Rekordowa dziura budżetowa i nadwyżka: Polska i Niemcy :(
Rekordowa dziura budżetowa Polski w 2016 roku, to pewnie już wszyscy wiedzą. A tu właśnie czytam coś takiego: tutaj. Cytat:
23.02.2016, Berlin (PAP/Reuters/Media) – Niemcy odnotowały w zeszłym roku największą nadwyżkę budżetową od czasu zjednoczenia przed ćwierćwieczem – poinformował we wtorek Federalny Urząd Statystyczny.
Łączna nadwyżka w budżetach rządu federalnego, rządów krajów związkowych i władz lokalnych wyniosła 19,4 miliarda euro; w 2014 roku było to 8,9 miliarda euro.
Poprzednią rekordową nadwyżkę budżetową Niemcy odnotowały w 2000 roku; wyniosła ona wtedy 18,2 miliarda euro.
Rekordowa dziura budżetowa: Polska :(
A w Polsce, od upadku poprzedniego systemu w 1989 roku, nie było jednego roku gdzie mielibyśmy nadwyżkę budżetową! Poniżej zrobiłem dla Was wykres: dziura budżetowa Polski na podstawie danych GUSu od 2001 roku (dane w mld zł). Dla przypomienia całe wpływy podatkowe budżetu w skali roku to obecnie około 250 mld zł:
Rekordowa dziura budżetowa: Plan Morawieckiego
Po powyższym wykresie ciekawie wygląda poniższy slajd z omawianej przeze mnie prezentacji ministra Morawieckiego Plan Morawieckiego analiza.
Uwaga:
- Dane do powyższego wykresu GUS znajdziecie w fajnym zestawieniu danych makro miesięczny, kwartalnych oraz rocznych, publikowanym przez GUS. Link macie tutaj (zakładka finanse publiczne, opublikowane dane do 2014 roku)
- Deficyt za rok 2015 był właśnie wczoraj komunikat: MF komunikat
- Natomiast w roku 2016 oficjalny deficyt to niby 55 mld zł ale prawdziwy to 65 mld zł (dlaczego tyle w cytacie poniżej).
Jak to jest, że Niemcy mogą mieć któryś raz z rzędu nadwyżkę budżetową? A Polska od 1989 roku nie miała nawet jednego roku, co tam nadwyżka, nie miała nawet zrównoważonego budżetu!
No właśnie jak to jest? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Co o tym myślicie?
A może tylko Niemcy mają magiczną formułę? ZAROBKI > WYDATKI
Rekordowa dziura budżetowa i nadwyżka: historia ostatnich lat
Na temat fatalnego stanu finansów publicznych pisałem ostatnio w tej analizie: „Big Short” na Polskę: obniżenie ratingu Polski przez agencję S&P
Finanse publiczne Polski
Ale to nie cały obraz układanki. Bardzo ważny jest też obraz stanu finansów publicznych. Analiza dla lat 2009-2011 była tutaj: +300 mld zł długu w 2009/2011: zielona wyspa PO/PSL dlatego dzisiaj skupiłem się na analizie sytuacji finansów publicznych dla lat 2011-2017.
Rządy PO: zdjęcie procedury nadmiernego deficytu z Polski to jedno wielkie oszustwo
Rząd PO-PSL chwalił się jakiś czas temu, że z Polski zdjęto procedurę nadmiernego deficytu. Czyli mówimy o wielkości dziury budżetowej która zgodnie z prawem UE nie powinna być większa niż 3% PKB ( w obecnej sytuacji Polski to trochę ponad 50 mld zł w skali roku).Warto tutaj jednak przypomnieć, że była to kolejna sztuczka księgowa w wykonaniu poprzedniego rządu. Dlaczego?
Poniżej pokazałem ile mld zł historycznie trafiało z Naszych pensji do OFE:
Omawiając powyższą tabelę warto przypomnieć, że:
- W 2011 roku już pierwszy raz obcięto składki przekazywane do OFE dlatego spada wartość składek
- A w roku 2014 praktycznie zlikwidowano przekazywanie składek (zostają w budżecie i są w wydatkach) bo z 15 mln osób w OFE zdecydowało się zostać niecałe 3 mln osób.
Dlatego w celu zachowania porównywalności historycznego deficytu budżetowego, do OFE obecnie powinno być kierowane około 25 mld zł. A jest obecnie kierowane około 3 mld zł, co przy uwzględnieniu „suwaka”, netto obecnie daje wynik na zero pod tym względem. Dodatkowo w obecnym deficycie budżetowym brakuje więc nam w wydatkach właśnie te 25 mld zł które powinny być kierowane do OFE.
Już rozumiecie po co był manewr z OFE?
Chodziło o zniesienie procedury nadmiernego deficytu ze strony UE czym PO mogło się pochwalić w wyborach w 2015 roku.
Ale nie chodziło o chwalenie się tylko aby pokazać jacy to oni są genialni. Chodziło o coś znacznie bardziej ważniejszego z punktu widzenia polityka. Po zdjęciu procedury nadmiernego deficytu PO mogło znacznie zwiększyć budżet wyborczy 2015/2016. Bo wcześniej Komisja Europejska dała bana na zwiększanie wydatków.
No i oczywiście druga rzecz to zamiana 150 mld zł obligacji na zobowiązania ZUSu aby nie przekroczyć księgowo konstytucyjnego progu zadłużenia. Bo pomimo obcięcia przekazywania tych składek w wysokości 25 mld zł i tak wydatki były znacznie wyższe niż przychody więc nadal mocno zwiększał się dług publiczny.
Dla przypomnienia na temat tego jak dramatyczna jest sytuacja w ZUS i że nie będzie lepiej, niedawno kompleksową analizę w tym zakresie zrobiłem tutaj: Jaka emerytura z ZUS? Jak na własnym przykładzie policzyłem jaką będę miał emeryturę z ZUS?
Rok 2015: koniec rządów PO-PSL: prawdziwy deficyt to nie 50 mld zł ale 75 mld zł
Uwzględniając likwidację OFE, prawdziwy, porównywalny deficyt budżetowy w relacji do poprzednich kilku lat tak naprawdę nie wynosi 50 mld zł ale jakieś 75 mld zł bo trzeba do tego dodać brakujące 25 mld zł składek, które powinny iść z Naszych składek do OFE.
Czyli prawda jest taka, że w roku 2015 mieliśmy prawie 5 procent deficyt budżetowy do PKB a nie 3% (zachowując porównywalność deficytu, kosztów i przychodów z poprzednich lat).
Rok 2016: rządy PiSu: prawdziwy deficyt to nie 55 mld zł ale 98 mld zł
Pod koniec 2015 roku PiS dokonał nowelizacji budżetu. Tak naprawdę głównie chodziło o przesunięcie jednorazowych przychodów z aukcji LTE w wysokości prawie 10 mld zł z roku 2015 na 2016. Jeżeli w roku 2016 nie byłoby tej aukcji, prawdziwy deficyt musiałby być zapisany księgowo w wysokości 65 mld zł.
I to pomimo podatku bankowego i podatku od supermarketów. A to oznaczałoby przekroczenie deficytu budżetowego w wysokości 3% i ponowne wejście w procedurę nadmiernego deficytu.
Mało tego, rok 2016 to tylko kilka miesięcy kosztów związanych z programem 500 plus, który szacowany jest na 17 mld zł w 2016 roku. Jednak jego całkowity roczny koszt, według szacunków rządu PiS to ponad 25 mld zł. Więc do liczby powtarzalnego deficytu 65 mld zł trzeba dorzucić różnicę w wysokości 8 mld zł co daje już 73 mld zł.
Biorąc pod uwagę dodatkowo sprawę OFE za rządów PO, dla roku 2016 porównywalny deficyt do lat poprzednich to:
55 oficjalny deficyt + 10 mld zł jednorazowa aukcja LTE + 8 mld zł ekstra wydatki na dzieci (co razem z 17 mld zł daje te 25 mld zł) + 25 mld zł brakujących w OFE
Razem daje to kwotę dziury budżetowej w wysokości 98 mld zł (warunki porównywalne z poprzednimi latami)
Ale to nie koniec. Założenia budżetowe PO, które podtrzymał PiS, to dynamika PKB na poziome 3,8% oraz inflacja prawie +2% w skali roku. Jeżeli jednak te wskaźniki nie zostaną osiągnięte, będą niższe przychody i wyższe wydatki na pomoc socjalną.
Nie daj Boże jakiś krach na świecie lub mocne spowolnienie gospodarcze
Kilka kluczowych kwestii nadal nie znamy ale… już niebawem poznamy
I na razie mówimy tylko o realizacji obietnicy wyborczej 500 plus. Bo:
- Czeka Nas jeszcze obniżenie wieku emerytalnego, gdzie sam PiS przyznaje, że koszt do 2018 roku to około 40 mld zł
- Podniesienie kwoty wolnej od podatku, gdzie szacunki ekonomistów wskazują na koszt w skali roku około 20 mld zł
- Dokładna forma rozwiązania kwestii kredytów walutowych, obecne szacunki mówią, że będzie to koszt dla sektora bankowego rzędu 16-32 mld zł
Kwestia przychodowa finansów publicznych w kolejnych latach
- Podatek bankowy (4 mld zł) i od supermarketów (2 mld zł) jest już uwzględniony w powyższych obliczeniach dla roku 2016 no więc tutaj to już nic nie zmieni. Ewentualnie może być niższy jak np. firmy nauczą się go unikać przynajmniej w części.
- Ile natomiast będzie wpływów z uszczelnienia systemu podatkowego: zobaczymy. Szacunki większości ekspertów mówią o kwotach rzędu kilku lub kilkunastu mld zł w przeciągu roku czy dwóch.
Podsumowanie: Polski „Big Short”. Realizuje się ten scenariusz z 2013 roku: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
(…)
Jeżeli ktoś się zastanawia dlaczego od jakiegoś czasu podnoszone są podatki, wprowadzane nowe, zmniejszane wydatki, ruchy na OFE, zniesienie progu zadłużenia 50% PKB: to niestety dopiero początek.
Najbliższe parę lat jeszcze nie będzie krachu polskiej gospodarki i ZUSu ale około 2020 roku będzie już „bardzo gorąco”.
A co najgorsze podwyżki podatków i coraz trudniejsza sytuacja finansów publicznych będzie dodatkowo napędzała falę wyjazdów z Polski. Będziemy w matni (piszę o tym na moim blogu już od paru lat).
Jaki z tego wniosek oprócz tego, że warto dobrze nauczyć się języka angielskiego lub jakiegoś innego?
Jeżeli Polska zmarnuje najbliższe kila lat (cykl dziesięcioletni i jeszcze względnie dobra sytuacja demograficzna) za kilka lat nastąpi rzeczywiście krach polskiej gospodarki, będą bardzo wysokie podatki a ludzie jeszcze bardziej masowo będą wyjeżdżać z Polski. Zostaną emeryci w… ZUS
Czy to naprawdę możliwe? Jak widać po przykładzie bankructwa Detroit tak. Liczba osób spadła tam z dwóch mln do siedmiuset tysięcy! Po prostu ludzie wyjechali… W dobie UE bez granic w Polsce dzieje się właśnie to samo…
(…)
Jak widzicie w powyższej analizie, stan polskiej gospodarki poprawia się od trzech lat ale stan finansów publicznych już od długiego czasu był, jest i będzie jeszcze bardziej fatalny. Już od kilku lat o tym pisałem w serii artykułów, które możecie znaleźć tutaj: Zus i Twoja emerytura.
Jeżeli w roku 2017 i 2018 nie będziemy mieli bardzo, bardzo wysokiego wzrostu gospodarczego co spowoduje naprawdę duży wzrost przychodów finansów publicznych, będziemy mieli okazję na żywo uczestniczyć w polskim filmie „Big Short”.












80 komentarzy “Rekordowa dziura budżetowa i nadwyżka: Polska i Niemcy :(”
23/02/2016
bartekTrzeba by było pomyśleć o Polskich szkołach w których produkuje się masę ciemnoty i głupoty. Pozamykać większość kierunków, które nie są potrzebne w danym momencie na rynku pracy. A jeżeli ktoś chce studiować to niech wykłada z własnej kieszeni. Dodatkowo w niektórych uczelniach podwyższyć poziom, żeby młodzi zaczęli się starać. Nie piszę, że takich nie ma :) Ale zamiast kisnąć pięć lat na studiach to można od najniższego szczebla kariery piąć się w górę ;)
PS. Ciekawy artykuł;) Czekamy na 5000 łapek w góre
23/02/2016
JanA takie dziury budżetowe to nie są przypadkie dlatego że dostaje się coś za darmo.
Np z UE buduje się basen w miejscowości której nie stać na utrzymanie ani na wybudowanie takiego basenu.
Najpierw miasto się zadłuża żeby mieć swoj wkład w inwestycje i chwali się ze pozyskało środki z Uni na „inwestycje”. A następnie co roku musi dopłacać do „inwestycji” żeby ta spełniała wymogi dofinasowania i żeby nie kazali oddać środków unijnych.
23/02/2016
leszekKażdy głupi wie, że nie rozwiązuje się problemów finansowych kolejnymi pożyczkami. Zwłaszcza, że od 26 lat nie ma szans na ich spłatę. Populistyczne, socjalistyczne hasła łyknięte przez Polaków wkrótce zaczną wychodzić bokiem kiedy okaże się że 500zł otrzymane od Państwa to 700zł zabrane z kieszeni podatnika. Plan Morawieckiego to merytoryczne dno. Oglądałem transmisję i żadnych konkretów nie usłyszałem. Kilka wykresów, kilka statystyk i to wszystko. „To trzeba naprawić, tamto trzeba naprawić, rozdamy pieniądze i zobaczymy co to da”.
Proszę nadal punktować finansową obłudę rządzących Panie Michale, takich analiz jakie Pan robi nigdzie się nie znajdzie!
23/02/2016
bartek@Jan
Nie tylko w UE takie rzeczy robią, np. z tego co pamiętam to u nas magiczne lotnisko i niektóre rzeczy które budowali w Chinach bo mieli darmową kasę z luzowania ilościowego. Byleby napędzać wzrost gospodarczy, tak samo jak budowali przed 2008 r. Domki dla każdego prawie na całym świecie.
23/02/2016
NINO„The problem with socialism is that you eventually run out of other people’s money”
M. Thatcher
http://women-gender-issues.weebly.com/uploads/4/5/9/8/45987795/7162261_orig.jpg
Pasuje idealnie i nadal aktualne.
23/02/2016
Zbyszek PapińskiMichał,
Dzięki za link do artykułu i ciekawą analizę.
Zobaczymy, jak długo będziemy czekać na zlikwidowanie OFE :) Do wzięcia jest wciąż >130 mld zł i można utworzyć wielki państwowy fundusz z fajnymi posadami dla znajomych polityków.
Pozdrawiam
23/02/2016
Michał Stopka@ Zbyszek Papiński
Mam nadzieję, że nie pójdziemy tą drogą :) Morawiecki ostatnio mówił, że nawet nie przyszło im do głowy wykorzystać obecne aktywa OFE do „Planu Morawieckiego”. Więc może nie będzie tak źle.
23/02/2016
Łukasz W.W Niemczech przez 45 lat też mieli deficyt. W Polsce nie było by, aż takiego zadłużenia gdyby Polacy cebulacy nie oszukiwali fiskusa. Sam znam wielu przedsiębiorców, którzy rozbijają się drogimi samochodami mają po kilka mieszkań, ale ich dzieci biorą stypendia dla najuboższych uczniów, bo nie wykazują żadnych dochodów.Swoich pracowników rzecz jasna tez zatrudniają na czarno za połowę minimalnej pensji, ale niestety jest to pozostałość po czasach komuny,że trzeba państwo oszukiwać.
23/02/2016
acidtestJeżeli chodzi o Niemcy to przyczyna jest prosta: euro.
24/02/2016
ŁukaszWitam Panie Michale.
Cenię Pana działalność i śledzę blog w miarę regularnie – fakt, że zazwyczaj „skanuję” artykuły ale tym razem postanowiłem dodać tutaj swoją opinię.
Przyznam szczerze, że bardzo niewygodnie czyta się Pańskie artykuły. Straszny w nich bałagan. Różne czcionki (kursywa lub zwykła, bold lub nie), różne wcięcia akapitów, mnóstwo punktów i jeszcze więcej linków odnoszących do innych artykułów. Plus ten apel a dziś dodatkowo prośba o głos na blog roku. To wszystko powoduje, że zawartość merytoryczna się gdzieś rozpływa.
Tak podaję pod rozwagę.
Pozdrawiam
Łukasz
24/02/2016
Michał StopkaDziękuję Panie Łukaszu za Pana spostrzeżenia. Proszę mi wierzyć, że już od dłuższego czasu biorę pod uwagę komentarze moich czytelników. I dzięki temu już moja strona mocno została zmieniona. I wiele zmieniło się na lepsze. Cały czas nad tym pracuję.
Niestety trudno jest pogodzić różne potrzeby czytelników. Chodzi między innymi o tych czytelników którzy są na mojej stronie po raz pierwszy wersus czytelnicy którzy już od dawna są ze mną. I dzięki temu dobrz znają zawartość mojego bloga.
Ale obiecuję nad tym jeszcze popracować :)
Miłego dnia
24/02/2016
Michał StopkaZresztą nie jest łatwo uwzględnić wszystkie postulaty czytelników. Na przykład wcięcie (cytat) oraz odróżniająca się czcionka, to właśnie modyfikacja, którą wprowadziłem po historycznych uwagach czytelników. Że bez odróżnienia inną czcionką (i wcięcia) wszystko się zlewa.
No więc pojawiły się modyfikacje, o których Pan teraz pisze, że się to niewygodnie czyta :)
24/02/2016
MarekŁukasz W. wspomniał o szarej strefie i oszukiwaniu fiskusa. Ciekawym przypadkiem w tym temacie są Włochy. Okazuje się, że kraj ten powoli wychodzi z kryzysu. Paradoks jednak jest taki, że to właśnie dzięki szarej strefie i „omijaniu” prawa – na niespotykaną skalę. Osobiście tego nie pochwalam ale, jak się okazuje, w ubiegłym roku przyniosło to dobry skutek.
