziemy pracowali: im dłużej tym więcej uzbieramy składek
- Jak długo będziemy pobierali emeryturę: im dłużej tym niższą możemy pobierać emeryturę. Po prostu uzbierany kapitał ze składek dzieli się na więcej lat na emeryturze
Uwaga: w przypadku emerytury z ZUSu liczy się średnia oczekiwana długość życia w momencie przejścia na emeryturę. Po osiągnięciu wieku emerytalnego wszyscy emeryci danej płci trafiają do „jednego worka” dzięki czemu możliwe jest dokładne określenie średniej długości życia przeciętnego emeryta.
Na czym dokładnie polega system emerytalny w Polsce oparty na ZUSie?
Obecnie w ZUSie, od 1999 roku, każdy ma indywidualne konto na którym zapisywana jest obowiązkowo, odprowadzana składka emerytalna, której konstrukcję opisałem powyżej. Zasada ta ma dwa wyjątki:
- Nie dotyczy osób urodzonych do 1949 roku. W tym wypadku wartość wpłaconych składek w ogóle nie ma znaczenia.
- Nie dotyczy grup uprzywilejowanych jak służby mundurowe, górnicy, nauczyciele, kolejarze, prokuratorzy, sędziowie oraz osoby w KRUS
W przyszłości, na podstawie danych zapisanych na tym koncie, każdy z Nas będzie miał wyliczoną emeryturę, którą będzie otrzymywał po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Jakiś czas temu ZUS wysłał do każdego informację dotyczącą stanu indywidualnego konta. Każdy z Was może zobaczyć jakie ma indywidualne zapisy w ZUSie. Ponadto dzięki temu na moim przykładzie mogę wytłumaczyć krok po kroku o co w tym wszystkim chodzi.
Z jakich elementów składają się zapisy na naszym indywidualnym koncie w ZUS?
- Zwaloryzowany kapitał początkowy (dla osób, które pracowały przed 1999 rokiem)
- Zwaloryzowane składki na ubezpieczenie emerytalne: część Naszej pensji która trafiała do ZUSu po zmianach w 1999 roku
- Subkonto:
- Wprowadzone w 2011 roku po pierwszych zmianach w OFE. Było to zmniejszenie składek przekazywanych z Naszych pensji do OFE. Od 2011 roku część tej składki zaczęła być kierowana do ZUSu
- Dodatkowo od stycznia 2014 roku na tym subkoncie zapisano część aktywów OFE, które zostały przeniesione z OFE do ZUSu. Było to 51,5% według wyceny jednostek OFE z 31 stycznia 2014 roku
- Oprócz trzech wymienionych powyżej punktów, każdy z Nas ma jeszcze środki zgromadzone w OFE (jeżeli należał do OFE przed zmianami w 2014 roku)
Poniżej skan dokumentu z ZUSu tłumaczący ile składek gdzie trafia od 2014 roku:
Jaka emerytura z ZUS: przykład historii moich składek na ZUS
Co mogę wyczytać z dokumentu przysłanego przez ZUS? Punkt pierwszy i drugi u mnie wygląda tak:
Natomiast subkonto tak:
Sumując te dwie pozycje: w ZUSie mam zaksięgowane niecałe 110 tys. zł kapitału emerytalnego.
Niestety ZUS nie podaje ile zostało środków w moim OFE (zostałem w OFE) ale z grubsza mogę to policzyć na podstawie kolejnych punktów z dokumentu przysłanego z ZUSu. Jak? Przed zaksięgowaniem środków z OFE na subkoncie miałem 6 604,02 a po zaksięgowaniu 51,5% z OFE było to 27 006,08 zł:
Odejmując powyższe dwie kwoty od siebie wychodzi, że z OFE zostało przeniesione około 20 tys. zł (27 006 – 6 604). Innymi słowy, skoro było to około 50% aktywów mojego konta w OFE, tyle też musiało w nim pozostać w akcjach.
Podsumowując: w 2014 roku miałem w ZUSie i OFE około 130 tys. zł emerytury: 77 tys. + 30 tys. + 20 tys. zł. (punkt 2. + punkt 5 + OFE).
Gdybym teraz przeszedł na emeryturę trwającą 15 lat otrzymywałbym emeryturę miesięcznie w kwocie około 700 zł: 130 tys. dzielone przez 15 lat i następnie dzielone przez 12 miesięcy = około 700 zł.
Moja obecna emerytura
Ale co ciekawe ZUS w kolejnym punkcie pokazuje jaką miałbym emeryturę przy obecnym stanie konta i co by było gdyby płacił składki dalej (takie jak średnia z poprzednich lat).
Z tym, że z niewiadomych powodów bierze pod uwagę tylko kwotę skumulowanych składek w wysokości 77 tys. zł a nie uwzględnia np. wartości subkonta:
Trochę zajęło mi czasu zanim doszedłem skąd dokładnie bierze się te 408 zł emerytury. ZUS wziął pod uwagę oczekiwaną średnią długość życia mężczyzn kiedy będę przechodził na emeryturę w 2046 roku w wieku 67 lat (jestem rocznik 1979). Ale ile to będzie w 2046 roku?
W cytowanym już artykule o demograficznej prognozie GUS z 2014 roku podawałem też wykres z historyczną i oczekiwaną długością życia w Polsce. Z poniższego wykresu można wyczytać, że oczekiwana długość życia dla mnie w roku 2046 będzie to około 82 lat, czyli około 15 lat emerytury. Stąd jeżeli podzielimy 77 tys. zł przez 15 lat a następnie 12 miesięcy: otrzymamy trochę powyżej 400 zł emerytury miesięcznie:
Podsumowanie historii moich składek ZUS
Patrząc na dokument z ZUSu wiem, że w systemie emerytalnym mam zaksięgowane w sumie około 130 tys. zł kapitału. Daje mi to miesięczną emeryturę około 700 zł: 130 tys. zł kapitału emerytalnego dzielone przez 15 lat emerytury i dzielone przez 12 miesięcy (oczekiwana długość życia w 2046 roku dla mężczyzn około 15 lat).
Przyszłe składki na ZUS i moja przyszła emerytura
Jeżeli:
- Przez kolejne 15 lat opłacałbym nadal około 450 zł składki emerytalnej z działalności gospodarczej, moja oczekiwana emerytura wzrośnie o dodatkowe 450 zł (bo 15 lat wypłacanej emerytury czyli tyle co wpłacanych kolejnych składek). Czyli byłoby to w sumie około 1150 zł: 700 + 450 zł
- Jeżeli byłoby to kolejne 30 lat składek około 450 zł, moja oczekiwana emerytura byłoby to już około 1600 zł: 700 + 450 +450
I tutaj bardzo fajnie wychodzi jak ważna jest wartość płaconej składki emerytalnej, która zależy od wynagrodzenia brutto. Płacąc niewielką składkę w wysokości około 450 zł aż przez kolejne 30 lat zaledwie podwajam obecny kapitał emerytalny. Kapitał emerytalny, który pracując na umowę o pracę zbudowałem w zaledwie kilka lat…
To wszystko co napisałem powyżej tłumaczy dlaczego tyle razy podkreślałem, że strategia finansów osobistych każdego z Nas powinna być „szyta na miarę”.
