Marzy mi się lepsza Polska z wyższymi zarobkami
Dzisiaj będzie wpis bardzo osobisty. Podzielę się zwami przemyśleniami dlaczego marzy mi się lepsza Polska z wyższymi zarobkami.
Dodatkowo chciałem Wam bardzo, bardzo podziękować za to, że jesteście ze mną. Dziękuję za każdy Wasz komentarz czy polubienie mojego wpisu. To naprawdę bardzo wiele znaczy dla mnie. I jest sygnałem dla mnie, że doceniacie wysiłek i serce które wkładam w pisanie moich artykułów. D*Z*I*Ę*K*U*J*Ę!!!
Niedawno pod tym wpisem: Wynagrodzenia +30% do 2018 r: czas na podwyżkę/zmianę pracy! jeden z czytelników pisał, że jego żona szuka od dłuższego czasu pracy. I jak jej nie znajdzie do końca roku to wyjadą razem z malutkim dzieckiem do Niemiec. Mailowałem z tą osobą w ostatnich dniach i między innymi dowiedziałem się, że właśnie znalazła pracę w Tesco. Za najniższą krajową.
Z jednej strony to dobrze bo jest ta praca. Może to być też przystanek na znalezienie czegoś lepiej płatnego. Z drugiej strony to tylko te tysiąc złotych na rękę. Niewiele.
Marzy mi się Polska w której możemy znacznie więcej zarabiać. Marzy mi się też, żeby w Polsce każdy mógł osiągnąć wolność finansową tak jak mówiłem ostatnio: Wolność finansowa: Emigracja? Giełda? Etat? Własny biznes?.
Tak jak już wiele raz pisałem, jest to możliwe. Wystarczy tylko podwoić PKB (albo aż podwoić PKB), zgodnie z wykresem z tego wpisu: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
Źródło: obliczenia własne na podstawie GUS, wordbank.org, forsal.pl
Marzy mi się lepsza Polska gdzie Polacy nie zwalczają siebie nawzajem
Ale to nie tylko kwestia wynagrodzeń w Polsce. Marzy mi się też Polska, gdzie ludzie traktują siebie nawzajem z szacunkiem. Nie zwalczają się nawzajem. Wyzwania, które przed nami stoją są tak ogromne, że nie zmieni tego jeden człowiek, jedna partia czy grupa ludzi. O tych wyzwaniach pisałem też niedawno tutaj: Polska katastrofa demograficzna: prognoza demografii GUS 2014 a 2002 i 2007
Ktoś kiedyś powiedział, że historycznie tak naprawdę ani Niemcy ani Rosja nigdy nie musieli robić za wiele aby rozwalić nasz kraj. Wystarczyło tylko zostawić Polaków samych sobie i sami się pozagryzają. Niestety widząc to co robią politycy (każdy z osobna i wszyscy razem). Patrząc na to co dzieje się w mediach. Czytając komentarze w internecie, szczególnie na profilach znanych polityków (wpisy samych polityków jak i ich zwolenników), chyba nic się nie zmieniło pod tym względem.
Ja wiem i rozumiem, że ludzie mają żal do innych za wiele rzeczy. Mają do tego jak najbardziej prawo (o ile tylko nie zostali przez kogoś zmanipulowani albo nie jest to wynik tylko i wyłącznie lenistwa).
Oczywiście złe zachowania trzeba piętnować i nagłaśniać medialnie. A sądy powinny takich ludzi pakować do więzienia.
Jednak sama postawa wzajemnej nienawiści do niczego dobrego nigdy nie prowadziła. Wystarczy zobaczyć na wiele przykładów z historii.
Marzy mi się lepsza Polska i politycy, którzy wiedzą o czym mówią
Po pierwsze marzy mi się polityk, który wyjdzie i powie:
Słuchajcie. Przychody z podatków i pseudo podatków w Polsce to:
- X mld zł: ZUS
- X mld zł: VAT
- X mld zł: Akcyza
- X mld zł: NFZ
- X mld zł: CIT
- X mld zł: PIT
- X mld zł: Samorządy
- X mld zł: reszta
Razem daje to „Z” mld zł.
Z kolei koszty są takie:
- Emerytury
- Renty
- Wynagrodzenia
- Wydatki socjalne
- Pozostałe koszty administracji
- Inwestycje
- Itd.
- Itd.
Dodatkowo zadłużenie publiczne państwa i samorządów jest takie i takie. Koszt obsługi długu to tyle i tyle.
W efekcie powyższych danych dziura budżetowa wynosi kilkadziesiąt mld zł.
W związku z tym mam takie i takie pomysły wyborcze:
- W roku 2016 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki
- W roku 2017 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki
- W roku 2018 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki
Niestety po ostatniej kampanii prezydenckiej jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że politycy i generalnie wszyscy kandydaci na prezydenta (co do jednego) nie mają zielonego pojęcia o czym mówią jeżeli chodzi o gospodarkę i państwo.
Marzy mi się lepsza Polska: smutna prawda…
Założę się, że mało który kandydat na prezydenta byłby w stanie poprawnie wymienić chociaż kilka powyższych danych: jakie to są obecnie konkretne liczby? Ile mld zł? A co dopiero powiedzieć co i jak konkretnie chce zrobić krok po kroku w kolejnych latach. I żeby to jeszcze miało sens ekonomiczny.
Chodzi mi o to abym miał poczucie, że ktoś kuma o co w tym wszystkim chodzi. Że przynajmniej podjął próbę ogarnięcia tego wszystkiego.
Jeżeli jest inaczej, to znaczy, jeżeli któryś z kandydatów przedstawił szczegółowe wyliczenia wpływu jego propozycji wyborczych na poszczególne dane liczbowe dotyczące Polski w latach 2016-2018, proszę o źródło w komentarzu. Jeżeli nie ma takich linków z takimi informacjami, potwierdza to tylko to co napisałem powyżej.
Ponadto mam wrażenie, że politycy uważają, że to oni powinni podwinąć rękawy i zacząć tworzyć miejsca pracy. Najlepiej miliony miejsc pracy. Takie poświęcenie dla Polski. Co za bzdura. To ja jako przedsiębiorca mogę:
a) stworzyć dla siebie miejsce pracy
b) ewentualnie stworzyć miejsca pracy dla innych
Tylko potrzebuję aby politycy nie wp… mi się w moje sprawy, nie ograniczali mnie na każdym kroku. No i oczywiście nie okradali. Bo aby zrealizować obietnice politycy przecież muszą mieć skądś na to kasę. A kasa jest tylko albo z podatków albo ze zwiększenia zadłużenia. Nie ma innej możliwości.
Efekt jest więc taki, że mi (Nam) zabierają pieniądze po to aby niby innym zrobić dobrze, ale tak naprawdę marnują te nasze pieniądze. Po prostu w dużej mierze wydają je na bzdurne, bezsensowne i nie przynoszące w praktyce pozytywnych efektów rzeczy.
Marzy mi się lepsza Polska i wyedukowane społeczeństwo
I co też bardzo ważne i chyba kluczowe: do tego wszystkiego marzy mi się społeczeństwo, które wie to wszystko co napisałem powyżej. Żeby znało kluczowe liczby dotyczące naszej gospodarki i państwa.
Bez tego co opisałem powyżej, to wszystko tylko slogany, slogany i jeszcze raz slogany. Można zrobić w Polsce drugi Majdan jak na Ukrainie i guzik się zmieni. Dobre chęci to jedno a wiedzieć jak to zrobić i później to rzeczywiście zrealizować to dwie całkiem różne sprawy.
Bez tego nie będziemy w Polsce zarabiali parę razy więcej niż obecnie!
Marzy mi się aby reprezentacja Polski w piłce nożnej była w finale ważnej imprezy piłkarskiej jak na przykład mistrzostwa Europy czy świata w piłce nożnej.
Jeżeli miałbym porównać do czegoś obecny stan świadomości społecznej, jakość polityków oraz stan samej gospodarki to porównałbym to wszystko do naszej reprezentacji piłkarskiej. Zawsze chcemy abyśmy wypadli jak najlepiej w ważnych zawodach. Ale zawsze kończy się tak samo. Nie wystarczą dobre chęci. Trzeba jeszcze wiedzieć jak to zrobić.
Marzy mi się lepsza Polska to moje osobiste marzenie
Chciałbym dożyć momentu, kiedy reprezentacja Polski w piłce nożnej wejdzie do finału ważnej imprezy sportowej. Nie musimy już później nawet wygrać w finale. Wystarczy abyśmy weszli do tego finału. To byłoby coś. Coś na podobną skalę jak podwojenie wynagrodzeń w Polsce i polskiego PKB.
Kurcze, mam nadzieję, że ostatnia, głośna medialnie sprawa JOWów chociaż trochę coś zmieni. Nie chodzi mi o same JOWy, bo tak jak pisałem ostatnio, sprawa jest dosyć skomplikowana. Wiele zależy od szczegółów: jak miałoby to dokładnie wyglądać, i warto byłoby to jeszcze głębiej zbadać: JOWy: PO nie weszłoby do sejmu? Analiza jednomandatowych okręgów wyborczych.
Chodzi o coś znacznie bardziej ważnego: Po raz pierwszy widzę jak ludzi poruszyły ostatnie wybory. Jadę tramwajem, siedzę w kawiarni i cały czas słyszę jak ludzie o tym rozmawiają. Co jest za a co przeciw, co trzeba zrobić aby w Polsce wiele się zmieniło. Może to jest właśnie początek do tego aby społeczeństwo zdobyło tą podstawową wiedzę na temat gospodarki oraz finansów Polski?
To pierwszy i najważniejszy krok aby w Polsce coś się zmieniło. Bo wszystko na końcu zależy od ludzi, od świadomości ekonomicznej społeczeństwa, czyli… od każdego z Nas z osobna.
A może nie mam racji? Co o tym wszystkim myślicie?









86 komentarzy “Marzy mi się lepsza, piękna Polska”
20/05/2015
my-nameCzyli zachęcasz do głosowania na komoruskiego…
Skoro dziękujesz za m. in. ten komentarz do odpowiadam że nie ma za co.
20/05/2015
Michał Stopka@ my-name
Tak, za taki komentarz też dziękuję.
Właśnie takiego rodzaju zachowanie i ten komentarz tylko potwierdza moje przemyślenia z powyższego artykułu. Proszę zwrócić uwagę, że w artykule do niczego nie zachęcam. Słowem nie wspomniałem o wyborach. Jak ktoś chce iść niech idzie, jak nie niech nie idzie. Jak pójdzie niech głosuje jak chce.
Po raz pierwszy w życiu, w ostatnich wyborach prezydenckich w 2015 roku w pierwszej turze nie poszedłem na wybory. Nie miałem na kogo głosować. A postanowiłem, że nie będę głosował na mniejsze zło.
20/05/2015
CLS LeasingMyślę, że każdemu z nas marzy się to samo. Wielu jednak zwątpiło i straciło nadzieję.
20/05/2015
jasieknJest tylko jeden sposób na zmianę kraju – edukacja społeczeństwa. Szkoły i media tradycyjne niestety nie spełniają tej roli. Jedyna nadzieja w postępującej roli Internetu. Jednak nawet w Internecie nikt nas nie zmusi do czytania wartościowych tekstów, a poziom przysłowiowego Onetu nie zostawia sporo do życzenia – poniżej link do arcyprofesjonalnej analizy kredytowej, która niestety ma zdecydowanie szerszy zasięg odbiorców niż materiały, które naprawdę mogłyby coś ludzi nauczyć.
http://onet.tv/i/dowiedzsie/czy-da-sie-kupic-mieszkanie-majac-pensje-rowna-2-tys-zlotych/55x87x
20/05/2015
MaciekPanie Michale,
Doskonale Pana rozumiem i podzielam Pana zdanie odnośnie obecnych kandydatów na prezydenta Polski.
Co do edukacji społeczeństwa, może dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie/zamieszczenie odpowiednich zadań matematycznych w podręcznikach szkolnych? np. „Wpływy do budżetu państwa z tytułu podatku PIT w 2014 wyniosły X. Jak zwiększą się wpływy jeśli rząd zwiększy podatek o 1%? Jaki byłby wtedy deficyt budżetowy itp…”.
20/05/2015
jasieknA na temat polityki – zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem „nie będę głosował na mniejsze zło”.
Powyższe stwierdzenie ma rację bytu jedynie jeżeli uważa się, że np. Jacek Wilk, Andrzej Duda i Bronisław Komorowski mają takie samo pojęcie o gospodarce i tak samo dobry plan na jej rozwój, z czym ja nie mogę się zgodzić. Nie głosując na nikogo przykładamy rękę do pozostania w obecnym stanie. Każda nawet najmniejsza zmiana na lepsze jest ważna aby osiągnąć sukces. Tak samo nie przekonuje mnie wymówka – „ale przecież ten kandydat i tak nie ma szans” – nawet jeżeli jest to prawda, to rosnące poparcie dla kandydatów 'lepszych’ pod względem gospodarki prowadzi do coraz szerszego propagowania ich poglądów, idei i finalnie edukacji społeczeństwa.
20/05/2015
eloKiedyś mnie zastanawiało od kiedy (od czego?) się na obszarze dorzecza Wisły zaczęło plenić warcholstwo na poziomie państwa. Wyszło mi, że ta „tradycja” zaczęła się w 1573 roku (http://pl.wikipedia.org/wiki/Elekcja_1573) i trwa w najlepsze do dziś (442 lata). Polacy jeszcze długo się nie zmienią pod kątem świadomości , ponieważ są zbyt ubodzy żeby myśleć jak wolni ludzie. Ktoś kto niewiele ma, nie myśli jak budować dostatek dla kolejnych pokoleń. Wręcz znam ludzi którzy w jednej chwili chlubią się tym że nie dbają o rzeczy doczesne, żeby za chwile narzekać że ich na nic nie stać.