Co do samego budżetu, poprzedni rząd zrobił prezent PiSowi i zabudżetował tak duży deficyt na 2016r. Nic więc dziwnego, że PiS tego nie korygował, po prostu jest dodatkowa kasa na spełnienie wyborczych obietnic. Liczę tylko na to, że finanse publiczne zostaną w bieżącym roku zrewidowane i budżet na kolejny rok zamknie się na 0. Jest ku temu przestrzeń, jeżeli chociażby przytniemy kasę przeznaczoną na „ośmiorniczki”.
A swoją drogą to musimy oszczędzać. I tu apel: każdy z nas powinien budować depozyty. To jest target na ten i kolejne lata. Zarówno dla przeciętnego Kowalskiego jak i samego rządu.
24/02/2016
Przemyslaw@bartek
Dla mnie bardzo ciekawy jest fakt, że w Polsce pracodawcy narzekają na absolwentów, natomiast za granicą po prostu potrafią zdobytą ich wiedzę wykorzystać. Dodatkowo, biorąc pod uwagę dzisiejsze podejście pracodawców, to nawet na najniższym szczeblu trzeba mieć z co najmniej rok doświadczenia zawodowego. Najlepszym przykładem jest narzekanie przedsiębiorcy, że nie może znaleźć sensownych programistów cnc (min. rok doświadczenia). Niestety płatne kursy na to stanowisko trwają najwyżej miesiąc. Więc nawet nie opłaca się zaczynać bo i tak to będzie za mało by zacząć karierę.
A do nadwyżki budżetowej Niemców, to warto się zastanowić, ile firm światowych powstało w Niemczech? I czy jest jakiś większy bogaty kraj bez światowego koncernu samochodowego? Niemcy nie tylko stosują magiczną formułę, ale też dodatkowo stosują inne formuły, które prowadzą do zwiększenia pierwszej zmiennej nierówności.
24/02/2016
Adam KNo to ja standardowo pokażę skutek tych „niedobrych” dziur budżetowych od 2001 roku humanprogress.org/sharable/3624 i przypomnę, że dług państwa to są oszczędności sektora prywatnego, czyli m.in. moje i Pana. Im bardziej Polska będzie się rozwijać, tym bardziej będzie rósł dług.
@”Jak to jest, że Niemcy mogą mieć któryś raz z rzędu nadwyżkę budżetową?”
Można to wyjaśnić kiedy podzieli się gospodarkę na trzy sektory: państwowy, prywatny i zagraniczny. Jako, że gospodarka to system zamknięty to nadwyżka w jednym sektorze musi się objawić deficytem w innym sektorze. Czyli nadwyżka budżetowa musi się zbalansować albo zadłużeniem sektora prywatnego, albo deficytem zagranicy. Jako, że sektor prywatny, w przeciwieństwie do sektora publicznego, nie może zadłużać się w nieskończoność to nadwyżka budżetowa w dłuższym terminie musi się „finansować” dodatnim bilansem handlowym. Jak wszyscy wiemy Niemcy są eksportową potęga, dlatego mogą sobie pozwolić na nadwyżkę budżetową (ciekawe też jak u nich z długiem prywatnym). Różne inne przypadki można sobie prześledzić używając tego wykresu http://bilbo.economicoutlook.net/blog/wp-content/uploads/2012/10/Figure_6_7b_SI_BD_CAD_balances_framework.jpg
Dlatego oszczędności i „magiczne formuły” są super na poziomie indywidualnych zachowań, ale zazwyczaj katastrofalne na poziomie państwa.
24/02/2016
bartek@ Przemysław
Słusznie, ale akurat miałem na myśli, kierunki typu
socjologia, kulturoznawstwo, administracja i inne tego typu kierunki gdzie produkuje się praktycznie bezrobotnych. Pomijając fakt, że Ci bardziej obrotni będą wiedzieć jak odnaleźć się na rynku pracy nawet po takich studiach. A jeżeli chodzi o doświadczenie, które trzeba mieć żeby zacząć pierwszą pracę to już inna para kaloszy ;)
19/03/2016
Jerzy PierchałaNadwyżka budżetowa Niemiec to fikcja. Coś w stylu „zielonej wyspy” jaką była Polska. Imigranci wykończą Niemcy finansowo że będą mieli jeszcze większą dziurę niż Polska. Dla tego ta durna baba Merkel chce rozparcelować uchodźców po europie.
10/10/2016
Artur WiśniewskiŚwietny wykres prezentujący historyczne poziomy deficytu. możnaby go zatytułować „co to znaczy, że państwo coś ci daje za darmo”.
16/11/2016
marekpolska to gowno a bez niemiec byla by bialorusia
07/02/2017
SlawekMichale, a gdzie tu racja????
1 Na pierwszym wykresie przestrzeliłeś deficyt aż o 20 MLD
Za 2016 mieliśmy deficyt zaledwie 2,5 PKB, co czyni ten deficyt jednym z najmniejszych w historii tego kraju.
I to mimo kosztownego 500+! Gdyby nie 500+ i mieszkanie + to mielibyśmy o połowę mniejszy deficyt.
2. Rzeczywisty deficyt za lata ubiegłe jest mocno zakłamany. Sam wiesz że bandyci z PO ukradli i przeżarli nam OFE, czynili dzikie rabunkowe prywatyzacje, regularnie rąbali rezerwy NBP, ukrywali długi w subfunduszach typu drogowy itd.
Rzeczywisty deficyt za kilka ostatnich lat był wyższy o około 300MLD, Po podziale na lata wychodzi około 50 mld rocznie więcej niż pokazują wykresy.
3. Przychody LTE zgodnie z dyrektywą UE musiały zostać podzielone na kilkanaście lat, Tak więc nie zaniżyły nam deficytu o 10 mld
4. Uwzględnij fakt, że PIS zamiast wyprzedawać resztki gospodarki za grosze, wziął się za nacjonalizacje, czyli odkup z rąk zagranicznych „inwestorów” oraz tych cwaniaków, którzy wyprowadzają kasę ze swoich firm, by okraść i pogrążyć kontrahentów i banki po czym wykupić masę upadłościową za grosze od syndyka. PIS takim działaniem ukrócił tego typu cwaniactwo i uzdrowił rynek. Reasumując, część deficytu tworzy się właśnie w tym miejscu, ale za to ratuje ilość miejsc pracy i nasz rodzimy przemysł.
5. W roku 2016 wzrosły nam rezerwy dewizowe aż o 15 MLD dolarów. Po obecnym kursie daje nam to kwotę o wiele większą niż deficyt za 2016.
6. Mocno daje się odczuć deficyt rąk do pracy, co było nam bardzo potrzebne. Teraz nieuchronnie nadeszła pora na wzrost wynagrodzeń.A wyższe wynagrodzenia oznaczają większe zakupy i większe wpływy z wszelkich podatków. Wyższe wynagrodzenia spowodują też powrót Polaków z emigracji zarobkowej jak i napływ chociażby Ukraińców. Będą też malały wydatki z budżetu chociażby do ZUSu, bo ZUS to nie tylko emerytury ale również zasiłki, pomoc społeczna i kuroniówki.
Stan państwa oceniam teraz na 5+
Jeszcze nigdy nie było lepiej. A to pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość.
07/02/2017
Michał StopkaSławku
1. Czytałeś w ogóle powyższy wpis?
W 2016 roku, w sumie dziura budżetowa, znormalizowana o środki z OFE, LTE, zysk z NBP którego już teraz znowu nie będzie, pełne 500 plus (około 25 mld zł zamiast częściowe 17 mld zł w 2016): to wszystko razem prawie 100 mld zł dziury budżetowej za 2016 rok.
To daje jakieś 6% deficyt budżetowy. Nie poniżej 3%.
3. Przychody LTE zaniżyły oficjalną dziurę za 2016. Ten oficjalny deficyt 46 mld zł za 2016 co został podany ostatnio właśnie uwzględnia LTE. Jeżeli dopiero to zostanie skorygowane o LTE to będzie deficyt około 55 mld zł
Deficyt znormalizowany za 2016 wygląda tak:
46 oficjalny + około 8 mld zł LTE + około 8 mld zł zysk NBP + około 8 mld zł pełny rok 500 plus (25-17 mld) + około 25 mld zł środki co dawniej szły do OFE. Raz prawie 100 mld zł.
A na rok 2017 dodatkowa dziura budżetowa to jeszcze obniżenie wieku emrytalnego. Koszt w skali pełnego roku około 10/15 mld zł: Tutaj to dokładnie liczyłem:
Obniżenie wieku emerytalnego PiS kosztem przyszłych emerytów i budżetu Polski
http://www.michalstopka.pl/obnizenie-wieku-emerytalnego-pis-kosztem-przyszlych-emerytow-i-ofe/
Oczywiście obecna dziura budżetowa za 2016 to kontynuacja, tak jak piszesz, działań poprzednich rządów z ostatnich dwudziestu lat. Ale to nie znaczy, że teraz jest jakoś specjalnie inaczej. Sczególnie obniżenie wieku emerytalnego jest naprawdę bardzo kosztowne. A dodatkowo zmniejsza liczbę osób pracujacych co chyba wiesz jak w długim terminie przełoży się na gospodarkę bo już to analizowałem:
Tsunami demograficzne w Polsce a demografia Japonii: wpływ na giełdę, gospodarkę i inflację
http://www.michalstopka.pl/demografia-japonii-wplyw-gielde-gospodarke-inflacje/
Dziura to dziura, prawdziwe liczby, nie te sztuczki księgowe kolejnego każdego rządu, nie kłamią.
Oczywiście, jeżeli chodzi o historię deficytu na wykresie za poprzednie lata, dane pobrałem z GUSU, i już nie korygowałem już rok po roku. Tamtą historię też trzeba by skorygować o różne sztuczki księgowe chociażby PO – PSL. Tylko to wymaga sporo czasu aby przejść rok po roku co tam wyprawiano.
Nie zmienia to jednak faktu, że to co podałem na wykresie za 2016 rok zrelizowało się niestety. Ponad 60 mld zł prawdziwy deficyt.
Na resztę punktów nie mam teraz czasu się rozpisywać, ale też w części, fakty, nie wyglądają tak jak piszesz.
Zauważ chociażby, że wpływy z VATu za 2016 są niewiele większe niż za 2015 rok (!). A gospodarka rośnie, samo 500 plus z tych 17 mld zł pewnie jakieś 2-3 mld zł więcej VATu było.
No więc gdzie są efekty uszczelnienia VATU? Bo uwzględniając wzrost gospodarczy i 500 plus to wychodzi na to, że wpływy z VATu nie wzrosły pratkycznie.
A reszta, sytuacja na rynku pracy, wzrost wynagrodzeń itd. to tylko kwestia kontynuacji cyklu dziesięcioletniego którego pozytywna faza rozpoczęła się w 2013 roku:
Bezrobocie 2016 najniższe od upadku komunizmu :) Czekałem na ten wpis cztery lata (!) Cykl dziesięcioletni w polskiej gospodarce i na rynku pracy
http://www.michalstopka.pl/bezrobocie-2016-najnizsze-od-komunizmu/
07/02/2017
Michał StopkaOczywiście, na szczęście, PiS nie zrealizował wszystkich swoich obietnic wyborczych, o których pisałem powyżej więc nie jest aż tak źle.
Na przykład oszukał frankowiczów, nie zrealizował tego co im obiecał przewalutowania kredytów po kursie z dnia udzielenia. Piszę na szczęśćie bo to by doprowadziło do bankructwa sektora bankowego.
Po drugie nie podniósł kwoty wolnej od podatku.
Po trzecie obniżył wiek emerytalny ale nie w 2016 ale z prawie dwuletnim opóźnieniem. I dlatego skutki zobaczymy dopiero w 2017/2018 pełne.
Z tych obietnic PiSu to najpozytywniejsza dla Polski, gospodarki, Polaków to było podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Niesteyt z tych trzech tej nie zrobił. A zrobił dwie najgorsze. Obniżenie wieku emerytalnego i 500 plus.
Nie wiem czy wiesz, że np. Rumunia podniosła kwotę PIT z około 3 tys. zł na około 30 tys. zł. To daje okoł 6 tys. zł czyli 500 zł miesięcznie dla każdego obywatela (!). Nie tylko wąskiej grupy kto ma dzieci.
I to jest pozytywne na dłuższą metę bo zwiększa ochotę do pracy a nie jak 500 plus motywuje aby część osób siedziała w domu i żyła z socjalu..
Takie podniesienie kwoty wolnej od podatku jest też bardzo pozytywne dla gospodarki, pewnie na dłuższą metę ma więcej pozytywnego wpływy niż tylko zwykłe 500 zł mniejsze miesicznie podatki do zapłacenia przez pracującą osobę. Bo i pracodawca chętniej zatrudni pracowników jeżeli wie, że oni mniej muszą płacić podatków.
Takie myślenie mi się podoba. Nie 500 plus z długu. Nie 500 plus dla każdego a nie dla pracującego. Nie obniżanie wieku emryutalnego w fatalnej sytuacji demogarficznej Polski a w to miejsce sprowadzanie Ukraińców
07/02/2017
Jan„A może tylko Niemcy mają magiczną formułę? ZAROBKI > WYDATKI”
Myślę że tak. Niemcy mają realny wpływ na wartość pieniądza, dlatego poki co to oni decydują w europie kto będzie biedny a kto bardzo biedny, Bogate kraje typu UK czy Francja mogą się bronić przez ich wpływem
07/02/2017
Michał Stopka@ Jan
Nie no Janie, witki mi po prostu opadły po przeczytaniu Twojego komentarza.
A kto niby wybiera kolejne rządy w Polsce od 1989 roku? Tak wybieramy, że jeden po drugim rząd potem zawsze wydaje więcej niż zbiera w podatkach. Tak było za poprzednich kadencji. Tak jest też i w obecnej za PiSu.
Kto niby daje 500 plus? Kto obniża wiek emerytalny? Niemcy kazali PiSowi tak zrobić? A to wszystko kosztuje kilkadziesiąt mld zł tylko w skali jednego roku.
07/02/2017
SlawekMichał
„Deficyt znormalizowany za 2016 wygląda tak:
46 oficjalny + około 8 mld zł LTE + około 8 mld zł zysk NBP + około 8 mld zł pełny rok 500 plus (25-17 mld) + około 25 mld zł środki co dawniej szły do OFE. Raz prawie 100 mld zł.”
-46 to łączny i całkowity deficyt
-8 lte – tu musiałbym sprawdzić jak to zostało podzielone na lata i do czego się liczy a do czego nie
-Zysk NBP- tu nic nowego się nie stało, bo zyski NBP od lat idą do budżetu zaniżając deficyt. Ja uważam że bardzo słusznie, ale można polemizować. Generalnie to nic nowego.
-8mld 500+ – Nie bardzo rozumiem o co chodzi. W roku 2016 koszt 500+ wyniósł około 20 MLD i deficyt roczny 46mld ten wydatek już zawiera.
-środki co dawniej szły do ofe – tu również nie odkrywamy ameryki, bo te środki są nam rąbane już od kilku lat. I tu też można polemizować czy słusznie.
Reasumując: Ja nie widzę w obecnym deficycie ani nic złego, a tym bardziej gorszego niż w latach poprzednich. Wszystko idzie ku dobremu i jest coraz lepiej. Za PO realny deficyt wynosił około 100 MLD rocznie, teraz wynosi powiedzmy że około 60 MLD i to mimo kosztownego socjalu.
„A dodatkowo zmniejsza liczbę osób pracujacych co chyba wiesz jak w długim terminie przełoży się na gospodarkę”
Owszem, przełoży się na wysokość wynagrodzeń. A to spowoduje powrót Polaków z emigracji oraz kolejne miliony Ukraińców oraz młodych Ukrainek, które za 500+ narodzą nam tylu Polaków, że miejsc w przedszkolach zabraknie :) I aby pomieścić tych wszystkich ludzi trzeba będzie budować nowe mieszkania a to wchłonie kolejne setki tysięcy pracowników.
„Dziura to dziura, prawdziwe liczby, nie te sztuczki księgowe kolejnego każdego rządu, nie kłamią.”
A wiesz już może skąd nam się wziął w budżecie nagły wzrost rezerw walutowych w wysokości 15 MLD dolarów?
„Nie zmienia to jednak faktu, że to co podałem na wykresie za 2016 rok zrelizowało się niestety. Ponad 60 mld zł prawdziwy deficyt.”
Oj no właśnie nie, deficyt wyniósł 46, Po prostu część wydatków i przychodów zawartych w deficycie liczysz podwójnie :)
„Zauważ chociażby, że wpływy z VATu za 2016 są niewiele większe niż za 2015 rok (!). A gospodarka rośnie, samo 500 plus z tych 17 mld zł pewnie jakieś 2-3 mld zł więcej VATu było.”
Budżet to wiele składowych, zarówno po stronie kosztowej jak i przychodowej. A 500+ spowodowało spadek bezrobocia oraz wzrost średnich a przede wszystkich niskich płac… czyli wzrost przychodów do budżetu z tytułu wszelkich obciążeń fiskalnych takich jak pit, zus i inne. Zmalały też wydatki na pomoc socjalną oraz zasiłki dla bezrobotnych.
„No więc gdzie są efekty uszczelnienia VATU? Bo uwzględniając wzrost gospodarczy i 500 plus to wychodzi na to, że wpływy z VATu nie wzrosły pratkycznie.”
Ostatnio czytałem że oszczędności są nie z większych podatków VAT tylko po stronie ZWROTÓW VATu.
Nie wiem czy wiesz, ale Polska za PO była światowym liderem w eksporcie telefonów komórkowych ;)
Działały mafie trudniące się wyłudzaniem VATu na gigantyczną skalę. Towar nie istniał lub zostawał w kraju a budżet „zwracał” gigantyczne pieniądze złodziejom.
I tu też kryje się podobno nagły rozjazd pomiędzy naszym importem a (fikcyjnym) eksportem, który w 2016 dało się wyraźnie zauważyć.
07/02/2017
Slawek„Na przykład oszukał frankowiczów, nie zrealizował tego co im obiecał przewalutowania kredytów po kursie z dnia udzielenia. Piszę na szczęśćie bo to by doprowadziło do bankructwa sektora bankowego.”
