Zróbmy z Polski drugi Londyn
Dwa tygodnie temu byłem z żoną u znajomych w Londynie. Cena metra kwadratowego mieszkania w lepszej dzielnicy to około 10 tys. funtów (!). Widać ogromną różnicę pomiędzy Polską a Anglią. Życie na luzie, bez stresów. Ludzie w sklepach uśmiechnięci. Znajomi są zaledwie od kilku lat w Londynie i już sporo odłożyli. Robią kariery w globalnych firmach. Są szanowanymi pracownikami. Przepaść w stosunku do tego co jest w Polsce. Nie wiem czy w ogóle będą chcieli wrócić do Polski. Bo niby do czego? Co tutaj w Warszawie mogą robić tacy ludzie? Za ile? I w sumie można zadać sobie pytanie co jeszcze tyle osób robi w ogóle w Polsce?
Tak mógłbym sobie pomyśleć, pewnie wiele osób tak myśli. Ale wiecie co? Przez cały wyjazd chodziła mi po głowie tylko jedna myśl: Zróbmy z Polski drugi Londyn, zróbmy z Polski drugi Londyn!
Ta myśl nie pojawiła się tam pierwszy raz bo o zmianie Polski mówię Wam już od bardzo dawna, ostatnio wspominałem o tym tutaj w wymiarze rynku kapitałowego: Struktura oszczędności Polaków: dlaczego tak mało oszczędności lokujemy na giełdzie? A dwa tygodnie temu tylko jeszcze mocniej to tam poczułem.
I jeszcze mocniej jestem przekonany do tego co mówię: Jeżeli nie musicie, zostańcie w Polsce. Pracujmy w Polsce, budujmy firmy w Polsce (!) Zróbmy z Polski drugi Londyn!
Jeżeli wyjechaliście obiecajcie sobie, że kiedyś wrócicie (!) Wydrukujcie sobie taką obietnicę i powieście nad łóżkiem. Zdobądźcie doświadczenie, zaróbcie kasę i wróćcie. Będziemy takich ludzi potrzebowali w Polsce (!) Razem zróbmy z Polski drugi Londyn
Warsztat Analityka Bartka Stempla
Bartka poznałem już jakiś czas temu. Niedawno skończył studia. Miał do wyboru imigrować do pracy za granicą. Lub pójść do pracy na etacie i zarabiać grosze robiąc rzeczy, które kompletnie go nie interesują. Postanowiłem więc, że mu pomogę bo dzięki temu chociaż jedna osoba mniej imigruje z Polski. I tak powstał projekt Bartka: WarsztatAnalityka.pl
Projekt który realizujemy razem z Bartkiem jest właśnie takim kolejnym krokiem aby z Polski zrobić drugi Londyn. Podkreślam wiele razy, że w dobie internetu znikają bariery. Ja jestem w Warszawie, Bartek w Kluczborku. Pomimo odległości tworzymy coś wspaniałego. Zróbmy z Polski drugi Londyn: to chcemy razem z Wami zrobić. Pokazać, że młoda osoba nie musi z Polski imigrować czy pracować za grosze.
To dlatego na grafice zaznaczyłem przeniesienie Londynu do Warszawy ale również do Kluczborka. I tak naprawdę każda miejscowość w Polsce może dołączyć do tej mapki… Wszystko zależy od Ciebie! Rozumiesz o czym mówię?

I tak szczerze hasło „zróbmy z Polski drugi Londyn” towarzyszy mi już dawno bo dążę Razem z Wami do tego już od dłuższego czasu. Poprzednim razem we wpisie: Bezpłatne szkolenie „Ważne wydarzenia potencjalną okazją inwestycyjną” pisałem Wam tak:
Marzenia są po to aby je spełniać
Jak wiecie mam kilka pomniejszych marzeń i jedno wielkie marzenie: Marzy mi się lepsza, piękna Polska.W związku z tym w ostatnich tygodniach przygotowuję dla Was kilka projektów:
- Były już Nasze październikowe spotkania w różnych miastach Polski (info tutaj).
- Parę dni temu Bartek Stempel uruchomił swojego bloga Warsztat Analityka (będzie jeszcze wpis gdzie wyjaśnię po co to robimy).
- Tworzę też dla Was cykl edukacyjny dziesięciu artykułów „Świadomy i aktywny inwestor giełdowy”.
- Będzie też kilka innych ważnych projektów ale na razie jest jeszcze za wcześnie aby o tym pisać
Jak więc widzicie stawiam na merytorykę i integrację. Chcę aby moja pasja, moje doświadczenie zawodowe i jako inwestor indywidualny stały się początkiem wielkiego ruchu społecznego w Polsce. Czegoś podobnego jak dokładnie 15 lat temu stworzyłem na SGH: Koło Naukowe Klub Inwestora. Tylko Klub Inwestora ma mały zasięg bo to tylko SGH a ja chcę aby tymi sprawami żyła cała Polska.
Bezpłatne szkolenie „Ważne wydarzenia potencjalną okazją inwestycyjną”
Właśnie dlatego też zapraszam Was do Warszawy 10 grudnia (sobota) na GPW na bezpłatne szkolenie „Ważne wydarzenia potencjalną okazją inwestycyjną”. Jest to szkolenie które ma być bardzo merytoryczne i jednocześnie integracyjne. Oprócz integracji w czasie szkolenia, po szkoleniu chętne osoby pójdą na piwo :)
Warsztat Analityka pierwszy wpis Bartka
Poniżej macie pierwszy wpis Bartka. Dokładnie taki sam znajdziecie tutaj: Warsztat Analityka: o mnie, o projekcie i mojej misji. Oczywiście zachęcam Was do regularnego odwiedzania strony Bartka. Zróbmy z Polski drugi Londyn! Bartek trzymam kciuki za Ciebie!
Bartek poniżej pisze o:
- Misja bloga
- Początki z inwestowaniem
- Niezbędnik inwestora: wiedza
- Wybór formy zarabiania na życie
- Misja bloga: wsparcie działalności Michała
- Coachingowe brednie
- Zmiany otaczającej nas rzeczywistości
- Wykład Pana Jacka Walkiewicza
- Mentor
- Misja bloga: Podsumowanie
- Motto mojego bloga
Misja bloga
W moim pierwszym wpisie przedstawię wam koncepcję, która przyczyniła się do powstania tego bloga. Opiszę jak postrzegana jest przeze mnie misja bloga i dlaczego powstał.
Początki z inwestowaniem
Na początek kilka słów o mnie: mam na imię Bartłomiej Stempel. Mieszkam w małym miasteczku: Kluczborku w województwie opolskim. Moja przygoda z finansami zaczęła się długo przed pierwszą transakcją. Początkowo przyglądałem się poczynaniom inwestycyjnym mojego taty. Z sentymentem wspominam piękną hossę do momentu kryzysu w 2007 r., człowiek mógł zainwestować kilka tysięcy. A za parę lat mógł za te pieniądze wybudować nawet nowy dom.
Notowania sprawdzało się na telegazecie. W momencie wzrostów na giełdzie rodzina nie miała dostępu do telewizora, bo tato sprawdzał co dzieje się na rynku. Każdy sen w końcu musi się skończyć. Przyszedł kryzys. Większość inwestorów z tzw. „ulicy” odłożyła swoje marzenia o wielkim sukcesie i zaczęła wieść normalne życie. Taka moja mała dygresja, jaki pogląd miałem na giełdę w początkowej fazie.
Pierwsze kroki na GPW postawiłem w 2010 r. poprzez uczestnictwo w IPO. Niestety dobrze trafiłem i zarobiłem kilkanaście procent na starcie. Kolejna transakcja też była dobra i może kilka kolejnych. Efektem tego było moje silne przekonanie, że wiem co robię i mam solidną wiedzę. Jak sami się domyślacie rynek bardzo szybko przywrócił mnie do porządku. Na szczęście obyło się bez dużej starty. Tylko swojego sukcesu już nie umiałem powtórzyć. Właśnie wtedy poszedłem po rozum do głowy i zacząłem szukać odpowiedzi. Najzwyczajniej zacząłem przykładać się bardzo mocno do zdobywania solidnej wiedzy.
Niezbędnik inwestora: wiedza
Gdzie zdobyć solidną wiedzę? Oczywiście, że na studiach. Przecież tysiące osób nie może się mylić… Z pewnością domyślacie się, że w tym momencie trafiłem na swoją pierwszą ścianę. Zapomniałem wam wspomnieć, że przez 3 lata studiowałem na kierunku humanistycznym. A po tych trzech latach przeniosłem się na ekonomię. Byłem niemalże pewny, że właśnie tam nauczą mnie inwestowania.
Jako pełnoprawny humanista bez zastanowienia wybrałem się na specjalizację związaną z metodami ilościowymi w makroekonomii. Jakbyście zobaczyli moją minę po pierwszym wykładzie, gdzie trzeba było coś policzyć…
Proszę, na studiach kazali robić zadania w Excelu! Policzyć magiczną Betę w modelu Sharpe’a (poprosiłem wtedy Panią Profesor na studiach, żeby pokazała mi cokolwiek związanego z giełdą). Dla osób mających delikatne pojęcie o matematyce to bułka z masłem. A dla humanisty to prawdziwy maraton.
Podsumowując, żeby nie przedłużać tego wątku. Na studiach poczytaliśmy trochę książek, rozwiązaliśmy kilka zadań. A o giełdzie czy finansach w rzeczywistości to nikt nie słyszał (O, przepraszam, mogliśmy pograć na Forexie na koncie demo!).