Tak banalna rzecz jak przyszła emerytura z ZUSu może się bardzo różnić w zależności:
- Jaką „wartościowo” odprowadzamy składkę emerytalną. W ramach:
- umowy o pracę?
- działalności gospodarczej?
- umowy cywilno-prawnej?
- Jaka jest wysokość naszego wynagrodzenia?
- Jaki już mamy zgromadzony kapitał w ZUSie i OFE?
- Ile jeszcze będziemy pracowali i jaką składkę będziemy płacili?
- I co bardzo ważne: należy pamiętać, że oczekiwana długość życia mężczyzny i kobiety, znacznie się od siebie różni, co widać na powyższym wykresie. Dane wyraźnie pokazują , że kobiety żyjąc znacznie dłużej są szczególnie narażone na niską emeryturę.
Dlatego każdy powinien:
- Sprawdzić ile ma już zaksięgowanych środków w ZUSie i OFE: w tym celu należy poszukać dokument z ZUSu lub pójść tam osobiście
- Sprawdzić jaką wartościowo składkę przekazuje się do ZUSu: to prosta sprawa bo jest to około 20% wynagrodzenia brutto
- Zastanowić się jak długo będziemy jeszcze pracować
- Tuta warto zwrócić uwagę, że wiele też zależy jakie będziemy mieli wynagrodzenie w przyszłości bo od tego liczone jest te 19,52% składki emerytalnej
- Sprawdzić jaka jest oczekiwana długość życia w momencie przejścia na emeryturę. Jest ona inna dla mężczyzn a inna dla kobiet: można ją wyczytać z wykresu powyżej
- I na tej podstawie możemy obliczyć swoją oczekiwaną miesięczną emeryturę: Zebrany kapitał dzielimy przez liczbę lat oczekiwanej długości życia a następnie dzielimy przez 12 miesięcy
Zwróćcie uwagę, że ustalenie chociażby z grubsza jaką emeryturę możemy mieć z ZUSu jest bardzo ważne, bo daje nam punkt zaczepienia czego możemy się pod tym względem spodziewać w przyszłości. Ma bardzo duże znaczenie z punktu widzenia tego ile dodatkowo chcielibyśmy odkładać na emeryturą.
Jaka emerytura z ZUS: teoria a rzeczywistość
Oczywiście te wszystkie obliczenia powyżej mają sens przy założeniu, że system finansów publicznych nie wywróci się w przyszłości i będzie wypłacalny w zakresie zapisów w ZUSie. A to jest jednak niewiadoma patrząc na tsunami demograficzne czy zapowiedzi PiSu powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego.
Jeżeli jednak Nasza gospodarka będzie się dobrze rozwijała, nie powinno być aż tak źle. Dlatego tyle razy na blogu podkreślam, że jako „Polska” powinniśmy skoncentrować się na gospodarce.
Jaka emerytura z ZUS: emerytury w ZUSie: waloryzacja
Warto jeszcze zwrócić uwagę, że składki w ZUSie w przyszłości powinny być corocznie waloryzowane. Waloryzacja uzależniona jest od kilku parametrów, między innymi poziomu inflacji oraz wzrostu funduszu płac (wzrost wynagrodzeń).
Historycznie wyglądało to tak jak pokazałem w tabeli poniżej (widać, że waloryzacje były w dużym stopniu powiązane z poziomem inflacji i wzrostem wynagrodzeń):
Źródło: http://www.zus.pl/default.asp?p=1&id=3416
Oczywiście te waloryzacje powyżej, to tylko zapisy na papierze. Można tutaj wpisać cokolwiek, np. dziesięć razy wyższe waloryzacje: kwoty powstałe z tego tytułu i tak będą dopiero wypłacane kiedyś w przyszłości. I dopiero wtedy politycy i ludzie będą się zastanawiali skąd wziąć na to pieniądze.
Tym bardziej, że Sejm jedną ustawą może zrobić z ZUSem co tylko będzie chciał. Kiedyś już o tym pisałem tutaj:
Rząd jedną ustawą może zrobić co chce z wysokością emerytur Polaków więc wysokość wpłaconych wcześniej składek nie ma znaczenia…
Rząd zrobił tak na przykład 13 stycznia 2012 r. Inflacja za 2011 r. wyniosła ponad 5 %, więc wzrost emerytur i rent powinien wynieść wartościowo niecałe 10 mld w 2012 r. : (wydatki ZUS niecałe 200 mld razy 5 %).
Zamiast tego emerytury i renty podniesiono wszystkim o … 71 zł co w sumie oznaczało wyższe wydatki w 2012 o około 6 mld zł (7,4 mln emerytów i rencistów razy 71 zł razy dwanaście miesięcy). W efekcie „zaoszczędzono” rok w rok około 4 mld zł…
Ale co najważniejsze baza emerytur i rent jest przez to zaniżona w 2012 r. o te 4 mld zł. Tak więc dodatkowo kolejne procentowe waloryzacje (jeżeli się pojawią) rok w rok będą od niższej wartościowo kwoty.
Oznacza to, że zapisy w ZUS w zakresie „kapitału emerytalnego” uzależnionego od wpłaconych składek a następnie jego waloryzacja podczas emerytury to … delikatnie mówiąc, ściema. Dlatego składki ZUS to po prostu podatek jak każdy inny.
Mało tego… W grudniu 2012 Trybunał Konstytucyjny(!) uznał, że brak procentowej waloryzacji emerytur jest zgodny z konstytucją…
„W uzasadnieniu do orzeczenia sędzia sprawozdawca Andrzej Rzepliński podkreślił m.in., że „ustawodawca ma swobodę w kształtowaniu mechanizmu waloryzacji”. Dodał, że „zakres zabezpieczenia społecznego jest uzależniony od sytuacji ekonomicznej państwa”, a „zapewnienie równowagi budżetowej jest zasadą konstytucyjną”.”
Jak będzie w rzeczywistości zobaczymy. Nie ulega jednak wątpliwości, że liczba emerytów będzie się zwiększała, a liczba osób w wieku produkcyjnym malała. Dodatkowo nie wiemy też ile osób może jeszcze z Polski wyjechać. Istnieje zatem ryzyko, że jeszcze mniej osób będzie płaciło składki i podatki: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS.
Dlatego oparcie się tylko o wartość składek odprowadzonych do ZUSu wydaje mi się bardziej konserwatywne. To co wychodzi każdemu z Was na tej podstawie wydaje się być osiągalne w przyszłości. Nawet jeżeli z waloryzacją będzie słabo.