Tylko czemu dziwić się ludziom przeciętnym, gdy nawet polski Trybunał Konstytucyjny krzewi kulturę prawa na zasadzie „równy i równiejszy” (równy to obywatel, ale państwo i tak na górze bo jest równiejsze):
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/698758,trybunal_konstytucyjny_stal_sie_straznikiem_spadajacych_dochodow_panstwa.html
http://wpolityce.pl/polityka/185117-tk-pyta-tuska-o-skutki-dla-budzetu-wyroku-w-sprawie-ofe-skoro-i-prezydent-i-premier-mowia-bardzo-glosno-wrecz-natarczywie-ze-uchylenie-ustawy-o-ofe-zrujnowaloby-budzet-to-jaki-bedzie-wyrok
Dlatego nikogo na dzień dzisiejszy nie dziwi fakt, że państwo zawsze wydaje więcej niż ma wpływów.
http://static1.money.pl/i/a/133/87941.gif
A dlaczego? No bo tak, bo zawsze tak było ;), bo tak to działa i koniec dyskusji.
Ze znajomymi, mamy wręcz hasło, które obrazuje nasz stosunek to takiej rzeczywistości (i tradycyjnie kończy rozmowy na tematy polityczne), czyli : „Kocham ojczyznę, szanuje naród i pier…le to państwo”.
I na koniec. Jako że mamy czas wyborów. Żadnej agitacji politycznej, ale nie dajcie sobie wmówić, że nie macie wyboru. Mając dwóch kandydatów macie aż 4 opcje:
1) Nie iść na wybory. Opcja najgorsza. Wybory to nie tylko wybór kandydata, ale też manifestacja waszej postawy (takie dwa w jednym – wybór i frekwencja). Oczywiście można być anarchistą (to też wybór), ale każdy inny przypadek to manifestacja lenistwa i poddańczej postawy, czyli wiadomość „możecie zrobić ze mną co chcecie”.
2) Iść i skreślić wszystkich na karcie, czyli oddać głos nieważny. Jak nie masz kogo wybrać to pokaż że tak jest. Ludzie nie dajcie się wpędzić w „przymus” wyboru tzw. „mniejszego lub większego zła”, bo to jest też strategia sztabów aby wami manipulować i szczuć. W tym wypadku wygra po prostu ten który, będzie miał mniejszy elektorat negatywny. Nawet w Szwajcarii, gdzie są wybory bezpośrednie, a kandydaci są często wybierani na małych wiejskich rynkach – liczą się tylko Ci którzy są obecni (http://www.swissinfo.ch/image/33408316/3×2/640/426/e2b24b1e39311d96af2689ab708b50b1/zB/140883615-33408318.jpg lub http://www.athene.antenna.nl/AFBEELDINGEN/NR06-Zwitserland/Landsgemeinde%20Glarus.jpg)
3) Kandydat 1
4) Kandydat 2
Rodacy głosujcie!, bo nigdy nie wiecie, czy to nie są wasze ostatnie wybory (żartuje ;), a Michał może napisze kiedyś posta: „Pięknie mi się patrzy na to o czym sobie marzyłem …”
21/05/2015
PrzemysławPanie Michale. Na tych wyborach było całkiem sporo kandydatów. Więc według mnie było w czym wybierać. Kandydat raczej nigdy nie będzie idealny.
Z mojej strony akurat miałem na kogo zagłosować, i wybrałem Kukiza. Myślałem, że w drugiej turze oddam pusty głos. Ale biorąc pod uwagę, że:
1. Prezydent nagle się obudził, i więcej zrobił w czasie 2 tygodni kampanii niż przez pięć lat.
2. Dodatkowo pewien redaktor popierający prezydenta nazwał głosujących na Kukiza cyt. „gówniarzami”
3. I jeszcze za całokształt kampanii Pana Komorowskiego, opierająca się na haśle, że teraz w Polsce jest fajnie.
To najzwyczajniej w świecie mam ochotę zagłosować na konkurenta.
21/05/2015
Piotrwitam,
takie moje spostrzeżenie:
zarobki rosną, ale przede wszystkim urzędnikom wyższego szczebla. Proszę porównać oświadczenia majątkowe prezydentów i wiceprezydentów miast (w Rybniku wiceprezydent poprzedni 172tyś, obecny 202tyś/rok), dyrektorów szkół i innych instytucji. W korporacjach spadają.
21/05/2015
Adam RDobra czy Zła Polityka?
Ktoś kiedyś powiedział, że polityka sama w sobie, nie jest ani dobra, ani zła. Ocenie moralnej podlegają tylko czyny. Dobre albo złe nie są rzeczy, abstrakcje, osoby, czy stanowiska. Nawet jedzenie, mówiąc „dobre”, mamy na myśli np. smaczne albo zdrowe. Tylko skracamy myśl. Ocenie moralnej podlegają tylko czyny a te są wynikiem działania poszczególnych osób.
Czy Polityk musi znać !MAKRO!-ekonomię? Czy Jan Paweł 2 albo Ghandi znali makroekonomię? Gdyby wszyscy Politycy nagle nauczyli się całego budżetu i potrafili cytować liczby, czy dla 90% społeczeństwa coś to powie?
Czy Politycy mają być z Narodu i wtedy będą m.in. kłótliwi, zgodnie z naszą odwieczną przywarą? Czy może mają być z „obcych” – zakamuflowane opcje Niemieckie, Amerykańskie, a może ponadnarodowe opcje zwolenników NWO, mularzy?
Czy powinniśmy dokonywać wyboru polityków pod względem ich znajomości makroekonomii (geeks), umiejętności interpersonalnych (mularstwo), umiejętności przywódczych (nacjonalizm), wartości religijnych lub etycznych, inne (jakie)?
Świetny polityk, to świetny mówca i świetny słuchacz. Jak zna makroekonomię – super ale jak nie zna, to od makroekonomii i innych dziedzin życia, może mieć specjalistów. I ich też słuchać. Tu na tym blogu, skupieni są ludzie, którzy głównie patrzą przez szkła ekonomii. Na wielu innych blogach poruszane są inne wartości, które „musieli by” posiadać politycy.
Jak postanowiłem, że będę głosował na polityków, którzy mają podobny do mojego system wartości.
21/05/2015
Adam R*Ja postanowiłem, że będę głosował na polityków, którzy mają podobny do mojego system wartości.
21/05/2015
GosiaPomijając fakt, że politycy nie znają tych danych to niestety obawiam się, że takie przedstawienie pomysłów na Polskę niewiele by politykom dało. Niestety wyborcy (nie wszyscy, ale znaczna część) nie rozumieją takiego prostego rachunku. Dlatego podstawą edukacja!
Czyli dokładnie to co tutaj się dzieje :-) Myślałeś, żeby kandydować? ;-)
21/05/2015
MaciejPanie Adamie,
Głowa rodziny musi zapanować nad budżetem. Musi wiedzieć jakie ma przychody i dopasować do przychodów wydatki. Jak się zadłużać to z głową.
Głowa Państwa, oraz politycy też powinna wiedzieć skąd ile mamy, na co wydajemy, ile pożyczamy… itp.
Polityka to nie tylko piękna mowa, ale również dbanie i o bezpieczeństwo Państwa, co wiąże się również z dbaniem i o bezpieczeństwo finansów. A jak Polityk ma dbać o bezpieczeństwo finansów, skoro nic nie wie o budżecie? Specjaliści specjalistami, ale sam powinien mieć ogólne pojęcie o stanie finansów Państwa.
21/05/2015
AdamChcecie zmieniać Polskę to głosujcie na Dudę. Obecnie to jedyna droga. Zastanówcie się co będzie gdy wygra Komorowski. Wszystkie projekty ustaw pójdą do kosza i nic się nie zmieni. Polska nadal będzie rozkradana a my będziemy niewolnikami we własnym kraju. Aby coś zmienić na lepsze nowy prezydent musi mieć silne poparcie w Sejmie. A jest na to szansa gdy wybory jesienią wygra PIS. Wtedy pomimo oporów czynionych przez banksterów i różnych kapitalistów złodziei będzie można stopniowo odzyskiwać suwerenność. Zarówno w ekonomii jak i w polityce zagranicznej.
21/05/2015
JarekWitam
Za nim pójdziecie na wybory warto obejrzeć:
https://www.youtube.com/watch?v=uJV5ruXMqxs
Pozdrawiam
21/05/2015
Adam R@Maciej
Kraj, to taka duża firma. A w firmie są specjaliści, każdy od swojej profesji. A szef firmy, to nie jest specjalista od wszystkiego równy specjalistom ale jest specjalistą od kierowania firmą. Nawet najlepsi kierownicy film, mają swoją główną księgową. Oczywiście mają wyobrażenie o budżecie firmy, ale MAJĄ GŁÓWNA KSIĘGOWĄ! Główną specjalnością polityka jest umiejętność POLITYKOWANIA! A GŁÓWNĄ rolą Prezydenta jest umiejętność kierowania firmą jaką jest Państwo. Proszę nie mylić głównej roli z dodatkowymi umiejętnościami, również tymi niezbędnymi. Co nam po prezydencie, który posiadałby wiele ważnych dodatkowych umiejętności a głównej by nie posiadał?
21/05/2015
Maciej@Adam R
Chyba nie do końca mnie Pan zrozumiał.
Nie chodziło mi o to aby Prezydent nie miał swojej „GŁÓWNEJ KSIĘGOWEJ”. Jak najbardziej powinien mieć takie osoby wokół siebie. Jak najbardziej nie musi się znać na księgowości. I jak najbardziej powinien potrafić kierować firmą jaką jest Państwo. Tylko czy będzie w stanie „kierować” państwem jeśli nie ma zielonego pojęcia o budżecie Państwa? Czy będzie w stanie podejmować racjonalne decyzje opierając się tylko na zdaniu swoich specjalistów? A co jeśli zdania jego magików są podzielone? Wtedy rzuca monetą? Niestety osoba na takim stanowisku musi racjonalnie myśleć.
21/05/2015
Adam R@Maciej
Ja tylko uporządkowuję rozumienie znaczeń słów.
Odróżnijmy ciągłe rozwijanie się cywilizacji od roszczeń konsumpcji nierealnej doskonałości tu i teraz. Życie na ziemi, to nie raj, to życie na ziemi. Idealnych Prezydentów nie było, nie ma i nigdy nie będzie. Przecież to poprzednie zdanie jest takie banalne, taki truism – po co je napisałem? Po to, bo o tym zapominamy. Czepiamy się rzeczy na prawdę nieistotnych tak bardzo jak te, o których zapominamy.
Odskoczę trochę od tematu, ale nie tak bardzo, i przypomnę powiastkę o kłótni części ciała:
Kłócą się części ciała, która z nich jest ważniejsza i powinna zostać szefem:
– My jesteśmy szefami bo dzięki nam możemy cokolwiek zrobić – mówią ręce.
– My jesteśmy szefami bo my was wszędzie zaniesiemy – mówią nogi.
– Ale tyko dzięki nam wiecie gdzie idziecie – mówią oczy.
– A i tak robicie to tylko dzięki mnie i to ja będę szefem – mówi mózg.
Na to d*pa:
– Możecie się kłócić ale to ja zostanę szefem.
Wszystkie części ciała się roześmiały.
d*pa się wkurzyła i przestała srać.
1 dnia oczy się wykręciły.
2 dnia ręce zaczęły dygotać.
3 dnia nogi nie wytrzymały.
4 dnia mózg się zlasował.
Jaki z tego morał?
Szef zawsze gówno robi!
21/05/2015
Adam K@Adam R
„Ja postanowiłem, że będę głosował na polityków, którzy mają podobny do mojego system wartości.”
Zgadzam się całkowicie, robię to samo. Ostatecznie wszystkie decyzję (te ekonomiczne również) można zredukować do etyki.
@Maciej i Adam R
„Głowa rodziny musi zapanować nad budżetem. Musi wiedzieć jakie ma przychody i dopasować do przychodów wydatki. Jak się zadłużać to z głową.” i „Kraj, to taka duża firma.”
Proszę nie iść za daleko z tym porównaniem państwa do gospodarstwa domowego czy firmy bo dochodzi się przez to do wielu ekonomicznych absurdów.
21/05/2015
Adam K@Michał Stopka
„Marzą mi się politycy którzy wiedzą o czym mówią jeżeli chodzi o gospodarkę”
Ja marzę o pokoju na świecie ;) Prawda jest taka, że polityk ma tylko jedno zadanie, zdobyć władzę. Najlepsi (w tym zadaniu) ją zdobywają. Proszę się nie dziwić, że politycy posługują się półprawdami czy po prostu kłamią. Jeżeli to prowadzi do realizacji ich głównego celu to byliby nieracjonalni gdyby tego nie robili. Idealny polityk nie ma szans na wygraną w dzisiejszym społeczeństwie. Demokracja polega na tym, że dostajemy to czego chcemy, a nie to co dla nas najlepsze.
21/05/2015
maciejMoim zdaniem politycy powinni właśnie skupić się na zapewnieniu dobrobytu, a do tego potrzebna jest znajomość liczb, znajomość skali danego problemu. Można całą kadencję walczyć z funduszem kościelnym i przyoszczędzić 200 milionów, można zabrać się za „uszczelnienie” opieki społecznej na którą wydajemy rocznie prawie 50 miliardów. Jakbym był akcjonariuszem firmy, której prezes w trakcie wywiadu nie zna podstawowych liczb z ostatniego sprawozdania sprzedałbym jej akcje PKC. I nie mówmy, że się nie da – spójrzmy jak zajęto się problemem polskich jabłek, czy nie można tak z innymi dziedzinami?
21/05/2015
Adam K@Michał Stopka
„Ponadto mam wrażenie, że politycy uważają, że to oni powinni podwinąć rękawy i zacząć tworzyć miejsca pracy. Najlepiej miliony miejsc pracy. Takie poświęcenie dla Polski. Co za bzdura.”