Na studiach nuda, więc postanowiłem poszukać szczęścia w internecie. Po przeglądnięciu kilkunastu stron w końcu natrafiłem na stronę Michała: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny. Patrzę „Inwestor Profesjonalny” czyli z pewnością musi mieć pojęcie o inwestowaniu. I znowu zderzyłem się z nadjeżdżającym pociągiem. Dlaczego?:
- analiza makro
- analiza demografii
- analiza spółek
- analiza wykresów
- analiza sprawozdań finansowych
- analiza wskaźnikowa
- modele
- polityka gospodarcza państwa
- budowanie kapitału
- poduszka finansowa
- itd…
Pierwsza myśl: „Nie, nie. Takie rzeczy tylko dla wybitnych jednostek”. Chociaż stwierdziłem, że jak na studiach coś liczyliśmy i umiałem po wielu próbach ogarnąć materiał: spróbuję ogarnąć stronę Michała. I działało to mniej więcej tak:
- jeden wykres, drugi, trzeci, osiemnasty
- sprawdzenie znaczenia wyrazów w internecie
- zakup szkolenia online łącznie ze stacjonarnym
- studiowanie dokładnie materiałów przez kilka miesięcy
- na szkoleniu stacjonarnym pojawiłem się dopiero po roku, bo chciałem dobrze przestudiować materiały ze szkolenia online (nie chciałem tracić swoich pieniędzy i czasu Michała)
Podczas nauki szkolenia online zaoferowałem swoją pomoc Michałowi. Chciałem poduczyć się praktycznych rzeczy. Porozmawiać z nim na skype, przedyskutować swoje wątpliwości dotyczące danej analizy. I mniej więcej tak rozpoczęła się cała moja znajomość z Michałem.
Wybór formy zarabiania na życie
Z pewnością większość z was po studiach miała ten sam dylemat co ja. Iść do pracy? Wyjechać do pracy za granicę? Czy może założyć własny biznes?
Zawsze chciałem pracować w biurze maklerskim na stanowisku analityka. Przeglądając oferty pracy związane z zarządzaniem przyprawiały mnie o dreszcze. Jakakolwiek oferta, która znalazła się w sieci, była to oferta z Warszawy. Oczywiście na stanowisko młodszego analityka wymagania: doświadczenie, zdanie egzaminu np. CFA lub Doradcy Inwestycyjnego. Jestem osobą, która uwielbia spokój, dlatego opcja przeprowadzki do dużego miasta musiała zostać odłożona na później. Musiałem poszukać innej alternatywy.
Wiele młodych osób emigrowało za granicę. Osobiście miałem okazję spróbować swoich sił w pracy za granica. I mogę śmiało powiedzieć, że nie jest to bułka z masłem. Przeważnie na początek dostajemy pracę przy taśmie lub w polu. To zależy gdzie wyjedziemy. Bez znajomości w innych branżach na start możemy liczyć tylko na takie opcje.
Ostatnią realną opcją było założenie własnego biznesu.
Misja bloga: wsparcie działalności Michała
Przeprowadziliśmy z Michałem setki rozmów dotyczących inwestowania, finansów, ekonomii, psychologii, gospodarki i przyszłości Polski.
Po tym wszystkim zdecydowałem, że założę mój mały, własny biznes. Wiedziałem, że będę robił to co uwielbiam. Dodatkowo będę mógł się rozwijać. I co ważne, przy okazji pomóc mniej doświadczonym osobom chcącym nauczyć się rzeczy związanych z finansami i inwestowaniem.
Ja już przebyłem swoją początkową drogę. Z chęcią zainwestuję czas i wysiłek, żeby pomóc innym. Chcę również aktywnie pomagać przy rozwoju działalności Michała. On był pierwszym który zaczął swoją misję na blogu. Ja chcę być drugą taką osobą. Przejąć od niego pałeczkę. Może z czasem będzie nas znacznie więcej. Dlatego zacznę pisać o prostszych rzeczach, tak żeby każdy mógł przejść swoją przygodę z finansami trochę łatwiej.
Po naszych długich rozmowach doszedłem do kilku wniosków:
- jeżeli czegoś nie zrobisz sam, nikt nie zrobi tego za ciebie
- pomagając biernie nie pomagamy „tak na prawdę”
- musisz dać coś od siebie, żeby otrzymać coś z powrotem
- powinniśmy stworzyć grupę osób, mających ochotę poszerzać i rozprzestrzeniać wiedzę o finansach przydatną dla nas wszystkich
- najlepszą zmianę w życiu jaką możemy zrobić to zmiana samych siebie
- wymagaj od siebie zanim zaczniesz wymagać od innych
Coachingowe brednie
Prawdopodobnie wielu z was może uważać, że powstała kolejna strona przedstawiająca coachingowe brednie. Nie, na tej stronie nie usłyszycie, że możecie wszystko: „wystarczy uwierzyć”. Żeby cokolwiek zmienić na stałe, trzeba ogromnego wkładu pracy. Mocnego emocjonalnego zaangażowania, bez tego będziemy tylko próbować. Teraz powstaje pytanie, jak odróżnić osobę niosąca pomoc od tej sprzedającej ładnie zapakowany bubel? Przytoczę wam sytuację, która niedawno się wydarzyła.
Ostatnio na wykopie Michał wrzucił fajny artykuł dla młodych adeptów finansów o tym jak rozpocząć inwestowanie. Opisał zawartość w bardzo przyjazny, zachęcający sposób. Żebyśmy nie bali się giełdy, próbowali swoich sił. Bo tak na prawdę giełda odzwierciedla sytuację ekonomiczną w kraju i nie tylko. I od razu pojawiły się głosy, że Michał jest akwizytorem, chcącym sprzedawać coachingowe brednie. Wyraził swoje pozytywne nastawienie, że można nauczyć się inwestowania. Niektórzy wyśmiali postawę Michała. Może próbowali wcześniej i rezultaty nie były zadowalające. A może wierzyli, że osiągną cuda na giełdzie „wystarczy uwierzyć”. Nie jestem od oceniania ludzi, ale chciałbym tutaj podkreślić, że nauka finansów to bardzo skomplikowany proces. Obejmujący bardzo wiele dziedzin między innymi takich jak:
- demografia
- ZUS
- sprawozdanie finansowe
- wycena spółek
- rynek pracy
- finanse publiczne
- polityka
- itd.
Jak nie mamy wiedzy w danym temacie i chcielibyśmy spróbować to jak mamy ocenić drugą osobę? Tak na prawdę to bardzo trudno odróżnić osobę, która ma dobre intencje od tej ze złymi. Jak nie sprawdzimy danej osoby to skąd mamy to wiedzieć? Po chwili padną głosy: „Oho, pewno chcę nas rąbnąć na kasę na początku i już będziemy wiedzieli, że oszust”. Niestety, takie jest życie. Bez prób nigdy nie będziemy wiedzieć czy coś jest złe czy dobre. To tak samo jak małe dziecko nie wie. My możemy jedynie się domyślać i polegać na opiniach innych ludzi. I na koniec chce zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem coachingu (tylko niektóre formy, które powstały u nas w Polsce delikatnie mówiąc groteskowe).
Zmiany otaczającej nas rzeczywistości
Zawsze zastanawiałem się jak możemy cokolwiek zmienić w naszym życiu lub w Polsce. Będąc ciągle negatywnie nastawionym? Przecież nawet nie podejmiemy próby. Znam jednak sporo młodych osób, którym chcę się coś zmienić w Polsce na lepsze. Wierzą, że może być lepiej. A co najważniejsze zostają w kraju i próbują swoich sił. Chociaż wszyscy dobrze wiem, że nie jest łatwo.
Konstruktywna krytyka tego co się dzieje w Polsce jest jak najbardziej wskazana. Żebyśmy mogli się rozwijać i patrzeć z innej strony na dany problem. Tylko czasami wydaje mi się, że jesteśmy podzieleni. I dyskusja polega na tym, że „moja racja jest najmojsza”, gdzie spotykamy się a argumentem: „moja jest mojsza niż twojsza”. Urywek filmu dzień świra świetnie przedstawia taką sytuację. Dlaczego o tym wspominam? Bo żeby cokolwiek w życiu zmienić, musimy zmienić przede wszystkim siebie.
Wykład Pana Jacka Walkiewicza
Tak jak Pan Jacek Walkiewicz mówił w swoim wykładzie, że większość z nas chce stabilizacji w życiu. Mamy mieć stabilną pracę, stabilne marzenia i stabilną ambicję. Tak żeby nie wychylać się za bardzo z tłumu. Bo co powiedzą rodzice? Co powiedzą znajomi, że tak na prawdę to w tym wieku już nie wypada. Największym paradoksem w tym wszystkim jest to, że kto to zrobi za nas? Kto spróbuje coś zmienić? Często wydaje mi się, że żyjemy w takiej krainie marzeń, która nazywa się „jutro” a co najzabawniejsze: czytamy codziennie karteczkę z napisem jutro i stosujemy się do niej przez cale życie.
Mentor
Mentor, ale jak to? Czasami wydaje mi się, że robimy dzisiaj masę rzeczy, żeby zarobić. Po prostu „ustawić się”. Gonimy za wyobrażeniem idealnego życia, takiego nr.1, gdzie wszyscy będą nam zazdrościć. Ekskluzywne wyjazdy za granicę, luksusowy apartament w dobrej dzielnicy, najszybsze auto w mieście. Pracujemy wyłącznie do zrealizowania obrazu w naszej głowie. Jak idealne życie powinno wyglądać.
Na nauki i mentora nie ma czasu. Przecież trzeba poświęcić swoją energię, czas, włożyć swoje szczere zaangażowanie. Słowo szczere nie jest tutaj przypadkowe. Bo relacja mentor-uczeń powinna taka być.