Jakby nie było, przyszłe emerytury tak czy tak pewnie nie będą zbyt wysokie ponieważ:
- Składka emerytalna wynosi tylko 20% wynagrodzenia brutto
- Długość życia wydłuża się: kapitał emerytalny dzielimy przez coraz większą liczbę lat emerytury
- Sytuacja demograficzna jest i będzie mało optymistyczna
Dlatego w ramach Strategii finansów osobistych warto zastanowić się nad samodzielnym, dodatkowym odkładaniem środków na emeryturę. W pierwszej kolejności na pewno warto skorzystać z korzystnych rozwiązań jeżeli chodzi o unikanie płacenia podatków przy użyciu takich produktów jak:
- IKE: Indywidualne Konto Emerytalne: nie płacimy podatków od zysku
- IKZE: Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego: płacimy mniejszy PIT a uzyskane w ten sposób środki możemy zainwestować na koncie w IKZE
W ramach IKE i IKZE mogą być użyte różne produkty:
- Depozyty bankowe
- Obligacje skarbowe
- Fundusze inwestycyjne
- Ubezpieczenia z funduszem kapitałowym
- Inwestowanie bezpośrednio na giełdzie oraz
- DFE: Dobrowolne fundusze emerytalne
Na temat powyższych produktów będę jeszcze pisał w przyszłości.
Uwaga: Powyższy artykuł umieściłem w ramach punktu numer jeden w sekcji: >>> Strona główna>>> Jak inwestować >>> Punkt 1. „Jak inwestować: moje cele i ograniczenia inwestycyjne„
A Wy co myślicie o Waszych emeryturach z ZUSu? Co Wam wychodzi z Waszych obliczeń? I jaką macie strategię w tym zakresie?
Powyższy artykuł powstał w ramach współpracy z firmą Skarbiec TFI
Skarbiec TFI umożliwia oszczędzanie na emeryturę w IKE oraz IKZE w ramach punktu trzeciego powyżej, czyli przy użyciu funduszy inwestycyjnych.
Szczegóły na ten temat możecie przeczytać klikając w poniższy baner (na dole strony macie przedstawione trzy modele portfeli inwestycyjnych do wyboru):
Inwestując przy użyciu funduszy inwestycyjnych warto pamiętać, że ponosimy z tego tytułu coroczną opłatę od zarządzania aktywami. Opłaty te różnią się w zależności od dokładnego profilu danego funduszu: można je sprawdzić w statucie danego funduszu. Oczywiście opłaty te zmniejszają naszą potencjalną stopę zwrotu. W przypadku funduszy akcyjnych mogą one wynosić w granicach 3/4% w skali roku.
Z drugiej strony dzięki inwestycjom przy użyciu TFI:
- Zazwyczaj uzyskujemy szeroką dywersyfikację ze względu na liczbę walorów oraz region w którym inwestuje dany fundusz inwestycyjny.
- Nie musimy poświęcać czasu na podejmowanie decyzji w które dokładnie spółki czy papiery wartościowe zainwestujemy.
Uwaga: to nie jest artykuł sponsorowany. To znaczy, że ja sam wybrałem temat „Jaka emerytura z ZUS?” oraz stworzyłem zawartość tego artykułu. Umowa o partnerstwie jest taka, że mogłem napisać na temat emerytury z ZUSu co tylko uznam, że warto napisać. I to właśnie powyżej zrobiłem.
Za podzielenie się moimi przemyśleniami otrzymam stałe wynagrodzenie.
W ramach współpracy ze Skarbcem TFI powstał jeszcze drugi artykuł: „Strategie przewidujące przyszłość gospodarki i giełdy: wskaźniki wyprzedzające koniunkturę w gospodarce„.
Krok po kroku: jak zarejestrować się na platformie skarbiec24.pl możecie zobaczyć na nagraniu poniżej:
Z kolei poniżej możecie zobaczyć krok po kroku jak zarejestrować się w programie emerytalnym Skarbca:



















50 komentarzy “Jaka emerytura z ZUS? Jak na własnym przykładzie policzyłem jaką będę miał emeryturę z ZUS?”
30/11/2015
MarekZajumali z OFE to i zajumają z IKE i z IKZE.
To kwestia czasu i wielkości zgromadzonych środków w tych programach. Nikt rozsądnie myślący nie ma już złudzeń. Dyspozycyjny TK wszystko przyklepie.
30/11/2015
ktośArtykuł dobrze pokazuje że lepiej korzystać z trzeciej drogi czyli ukrywania dochodów żeby nie płacić tych składek skoro i tak niewiele z tego będziemy mieli.
U mnie składka wynosi 341,6zł, skoro emerytura miał by być w takiej wysokości to lepiej nie podnosić tej składki tylko działać we własnym zakresie.
BTW a nie ma przypadkiem czegoś takiego jak emerytura minimalna analogicznie do wynagrodzenia minimalnego?
30/11/2015
ktoś@Marek
Też tak sądzę. Pisiory coś tam bełkocą o przywróceniu wieku emerytalnego ale nie dość że tego nie zrobią to jeszcze nie oddadzą tego co zajumał tusek i jeszcze położą łapska na tym co zostało. Wystarczy tylko to co chcą zrobić z kwotą wolną od podatku, nie dość że tylko 8 tys. to jeszcze podniesienie nie od razu tylko stopniowo. A jakiś pajac od kukiza obecną kwotę wolną chciał jeszcze obniżyć.
01/12/2015
ŁukaszDlatego ja prowadząc działalność w Polsce płacę tylko 80,00zł ZUS-u miesięcznie ( LEGALNIE – bez przenoszenia firmy za granicę itd ) i tak od 10 lat.
Zamiast wpłacać kasę do ZUS nabywam różne aktywa generujące mi stały dochód, akcje, nieruchomości itd.
Sam decyduję co zrobię ze swoją kasą i oszczędnościami emerytalnymi. U mnie w kieszeni są bezpieczniejsze :)
Cała masa moich znajomych robi dokładnie tak samo.
A NFZ świadczy nam takie same usługi niezależnie od tego czy wpłacamy do ZUS 80zł miesięcznie czy 5000zł :)
Pozdrawiam,
Łukasz
502740711
01/12/2015
Jasio1. Z IKE nie zabiorą bo tego jest zwyczajnie za mało, prędzej z kont bankowych.
2. Skarbiec jest słabym funduszem – nie daje żadnych korzyści z tytułu posiadania IKE, inne towarzystwa maja obniżone opłaty. Mam w Skarbcu, żałuję i zamierzam się przenieść.
01/12/2015
Adam 222Z pana danych wynika, że na ZUS płacimy prawie 1100 zł a na emeryturę idzie tylko 463 zł. Czyli reszta jest już na wstępie kradziona. I stąd niskie emerytury. Gdyby szła całość to mielibyśmy automatycznie dwa razy wyższe emerytury. Czyli po 40 latach pracy wynosiłaby ona 80% poprzednich zarobków.
Zawsze powtarzałem „Mniej kraść a będzie dobrze”. Niestety chciwi politycy myślą tylko jak dołożyć nowe podatki a nie jak mniej kraść.
Druga sprawa to przywileje emerytalne. Jedni je mają drudzy za nie płacą. To jest też nieuczciwe. I dlatego zwykły Kowalski dostanie później tylko 20% lub emeryturę minimalną.