W porównaniu do ogółu społeczeństwa jest Pan elitą jeżeli chodzi o ekonomiczne wykształcenie, poświęcił Pan pewnie na to lata pracy i nauki. Pomimo tego duża część wypowiedzi w tym wpisie to jest prawicowa ideologia. Jak się przymruży oczy można to potraktować jako ekonomię normatywną. Odnoszę wrażenie, że takie podejście jest bardzo popularne wśród finansistów. Szczególnie medialnych ekspertów (Petru, Balcerowicz, Gwiazdowski), którzy wygłaszają swoje ideologie jako ekonomiczne aksjomaty. Ale mniejsza o to. Chodziło mi o to w tym wywodzie, że na tematy „oczywiste”, które Pan nazywa bzdurą pisane są pracę naukowe, które pokazują czasem zaskakujące rezultaty. Mamy kłótnie ekonomicznych noblistów o rekomendację polityki fiskalnej. Jak w tym ma się odnaleźć obywatel, który nie poświęcił tyle czasu tym zagadnieniom co Pan, Balcerowicz, czy Krugman. Otóż nie może i będzie podatny na wszelkiego rodzaju manipulację. Jeżeli uda się Panu nauczyć ludzi o szkodliwościach kredytu konsumpcyjnego, zaletach oszczędności to już będzie sukces.
Proszę o trochę mniej ideologii. Albo chociaż dodać trochę drugiej strony. :)
21/05/2015
PIOTRZmienia się Polska i każdy to widzi. Natomiast żeby zmieniła się polityka to my powinniśmy się zmienić:
1. iść na wybory.
2. zagłosować na wybranego kandydata.
„Nie ma mniejszego zła”. Nigdy się nie urodził i nie urodzi kandydat, który będzie odpowiedni dla wszystkich, mamy wybrać Prezydenta z dwóch kandydatów. Co do referendum niestety to bzdura – wymagane jest 50 % frekwencji nie do zrealizowania w naszej rzeczywistości „mniejszego zła”, jest to tylko wyrzucenie pieniędzy, ale z drugiej strony bardzo dobrze zrobił Komorowski, ponieważ wszyscy zobaczymy jak „politycy”, także nowy Prezydent, wyborcy, będzie/będą zachęcali do uczestniczenia w referendum. I w tym momencie popieram jednego z kandydatów ponieważ to my musimy wybrać przedstawiciela do parlamentu w przyszłych wyborach do parlamentu, który będzie znał się na sprawach o którym mowa, a nie był agentem CBA, aktorem, sportowcem, celebrytą itp… To nasz przedstawiciel dostanie mandat i ja jemu powierzam wybór np. czy 6-latki mają iść do szkoły a może nie? Świat się zmienia i Polska zmienia natomiast nie pozwólmy zburzyć tego czego Polska dokonała, naprawiajmy, chodźmy na wybory, wybierzmy kandydata i nie mówmy, że nie pójdę na wybory, ponieważ nie ma „mojego kandydata” i nie chcę wybrać „mniejszego zła”
21/05/2015
Adam K@PIOTR
W pełni się z tobą zgadzam. Ludzie podchodzą do wyborów jakby się mieli hajtać z kandydatem. Nie idę na wybory bo żaden „mnie nie zauroczył”, „nie ma mojego ideału”, czy oddam się „z zaciśniętymi zębami”, bo to „mniejsze zło” niż bycie samemu. Jezu, iść na wybory to jak umyć zęby, bogatsi od tego nie będziecie, ale przynajmniej z gęby ne będzie śmierdzieć.
@Michał Stopka
Czy posiada Pan pierwszy wykres tylko w postaci trzech kwartyli z uwzględnieniem inflacji? Bo mam wrażenie, że dla pierwszego kwartylu nie jest tak różowo. Koszty życia też sporo się zwiększyły przez ten czas (inflacja to nie to samo).
21/05/2015
goscJa jestem ostrożnym optymistą, że może być lepiej. Coraz więcej wykształconych osób dostrzega, że jest robione bezczelnie w bambuko (od przedszkola można by rzec) i zaczyna o tym głośno mówić.
Polecam do przemyślenia trzy linki poniżej:
http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2015/05/21/media/
https://www.youtube.com/watch?v=2UbezwR212o
https://www.youtube.com/watch?v=nj4QwzIQiaA
21/05/2015
pilakiPanie Michale czy wyobraża Pan sobie że wszyscy mówią nie głosuję bo nie mam kandydata i co ?
To co maja powiedzieć Szwajcarzy co głosują non stop i decydują o tym. Pan jako super ekonomista musi być chociaż trochę demokratą i matematykiem.
Miałem podobnie jak Pan dylemat i zrobiłem tak – zagłosowałem na Pawła Kukiza bo może zawalczy o mi.n. to o czym Pan pisze – marzy mi się……………. ale przegrał i teraz mam dylemat i muszę bardziej się przygotować i pomyśleć co następny wybór da w kontekście przyszłości czyli marzy mi się………….. Prezydent nie ma zbyt dużo uprawnień ale na jesień to już będzie bardzo ważne czy będzie strażnik nad rządem np. Pawła Kukiza a może Leszka Balcerowicza i Ryszarda Petru. Pan swoim głosem może dać przykład np. swoim dzieciom, że łatwe wybory są bardzo łatwe a trudne decyzje muszą być dalekowzroczne.
Życzę wszystkim trafnego wyboru.
21/05/2015
Michał Stopka@ Wszyscy
Dziękuję za Wasze kometarze. Jak zawsze są dla mnie bardzo cenne i poszerzają moją wiedzę o wielu aspektach przez Was poruszanych.
Słuchajcie to wszystko nie tak. Nic nie rozumiecie. Macie dzieci? Wyobraźcie sobie, że posyłacie je do szkoły, gdzie macie do wyboru kilku wychowaców. Jeden z nich to alkoholik, drugi narkoman a trzeci pedofil. I Wy mi mówicie, że mam wybrać któregoś z nich? Ja się na to nie godzę. Pedofil ma trafić do więzienia a alkoholik i narkoman na odwyk. I tyle. Mi się marzy zmiana zachowania i poglądów polityków w Polsce.
Znacie powiedzenie, że ktoś coś zrobił, bo nie wiedział, że tego nie da się zrobić? Już wiele razy Wam mówiłem, że RAZEM MOŻEMY TO ZROBIĆ. I nie mówcie mi, że tego nie da się zrobić.
Ale widzę, że moja odpowiedź to tak naprawdę temat na odrębny artykuł aby wytłumaczyć krok po kroku mój tok rozumowania.
Na szybko:
1) Po Waszych komentarzach jeszcze bardziej upewniłem się, że główny punkt poprawy sytuacji w Polsce to edukacja ekonomiczna. ALe nie tylko taka podstawowa jak można wynieść ze studiów ale i bardzi głębsza: wiedza którą sam zdobyłem przez te kilkanaście lat czytając wiele różnych materiałów na temat historii gospodarczej świata.
2) Z tego co widzę, uważacie, że dla mnie wybór jest taki albo iść na wybory albo nie iść na wybory. A ja Wam mówię, że mam trzecią opcję: głosować artykułami i treściami jakie tworzę na moim blogu. I robić to tak długo aż moje spostrzeżenia przejmą politycy startujący do wyborów. Sprawić aby zestawieie przychodów i kosztów państwa w zestawieniu z ich obietnicami wyborczymy było oczywiste. Że muszą to zrobić. A przynajmniej niektórzy z nich…
@ Adam R
„Świetny polityk, to świetny mówca i świetny słuchacz”
Tak, świetnie. Przez ostatnie 26 lat mieliśmy świetnych mówców: Tusk, Kaczyński, Wałęsa, Kwaśniewski, Krzaklewski, Buzek, Miller, Pawlak i na dokładkę Palikot i Tymiński. To mają być Ci świetni mówcy? i porównuje ich Pan do Jana Pawła II czy Ghandi? Proszę mnie nie rozśmieszać.
A nawet jeżeli przyjąć, że ma Pan rację (szanuję też Pana pogląd) to myślę, że gydyb mieli większą wiedzę o gospdarce i o finansach publicznych Polski, to może któryś z nich i rzeczywiście byłby wielkim Politykiem. Ale bez tego wyszło jak wyszło.
@ Piotr
Ten wykres z zarobkami to dane GUS właśnie między innymi z korporacji (prywatne firmy zatrudniajace co najmniej 9 osób). Nie ma w nich administracji czy szkół.
22/05/2015
Grzegorz„Tylko potrzebuję aby politycy nie wp… mi się w moje sprawy, nie ograniczali mnie na każdym kroku. No i oczywiście nie okradali. Bo aby zrealizować obietnice politycy przecież muszą mieć skądś na to kasę. A kasa jest tylko albo z podatków albo ze zwiększenia zadłużenia. Nie ma innej możliwości.
Efekt jest więc taki, że mi (Nam) zabierają pieniądze po to aby niby innym zrobić dobrze, ale tak naprawdę marnują te nasze pieniądze. Po prostu w dużej mierze wydają je na bzdurne, bezsensowne i nie przynoszące w praktyce pozytywnych efektów rzeczy.”
To samo od lat powtarza Korwin Mikke, a Pan mówi, że nie miał na kogo głosować…
22/05/2015
Michał Stopka@ Grzegorz
To co Pan zacytował to jest idea/pomysł. Aby jednak ją można było wprowadzić w życie potrzebne są konkrety jak ją wprowadzić w życie czyli taki biznesplan. Bez tego to tylko taki pomysł/slogan.
W biznesie mówi się, że pomysł na biznes jest wart jeden zł + VAT. Bo pomysł to jedno a wiedzieć jak wdrożyć go w życie i rzeczywiście wdrożyć to dwie różne sprawy.
Dlatego jeszcze raz podkreślę, że takim biznesplanem, konkretem w przypadku państwa i polityki jest właśnie, zacytują:
(…) Po pierwsze marzy mi się polityk, który wyjdzie i powie:
Słuchajcie. Przychody z podatków i pseudopodaktów w Polsce to:
X mld zł: ZUS
X mld zł: VAT
X mld zł: Akcyza
X mld zł: NFZ
X mld zł: CIT
X mld zł: PIT
X mld zł: Samorządy
X mld zł: reszta
Razem daje to „Z” mld zł.
Z kolei koszty są takie:
Emerytury
Renty
Wynagrodzenia
Wydatki socjalne
Pozostałe koszty administracji
Inwestycje
Itd.
Itd.
Dodatkowo zadłużenie publiczne państwa i samorządów jest takie i takie. Koszt obsługi długu to tyle i tyle.
W efekcie powyższych danych dziura budżetowa wynosi kilkadziesiąt mld zł.
W związku z tym mam takie i takie pomysły wyborcze:
W roku 2016 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki
W roku 2017 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki
W roku 2018 zrobię to i to, efekt na powyższe liczby powinien być taki i taki (…)
22/05/2015
MaciejPanie Michale moje marzenia co do naszej ojczyzny są podobne do pańskich. Wśród naszych polityków niezależnie jakiej opcji są też wykształceni ekonomiści, przy gabinetach premiera i prezydenta są zatrudnieni doradcy ekonomiczni. Mamy także takie instytucje jak Centrum Adama Smitha, Instytut Sobieskiego, FOR, organizacje zrzeszające biznesmenów, pracodawców, itd.. Co roku odbywają się Fora Ekonomiczne w Krynicy Zdrój. Mamy gazety i portale ekonomiczne. Niestety zlikwidowano już tak skromną telewizję ekonomiczną (TVN CNBC, TV Biznes). Rozwija się blogosfera ekonomiczna dotycząca funkcjonowania gospodarki, finansów osobistych, inwestycji, której Pana blog jest bardzo ważnym elementem. Wreszcie mamy ekonomiczne licea i uczelnie wyższe przy których działają liczne koła naukowe. Nie jestem specjalistą od oświaty, ale te szkoły chyba nie kształcą tak kiepskich ekonomistów. A więc moim zdaniem odpowiedni fachowcy i wiedza w naszym kraju jest (oczywiście jeszcze zbyt mała wśród społeczeństwa). Tylko co się z tym potencjałem dzieje??? Moim zdaniem rozbija się on o „beton” leniwych, niekompetentnych polityków. Polityków którzy od wielu lat fundują nam wojnę polsko-polską (trochę wyreżyserowaną), tematy zastępcze zamiast kompleksowych, wytłumaczonych reform, polityczny PR i populizm zamiast konkretnych działań. Nie oczekuję, że będą rządzić w Polsce mężowie stanu, ale chciałbym rządów fachowców, którzy będą widzieć dalej niż tylko swoje prywatne i partyjne interesy, którzy nie będą marnować obecnej, niepowtarzalnej szansy naszego kraju na ogromny rozwój. Chciałbym rządów ludzi, którzy będą nas jednoczyć, a nie dzielić. Panie Michale zgadzam się, że drugi Majdan w Polsce nie wystarczy, potrzebni są jeszcze specjaliści z realnymi, dobrymi rozwiązaniami. Na horyzoncie pojawiła się inicjatywa i dobre chęci pana Pawła Kukiza i dolnośląskich działaczy, ale bez zaplecza fachowców. Dlatego nic z tego nie będzie, po za chwilowym straszakiem na obecną władzę.
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Rosada
22/05/2015
Michał StopkaPanie Maćku mam nadzieję, że w przerwach porozmawiamy o tym na szkoleniu jutro :-)
W dobie internetu wszystko może sie wydarzyć. Dla przypomnienia kilka moich ulubionych cytatów stąd: http://www.michalstopka.pl/about/
2. „Nie daj sobie nigdy wmówić, że czegoś nie potrafisz. Nawet mnie. Jasne?
Masz wielkie marzenie ? Spełnij je.