W tym miejscu mogę każdemu polecić, żeby znalazł dla siebie mistrza/mentora. Z uwagi na fakt, że to właśnie takie osoby mogą wnieść w nasze zainteresowania dużo dobrego. Rozwinąć nasze horyzonty, pogląd na dane sprawy związane z określoną dziedziną. Moim zdaniem życie nie powinno składać się tylko z odtwórczej pracy. Powinniśmy mieć okazję do rozwijania swoich umiejętności. Co w przyszłości przełoży się na dobro dla ogółu. Dzięki mentorowi mamy krótszą drogę do tzw. mistrzostwa, zastanówcie się sami czy chcecie wędrować na oślep? Czy może z przewodnikiem.
Moim zdaniem najlepiej rozwijamy się w momencie gdy nadajemy na tych samych falach z druga osobą. Jesteśmy w stanie pójść na ustępstwo wierząc w to, że nasz mistrz ma większe doświadczenie.
Kiedyś, żeby nauczyć się porządnie danego rzemiosła, musieliśmy spędzić długie lata na praktyce. Dzisiaj ciągle w biegu, na szybko, na wczoraj, na już. Ugoszczę Ciebie czytelniku znowu truizmem: „śpiesz się powoli”.
W tym momencie chciałbym podziękować Michałowi, że podjął się wyzwania przekazania mi swojej wiedzy (a uwierzcie mi, nie zawsze było łatwo).
I tak na zakończenie tego wątku, wiem, że wielu z was chciałoby odbyć podobną drogę. Przeważnie boimy się zapytać, poprosić o pomoc. Chociaż w życiu trafimy na różnych ludzi, pamiętajcie: „kto nie ryzykuje ten nie ma”.
Misja bloga: Podsumowanie
Podsumowując o czym będę dla was pisała na blogu?
- o podstawach inwestowania
- jak zebrać kapitał, który jest niezbędny do aktywnego inwestowania
- o psychologii w finansach
Będzie jeszcze wiele innych ciekawych tematów, których w tym momencie nie mogę wam zdradzić. Postaram się wam przybliżyć, niektóre etapy mojej drogi w nauce finansów. Jestem dopiero na początku swojej drogi, ale przyswoiłem już sporo wiedzy. Dlatego bardzo wiele osób będzie mogło ominąć pułapki na które wpadłem po drodze. I jak to mówi przysłowie „uczyć się na cudzych błędach”.
Jak sami możecie wnioskować, moja droga nie była schematyczna. Nie bylem dobry z przedmiotów ścisłych, nie poszedłem na początku na kierunek związany z finansami. Miałem spore braki w podstawowej wiedzy, a jednak wytrwałem w swoim dążeniu i kontynuuję swoją przygodę z finansami. Z pewnością napotkam na wiele różnych trudności po drodze, ale z dotychczas zdobytym doświadczeniem, będę mógł w lepszy sposób poradzić sobie z problemami.









32 komentarze “Zróbmy z Polski drugi Londyn (!) Warsztat Analityka”
24/11/2016
Warsztat AnalitykaPrzy tak odważnych pomysłach większość ludzi zacznie się śmiać. Tylko tak naprawdę nikt z nich nie podejmie próby. Lepiej wytykać błędy innych i starania. Niż samemu wystawić się na krytykę.
Jak sam dobrze wiesz Michał, mocno wspieram twoje działania. Mocno wierzę, że znajdą się osoby z podobnymi poglądami :)
24/11/2016
Michał StopkaBartek im więcej rozmawiamy na tematy które poruszam na mojej stronie tym bardziej to wszystko wydaje się do zrobienia :)
Myślę, że z Tobą będzie mi znacznie łatwiej zrealizować wiele rzeczy. A i czytelnicy pomogą.
24/11/2016
Michał StopkaNajpierw cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz.
Mahatma Gandhi
25/11/2016
hhJa chciałem zacząć inwestować, ale wtedy pojawił się nowy rząd i giełda zaczęła opadać. Wiem, że świat się nie ogranicza do Polski (Amerykańskie indeksy w miarę stabilnie rosną), ale tak by było prościej
25/11/2016
NINOo kurcze ;)… czego to już tu nad Wisłą mieliśmy nie mieć. Druga Japonia, Korea, Irlandia, Budapeszt a teraz Londyn.
To może taka refleksja. Jedną z autonomicznych części Londynu jest City. Zajmuje 2,9km2 i zatrudnia 1,1 mln pracowników (raptem 3,5% siły roboczej UK);choć ma tylko 8tys. mieszkańców. W 2015 dostarczył 66.5mld funtów podatków i składek do Brytyjskiego fiskusa (11% całej UK), co przy słabym funcie daje około 345mld złotych – czyli więcej niż polski fiskus zbiera podatków (bez składek) z całej Polski (312 tys. km2 i 16.5mln podatników).
Tymczasem nad Wisłą rodzi się idea – światła niczym zaćmienie księżyca, aby przy dochodach podatkowych 324mld PLN praktykować programy socjalne na 24mld PLN (7,4% dochodów); szlachetnie i dobrowolnie rozbudowywać szeregi emerytów – beztrosko nie zagłębiając się w koszty i jednocześnie z pogardą zwracać się do przedsiębiorców a giełdę traktować z finezją zamroczonego wódką NKWDzisty.
Tymczasem Michale piszesz:
„Cena metra kwadratowego mieszkania w lepszej dzielnicy to około 10 tys. funtów (!). Widać ogromną różnicę pomiędzy Polską a Anglią. Życie na luzie, bez stresów. Ludzie w sklepach uśmiechnięci.”
No a ja się pytam:”No jak to jest możliwe? no jak kurcze? No wyraźnie za małe podatki. Więcej doktryny DIVIDE ET IMPERA” https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziel_i_rządź
25/11/2016
Realista„Cena metra kwadratowego mieszkania w lepszej dzielnicy to około 10 tys. funtów”
Nic czego moglibyśmy zazdrościć. Jak zarabiają tam 5000-6000 funtów ci których na takie m2 stać.
Dokładnie taki przelicznik jak u nas.
Moim zdaniem nie ma co zachwalać Anglii. Inny świat inny system (rimmland, handel zamorski, kolonie, grabieże, globalizm…) Taka tak Michale inny świat ale kreowany położeniem geograficznym i historią.
A te uśmiechy to sztuczne amerykańskie. Wierz mi. Wcale nie są szczęśliwsi ci ludzie tam. To tylko na pokaz.
Co do wieku emerytalnego i pokwikiwań że obniżają. No cóż, już jest mowa o emeryturach obywatelskich. Wszyscy dostaną jednakowe emerytury podstawowe plus to co odłożą w prywatnych programach emerytalnych. Będzie taki emerytalny komunizm w kapitaliźmie;) Nie da się od tego uciec, Michale przy bogacącym się społeczeństwie bez dzieci i imigrantów:)
25/11/2016
Tomasz WaszczykSuper pomysł. Ja mogę pomóc z analizami danych. Róbmy tak żebyśmy byli mądrzejsi a nie narzekali!!!!!
@Michał zadzwonię i porozmawiamy, teraz mam dużo pracy na emigracji..
25/11/2016
WituP. Michale uwielbiam Pańską postawe, patriotyzm i chęć zmiany na lepsze. Sam po prawie rocznym pobycie w Londynie wracam do Polski bo wydaje mi się że będę więcej w stanie zdziałać w naszym pięknym kraju. Jednak chciałbym kilka faktów przytoczyć:
1) Ludziom w Anglii żyje się o wiele prościej – za niezbyt stresującą pracę mogą sobie pozwolić na około 3 x więcej, 3x więcej bo jednak cena wynajmu mieszkań/pokoi biję tu na głowę, pozostałe dobra konsumpcyjne na podobnych poziomach do Polskich. Drugim argumentem jest to że nie ma obawy przed stratą pracy bo jest tu tyle pracy że naprawdę nawet osoba niezaradna życiowo coś znajdzie…
2) Dużo przyjaźniejsze urzędy, środowisko dla przedsiębiorców.
a) kwota wolna od podatku 11 tys. GBP około 55 tys. zł. Za nim zacznie się tu płacić podatki na prawdę można rozwinąć firme.
b)Dużo łagodniejsza forma ZUS’u
c) potężne wsparcie urzędów, pozwolę sobie przytoczyć historię którą słyszałem od znajomego który poszedł do urzędu skarbowego tu w Anglii:
„Czekając na swoją kolej słyszałem rozmowę jednego przedsiębiorcy z urzędnikiem, i się pytał co mogę tu zrobić żeby zapłacić mniejszy podatek. W Polsce urzędnik by na przedsiębiorcę po takim pytaniu w najlepszym przypadku potraktował dziwną miną a w najgorszym zesłał najrozmaitsze kontrole… Natomiast miła Pani podpowiedziała facetowi co należy zrobić aby 'zoptymalizować’ takowy podatek”.
d) Dużo przejrzystrze prawo przykład: działalność można założyć w 30 min przez internet
I wiele wiele innych….
Polska biednieje przez to, że pieniądz z obrotu ucieka w takim sensie że ludzie liczą się z każdym groszem i zamiast wydać 15 zł na obiad to wolą sobie sami ugotwać za 10 zł na 2 dni. Jest tak dla tego że koszt alternatywny ugotowania obiadu dużo bardziej przewyższa cene w restauracji aniżeli ich zarobki połączone z ceną produktów i czasem na przygotowanie – jest to jeden z wielu takich przypadków.
Dlatego WRACAĆ do ojczyzny wydawać tu pieniądzę tworzyć nowe stanowiska pracy włączać sie do przyrostu PKB, być specjalistą w swojej dziedzinie a napewno będzie sie nam w POLSCE wszystkim żyło lepiej.