Nie bankructwa tylko nacjonalizacji :)
A to zważywszy na fakt, że od kiedy bandyta Kwaśniewski zmienił Konstytucję i nakazał bankom komercyjnym pośrednictwo w finansowaniu deficytu państwa, pieniędzmi z NBP.
Z tego powodu banki wysysają każdego roku około 20 MLD. Nacjonalizacja spowodowałaby zmniejszenie deficytu właśnie o taką kwotę. Ale tu nie sądzę aby PIS miał aż taką siłę przebicia i takie jaja, by zadrzeć z żydami od banków.
„Po trzecie obniżył wiek emerytalny ale nie w 2016 ale z prawie dwuletnim opóźnieniem. I dlatego skutki zobaczymy dopiero w 2017/2018 pełne.”
A to już chyba narodowa tradycja, wręcz cecha znamienna demokracji, że kolejne rządy szykują miny z opóźnionym zapłonem swoim następcom :)
Jedni szykują miny socjalne, inni kupują jakieś carakale ;)
„Nie wiem czy wiesz, że np. Rumunia podniosła kwotę PIT z około 3 tys. zł na około 30 tys. zł. To daje okoł 6 tys. zł czyli 500 zł miesięcznie dla każdego obywatela (!). Nie tylko wąskiej grupy kto ma dzieci.”
No to zrobili bardzo głupio, bo koszt reformy będzie dużo wyższy a założone cele (wzrost dzietności) i tak nie nastąpią. Patrząc na wszelkie dane makroekonomiczne z Rumunii, ja nie brałbym ich jednak za wzór :)
„I to jest pozytywne na dłuższą metę bo zwiększa ochotę do pracy a nie jak 500 plus motywuje aby część osób siedziała w domu i żyła z socjalu..”
Ochotę do pracy zwiększa godne wynagrodzenie. A to niestety nigdy nie nastąpi, dopóki pracodawcy traktują ludzi jak śmieci i bezczelnie mówią prosto w twarz: „w tym roku też nie dostaniecie żadnej podwyżki ani premii a jak wam się nie podoba to wypieprzać, na wasze miejsce czeka 400 ludzi za bramą”.
„Bo i pracodawca chętniej zatrudni pracowników jeżeli wie, że oni mniej muszą płacić podatków.”
Bo wtedy pracodawca będzie mógł płacić pracownikom mniej i mieć większe zyski :)
„Nie obniżanie wieku emryutalnego w fatalnej sytuacji demogarficznej Polski a w to miejsce sprowadzanie Ukraińców”
A dlaczego nie? Ukraińcy będą pracować na naszych młodszych emerytów. Kraje jewropy zachodniej robią tak od dawna i bardzo sobie chwalą takie rozwiązania. Bierzmy z nich przykład.
07/02/2017
SlawekMichał
„A kto niby wybiera kolejne rządy w Polsce od 1989 roku? Tak wybieramy, że jeden po drugim rząd potem zawsze wydaje więcej niż zbiera w podatkach. Tak było za poprzednich kadencji. Tak jest też i w obecnej za PiSu.
Kto niby daje 500 plus? Kto obniża wiek emerytalny? Niemcy kazali PiSowi tak zrobić? A to wszystko kosztuje kilkadziesiąt mld zł tylko w skali jednego roku.”
Obawiam się, że taki model stanowi podwaliny obecnego systemu finansowego na całym świecie.
Popatrz co się dzieje w USA.
Oni mają każdego roku po BILIONIE DOLARÓW nowego długu i nikt tam nie jęczy z tego powodu, bo długi to tylko fikcja księgowa.
Jednocześnie czy uważasz że powinniśmy brać przykład z Ukrainy? Ich deficyt mimo prowadzenia kosztownej wojny jest wręcz symboliczny. Białoruś też ma zbilansowany budżet. Ale czy w obecnych czasach te kraje stanowią dla Ciebie wzór do naśladowania? Czy sądzisz że brak deficytu stanowi cel polityki każdego kraju?
Wspomniałeś też o Niemcach… ale czy nie wiesz że oni mają zadłużenie aż 20 x większe niż Polska? Czy wiesz że to Deutschbank jest tą instytucją, która utrzymuje euro przy życiu, więc kondycję finansów Niemiec należy postrzegać poprzez cała strefę Euro? Bo jak Grecja padnie to cała niemiecka bankowość pójdzie razem z nią na dno?
A co do Ukrainy. Co z tego że postanowili spłacić swoje zadłużenie zagraniczne? Spłacili zaledwie 25 mld usd, ale kosztem tego PKB im spadło o połowę, 5 milionów ludzi zwiało za granicę a ich firmy lawinowo bankrutują i są wyprzedawane za symboliczne grosze. Co z tego że oni w 2016 też mieli nadwyżkę w budżecie? :) Uważasz że teraz czeka ich świetlana przyszłość i dobrobyt? Bo ja obstawiam że obecne władze skończą identycznie jak Caucesku, który też spłacał długi.
Nie tędy droga, spłacanie długów to straszliwe rozwiązanie, wręcz tragiczne. Tylko idiota w dzisiejszym świecie spłaca swoje długi. Idiota albo bogate imperium.
Tym bardziej że tkwimy po uszy w gównie o nazwie demokracja. A ten system polityczny z samego założenia funkcjonuje w idiotyczny sposób, gdzie masy co 4 lata wybierają tych, którzy są zmuszeni prowadzić stado nad przepaść. I jak przywódcy stada zawrócą, to stado ich rozdepcze na śmierć.
Czy uważasz że PIS powinien teraz ostro ciąć wszelkie wydatki, czyli przede wszystkim płace w budżetówce, by spłacać zadłużenie po PO-przednich szkodnikach? Byliby idiotami gdyby to zrobili, bo wściekłe tłumy ubogich ludzi by ich szybko obaliły, a do władzy ponownie doszliby bandyci z PO i jej klonów takich jak debile z Nowoczesnej. Czy to byłoby ze strony polityków PIS rozsądne, by wpuścić do władzy POprzedników i zamienić obecny deficyt 60 mld na 100mld jak poprzednio? Oczywiście że nie! Podobnie zrobili 10 lat temu i efekt był taki, że z 420 mld mamy teraz 950mld długu oraz rozkradziony kraj i zdewastowany przemysł.
Najlepszy model władzy to jednak monarchia. Czyli coś na wzór Putina w Rosji oraz przywódców takich jak Kadaffi czy Assad. Oni rządzili długofalowo a ich polityka była konsekwentna i spójna. Dzięki nim ludzie żyli w dobrobycie, aż do czasu gdy jankesi przywieźli im na swoich lotniskowcach miliony ton demokracji.
Widzisz, nawet w tym świetle i kontekście, budowanie dobrobytu w oparciu o dekady wyrzeczeń, spłacanie długów żydom z USA aby się od nich wyzwolić , nie przynosi nic dobrego, bo wtedy należy się spodziewać z ich strony lotniskowców z demokracją.
Tym samym budujmy gospodarkę i PKB, dbajmy o mieszkańców i demografię a długami niech się martwią wierzyciele.
08/02/2017
Michał Stopka@ -8mld 500+ – Nie bardzo rozumiem o co chodzi. W roku 2016 koszt 500+ wyniósł około 20 MLD i deficyt roczny 46mld ten wydatek już zawiera.
Nie. W 2016 było to około 17 mld zł bo wypłaty były od kwietnia 2016 czyli od drugiego kwartału. A cały rok to jest tak naprawdę około 25 mld zł
Innymi słowy prawdziwy deficyt za cały rok powinien uwzględniać tę różnice w wysokości dodatkowy około 8 mld zł. Stąd mamy: 46 mld zł + około 8 mld zł biorąc pod uwagę ten paramatr
@ -Zysk NBP- tu nic nowego się nie stało, bo zyski NBP od lat idą do budżetu zaniżając deficyt. Ja uważam że bardzo słusznie, ale można polemizować. Generalnie to nic nowego.
Tak było kiedyś ale nie w ostatnich kilku latach. Zysku NBP nie było. Dopiero za rok 2016 jednorazowo ta kwota się pojawiłą. Ale już jej nie będzie w 2017 roku więc te 46 mld trzeba zwiększyć o kolejne okoo 8 mld zł bo znowu w 2016 roku był taki przychód ale w 2017 już nie będzie: jest więc kolejna dziura
@ -środki co dawniej szły do ofe – tu również nie odkrywamy ameryki, bo te środki są nam rąbane już od kilku lat. I tu też można polemizować czy słusznie.
No tak, tylko skoro kiedyś, przed tym manewrem budżet się spinał, a potem już nie i trzeba było to zrobić, to oznacza, że problem dziury budżetowej narósł od tamtego czasu. Innymi słowy teraz brakuje nawet na te 25 mld zł rocznie. Wcześniej budże się nie spinał ale po stronie kosztowej było około 25 mld zł wersus obecna sytuacja. A teraz nie ma tego kosztu a i tak mamy ogromną dziurę.
To tak jakbyś powiedział: mam przychody 1 tys. zł a koszty 600 zł. Dziura 400 zł. A teraz jest tak: masz przychody 1 tys. zł, tego kosztu 600 zł już nie ponosisz, a dziura i tak pomimo że tego kosztu nie ma jest 400 zł
@ A to spowoduje powrót Polaków z emigracji oraz kolejne miliony Ukraińców oraz młodych Ukrainek, które za 500+ narodzą nam tylu Polaków, że miejsc w przedszkolach zabraknie :)
No tak, tylko pamiętasz jaką mamy historię z Ukrainą? A jak Putin wyśle wśród tych Ukraińców agentów? Wiesz co może spowodować jak Ukrainców będzie kilka mln w Polsce?
@ A wiesz już może skąd nam się wziął w budżecie nagły wzrost rezerw walutowych w wysokości 15 MLD dolarów?
Rezerwy walutowe nie są w budżecie ale w bialnsie NPB. Rezerwy walutowe rosną jeżeli eksport rośnie szybciej niż import. Po prostu eksporter jak otrzyma np. EURo/dolary to jak chce je wymienić na PLN, to te PLN dostarcza NBP. A w bilansie budują mu się waluty. Ot, cały sekret : )
Przy imporcie jest na odwrót. Dlatego saldo jest ważne
Resztę wątków które poruszyłeś, musiałbym pisać komentarze przez kilka dni :) A to nadaje się na kilka solidnych analiz abyśmy mówili tym samy językiem. I widzieli te same dane co mam w głowie: musze to przenieś na wykresy, tabele.
W kolejnych tygodniach postaram się to zrobić.
Sporo pisałeś na temat obligacji, Bartek ostatnio zrobił ciekawy wpis na ten temat. Zobacz na wykresy:
Jak inwestować w obligacje skarbowe: podstawy
http://warsztatanalityka.pl/jak-inwestowac-w-obligacje-skarbowe/
To daje do myślenia. Szczególnie zobacz terminy spłaty. Z długiem jest fajnie dopóty dopóki ktoś chce go zrolować. Jak nie chce jest problem. Więc to nie jest tak jak piszesz. To właśnie jest przykład Grecji. Rolowano, rolowano aż przyszedł dzień, że przestano rolować. Po prostu inwestorzy nie przyszli na kolejne aukcje długu i nie rolowali. Ale czekali tylko na wykóp.
08/02/2017
Slawek„NBP Tak było kiedyś ale nie w ostatnich kilku latach. Zysku NBP nie było. Dopiero za rok 2016 jednorazowo ta kwota się pojawiłą. Ale już jej nie będzie w 2017 roku więc te 46 mld trzeba zwiększyć o kolejne okoo 8 mld zł bo znowu w 2016 roku był taki przychód ale w 2017 już nie będzie: jest więc kolejna dziura”
A to bardzo dziwne co piszesz, że NBP nagle na parę lat przestał przynosić zyski. Ja wiem że gdy rządził PIS (2006) NBP przynosił zyski, po brzozie w smoleńsku zmienił się prezes NBP i zyski trafiły natychmiast do budżetu. Aż tu nagle w 2016 te zyski pojawiły się niespodziewanie ponownie. Fakty są takie, że zyski z NBP pochodzą z pożyczania pieniędzy bankom na wibor i są niemal stałe. Otwarte pozostaje jedynie pytanie, w jaki sposób rąbał tą kasę kreatywny Wincent. A to że rąbał, jest oczywiste.
„No tak, tylko skoro kiedyś, przed tym manewrem budżet się spinał, a potem już nie i trzeba było to zrobić, to oznacza, że problem dziury budżetowej narósł od tamtego czasu. Innymi słowy teraz brakuje nawet na te 25 mld zł rocznie.”
A nie kojarzysz tego faktu z płaceniem odsetek od długów? Kiedyś mieliśmy deficyt 400 mld a teraz bilion. Te 25 a nawet 35mld idzie na odsetki od długu.
„No tak, tylko pamiętasz jaką mamy historię z Ukrainą? A jak Putin wyśle wśród tych Ukraińców agentów? Wiesz co może spowodować jak Ukrainców będzie kilka mln w Polsce?”
No cóż, Z dwojga złego ja wolę Ukraińców niż ciapatych allahakbarów z bliskiego wschodu. Wszyscy do nas nie przyjadą, więc będą w mniejszości a do tego rozproszeni po całym kraju, głównie w dużych miastach, bo tam jest praca. W razie wolny spakują węzełki i podrepczą do siebie do Lwowa. mamy XXI wiek i inną świadomość terenu.
„Rezerwy walutowe nie są w budżecie ale w bialnsie NPB. Rezerwy walutowe rosną jeżeli eksport rośnie szybciej niż import. Po prostu eksporter jak otrzyma np. EURo/dolary to jak chce je wymienić na PLN, to te PLN dostarcza NBP. A w bilansie budują mu się waluty. Ot, cały sekret : )”
No to faktycznie… nie pomogłeś :)
Bo NBP zgromadził 8 mld złotych a do tego 15 mld dolarów. A bilans export/import mamy ujemny o jakieś 3 mld eur
„Jak inwestować w obligacje skarbowe: podstawy” Faktycznie podstawy :)
„Z długiem jest fajnie dopóty dopóki ktoś chce go zrolować. Jak nie chce jest problem. Więc to nie jest tak jak piszesz. To właśnie jest przykład Grecji. Rolowano, rolowano aż przyszedł dzień, że przestano rolować. Po prostu inwestorzy nie przyszli na kolejne aukcje długu i nie rolowali. Ale czekali tylko na wykóp.”
No cóż. O tym było bardzo głośno, że sytuacja w Grecji miała ścisły związek z lehmanem. USA aby ratować status dolara brutalnie zaatakowały euro. Niepewność w strefie eu zatrzymała światowe aktywa inwestorów w USA. Janki osiągnęli swój cel poprzez nagonkę w podległych im mediach, obniżenie ratingów w ich agencjach ratingowych oraz zaprzestanie rolowania długów. Takiego ataku nie przetrwałby żaden kraj. Jednak drogą do stabilności jest dobra dyplomacja i dobre relacje „z inwestorami” a nie zaciskanie pasa.
Jak już napisałem wyżej, na spłatę długów mogą pozwolić sobie imperia, takie jak Chiny czy Rosja. Zwłaszcza że mają militarną siłę aby obronić się przed amerykańskimi lotniskowcami z demokracją.
I w tym miejscu należy sobie zdefiniować, co się kryje pod określeniem „inwestorzy”. otóż…wszystkie kraje „zachodu” posiadają gigantyczne długi, samorządy posiadają gigantyczne długi, korporacje, firmy i ludzie posiadają gigantyczne długi. Suma tych długów wynosi setki bilionów dolarów. Wielką naiwnością byłoby mówić, ze pod hasłem „inwestorzy” kryją się drobni ciułacze. Są to przede wszystkim banki centralne oraz banki komercyjne, które same pożyczyły kasę z banków centralnych. Nawet długi rzekomo wewnętrzne, to tak na prawdę również długi zagraniczne, bo zaciągnięte w zagranicznych bankach, tyle że w złotówkach. I na tym polega finansowa okupacja świata przez USA. Chociaż od kilku lat, Chiny regularnie przejmują wpływy od USA razem z przejmowaniem długu państw. Czy wiesz że w 2016 to właśnie Chińczycy zrolowali nam dług zagraniczny, gdy jankesi zgarnęli kasę za odkup obligacji?? Kto wie, może gdyby Duda nie jeździł do Pekinu, Polska musiałaby ogłosić bankructwo? Bo skąd miałaby wziąć kasę na pokrycie deficytu 50 mld, skoro musiałaby spłacić około 100mld długów? Poza tym to w czyim interesie byłoby zbankrutowanie Polski? Komu to byłoby potrzebne? Przecież efekt byłby taki, że na fali bezrobocia, bankructw i masowego cięcia płac, doszłoby do rewolucji. A na fali rewolucji nowy polski rząd musiałaby szukać pomocy na przykład w Rosji, na dekady wyłączając Polskę z kręgu wpływów USA. Byłby taki 1989 tyle że w drugą stronę. Ich na to nie stać, tym bardziej że ogłoszenie przez Polskę upadłości spowodowałoby uruchomienie domina bankructw dużych światowych banków, z unicredits i deutschbank włącznie. Tak więc spokojnie, dopóki oni nas okupują, to jest ich zmartwienie, co zrobić z długiem. Sam wiesz doskonale, że w europie są państwa o wiele bardziej zadłużone, więc szybciej u nich coś pierdzielnie niż u nas. A jak pierdzielnie to będzie przełom w światowej finansjerze, zapewne z global reset debt o którym coraz głośniej się mówi.
Tak na zakończenie.
Założeniem tego artykułu było wykazanie, że zadłużenie zaczęło nam lawinowo rosnąć w zatrważającym tempie. Aby uzasadnić swoją tezę, podałeś „długi hipotetyczne” które mogłyby wystąpić, gdyby socjal obowiązywał od stycznia a nie od kwietnia. Doliczyłeś też do deficytu przychody, co jest wielką manipulacją. Gdyby ktoś chciał rzetelnie podejść do tematu, wykonałby tabelkę wedle tych samych kryteriów za lata poprzednie. Wtedy by się okazało, że w latach poprzednich rzeczywisty deficyt wynosił 100 MLD rocznie a teraz spadł do 60 MLD. Tym samym rzeczywisty deficyt bardzo szybko maleje, co napawa optymizmem, że idziemy w dobrym kierunku.Trzeba też uwzględnić fakt, że tuż po wygranych wyborach nie wskoczyliśmy nagle do innej rzeczywistości i musimy wykonać wszelkie zobowiązania długoterminowe. Chodzi tu między innymi o inwestycje i podpisane kontakty odroczone w czasie. Nie na każdy kontrakt da się znaleźć haki by go zerwać, tak jak z carakalami.