01/12/2015
Michał Stopka@ Adam 222
Nie wiem czy można to nazwać „kradzieżą”. Pewnie w jakimś stopniu te pieniadze są marnotrawione bo państwo słabo gospodaruje podatkami, które Nam zabiera. A i ludzie wykorzystują czasem perfidnie to co daje im państwo.
Gdyby ta pozostała część, te 60% składki ZUS, też było na emeryturę, co by to oznaczało? Jak dzielone jest te pozostałe 600 zł?
1. Że nie ma państwowej służby zdrowia bo prawie 300 zł idzie na składkę zdrowotną: wydaje te pieniądze NFZ
2. Nie ma w ogóle możliwości pobierania renty: prawie 200 zł jest z tego składka rentowa
3. Nie można iść na zwolnienie lekarskie czy dłuższe chorobowe: ponad 50 zł jest tutaj składka
4. Nie ma odszkodowań jeżeli ktoś będzie miał wypadek w pracy: kolejna składka w wysokości prawie 50 zł
5. No i ostatnia składka: nie można iść na bezrobocie jeżeli ktoś straci paracę: znowu około 50 zł
@ ktoś
@ BTW a nie ma przypadkiem czegoś takiego jak emerytura minimalna analogicznie do wynagrodzenia minimalnego?
Co do zasady nie ma ponieważ w 1999 roku wprowadzono system kapitałowy, który opisałem powyżęj. Zbieramy kapitał emerytalny uzależniony od liczby wpłaconych składek. Potem go wypłacamy. Tak jak w banku: wpłaciliśmy X to potem możemy wypłacić X. Jak ktoś mało wpłaciły to ten X jest mały. No chyba, że ktoś zrobi ustawę, że pomimo tego, że mało wpłacił do banku, to może z niego wypłacić więcej. Bo to oznacza minimalna emerytura.
Natomiast obecne emerytury są jeszcze przyznawane na podstawie starego systemu: jeżeli ktoś pracował przed 1999 rokiem. I tutaj chyba jest jakaś emerytura minimalna bo wcześniej nie było systemu kapitałowego więc obecne emerytury w częśći punktu 1. „kapitał początkowy” nie zależą od wpłaconych składek.
Ale to może być dobry temat na oddzielny artykuł bo to bardzo ważna rzecz przy kolejnym artykule: który napiszę o ZUSie: „Obniżenie wieku emerytalnego: kiedy ZUS zbankrutuje”
01/12/2015
ŁukaszRMichał na pewno nie ma emerytury minimalne w systemie kapitałowym?
http://emerytura.gov.pl/wp-content/uploads/2014/03/20130626_przeglad.pdf
Strona 39:
„Gwarancja minimalnej emerytury oznacza, że jeżeli suma emerytur uzyskanych z obu filarów jest niższa od poziomu emerytury minimalnej, to różnica jest dopłacana z budżetu państwa.”
Tutaj znalazłem tylko przypadek, że osoba pracowała 4 lata przed 2000 rokiem:
Strona 69:
https://www.knf.gov.pl/Images/wysokosc_emerytur_w_nowym_systemie_emerytalnym_tcm75-4933.pdf
„Obliczona stopa zastąpienia względem przeciętnego wynagrodzenia wynosi 20,9% – oznacza to, że państwo musi dopłacić do emerytury minimalnej takiej osoby.”
I jeszcze na dodatek ta strona:
http://emerytura.gov.pl/system-emerytalny/pytania-i-odpowiedzi-system-emerytalny/
Pytanie: Ile muszę mieć wypracowanych okresów składkowych i nieskładkowych, aby przejść na emeryturę?
W nowym systemie emerytalnym liczba wypracowanych okresów składkowych i nieskładkowych nie wpływa na prawo do przejścia na emeryturę. Prawo to, według nowych zasad, przysługuje po spełnieniu przez ubezpieczonego wyłącznie jednego warunku, jakim jest osiągnięcie powszechnego wieku emerytalnego. Jednak w przypadku nieosiągnięcia kwoty minimalnej emerytury, aby ją otrzymać konieczne jest udokumentowanie co najmniej 25-letniego stażu pracy. Mogą się na niego składać okresy nieskładkowe w wymiarze nieprzekraczającym jednej trzeciej udowodnionych okresów składkowych. Powyższy wymagany staż pracy dotyczy mężczyzn, natomiast kobiety będzie obowiązywał od 2022 roku. Do tego czasu wymagana dla kobiet liczba udokumentowanych okresów składkowych i nieskładkowych będzie wzrastała – począwszy od 2014 r. – o jeden rok, co dwa lata, od obowiązującej obecnie liczby 20 lat.
Mógłbyś to jakoś zweryfikować?
01/12/2015
AnnaA jakie jest prawdopodobieństwo, że w dniu przejścia na emeryturę ZUS jeszcze będzie istniał?
Bo powiadają, że obecne wypłaty w 1/3 są wypłacane z budżetu, czyli ZUS dawno zbankrutował.
02/12/2015
Adam KZ tymi prognozami długości życia to bym uważał, bo te wszystkie „ulepszacze” żywności i toksyczne powietrze mogą dać o sobie znać w przyszłości.
Jeżeli natomiast chodzi o demografie i zwiększanie dzietności to ma to trochę znamiona piramidy finansowej. Po pierwsze więcej dzieci, to więcej emerytów co znowu będzie wymagało więcej dzieci. Po drugie zwiększa się nam wskaźnik obciążenia populacji bo mamy większą liczbę ludzi niepracujących.
Tutaj ciekawy wykres dla Australii http://3.bp.blogspot.com/-sNjbDPjoJK4/VjhHb-gABfI/AAAAAAAABn0/rVq21iZqvsk/s1600/PopFuture1.png
Ogólnie, żeby utrzymać dzisiejszy wskaźnik obciążenia populacji to Polska w 2100 roku by musiała mieć grubo ponad miliard osób :)
02/12/2015
RadekMam pytanie do pracodawców ( byznesmenów ) Polskich, kiedy zaczniecie płacic godziwe pieniądze. I nie mówcie o kosztach pracy bo na umowach smieciowych są małe koszty pracy i tak płacicie grosze.
W tym roku byłem z rodziną na wakacjach w karpaczu w hotelu gołębiewski i widziałem tam sporą ilosc bardzo drogich aut na polskich numerach ( polscy byznesmeni). Kilka osób rozpoznałem i wiem że mają kupe kasy prowadzą swoje firmy a płacą po 10 zł na umowie smieciowej albo zatrudniają ukraińców za 5 zł. Ludzie k….a ogarnijcie się jak nie będziecie godziwie płacic to demografia się nigdy nie odbuduje i jeszcze następni młodzi wyjadą plus fachowcy wyemigrują.
Czytałem artykuł o firmie PESA z Bydgoszczy jak zatrudniła 200 lub 300 spawaczy z ukrainy bo Polsce nie ma fachowców SĄ ALE NIE ZA 10 ZŁ NA GODZINE, NIKT ZA TO RODZINY NIE UTRZYMA. Pamiętajcie Ukrainiec też nie jest głupi dostanie polskie obywatelstwo i też wyjedzie dalej na zachód.