Na zakończenie uważam że osoby myślące że w Polsce trzeba mieć kontakty, plecy, dawać łapówki i byc nie wiadomo jakim bandziorem – nie wiedzą o czym mówią, bo wolą być w swojej strefie komfortu szukając wymówek, bojąc się podjąć ryzyko.
25/11/2016
LukaszOjoj… ale optymizm. Wychodzący od kogoś kto tylko był w Londynie przejazdem. Z perspektywy kogoś kto pracuje tu od 10 lat wygląda to mniej więcej tak:
1) Londyn jest brudny i niebezpieczny
2) Ceny nieruchomości odpowiadają mniej więcej zarobkom choć ostatnie lata to już rośnie bańka. Nie rozumiem dlaczego Autor się cieszy że cena jest 10k za m2.
3) Ludzie wiecznie się spieszą. Zapraszam do metra o 8 rano
4) Praca dobrze płąci ale też wymaga dużo. Plus dla większości dochodzą dojazdy także w domu nie ma corpoludków od rana do wieczora
5) Prawie wszystko jest tańsze w relacji do zarobków niż w Polsce. Zarabia i oszczędza się tutaj ale też tutaj się wydaje. PRzeliczanie na złotówki nie ma sensu.
6) Londyn to nie UK, to takie państwo – miasto o innych realiach i cenach. Cena klitki w Lodynie jest wyższa niż dworku na północy albo zamku w Szkocji.
7) Ludzie w sklepach uśmiechnięci bo prawo stoi po ich stronie i mentalność pracodawców inna. U nas nadal pokutuje postkomunistyczne myślenie, karcenie przedsiębiorczości i kombinowanie
8) Polska giełda nie umywa się do angielskiej. Inwestuje na obu generalnie inwestując w bezpieczne duże spółki generujące dywidendy. W UK są stabilne i generują przewidywalne wypłaty. w Polsce jestem -20% po 5 latach (TPSA, KGHM itd) a dywidendy ustala się dowolnie raz do roku.
26/11/2016
RealistischMałe, zazwyczaj jednoosobowe interesy oparte o blog w języku polskim, jakiś prosty produkt cyfrowy, afiliację, marketing internetowy na lokalnym rynku. Tym w skali całego kraju nie zbudujemy potęgi. Po prostu to nie może się wydarzyć.
Trzymam kciuki za Pana i Pana ucznia. W skali mikro jesteście w stanie dobrze żyć, ale nie tędy droga do zamożności w skali makro i globalnej pozycji porównywalnej z UK, Danią, Szwecją, Koreą Południową i innymi gospodarkami, do których uwielbiamy się porównywać.
Potrzebujemy lokomotyw pokroju takich firm jak Novo Nordisk, Samsung, IKEA, itp., a nie tylko więcej marketingu internetowego zorientowanego od początku na polskiego czytelnika. To nic nie zmieni w skali makro.
Chciałbym się mylić. Chciałbym nie być taki krytyczny. Chciałbym podzielać Pana optymizm. Pozdrawiam.
26/11/2016
zMichał Stopka@ Realistisch
@ Małe, zazwyczaj jednoosobowe interesy oparte o blog w języku polskim, jakiś prosty produkt cyfrowy, afiliację, marketing internetowy na lokalnym rynku. Tym w skali całego kraju nie zbudujemy potęgi. Po prostu to nie może się wydarzyć.
Trzymam kciuki za Pana i Pana ucznia. W skali mikro jesteście w stanie dobrze żyć, ale nie tędy droga do zamożności w skali makro i globalnej pozycji porównywalnej z UK, Danią, Szwecją, Koreą Południową i innymi gospodarkami, do których uwielbiamy się porównywać.
Potrzebujemy lokomotyw pokroju takich firm jak Novo Nordisk, Samsung, IKEA, itp., a nie tylko więcej marketingu internetowego zorientowanego od początku na polskiego czytelnika. To nic nie zmieni w skali makro.
Chciałbym się mylić. Chciałbym nie być taki krytyczny. Chciałbym podzielać Pana optymizm. Pozdrawiam.
Michał STopka @ Dokładnie tak, zgadzam się z Panem. Ale jest jedna ważna rzecz, które Pan nie zauważa. To co My robimy ma/będzie miało pozytywny efekt nie tylko dla Nas w wymiarze finansowym ale też przede wszystkim ma mieć taki wymiar dla innych w Polsce. A to już ma ogromne znaczenie bo My nie jesteśmy jakąś tam firemką/blogerami mówiącymi o marketingu, czy oszczędzaniu pieniędzy. My mówimy o sercu gospodarki: inwestowaniu, pomnażaniu pieniędzy, spółkach giełowych, bizensie itd. To co My zarobimy przy okazji to jest niejako efekt uboczny Naszego działania. To na czym mi bardzo zależy to aby Nasza wiedza przełożyła się pozytywnie na miliony Polaków, setki tysięcy firm w Polsce. No i na polityków. To co robią a czego nie robią. A to już ma ogromne znaczenie w skali PKB całego kraju. Proszę zobaczyć tutaj co staram się tworzyć: http://www.michalstopka.pl/bezplatne-szkolenie-wazne-wydarzenia-potencjalna-okazja-inwestycyjna/ To dopiero namiastka moich działań które mają mieć ogromne przełożenie w skali makro na Naszą polską gospodarkę.
To dlatego jestem optymistą. Kluczem jest odpowiednia perspektywa, koncepcja, strategia. Ja nie myślę tylko w skali mojego małego biznesu. Ale jak moje działania mogą się przełożyć na całą gospodarkę i Polskę.
Niemożliwe? Proszę dać mi trochę czasu.
@ hh
@ Ja chciałem zacząć inwestować, ale wtedy pojawił się nowy rząd i giełda zaczęła opadać. Wiem, że świat się nie ogranicza do Polski (Amerykańskie indeksy w miarę stabilnie rosną), ale tak by było prościej
Michał STopka @ Ale jakie to ma znaczenie? Proszę zobaczyć na kurs JSW. Tak naprawdę wszystko może być niebywąłą okazją inwestycyjną tylko trzeba mieć wiedzę, doświadczenie, budować kapitał aby takie okazje starać się wykorzystywać. Co może potencjalnie być a co nie taką okazją:
@ NINO
@ o kurcze ;)… czego to już tu nad Wisłą mieliśmy nie mieć. Druga Japonia, Korea, Irlandia, Budapeszt a teraz Londyn.
Michał STopka @ Tak szczerze to zastanawiałem się czy nie napisać zróbmy z Polski drugą Polskę ale to za wcześnie. Dopiero jak to zrobimy, inne kraje będą mogły tak mówić. Na razie musi wystarczyć drugi Londyn. W znaczeniu londyńskiego city: rynek kapitałowy, i Londynu jako poziomu zarobków/życia wersus Polska.
@ To może taka refleksja. Jedną z autonomicznych części Londynu jest City. Zajmuje 2,9km2 i zatrudnia 1,1 mln pracowników (raptem 3,5% siły roboczej UK);choć ma tylko 8tys. mieszkańców. W 2015 dostarczył 66.5mld funtów podatków i składek do Brytyjskiego fiskusa (11% całej UK), co przy słabym funcie daje około 345mld złotych – czyli więcej niż polski fiskus zbiera podatków (bez składek) z całej Polski (312 tys. km2 i 16.5mln podatników).
Tymczasem nad Wisłą rodzi się idea – światła niczym zaćmienie księżyca, aby przy dochodach podatkowych 324mld PLN praktykować programy socjalne na 24mld PLN (7,4% dochodów); szlachetnie i dobrowolnie rozbudowywać szeregi emerytów – beztrosko nie zagłębiając się w koszty i jednocześnie z pogardą zwracać się do przedsiębiorców a giełdę traktować z finezją zamroczonego wódką NKWDzisty.
Michał STopka @ No własnie tego mi brakowało. Takiego obrazowego spojrzenia. I to zmienimy. W zakresie postrzegania jak opisane powyżej.
@ No a ja się pytam:”No jak to jest możliwe? no jak kurcze? No wyraźnie za małe podatki. Więcej doktryny DIVIDE ET IMPERA” https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziel_i_rządź
Michał STopka @ Świetny link. Dziękuję. Pomysł jak to zmienić w Polsce? Bo to chyba jest cecha narodowa.
@ Realista
@ Moim zdaniem nie ma co zachwalać Anglii. Inny świat inny system (rimmland, handel zamorski, kolonie, grabieże, globalizm…) Taka tak Michale inny świat ale kreowany położeniem geograficznym i historią.
@ Co do wieku emerytalnego i pokwikiwań że obniżają. No cóż, już jest mowa o emeryturach obywatelskich. Wszyscy dostaną jednakowe emerytury podstawowe plus to co odłożą w prywatnych programach emerytalnych. Będzie taki emerytalny komunizm w kapitaliźmie;) Nie da się od tego uciec, Michale przy bogacącym się społeczeństwie bez dzieci i imigrantów:)
Michał STopka @ Musimy, nie mamy wyboru. Na wszystko jest sposbó, trzeba go znaleźć.
@ Tomasz Waszczyk
@ Super pomysł. Ja mogę pomóc z analizami danych. Róbmy tak żebyśmy byli mądrzejsi a nie narzekali!!!!!
Michał STopka @ Właśnie!