Ludzie mówią, że się nie da kiedy sami czegoś nie potrafią …
Chcesz czegoś to walcz. I już!”
z filmu W pogoni za szczęściem:
https://youtu.be/P0c9oDBNG-Q
3. „DZIESIĄTY SEKRET SZCZĘŚCIA” Tworzenie szczęścia to przygotowywanie warunków dla możliwości. Ale możliwości nie mają nic wspólnego z fartem czy szczęśliwym trafem: możliwości są zawsze” z książki “Szczęście czy fart ?”, czyli co liczy się w inwestowaniu
4. Za każdym razem kiedy mówisz, że coś jest możliwe albo niemożliwe do zrobienia, masz rację. Henry Ford
5. „To, że możemy zrobić niewiele nie znaczy, że możemy nic nie robić” autor nieznany
23/05/2015
jasiekn@Michał Stopka
Jeżeli jest do wyboru opcja głosowania na złe idee albo na dobre to lepiej poprzeć te dobre. To za ideami buduje się cała reszta, jeżeli dany pogląd jest wystarczająco popularny, to narasta naokoło niego cała reszta. Nigdy nie jest odwrotnie.
Proszę nie oczekiwać, że politycy zaczną tak profesjonalnie podchodzić do kwesti finansów publicznych i gospodarki z dnia na dzień. Dzisiaj większość społeczeństwa nie jest w stanie pojąć podstawowych koncepcji ekonomicznych jak PKB czy deficyt budżetowy, więc tym bardziej nie trafi do nich dokładne rozpisanie budżetu państwa i przyszłej strategi.
Nie ma Pan wcale trzeciej opcji. Biorąc pod uwagę zdarzenie wybory opcje są tylko dwie – głosować albo nie głosować. To co robi się po wybraniu jednej z tych opcji nie sprawia, że jest to osobna opcja.
Wracając do Pana przykładu – jeżeli mamy narkomana, pijaka i pedofila, wolałby Pan stać z boku gdy ktoś inny decyduje, że np pedofil jest wychowawcą Pana dzieci? Czy może lepiej wybrać alkoholika i rozpocząć kampanię edukacyjną „stop patologiom w szkole”? :)
23/05/2015
Paweł CymcykMichale,
Skoro znasz te wszystkie liczby o których piszesz, że idealny polityk powinien wiedzieć i twierdzisz, że wiesz co należałoby zrobić oraz chcesz być w tym konsekwentny, bo będziesz działał:
” (…) aż moje spostrzeżenia przejmą politycy startujący do wyborów.”
To co Cię powstrzymuje przed kandydowaniem?
Pzdr,
Paweł
24/05/2015
Michał Stopka@ Paweł Cymcyk
1) Jestem za uczciwy
2) Jestem za szczery i mówię prosto z mostu co myślę. A wyborcy lubią gładkie słówka i obietnice wyborcze na zasadzie albo:
a) jak mnie wybierzecie to wam dam to i to
b) albo jak mnie wybierzecie to rozwalę ten system i będzie potem super.
Jakbym powiedział, że trzeba zrobić bolesne na początek reformy, nie dostałbym pewnie zbyt dużo głosów
3) Przy obecnym systemie, abym wszedł jako poseł do parlamentu, musiałbym zdobyć minimum 5% głosów w skali kraju: taki jest obecny próg wyborczy aby wejść do parlamentu
24/05/2015
Michał StopkaPonadto, tak jak napisałem powyżej, żaden sensowny kandydat/partia nie zdobędzie większego poparcia dopóki społeczeństwo nie będzie miało odpowiedniej wiedzy ekonomicznej. Jak działa gospodarka, jak funkcjonuje biznes itd. Dlatego na obecną chwilę znacznie ważniejsza jest praca u podstaw: edukacja, edukacj, edukacja…
24/05/2015
Adam K@Michał Stopka
„Jakbym powiedział, że trzeba zrobić bolesne na początek reformy, nie dostałbym pewnie zbyt dużo głosów”
Może dlatego, że Polacy już mają dość takich reform od 25 lat? Już Keynes powiedział, że w długim okresie to my wszyscy umrzemy. To może być tragedia rządu fachowców, gdzie w imię wzrostu gospodarczego poświęca się obecny dobrobyt ludzi. Na przykład likwidacja emerytur z ekonomicznego punktu widzenia może być świetnym pomysłem, ale koszt społeczny jest ogromny.
@Maciej
„Mamy także takie instytucje jak Centrum Adama Smitha, Instytut Sobieskiego, FOR, organizacje zrzeszające biznesmenów, pracodawców”
Trzeba posiadać sporą wiedzę ekonomiczną, żeby odróżnić prawdziwą naukę od lobbowania za swoimi interesami, ideologią. Niestety duża cześć tych organizacji zajmuje się tym drugim.
24/05/2015
Adam K@”żaden sensowny kandydat/partia nie zdobędzie większego poparcia dopóki społeczeństwo nie będzie miało odpowiedniej wiedzy ekonomicznej. Jak działa gospodarka, jak funkcjonuje biznes itd.”
Na ten moment większość nie wie jak działają pieniądze, a co dopiero gospodarka. Proszę spróbować komuś wytłumaczyć, że pieniądze to dług, a dług państwa to głównie nasze oszczędności.
24/05/2015
Paweł CymcykMichał,
wyjaśnij mi proszę swoje podejście. Piszesz
„marzy mi się polityk, który powie…”, a potem sam zauważasz, że
„Jestem za szczery i mówię prosto z mostu co myślę. A wyborcy lubią gładkie słówka i obietnice wyborcze…”
i puentujesz:
„Jakbym powiedział, że trzeba zrobić bolesne na początek reformy, nie dostałbym pewnie zbyt dużo głosów”.
Czy ta zależność jest przechodnia na inne osoby czy dotyczy tylko Ciebie?
Jeżeli jest przechodnia to jak Twoim zdaniem w rzeczywistości może być ona zaprzeczona, a następnie zrealizowana? Jak miałby wyglądać scenariusz wydarzeń, który by do tego doprowadził?
24/05/2015
Przemyslaw@Michał Stopka
„Jakbym powiedział, że trzeba zrobić bolesne na początek reformy, nie dostałbym pewnie zbyt dużo głosów”
Panie Michale, jeżeli PO będzie miało po jesiennych wyborach spore poparcie (Autor reformy emerytalnej, i całkiem sporej ilości bolesnych ustaw) to raczej nie będę zgadzał się z tym zdaniem. Akurat podstawowym problemem jest, że nawet nie ma takich kandydatów, który proponowali by konieczne i bolesne reformy. W ten sposób ludzie nie są w stanie nawet stwierdzić, ilu ludzi rozumie konieczność takich reform. Teraz zastanawiam się, czy narzekanie na kandydatów wyborczych nie jest bardziej z przyzwyczajenia, albo usprawiedliwianie swojego lenistwa wyborczego. I w efekcie można nawet dojść do pytania, czy twardy elektorat niegłosujących jest do zagospodarowania.
25/05/2015
Michał Stopka@ Paweł Cymcyk
Pawle, pracuję nad artykułem, który również będzie odpowiedzią na Twoje pytanie
@ Przemyslaw
Panie Przemysławie. Podchodząc analitycznie do wyborów na jesienie ja widzę to tak:
1) Jezeli wygra PO to tylko dlatego, że ludzie będą głosowali przeciwko temu aby władzę objął PiS razem z Kukizem i Dudą. To będzie jedyne powód gdyby tak było, aby wygrało PO.
2) A możliwy jest też scenariusz, że PiS w cuglach wygra wybory i stworzy razem z Kukizme koalicję.
25/05/2015
Michał Stopka@ Adam K
Jak pisałem o bolesnych reformach miałem na myśli na przykład to, że:
1) do KRUsu każdy z nas, z naszych podatków dorzucamy się w sumie prawie 20 mld zł rocznie
2) że górnicy mają specjale przeliczniki emerytur, inne niż pozostałe osoby w ZUS. W efekcie to co płacą składki ZUS a to co otrzymują emerytury z ZUS to dziura około 10 mld zł rocznie
3) Że cała rzesza uprzywilejowanych grup społecznych jak mundurowi, prokuratorzy, sędziowie itd, co rocznie znowu koszutje nas kilkanaście mld zł rocznie
4) No i wreszczie zatrudnienie w administracji, tutaj też trzebaby pociąć koszty. Tutaj też wydajemy kilkadziesiąt mld zł
Ale, tak jak napisałem, dla części społeczeństwa te reformy: zmiany byłyby trudne do zaakceptowania…
25/05/2015
Michał Stopka@ jasiekn
Tylko ten alkoholik wozi dodatkowo te nasze dzieci autobusem szkolnym :-)
Ale na poważnie, będzie wpis nowy na ten temat więc zapraszam do zobaczenia
26/05/2015
BogdanTo jest temat na bardzo długą dyskusję. A tak w skrócie. Mam podobne marzenia. Chciałbym , żeby większość wyborców w Polsce miała wiedzę ekonomiczną chociaż na takim poziomie aby nie nabierali się na obiecanki bez pokrycia. Aby ludzie zaczęli wymagać od polityków konkretów, programu, merytoryczności. W ostatniej kampanii było tego niestety tego jak na lekarstwo. Tylko jakby można zmienić ten trend? Skoro większości polityków nie jest to na rękę. Może pierwszym krokiem mogłaby być partia pana Petru. Może udałoby im się dostać do Sejmu. Może jak ktoś zacznie mówić w Sejmie i w mediach o tych sprawach na poważnie to zacznie to docierać do większego kręgu odbiorców. Może czas zacząć edukować młodzież już w szkołach podstawowych na temat podstaw ekonomii?
Czas zacząć wychodzić z tego zaklętego kręgu polityki nienawiści i emocji w stronę polityki konkretów i realnych problemów. Bo kraj nam się dzieli wyraźnie na dwie coraz odleglejsze od siebie części.
27/05/2015
Adam K@”Tylko jakby można zmienić ten trend? Skoro większości polityków nie jest to na rękę.”
Dla polityka liczy się zdobycie władzy. Jeżeli skakanie nago w kółko im w tym pomoże to to będą robić. W skrócie jak się zmieni społeczeństwo to i politycy (do czasu jak będziemy mieć demokracje). Czyli słowami Pana Michała „edukacja, edukacja, edukacja…”
@”Może pierwszym krokiem mogłaby być partia pana Petru.”
A potrafi Pan odróżnić ekonomię od prawicowej ideologii? ;)
@”Może czas zacząć edukować młodzież już w szkołach podstawowych na temat podstaw ekonomii?”
Nie wiem czy to ma sens, gimbaza ma już opanowane proste modele popytu i podaży co widać po elektoracie Korwina. ;)
27/05/2015
Karol P24Prowadzę własną działalność gospodarczą (1-osobową a więc samozatrudnienie) od kilkunastu lat i co mi się najbardziej marzy to zwiększenie w końcu kwoty wolnej od podatku bo ta która jest obecnie jest nie do przyjęcia i dla przedsiębiorców jest czymś co zniechęca do większego działania niż miałaby zachęcać..
Druga rzecz to oczywiście ZUS – płacimy co miesiąc ogromne kwoty i praktycznie nadal nie wiemy za co! Ja mogę płacić tyle co płacę ale niech dostaną zapewnienie że otrzymam godną emeryturę (jak choćby górnik) a nie tyle co wynosi najniższa krajowa!
27/05/2015
Adam KZwiększenie kwoty wolnej o 100% to wydatek 4 mld złotych, a zysk dla pracownika to 50 zł miesięcznie. Ja rozumiem, że dla kogoś kto zarabia 1200 netto, to może być duża kwota. Tylko po co to dawać komuś kto zarabia średnią lub więcej? Mam wrażenie, że kwota wolna od podatku to politycznie to samo co obietnice o zwiększaniu pensji minimalnej. Tylko, że dla innej grupy społecznej. Można nawet zastosować te same „argumenty” przeciw, w stylu „to czemu nie podnieść kwoty wolnej do 100 tysięcy i będzie powszechny dobrobyt”, albo „nie ma sensu podnosić kwoty wolnej bo tylko zwiększy się inflacja i zje całą podwyżkę”. To już lepiej przeznaczyć te 4 mld na praktyki dla młodych.
Co do ZUSu, to nikt gwarancji nie może ci dać bo to zależy od tego jak będzie wyglądała przyszłość. To jest tak, że państwo może ci obiecać, że przeznaczy na emerytury 10% PKB, ale kto wie na ile to starczy? To zależy od tego ilu będzie uprawnionych do emerytury, jak to podzieli i ile będzie wynosił PKB. Ciężko przewidzieć jak to będzie wyglądać za 30 lat. Ja bym nie przesadzał z czarnowidztwem, bo państwo komunistyczne upadło, a ludzie dalej dostają emerytury.
27/05/2015
Bogdan„Ciężko przewidzieć jak to będzie wyglądać za 30 lat. Ja bym nie przesadzał z czarnowidztwem, bo państwo komunistyczne upadło, a ludzie dalej dostają emerytury.”
Jeżeli chodzi o demografię to przyszłość nie wygląda dobrze. Ten temat był poruszany już kilka razy na tym blogu. Mamy coraz więcej emerytów, którzy rodzili się w wyżu powojennym, a coraz mniej mamy urodzeń. Liczba pracujących w stosunku do emerytów będzie się zmniejszać. Do tego dochodzi fakt że średnia długość życia się wydłuża i emeryci coraz dłużej pobierają emerytury. Nie można tego porównać do czasów komuny bo wtedy liczba aktywnych zawodowo w stosunku do emerytów była dużo wyższa. Natomiast średnia długość życia była znacznie krótsza. Czystym populizmem jest wmawianie ludziom , że jest inaczej i że można wczesniej odchodzić na emeryturę. Niestety czeka nas albo podwyżka składek albo dalsze podnoszenie wieku emerytalnego. A odkładanie tego problemu na później tylko pogarsza sytuację
27/05/2015
Adam KZgadzam się z tym co pan napisał. Natomiast poziom dyskusji na ten temat w internecie jest tragiczny. Zero zrozumienia systemu ubezpieczeń społecznych. Wielki raban o to, że w ZUSie nie ma pieniędzy i zbankrutuje, bredzenie o piramidzie finansowej. Tak jakby odkładanie tony papieru w skarbcu miałoby zapewnić emerytury. Papier nie zapewni nam opieki na starość, ani nas nie wykarmi. Zobowiązania emerytalne pokrywane są z dzisiejszej produkcji. Wystarczy przez chwilę pomyśleć, zapomnieć o abstrakcjach w postaci pieniędzy i spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie realne zasoby rząd miałby gromadzić, żeby zagwarantować emerytury.