08/02/2017
Adam KCzy ma jakiś sens wypisywanie tak krótkich opinii o dwudziestu różnych rzeczach, gdzie odpowiedź na każde zdanie musiałaby być osobnym artykułem? Może warto by się skoncentrować na jednej rzeczy, którą możnaby dogłębnie omówić i dojść do jakiś obiektywnych wniosków. Na razie wygląda to trochę jakbym oglądał ideologiczne starcie Faktów kontra Wiadomości.
Pytanie do Panów: Jaki jest limit podnoszenia wynagrodzeń w Polsce?
08/02/2017
Michał StopkaSławku,
Podstawowa sprawa. Ale gdzie ja napisałem, że PiS ma/miał spłacić historyczny dług? Wkładasz w moje usta coś, czego nie napisałem. A potem dorabiasz do tego ideologię.
Innymi słowy coś sobie ubzdurałeś a potem piszesz, np. że PiS miał cos spłacać do doprowadziłoby do wyjścia ludzi na ulice.
Nie, nie miał nic spłacać. Miał po prostu przestać podążać ścieżką poprzednich rządów w zakresie kolejnego zwiększania wydatków. A jest nowe 500 plus, które kosztuje około 25 mld zł. I to jest z długu.
I jest obniżenie wieku emerytalnego, co też kosztuje grube dziesiątki mld zł. I też będzie z długu. I tak dalej i tak dalej, te inne mieszkanie plus, leki dla seniorów itd. Chociaż to akurat nie są już tak ogromne koszty.
Dziura budżetowa nie wynika też, jak piszesz z odsetek płaconych. Bo dawniej było wyższe oprocentowanie, teraz jest niższe. Oj coś widzę, że nie jesteś sumiennym uczniem bo przecież też o tym była analiza :)
Dziura budżetowa Polski rekordowa: Jak prosto i szybko ją zmniejszyć?
http://www.michalstopka.pl/dziura-budzetowa-jak-prosto-ja-zmniejszyc-placic-bardzo-niskie-odsetki-od-obligacji/
Obecne koszty odsetek to średnio około 3% od długu. Dawniej oprocentowanie obligacji było znacznie wyższe. Można przyjąć, że jak dawniej dług był X mld zł to oprocentowanie np. było 6%. Nazwijmy to Y odsetek. Teraz jak nawet dług jest dwa X, to koszt długu jest 3%. Czyli nadal mamy koszt Y odsetek.
I teraz pomyśl co się stanie jak rentowności obligacji pójdą z powrotem co już było historycznie, np. 6% ? Albo gorzej na 10% czy 15%. Wystarczy do tego np. jakiś kryzys na świecie. Nie wiem Trump coś wymyśli. Może Chiny. Może UE się rozpadnie. ALbo niech Rosja zajmie Ukrainę.
Tak więc to nie jest tak, że ja sobie coś piszę bo nie lubię PiSu. Szcerze, to jest kilka rzeczy, które mi się podboają w wykonaniu programu PiSu. Lecz to nie jest powód abym nie dostrzegał tego co powyżej opisałem. Do czeto prowadzi takie zachowanie. Kontynuacja poprzednich zachowań rządów.
I to też nie jest tak, że sobie coś ubzdurałem. Przecież chyba czytałeś moją analizę o cyklu Kondratiewa. I cyklu kreacji długu?
Krach i Wojna: pięćdziesięcioletni Cykl Kondratiewa a granice kreowania długów
http://www.michalstopka.pl/krach-i-wojna-piecdziesiecioletni-cykl-kondratiewa-a-granice-kreowania-dlugow/
Porównywanie Polski, która zadłuża się od zaledwie dwudziestu lat z krajami, które zadłużają się już od kilkudziesięciu lat. To porównywanie narkomana, który bierze od kilku misięcy. Z narkomantem, który jest wrakiem człowieka i zaraz kitnie bo bierze już kilka lat.
Zresztą nie trzeba daleko szukać. Kraje PIGS, łącznie z Grecją już dawno zbankrutowały. Gdyby nie Niemcy i UE, już dawno ogłosiłyby bankructwo, zbankrutowałby sektor bankowy i mielibyśmy run na banki.
A ludzie potraciliby dorobki życia w bankach. Już tego przykład był na Cyprze. Przecież o tym też szczególowo pisałem
Co tak naprawdę stało się na Cyprze? Poznaj biznes Bank: dlaczego nie można ukraść pieniędzy których nie ma…
http://www.michalstopka.pl/co-tak-naprawde-dzieje-sie-na-cyprze-poznaj-biznes-bank-czyli-dlaczego-nie-mozna-ukrasc-pieniedzy-ktorych-nie-ma/
Tak, jak pisałem, nie mam teraz czasu na szczegółowe odpisywanie na każdy Twój akapit. Będą odrębne analizy w przyszłośći na większość Twoich wątków.
@ Adam K
@ Pytanie do Panów: Jaki jest limit podnoszenia wynagrodzeń w Polsce?
Nie ma czegoś takiego jak limit podnoszenia wynagrodzeń. Wynagrodzenia są funkcją gospodarki. I relacji PKB przypadajacego na PKB. Czyli wykres, który jest w każdym moim wpisie z tej rozkminki:
W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
http://www.michalstopka.pl/w-matni-krach-polskiej-gospodarki-w-ciagu-kilkunastu-lat-podatki-wyjazdy-bankructwo-panstwa-i-zus/
08/02/2017
Adam KPaine Michale to jest prawda tylko, że trochę „bezduszna”. Media nas teraz bombardują informacjami o tym, że brak jest rąk do pracy co powoduje presję płacą i wynagrodzenia rosną jak szalone. Pan Sławek właśnie pisał o tym, że ludzie przez to zaczną wracać do Polski. Może jest tak, że mówicie o różnych rzeczach? Jeden mówi o średniej pensji, która jest związana wydajnością pracy (PKB na osobę). W krótkim terminie (paru lat) nawet średnia pensja może się trochę rozjeżdżać ze zmianami wydajności. Na przykład teraz wzrost PKB jest słabszy niż wzrost wynagrodzeń. Co oczywiście długo nie może trwać.
A drugi mówi o medianie, płacy minimalnej albo jakimś innym procencie najmniej zarabiających. Ostatnie badania pokazały, że w USA między 1978 a 2015 realny wzrost wyniósł 59%, a realny dochód dla dolnej połowy Amerykanów spadł o 1%.
08/02/2017
SlawekMichał, oj oj :)
„Wkładasz w moje usta coś, czego nie napisałem. A potem dorabiasz do tego ideologię”
Otóż ja tylko wykazałem, że obecny rząd wcale nie zrobił tego co jest napisane w temacie tego artykułu, czyli „Rekordowa dziura budżetowa” :)
Jeśli policzymy wydatki rządu uwzględniając „przychody okazjonalne”, tego rządu i w latach poprzednich, kierując się podobną retoryką i metodologią, to się okaże, że obecny rząd mocno wyhamował wydatki. Oczywiście po części popuszczając na socjal. Ale mimo wszystko wydaje niemal o połowę mniej niż w latach poprzednich.
„I jest obniżenie wieku emerytalnego, co też kosztuje grube dziesiątki mld zł.”
Tu też trzeba dokonać kompleksowej i długoterminowej analizy, co jest dla Polski najkorzystniejsze. Czy podnoszenie wieku emerytalnego, by ratować budżet aby młodzi po studiach, uciekali z kraju za chlebem, czy wysłanie staruszków na zasłużoną emeryturę, aby młodzi zostali jednak w kraju i płodzili kolejne dzieci?
Podążając Twoim tokiem rozumowania, należy podnosić wiek emerytalny a najlepiej wprowadzić dożywocie, a młodych brakiem miejsc pracy wygonić z kraju i czekać aż ostatni staruszek umrze przy maszynie w fabryce. No wtedy faktycznie nie będzie deficytu i ekonomiści będą szczęśliwi ;)
Już o tym pisaliśmy dawniej. Moje zdanie jest takie, że wiek emerytalny należy uzależniać od poziomu bezrobocia. Ja bym ustalił próg, dajmy na to 3 albo 5% i w zależności od tego w którą stronę rosłoby/malało bezrobocie, zmieniałbym wiek emerytalny. Oczywiście z zaznaczeniem, że przejście na emeryturę nie jest obowiązkowe. Osobiście uważam też, że przymusowe trzymanie pracownika do wieku 67 lat to zbrodnia! Taki dziadzio niedomaga, rwie go reumatyzm i inne choroby, męczy praca fizyczna, skleroza. To nieetyczne by młode byczki siedziały bez pracy w domu a starcy musieli harować aż do śmierci.
„Obecne koszty odsetek to średnio około 3% od długu”
Wpływ na to ma głównie inflacja. I z tego powodu należy się niebawem spodziewać wzrostu oprocentowania obligacji.
„I teraz pomyśl co się stanie jak rentowności obligacji pójdą z powrotem co już było historycznie, np. 6% ? Albo gorzej na 10% czy 15%. Wystarczy do tego np. jakiś kryzys na świecie. Nie wiem Trump coś wymyśli. Może Chiny. Może UE się rozpadnie. Albo niech Rosja zajmie Ukrainę. ”
Jak pójdą w górę, to nasi wierzyciele będą musieli nam dawać więcej kasy na rolowanie długów :) Nie stać ich na to abyśmy upadli.
Chinom zależy na utrzymaniu obecnego stanu geopolitycznego, bo z każdym dniem rosną w siłę i czas gra na ich korzyśc. UE jak się rozpadnie to na trupie UE będziemy mogli stworzyć nowe imperium/unię/międzymorze czy inny twór. na korzyść nam to wyjdzie. Najwyżej uratujemy się wysoką inflacją ale przetrwamy i z łatwością sobie poradzimy.
A Rosja nigdy nie zajmie Ukrainy, o to możesz być spokojny. Bardziej prawdopodobny jest raczej wariant, że Ukraińcy zrobią drugi pucz i powieszą spadochroniarzy z USA, którzy okupują instytucje rządowe w Kijowie.
No i wreszcie wracamy do tego co już napisałem, że Duda musi kontynuować to co robi, czyli być dobrym dyplomatą. Wzorowe relacje z USA i Chinami spowodują, że nikt nas nie utopi a Merklowa będzie przyjeżdżała na dywanik prosić o pomoc.
A jak nas wielcy tego świata będą chcieli utopić to zrobią to, niezależnie od tego czy będziemy mieć 200 czy 300 mld $ długu.
„Przecież chyba czytałeś moją analizę o cyklu Kondratiewa. I cyklu kreacji długu??
Owszem czytałem. I sporo tu filozofii, więc w tym kontekście się do tego cyklu odniosę: Skoro to wszystko ma za jakiś czas pieprznąć i będzie wojna, to deficyt państwa jest najmniejszym z problemów, którym powinniśmy się przejmować :) Za to trzeba stawiać na wysoką dzietność, zatrzymanie Polaków w wieku poborowym w kraju, pobudzanie patriotyzmu, tożsamości i dumy narodowej. To się właśnie teraz dzieje. O dziwo przy panicznym kwiku środowisk lewackich i lewicowych.
Czy zadłużenie Polski ma wpływ na światowy cykl Kondratiewa? Absolutnie nie.
„Porównywanie Polski, która zadłuża się od zaledwie dwudziestu lat z krajami, które zadłużają się już od kilkudziesięciu lat. To porównywanie narkomana, który bierze od kilku misięcy. Z narkomantem, który jest wrakiem człowieka i zaraz kitnie bo bierze już kilka lat.”
Po prostu zadałem pytanie retoryczne, czy lepiej jest naśladować narkomanów takich jak USA, Japonia i Niemcy, którymi Ty tak bardzo się zachwycasz i na nich wzorujesz, czy też mamy robić to samo co nasi sąsiedzi czyli Łukaszenko i Patroszenko?
I co z tego że Białoruś i Ukraina nie biorą kredytów czyli „nie ćpają”, skoro nie stać ich nawet na buty i mieszkają pod mostem. Może jednak lepiej jest brać przykład z „przedsiębiorców narkomanów”, którzy narobili gigantycznych długów i opływają w luksusy kupione na kredyt? Zwłaszcza że takich narkomanów stać było na to by kupić sobie porządną broń, wynająć komandosów na ochroniarzy i zaminować posesję wokół swoich willi. Komornik tam nie wejdzie bo się boi. A bankowi zależy na tym aby się nie wydało, że wtopił całe swoje aktywa w tego narkomana, więc dalej roluje długi i jeszcze dorzuca kasę od siebie aby był spokój i cisza.
„Zresztą nie trzeba daleko szukać. Kraje PIGS, łącznie z Grecją już dawno zbankrutowały. Gdyby nie Niemcy i UE, już dawno ogłosiłyby bankructwo, zbankrutowałby sektor bankowy i mielibyśmy run na banki.”
Tu też w pełni się zgadzamy. I w tym kontekście sytuacja i przyszłość Niemiec nie jest wcale tak różowa jak się wydaje. Bundesbank sypie kasę bankrutom a w zamian Niemcy wymuszają warunki, które powodują że ich bilans handlowy oraz deficyt są iluzorycznie wspaniałe. Ale taki schemat długo nie pociągnie, bo dupa zawsze będzie z tyłu i odbije się czkawką inflacji. Popatrz długoterminowo na parę walut dolar/euro…
„Będą odrębne analizy w przyszłośći na większość Twoich wątków.”
Z zapartym tchem czekam tylko na jeden wykres… nie ranking tylko wykres, rentowności różnych światowych aktywów przeliczone po kursie z danego okresu :)
To będzie mój przewodnik inwestycyjny, bo taki wykres wykaże pewne trendy, zależności i „wskaźniki wyprzedzające”. Wtedy będzie nam wszystkim łatwiej ogarnąć skomplikowaną i wielowymiarową przestrzeń finansów światowych. A ogarnięcie takiej piaskownicy to klucz do sukcesu, by było wiadomo kiedy i co kupować.
08/02/2017
SlawekAdam K
„Czy ma jakiś sens wypisywanie tak krótkich opinii o dwudziestu różnych rzeczach, gdzie odpowiedź na każde zdanie musiałaby być osobnym artykułem?”
Sądzę że ma. A poza tym to rozmowy u Michała zamarły więc postanowiłem trochę rozruszać towarzystwo :)
” Może warto by się skoncentrować na jednej rzeczy, którą można by dogłębnie omówić i dojść do jakiś obiektywnych wniosków. ”
Z wielką przyjemnością o tym porozmawiamy, Na czym chcesz się skupić?
„Na razie wygląda to trochę jakbym oglądał ideologiczne starcie Faktów kontra Wiadomości.”
No cóż, Temat wątku był trochę prowokacyjny i minął się z prawdą, co doskonale komponuje się z tym co sam stwierdziłeś, że mamy do czynienia z propagandą a nie faktami. I taki tok myślenia był podszeptany przez liczne środowiska opozycyjne, więc ja doskonale rozumiem i usprawiedliwiam Michała. A teraz rozmawiamy o tym, by w merytoryczny sposób podzielić się wzajemnie faktami i wzajemnie wpłynąć na nasz światopogląd.
„Pytanie do Panów: Jaki jest limit podnoszenia wynagrodzeń w Polsce?”
Limit jest taki: Jak za bramą na Twoje miejsce pracy czeka 600 osób, to w percepcji pracodawcy nie ma czegoś takiego jak podnoszenie wynagrodzeń :)
A jak na ogłoszenie na pracuj.peel nie odpowiada nikt albo kilku, a na rozmowie rekrutacyjnej okazuje się że chętni do pracy to sami inwalidzi z zespołem downa upośledzeni umysłowo a do tego niemi i niewidomi, to Twoje notowania nagle rosną i możesz żądać pięćdziesięciu średnich krajowych :)
Adam K
Paine Michale to jest prawda tylko, że trochę „bezduszna”. Media nas teraz bombardują informacjami o tym, że brak jest rąk do pracy co powoduje presję płacą i wynagrodzenia rosną jak szalone. ”
Takie są prawa rynku, że gdy rąk do pracy brakuje, to wynagrodzenia rosną. A że bezrobocie nam szybko spada, to pensje pójdą w gorę. Michał pisał o tym (dobra i bardzo cenna robota – dzięki Michał) już kilka lat temu.
„Pan Sławek właśnie pisał o tym, że ludzie przez to zaczną wracać do Polski. Może jest tak, że mówicie o różnych rzeczach? Jeden mówi o średniej pensji, która jest związana wydajnością pracy (PKB na osobę). W krótkim terminie (paru lat) nawet średnia pensja może się trochę rozjeżdżać ze zmianami wydajności. Na przykład teraz wzrost PKB jest słabszy niż wzrost wynagrodzeń. Co oczywiście długo nie może trwać.”
Poruszyłeś bardzo ważną kwestię. Michał o tym pisał i pokazywał na wykresach.
1. Otóż PKB można liczyć wedle różnych metodologii.
2. Średnia pensja niewiele nam mówi, jak już to istotna jest mediana. Bo co z tego że średnio mamy po jednym mercedesie, skoro ja mam 5 a moi sąsiedzi żadnego? ;)
3. Wysokość wynagrodzeń nie idzie w parze ze wzrostem wydajności. Na wysokość wynagrodzeń bardziej wpływa popyt/podaż miejsc pracy, czyli mówiąc prostym językiem, wysokość bezrobocia. Jak murzyn na plantacji bawełny zbierze dwa razy więcej bawełny to wcale nie znaczy że dostanie dwa razy więcej kasy.
4. Słusznie zauważyłeś, że wzrost płac musi pociągnąć za sobą wzrost wydajności.
A wiesz na czym polega sztuczka i idiotyzm liczenia wydajności pracy? Ano na tym, że wydajność liczona jest nie w sztukach, metrach, litrach i tonach tylko w dolarach :) A koniecznie trzeba zauważyć, że około 70% PKB w każdym kraju rozwiniętym tworzą USŁUGI.