@ Witu
@ P. Michale uwielbiam Pańską postawe, patriotyzm i chęć zmiany na lepsze. Sam po prawie rocznym pobycie w Londynie wracam do Polski bo wydaje mi się że będę więcej w stanie zdziałać w naszym pięknym kraju. Jednak chciałbym kilka faktów przytoczyć:
Michał STopka @ Dziękuję :)
@ 1) Ludziom w Anglii żyje się o wiele prościej – za niezbyt stresującą pracę mogą sobie pozwolić na około 3 x więcej, 3x więcej bo jednak cena wynajmu mieszkań/pokoi biję tu na głowę, pozostałe dobra konsumpcyjne na podobnych poziomach do Polskich. Drugim argumentem jest to że nie ma obawy przed stratą pracy bo jest tu tyle pracy że naprawdę nawet osoba niezaradna życiowo coś znajdzie…
2) Dużo przyjaźniejsze urzędy, środowisko dla przedsiębiorców.
a) kwota wolna od podatku 11 tys. GBP około 55 tys. zł. Za nim zacznie się tu płacić podatki na prawdę można rozwinąć firme.
b)Dużo łagodniejsza forma ZUS’u
c) potężne wsparcie urzędów, pozwolę sobie przytoczyć historię którą słyszałem od znajomego który poszedł do urzędu skarbowego tu w Anglii:
„Czekając na swoją kolej słyszałem rozmowę jednego przedsiębiorcy z urzędnikiem, i się pytał co mogę tu zrobić żeby zapłacić mniejszy podatek. W Polsce urzędnik by na przedsiębiorcę po takim pytaniu w najlepszym przypadku potraktował dziwną miną a w najgorszym zesłał najrozmaitsze kontrole… Natomiast miła Pani podpowiedziała facetowi co należy zrobić aby ‚zoptymalizować’ takowy podatek”.
d) Dużo przejrzystrze prawo przykład: działalność można założyć w 30 min przez internet
I wiele wiele innych….
Michał STopka @ No to dlaczego tego w Polsce nie wprowadzimy? Edukujmy się, działajmy razem, bo to początek czegokolwiek. Po prostu wprowadźmy to!
@ Lukasz
Michał STopka @ Punkt 1-7 wprowadźmy to w Polsce
@ 8) Polska giełda nie umywa się do angielskiej. Inwestuje na obu generalnie inwestując w bezpieczne duże spółki generujące dywidendy. W UK są stabilne i generują przewidywalne wypłaty. w Polsce jestem -20% po 5 latach (TPSA, KGHM itd) a dywidendy ustala się dowolnie raz do roku.
Michał STopka @Właśnie pracuję aby zmienić punkt numer 8 w Naszej Polsce
„Świadomy i aktywny inwestor giełdowy” http://www.michalstopka.pl/struktura-oszczednosci-polakow/
26/11/2016
RealistischTrzymam kciuki. Pozostaję jednak sceptyczny. Obawiam się, że utożsamia Pan ekscytację rozwojem własnego bloga / jednoosobowej działalności w polskim internecie z rozwojem polskiej gospodarki. Wydaje się, że przecenia Pan też rolę analizowania i handlowania papierami wartościowymi – to nie jest źródło bogactwa całych narodów. Jednostek lub niewielkich grup tak, całych narodów, szczególnie na etapie emerging economy, niestety nie. Chętnie będę obserwował, jak udaje się Panu wpływać na losy kraju. Szkoda że taki talent i optymista nie założył firmy, która zatrudnia ludzi na ambitnych, dobrze płatnych stanowiskach, rozwija i eksportuje produkty konkurencyjne w skali globu i reinwestuje w Polsce, również w przedsięwzięcia na dużą skalę typu CSR czy charity. Na razie tylko pisze Pan w tym duchu. Może kiedyś będzie z tego coś więcej… Życzę powodzenia.
26/11/2016
Yarsłodko jest mieć marzenia :-)
…był kiedyś taki Madziar, Atilla sie nazywał; plany miał. Ale wziął sobie niejaką Ildę za żonę. Ildę z Bingen. Ta, za namową biskupów, wlała mu co trzeba do kielicha i takoż w noc poślubną ducha oddał. Ilda świętą została i czczona jest za swą „cnotę”.
Panie Marcinie, najprościej będzie, jeśli zaproponuje Pan Chińczykom zrobienie strefy niskopodatkowej w sercu Unii. Inwestycje i wszelakie dobra spłyną nad Wisłę. Obawiam sie jednak, iż w dzień po ogłoszeniu Pana planu snajper Pana uświadomi.
W najlepszym razie kilku smutnych panów wyjaśni Panu, że psuje Pan im interes. Osobiście usłyszałem dwa takie przypadki.
Z innej beczki: z City (po Panama Papers) ucieka kapitał; podobno juz bilion USD wypłynął. Brexit sie do tego też dokłada. To nie są przypadki – ten kapitał gdzieś się przenosi. Kto wie gdzie, ten może zarobi.
26/11/2016
Michał Stopka@ Realistisch
@ Obawiam się, że utożsamia Pan ekscytację rozwojem własnego bloga / jednoosobowej działalności w polskim internecie z rozwojem polskiej gospodarki. Wydaje się, że przecenia Pan też rolę analizowania i handlowania papierami wartościowymi – to nie jest źródło bogactwa całych narodów.
Jak długo czyta Pan mojego bloga?
Analiza/handel papierami wartościowymi to zaledwie część zagadnień które poruszam na blogu. Ale i ten aspekt ładnie można powiązać z podwojeniem wynagrodzeń w Polsce. Proszę zobaczyć np. na ten wpis:
„Wycena DCF firmy Fabryka Form: dlaczego warto być przedsiębiorcą i jak podwoić w Polsce wynagrodzenia i PKB”
http://www.michalstopka.pl/jak-podwoic-pkb-analiza-i-wycena-dcf-firmy-fabryka-form-czyli-dlaczego-warto-byc-przedsiebiorca-konkurs-z-nagrodami/
Kluczem do podwojenia PKB Polski jest między innymi to co podłapał też Premier Morawiecki a ja pisałem o tym już dawno tutaj:
Jak podwoić wynagrodzenia i rozwiązać wszystkie problemy Polski? Podwoić PKB! Kluczem… Twoje oszczędności i finanse osobiste!
http://www.michalstopka.pl/jak-podwoic-polskie-pkb-cz-1-kluczem-twoje-finanse-osobiste/
Tutaj znajdzie Pan zakres tematyczny który poruszam na mojej stronie:
Spis treśći
http://www.michalstopka.pl/spis-zagadnien/
@ Yar
@ najprościej będzie, jeśli zaproponuje Pan Chińczykom zrobienie strefy niskopodatkowej w sercu Unii. Inwestycje i wszelakie dobra spłyną nad Wisłę. Obawiam sie jednak, iż w dzień po ogłoszeniu Pana planu snajper Pana uświadomi.
W najlepszym razie kilku smutnych panów wyjaśni Panu, że psuje Pan im interes. Osobiście usłyszałem dwa takie przypadki.
Ale nic tak nadzwyczajnego nie trzeba robić. Wystarczy, że spora część społeczeństwa zrozumie skąd biorą się wynagrodzenia w firmie. I jak w takim razie sprawić aby firmy mogły płacić spore wynagrodzenia.
@ Z innej beczki: z City (po Panama Papers) ucieka kapitał; podobno juz bilion USD wypłynął. Brexit sie do tego też dokłada. To nie są przypadki – ten kapitał gdzieś się przenosi. Kto wie gdzie, ten może zarobi.
Mam nadzieję, że do Polski przeniesie się jak najwięcej :)
27/11/2016
Yar@Michał Stopka
„Ale nic tak nadzwyczajnego nie trzeba robić. Wystarczy, że spora część społeczeństwa zrozumie skąd biorą się wynagrodzenia w firmie.”
To oksymoron chyba? „nic nadzwyczajnego” contra „spora część społeczeństwa zrozumie” :-)
Mówię to jako marzyciel, wykształciuch i praktyk, który prowadził spore firmy złożone w 100% z wykształciuchów: Zasada Pareto jest Panie Marcinie nieobalalna.
To właśnie z jej powodu ludźmi się zarządza; ustrój nie ma znaczenia.
…ale z przyjemnością życzę sukcesu osobistego :-)
27/11/2016
Michał Stopka@ Yar
@ To oksymoron chyba? „nic nadzwyczajnego” contra „spora część społeczeństwa zrozumie” :-)
Mówię to jako marzyciel, wykształciuch i praktyk, który prowadził spore firmy złożone w 100% z wykształciuchów: Zasada Pareto jest Panie Marcinie nieobalalna.
To właśnie z jej powodu ludźmi się zarządza; ustrój nie ma znaczenia.
@ Dokładnie to miałem na myśli. Dlatego napisałem spora część społeczeństwa a nie większość czy całość. Te 20% społeczeństwa zgodnie z zasadą pareto, te osoby od których w głównej mierze zależy to co dzieje się w gospodarce, państwie, Polsce. Liderzy opinii.
27/11/2016
RealistischObiecuję, że ostatni raz się wypowiadam. Nie chcę psuć pogodnej atmosfery.
Trzeba jednak umieć złapać skalę. O tym, ile zrobili dla rozwoju polskiej gospodarki, mogą mówić np. Janusz Filipiak (Comarch) czy Wiesław Żyznowski (Mercator Medical). Tacy ludzie, niekoniecznie tylko prezesi spółek giełdowych, bez fanfar BUDUJĄ biznesy większe niż oni sami, z regionalnymi i globalnymi ambicjami. Nie piszą o tym. Nie handlują papierami wartościowymi. Robią to. Podejmują prawdziwe ryzyko biznesowe, zatrudniają ludzi, inwestują dając zarobić poddostawcom, rozwijają biznes w kierunku międzynarodowej ekspansji, etc.