Mój kolega Rafał w zeszłym roku wrócił z irlandii do polski skuszony zarobkiem 4000 netto jak kierowca C+E. Oferta pracy była dobra, normalna praca 10 godzin dziennie umowa o prace, trasy po Polsce codziennie miał byc w domu. Dopiero jak wrócił do naszej Ojczyzny i przywitał sie z ( byznesmenami) polskimi to sie dowiedział że 4000 dostanie jak będzie jeździł na dwóch tarczach tacho plus magnes wróch jak trzeba oszukiwac. Ja pier…le co z wami jest ludzie, a później się wszyscy dziwią że kierowca Tira spowodował wypadek jak siedzi za kółkiem 16 godzin na dobę to chyba nietrudno o wypadek.
Rafał wku…wił się za dzwonił do irlandii do byłego pracodawcy i wrócił bez problemu, uzywa jednej tarczki, 600 euro na tydzien wpada jemu do kieszenii za 9 godzin pracy i powiedział że nigdy ale to nigdy nie wróci do polskich oszustów. Wrócił do Irlandii i zabrał ze sobą rodzinę ( żona i dwójka dzieci ) teraz będzie miał 3 dziecko, więc licząc jego i całą rodzine Polsce ubyło 5 osób.
POWTARZAM MOJE PYTANIE KIEDY W POLSCY ( BYZNESMENI ) ZACZNA UCZCIWIE PLACIC??????????????????????????????….
02/12/2015
tomekJa uważam że w Polsce potrzebne są taryfy branżowe.
W Niemczech takie taryfy funkcjonują i po prostu za mniej nie można pracownika zatrudnić. Są to taryfy godzinowe, lub odnoszące się do płacy za pełen etat. Prócz tego płaca minimalna 8,5E/h i jest kultura na linii pracownik-pracodawca. To nie jest kwestia widzimisie pracodawców. To jest PRAWO (i sprawiedliwość społeczna). Zamiast gadać o tym ze trzeba gospodarkę przestawić na innowacyjność i zwiększyć wartość dodaną produkcji, po prostu wyregulujcie poszczególne branże. Nagle okaże się że pracodawcy muszą konkurować również czymś innym niż tylko tanią siłą roboczą!
03/12/2015
jerzyrozważając symulację przyszłej emerytury z Zus trzeba wziąć pod uwagę jedno ograniczenie o którym tu chyba nie wspomniano, a mianowicie limit wpłat. Do ZUS idzie składka w wysokości 19,52% wynagrodzenia brutto, ale tylko do pewnej kwoty rocznie, której nie pamiętam. Po jej osiągnięciu składki nie są odprowadzane, co również ogranicza wysokość hipotetycznej emerytury.
03/12/2015
Radek@ tomek
Tomek zgadzam sie z toba w 100 %, albo jezeli tego nie robic to nie powinno sie wpuszczac ukraincow do nas. Jedyna sensowna branza gdzie moga oni pracowac jest rolnictwo bo dzieki temu mozliwe jest utrzymanie niskich cen owocow i wazyw. Tak robili kiedys z nami Niemcy, Holendrzy, Francuzi itd. Polacy w latach 90 pracowali na plantacjach w tych krajach i to bylo oplacalne dla plantatorow i calego kraju ( tanie zbiory owocow i wazyw dawaly mozliwosc niskich cen tych produktow).
A u nas ukraincy pracuje np: w samsungu we wronkach lub na strefach ekonomicznych. Obcy kapital dostaje dzialke uzbrojona za pol darmo, jest zwolniony z podatkow na dlugie lata i zatrudnia na umowach smieciowych ukraincow za pare zlotych na godzine.
JA SIE PYTAM GDZIE TU ZYSK DLA POLSKI?????.
03/12/2015
tomek@Radek
Nie zgadzam się w kwestii Ukraińców (i Białorusinów itd.). Są to ludzie natychmiast się aklimatyzujący do naszych warunków. Identyczna kultura, prawie identyczny język. Są bardzo wdzięczni że mogą tu żyć i są zadowoleni ze swojego życia w Polsce. Popieram ich przyciąganie. Młodzi Ukraińcy po polskich uczelniach pracują w wielkich miastach w korporacjach. Ukrainki opiekują się seniorami i dbają o domy i dzieci zamożniejszych Polaków. Mężczyźni z niższymi kwalifikacjami napędzają m.in. sektor budowlany. Oni stali się nam już niezbędni i bardzo dobrze. W ogóle nie powinniśmy ich traktować jak obcych. To nie araby czy bambusy z niekompatybilnych kręgów kulturowych i przeciętnie znacząco niższym IQ. Niemcy ich muszą ściągać bo nie połapali się wcześniej że trzeba ściągnąć Polaków(plus wpadli w pułapkę poprawności politycznej).
Natomiast taryfy dla poszczególnych zawodów powinny być. Najlepiej wprowadzać takie taryfy stopniowo i połączyć je z edukacją dualną. Np. pracownik przeszkolony w ramach dualnej edukacji zawodowej jest w wyższej taryfie. To powinny być kompleksowe rozwiązania. Wzorów na świecie jest sporo. Tu nie chodzi o wymyślanie nowych rzeczy tylko implementację sprawdzonych wzorów i stopniową przebudowę rynku pracy. Bo obecnie niestety jest wyzysk.
a Balcerowicz na to:
http://biznes.pl/kraj/balcerowicz-krytykuje-pis-kazdy-chce-wiecej-zarabiac/w08g5r
03/12/2015
Radek@ tomek
Zgodzę się z jednym, że ukraincy oprócz rolnictwa mogą jeszcze pracowac opiekując się starszymi i dziecmi i to tyle.
Należy pamiętac, że Polska podpisała wiele traktaków akcesyjnych przed otwarciem granic 1 maja 2004. A taki obywatel ukrainy pracuje w Polsce popełni przestępstwo np. skarbowe i co i nic bo nasza skarbówa nie ma podpisanych stosownych umów z ich urzędami, tam nie działają europejskie przepisy jest wolna amerykanka.
Co do studiujących obywateli Ukrainy się nie zgadzam ponieważ po ukończeniu studiów od razu z automatu może dostac obywatelstwo polskie czy Unii Europejskiej.
http://www.migrant.info.pl/jak-uzyskac-obywatelstwo-polskie.html
koszt dla budżetu naszego państwa dla jednego studenta
– studia lekarskie wraz ze specjalizacją to kilkaset tysięcy złotych
– studia informatyczne lub jakieś inżynierskie około 50-100 tys.
Tyle dopłaca budżet do każdego studenta studiów dziennych.
Student z ukrainy kończy sobie takie studia i zna komunikatywnie angielski, to co zrobi jeżeli będzie miał POLSKIE obywatelstwo. WYEMIGRUJE CZYM PRĘDZEJ NAWET NIE BĘDZIE W POLSCE SZUKAŁ PRACY bo dla niego Polska czy Wlk Brytania to jest to samo tylko Ukraina to jego ojczyzna.
A zagranica cenią polskich lekarzy, informatyków, inżynierów dostanie prace bez żadnych problemów.