Tym samym, co spowoduje wzrost wynagrodzeń? Ano to, że jedna i taka sama plomba u dentysty będzie kosztowała nie 10 dolarów tylko 20 dolarów.
No i nagle wydajność nam wzrosła dwukrotnie :)
A wraz ze wzrostem wydajności rośnie PKB :) Eureka!
Perpetum mobile.
To teraz już wiesz, dlaczego PKB Ukrainy jest tak maluczkie a PKB USA tak ogromne!
Wcale nie dlatego, że amerykański dentysta zakłada 100 razy więcej plomb w ciągu dnia, niż jego kolega na Ukrainie, tylko dlatego że amerykański inkasuje 500$ za plombę a na Ukrainie za identyczną plombę inkasuje 5$. To samo dotyczy wszelkich innych zawodów. Wydajność, PKB i „potęgę gospodarczą” USA „budują” nie komputery w fabrykach tylko fryzjerzy pudli, dentyści, glazurnicy, nauczyciele, prawnicy, aktorzy i prostytutki.
I zapomnij o pierdoletach mądrusiów kretyna balcerowicza, że w wydajności chodzi o high tech w fabrykach, bo udział przemysłu w PKB państw rozwiniętych wynosi zaledwie około 20%.
5. Trafiłeś w sedno, że rośną nam pensje a PKB też ale wolniej. Otóż… pensje dopiero zaczynają nam rosnąć. A PKB liczone jest na zasadzie wydatków Polaków w danym roku. Istnieje silna korelacja pomiędzy zarobkami a PKB, Michał robił nam wykresy z tego zakresu.
PKB to nic innego jak suma wydatków Polaków. Gdy rosną nam pensje, to naturalnym efektem jest wzrost oszczędności oraz wzrost zakupów, czyli wzrost PKB.
„A drugi mówi o medianie, płacy minimalnej albo jakimś innym procencie najmniej zarabiających. Ostatnie badania pokazały, że w USA między 1978 a 2015 realny wzrost wyniósł 59%, a realny dochód dla dolnej połowy Amerykanów spadł o 1%.”
Ale za to jaki mają socjal! :)
Gdyby Michał żył w NY, to każdego dnia pisałby tragiczne artykuły o zgubnych skutkach rządów Obamy.
Tylko pomyśl jakie miałby silne argumenty!
Bilion DOLARÓW deficytu każdego roku, Plan Paulsona którego koszt roczny to około 700 MLD $, Plan socjalny Obama care, BEZPŁATNE kartki żywnościowe dla kilkudziesięciu milionów potrzebujących, wydatki na zbrojenia 650 MLD itd… :D
Nasze mizerne 500pln+ i 60 mld deficytu to przy tym drobny pryszcz.
Na pewno pisałby: „Prezydencie Obama, bierz przykład z Białorusi, oni mają zbilansowany budżet” :DDDDDD
09/02/2017
Adam K„„Czy ma jakiś sens wypisywanie tak krótkich opinii o dwudziestu różnych rzeczach, gdzie odpowiedź na każde zdanie musiałaby być osobnym artykułem?”
Sądzę że ma.”
Tylko, że widzisz odpowiadając na moje jedno krótkie pytanie udało ci się poruszyć co najmniej 10 różnych kwestii które wymagałyby długich odpowiedzi z mojej strony. A co by było gdybym poruszył te 20 zagadnień, które wynikły z waszej wcześniejszej wymiany? Mamy tutaj wykładniczy wzrost który niestety promuje zdawkowe odpowiedzi na meritum problemu i pozwala na jakieś dywagacje geopolityczne. Nie ma możliwości żeby kogoś do czegoś przekonać.
” Z wielką przyjemnością o tym porozmawiamy, Na czym chcesz się skupić?”
No to musimy zejść głębiej jeżeli chodzi o moje pytanie dotyczące limitu podnoszenia wynagrodzeń. Z twojej odpowiedzi wynika, że głównym czynnikiem kształtującym pensje jest siła negocjacyjna jednej ze stron. To by oznaczało, że wystarczy podnieść płace minimalną do jakiejś wysokiej wartości żeby osiągnąć powszechną szczęśliwość. Powiedział Pan, że takie są prawa rynku, że jak rąk do pracy brakuje to wynagrodzenia rosną. Tylko czy to są realne podwyżki? Bo bardziej to mi przypomina spirale płacowo cenową. Pracodawca podnosi ceny bo musiał podnieść wynagrodzenia i w konsekwencji pracownicy żądają dalszych podwyżek bo się zwiększyły ceny. W końcu ktoś musi zrezygnować z realnego dochodu bo tak tylko napędzamy inflację. Po co ktoś miałby kogoś zatrudniać jeżeli nie miałby z tego powodu żadnych korzyści? Czyli musi być jakiś limit.
09/02/2017
Slawek„Tylko, że widzisz odpowiadając na moje jedno krótkie pytanie udało ci się poruszyć co najmniej 10 różnych kwestii?”
Proponuję tematy numerować, to uporządkuje rozmowę.
„Z twojej odpowiedzi wynika, że głównym czynnikiem kształtującym pensje jest siła negocjacyjna jednej ze stron. To by oznaczało, że wystarczy podnieść płace minimalną do jakiejś wysokiej wartości żeby osiągnąć powszechną szczęśliwość.”
No właśnie nie, ten ruch musi być samoistny, uwarunkowany wysokością realnego bezrobocia.
„Tylko czy to są realne podwyżki? Bo bardziej to mi przypomina spirale płacowo cenową.”
W pewnym stopniu owszem, właśnie tak to się dzieje. I to samo się zadziało w Norwegii, Niemczech Szwecji czy USA. Czy powinniśmy nad nimi ubolewać cz też iść tą samą drogą co oni? A dlaczego tylko w pewnym stopniu wzrost plac zostanie zjedzony przez inflację? Ano dlatego, że koszt robocizny/pracowników stanowi tylko małą część ceny produktu gotowego. Jak zarobki wzrosną o 100% a ceny tylko o 30% to ludzie i tak będą bardzo zadowoleni… a rząd tym bardziej, bo wtedy przychody do skarbu państwa też wzrosną razy dwa. PKB też nam wzrośnie razy dwa, a więc będziemy mogli zaciągać jeszcze więcej kredytów na rozwój kraju i wzrost dobrobytu.
09/02/2017
SlawekMichale, skoro bawisz się w tabelki, to byłoby fajnie, gdybyś zrobił jeden wykres prezentujący wysokość zadłużenia w dolarach. A na drugim wykresie wysokość PKB.
Ot taki ranking światowy największych bankrutów.
09/02/2017
Michał StopkaBędzie :)
09/02/2017
Adam K@””wystarczy podnieść płace minimalną do jakiejś wysokiej wartości żeby osiągnąć powszechną szczęśliwość.”
No właśnie nie, ten ruch musi być samoistny, uwarunkowany wysokością realnego bezrobocia.”
Czyli Pana teoria jest taka, że niskie bezrobocie powoduje wzrost realnego wynagrodzenia. W takim razie wystarczy utrzymywać niskie bezrobocie poprzez gwarancję zatrudnienia przez państwo. Rozumiem, że wtedy pensje wzrosną o 100% a ceny tylko o 30%? W jakim przedziale czasowym? Tylko jak do tego mają się dane z USA gdzie realny dochód połowy mieszkańców się praktycznie nie zmienił przez 40 lat? Przez ten czas było sporo okresów niskiego bezrobocia. Natomiast u nas był duży wzrost dochodów przez ostatnie 25 lat.
09/02/2017
NINO@Adam K
To nie jest teoria Pana Sławka, ale po prostu kwintesencja Keynesizmu. Otóż zgodnie z tym tokiem myślenia „powszechną szczęśliwość” lub inaczej „welfare state” osiągamy po przez wystarczająco szybkie wystawianie weksli w systemie, tak aby przyrost „środków płatniczych” dotrzymywał kroku tempu w jakim rządy zaciągają zobowiązania. W ten sposób Ferdek wystawia weksle Edkowi, Edek-Albinowi, Albin-Boj’owi a Boj-Ferdkowi. Efektem tej operacji jest to że wszyscy uczestnicy czują się „bogato” i konsumują. Konsumują coraz więcej (nominalnie) coraz gorszej jakości (realnie), ale to nie ma znaczenia – chodzi o to że wystawiają coraz wyższe weksle. Jak tego jest za mało to zatrudniają konsultanta, (np. wujek Krugman) który radzi, aby przygotować się do wojny z kosmitami w 3D i P (Dług-Deficyt-Dokupienie i Powtórz) – tzn. zwiększyć stymulację po przez: więcej weksli; dodatkowa konsumpcja na kredyt (deficyt budżetowy) i skup aktywów przez BC (tzn. zamiana banku centralnego w fundusz hedge). To nie pomaga we wzroście realnego wynagrodzenia (mimo niskiej inflacji i wskaźnikowego braku bezrobocia – choć trochę boli niska aktywność zawodowa), ale to nic bo nominalnie rośnie i o to tu chodzi.
Oczywiście takie „sztuczki” działają tylko w warunkach systemu weksli „pure fiat” i płynnych kursów – gdzie „papier” nie jest do niczego zakotwiczony i w związku z tym „wszystko przyjmie”. Ważne jest również, aby nie stosować wyceny aktywów wg „mark to market” ale najlepiej „mark to excell”; dodatkowo zaleca się niedokonywanie testów dla kredytów NPL (tych 'czasowo’ nieobsługiwanych) a szczególnie odpisów na Bad Debts (to jest wykluczone).
Przepraszam za lekko zbyt swobodny język jak na powagę tematu ;), ale właśnie tak wygląda obecny „World Order”. Są co prawda z tym porządkiem pewne problemy, ale who cares? skoro plebs wszystko kupi.
Realnie to już nic nie rośnie np. handel międzynarodowy mierzony wolumenem, a nie wartością, rósł przez ostanie 10 lat o 1% średnio-rocznie , podczas gdy dług np. USA o 9%/rok.
10/02/2017
SlawekNino, dzięki za wpis :)
Zabawny chociaż prawdziwy a sens straszny :)
10/02/2017
Adam KNie wiem co tu się dzieje. NINO napisał, że Sławek gada bzdury. Sławek mu podziękował i się zgodził.
Ja jestem prosty człowiek. Potrzebuje model żebym mógł sobie te wasze pomysły zasymulować i sprawdzić czy się trzymają logicznej kupy. Jak płace będą rosły o 5% rocznie to za 14 lat będą dwa razy większe niż teraz, to czemu nie zrobić 10% albo 15%. Jest w końcu jakiś limit?
10/02/2017
SlawekAdam K
„Nie wiem co tu się dzieje. NINO napisał, że Sławek gada bzdury. Sławek mu podziękował i się zgodził.”
Ależ absolutnie tak nie jest.
Nino potwierdził tylko moje opinie, ale jednocześnie napisał tobie, ze to nie są moje teorie ekonomiczne tylko prastare modele ekonomiczne Johna Maynarda Keynesa.
Poczytaj o nim i jego wizji ekonomi.
Są w zasadzie całkowicie przeciwne niż szkoła austriacka Ludwiga von Misesa.
Tak w skrócie różnice polegają na tym, że Mises chciałby, aby podczas kryzysu obciąć wszystkim wypłaty, ograniczyć inwestycje i pozwolić aby miliony ludzi straciły pracę, bo to oczyści i urynkowi gospodarkę. Samoregulacja poziomu płac i cen miałaby gwarantować stałą równowagę między pełnym zatrudnieniem i całkowitym popytem.
A Keynes dowodził, że należy wtedy się zadłużać, nawet dając ludziom kasę za darmo i pompować kasę w wydatki publiczne, by generować nowe miejsca pracy i pobudzać popyt.
Jeśli chodzi o Michała, to wyraźnie prezentuje szkołę Balcerowicza i Misesa a jego artykuły są prowadzone w tym wymiarze. Ja w zasadzie również uważam że model austriacki jest całkiem dobry, jednak ja jednocześnie dowodzę, że od roku 1930 a zwłaszcza po 1970 roku na świecie panuje model Keynesa i w tym wymiarze należy rozpatrywać postrzeganie świata, chociażby w kontekście wzrostu zadłużenia. Jeśli o Polskę chodzi, to PO również kierowało się ideologią keynesa nakręcając spiralę zadłużenia, a teraz Michał chciałby, aby PIS zszedł z tej drogi, poobcinał wszystkim płace, wywalił połowę biurokracji radykalnie zwiększając bezrobocie, zlikwidował wszelki socjal, wydłużył wiek emerytalny, wyhamował wszelkie inwestycje aby zbilansować budżet.
To tak w skrócie.
Ty Adamie prezentujesz natomiast szkołę marskistowską, dlatego nam wszystkim jest bardzo ciężko ustosunkować się do Twoich pytań a nawet je zrozumieć!
Bo niby kto i jak „miałby zrobić”, aby Kowalski płacił swoim pracownikom 10 albo 15% więcej każdego roku? Chcesz to regulować rosnącą płaca minimalną? Przy wysokim bezrobociu to nie zadziała, bo powstanie szara strefa, zielona, czerwona i różowa też, śmieciówki, umowy zlecenia i inne fanaberie. Za to rząd może wpływać na wysokość bezrobocia, aby płace rosły samoistnie, na zasadzie takiej że … i tu zobrazuje przykładem z życia, abyś łatwiej to ogarnął: Jest dwóch deweloperów co budują osiedla. Ale pracowników jest tylko tulu, że wystarczy aby obsadzić jedną budowę. Pod rusztowanie podjeżdża deweloper i krzyczy: Ej, ile wam tu płacą, 5000? OK to ja dam 7000, chodźcie do mnie. A następnego dnia ten drugi deweloper znajduje swoją byłą ekipę i mówi: OK, dam wam 10.000 jak wrócicie do mnie, bo terminy gonią a ja nie chcę płacić kar za zwłokę.
A skoro potrzebujesz modelu, by ogarnąć obecną rzeczywistość ekonomiczną, to na myśl rzuca mi się pewne zdjęcie z Nowego Jorku. na zdjęciu są różni ludzie a nad ich głowami opis, jacy są bogaci.
Na pierwszym planie jest właściciel korporacji w nowej limuzynie z rejestracją Keynes a nad jego głową napis „debt corporacy 20 mln $” Obok rodzinka z dzieckiem a nad nimi napis „mortgage debt flat 500tys $” Dalej stoi student z napisem „student loans 100tys” A pod ścianą siedzi obdarty żebrak Mises z napisem „4 $ in cash”
To teraz sam jednoznacznie powiedz, kto z nich jest najbogatszy? ;)
11/02/2017
NINO@Sławek
NIE… NIE… NIE !!! absolutnie to Ty nie zrozumiałeś o czym mowa.
Opisana przeze mnie sytuacja to niestety opis wyobrażenia Keynesizmu u współczesnych progresywnych liberałów, którym faktycznie bliżej do bolszewików. Wygląda na to że wszędzie szukasz potwierdzeń swoich teorii.
Po 1. odnośnie Keynesa
Masz kompletnie mylne pojęcie o jego teorii. Jej założeniem była anty-cykliczność polityki tzn. zwiększanie wydatków w kryzysie (deficyt) i zmniejszanie wydatków w fazie wzrostu (w tym wzrost podatków) w czasie prosperity, tak aby w pełnej fazie cyklu budżet był zrównoważony(!!!). Sam faktycznie powinieneś o nim poczytać. Dowiedział byś się między innymi w jaki (raczej podstępny) sposób USD zostało na równi we złotem uznane jako światowa waluta rezerwowa.
W odniesieniu do sytuacji bieżącej – przecież obecnie nie ma kryzysu gospodarczego (nie ma bezrobocia i nie ma inflacji), tli się kryzys finansowy wynikający właśnie ze zbyt dużego zadłużenia i ślamazarnego wzrostu.
Obecnie potocznie używa się określenia Keynesizmu do „usprawiedliwienia” wybujałego interwencjonizmu (permanentnego deficytu budżetowego) co faktycznie nie jest zbyt precyzyjne, ale dla polityków bardzo wygodne.
Po 2. odnośnie mojego wpisu
Tak jak opisałem we wpisie faktycznie wygląda sytuacja na poziomie banków centralnych światowych walut rezerwowych. Tylko, że taki model ma dwie podstawowe wady:
a. czas i matematyka są jego wrogami. Model w którym wzrost rośnie wykładniczo (nominalnie) o 4-5% a dług o 9% prowadzi z matematycznego punktu widzenia do katastrofy (np wojny)
b. na stosowanie takiej polityki mogą pozwolić sobie tylko kraje posiadające „realne środki wspomagania demokracji” najlepiej jądrowe rakiety międzykontynentalne, lotniskowce, łodzie podwodne i inne latające środki pozwalające „sprawnie robić deale”. Patrz jaką pozycję negocjacyjną mają obecnie Grecja w UE; Meksyk z USA; Ukraina z Rosją. Chcesz żeby z Polską ktoś zaczął rozmawiać w podobny sposób? Poza tym od kiedy PLN jest walutą rezerwową?
Po 3. bazooka stymulacyjna Japonii (Dług-Deficyt-Dokupienie).
Otóż ostatnimi laty Japończycy korzystając z różnych rad oświeconych ekonomistów próbują pobudzić swoją gospodarkę. Efekt jest po prostu żaden. Szczyt sukcesu to było (orientacyjnie) 2% NOMINALNEGO wzrostu. Obecnie już nie ukrywają że ich w zasadzie jedynym celem jest zdewaluowanie Yen’a za wszelką cenę, mówiąc inaczej toczą wojnę o handel.
Po 4. „To teraz sam jednoznacznie powiedz, kto z nich jest najbogatszy? ;)”
To pytanie w kontekście wpisu najlepiej podsumowuje „mądrość” byłego prezydenta, którą raczył się podzielić z rozmówcą: „Weź kredyt i zmień pracę”. Powiedz mi tylko czy ta rada to najkrótsza droga do bogactwa, czy biedy?
11/02/2017
Slawek@NINO
NIE… NIE… NIE !!! absolutnie to Ty nie zrozumiałeś o czym mowa.