Takich liderów potrzebujemy, żeby Polska się zmieniała na lepsze. Nie więcej blogerów i hipsterów, których największym osiągnięciem jest to, co napisali. Rozwój tego segmentu jest OK – nie szkodzi, że będzie kolejny gość piszący o oszczędzaniu, inwestowaniu, budowaniu kapitału, giełdzie, wycenie istniejących biznesów, itp. Ale to jest neutralne dla Polski w większej skali. Tym nie popchniemy tego kraju do przodu. To jest prosty marketing internetowy na lokalny rynek – zero potencjału eksportowego, zero prawdziwej innowacyjności, ograniczona skala biznesu i wpływ na innych. Jak komuś się uda odnieść sukces, po prostu się wzbogaci. I tyle. W skali makro nic się nie zmieni. W Kluczborku nic a nic się nie zmieni w dużej skali, ponieważ jeden z jego młodych mieszkańców założył bloga.
Pozdrawiam serdecznie, życzę osobistego sukcesu Wam obu.
27/11/2016
Michał Stopka@ Realistisch
@ Tacy ludzie, niekoniecznie tylko prezesi spółek giełdowych
@ Ale to właśnie są spółki giełdowe (!)
@ Takich liderów potrzebujemy, żeby Polska się zmieniała na lepsze. Nie więcej blogerów i hipsterów, których największym osiągnięciem jest to, co napisali. Rozwój tego segmentu jest OK – nie szkodzi, że będzie kolejny gość piszący o oszczędzaniu, inwestowaniu, budowaniu kapitału, giełdzie, wycenie istniejących biznesów, itp. Ale to jest neutralne dla Polski w większej skali. Tym nie popchniemy tego kraju do przodu. To jest prosty marketing internetowy na lokalny rynek – zero potencjału eksportowego, zero prawdziwej innowacyjności, ograniczona skala biznesu i wpływ na innych.
@ To wszystko pitolenie, innowacyjnośc, ekspansja, państwo które ma to robić itd. Wie Pan jaka jest prawda?
Prawda jest taka, że cały czas mamy gigantyczne zaległości względem reszty rozwiniętego świata pod dwoma względami.
Pierwszy jest taki,że mamy masę przedsiębiorców ale większość z nich nie ma profesjonalnej wiedzy o prowadzeniu biznesu. Takiej, którą na zachodzie na początku wynosi się ze szkoły/studiów. W Polsce większość przedsiębiorców, podobnie jak polityków, ma całkiem inne wykształcenie, niż potem przerabia w prawdziwym życiu. O wielu rzeczach takie osoby nie mają kompletnie pojęcia.
Efekt jest taki, że tacy przedsiębiorcy (również ja),których jest około 2,5 mln (!) nie potrafią tak ułożyć biznesu aby z niego zarabiać na osobę te około 200 tys. zł w skali roku (kilkanaście tysięcy zł miesięcznie zysku przed wynagrodzeniami). 200 tys. jak jest jedna osoba. Jak są dwie to po kosztach, przed wynagrodzeniami taki mały biznes powinien zarabiać 400 tys. zł (400/2). I tak dalej przy większej liczbie pracowników bo to prosta matematyka.
Np. Ja czy ja potrzebuję ekspansji zagranicznej? Innowacji? Bzdura. Potrzebuję mieć taki know how o blogowaniu, i tak to robić, aby miesięcznie zarabiać z tego kilkanaście tysięcy zł. I tylko tyle. Albo aż tyle. Bo nie wiem czy 1% (!) blogerów w Polsce tyle zarabia.
I jak mam zatrudnić pracownika to mam mieć pomysł jak sprawić aby on przyczynił się do tego aby mój biznes urósł o kolejne 200 tys. zł zysku przed wynagrodzeniem dla niego.
I ten pracownik też musi się do tego przykładać bo to, że ja jako przedsiębiorca mam pomysł jak rozwinąć biznes to jedno ale jak pracownik nie będzie się przykładał aby wdrożyć dobrze strategię to zatrudnienie takiego pracownika nie spowoduje, że w mojej firmie znajdą się środki na 200 tys. zł. wynagrodzenia dla niego.
A prawda jest taka, że większość przedsiębiorców w Polsce nie umie prowadzić na takim poziomie biznesu. Trafili do biznesu przez przypadek. BO praca na etacie im się nie podobała. Albo mało płacili na etacie. Albo nie mogli znaleźć pracy to założyli biznes. To dobry sposób aby jakoś żyć, mieć środki na podstawowe życie. Ale takie osoby bez odpowiedniej selekcji, kompetencji i know how, nie będą średnio wyciągały kilkanaście tysięcy złotych zysku na pracownika miesięcznie.
A dlaczego nie mają takiej wiedzy? Dlaczego przypadkowe osoby są przedsiębiorcami? Bo wszystko co związane z przedsiębiorczością w Polsce totalnie zawsze leżało. Leżała nauka w szkole, postrzeganie społeczne przedsiębiorcy. To samo co myślą i mówią politycy oraz urzędnicy o przedsiębiorcach. I tak dalej i tak dalej.
A do tego dochodzi bardzo nisko wykwalifikowana kadra pracowników w rozumieniu co potrafi te kilkanaście mln osób. Umiejętności większości osób niestety, to co wynosi się ze szkoły, studiów nadają się niestety aby potem wyjechać do pracy za granicę. Pracować na taśmie w fabryce, w sklepie czy na budowie. W Polsce niestety cały czas jest relatywnie mało osób, których kompetencje są na takim poziomie, że pozwalają generować zarobki na poziomie kilkunastu tysięcy złotych na pracownika w danym biznesie.
Drugim obszarem, który jest też bardzo zły w Polsce to styk przedsiębiorców i państwa. I przepaść jaka jest tutaj w Polsce i na zachodzie. Skomplikowane prawo, sądy gospodarcze które wydają wyroki po kilku kilkunastu latach (!), urzędnicy, którzy często dużo rzeczy utrudniają. No i politycy. Proszę zobaczyć co dzieje się na styku przedsiębiorcy a Nasz obecny rząd PiSu w ostatnim roku. To jakiś horror. Wie Pan co mocno ruszyłoby Polską gospodarką w tym zakresie? Gdyby Nasz rząd PiSu powiedział, że przez cztery lata swojej kadencji nie zmieni nawet jednego przepisu. Jednej ustawy. I Prezes Kaczyński podpisał się pod tym własną krwią.
To jest brutalna prawda dlaczego w Polsce jest jak jest. I gadanie o innowacjach, ekspansji niewiele zmnieni.
To co napisałem u góry trzeba zmienić zanim działania w zakresie innowacji, ekspansji, będą mogły w skali makro być zauważalne. Co z tego że jedna czy 10 firm w Polsce czy nawet 100 dokona jakiejś tam eskapnsji i innowacji? I na jaką skalę realnie to mogą zrobić w dobie tak gigantycznej walki konkurencyjnej w wymiarze globalnym? Jak to się przełoży na skalę makro? PKB i zarobki? Skoro ponad 2 mln przedsiębiorców i kilka mln pracowników u nich pracujących nadal będzie ledwo sobie radziło w tym co robią w tych biznesach? A te dwa mln przedsiebiorców i te kilka mln pracowników to właśnie jest Nasza Polska gospodarka. Nasze zarobki. małe i średnie firmy to 70% polskiego PKB…
Statystyki GUSU pokazują, że średnie wynagrodzenie przedsiębiorcy to w Polsce około 3 tys. zł brutto. Czyli tyle co mediana wynagrodzenia przeciętnego pracownika w Polsce.
Całe to gadanie o innowacjach przypomina powiedzienie z Pisma Świętego. „Dostrzega drzazgę w oku bliźniego ale nie dostrzega belki we własnym”/ Gadanie o innowacjach to drzazga w machinie gospodarczej. Belka to rzeczy które opisałem powyżej w dwóch obszarach.
I tyle w temacie innowacji.
Ja rozwijam moją działalność w internecie aby zmienić wyjąć tę belką z oka. Nie interesują mnie drzazgi.
27/11/2016
Michał StopkaA i jeszcze zapomniałem Panu podziękować za drążenie tematu. Gdyby nie Pan i Pana uwagi, spostrzeżenia, dociekliwość. Nie powstała by bardzo interesująca konwersacja.
Dziękuję :)
27/11/2016
Yar@Realistisch
To oczywiste, że na oddawaniu wiedzy darmo via internet cudów nie będzie. To ślepy zaułek w perspektywie czasu i trzeba wiedzieć/wyczuć kiedy zmienić podejście.
Pana Filipiaka (i wieeelu innych) poznałem osobiście. Sprawa takich biznesów jak jego jest tak złożona, że nie sposób tego analizować krótkimi tekstami bez uczynienia szkody albo jego/ich biznesowi, albo obiektywnej prawdzie. Jedno jest pewne: biznes to nie charytatywa i miejsca dla pechowców/mięczaków/spóźnialskich itp tam nie ma.
A tu parę zdań o obecnych zmianach bankowych. Osobiście zgadzam się z Hryckiewiczową, że tu kłopot się szykuje:
http://businessinsider.com.pl/finanse/oplaty-w-bankach-wzrosna-po-brexicie-dlaczego/w5hefjg
27/11/2016
Michał Stopka@ Yar
@ To oczywiste, że na oddawaniu wiedzy darmo via internet cudów nie będzie
Jesteś tego pewny? To zobacz na Michała Szafrańskiego http://www.jakoszczedzacpieniadze.pl który z niczego zrobił w krótkim czasie kilka mln zł. A ostatnio na książce zarobił prawie 1 mln zł.
I zrobił to tylko i wyłącznie na oddawaniu wiedzy za darmo. Albo właśnie dlatego, że oddawał wiedzę za darmo.