27/05/2015
krzysztofMarzy mi się że komedianci przestana pracować na eksponowanych stanowiskach w bankowości.
29/05/2015
Marcin Michnicki„Niestety po ostatniej kampanii prezydenckiej jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że politycy i generalnie wszyscy kandydaci na prezydenta (co do jednego) nie mają zielonego pojęcia o czym mówią jeżeli chodzi o gospodarkę i państwo”.
Obiecanki prezydentów, to zwykły populizm. Nie mogą nic z tym zrobić, bo w naszym kraju nie mają realnego wpływu na politykę rządu. Dlatego wszystko, czego nasłuchaliśmy się podczas kampanii wyborczej to bzdury.
Wniosek z tego taki, że prezydent nie powinien być wybierany w wyborach powszechnych, a jak w Niemczech – przez parlament. Na głosowaniu przynajmniej byśmy trochę zaoszczędzili.
11/06/2015
Krzysztof„A może nie mam racji? Co o tym wszystkim myślicie?”
Nie ma pan racji.
Jest pan mądrym facetem i często korzystam z pana analiz, teorii cyklów 10 letnich etc.
Ale ludzi pan nie zmieni. Od zarania dziejów większości populacji się zwyczajnie nie chce zainteresować niczym oprócz własnego życia. Był taki polityk, którego język do wyborców oparty był na liczbach i powszechnie społeczeństwo uważa, że musi odejść. Nie wie nawet do końca dlaczego, nie potrafi wyjaśnić ale wszyscy mówią, że to przez niego Polska jest w kiepskim stanie (a nie jest) i po prostu musi odejść.
Tak więc takich polityków , którzy mówią do rzeczy się nie doczekamy. Polityka to sprawa emocji.
23/07/2015
Sylwester BogusiakPanie Michale, mnie też marzy się lepsza piękna Polska, dlatego
poświęcam swój czas, na zgłebieniu przyczyn obecnej sytuacji. Nie tylko
w Polsce ale i Europie – gdyż mieszkam za granicą. Zauważam, że
powodów jest kilka, na początek podam dwa:
1: Wyższe wykształcenie w dziedzinie ekonomii/ekonomiki i nawet
kilkuletnie doświadczenie w branży finansowej nie oznacza, że – jak Pan
to ujął – się kuma, o co w tym wszystkim chodzi. Mimo, że daje
możliwość posługiwania się żargonem tej nauki/branży.
2: Wyższe wykszatałcenie w innej dziedzinie np. doktor medycyny, nie
daje nawet podstawowej wiedzy o ekonomii i odpowiedzi nawet na prosto
postawione pytania: Czym są pieniądze? Skąd biorą się pieniądze?
Dlaczego jest tyle długu?
Chętnie podam więcej powodów według mojej opinii ważnych i
przyczyniających się do obecnej sytuacji, jeżeli będzie Pan łaskaw
udzielić na swoim blogu w miarę wyczerpującej odpowiedzi, na te 3 proste
pytania. Będę naprawdę wdzięczny.
Wysłałem też maila w tej sprawie.
24/07/2015
Michał StopkaOdpwowiedź na Pana pytanie sprowadza się tak naprawdę do teorii cyklu Kondratiewa, artykuł, którego nie mogę dokończyć a obiecałem to już czytlenikom jakiś czas temu. Zapraszam do zobaczenia na mojego bloga za parę dni i komentowania. Może wreszcie uda mi się go dokończyć.
24/07/2015
Adam K@Sylwester Bogusiak
„Czym są pieniądze?”
Pieniądze są zapisem (informacją) o długu tego co te pieniądze stworzył. Dzięki temu, że nie jest ważne kto posiada ten zapis, można go wymieniać na inne dobra.
„Skąd biorą się pieniądze?”
Jest taki cytat, że każdy może sobie stworzyć pieniądze, problemem jest skłonienie ludzi do ich akceptacji. Z odpowiedzi na pytanie pierwsze wynika, że pieniądze biorą się z długu. Zapis tego długu jest mniej istotny. Mogą to być elektroniczne zapisy, papierowe banknoty, muszelki albo złote monety.
„Dlaczego jest tyle długu?”
Dług to jest zobowiązanie do czegoś. Jest to naturalna forma związków w społeczeństwie. Ja ci dzisiaj pomogę w pracy, jutro ty mi dasz browara. Im większe gospodarki, większa liczba międzyludzkich zobowiązań, tym większy dług.
To tak w uproszczeniu, bez zagłębiania się w systemowe szczegóły ;)
28/08/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K. Niby takie proste pytanie, a sam wpadłeś w pułapkę. Tak jak opisujesz jest w istocie w systemie gdzie pieniądz jest długiem, ale ten system nie jest prawem naturalnym i może być zmieniony.
Podaje odpowiedzi na te 3 proste pytania.
1 Czym są pieniądze? Środkiem wymiany handlowej.
2 Skąd biorą się pieniadze? Choć oczywistą odpowiedzią jest, że pieniadze pochodzą z drukarni lub mennicy, to jedynie około 10% podaży pieniadza jest w postaci gotówki. Dlatego prawdą jest, że pieniadze pochodzą z pożyczek. Kiedy bank udziela pożyczki, wpisuje kwotę na konto. My traktujemy te numery jako środek wymiany handlowej…jak prawdziwe pieniadze. Oczywiśćie ten pieniadz jest długiem.
3 Dlaczego jest tyle długu? Ponieważ wszystkie pieniadze do działania gospodarki wypożyczamy z banków. Pozdrawiam. Szkoda, że Pan Michał nie zechciał odpowiedzieć zwięźle na te 3 proste pytania.
29/08/2015
Adam K@”jak opisujesz jest w istocie w systemie gdzie pieniądz jest długiem, ale ten system nie jest prawem naturalnym”
Zgadza się, bo pieniądze nie są zjawiskiem naturalnym, czy prawem fizyki. Jest to konstrukt społeczny, tak jak prawo karne, czy granice państw.
@”Czym są pieniądze? Środkiem wymiany handlowej.”
To nie jest odpowiedź na pytanie „czym są” tylko jaką funkcję spełniają. Złoto też było środkiem wymiany handlowej, a złoto to nie pieniądz.
@”to jedynie około 10% podaży pieniadza jest w postaci gotówki.”
Rozumiem, że twoim zdaniem te 90% to nie jest już pieniądz. Jeżeli tak myślisz, to się mylisz. To wszystko jest pieniądz. Nie do końca rozumiesz jak działa system bankowy. Nic dziwnego, to nie jest takie proste. Każdy pieniądz powstał z długu. Na tym polega jego kreacja. Bez długu by nie było pieniędzy. I tak już od jakiś 4 tysięcy lat.
30/08/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
Postaram sie dopowiedzieć parę słów bo moim zdaniem sie świetnie w tej sprawie rozumiemy i nasze definicje się nawzajem uzupełniają. Mówisz:
„To nie jest odpowiedź na pytanie „czym są” tylko jaką funkcję spełniają. Złoto też było środkiem wymiany handlowej, a złoto to nie pieniądz.”
Moim zdaniem z tej odpowiedzi prosto wynika, czego wprawdzie nie dopowiedziałem, że są środkiem płatniczym.
Owszem, z tego co wiem to właśnie złoto było pierwszą walutą… pierwszym pieniądzem.
Mówisz: „Rozumiem, że twoim zdaniem te 90% to nie jest już pieniądz. Jeżeli tak myślisz, to się mylisz. To wszystko jest pieniądz. Nie do końca rozumiesz jak działa system bankowy.”
Nie. Jak też traktuje te mało namacalne 90% jako pieniądz. Wprawdzie jest on zbudowany fizycznie z innych cząstek, ale to jest właśnie jego zaleta.
Owszem nie do końca rozumiem jak działa system bankowy. Muszę Ci powiedzieć tak „Co kraj to obyczaj”.
Ale mam zdanie, że łatwo ten system można usprawnić w krajach UE. Jeżeli jesteś zainteresowany polecam zajrzeć do dobrego źródła według mojej opinii. Positive Money UK i Sensible Money Ireland.
Niestety nie masz racji mówiąc ostatnie słowa. Nie każdy pieniądz powstał z długu. Zapomniałeś tak jak większość współczesnych ekonomistów o pieniadzu suwerennym „Sovereign Money”. Ta idea idealnie nadawałaby się w XXI wieku, w którym światowy system finansowy jest w znacznym stopniu obciążony przez pieniądz dłużny. Elektroniczny pieniadz suwerenny, kreowany naprawdę tanim kosztem przez bank centralny, to mogłoby być remedium i najprostsza droga do spłaty istniejących długów. Zresztą to wszystko jest doskonale wyjaśnione w Kampanii Positive Money UK założonej przez ekonomistę młodego pokolenia Bena Dysona. Polecam również lekturę jego ksiązki „Modernising Money: Why Our Monetary System Is Broken And How It Can Be Fixed”
30/08/2015
Adam KZajmuje się studiowaniem pieniędzy i ich historii już spory czas, zaczęło się od niewinnego pytania „jak stworzyć pieniądze od zera”, więc Positive Money też widziałem. Problem jest taki, że bez porządnego zrozumienia czym są pieniądze i jak działa system bankowy dajesz się nabrać na prostackie rozwiązania. Rozumiem sentyment, obecny system nie jest idealny i bardzo wiele można poprawić, tylko niektóre pomysły to wylewanie dziecka z kąpielą. Tutaj trochę krytyki:
http://www.3spoken.co.uk/2014/11/the-sovereign-money-illusion.html
http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=30827
http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=30833
@”Niestety nie masz racji mówiąc ostatnie słowa. Nie każdy pieniądz powstał z długu.”
Podaj jeden przykład, gdzie pieniądz nie powstał z długu, czyli odsuniętego w czasie zobowiązania kogoś do czegoś.
03/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
Krytyczne opinie o reformie proponowanej przez PM są prawie równie powszechne co ilość jej zwolenników.
Autorzy pominęli problem niezauważanego mechanizmu odsetka, który prowadzi w prosty sposób
do zwiększania skali zadłużenia.
Najprostsze usprawnienie systemu bankowego to zmiana sposobu w jaki banki kreują pieniadze, a nie pozbawienie ich zupełnie władzy do tego. Też się nie zgadzam z pewnymi poglądami prezentowanymi przez PM.
Jednak tworzenie pieniędzy(nowych jednostek) nie było jeszcze nigdy wcześniej tak łatwe
jak obecnie. Wszystko co potrzebne to prąd, odpowiedni komputer i wystarczy wpisać kwotę na konto.(ewentualnie dopisać zero)
Nie zawsze pieniądz musiałby być sprzedawany jako kredyt, co zresztą czyniono w przeszłości.
@”Podaj jeden przykład, gdzie pieniądz nie powstał z długu, czyli odsuniętego w czasie zobowiązania kogoś do czegoś.” Wydaje mi się, że poniższe przykłady są odpowiednie.
1: „Commodity Currency” – Pieniadz/towar.
2: XI wiek Chiny – dynastia Song. Papierowy pieniądz wiary/obietnicy.”Promissory notes”
Jedna z pierwszych na świecie prób ustanowienia pieniądza papierowego – pieniądzem bazowym.
3: Suwereny bite przez Bank Angielski – prawie 500 lat historii, z niewielkimi przerwami
4: W miarę współcześnie: Rozporządzenie wykonowcze J.F.Kennedy’ego, którego celem było zaprzestanie kredytowania rządu przez FED.
Rząd wydrukował dolary z napisem „United States Note” o łącznej wartości 4.3 mld odpowiadającej wartości rezerw srebra.
06/09/2015
Adam KJedyny pozytyw jaki widzę Positive Money (;)) to to, że poprawnie opisują jak działa system bankowy. Nie zgadzam się z ich wnioskami, ale jako że ten ruch staje się dość popularny to może nie trzeba będzie zaczynać dyskusji od długiego tłumaczenia jak banki działają. Bo teraz albo się zaczyna od nieprawdziwego systemu rezerw cząstkowych albo jeszcze gorzej od pożyczania depozytów klientów.
Wszystkie przykłady, które podałeś to jest dług suwerena :P Zobowiązanie władcy, że przyjmie je jako rozliczenie przy pobieraniu opłat/kar/podatków. Wszystkie złote/srebrne monety były warte więcej niż materiał z których były wykonane.
07/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
„Wszystkie przykłady, które podałeś to jest dług suwerena :P Zobowiązanie władcy, że przyjmie je jako rozliczenie przy pobieraniu opłat/kar/podatków.”
To ja się z tobą niestety nie zgadzam.
Przykładów pieniądza, który nie polegał na długu pewnie można by mnożyć, dodam jeszcze Greenbacki A. Lincolna i pieniądz ECB wykreowany w czasie reformy Quantitative Easing (Ułatwienia Ilościowego), za który kupiono wprawdzie papiery dłużne.
Tak, pieniądze wiążą się z wydatkami i długiem. Równie dobrze mógłyś twierdzić, że masz dług do lokalnego sklepu spozywczego w wysokości np. 20 tysięcy, na wydatki na artykuły spożywcze aby przetrwać następne 20-30 lat, oraz do zapłacenia przez ten okres całą mase podatków. Nie powinno się jednak traktować tych wszystkich pieniędzy jako dług.
Pieniądz kredytowy (dłużny) – a pieniadz suwerenny to naprawdę istotna, ale i prosta różnica. Obecna gospodarka funkcjonuje w głównej mierze dzięki kredytom, a największy udział mają kredyty mieszkaniowe. Tak, dzięki „kredyciarzom” mamy pieniądze w gospodarce. Czy tak musi być?
07/09/2015
Adam KNie do końca mnie zrozumiałeś.