Opisana przeze mnie sytuacja to niestety opis wyobrażenia Keynesizmu u współczesnych progresywnych liberałów, którym faktycznie bliżej do bolszewików. Wygląda na to że wszędzie szukasz potwierdzeń swoich teorii.
No i widzisz, w pełni się tu zgadzamy, bo ja mam identyczne zdanie w temacie :)
„Po 1. odnośnie Keynesa
Masz kompletnie mylne pojęcie o jego teorii. Jej założeniem była anty-cykliczność polityki tzn. zwiększanie wydatków w kryzysie (deficyt) i zmniejszanie wydatków w fazie wzrostu (w tym wzrost podatków) w czasie prosperity, tak aby w pełnej fazie cyklu budżet był zrównoważony(!!!). Sam faktycznie powinieneś o nim poczytać. ”
Różnice pomiędzy nami wynikają tylko z tego, że Ty uważasz, że teraz mamy czasy prosperity na świecie. A ja uważam, że ten kryzys nadal jest, tylko jest przylukrowany keynesowskim sypaniem kasy na kredyt.
I to się dzieje wszędzie na świecie. Przecież gdyby USA wstrzymało zadłużanie i sypanie kasy, to mieliby falę bezrobocia, załamanie konsumpcji i urealnienie wartości dolara. Czyli w efekcie klęskę na rynkach finansowych.
„Dowiedział byś się między innymi w jaki (raczej podstępny) sposób USD zostało na równi we złotem uznane jako światowa waluta rezerwowa.”
Tu też w pełni się zgadzamy. Tak samo jak i z tym, że w latach 70tych nastąpiło oderwanie wartości dolara od jakiegokolwiek aktywu, czyli że dolar nie ma pokrycia już w niczym. I to było koniecznością, bo ilość wyemitowanych dolarów była tak ogromna, że nie ma tyle dóbr na świecie by go czymkolwiek pokryć. Tak dla przykładu całe rezerwy złota ameryki są warte tyle, ile wynosi deficyt kwartalny USA.
„W odniesieniu do sytuacji bieżącej – przecież obecnie nie ma kryzysu gospodarczego (nie ma bezrobocia i nie ma inflacji), tli się kryzys finansowy wynikający właśnie ze zbyt dużego zadłużenia i ślamazarnego wzrostu.”
No właśnie, kryzys nadal jest, tyle że ukryty keynesową doktryną. I gdyby w 2008 albo po tym czasie zastosowano doktrynę Misesa, to mielibyśmy powtórkę z lat 1930, bezrobocie 50%, inflację 50%, głód, krew, zamieszki społeczne i rewolucje albo wojnę.
A kryzys finansowy jest naturalnym następstwem. Nie wiadomo tylko w jaki sposób wielcy tego świata postanowią ten kryzys rozwiązać. Zwłaszcza że dolar nie ma pokrycia w niczym, więc można z łatwością zastosować kilka brutalnych dla wierzycieli sztuczek.
A pewne jet tylko to, że nikt tych długów nigdy nie spłaci, bo to całkowicie niewykonalne z przyczyn czysto matematycznych.
„Obecnie potocznie używa się określenia Keynesizmu do „usprawiedliwienia” wybujałego interwencjonizmu (permanentnego deficytu budżetowego) co faktycznie nie jest zbyt precyzyjne, ale dla polityków bardzo wygodne.”
Masz oczywiście rację, tylko gdzie Ty widzisz prosperitę? W USA czy w Polsce? Bo ja nadal widzę kryzys łatany kredytem. Tym samym zadłużanie się jest w pełni uzasadnione. No chyba że chcemy zafundować Polsce powtórkę z lat 90-tych wedle planu balcerowicza…
„Po 2. odnośnie mojego wpisu
Tak jak opisałem we wpisie faktycznie wygląda sytuacja na poziomie banków centralnych światowych walut rezerwowych. Tylko, że taki model ma dwie podstawowe wady:
a. czas i matematyka są jego wrogami. Model w którym wzrost rośnie wykładniczo (nominalnie) o 4-5% a dług o 9% prowadzi z matematycznego punktu widzenia do katastrofy (np wojny)”
No i tu również się zgadzamy :) O dziwo!
Tyle tylko że tu nie o nasze finanse chodzi tylko o USA. A reszta świata, uprawiająca zdrową ekonomię, czyli Rosja, Chiny i parę innych państw, założyły sojusze militarne i skutki wojny są ciężkie do przewidzenia, dlatego ameryka jej jeszcze nie wywołała na większą skalę, Oczywiście poza obsadzeniem snajpera w Kijowie i spaleniu całego bliskiego wschodu, ale to za mało w skali świata, by odwrócić los USA. Zwłaszcza że ponieśli sromotną klęskę w Turcji, przez co na wiele dekad stracili 500.000 dobrze uzbrojonych wojaków po stronie NATO.
„b. na stosowanie takiej polityki mogą pozwolić sobie tylko kraje posiadające „realne środki wspomagania demokracji” najlepiej jądrowe rakiety międzykontynentalne, lotniskowce, łodzie podwodne i inne latające środki pozwalające „sprawnie robić deale”. Patrz jaką pozycję negocjacyjną mają obecnie Grecja w UE; Meksyk z USA; Ukraina z Rosją. Chcesz żeby z Polską ktoś zaczął rozmawiać w podobny sposób?”
Gdyby Polska była niezależna, przyznałbym Ci rację. Ale nie ma Polski niezależnej, My jesteśmy tylko kolonią amerykańską. My należymy do nich, więc niech oni się martwią jak nas utrzymać i dalej wykorzystywać. Póki co to swoich żołdaków już nam zainstalowali i zapewne mieli ku temu jakiś powód.
„Poza tym od kiedy PLN jest walutą rezerwową?
Po 3. bazooka stymulacyjna Japonii (Dług-Deficyt-Dokupienie).
Otóż ostatnimi laty Japończycy korzystając z różnych rad oświeconych ekonomistów próbują pobudzić swoją gospodarkę. Efekt jest po prostu żaden. Szczyt sukcesu to było (orientacyjnie) 2% NOMINALNEGO wzrostu. Obecnie już nie ukrywają że ich w zasadzie jedynym celem jest zdewaluowanie Yen’a za wszelką cenę, mówiąc inaczej toczą wojnę o handel.”
Nie mają wyjścia. Ich ekonomia skapitulowała. I co z tego że mają zadłużenie wewnętrzne, skoro wynosi ono aż 200% PKB? Po prostu oni chcą konkurować z Chinami, ale nie mają na to żadnych szans, zwłaszcza że brakuje im również surowców. Dopóki nie było wielkich Chin, było miejsce dla Japonii, ot chociażby w produkcji elektroniki. Teraz Chiny ich połknęły jak rekin szprotkę.
„Po 4. „To teraz sam jednoznacznie powiedz, kto z nich jest najbogatszy? ;)”
To pytanie w kontekście wpisu najlepiej podsumowuje „mądrość” byłego prezydenta, którą raczył się podzielić z rozmówcą: „Weź kredyt i zmień pracę”. Powiedz mi tylko czy ta rada to najkrótsza droga do bogactwa, czy biedy?”
A to zależy, jak podchodzimy do tematu długów. Jeśli wychodzimy z błędnego założenia, że długi trzeba kiedyś spłacić, to żebrak który ma 4 dolary w gotówce jest najbogatszy. Ale przecież wszyscy tu wiemy, że obecnych długów nie da się nigdy spłacić, absolutnie nie ma takiej opcji. Tym samym to facio z długiem 20 milionów baksów jest najbogatszy. I wiedzie miłe spokojne życie w luksusie. I zawsze będzie silny.
12/02/2017
ZbyszekObserwuję z boku dyskusję między Michałem i Sławkiem.
Dla mnie najbardziej rzucającym w oczy jest fakt, że właściwie na wszystkie bolączki świata receptą według Sławka są rządy PiS’u.
Ta recepta podawana w mailach Sławka poddaje w wątpliwość jego bezinteresowność.
Szczerze pisząc wątpię, żeby ktoś przy zdrowych zmysłach tak był przywiązany do jednej opcji politycznej tylko „z miłości”.
12/02/2017
Adam K@Sławek
„Za to rząd może wpływać na wysokość bezrobocia, aby płace rosły samoistnie”
Już wcześniej ustaliliśmy, że niedobór pracowników zwiększa ich siłę przetargową przy negocjowaniu wynagrodzenia. Ja się cały czas pytam jaki jest limit tego „samoistnego” wzrostu zakładając minimalne bezrobocie? Na razie dałeś przykład z deweloperami, którzy biją się o pracownika i zwiększają wynagrodzenia z dnia na dzień od 5000 do 10000 bo ich „gonią terminy”. Czy mogą sobie tak podkradać pracowników w nieskończoność? Czy jednak mają jakieś realne ograniczenia jeżeli chodzi o to ile mogą zapłacić. Bo jeżeli mają to niskie bezrobocie nie sprawi, że przekroczą ten limit.
12/02/2017
SlawekZbyszek
To wynika z analizy obecnej sceny politycznej
Mamy do wyboru tylko dwie opcje, PO i PIS.
Zarówno ja jak i Michał uważamy, że rządy PO były zbrodnicze i wyjątkowo szkodliwe dla Polski.
I również obaj uważamy, że rządy PISu też pozostawiają wiele do życzenia, ale są o niebo lepsze niż rządy PO.
Jak pojawi się jakaś nowa znacząca partia na scenie, to też ją będziemy oceniać ale dopóki jej nie ma, oceniamy i porównujemy te co są.
Adam K
Nie ma żadnych limitów jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia, bo kto ci zabroni płacić 30.000 swoim pracownikom?. A podaż pracowników odbywa się na zasadzie opłacalności. Jak brakuje murarzy i zaczynają zarabiać 3 x więcej niż urzędnik państwowy, to nagle się okaże, że na budowę zaczną trafiać fryzjerzy i urzędnicy, bo tam da się lepiej zarobić. Albo przyjadą budowlańcy z Litwy, Niemiec lub Ukrainy, załatają deficyt kadrowy i poziom płac ustali się samoistnie na jakimś uśrednionym poziomie.
13/02/2017
Adam KSlawek
@”Nie ma żadnych limitów jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia, bo kto ci zabroni płacić 30.000 swoim pracownikom?”
Na tej zasadzie można powiedzieć kto mi zabroni płacić 100 tysięcy za artykuł Michała. Nikt. Tylko, że ja nie mam takich pieniędzy. Także nie jestem pewien czy byłby to uzasadniony wydatek. To już są dwa limity, które mi przychodzą do głowy. Może jest tak, że nikt nie zapłaci budowlańcom dużych wynagrodzeń jeżeli nie będą w stanie sprzedać ich budowli za odpowiednią cenę. Do tego jak ustaliliśmy ich wydajność jest ograniczona. Znowu jak ktoś może wybudować więcej i sprzedać za odpowiednią cenę to i więcej może zapłacić. Na koniec przecież chodzi o podział realnych dóbr i usług, które mają swój limit.
Może się okazać, że pensje w Polsce od 25 lat rosną odpowiednio szybko do zwiększania wydajności pracowników.
13/02/2017
ZbyszekSławek,
To nieprawda,że mamy do wyboru tylko dwie opcje.
Nawet w obecnym sejmie jest pięć klubów poselskich i dwa koła.
Oprócz tego jest mnóstwo partii politycznych.
Dla mnie wybór między PO a PiS jest jak wybór między dżumą a cholerą – co mi za różnica, która z tych partii mnie wykończy finansowo? Okradnie do spodu?
Przy czym obecnie rządzący PiS charakteryzuje się takim zamordyzmem, tak głęboką ingerencją w moją wolność, że jestem pesymistą co do stanu moich wolności osobistych, obywatelskich i finansowych na koniec bieżącej kadencji. A nie mam zamiaru zapisać się do PiS, żeby kolesie załatwili mi jakiś stołek.
13/02/2017
SlawekAdam K
„Na tej zasadzie można powiedzieć kto mi zabroni płacić 100 tysięcy za artykuł Michała. Nikt. Tylko, że ja nie mam takich pieniędzy. ”
To zmień pracę i weź kredyt, jak to wspaniale radził mędrzec Komorowski ;)
„Także nie jestem pewien czy byłby to uzasadniony wydatek. To już są dwa limity, które mi przychodzą do głowy. Może jest tak, że nikt nie zapłaci budowlańcom dużych wynagrodzeń jeżeli nie będą w stanie sprzedać ich budowli za odpowiednią cenę. ”
To przecież oczywiste, że ceny mieszkań też pójdą w górę. Bo przecież jak rośnie wydajność (czyli wynagrodzenia budowlańców) to zawsze rośnie też wartość tworzonych przez nich dóbr :)
„Do tego jak ustaliliśmy ich wydajność jest ograniczona. ”
Absolutnie nie! No przecież jak zarobią dwa razy więcej, to ich wydajność też wzrośnie dwukrotnie… nawet jak będą się bardziej obijali i wykonają zlecenie wolniej niż zazwyczaj.
„Znowu jak ktoś może wybudować więcej i sprzedać za odpowiednią cenę to i więcej może zapłacić. Na koniec przecież chodzi o podział realnych dóbr i usług, które mają swój limit.”
Nie ma żadnych limitów.
„Może się okazać, że pensje w Polsce od 25 lat rosną odpowiednio szybko do zwiększania wydajności pracowników.”
Ależ oczywiście że tak. Im większe pensje tym większa wydajność. Już to przecież tłumaczyłem, że dentysta w USA ma 100 x większą wydajność niż jego kolega na Ukrainie. I wcale nie dlatego że zakłada 4000 plomb dziennie tylko dlatego, że jedna plomba kosztuje 100 x więcej niż na Ukrainie.
Przecież wydajność liczy się w dolarach a nie w rzeczywistych sztukach.
13/02/2017
SlawekZbyszek
Sławek,
„To nieprawda,że mamy do wyboru tylko dwie opcje.
Nawet w obecnym sejmie jest pięć klubów poselskich i dwa koła.”
Ja jestem realistą. Nie ma takiej partii która mogłaby przejąć władzę. A nawet jeśli, to ich obietnice skończyłyby się w momencie uchwalania ustawy budżetowej na kolejne lata.
„Oprócz tego jest mnóstwo partii politycznych.
Dla mnie wybór między PO a PiS jest jak wybór między dżumą a cholerą – co mi za różnica, która z tych partii mnie wykończy finansowo? Okradnie do spodu?”
No jest pewna różnica, że jedni nie dość że kradli to jeszcze palili parkietem w kominku. A drudzy też kradną ale chociaż odbudowują1 kraj.
„Przy czym obecnie rządzący PiS charakteryzuje się takim zamordyzmem, tak głęboką ingerencją w moją wolność, że jestem pesymistą co do stanu moich wolności osobistych, obywatelskich i finansowych na koniec bieżącej kadencji. A nie mam zamiaru zapisać się do PiS, żeby kolesie załatwili mi jakiś stołek.”
A co, też należałeś do PO i kradłeś kamienice że się teraz tak boisz? Albo należałeś do licznych grup przestępczych trudniących się wyłudzaniem VATu, okradaniem SK Banku, Ambergoldem,paliwem bez akcyzy itd?
Ja śpię spokojnie, chociaż nie podoba mi się cenzura na facebooku, blokowanie kont, to co robi google, profilowanie nas i handlowanie nami jak żywym towarem.. no ale tego nie robi rząd tylko ćwoki z USA.
Jeśli Ty byłeś uczciwy to też śpij spokojnie. Nikt niewinnego nie skrzywdzi. A jeśli kradłeś to się teraz bój. W końcu było wiadomo, że wprowadzą Prawo i Sprawiedliwość.
13/02/2017
ZbyszekSławek,
Nie należałem do żadnej partii politycznej i nie mam zamiaru należeć.
To, że jestem i będę uczciwy, nie znaczy, że nie będę okradziony przez obecną władzę.
Po prostu w celu budowania socjalizmu (co obecnie rządzący konsekwentnie czynią z uporem godnym lepszej sprawy) będą potrzebowali coraz więcej moich pieniędzy – i będą mi je wyciągać z kieszeni poprzez nowe podatki.
Oprócz tych, co do tej pory zostały konsekwentnie przez poszczególne lata (wiele poprzednich rządów) wprowadzone, wyciągnęli mi pieniądze poprzez:
– podatek bankowy (banki go sfinansowały poprzez wzrost marży kredytowej – ja się na to niestety zrzuciłem poprzez obniżenie oprocentowania moich lokat i wzrost kosztów rachunków),
– tzw. likwidację luki w VAT – była to jedna z przyczyn wzrostu cen na stacjach benzynowych.
– Zapowiadają podatek od supermarketów -spowoduje to przerzucenie cen na klientów końcowych, którzy nawet nie kupując w supermarketach zapłacą więcej we wszystkich sklepach niezależnie od ich wielkości (skoro supermarkety podniosą ceny, zrobią to toż i mniejsze sklepy).
Niestety nie jestem w stanie od tego uciec – wypłatę dostaję na konto, nawet gdybym nie jeździł samochodem koszt paliwa ma wpływ na wiele cen na rynku, nie jestem samowystarczalny żywieniowo ani pod wieloma innymi względami – muszę korzystać ze sklepów, aby nabywać towary niezbędne do życia…
Zamordyzm PiS widzę w przejmowaniu coraz większej władzy przez aparat rządowy (np. nowelizacja ustawy o zgromadzeniach publicznych – do tej pory tylko wójt/burmistrz/prezydent – a więc władza wybierana oddolnie – wydawał zgodę – obecnie, jeżeli jest to wydarzenie cykliczne – wydaje zgodę wojewoda – urzędnik mianowany przez rząd).
Takich „kwiatków” można przywołać dużo – dużo władzy przejął aparat rządowy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.
Niestety obniżasz poziom dyskusji, bo przyrównujesz prawo wprowadzane przez obecną władzę do działalności różnych firm internetowych. Nikt nie musi mieć konta na FB, korzystać z wyszukiwarki G itd. Natomiast żeby pozbyć się coraz większej władzy PiS’u nad moim życiem musiałbym z kraju wyjechać i zrzec się obywatelstwa polskiego – zbyt kocham mój kraj, żeby to zrobić. Ponieważ nie liczę na to, że PiS zmądrzeje, dopóki rządzi nim J.K., pozostaje mi tylko czekać, aż władza się zmieni na lepszą, zdecydowanie bardziej szanującą moją wolność.