27/11/2016
Michał StopkaBiznes to nie kwestia czy oddajesz coś za darmo czy nie. Biznes to odpowiedź na pytanie czy potrafisz zrobić produkt tak aby ktoś płacił Ci za to co robisz.
Na przykład w moim przypadku jedna z linii biznesowych, kilku które stworzyłem, i zrobiłem to tak, że ktoś mi za to chce zapłacić to afiliacja dobrego konta maklerskiego, IKE i IKZE oraz platformy do TFI:
http://www.michalstopka.pl/najlepsze-rachunki-maklerskie/
Generalnie z rachunkami maklerskimi w Polsce jest bardzo ciężko. Spada ich liczba w ostatnich latach. Nowe rachunki w ogóle nie są otwierane. Wiem bo rozmawiam z ludźmi z branży. Jednym słowem masakra pod względem biznesu.
A ja, pomimo takiego otoczenia biznesowego, potrafię to tak zrobić, że u mnie to jednak otwiera się. Nie ma tutaj kokosów bo jak pisałem to bardzo trudny rynek ale potrafię to robić jako przedsiębiorca. Oczywiście takie rzeczy nie przychodzą ot tak po pstryknięciu palcem. Trzeba umieć to zrobić. Daję moim czytelnikom ciekawe treści edukacyjne w formie artykułów. Dodatkowo po skorzystaniu z mojego linku afiliacyjnego czytelnik otrzymuje kilka moich bonusów. I te bonusy są naprawdę wartościowe.
Nie wystarczy założyć bloga, wstawić link afiliacyjny i myśleć, że ot tak po prostu kasa będzie sama leciała. To jet to co pisałem powyżej. Trzeba mieć/stworzyć know how jak ustawić biznes aby to rzeczywiście chodziło.
27/11/2016
Yar@Michał Stopka
Jestem tego pewny.
Są dwa podejścia:
1. zarabiamy na reklamie towarzyszącej darmowej wiedzy/usłudze – to ślepy zaułek, bo gros kasy zgarnia reklamodawca/pośrednik i wyprzedza nas biznesowo.
2. zarabiamy na zaciekawieniu klienta i gdy klient dopisuje przechodzimy na usługę płatną.
W żadnym z tych podejść nie ma darmochy. Jest strategia tworzenia image/marki i jak napisałem nie ma tu oddawania wiedzy via internet. To tworzenie 'flasha’, który ma zwrócić uwagę na nasz blog pośród ponad dwóch milionów innych (wędkarz powie: soczysty robak na haczyku).
Z pozostałymi tezami zgadzam się.
27/11/2016
Michał Stopka@ No własnie. Zarówno punkt 1. i 2. to sposoby dominujące w bizensie w Polsce i jednocześnie mało dochodowe. Np. w pierwszym punkcie, jak słusznie wskazałeś, pośrednicy jak np. google zjadają gro zyski.
A w drugim trudno oferować usługę płatną na dużą skalę. Bo jak dajesz coś odpłatnie to siłą rzeczy to co dajesz bezpłatnie musi być niższej jakości. I nie przyciągniesz w ten sposób bardzo dużego grona czytelników.
Dlatego oba modele są słabe biznesowo.
No i dlatego mówię, że wszystko to kwestia know how biznesowego jak dobrze ułożyć biznes. Dlatego ja np. współpracuję bezpośrednio z firmami. Zobacz na moje projekty i marki z którymi współpracuję: http://www.michalstopka.pl/wspolpraca/
I nie mam np. żadnego abonamentu czy coś takiego gdzie są płatne usługi. Bo to nie ma sensu biznesowo.
A większość przedsiębiorców w Polsce robi takie właśnie podstawowe błędy. I potem mamy zarobki jakie mamy w skali kraju.
27/11/2016
Przemysław„Cena metra kwadratowego mieszkania w lepszej dzielnicy to około 10 tys. funtów (!). Widać ogromną różnicę pomiędzy Polską a Anglią.”
Jeżeli pod takimi względami mamy gonić inne kraje, to wolę tak jak jest. Już teraz liczę czas oszczędzania na mieszkanie w dekadach. A przy takich cenach, to pozostanie mi tylko czeka na spadek :(
Z tego co wiem, to wysokie ceny mieszkań jest jednym z przyczyn Brexitu. Na poniższym linku jest fajny wykres, który przedstawia, że Brytyjczycy muszą coraz więcej płacić procentowo w stosunku do zarobków za mieszkanie.
http://positivemoney.org/issues/house-prices/
Moim zdaniem nagły przypływ inwestorów, kupujących mieszkania w Warszawie, tylko w celu przetrzymania kapitału, a nie do mieszkania ma raczej negatywny wpływ dla realnej gospodarki (ewentualnie w jakości życia obywateli). Dobrym przykładem może być hipotetyczna możliwość rzucenia się inwestorów na kupno pieczywa, w celu podbicia jego ceny, i sprzedaży z zyskiem. W skrajnym przypadku część ludzi będzie głodować.
27/11/2016
Yar@Michał
Tak, OK, …ale łatwo wpaść w pewną pułapkę zastawioną w sieci przez tuzy lansujące „darmowy internet (czytaj: wiedzę)”. Pułapkę zastawioną na tzw „wartość dodaną”; oczywiście tą Twoją.
Może to perfidne co napiszę, ale ta pułapka brzmi: Twoja wiedza jest dla mnie darmowa, dopóki nie skorzystam z Twoich usług. Bo w cenie usługi musisz skalkulować koszt „tłustego robaka”, którym mnie wcześniej karmiłeś. Na ten koszt składa się Twój czas, Twoja wiedza i utracone korzyści.
…niemniej Twoją ideę rozumiem.
@Przemysław
W Anglii drogo, bo ziemia należy do królowej i lordów.
Ziemi w handlu jest mało i w słabych lokalizacjach. To jet powód budowania 'kominów z pionową klatką schodową’ – jak wygląda typowa brytyjska kamienica.
Mnie coraz częściej przychodzi do głowy, że Brexit został wysterowany przez USA w celu rozbicia UE. Coraz więcej faktów wychodzi, które to potwierdzają. Gdyby tak było, to cios byłby nadzwyczaj celny i chwilowo nawet spójny z oczekiwaniami Rosji.
28/11/2016
SzymonDzień dobry Panie Michale,
jako młody człowiek chciałbym na wstępie podziękować Panu za to co już Pan zrobił i chce nadal robić. Jestem 23-letnim niezależnym inwestorem. Cieszę się bardzo, że wspiera Pan młodych ludzi. Podobnie jak kolega Bartek, sam przechodziłem przez te wszystkie pytania i dywagacje,sporo moich znajomych wyjechało na zachód, sam każde wakacje spędzałem dorabiając w pracach fizycznych w Usa-Nowym Jorku. Dziwiłem się, że ludzie u których pracowałem mieli piękne apartamenty, domy, a przez cały dzień siedzieli w domu i robili coś przed komputerem. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałem,myślałem, że grają może w jakieś gry. Postanowiłem zapytać, dzisiaj rozumiem, że ciężko pracowali, wtedy myślałem, że to idiotyzm. Byli spekulantami giełdowymi.
Przechodząc do sedna.Co chciałbym Panu przekazać? Mamy inną kulturę, tradycje spekulacyjne nie są u nas takie jak u anglosasów, także nie przenośmy Londynu do Polski, ale róbmy coś swojego, bo Polacy nie gęsi… Wierzę w to, że nasz kraj powoli odbuduje się ze zgliszczy po ciężkich czasach wojen i komunizmu, gdzie wybito nam mnóstwo wybitnych jednostek. Moim zdaniem teraz powinniśmy zająć się pracą u podstaw jak pisał Żeromski w ,,Ludziach bezdomnych” a to ziarenko zakiełkuje za x lat. Życzę powodzenia i dlaszych sukcesów.
Sz.O
28/11/2016
Michał Stopka@ Szymon
@ jako młody człowiek chciałbym na wstępie podziękować Panu za to co już Pan zrobił i chce nadal robić.
Dziękuję :)
@ Przechodząc do sedna.Co chciałbym Panu przekazać? Mamy inną kulturę, tradycje spekulacyjne nie są u nas takie jak u anglosasów, także nie przenośmy Londynu do Polski, ale róbmy coś swojego, bo Polacy nie gęsi… Wierzę w to, że nasz kraj powoli odbuduje się ze zgliszczy po ciężkich czasach wojen i komunizmu, gdzie wybito nam mnóstwo wybitnych jednostek. Moim zdaniem teraz powinniśmy zająć się pracą u podstaw jak pisał Żeromski w ,,Ludziach bezdomnych” a to ziarenko zakiełkuje za x lat. Życzę powodzenia i dlaszych sukcesów.
Podpisuję się pod Pana opinią. Tylko dlaczego nie robić tego i tego? Dlaczego mówić, w Polsce tego czy tamtego nie da się da zrobić? Przyszłość Polski to ogromne, naprawdę ogromne wyzwanie. Trzeba działać na każdym froncie. Nawet na tym najmniejszym. Nawet tam, gdzie ktoś mówi „nie da się tego zrobic w Polsce”. Wszystko jest potrzebne. To wszystko takie małe trybiki. Jak jeden się wyjmie, jak źle chodzi, nawet ten najmniejszy, to i cała maszyna będzie źle chodziła lub po prostu staje. Dlatego trzeba walczyć na każdym kroku. Nie oddawać bez walki chociaż jednego okopu, jednego bastionu. To jedyna droga do ostatecznego zwycięstwa: wprowadzenia w życie tego wszystkiego o czym pisze na blogu. Tak. Wprowadzenia w Polsce.
30/11/2016
Tomek@all
Uwaga! @Yar odkrył kolejny spisek.