Jeżeli chcesz z własnej kieszeni za to bulic kasę nie ma problemu, ale ja się na to nie zgadzam. Policz sobie ( mam dane z 2014 roku 15 tyś, 2015 rok 23 tyś) 20000 ( liczba studentów) x 100000 ( średni koszt studiów ) = 2300000000 słownie 2,3 mld zł. I jaki z tego zysk jest dla Polski żaden tylko strata minimum 2,3 mld zł. Demografie oni nie wspomogą, mieszkań nie kupią, w czasie studiów pracują w większości na umowach śmieciowych wiec finansów ZUS nie podreperują
Mieszkam w Irlandii i tu jak chcesz studiowac proszę bardzo opłata za rok studiów od 2,5 tys do 14 tyś euro za rok. Polacy kończą tu studia, ale zdecydowana większośc tu zostaje i idzie do pracy lub zakłada firmy i to jest ok.
Jest tu nie daleko ode mnie firma ericsson na starcie programista ( Java, C++ ) dostaje około 4-5 tys euro brutto na miesiąc i powiedz ile Ukrainców zostanie w Polsce gdzie na starcie dostaje programista 4-5 tyś brutto złociszy. Zostanie ich garstka w Polsce, jak chcą Ukraincy studiowac w Polsce to niech płacą albo podpiszą notarialnie że muszą odpracowac studia po ukończeni uczelni minimum 10 lat.
Pozdrawiam
03/12/2015
Radek@ tomek
wybacz pomyłkę w obliczeniach jest:
20000 x 100000 = 2300000000 (2,3 mld zł)
powinno byc:
23000 x 100000 = 2300000000 (2,3 mld zł)
pozdrawiam
06/12/2015
RadekDo Polskich pracodawców, obejrzyjcie sobie ten film 1:56 min:
https://www.youtube.com/watch?v=RmNlJS3ZbcU
I tera wiemy dlaczego Polacy emigruja.
06/12/2015
RadekFilm o brytyjskich pracodawcach, i wszystko jasne o emigracji.
Pamiętajcie ze polski wyjezdzaja ludzie którzy głównie mają prace a nie bezrobotni.
https://www.youtube.com/watch?v=DbSCtyu78rA
22/12/2015
AdamPo pierwsze pogratulować emerytury, 1500 to bardzo wysoka kwota, ale wiem że okupiona uczciwym rozliczaniem się z ZUSem.
Co do przyszłej emerytury to nie mam wątpliwości jak będzie wyglądać. Wszyscy w odpowiednim wieku (pewnie 70 lat) dostaną równy zasiłek, w wysokości obecnych 700-800 zł. Do tego jakieś darmowe leki (z tych najtańszych), oraz dopłaty do posiłków w barze mlecznym.
Innej możliwości nie ma, bo matematyki nie da się oszukać.
Tak więc jeśli ktoś myśli o emeryturze to niech spełni tylko minimalne wymagania, bo i tak nic więcej nie dostanie.
23/12/2015
RealistaTo ile lat masz praktyki zawodowej, Michale? Nie było kokosów chyba w ING….
23/12/2015
Michał StopkaOFE Pocztylion 2 lata
OFE ING 3 lata
Więc to co już mam w ZUS to nie najgorzej biorąc pod uwagę że to tylko 5 lat pracy. A prawdziwe pieniądze zarabiałem dopiero w ING przez te trzy lata.
Gdyby jednak były jakieś mega kokosy w OFE ING to bym teraz nie dorabiał na monetyzacji bloga ale żył tylko i wyłącznie z kapitału.
Z drugiej strony, jak na warunki polskie, nie narzekałem w OFE ING (chociaż to też była rekompensata za prace kilkanaście godzin dziennie).
Ale pieniądze nie są najważniejsze w życiu człowieka : ) Ważne jest przede wszystkim robić to co się lubi
24/12/2015
Marek@Michał
Ja rocznik 1974, emerytura z ZUS wg zestawienia z 31/12/2014 wynosi u mnie przy dalszej pracy do wieku emerytalnego-ok.2000zł. Także też nie mam kokosów ale cenię swoją pracę.
29/12/2015
moneygrabbingPrawda jest taka, że na emeryturę to trzeba samemu odkładać, szkoda tylko że nie ma w Polsce systemu, który by wspomagał oszczędzanie obecnie jaki istnieje nie jest idealny a po ostatnim skoku na kase (OFE) to trudno zaufać co się stanie jak znowu zabraknie pieniędzy w budżecie i rząd stwierdzi, że pieniądze na IKE nie należą do nas.
07/01/2016
kaizenwfinansachWitam
Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego z jednej strony propagujesz idee IKZE i IKE a z drugiej piszesz o oszczędzaniu i wzroście PKB. Może jestem niedouczony, ale według mnie te 2 rzeczy się wzajemnie wykluczają.
07/01/2016
Michał Stopka@ Nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego z jednej strony propagujesz idee IKZE i IKE a z drugiej piszesz o oszczędzaniu i wzroście PKB. Może jestem niedouczony, ale według mnie te 2 rzeczy się wzajemnie wykluczają.
Dlaczego?
07/01/2016
kaizenwfinansachBo poprzez IKE nie płacisz podatków -> jak nie płacisz podatków to państwo nie ma dochodów -> jak nie ma dochodów to jak ma wzrosnąć PKB ?
Popraw mnie jeśli gdzieś się pomyliłem.
12/01/2016
Adam K@kaizenwfinansach
PKB to wartość wszystkich finalnych dóbr i usług stworzonych w pewnym okresie czasu na terenie danego kraju. Płacenie podatków nie ma z tym związku. Szczególnie, że państwo nie potrzebuje podatków żeby finansować swoją działalność. IKE to doskonały przykład podatku (ulgi) jako zachęty do wykonania określonego pozytywnego działania (oszczędzanie).
12/01/2016
Michał Stopka@ kaizenwfinansach
Dokładnie, Adam K ma rację :)
Państwo zbiera podatki bo w zamian coś robi. Np. zbiera podatki aby były dostępne państwowe żłobki. Napisałem państwowe żłobki a nie bezpłatne żłobki bo nie ma czegoś takiego jak coś bezpłatne w wykonaniu państwa. Państwo nie ma własych pieniędzy. Ma tylko to co zabierze nam w formie podaktów/składek i różnego rodzaju opłat (np. mandaty).
To tak jakby powiedzieć, że państwo powinno wlepiać każdemy mandat za jazdę np. już powyżej 30 km na godzinę. Bo inaczej nie będzie miało wpływów z mandatów i będzie tragedia.
Oczywiście jest potrzebny pewien poziom zakresu działalności państwa ale pytanie, które wiele osób sobie stawia to: w jakim zakresie państwo powinno prowadzić działalność poprzez pobór podatków?
Podsumowując, pobór podatków nie ma znaczenia na PKB. To znaczy teoretycznie nie ma, bo jeżeli założymy, że pieniądze wydawane publicznie są marnotrawione jednak w jakimś stopniu, to przez opodatkowanie mamy mniejsze PKB. I w tym sensie IKE/IKZE bez podatku to dobre rozwiązanie: bo nie tylko nie zmniejsza PKB ale zwiększa bo obniża stopę opodatkowania.