@”Pieniądz kredytowy (dłużny) – a pieniadz suwerenny to naprawdę istotna, ale i prosta różnica”
Nie ma różnicy. Władca/Rząd daje tobie w zamian za jakiś towar/usługę token (moneta/papier). Dlaczego miałbyś go przyjąć? Dlatego, że niby w skarbcu jest jakieś złoto, które „gwarantuje” wartość tego tokenu? Myślisz, że władca nie może za te złoto kupić najemników z innych krajów, bo ma z tobą jakąś umowę?
Państwo kupiło od ciebie coś na kredyt, dowodem tego jest pieniądz. Jak znowu władca będzie coś od ciebie chciał, możesz mu zamiast tego dać ten pieniądz, dowód na to że spełniłeś już swój obowiązek wobec niego w przeszłości. Jak nie będziesz go miał, to będziesz musiał go zdobyć od kogoś innego, kto już dał coś na kredyt rządowi, albo znowu dać coś na kredyt państwu.
Jak masz godzinkę to tutaj jest to ładnie wytłumaczone na historycznych przykładach http://www.modernmoneynetwork.org/seminar-1-money-as-hierarchical-system.html
@”pieniądz ECB wykreowany w czasie reformy Quantitative Easing”
Uważasz, że jeżeli państwo wymieni ci obligację (zobowiązanie, że da ci w przyszłości jakieś pieniądze) na „wydrukowane” pieniądze to już nie jest dług? Czyli prostą wymianą możemy zlikwidować dług na świecie ;)
07/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K.
„Nie ma różnicy.” Jak to nie ma? Pieniądz suwerenny to pieniądz wolny od długu.
„Dlatego, że niby w skarbcu jest jakieś złoto, które „gwarantuje” wartość tego tokenu?”
Co ty opowiadasz? Obecny pieniadz to pieniądz wiary „Fiat Money”, mamy do niego zaufanie bo jest prawnym środkiem płatniczym pochodzącym z banków, czyli zaufanych instytucji. Taki pieniądz sam w sobie jest wartością. Token, skrawek papieru czy komórka pamięci jest przede wszystkim nośnikiem informacji o wartościach dziesiętnych używanych w ekonomii do prostej spekulacji do handlu. Mylisz pojęcia jak większość. Ładny token, skrawek papieru czy przestrzeń pamięci komputera nie uczyni się samo jeszcze pieniądzem. Potrzebna jest czyjaś obietnica, że to wymienisz i ogólna akceptacja społeczeństwa.
„Uważasz, że jeżeli państwo wymieni ci obligację (zobowiązanie, że da ci w przyszłości jakieś pieniądze) na „wydrukowane” pieniądze to już nie jest dług? Czyli prostą wymianą możemy zlikwidować dług na świecie ;)”
Nie powinieneś używać słowa WYDRUKOWANE nawet w cudzysłowie, bo kreacja pieniądza przez ECB w ramach QE to zupełnie inna technika. I nie ma sobie co stroić żartów. Owszem prostą wymianą można zlikwidować dług, za pieniądz elektroniczny(dopisane zera) ECB mogłoby wykupić wszystkie obigacje i inne dłużne papiery, w tym może i nawet derywatywy i je poprostu zniszczyć.
Pozdrawiam. Oczywiście poczytam i pooglądam materiały do których link mi podesłałeś.
07/09/2015
Adam K@”Ładny token, skrawek papieru czy przestrzeń pamięci komputera nie uczyni się samo jeszcze pieniądzem. Potrzebna jest czyjaś obietnica”
No to przecież to chyba mówiłem. Widocznie uznajesz, że obietnica to nie jest dług. Jak obiecam ci trzy piwa w zamian za to, że mi dzisiaj pomożesz to jestem twoim dłużnikiem.
15 minutowy filmik, który w prosty sposób wyjaśnia wszystko co próbuje ci przekazać (dlaczego praktycznie nie możesz zlikwidować długu) https://www.youtube.com/watch?v=F_7HIxCg4is
07/09/2015
Sylwester BogusiakW siódmej minucie tej pięknej prezentacji masz dowód, że ta teoria nieodzownego długu powiązanego z pieniądzem jest błędna. Jest to napisane wyraźnie na funtach. Otrzymałeś bowiem coś co zostało Ci obiecane. To nie jest dług, to jest obietnica, która została już spełniona. Zrozum to proszę. Tak jest w przypadku banknotu, który wszyscy akceptują jako środek płatniczy. Tych pieniędzy nie opartych na długu w UK jest obecnie mniej niż 3%. Natomiast jeśli chodzi o elektroniczne pieniadze – to owszem, tu jest dług. Jest to bowiem zobowiązanie do wypłaty Ci pieniędzy(gotówki) w przyszłości. Ponadto teraz powinno być zmienione prawo aby emitować, a nie tylko kreować przez kredyt e-pieniądze.
Dług(pożyczka) jest wtedy kiedy od Ciebie coś wezmę i Ci jeszcze nie oddam albo za to nie zapłacę, albo w inny sposób nie zadośćuczynię(wynagrodzę). Przykład gdy ty zobowiązałeś się postawić mi 3 piwa, w zamian za pomoc… np. w zamian za wyjaśnienie zagadki pieniądza jest jak najbardziej na miejscu ;). Jednak ja nazwałbym to poprostu zobowiązaniem lub obietnicą, z której – jeśli się nie wywiążesz powstanie dług.
08/09/2015
Adam K@”Jest to napisane wyraźnie na funtach. Otrzymałeś bowiem coś co zostało Ci obiecane. To nie jest dług, to jest obietnica, która została już spełniona.”
Nie rozumiem co masz na myśli. Otrzymalem obietnice, ze otrzymam obietnice, ktora bedzie obietnicą otrzymania obietnicy? Bardzo ciekawa rekurencja, ale raczej bez jakiejkolwiek wartości merytorycznej.
@”Tych pieniędzy nie opartych na długu w UK jest obecnie mniej niż 3%.”
Niezgadzamy się tylko w sprawie 3%, to jest już jakiś sukces :)
@”Dług(pożyczka) jest wtedy kiedy od Ciebie coś wezmę i Ci jeszcze nie oddam albo za to nie zapłacę, albo w inny sposób nie zadośćuczynię(wynagrodzę).”
To ja cię wynagrodzę karteczką o nominale 3 z tekstem „obiecuję ci karteczke o nominale 3”. ;) Jako, że jestem państwem to mi nie możesz odmówić bo takie jest prawo.
Nie wiem, prościej nie potrafię tego wytłumaczyć. Może nie myśl o państwie, tylko spróbuj stworzyć pieniądze od zera dla dwóch, trzech osób.
08/09/2015
NINO@ Sylwester i Adam
Bardzo fajnie wam tu idzie dyskusja :), więc dorzucę swoje 3gr.
Więcej racji ma Sylwester. Obecny pieniądz składa się z dwóch pierwiastków: pieniądza dłużnego (głównie ) i pieniądza bez długu. Ten drugi element to są rezerwy banku centralnego – szczegóły to osobny temat.
Przykładem pieniądza bez długu jest czek (rozliczeniowy, podróżny), którego funkcję współcześnie pełni karta debetowa. Wystawienie czeku bez pokrycia jest przestępstwem. Tak więc kupując coś czekiem/lub kartą debetową zawieramy umowę wzajemną (bez długu) natychmiastowo spełnioną. Natomiast używając karty kredytowej zaciągamy zobowiązanie (dług), czego odpowiednikiem jest wystawienie weksla. No i tu dochodzimy do istoty banknotu, czyli tego co mamy w portfelach. Weksel po angielsku to promisory note, w weksel wystawiony przez bank to bank note. Na dolarze US jest napis „This is legal tender for all debts public and private”. Banknote służy więc do spłaty własnych zobowiązań (w tym podatków), lecz także poświadcza że ktoś jest nam coś winien.
Pojęcie weksla pojawiło się w Europie w 1325roku (pierwsze użycie) za sprawą Marco Polo, a przyszło z Chin.
Jeszcze kwestia obietnicy i zobowiązania.
Weksel jest zobowiązaniem bezwarunkowym tzn. można się go pozbyć tylko przez wykupienie.
Obietnica jest już warunkowa. Mówi się że najtańszym pieniądzem są słowa (dziewczyny podrywa się na słowa ;)). Tutaj można negocjować czy wogóle jest zobowiązanie, a jeśli tak to w jakiej wysokości. Zawsze można liczyć na darowiznę i wówczas nie ma mowy o istnieniu prawnego zobowiązania do wzajemnego świadczenia.
Tak więc „wyprodukowanie” własnych pieniędzy jest zasadniczo dziecinnie proste, wystarczy wystawić weksel własny. Problemem jest tylko nasza własna wiarygodność tzw. credibility
08/09/2015
Adam K@”Obecny pieniądz składa się z dwóch pierwiastków: pieniądza dłużnego (głównie ) i pieniądza bez długu. Ten drugi element to są rezerwy banku centralnego – szczegóły to osobny temat.”
Interesuje się szczegółami, więc wiem jak to działa. ;) OK, Pan i Sylwester uważacie, że dług nie generujący odsetek (aka gotówka i rezerwy) to nie dług, tylko obietnica. Ma to jakieś dalsze znaczenie poza semantyką?
@”Przykładem pieniądza bez długu jest czek (rozliczeniowy, podróżny), którego funkcję współcześnie pełni karta debetowa.”
Tylko, że bankowy depozyt to jest dług (obietnica?) banku. Bank się zobowiązuje, że rozliczy pańską transakcję. Jak mu zabraknie gotówki/rezerw to pożyczy od innego banku.
@”Tak więc „wyprodukowanie” własnych pieniędzy jest zasadniczo dziecinnie proste, wystarczy wystawić weksel własny. Problemem jest tylko nasza własna wiarygodność tzw. credibility”
Pełna zgoda tzw. full agreement ;)
08/09/2015
NINO@ Adam K
„Ma to jakieś dalsze znaczenie poza semantyką?”
Ma. Nie mając długu nie da się zbankrutować.
„Tylko, że bankowy depozyt to jest dług (obietnica?) banku. Bank się zobowiązuje, że rozliczy pańską transakcję. Jak mu zabraknie gotówki/rezerw to pożyczy od innego banku.”
Tu zwrócę Twoją uwagę na pewien aspekt prawny (wynikający z historii pieniądza) a mianowicie rozróżnienie pomiędzy pojęciem (umową) depozytu a przechowania.
Depozyt bankowy to transakcja polegająca na powierzeniu wartości majątkowych bankowi. Banki uzyskują w zamian prawo do dysponowania powierzonymi im środkami pieniężnymi, udzielając na ich podstawie kredytów lub je inwestując. Oznacza to że formalnie tracisz prawo własności w stosunku do zdeponowanych wartości a masz „tylko” roszczenie względem banku (!)
Umowa przechowania – W umowie tej przechowawca (depozytariusz) zobowiązuje się zachować za wynagrodzeniem lub bez wynagrodzenia w stanie niepogorszonym rzecz ruchomą oddaną mu przez składającego (deponenta) na przechowanie.
Jak sobie uświadamiasz tą różnicę to ok, jeśli nie to możesz się kiedyś zdziwić deponując powyżej 100k euro ;)
08/09/2015
Adam K@”Ma. Nie mając długu nie da się zbankrutować.”
Ok, ale państwo nie może zbankrutować na długu denominowanym we własnej walucie. Może wymienić wszystkie obligacje na rezerwy bankowe. Nie wiem co próbuje Pan przekazać.
@”Jak sobie uświadamiasz tą różnicę to ok, jeśli nie to możesz się kiedyś zdziwić deponując powyżej 100k euro”
Podał Pan dwie regułki sugerując, że nie słyszałem o ubezpieczeniu depozytów. Tak banki stają się właścicielem przekazanych pieniędzy i w zamian mają u Pana dług („ma Pan roszczenie”), który jest odzwierciedlony w stanie pańskiego konta. Przecież nic innego nie napisałem. Poza tym bank nie potrzebuje takich depozytów, żeby udzielić kredytu. System bankowy 101.
09/09/2015
NINO@ Adam T
@”ale państwo nie może zbankrutować na długu denominowanym we własnej walucie. Może wymienić wszystkie obligacje na rezerwy bankowe.”
Schodzimy na manowce. Stawia Pan hipotezę twierdząc, że to teza. Skoro uparcie twierdzi Pan że nie ma pieniądza nieobciążonego zobowiązaniem to skąd w drugim zdaniu wzięły się rezerwy – co to jest w takim razie?
Przecież jeśli żadna część pieniądza nie jest wolna od długu to na jakie rezerwy chce Pan wymieniać te obligacje skoro ten pański pieniądz nie jest niczym zabezpieczony. Taki pieniądz miała Polska u schyłku socjalizmu – na niczym nie oparty. Tylko wtedy aby coś kupić w sklepie trzeba było mieć kartki, bony, talony a pieniądze pełniły taką samą rolę jak dzisiaj punkty zbierane w programach lojalnościowych (jakieś payback). Aby kupić coś konkretnego trzeba było mieć bon plus te bilety banku narodowego na podkładkę. Albo drugi przykład. Niech Pan mi powie ile pieniędzy w lokalnym własnym pieniądzu musiałby mieć przy sobie wódz Korei Pn (chodzi mi o jego wony) aby na przykład kupić sobie BWM (Bryke Małego Wodza ;) w salonie zakładowym BMW? Ja twierdzę, że musiałby najpierw sprawdzić ceny skupu makulatury w Stuttgarcie. I jeszcze jedno aby taki pieniądz funkcjonował potrzebna jest silna i wydolna milicja wewnętrzna, aby nie funkcjonował tzw. „czarny rynek”. Owszem bankrutowanie państwa przy takim pieniądzu jest trudne, bo nie jest to relatywnie krótki akt ale długi proces oczywiście ze względu na inflacje. Socjalizm nie upadł, bo system się przestał podobać tylko po prostu zbankrutował właśnie.
@”Podał Pan dwie regułki sugerując, że nie słyszałem o ubezpieczeniu depozytów. Tak banki stają się właścicielem przekazanych pieniędzy i w zamian mają u Pana dług („ma Pan roszczenie”), który jest odzwierciedlony w stanie pańskiego konta. Przecież nic innego nie napisałem. Poza tym bank nie potrzebuje takich depozytów, żeby udzielić kredytu. System bankowy 101.”