Moją wolność cenię sobie najbardziej.
13/02/2017
ZbyszekSławek,
I jeszcze jedno.
„wprowadzą Prawo i Sprawiedliwość”.
Każda władza wprowadza prawo, uchwalając ustawy i wydając rozporządzenia.
Każda władza wprowadza sprawiedliwość – zatrudniając sędziów, prokuratorów oraz policjantów.
Pytanie tylko JAKIE to prawo i JAKA sprawiedliwość?
Do nikogo nie jestem wyprzedzająco niechętnie nastawiony – obserwuję każdą władzę, szczególnie zerkam na projekty aktów prawnych tworzonych w rządzie i sejmie.
I pamiętam, co rządzący zrobili – szczególnie jeżeli mnie to osobiście dotyczy.
14/02/2017
Michał Stopka@ Slawek @ Wszyscy
Sławku rozmawialiśmy o NBP w komentarzu powyżej. Zapytałem Bartka czy nie przygotowałby wpisu na temat NBP też w kontekście zysku NBP i budżetu państwa. Temat NBP był już na liście w ramach cyklu edukacyjnego „Niezbędnik Bankstera” ale poprosiłem Bartka aby przyjrzał się szczególnie kwestii zysku NBP oraz tego co jest zapisane w budżecie na 2017 rok.
Tę analizę możesz/możecie przeczytać u Bartka tutaj:
Narodowy Bank Polski: strażnik stabilnego poziomu cen
http://warsztatanalityka.pl/narodowy-bank-polski/
14/02/2017
Michał StopkaGeneralnie analiza Bartka jest warta przeczytania, poniżej tylko dwa cytaty:
„Spójrzcie na wynik banku w 2015 r., w porównaniu do 2014 r. Bank osiągnął spory zysk, ponad 8 miliardów złotych więcej niż w 2014 r. Teraz powstaje pytanie skąd wziął się taki spory zysk? Odpowiedź znajdziemy w nocie nr. 31. Przyjrzymy się jej trochę bliżej:”
(…)
„Ciekawi mnie jaki będzie rok 2016 pod względem zysku NBP. Dlatego sprawdziłem jak wygląda ustawa budżetowa na 2017 rok. I wpłata z NBP wyniesie tylko trochę więcej niż 600 milionów, więc zdecydowanie mniej niż w poprzednim roku.”
14/02/2017
SlawekZbyszku
„Nie należałem do żadnej partii politycznej i nie mam zamiaru należeć.”
ja też :)
„To, że jestem i będę uczciwy, nie znaczy, że nie będę okradziony przez obecną władzę.”
No to rób dzieci, to jeszcze Ci dadzą :)
„Po prostu w celu budowania socjalizmu (co obecnie rządzący konsekwentnie czynią z uporem godnym lepszej sprawy) będą potrzebowali coraz więcej moich pieniędzy – i będą mi je wyciągać z kieszeni poprzez nowe podatki.”
Niekoniecznie. Jak tak się stanie to będziesz miał prawo tak mówić, na razie tylko gdybasz.
„wyciągnęli mi pieniądze poprzez:
– podatek bankowy (banki go sfinansowały poprzez wzrost marży kredytowej – ja się na to niestety ”
Nie wszystkie banki są komercyjne więc marże są praktycznie identyczne, zwłaszcza że jak ktoś brał kredyt hipo na lata to podpisał konkretną marże w umowie,.
„zrzuciłem poprzez obniżenie oprocentowania moich lokat i wzrost kosztów rachunków),”
Lokaty są niskie bo PO-przedni rząd sobie wymyślił, że aby nie dawać ludziom podwyżek płac w budżetówce i emerytur, obetnie stopy procentowe i doprowadzi do deflacji, co jednocześnie sztucznie podniesie nam PKB, bo inflacja zmniejsza/zwiększa nam ogłaszane PKB.
„– tzw. likwidację luki w VAT – była to jedna z przyczyn wzrostu cen na stacjach benzynowych.”
Pochwalasz złodziejstwo mafii paliwowych?
A to że mafie działały wcale nie zaniżało nam cen, Powodowało tylko i wyłącznie to, że mafie nie płaciły podatków do budżetu. Na cenę paliw mają wpływ: kurs dolara/ceny paliw na świecie/umowa podpisana przez Pawlaka w Moskwie.
„– Zapowiadają podatek od supermarketów -spowoduje to przerzucenie cen na klientów końcowych, którzy nawet nie kupując w supermarketach zapłacą więcej we wszystkich sklepach niezależnie od ich wielkości (skoro supermarkety podniosą ceny, zrobią to toż i mniejsze sklepy).”
Nie zrobią tego tylko zaczną mieć więcej klientów. Pamiętaj że sklepy konkurują też pomiędzy sobą a nie tylko z marketami.
„Niestety nie jestem w stanie od tego uciec – wypłatę dostaję na konto, nawet gdybym nie jeździł samochodem koszt paliwa ma wpływ na wiele cen na rynku, nie jestem samowystarczalny żywieniowo ani pod wieloma innymi względami – muszę korzystać ze sklepów, aby nabywać towary niezbędne do życia…”
Idź po podwyżkę. Średnie płace idą w górę jak szalone a rąk do pracy brakuje.
„Zamordyzm PiS widzę w przejmowaniu coraz większej władzy przez aparat rządowy (np. nowelizacja ustawy o zgromadzeniach publicznych – do tej pory tylko wójt/burmistrz/prezydent – a więc władza wybierana oddolnie – wydawał zgodę – obecnie, jeżeli jest to wydarzenie cykliczne – wydaje zgodę wojewoda – urzędnik mianowany przez rząd).”
Przestań cudować i szukać problemów tam gdzie ich nie ma. A takie ustawy są efektem brutalnej polityki ze strony przegranych z PO. Tam gdzie mają samorządy, dopuszczają się wielu nadużyć i „zaniedbań” W zależności od tego jak im jest wygodniej.
„Takich „kwiatków” można przywołać dużo – dużo władzy przejął aparat rządowy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.”
No to je wymień.
„Niestety obniżasz poziom dyskusji, bo przyrównujesz prawo wprowadzane przez obecną władzę do działalności różnych firm internetowych. Nikt nie musi mieć konta na FB, korzystać z wyszukiwarki G itd. Natomiast żeby pozbyć się coraz większej władzy PiS’u nad moim życiem musiałbym z kraju wyjechać i zrzec się obywatelstwa polskiego – zbyt kocham mój kraj, żeby to zrobić. Ponieważ nie liczę na to, że PiS zmądrzeje, dopóki rządzi nim J.K., pozostaje mi tylko czekać, aż władza się zmieni na lepszą, zdecydowanie bardziej szanującą moją wolność.
Moją wolność cenię sobie najbardziej.”
Ja również, dlatego ze spokojem patrzę w przyszłość i wreszcie oddycham pełną piersią, ciesząc się wolnością, w przeciwieństwie do tysięcy bandytów, którzy teraz są obsrani po pachy i dostają palpitacji serca gdy pies zaszczeka a na widok policjanta drżą im nogi.
To co było dawniej można było nazwać anarchią, ale tylko pozornie, bo władze w dużej mierze sprawowały think tanki, chociażby george sorosa oraz aparat medialny oparty o waltera i michnika oraz szemraną finansjerę i przekupnych politykierów. Wiele przykładów z innych krajów jasno pokazuje, że państwo rośnie w siłę gdy rząd sprawuje silną władze. Popatrz na kanclerz Merkel, Trampa, Putina czy Xi Pinga.
14/02/2017
SlawekZbyszek
I jeszcze jedno.
„wprowadzą Prawo i Sprawiedliwość”.
Pytanie tylko JAKIE to prawo i JAKA sprawiedliwość?
Do nikogo nie jestem wyprzedzająco niechętnie nastawiony – obserwuję każdą władzę, szczególnie zerkam na projekty aktów prawnych tworzonych w rządzie i sejmie.”
Ja oceniam zmiany bardzo pozytywnie.
Przez 8 lat „wszyscy byli uczciwi”, nikt nie kradł, nikogo służby nie łapały. A w ostatnim półroczu nie ma takiego miesiąca, by ABW CBA czy CBŚ nie wyprowadził w kajdanach kilkudziesięciu przestępców w białych kołnierzykach.
Wreszcie! Ja te zmiany oceniam bardzo pozytywnie.
I pamiętaj że kradzione „państwu” pieniądze to tak na prawdę jest to kasa kradziona nam. Bo tylko ludzie z mentalnością komunisty mogą myśleć, że to bardzo fajnie jak ktoś rąbie państwo na miliardy z podatków czy VATu.
14/02/2017
SlawekMichał.
„Generalnie analiza Bartka jest warta przeczytania, poniżej tylko dwa cytaty:”
Właśnie ją analizuję.
„Wiemy, że zdecydowanie większy zysk NBP wynikał z dodatnich zrealizowanych różnic kursowych na dolarze.”
Cholera, nie bardzo wiem co się pod tym kryje. NBP bawi się w derywaty czy spekuluje na foreksie? :)
14/02/2017
Michał Stopka@ Cholera, nie bardzo wiem co się pod tym kryje. NBP bawi się w derywaty czy spekuluje na foreksie? :)
Zapytaj Bartka, może wie o co dokładnie chodzi co ten NBP robi. A jak nie wie, to będzie musiał się trochę pogimnastykować. W końcu chciał się uczyć to niech się chłopak uczy :) Napisz, że to ode mnie przeszedłeś bo wrzuciłem jego wpis pod artykułem. I nurtuje Ciebie takie pytanie czy chłopaki w NBP przypadkiem nie spekulują na walutach/papierach :)
14/02/2017
SlawekMichał, eeee taka informacja nie jest teraz aż tak ważna. Niech się Bartek skupi na tym przeliczeniu rentowności różnych aktywów przeliczonych na PLN. To będzie prawdziwy kompas inwestora, ze wskaźnikami wyprzedzającymi włącznie.
14/02/2017
ZbyszekSławek,
Nie będę Ciebie uczył, co obecna władza zrobiła – zwłaszcza nie w tym miejscu.
Świat nie jest czarno-biały – nie każdy, komu nie podobają się działania obecnej władzy, jest bandytą albo złodziejem.
Nie oczekuję, żeby „władza” mi coś dała – żeby rząd mi coś dał, musi mi najpierw zabrać i opłacić pracę tych dających.
Zauważyłem, że wydajesz polecenia blogerom – najpierw Michałowi, żeby porobił pewne wykresy, teraz Bartkowi, żeby skupił się na przeliczeniu… Czy jesteś ich zwierzchnikiem? Płacisz im za pracę? Takie działanie jest charakterystyczne dla polityków – pragną rozciągnąć swoją władzę nad wszystkim i wszystkimi. Politykami wszelkiej maści się brzydzę.
Last but not least:
Język, którego używasz, dyskwalifikuje Ciebie jako merytorycznego partnera w dyskusji.
Over and out.
14/02/2017
Adam KSlawek
@”No przecież jak zarobią dwa razy więcej, to ich wydajność też wzrośnie dwukrotnie… nawet jak będą się bardziej obijali i wykonają zlecenie wolniej niż zazwyczaj”
Tylko zakładając, że nie pojawi się ogromna inflacja. Dla jednostkowych przypadków to może być i prawda, ale dla całej gospodarki to nie ma szans się udać. Jakby była taka możliwość to by pracodawcy dwukrotnie podnieśli pensje. Nie widzisz różnicy między nominalnym wynagrodzeniem a realnym? Pieniądze to nie są tylko cyferki, możesz kupić za nie realne dobra i usługi. Jak podniesiesz podaż pieniądza dwukrotnie to towarów od tego nie przybędzie, wydajność się nie zmieni.
14/02/2017
SlawekZbyszek,
„Po owocach ich poznacie”
Za poprzedniej władzy panował straszliwy zamordyzm.
Niewinni przechodnie byli kopani, gazowani i pałowani na ulicach chociażby w święto 11.11 przez bandy policyjnych przebierańców.
Niewinni kibice na zlecenie wysoko postawionych władz byli prześladowani przez aparat terroru jeszcze zanim wyszli z autokarów. Była też afera widelcowa- poczytaj o tym. Do górników ZOMO strzelało z gumowych kul, pałowało i gazowało ludzi. Służby specjalne na polecenie ministra Sienkiewicza używały prowokatorów i podpalały budki pod ruską ambasadą – vide afera podsłuchowa U Sowy. Polska była na pierwszym miejscu na świecie jeśli chodzi o ilość inwigilacji i podsłuchów … a jednocześnie bandyci chodzili na wolność i kradli na niespotykaną nigdy wcześniej skalę. I to była „demokracja”. Nikt o tym głośno nie mówił, bo PO-przedni reżim zgromadził w swoich rękach wszelkie media. Obecnie nie dzieje się nic strasznego, czyli nie ma tego zła, patologii i bandyctwa które było. Wreszcie zapanowała normalność.
No i wreszcie każda władza zabiera.Wszędzie na świecie. Tyle tylko że jedna zabiera aby kraść a inna aby pieniądze dać ludziom. Ja nie widzę istotnych zmian w podatkach w stosunku do poprzednich rządów. A poprzednie siekały nas wciąż kolejnymi rabunkami. Wyższy VAT, cięcie wszelkich ulg i odliczeń, podniesienie zdrowotnego, wyższy ZUS, brak odliczeń za materiały budowlane czy wreszcie zamach na OFE. I przez 8 lat lemingoza spała spokojnie jak zaczadzona a teraz nagle się wybudziła i podnosi krzyk, że niby dzieje się coś złego. To jest po prostu irracjonalne i śmieszne.
Ja nie wydaję tu nikomu żadnych poleceń. A Michał jest bystrym człowiekiem i ma zapewne jakieś profity z popularności tego bloga, więc … :)
I na koniec, język którego używasz, dyskwalifikuje Ciebie jako merytorycznego partnera w dyskusji. Nie podajesz żadnych konkretów a jedynie siejesz panikę i przedstawiasz tu swoje fobie i gdybania. Zacznij myśleć samodzielnie i analizować wykresy makroekonomiczne a fobie zostaw mniej rozgarniętym Polakom, którzy ślepo wierzą mediom.
14/02/2017
SlawekAdam K
„Tylko zakładając, że nie pojawi się ogromna inflacja.
Dla jednostkowych przypadków to może być i prawda, ale dla całej gospodarki to nie ma szans się udać. Jakby była taka możliwość to by pracodawcy dwukrotnie podnieśli pensje.”
A dlaczego pracodawcy mieliby podnieść pensje, skoro nadal są setki tysięcy bezrobotnych, gotowych przyjść do pracy za obecnie panujące stawki? Pracodawcy to nie pomoc społeczna. Płacą tyle ile muszą i najchętniej to nie płaciliby nic, bo im mniej zapłacą tym więcej zarobią ;)
„Nie widzisz różnicy między nominalnym wynagrodzeniem a realnym? Pieniądze to nie są tylko cyferki, możesz kupić za nie realne dobra i usługi. Jak podniesiesz podaż pieniądza dwukrotnie to towarów od tego nie przybędzie, wydajność się nie zmieni.”
Zależność jest ale odwrotna. Jeśli pracownik dzięki nowym technologiom, kombajnom, maszynom wykona dwa razy więcej towarów, to ich wartość będzie wkrótce o połowę mniejsza, bo tak działa wolny rynek. I pomimo że wydajność liczona w sztukach będzie dwa razy większa, to on nie zarobi nawet grosza więcej i nie podniesie PKB ani wydajności w Polsce.
Powtarzam po raz kolejny, że w liczeniu wydajności chodzi tylko i wyłącznie o wycenę usług w dolarach a nie o rzeczywistą wydajność. Tym samym kluczem do sukcesu jest spowodowanie, by pensje szły szybko w górę. A służy temu niskie bezrobocie.
14/02/2017
SlawekAdam K
Lubisz proste tłumaczenie, to podam przykład z życia wzięty.
Jakiś czas temu wymyślono agregaty do tynkowania. Używając tych agregatów można zrobić trzy razy więcej metrów tynku.
Szefowie firm budowlanych kupili swoim ludziom agregaty. I myślisz że zebrali ich i powiedzieli: OK, to teraz będę wam płacił nie 3 tylko 9 tysięcy, bo robicie więcej!. Otóż nie, nadal płacił im tyle samo i jeszcze podniósł wymogi na trzy razy większe. Za to robiąc oferty przetargowe zaczął stawiać coraz niższe oczekiwania finansowe.
Inni szefowie też tak robili. Wiesz jaki był efekt? Cena kładzenia tynku spadła trzykrotnie a
ludzie zarabiają wciąż tyle samo. W efekcie WYDAJNOŚĆ jest wciąż taka sama, bo ci ludzie pracując trzy razy szybciej, wytwarzają dobro o tej samej wartości co dawniej.
14/02/2017
Adam KSlawek
Musisz na tą sytuacje spojrzeć z szerszej perspektywy. Jeżeli cena tynkowania spadła to klienci mogą sobie teraz pozwolić na inne, dodatkowe dobra i usługi. Może tynkarze nie zarabiają więcej, ale dzięki nim każdy może sobie teraz na więcej pozwolić. Realnie wartość ich pensji wzrosła. Wydajność gospodarki wzrosła chociaż pracownicy z twojego przykładu tego pewnie tak nie odczuli.
14/02/2017
SlawekAdam K
Nie bierzesz pod uwagę innych aspektów całej sytuacji z przykładu.
Popyt na tynkowanie jest cały czas podobny, tyle że teraz 2/3 tynkarzy straciło pracę, więc wzrosło bezrobocie w tym fachu i robotnicy gotowi są pracować nie za 3 a za 2 tysiące miesięcznie wykonując trzy razy więcej pracy. Tym samym dobra przez nich wytwarzane są jeszcze tańsze. Mało tego, suma metrów kwadratowych do tynkowania w kraju wciąż jest ta sama, tyle że wartość ich usług jest wielokrotnie mniejsza. Tym samym oni wytwarzają PKB 3 x mniejsze niż dawniej.