12/01/2016
kaizenwfinansachGdzieś czytałem ,że PKB to dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja. Wedle tej definicji z IKZE/ IKE państwo nie ma dochodów w postaci podatku Belki. Nasze oszczędności na tych kontach są niejako „zamrożone” ( nie możemy tymi pieniędzmi swobodnie obrać). Moim zdaniem IKE/IKZE to jest „kość” którą rzucił poprzedni rząd, aby nie zarżnąć giełdy po przejęciu pieniędzy z OFE.
„Szczególnie, że państwo nie potrzebuje podatków żeby finansować swoją działalność.”
” Ma tylko to co zabierze nam w formie podaktów/składek i różnego rodzaju opłat (np. mandaty).” W dwóch różnych wypowiedziach 2 różne opinie.
Poza ty twierdzenie, że Państwo nie potrzebuje podatków aby finansować swoją działalność nijak nie może pomieścić mi się w głowie. Jeśli nie z naszych podatków to z czego ? Po co ministrowie mówią o uszczelnieniu VAT skoro nie podatki nie mają znaczenia.
12/01/2016
Michał Stopka@ Gdzieś czytałem ,że PKB to dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja. Wedle tej definicji z IKZE/ IKE państwo nie ma dochodów w postaci podatku Belki.
Coś w tej definicji jest nie tak, bo przy takiej konstrukcji np. liczylibyśmy dwa razy to samo. Na przykład dochody z pracy urzędników (1), a potem jeszcze raz dochody państwa, które przecież w części też idą na wynagrodzenia pracowników a one już były liczone w punkcie (1)
@ Poza ty twierdzenie, że Państwo nie potrzebuje podatków aby finansować swoją działalność nijak nie może pomieścić mi się w głowie. Jeśli nie z naszych podatków to z czego ?
Może być jeszcze dług w krótszym terminie, ale w dłuższym oczywiście są tylko podatki jako dochody państwa. No chyba, że państwo ogłosi bankructwo to wtedy długu nie musi oddawać.
Zresztą od długu trzeba płacić odsetki więc to też trzeba zapłacić z podatku.
Ale to mój domysł, trzebaby zapytać Adama K czy to miał na myśli :)
12/01/2016
kaizenwfinansacha który urzędnik przynosi dochód Państwu ? Pytam bo nie wiem i nie złośliwie.
12/01/2016
Michał StopkaNie, nie to miałem na myśli. Oczywiście żaden urzędnik nie przynosi dochodu.
Chodziło mi o ten Pana wór na PKB. To tak jakby chcieć policzyć jaki jest dług Pana podając taki wzór:
Zaciągnięcie długu + wydanie długu na wynagrodzenia. A zaciągnięcie długu to tylko zaciągnięcie długu.
Podobnie nie można uwzględniac przychodów z pracy i jednocześcnie dodawać do tego podatki pobrane przez państwo bo wtedy popełniamy błąd podwójnego liczenia. Ale to tylko mój domysł analizując powyższy wzór na PKB.
12/01/2016
Adam KIstnieją różne sposoby liczenia PKB. Ponieważ przychody muszą równać się wydatkom, możemy liczyć PKB od strony wynagrodzeń czynników produkcji, albo wydatkowej (C+I+G+X). GUS na przykład liczy PKB jako sumę wartości dodanej i VATu (i nie, to nie znaczy, że podnoszenie VATu zwiększa PKB ;) Wszystkie te sposoby dają mniej więcej tą samą wartość, której definicje podałem wcześniej. Większe PKB to większa wartość produkcji dóbr i usług.
@”W dwóch różnych wypowiedziach 2 różne opinie.”
Bierze się to stąd, że ja myślę o dobrach finansowych (pieniądze), a Michał bardziej mówi o realnych dobrach/usługach. Bardzo upraszczając można powiedzieć, że państwo ma drukarkę narodowych pieniędzy. Jak uzna, że coś trzeba zrobić, na przykład stworzyć armię, to ogłasza nabór i płaci państwowym pieniądzem. Jak „wydrukują” za dużo pieniądza (więcej niż gospodarka jest w stanie przyjąć) to muszą odpowiednią jego ilość z rynku usnąć, żeby nie było inflacji. Tutaj pojawiają się właśnie podatki i inne opłaty. Jako instrument stabilizacji waluty. Aspekt realny jest taki, że ci żołnierze mogliby pracować w usługach, a nie dla rządu (efekt wypychania). Trochę to nieintuicyjne, ale ma sens jak się pomyśli, że państwo jest źródłem pieniądza.
@”Po co ministrowie mówią o uszczelnieniu VAT skoro nie podatki nie mają znaczenia.”
Bo tutaj nawet nie chodzi o to, że ktoś nie płaci. Tutaj dochodzi do kradzieży, poprzez zwroty niby już zapłaconego podatku. Ktoś dostaje to co ty zapłaciłeś. I oczywiście podatki mają bardzo duże znaczenie, tylko nie w finansowaniu państwa ;)
12/01/2016
Adam K@”Oczywiście żaden urzędnik nie przynosi dochodu.”
Oczywiście, że przynosi bo tworzy usługi. Jak się jest bardzo prawicowym, to można mieć wątpliwości co do potrzeby tych wszystkich usług ;)
12/01/2016
Michał Stopka@ Adam K
Jak zatrudnimy armię pracowników, gdzie połowa z nich najpierw będzie kopała rów a druga połowa potem będzie go zasypywała to też stworzymy usługę tylko mam wątpliwości co do zasadności takich „uslug” :)
12/01/2016
Adam KZgadza się. Najgorsze jest to, że „usługi” posłów są wysoko wyceniane. Tylko, że teraz ocieramy się już o populizm. Marnotrawstwo nigdzie nie jest dobre. Jak się pomyśli to jest sporo dobrej roboty wykonywanej przez urzędników. Sektor prywatny by miał sporo do przejęcia i to nie byłby darmowe usługi. GUS podaje, że wartość dodana usług administracji publicznej za 2010 to 68 mld zł. To też pewne jakiś urzędnik policzył ;)
13/01/2016
kaizenwfinansachAdam K i Michał „Oczywiście, że przynosi bo tworzy usługi” Teraz to już w ogóle nie rozumiem. Czyli podnoszenie PKB można rozwiązać poprzez zwiększanie urzędników? To niech administracja państwowa zatrudni 1 mln urzędników i PKB będzie skakało z radości:P (na Kubie by się ucieszyli) Oczywiście jest to nieprawda bo PKB można zwiększyć poprzez zmniejszanie ilości urzędników :
1) Za każdego urzędnika administracji publicznej Państwo płaci 2 razy (raz płaci mu pensję a drugi raz w postaci ZUS i innych składek) Masz rację tutaj dziwna sprawa bo państwo opodatkowuje swoje pieniądze wypłacane urzędnikom. jednak tak samo jest z emeryturami i rentami.
2) jeśli płaci za urzędnika 2 razu to ma mniejszy dochód.