To nie regułki tylko definicje prawne i nawet do głowy mi nie przyszło sugerowanie że nie wie Pan co to BFG. Chodziło mi o to że w chwili ogłoszenia bankructwa banku nasze roszczenia względem banku wygasają. Nikogo nie interesują nasze konta. Po prostu niezależny podmiot BFG bierze na siebie zobowiązanie, że wynagrodzi nam straty to pewnego limitu. Kasa nie pochodzi z upadłego banku. Temat był nawet w Polsce ostatnio ćwiczony w jednym ze SKOKów. Warto dodać, że po wydarzeniach na Cyprze istnieją już procedury „uporządkowanej upadłości” i tzw. „strzyżenie depozytariuszy” (haircut) jest już standardem.
Nie wiem co to bankowość 101, ale oczywiście zgadzam się że w zasadzie bank nie potrzebuje nawet złotówki depozytu aby udzielić kredytu, oczywiście pomijając wymogi regulatora.
09/09/2015
Adam K„Stawia Pan hipotezę twierdząc, że to teza. Skoro uparcie twierdzi Pan że nie ma pieniądza nieobciążonego zobowiązaniem to skąd w drugim zdaniu wzięły się rezerwy – co to jest w takim razie?”
Rezerwy to jest dług banku centralnego. To nie jest jakaś moja hipoteza, tylko twierdzenie które można znaleźć na stronach/dokumentach różnych banków centralnych. Przecież banki dostają odsetki od tego (no chyba, że stopy są ujemne). Pięć minut zabawy z google „reserves, which are really just floating-rate overnight debt”, „So why are reserve accounts not the debt, while securities accounts are the debt? It’s all just a holdover from way back before most of you were born, when only dollars in checking accounts were legally convertible into gold at a fixed price. It’s all entirely inapplicable today.”
Rezerwy są wymienialne na gotówkę (banknoty i monety) na żądanie w razie potrzeby (np. jak brakuje gotówki w bankomatach).
@”skoro ten pański pieniądz nie jest niczym zabezpieczony. Taki pieniądz miała Polska u schyłku socjalizmu – na niczym nie oparty.”
Pieniądz jest oparty na gospodarce danego kraju. Jest to roszczenie do części produktu krajowego.
@”Niech Pan mi powie ile pieniędzy w lokalnym własnym pieniądzu musiałby mieć przy sobie wódz Korei Pn”
Teraz rozmawiamy zupełnie o czym innym, zagadnienia z zakresu bilansu płatniczego i rachunku bieżącego. W przypadku wymiany handlowej, w długim terminie, za import płaci się eksportem. Kiedyś mechanizmem balansującym było złoto, teraz mamy rynek walutowy z płynnym kursem wymiany. Jaki jest kurs USD/$ Korei Pn? ;)
Co do reszty się chyba zgadzamy. Ja rozumiem, że Pan się boi, że państwo zacznie drukować pieniądze bez opamiętania i nas zje inflacja. Tylko, że to nie jest jedyna strona zagrożenia. Nie ważne jaki będzie dług, jeżeli nastąpi jakiś szok podażowy, np. jakaś epidemia, gdzie PKB spadnie o 40% to rząd i tak będzie musiał szukać sposobów na zmniejszenie ilości pieniądza na rynku, żeby walczyć z inflacją. Oboje się zgodzimy, że polityką monetarną chleba się nie wyczaruje.
09/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
„To ja cię wynagrodzę karteczką o nominale 3 z tekstem „obiecuję ci karteczke o nominale 3”. ;) Jako, że jestem państwem to mi nie możesz odmówić bo takie jest prawo.”
… i twoim zdaniem powstał dług? Otóż nie. Utworzyłeś darowiznę… dałeś mi prezent, a właściwie dwa prezenty ale „zapakowane w jedną karteczkę”.
1 Karteczkę z obietnicą, że mi dasz karteczkę o nominale „3”.
2 Karteczkę z nominałem „3”.
Twój „pieniadz” składał sie bowiem z dwóch elementów.
Gdybyś dał samą obietnicę to na podstawie tej umowy mógłby powstać dług. Ty jednak od razu obietnicę zrealizowałeś. Jeżeli dalej nie rozumiesz, że stworzyłeś pieniadz suwerenny, czyli wolny od długu to już prościej nie potrafię Ci tego wytłumaczyć. Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję.
11/09/2015
Adam KW uproszczeniu uważasz, że rząd dał ci prezent za twoje usługi i nie ma żadnego długu. W takim razie nie musisz się obawiać upadku państwa, bo przecież jesteście kwita. Nowy władca na pewno przyjmie od ciebie ten „pieniądz suwerenny” w postaci karteczki z liczbą 3.
Ten dług jest domniemany dlatego go nie widać. Rozumiem, że dopóki ktoś ci nie stworzy umowy, w której jest jasno zawarte, że jesteś coś winny, to nie uznasz tego za dług.
12/09/2015
Sylwester BogusiakChyba jednak nie do końca się zrozumieliśmy.
Uznałem, że wynagrodzenie za coś czego nie wykonałem to po prostu darowizna. Jedyny dług jaki tu powstał to dług wdzięczności. Także masz po części rację ;) Jeżeli założyłeś, że coś jednak dla Ciebie zrobiłem, to dobrze; powiedzmy, że mnie wynagrodziłeś. Inaczej mówiąc po prostu wydałeś mi swój pieniądz. Wydałeś pieniądz, a nie wypożyczyłeś. W sposób zupełnie naturalny zrobiłeś dokładnie to o czym mówi kampania Positive Money. „SPEND” money not „LEND” Wykreowałeś pieniądz i WYDAŁEŚ, a nie wypożyczyłeś go do obiegu gospodarczego. To, że jest tam obietnica w formie jaką ułożyłeś jakoby „gwaranuje/potwierdza” jego wartość… jego wymienialność. Nie jest to pieniądz IOU (Jestem tobie winien), jak chyba myślisz. Jeżeli miał być, to powinieneś ułożyć taką właśnie formułkę albo napisać samo „Obiecuję Ci „3””, ale ty naniosłeś dodatkowo nominał, nadałeś temu papierkowi konkretną wartość tak jak Bank Centralny robi z własną walutą. Próbujesz mi coś udowodnić, ale podałeś chyba zły przykład i/albo źle się wyraziłeś. Jeżeli negujesz, że pieniądz może być suwerenny, wolny od długu to negujesz również dorobek kampanii Positive Money UK i Sensible Money Ireland, czyli niemałego sztabu ekspertów. Ich pomysłem jest bowiem kreacja i wydawanie do gospodarki pieniądza suwerennego z tą różnicą, że głównie w wersji elektronicznej.
Przypomę Ci 3 proste kroki które według PM mogą uzdrowić gospodarkę. https://www.youtube.com/watch?v=eHQ7wvWzUW0
Jeżeli grałeś kiedyś w Monopoly(Eurobiznes lub Fortunę) to przypomnij sobie, że na początku DOSTAJESZ z banku pieniądze aby móc wogóle zagrać. Czy ten pieniądz z Monopoly to również pieniądz dłużny?
W obecnym świecie około 95% pieniedzy to obietnica spłaty, czyli kredyty…długi. Ponadto jest to w głównej mierze tylko stan kont bankowych, więc w rzeczywistośći obietnica wypłaty gotówki… czyli również dług. Mam nadzieję, że teraz mnie zrozumiałeś. TAK, w przeważającej mierze pieniądz to dług i należałoby to chyba zmienić.
Ciekawym źródłem wiedzy o pieniadzu jest seria 3 filmów „Money As Debt The truth about money”.
Zamieszczam dla Ciebie link do pierwszego odcinka https://www.youtube.com/watch?v=I_x626joik0
A tu drugi. https://www.youtube.com/watch?v=l_IgcmsqnVM Zwróć uwagę na fragment od 1 godziny 3 minuty
Temat pieniędzy to temat rzeka i bardzo interesujący. Naszym głównym problemem jest jednak niezrozumienie naszego obecnego systemu monetarnego, bankowości i finansów. Dlatego warto o tym rozmawiać, a najlepiej zacząć od podstaw. Ja nie jestem ekspertem w tych dziedzinach ale poszerzam swoja więdzę. Dla mnie, sama idea pieniądza to jest oszustwo, dlatego świat jest jaki jest.
12/09/2015
Adam KTak jak napisałem, nie uznasz niczego za dług dopóki nie będziesz miał jasno napisane, czarno na białym, że jesteś coś winien. Ja tylko chciałem się dowiedzieć gdzie widzisz praktyczną różnicę między długiem państwa o zerowym oprocentowaniu, a pieniądzem suwerennym. Na tym etapie wykręcasz się semantyką, argumentami w stylu „SPEND not LEND”, z których nic nie wynika. Tym mnie nie przekonasz. Zresztą mniejsza o to…
Zgadzam się z PM, że jest problem z bankami, które pożyczają kasę głównie na napędzanie baniek spekulacyjnych, a nie inwestycje. Nie zgadzam się natomiast z ich rozwiązaniami, których krytyka jest w moich pierwszych linkach. Głównie chodzi o tą niedemokratyczną, w praktyce przed nikim nieodpowiadającą komisję „ekspertów”, która będzie decydować ile na rynku ma być pieniądza. To jest droga do katastrofy. Do tego problem likwidacji bezpiecznego oszczędzania. Zwiększenie kosztów kredytów. Ogólnie rozwiązania w stylu „z deszczu pod rynnę”.
@”Jeżeli negujesz, że pieniądz może być suwerenny, wolny od długu to negujesz również dorobek kampanii Positive Money UK i Sensible Money Ireland, czyli niemałego sztabu ekspertów.”
Przyganiał kocioł garnkowi. Zdajesz sobie sprawę, że PM to jest ekonomiczny margines walczący z obecnym establishmentem? To nie jest żaden argument.
@”Czy ten pieniądz z Monopoly to również pieniądz dłużny?”
Co to ma wspólnego ze światem realnym? W grach wszystko możesz zrobić.
@”Dla mnie, sama idea pieniądza to jest oszustwo, dlatego świat jest jaki jest.”
Bo się za dużo naoglądałeś produkcji w stylu „Money As Debt The truth about money”. To jest poziom teorii spiskowy o reptilianach rządzących światem. Naganiacze na złoto, nic więcej. Proszę nie polecaj tego nikomu.
12/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
„Ja tylko chciałem się dowiedzieć gdzie widzisz praktyczną różnicę między długiem państwa o zerowym oprocentowaniu, a pieniądzem suwerennym. Na tym etapie wykręcasz się semantyką, argumentami w stylu „SPEND not LEND”, z których nic nie wynika. Tym mnie nie przekonasz. Zresztą mniejsza o to…”
Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? Praktyczna róznica to samo powstawanie pieniadza i sposób „puszczania” w obieg gospodarczy. Procedury, które funkcjonują obecnie byłyby zmienione i właśnie podstawowa różnica w ich brzmieniu to zmiana z „wypożyczyć” na „wydać”. To zmienia całkowicie sens procedur i sposób ich działania, a co za tym idzie egzekwowania.
W modelu, o którym mówimy tylko bank centralny i firmy podwykonawcze byłyby „wytwórcą” pieniadza, (nowych jednostek monetarnych). Czyli tak jak pewnie większośc z nas wciąż myśli. Pieniedzmi tymi dysponował by rząd lub samorząd na szczeblu lokalnym jako nasi reprezentanci – reprezentanci naszego narodu, a odpowiednimi instrumentami decydującymi o podaży pieniądza dysponowała by ta nowa komisja „ekspertów”. Może według Anglików to nowość, ale my w Polsce mamy przecież niejako odpowiednik takiej komisji jaką jest Rada Polityki Pieniężnej, która swoimi decyzjami wpływa na NBP i zwiększenie lub zmniejszenie podaży pieniądza.
Na resztę Ci tylko odpowiem – zastanów się.
Jak to możliwe, że brak pieniędzy jedynego zasobu(środka), który może
być wytworzony na żądanie jest główną przeszkodą w adresowaniu i rozwiązywaniu społecznych problemów w planowaniu budżetu państwa?
Obecnie co nowy rząd to „majstrowanie” przy podatkach i cięcie wydatków ze skromnego i tak budżetu, które pewnie w większości idą w tą całą machinę administracyjną. Moim zdaniem nie tędy droga do osiągnięcia sukcesu gospodarczego.
Plany i działania nowych rządów powinny być kontynuacją planów ich poprzedników, tymczasem co rusz to powstają nowe projekty i pomysły ciągłych reform. W ciągu 25 lat wolnośći tych reform była już niezliczona ilość. Nikt z rządu poza J. Palikotem, jak dotąd nie wyszedł z pomysłem aby utworzyć plan gospodarczy dla Polski na 50-100 lat,który można by podzielić na etapy i sukcesywnie realizować kontynuując pracę poprzedników. Kolejne rządy mogły by tak sprawnie działać jak załoga w dobrze funkcjonującym przedsiębiorstwie. Przychodziła by nowa zmiana i przejmowała sterowanie państwem. Ale nie – najpierw wszystko trzeba przeregulować. Jeżeli tak będzie dalej to chyba nie ma co liczyć na cud gospodarczy nawet gdyby UE nagle umorzyła by nam długi.
13/09/2015
Adam K@”Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? Praktyczna róznica to samo powstawanie pieniadza i sposób „puszczania” w obieg gospodarczy. Procedury, które funkcjonują obecnie byłyby zmienione i właśnie podstawowa różnica w ich brzmieniu to zmiana z „wypożyczyć” na „wydać”. To zmienia całkowicie sens procedur i sposób ich działania”
:) Procedury zostaną zmienione i to zmieni sens procedur, ok wszystko jasne :) Nie wiem jak sobie wyobrażasz powstawanie pieniądza obecnie, ale rząd właśnie teraz najpierw „wydaje”. Inaczej to nie może działać bo wydatki i przychody państwa są rozłożone w czasie. Dlatego deficyt w budżecie to tylko założenie, tak jak ostatnio rząd założył 47 mld, a wyszło 29 mld. Obligacje (dług państwa) to są nasze bezpieczne oszczędności. Czy są potrzebne? Nie są, ale ludzie je chcą, a likwidacja to nie byłoby za dobry pomysł: http://www.npr.org/sections/money/2011/10/21/141510617/what-if-we-paid-off-the-debt-the-secret-government-report
Rozumiem, że chcesz tylko ograniczyć działalność banków. Zgadzam się.