A jak tynkarze zarobili 3 x mniej, to też wydali 3 x mniej na swoje potrzeby… a dzięki temu zarobki pozostałych Polaków były mniejsze… a w efekcie innych nie stać nawet na tańsze mieszkania…
Sam widzisz że realne zwiększanie realnej wydajności to pułapka i droga donikąd. Jedynym wyjściem jest zwiększenie wydajności liczonej w pieniądzach, nawet kosztem wydajności w metrach. A temu służy niskie bezrobocie i przykład sprzed paru dni, że brakuje murarzy i deweloperzy sobie ich podkupują płacąc im coraz więcej.
A gdy inwestorzy płacą coraz więcej, oni stają się bardziej leniwi i wolniej pracują, a wycena ich pracy stale rośnie. I im wolniej pracują i im więcej zarabiają, tym większe PKB budują. A im więcej zarabiają, tym więcej wydają, więc inni mają więcej kasy do wydania, również na nowe domy.
Lenistwo i brak efektywności jest kluczem do zwiększenia wydajności a nie harowanie w pocie czoła i maszyny.
To taki paradoks.
14/02/2017
Adam KSlawek
„Popyt na tynkowanie jest cały czas podobny, tyle że teraz 2/3 tynkarzy straciło pracę”
… i teraz mogą zająć się bardziej opłacalnym biznesem na który jest popyt dzięki mniejszym wydatkom na tynkowanie. Prac budowlanych u nas pod dostatkiem. Bezrobocie pozostaje niskie, pensje rosną. Wszystko dzięki zwiększeniu wydajności. Nie ma tutaj żadnego paradoksu.
„Lenistwo i brak efektywności jest kluczem do zwiększenia wydajności a nie harowanie w pocie czoła i maszyny.”
Przy takim myśleniu to 90% społeczeństwa by pracowało w rolnictwie.
14/02/2017
SlawekAdam K
„Popyt na tynkowanie jest cały czas podobny, tyle że teraz 2/3 tynkarzy straciło pracę”
… i teraz mogą zająć się bardziej opłacalnym biznesem na który jest popyt dzięki mniejszym wydatkom na tynkowanie. ”
Tyle że jak rzesza bezrobotnych tynkarzy zmieni branże i zaczną kłaść płytki, to się okaże że glazurników jest za dużo i zaczną obniżać stawki i zrobią to samo co z tynkami ;)
„Prac budowlanych u nas pod dostatkiem. Bezrobocie pozostaje niskie, pensje rosną. ”
I tu się w pełni zgadzamy, że tak jest. Jednakże kluczem do sukcesu jest NISKIE BEZROBOCIE.
„Wszystko dzięki zwiększeniu wydajności. Nie ma tutaj żadnego paradoksu.”
Oczywiście ze tak, ale nie zwiększeniu wydajności w metrach litrach i tonach tylko zwiększeniu WYCENY ich pracy.
Zapamiętaj raz i do końca życia, że WYDAJNOŚĆ NA CAŁYM ŚWIECIE LICZY SIĘ W DOLARACH.
„Lenistwo i brak efektywności jest kluczem do zwiększenia wydajności a nie harowanie w pocie czoła i maszyny.”
„Przy takim myśleniu to 90% społeczeństwa by pracowało w rolnictwie.”
No właśnie wciąż nie pojmujesz że jest zupełnie odwrotnie :)
W rolnictwie wydajność liczona w dolarach szybko spada. A spada bo wciąż powstają nowe nawozy, pestycydy i nowe kombajny, które powodują, że realna wydajność liczona w sztukach tonach i kwintalach szybko rośnie. A skoro realna wydajność rośnie, to spada ich wycena a dodatkowo powoduje wzrost bezrobocia w tej branży.
Za parę dekad w rolnictwie będzie pracowało zaledwie 0,5% społeczeństwa.
15/02/2017
Adam KSlawek
No i w końcu udało nam się ustalić nasze skrajnie odmienne zdania. Możesz teraz udowodnić, za pomocą jakiś danych, że „w rolnictwie wydajność liczona w dolarach szybko spada”? Obawiam się, że rzeczywistość jest całkiem odmienna. Wszystkie swoje wywody opierasz na błędnej teorii, że nie zwiększa się wydajność liczona w „metrach litrach i tonach” tylko rośnie wycena pracy. Więc wszystko o czym piszesz nie ma sensu, bo jest oparte na błędnych założeniach. I to nie jest moja opinia, tylko coś co można łatwo zweryfikować.
To jest bardzo istotna niezgodność, nawet nie ma sensu dyskutować o czymś innym dopóki tego nie wyjaśnimy.
15/02/2017
SlawekAdam K
No ale o co chodzi?
Wystarczy porównać ostatnie 10 lat, chociaż proces obtaniania żywności należy oceniać w kilku dekadach, bo aż tak szybko tu się nic nie zmienia.
I tak jak porównasz ceny mięsa, cukru i zboża sprzed 10 lat, to się okazuje, że „podrożały” o około 20-30%
A średnie wynagrodzenia w Polsce poszły w górę z 2500 na 4500 czyli prawie dwukrotnie. Tym samym za jedną wypłatę możesz sobie kupić o wiele więcej płodów rolnych niż 10 lat temu.
Mało tego, jeszcze 30 lat temu opłaciło się drobnym chłopom uprawiać trzy hektary ziemi, trzymać kilka krówek i świnek aby godnie żyć, utrzymać liczną rodzinę i jeszcze na nowy traktor uzbierać.
Teraz taki drobny chłop umarłby z głodu, bo nie jest w stanie utrzymać się z tak małego gospodarstwa… bo ceny płodów rolnych mocno potaniały. A potaniały dzięki wprowadzeniu mechanizacji, nowych odmian roślin, nawozom i pestycydom.
Tym samym nie obawiaj się i nie wyjaśniaj, bo dane masz w internecie i sam możesz sobie wszystko sprawdzić.
15/02/2017
Adam KSlawek
Chodzi o to, że wydajność to jest produkcja podzielona na nakłady. Ty się zafiksowałeś na tym, że jest ona „liczona w dolarach” i myślisz, że jak cena spada to od razu wydajność spada. Żywność może sobie tanieć, ale coraz mniej ludzi musi pracować żeby ją otrzymać (mniejsze nakłady) co oznacza wzrost wydajności. Jak jedna osoba mogłaby wyprodukować całą potrzebną żywność to by było super pomimo tego, że chłopom by się już nie opłacało uprawiać ziemi. Jak sam zauważyłeś dzięki zwiększeniu wydajności ludzi teraz stać na większą ilość płodów rolnych, co jest pozytywnym efektem.
To możemy się już zgodzić, że w „rolnictwie wydajność liczona w dolarach szybko spada” jest nieprawdą?
15/02/2017
SlawekAdam K
To co napisałeś całkowicie pozbawione jest sensu
Aby to zobrazować, przypomnę że WYDAJNOŚĆ liczy się w dolarach.
Jak ludzi zastąpią maszyny, to żywność będzie niemal za darmo. A wtedy wydajność będzie tragicznie niska, bo zboże i mięso kupisz za grosz.
Na tym polega idiotyzm liczenia wydajności w dolarach, ze im więcej czegoś produkujesz, tym jest to tańsze, więc wydajność spada. A nigdzie na świecie nikt nigdy nie liczy wydajności w sztukach tylko wszędzie właśnie w dolarach.
15/02/2017
Adam KJeszcze raz. Wydajność to produkcja liczona w „dolarach” dzielona przez nakłady zużyte do produkcji (materiały, praca ludzi czy maszyn) też liczone w pieniądzu. Dlatego otrzymujesz wydajność w „dolarach” bo innych jednostek tutaj nie ma, to jest ułatwienie a nie jakiś spisek. Chyba, że lubisz dzielić 100 kg stali na 2 godziny pracy, 3 młotki i 10 kWh. Dla mnie łatwiej się dzieli ich wartości. Teraz jak ludzi zastąpią maszyny to nakłady spadną i wydajność będzie ogromna nawet jak ceny produktu będą mniejsze. Zatrudnienie w sektorze się zmniejszy, ale nadal będzie to bardzo opłacalne dla tych co się tym zajmują bo inaczej by tego nie robili. Uwolnione w ten sposób zasoby ludzkie mogą się zająć inną pracą co jeszcze bardziej zwiększy wydajność gospodarki, bo będzie miejsce na różne durne i mniej durne usługi.
„nigdzie na świecie nikt nigdy nie liczy wydajności w sztukach tylko wszędzie właśnie w dolarach”
…które są miernikiem wartości więc na jedno wychodzi. Zanim dasz jakieś głupie przykłady to chociaż weź pod uwagę lokalizację. Dwie takie same rzeczy w różnych miejscach to nie jest to samo. Tona złota na Marsie nie jest warta tyle co tona złota na Ziemi. Hektarowa działka w centrum Warszawy to nie to samo co hektarowa działka w Koziej Wólce.
15/02/2017
SlawekAdam K
Teraz mylisz rentowność z wydajnością.
Wydajność to SUMA za jaką branża SPRZEDAJE swoje dobra, niezależnie od tego jakie nakłady poniosła.
Mam zadanie z czwartej klasy podstawówki z zakresu matematyka:
Skoro wydajność liczy się w dolarach, policz który wariant jest bardziej wydajny:
1. Tłumy chłopów z sierpami i kosami pracuje cały rok.
Wyprodukowali tyle jedzenia ile Polacy są w stanie zjeść, czyli dajmy na to milion ton.
Tona zboża kosztuje 1000$
2. Nanoroboty, kombajny i maszyny zasilane energią słoneczną produkują milion ton zboża przy zerowych kosztach.
Dzięki temu tona zboża kosztuje 10$
Policz wydajność produkcji oraz tworzone PKB w obu wariantach
16/02/2017
SlawekI w ten oto sposób przeszliśmy do okrutnych realiów XXI wieku.
Bo oprócz idiotycznej metodologii liczenia wydajności liczy się na świecie KONKURENCYJNOŚĆ i to ona ostatecznie wygrywa, ponieważ mamy otwarte granice.
Ten kto produkuje taniej, ten wygrywa i znajduje zbyt na swoje towary. Dzięki temu trwa pęd do taniej produkcji, czyli innowacji, maszyn, komputerów, optymalizacji, GMO i robotyki.
A efekt jest taki, że miliardy ludzi tracą pracę.
A bezrobotnych ludzi nie jest stać nawet na to, aby kupować wytworzone dobra, mimo że są o wiele tańsze.
Standardowe modele ekonomiczne dają teraz w łeb.
Całkowicie się zdezaktualizowały a przed światem stoi wyzwanie, jak sobie poradzić z podziałem i redystrybucją tanich dóbr. Pojawiają się koncepcje, aby każdemu człowiekowi wypłacać określoną kasę za nic, aby mógł zapewnić sobie jakiś podstawowy byt. Niektóre kraje rozwinięte wprowadzają bogaty socjal, przecież właśnie tym jest polityka USA, czyli Obama Care oraz miliony darmowych kartek na żywność dla potrzebujących. Pewnym rozwiązaniem jest polityka UE polegająca na tworzeniu idiotycznych i całkowicie zbędnych miejsc pracy w budżetowej biurokracji i przy głupich inwestycjach. No i wygrywa szkoła Keynesa, by tłoczyć kasę w rynek za wszelką cenę aby każdy mógł kupować i każdy miał pracę.
Przejście na szkołę Misesa będzie teraz oznaczało urynkowienie cen, czyli wybuch bezrobocia, spadek płac, załamanie budżetowe zmuszające do redukcji etatów w biurokracji i budżetówce, krew, pot i łzy… Przy tak radykalnych zmianach na efekty nie trzeba by było długo czekać. Wzburzone miliony ludzi rozszarpałoby polityków i na fali rewolucji obaliło rządy. Pytanie tylko czy nowy rząd byłby faszystowski czy tylko komunistyczny. I to dotyczy całego świata zachodu.
Teraz możemy się zastanowić co nas czeka. Otóż wyciągając wnioski z przywódcy świata, czyli Trampa, oraz panice w szeregach globalistów, należy się spodziewać:
-Odejścia od polityki otwartych granic i mam tu na myśli towary, usługi i transfery finansowe a nie ciapatych w pontonie z Afryki
-wprowadzenia ceł zaporowych, aby odizolować różne systemy ekonomiczne
-izolacjonizm Chin
Jeśli świat zachodu tego nie zrobi to ostatecznie wygra chiński Mises. A jeśli to zrobi, to pewnie też wygra świat chińskiego Misesa… tyle że USA zyskają parę dekad na dalsze pompowanie kasy bez pokrycia aby odroczyć bankructwo. A w tym czasie może uda im się wywołać jakiś większy konflikt zbrojny, który zniszczy pół świata i będzie można zacząć zabawę w Bretton Woods od nowa.
To że w krajach zachodu aż 3/4 PKB stanowią usługi a tylko 1/4 przemysł i rolnictwo wcale nie oznacza, że te kraje importują żywność. Co najmniej połowa PKB (usługi) tych krajów powstało w efekcie sztucznego napompowania polityką keynesa.
Ale to temat na inną dyskusję…
Dzięki wszystkim za rozmowę, póki co przechodzę w stan stand by :)
16/02/2017
Adam K@”Wydajność to SUMA za jaką branża SPRZEDAJE swoje dobra, niezależnie od tego jakie nakłady poniosła.”
Teraz to już wymyślasz definicje słów. Możesz podać jakieś źródło takiego znaczenia? Bo jak możemy się dogadać jeżeli mówimy o dwóch różnych rzeczach?
@”liczy się na świecie KONKURENCYJNOŚĆ i to ona ostatecznie wygrywa, ponieważ mamy otwarte granice. Ten kto produkuje taniej, ten wygrywa i znajduje zbyt na swoje towary.”
To też jest bzdura, ale kto teraz wie co rozumiesz przez „konkurencyjność”. Nikt tutaj nie wygrywa bo wymiana handlowa to nie są zawody.
„Dzięki wszystkim za rozmowę, póki co przechodzę w stan stand by :)”
Nie zamykaj się w swojej bańce.
16/02/2017
SlawekAdam K
„Nie zamykaj się w swojej bańce.”
OK, jak sobie życzysz.
„Teraz to już wymyślasz definicje słów. Możesz podać jakieś źródło takiego znaczenia? Bo jak możemy się dogadać jeżeli mówimy o dwóch różnych rzeczach?”
Podawałem konkretne przykłady, czytaj uważniej i to wreszcie zrozum.
1
Wydajność liczona jest w dolarach.
Jeśli dentysta na Ukrainie wkleja plombę w Kijowie i inkasuje za to 5$ to jego wydajność jest niska.
A jeśli ten sam dentysta wklei taką samą plombę w Nowym Jorku i zainkasuje 500$ to jego wydajność jest aż 100 razy większa. A jednocześnie jego konkurencyjność jest aż 100 razy niższa.
Im większa wydajność tym mniejsza konkurencyjność
Powiedz czego tu nie rozumiesz?
„”Ten kto produkuje taniej, ten wygrywa i znajduje zbyt na swoje towary.”
To też jest bzdura, ale kto teraz wie co rozumiesz przez „konkurencyjność”. Nikt tutaj nie wygrywa bo wymiana handlowa to nie są zawody.”
Wymiana handlowa to są właśnie zawody. Konkurencyjność oznacza, że dany kraj lub firma, jest w stanie wyprodukować określone dobro o wiele taniej niż inni. A produkuje taniej, bo ma o wiele niższą wydajność. Oczywiście cały czas mówimy tu o wydajności liczonej w dolarach a nie w sztukach. Konkurencyjność jest zaprzeczeniem wydajności. Jeśli jakiś kraj jest w stanie wyprodukować dany produkt taniej, to znaczy że jego wydajność jest słaba ale konkurencyjność bardzo wysoka, bo każdy woli kupić taniej niż drożej.
To właśnie dlatego, definiowanie wydajności w obecnej formie czyli w przeliczeniu na dolary jest idiotyzmem.
Bo prawdziwa wydajność liczona jest nie w dolarach tylko w sztukach.
17/02/2017
Adam KTo co ty nazywasz wydajnością to jest wartość produkcji. Zanim zaczniesz używać jakiegoś słowa to musisz sprawdzić jego definicje bo inaczej ciężko nam się będzie dogadać. Teraz jak cena jakiegoś produktu spadnie na skutek zmniejszenia kosztów produkcji (zakładając że mamy konkurencję między producentami) to wartość całej produkcji też spadnie. Spadnie też nominalny udział tego sektora w PKB. Tylko, że mamy teraz spadek cen co znaczy, że realna wartość naszych pieniędzy wzrosła. Do tego zwolnione nakłady można wykorzystać do innej produkcji. Na skutek zwiększenia produktywności nasze PKB realnie wzrośnie. Ceny mogą też spaść z innych powodów i wtedy nie będzie tak różowo, ale to jest całkowicie inna dyskusja.
Tak jak wspomniałem wcześniej musisz brać pod uwagę lokalizację. Usługa dentystyczna w Nowym Jorku to nie jest to samo co usługa dentystyczna w Kijowie. Dla nowojorczyka taki tani dentysta to nie jest żadna konkurencja bo by musiał zapłacić parę tysięcy za przelot 7000 km w dwie strony o straconym czasie nawet nie wspomnę. Sam czynsz w Nowym Jorku będzie kosztował więcej niż roczny dochód dentysty z Ukrainy. To są dwie różne usługi. Jeszcze inne koszty będzie miał gabinet dentystyczny na Marsie. Powiedz czego tu nie rozumiesz?
@”Wymiana handlowa to są właśnie zawody.”
Nie, już tyle razy było to tłumaczone. Firmy między sobą konkurują, a nie państwa. Nawet jak jakiś kraj jest lepszy we wszystkim i ma wszystko tańsze to dalej opłaca mu się handlować z innymi. Handel wzbogaca obie strony transakcji. Przewaga komparatywna to jest pojęcie z 1817 roku, a dalej są powtarzane te bzdury o konkurencyjności.
@”Bo prawdziwa wydajność liczona jest nie w dolarach tylko w sztukach.”
Co jest bardziej wydajne: pięć świń na godzinę, pół tony stali na dzień, umycie trzech podłóg w 8 godzin, jeden obraz na tydzień, obsłużenie 100 klientów w restauracji…?