Tym razem chodzi o morderstwo dzielnego wodza Hunów Attyli, przez żyjącą 500 lat później św.Hildegardę z Bingen, która okazuje się być zwykłą ladacznicą! Jest to oczywisty dowód na to, że żyjemy w Matriksie.
@Michał Stopka
Mam wrażenie że pisałeś na rauszu:)
Tezą jakoby wystarczyło poprawić wiedzę nt. prowadzenia biznesu wśród polskich mikroprzedsiębiorców, żeby zwiększyć znacząco ich zarobki, przeczysz wcześniejszym analizom, z których wynikało że w Polsce są niskie zarobki, bo niska jest produktywność. Niska produktywność z kolei jest spowodowana wytwarzaniem produktów o niskiej wartości dodanej itd. itp.
Wydaje mi się że swoimi stwierdzeniami oddalasz się od fundamentalnej analizy gospodarki jako agregatu.
Młodemu adeptowi blogowania i inwestowania radziłbym zdobycie jakiegoś zawodu i pozycji zawodowej.
Michał ma jednak dobre CV, uzbierany kapitałek i lata na rynku. Radzę prostą kalkulację opartą o spodziewane stopy zwrotu ze spekulacji, żeby obliczyć jaki kapitał jest potrzebny do zastąpienia pracy na etacie pracą spekulanta (przy założeniu powtarzalności stóp zwrotu). Poza tym etat to praca wśród ludzi. Ma to swoje zalety:)
Znam 2 osoby które zajęły się spekulacją na pełen etat. Obie mówią że gdyby mogły cofnąć czas to zainwestowałyby więcej w karierę zawodową!
Zawód spekulant to najtrudniejszy zawód. Chyba że się ma KILKA milionów i wystarczą stopy zwrotu 3-5% ale wtedy to mówimy o RENTIERZE. Rentier to osoba utrzymująca się z renty. Renta to z definicji stały przepływ pieniężny. Więc jeśli masz kasę, aby utrzymać się z odsetek od obligacji czy dywidendy np. PZU, możesz rzucać etat.
30/11/2016
Michał Stopka@ Tomek
@ Mam wrażenie że pisałeś na rauszu:)
Zapewniam, nie :) Na rauszu to dopiero mogę odpłynąć :)
@ Tezą jakoby wystarczyło poprawić wiedzę nt. prowadzenia biznesu wśród polskich mikroprzedsiębiorców, żeby zwiększyć znacząco ich zarobki, przeczysz wcześniejszym analizom, z których wynikało że w Polsce są niskie zarobki, bo niska jest produktywność.
Oczywiście, że nie przeczę tylko potwierdzam. Co to jest produktywność? Zyski. Jak mamy masę przedsiębiorców którzy muszą się dopiero nauczyć jak prowadzić biznesy na naprawdę wysokim poziomie, oznacza to tyle, że produktywność jest niska. Będę o tym dużo pisał w kolejnych miesiącach i rozbierał na czynniki pierwsze.
@Niska produktywność z kolei jest spowodowana wytwarzaniem produktów o niskiej wartości dodanej itd. itp.
No ale to Morawiecki o tym mówi. A chyba źródłem tego jest Rybiński który tak o tym gadał w mediach, że w końcu wszyscy w to uwierzyli, że innowacje to jedyny święty graal.
To nie moje słowa. Innowacyjność oczywiście też jest ważna. Ale to tylko jeden z wielu czynników. I nie najważniejszy. W skali makro ważny jest poziom wiedzy na styku przedsiębiorca, jak prowadzić biznes, i pracownicy, jaki wkład w ten biznes wkładają. W sumie daje to PKB, zyski, wynagrodzenia. To jest cały model makro. Nic więcej nie potrzeba.
@ Młodemu adeptowi blogowania i inwestowania radziłbym zdobycie jakiegoś zawodu i pozycji zawodowej.
Michał ma jednak dobre CV, uzbierany kapitałek i lata na rynku. Radzę prostą kalkulację opartą o spodziewane stopy zwrotu ze spekulacji, żeby obliczyć jaki kapitał jest potrzebny do zastąpienia pracy na etacie pracą spekulanta (przy założeniu powtarzalności stóp zwrotu). Poza tym etat to praca wśród ludzi. Ma to swoje zalety:)
Dokładnie to powiedziałem Bartkowi. Musi przemyśleć sprawę bo jeżeli chce inwestować to musi podejść do blogowania bardzo poważnie. Tak jakby pracował na etacie. Bo musi zarabiać na życie. I potrzebuje kapitału do inwestowania. Stąd jego wniosek, że bardzo ważnym obszarem, który będzie poruszał to budowanie kapitału: http://warsztatanalityka.pl/budowanie-kapitalu/
Barte właśnie tworzy sobie zawód: profesjonalny bloger który ma zarabiać z tego co najmniej tak jak gdyby pracował na etacie.
@ Młodemu adeptowi blogowania i inwestowania radziłbym zdobycie jakiegoś zawodu i pozycji zawodowej.
I co taka młoda osoba z pasją do rynków finansowych sobie znajdzie w Kluczborku? Co będzie robiła? Ile zarabiała?
http://www.WarsztatAnalityka.pl spełnia wszystkie potrzebne warunki
1) Rozwijanie pasji i robienie zawodowo tego co lubisz
2) Stały dochód
3) Dochód, który może być znacznie większy niż na etacie
4) Zmienianie Polski razem z Michałem Stopką i to na dużą skalę :)
@ Zawód spekulant to najtrudniejszy zawód. Chyba że się ma KILKA milionów i wystarczą stopy zwrotu 3-5% ale wtedy to mówimy o RENTIERZE. Rentier to osoba utrzymująca się z renty. Renta to z definicji stały przepływ pieniężny. Więc jeśli masz kasę, aby utrzymać się z odsetek od obligacji czy dywidendy np. PZU, możesz rzucać etat.
Dokładnie. Dlatego kluczowe jest aby mieć stałe źródło dochodu. Może to być praca na etacie. Lub własna firma. Dlatego ja rozwijam moją firmę. I Bartek doszedł do tego samego wniosku.
30/11/2016
Yar@Tomek
„@Yar odkrył kolejny spisek.”
Ilda, Kolego, Ilda. Niemiecka księżniczka reńska, podopieczna Leona, którą oddał Atylli w zamian za pokój z Rzymem.
Zdaje sie, że Leon obiecał dużo więcej, ale historia (pisana ręką Rzymian) unika tematu.
Po otruciu Atylli czczona jak bogini i porównywana do św Judyty na dworach Rzymu i Bizancjum (pozwolono jej nawet studiować i miała dostęp do bibliotek – ewenement w świecie mężczyzn).
Być może była przodkinią Hildegardy, o której piszesz, bo dawniej lubowano się w ciągłości imion w rodach.
zakończmy offtop.
15/06/2017
MajaWalia27Bardzo ciekawy, inspirujacy artykul! A ja uwazam,ze Polska ma potencjal by byc drugim Londynem. Gdyby udalo nam sie miec tutaj takie warunki jak w Anglii: kwota wolna od podatku -50.000 ( bo czemu nie?), ZUS uzalezniony od dochodw, przyjazne urzedy. PRZYJAZNY PRZEDSIEBIORCOM URZAD SKARBOWY, to Polska bardzo szybko bylaby LIDEREM EUROPY> Nie dlatego,ze jest Polska,ale dlatego,ze Polacy sa bardzo zdolnym, pracowitym i inteligentnym narodem. Gdyby jeszcze mieli TEGO SWIADOMOSC. Ale ta swiadomosc sie budzi. Powstaja tak GENILANE BLOGI, jak ten czy blog Michala Szafranskiego. Jeszcze tylko musimy ”wstac z kolan” i wyplenic z siebie te meczennictwo, i syndrom ”bycia ofiara” i poswiecania sie …oraz tego,ze ”bogaty przez ucho igielne nie przejdzie”/ To jest FALSZ, bo zobaczcie jak zyja Ci co tego nauczaja. W LUKSUSIE TOTALNYM. Bogactwo , obfitosc jest czyms naturalnym,i kazda ISTOTA LUDZKA powinna moc zyc godnie, moc zyc w obfitosci, bezpiecznie. Co nie znaczy,ze na ”bogato”. Bo mozna zyc skromnie i normalnie i miec kapital operacyjny, inwestowac i BYC WOLNYM FINASOWO a nie niewolniem systemu, korporacji,itd…To prawda o czym piszesz- w Anglii ludzie sa o wiele bardziej szczesliwi, zrelaksowani. Nie pracuja tyle, a po pracy wstepuja do pubu na piwko, jedzonko. W weekendy wyjezdzaja lub sie bawia.Londyn jest miastem i fascynujacym i jednoczesnie bardzo trudnym do zycia- ASTRONOMICZNE ceny nieruchomosci, pokoje, ciagle korki, niesamowicie intensywne zycie kulturalne, bardzo szybkie tempo zycia. To wszystko sprawia,ze Londyn jest ciekawy dla singli, specjalistow IT, wybitnych artystow,ale jest trudnym miejscem dla rodzin.
A Polska jest piekna. Jednak mam wrazenie,ze tutaj BARDZO DUZO tracimy DAJAC sie dzielic- jakimis miesiecznicami, marszami, racja mojsza i insza. Widzimy w drugim Polaku konkurenta, i musimy ”byc lepsi”. A to bzdura totalna. Naszym ”wrogiem” sa zle przepisy, za duze podatki, mala kwota wolna od podatku, wrogie urzedy, NIEJASNE PRZEPISY PRAWNE. Powinismy sie jednoczyc i o to walczyc. I ciesze sie,ze powstaja takie blogi. Dla mnie sa mega inspiracja.