Czyli jedna ze składowych wzoru jest pomniejszana bo urzędnik publiczny pomniejsza dochód państwa. Zastępowanie urzędnika internetem ma wtedy sens. Inaczej państwo już dawno zamknęłoby epuap. Poza tym odbiegliśmy od meritum czyli IKZE i IKE.
13/01/2016
Adam K@”Czyli podnoszenie PKB można rozwiązać poprzez zwiększanie urzędników?”
Teoretycznie tak. Obecnie usługi administracji publicznej tworzą jakieś 5% PKB. Pytanie ile z tych usług jest naprawdę potrzebnych nam do szczęścia, a ile to „kopanie i zasypywanie rowów”. Może ten przykład jest trudniej zrozumieć bo w społeczeństwie panuje irracjonalne stwierdzenie, że urzędnicy to darmozjady, których utrzymuje z moich podatków. Więc pomyśl o nauczycielach, lekarzach i pielęgniarkach. Im też głównie płaci państwo i te usługi też wliczają się do PKB.
@”To niech administracja państwowa zatrudni 1 mln urzędników i PKB będzie skakało z radości”
Pod warunkiem, że zatrudnią bezrobotnych i będą wykonywać jakąś sensowną robotę. Więcej pracy, więcej usług, większe PKB. Jak tylko podniosą zarobki w administracji to będą wysysać ludzi z sektora prywatnego, czyli ogólnie PKB by się nie zmieniło. Sektor rządowy by rósł kosztem prywatnego.
@”Czyli jedna ze składowych wzoru jest pomniejszana bo urzędnik publiczny pomniejsza dochód państwa.”
Byłbym ostrożny z wyciągania z tych wzorów jakiś odkrywczych teorii dopóki nie zrozumiesz co się za nimi kryje. Na przykład PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport netto. Czyli co każda konsumpcja wlicza się do PKB? Nie. Wlicza się wartość sprzedanego chleba, ale już nie wlicza się wartość mąki użytej do jego produkcji (ale wlicza się taką zakupioną w sklepie przez konsumentów nie firmowych). Natomiast wyprodukowaną, ale niesprzedaną mąkę wlicza się do inwestycji. Tak samo jak niesprzedane ciastka. I jeżeli ktoś je kupi za rok, to już ta konsumpcja nie będzie wliczona do PKB, bo była wcześniej zaliczona do inwestycji (bo tak się określa zapasy magazynowe). Nie wlicza się też konsumpcja rzeczy z importu, zakup starego mieszkania (ale już nowe tak), używanego samochodu itd. Jak widzisz jest to trochę skomplikowane, dlatego o wiele lepiej korzystać z definicji „PKB to wartość wszystkich finalnych dóbr i usług stworzonych w pewnym okresie czasu na terenie danego kraju”. I jeszcze jedno niby proste równanie „przychody = wydatki”.
@”Za każdego urzędnika administracji publicznej Państwo płaci 2 razy (raz płaci mu pensję a drugi raz w postaci ZUS i innych składek)”
Nie, państwo płaci im raz za pracę, a potem odprowadzają od tego składki jak każdy normalny obywatel. Mają być zwolnieni z podatków?
13/01/2016
kaizenwfinansachJeśli dobrze zrozumiałem to co napisałeś to: Odchudzenie administracji przewalających papiery ( czyli „kopanie i zasypywanie rowów”) ma sens w przypadku przesunięcia tych ludzi z sektora publicznego do prywatnego.Przeniesie tych usług „nieproduktywnych” do internetu. Może to spowodować podwyżki tych „produktywnych” urzędników którzy będą mogli kupić więcej przysłowiowego chleba.
13/01/2016
Adam KZwiększanie produktywności ogólnie ma sens, nie ważne czy mówimy o urzędnikach czy nie ;) Natomiast trzeba pamiętać, że Ci niepotrzebni zostaną zwolnieni i będą musieli znaleźć sobie nowe zajęcie, więc w krótkim terminie może wzrosnąć bezrobocie i wynikające z tego obciążenia dla państwa. Czyli nie mówimy tutaj o podwyżkach dla produktywnych, ale na przykład o przesunięciu tych zwolnionych do wykonywania nowych usług. Może nawet znowu państwo ich zatrudni, patrząc na demografię będzie potrzeba dużo ludzi do opieki nad starszymi.
13/01/2016
kaizenwfinansachNo dobrze ale z tego co napisałem powyżej wynika, że mimo, że mamy problemy z dzietnością to w latach 2008-2012 przybyło 10% więcej urzędników. Może oznaczać to, że mamy problem z efektywnością czyli pośrednio z ma to wpływ na obniżenie PKB.
18/01/2016
TymonCiekawi mnie moja emerytura, ale nie wiem, czy opłaca mi się tracić czas na jej obliczenie… czy za tyle lat to będzie jeszcze aktualne?
18/01/2016
Michał StopkaJeżeli tylko nie będzie końca świata to tak opłaca się bo myślę, że będzie to jak najbardziej aktualne. Warto znać takie rzeczy bo mają duże znaczenie w Naszych decyzjach finansowych.
22/02/2016
maciak112Żadne wykresy, tabelki i wyliczenia do mnie nie przemawiają. Jestem młodą osobą i daleko mi jeszcze do emerytury, ale nie wierzę, żebym ją kiedykolwiek dostał. Jak sobie sam nie uzbieram to nic nie będę miał na starość. Dziękuje
21/03/2016
PatrykJako, że jestem młody liczę tylko na siebie, najchętniej nie płacił bym wcale podatków i sam zbierał na swoją emeryturę :)
14/07/2016
Karol B24Osoby będące na własnej działalności gospodarczej lub pracujące na najniższej krajowej, lepiej dla ich zdrowie aby nie otwierały listów których nadawcą jest ZUS. Bynajmniej tych opieczętowanych jako stan konta czy jakoś tak.. ;-) Płacimy ogromne pieniądze w postaci co miesięcznych składek do ZUS w ramach tej nie pisanej umowy a na koniec dostajemy jakieś ochłapy – może najlepiej nie zawracać sobie tym głowy…
25/07/2016
KrzysztofGdyby zus był firmą to już dawno by zbankrutował a że jest instytucją publiczną to dopłaca do niego rząd i tak się może kulać w nieskończoność dopóki będą mieli skąd brać. Ja na emeryture kompletnie nie liczę, ewentualnie to co dostanę potraktuję jako bonus. Trzeba inwestować samemu i mieć świadomość, że na Państwo nie można liczyć.
23/10/2016
SylwesterDrodzy rodacy emerytury będą małe bo:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/400-tys-zl-na-konferencje-ministra-z,186,0,2177210.html
09/03/2017
MonikaŻebym jeszcze dożyła emerytury. Podejrzewam, że za 20 lat to już nie będzie ZUSu. Jestem za tym, aby każdy odkładam pieniądze we własnym zakresie a nie płacił gruuubą kasę na ZUS. A Jeszcze sylwester dał dobry argument – rządzący w tych instytucjach przyznają sobie po kilkaset tysięcy premii! Szkoda gadać