@”my w Polsce mamy przecież niejako odpowiednik takiej komisji jaką jest Rada Polityki Pieniężnej, która swoimi decyzjami wpływa na NBP i zwiększenie lub zmniejszenie podaży pieniądza.”
Nie, nawet nie ma porównania. RPP nie decyduje o ilości pieniądza w gospodarce. Przecież sam mówisz jak to banki nieograniczoną ilość pieniędzy pompują w bańki spekulacyjne. Nawet jej wpływ jest mocno dyskusyjny co pokazuje obecny długi okres ze stopami bliskimi zeru. Bez polityki fiskalnej dużych zmian nie będzie. Natomiast ta komisja, o której mówi PM, to całkiem inna bestia. Może blokować decyzje demokratycznie wybranych władz bo sobie uzna, że za dużo jest pieniądza. I taką władze nie dasz ludziom z PM, tylko obecnym „ekspertom”, z którymi PM walczy :)
@”Obecnie co nowy rząd to „majstrowanie” przy podatkach i cięcie wydatków ze skromnego i tak budżetu, które pewnie w większości idą w tą całą machinę administracyjną.”
Fakty są takie, że na administrację idzie niewielki procent budżetu. http://www.mapawydatkow.pl/wp-content/uploads/2014/10/mapa-wydatkow-2013-2A0-fin_300dpi.png
@”Kolejne rządy mogły by tak sprawnie działać jak załoga w dobrze funkcjonującym przedsiębiorstwie. Przychodziła by nowa zmiana i przejmowała sterowanie państwem.”
I wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie ;) Niestety rzeczywistość jest inna, a pomysły na utopie się źle kończyły.
13/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
„Nie wiem jak sobie wyobrażasz powstawanie pieniądza obecnie, ale rząd właśnie teraz najpierw „wydaje”. Inaczej to nie może działać bo wydatki i przychody państwa są rozłożone w czasie.”
Ta wypowiedź niejako sugeruje, że dalej nie rozumiesz jak może funkcjonować państwo i w jaki sposób mogą być wpuszczane nowe pieniadze do obiegu i jak mogą być usuwane za pomocą podatków.
Już mi się nie chce tłumaczyć.
Z drugiej strony patrząc, to można powiedzieć, że obecny system jest najlepszy, bo nie znamy lepszego z praktyki. Wielkie zmiany systemowe wcale nie są potrzebne, wystarczy aby człowiek jako jednostka miał zapewnione swoje prawa, min. prawo do bezterminowego, bezwarunkowego zasiłku i godnej, niezbyt późnej emerytury.
A teraz opowiem Ci dowcip.
——————————————————
Jak dżentelmen „napada” na bank?
Dzień dobry.
To jest „napad”, do góry ręce.
Proszę wyjąć wszystką gotówkę z państwa sejfu.
Dobrze. A teraz proszę wpłacić tą gotówkę na moje konto bankowe. Tu jest moja karta.
Dziękuję.
Proszę odłożyć gotówkę do państwa sejfu i nie ingerować w stan mojego konta. … i proszę mi oddać kartę
Do widzenia. Jutro przyjdę i zrobimy to samo, potrzebuje łącznie 500 milionów na ratowanie gospodarki tego biednego kraju ;)
————————————————————————
Czy to jest dowcip?
Czy nie powstał właśnie nowy pieniadz, bez długu i zobowiązań?
15/09/2015
Adam K@”nie rozumiesz jak MOŻE funkcjonować państwo i w jaki sposób MOGĄ być wpuszczane nowe pieniadze do obiegu i jak MOGĄ być usuwane za pomocą podatków.”
Ty nie rozumiesz, że właśnie tak teraz jest.
15/09/2015
Sylwester BogusiakOd kiedy? Podaj źródło tej informacji. Jeżeli tak jest w istocie w Polsce to jestem mile zaskoczony.
Wiele jest nieporozumień na temat działania systemu monetarnego. Według moich zródeł, głównie kampanii Positive Money UK i Sensible Money Ireland pieniądz jest dynamicznie tworzony i usuwany poprzez bankowe kredyty. Ich spłata usuwa właśnie pieniadz z rynku. Nie ma innej drogi usuwania pieniędzy z gospodarki. W obecnym systemie jest hachyk – wszyscy chcieliby spłacic swoje kredyty, ale ich całkowite spłacenie byłoby powodem drastycznego zmniejszenia ilości pieniądza w gospodarce, skutkujące niemożnością prowadzenia aktywności gospodarczej. Wszystko na szczęście funkcjonuje bo jest na rynku pieniadz dłużny. Dług to wspaniały wynalazek według tego co podaje Dirk Bezemer – autor serii filmów, którą tu podałeś.
Jednak pomysły Bena Dysona i jego ekipy promujące ideę pieniądza suwerennego przemawiają również do mojego rozsądku.
Tymczasem jak określił to Jim Rickard, amerykanski prawnik i komentator finansowy trwają w świecie wojny walutowe i nie wiadomo kto na tym korzysta.
16/09/2015
Adam K@”pieniądz jest dynamicznie tworzony i usuwany poprzez bankowe kredyty. Ich spłata usuwa właśnie pieniadz z rynku. ”
Też prawda. Są dwa rodzaje pieniądza. To o czym mówisz to jest lewarowanie banków na pieniądzu państwowym. Natomiast rząd ma konto w banku centralnym (http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/faq/004.html ) i tworzy nowy pieniądz państwowy wydając kasę na swoje cele i potrzeby. Jak można zobaczyć na przykładzie Zimbabwe drukującego tryliony swoich dolarów, państwo ma „bardzo dużo” swojej waluty. Jeżeli chcesz zmniejszyć ilość pieniądza wystarczy, żeby sektor publiczny miał nadwyżkę, a nawet mniejszy deficyt i rosnącą gospodarkę. Można to zrobić właśnie za pomocą zwiększenia podatków albo zmniejszenia wydatków (strony 16-17 http://www.levyforecast.com/assets/Profits.pdf).
Żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuacje trzeba by dodać różnego rodzaju parabanki (shadow banking) bo wbrew pozorom nie wszystko to są oszustwa pokroju Amber Gold.
@”wszyscy chcieliby spłacic swoje kredyty, ale ich całkowite spłacenie byłoby powodem drastycznego zmniejszenia ilości pieniądza w gospodarce”
Ja bym poszedł jeszcze dalej i powiedział, że to by doprowadziło do zlikwidowania możliwości oszczędzania w instrumentach finansowych, ale tutaj byśmy się kręcili w kółko znowu dyskutując o tym czym jest dług.
16/09/2015
Sylwester Bogusiak@Adam K
„Są dwa rodzaje pieniądza. To o czym mówisz to jest lewarowanie banków na pieniądzu państwowym.”
Tak, zgadza się. Ale dla mnie pieniądz państwowy to tylko ten co występuje w postaci banknotów i monet(gotówka). To jest nasza narodowa waluta. Czy nie mam racji?
Cytat z wiki „Narodowy Bank Polski oprócz banknotów i monet powszechnego obiegu, emituje również złote i srebrne monety kolekcjonerskie przeznaczone do sprzedaży w kraju i za granicą.
” Nie ma mowy o emisji pieniadza elektronicznego. Jaka jest prawda?
„Natomiast rząd ma konto w banku centralnym (http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/faq/004.html ) i tworzy nowy pieniądz państwowy wydając kasę na swoje cele i potrzeby.” Nie żartuj, że są aż tak sprytni żeby oficjalnie nie poinformować o tym społeczeństwa. Podaj źródła tych nowinek. Z tego co ja wiem to Konstytucja RP zabrania rządowi zadłużania się w NBP, a tym bardziej poprostu kreowania dla nich pieniędzy, i to jeszcze wyłącznie w postaci elektronicznej.
Opis z Independent Trader http://independenttrader.pl/159,bank_centralny_umarza_zobowiazania_rzadow.html
„Jak sytuacja wygląda w Polsce?
W Polsce system generowania zadłużenia jest inny niż w USA. Dla odróżnienia, Rząd nie może zadłużać się bezpośrednio w NBP gdyż zabrania tego Konstytucja. Narodowy Bank Polski emituje środki płatnicze, które następnie pożycza bankom komercyjnym, które część środków przeznaczają na zakup obligacji czy bonów skarbowych. Rząd może także sprzedawać obligacje zagranicznym instytucjom lub zwyczajnie zaciągać kredyty w międzynarodowych instytucjach finansowych.
Nie ma zatem możliwości umorzenia długu rządu względem banku centralnego gdyż wierzycielem rządu nie jest NBP lecz banki komercyjne oraz instytucje finansowe.”
Z całą to machiną finansową jest właśnie taki problem. NBP nie działa tak naprawdę dla dobra Polski. Może czas porzucić swoją walutę? Dogadać się z Unią, która i tak sypie nam kasę. Rząd mógłby ustanowić termin referendum w sprawie przyjęcia Euro.
Zadać na kartach 5 prostych pytań?
1: Wymienić w stosunku 1 Euro : 1 Zł?
2: Wymienić w stosunku 1 Euro : 2 Zł?
3: Wymienić w stosunku 1 Euro : 3 Zł?
4: Wymienić w stosunku 1 Euro : 4 Zł?
5: Nie wymieniać, kocham naszą walutę i nie chcę żadnej innej.
Niech sobie społeczeństwo samo policzy, przecież umie i się konkretnie wypowie, w naprawdę demokratycznym głosowaniu.
18/09/2015
Adam K@”Cytat z wiki (…) Nie ma mowy o emisji pieniadza elektronicznego. Jaka jest prawda?”
W polskim internecie bardzo ciężko znaleźć szczegóły działania systemu finansowego. Trzeba się przebijać przez sterty dokumentów. Jak będziesz korzystał z wiki to możesz pomyśleć, że mamy system rezerw cząstkowych :/ Zdecydowana większość transakcji odbywa się elektronicznie, a nie z użyciem gotówki. Rezerwy („elektroniczna” państwowa gotówka), czyli to co tworzy NBP z powietrza używa się tylko do rozliczeń między bankami (czy zakupów przy QE). Zwykły obywatel nie ma do tego dostępu. To pewnie wiesz, bo to jest dobrze opisane w filmikach Positive Money.
@”Dla odróżnienia, Rząd nie może zadłużać się bezpośrednio w NBP gdyż zabrania tego Konstytucja.”
W Konstytucji jest też mowa o 60% limicie zadłużenia do PKB. Politycy mogą sobie narzucać dowolne ograniczenia i komplikować cały proces. Diabeł pewnie tkwi w szczegółach, a szczegóły cały czas się zmieniają http://wyborcza.pl/1,76842,16174298,Nowelizacja_ustawy_o_NBP__Belka_bedzie_mogl_kupic.html
Nie zmienia to faktu, że rząd nie jest ograniczony ilością pieniędzy przy wydawaniu. Nie znam szczegółów jak to działa w Polsce, czy rząd utrzymuje jakiś bufor na tym swoim koncie w NBP. Z wyprzedzeniem sprzedaje losową liczbę obligacji? Bo deficyt na dany rok to jest tylko plan w budżecie, jego realizacja może się sporo różnić. Przecież nie może być takiej sytuacji, że firma numer 3214 nie zapłaci podatku i przez to nie będzie kasy na pensje dla urzędnika numer 214. Tak czy inaczej rząd decyduje na co wydać, a pieniądze się znajdują w systemie finansowym zarządzanym przez NBP.
Nie zmienia to też faktu, że większość pieniędzy w obiegu to pieniądz banków prywatnych (depozyty). Państwo tutaj pełni bardziej rolę stabilizacyjną, bo pogoń bankowców za zyskiem pozostawiona samopas powoduje sporo problemów. Z drugiej strony konkurencja między bankami poprawia jakoś świadczonych usług i zostawia rynkowi decyzję o podaży pieniądza. Chyba nie chcesz zakazać kredytów? To jest chyba niemożliwe.
Ogólnie duża część tych zapisów prawnych i skomplikowanych systemów to po prostu taki sztuczny bat. Oszukiwanie polityków i wzbudzanie w nich strachu w obawie, że jak się dowiedzą, że nie są ograniczeni w tworzeniu gotówki to zaczną wydawać pieniądze na prawo i lewo. Niestety dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
@”Może czas porzucić swoją walutę? Dogadać się z Unią, która i tak sypie nam kasę.”
To jest najgorszy pomysł i faktyczne zrzeczenie się możliwości kreacji pieniądza przez państwo. Tutaj można właśnie straszyć Grecją. To nie ma sensu dopóki Euro nie dorobi się porządnego mechanizmu balansowania bilansu płatniczego między państwami.
18/09/2015
Adam KPS. „Opis z Independent Trader”
Jakość tego artykułu jest tragiczna, czy to jest jakaś stronka o spiskowej teorii dziejów i ludków od „kupujcie złoto”?
18/09/2015
Adam KPS2. W sprawie pieniądza suwerennego.
W sprawozdaniu finansowym NBP widać gotówkę w obiegu jako zobowiązanie banku centralnego (Strona 7 http://www.nbp.pl/statystyka/rachunkowosc/Sprawozdanie_finansowe_NBP_2014.pdf ).
W sumie ciekawe dlaczego w 2014 przybyło aż 17 mld zł w gotówce, a rezerwy (głównie bony pieniężne) spadły o 22 mld. Szara strefa, czy ludzie zaczynają trzymać gotówkę w skarpecie? A może to normalne, ktoś wie?