Paradoks cyklu na giełdzie i w gospodarce czyli im coś jest droższe i gorszej jakości, tym większy pojawia się popyt a wszystkiemu winne są błędne oczekiwania…
lipiec 4, 2009 10:07 pm 1 Ciekawe, 2 Analiza makroNAJBLIŻSZE SZKOLENIE Z ANALIZY FUNDAMENTALNEJ: więcej info tutaj: SZKOLENIA
a tu znajdują się moje najciekawsze historyczne wpisy w PDF: WPISY W PDF
Kiedyś przeczytałem, że akcje spółek giełdowych to jedyny taki paradoksalny “produkt”, na który zapotrzebowanie jest coraz większe im wyższe są ceny akcji a z kolei gdy ceny są coraz niższe, zainteresowanie akcjami maleje.
Jest to dokładne przeciwieństwo “prawa podaży i popytu” znanego z ekonomii, które mówi, że im wyższa cena, tym niższe powinno być zainteresowanie tym produktem i na odwrót.
Obserwując jednak procesy zachodzące w gospodarce i w firmach dochodzę do wniosku, że takie paradoksalne zachowanie ludzi jest czymś bardzo często spotykanym i jest powodem występowania cykli zarówno na giełdzie jak i w gospodarce.
Takie zachowanie jest wynikiem po prostu walki pomiędzy strachem i chciwością ludzi. Tak naprawdę jest to czysta spekulacja i próba przewidywania przyszłości. Szczególnie dużą zasługę ma tutaj słuchanie “wszelkiej maści ekspertów”, którzy niby potrafią przewidzieć tą przyszłość. A skutki takiego działania są zazwyczaj opłakane:-(
(Co prawda do poniższych przemyśleń doszedłem podczas ostatnich zaledwie dziesięciu lat, kiedy zajmuję się giełdą, ale potwierdzenie tej tezy znalazłem ostatnio w bardzo ciekawej książce “Księga bessy”, gdzie autor opisuje historię różnych rynków niedźwiedzia na świecie w ciągu ostatnich kilkuset lat, w wolnej chwili napiszę parę słów o tej książce)
Poniżej kilka takch przykładów:
- Rynek pracy
- Inwestycje firm i zachowanie osób indywidualnych
- Kupno nieruchmości przez osoby indwydualne i firmy
- Kredyty w bankach
- Ceny najmu biur i powierzchni handlowych
Na końcu robię podsumowanie, gdzie podaję przykład cyklicznego ( i nielogicznego) zachowania farmerów uprawiających truskawki. Co ciekawe takie nielogiczne zachowanie można odnaleźć również wśród ludzi próbujących przewidzieć przyszłe PKB…
- Rynek pracy
Na przykład, jeżeli zobaczyć na bezrobocie w Polsce: bezrobocie , firmy zatrudniają najwięcej pracowników w okresie, gdy gospodarka najlepszy okres ma już za sobą i zbliżają się gorsze czasy dla firm (np. lata 2007 i 2008). Oczywiście dzieje się to w momencie, gdy pracownikom trzeba relatywnie dużo płacić a dodatkowo trudno o dobrego, dobrze wykwalifikownego pracownika. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie optymistyczne…
Z kolei w okresie spowolnienia, gdy o dobrego pracownika relatywnie łatwo (jak na przykład teraz) a dodatkowo jego żądania płacowe są, “delikatnie mówiąc” niewygórowane, popyt na pracowników gwałtownie się załamuje. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne… - Inwestycje firm i zachowanie osób indywidualnych:
Kiedy są najwyższe koszty wybudowania nowej fabryki, nowego domu czy położenia kostki brukowej na własnym podwórku? Oczywiście w momencie zaawansowanego boomu w gospodarce. Wtedy też trudno o “specjalistów” najwyższej klasy, bo mają zamówienia na wiele miesięcy do przodu. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie optymistyczne…
Z kolei w momencie gdy ceny takich usług są o kilkadziesiąt procent niższe i można przebierać w ofertach, firmy i ludzie nagle “obcinają” mocno inwestycje i popyt. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne… - Kupno nieruchmości przez osoby indwydualne i firmy:
Kiedy najwięcej jest transakcji kupna nieruchomości? Oczywiście jak ceny nieruchomości gwałtownie wzrastają. W efekcie nie dość, że trzeba słono przepłacać za taką nieruchomość (kupować “dziurę w ziemi”), to jeszcze nie można wybrać dobrej lokalizacji czy solidnie wybudowanej nieruchomości. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy cen nieruchomości są takie optymistyczne…
A ile osób kupuje nieruchomości po załamaniu ich cen? Relatywnie niewiele. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy cen nieruchomości są takie pesymistyczne… - Kredyty w bankach:
Banki bardzo chętnie udzielają kredytów i to przy bardzo niskich marżach (czyli mało każą sobie płacić za ryzyko “niespłacania” kredytów) w momencie optymistycznych prognoz PKB (największe wolumeny kredytów były w 2007 i 2008 roku, podobnie jest w każdym cyklu).
Oczywiście przez to, że marże są niskie, a największe wolumeny kredytów udzielane są w szczycie PKB, bardzo szybko okazuje się, że nie był to dobry interes. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie optymistyczne…
Z kolei w okresie spowolnienia marże są bardzo wysokie, ale banki bardzo niechętnie udzielają kredytów. Dochodzi więc do paradoksu, że gdzieś w okolicach dołka na PKB, banki mogłyby zbudować bardzo dobry (zyskowny) portfel kredytowy, ale są “załadowane” złymi kredytami udzielanymi na bardzo niskich marżach w szczycie boomu gospodarczego, więc boją się udzielać nowych kredytów. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne… - Ceny najmu biur i powierzchni handlowych:
Tutaj podobnie ceny najmu osiągają kosmiczne wysokości ” w dobrych czasach” a dodatkowo buduje się wiele biur i powierzchni handlowych w dokładnie złym momencie. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie optymistyczne…
Z kolei jak z gospodarki napływają złe informacje i wszyscy o tym trąbią w mediach, firmy postanawiają mocno ograniczyć wynajmowanie nowych powierzchni, a nawet “przyspekulować” i opóźnić nowe otwarcia, bo przecież ceny najmu jeszcze mocno spadną. Dlaczego tak się dzieje? Bo przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne…
Podsumowanie:
Można tutaj przytoczyć zachowanie farmerów uprawiających truskawki. Jak jednego roku niewielu farmerów posadzi truskawki, to truskawek w kolejnym roku jest za mało a przez to ich ceny mocno rosną. Widząc to, farmerzy w kolejnym roku na potęgę sadzą truskawki, nie zastanawiając się, że to samo robią ich koledzy. W efekcie w kolenym okresie truskawek jest za dużo i ceny mocno spadają. W konsekwencji farmerzy “zdołowani” niskimi cenami truskawek stają się pesymistami, zaniedbują pola truskawek i … w kolejnym okresie truskawek jest za mało, więc ich ceny idą ponownie do góry. Koło się zamyka. Podobnie jest z ludźmi (społeczeństwem) i oczekiwaniami dotyczącymi PKB, a przez to pojawiają się cykle na giełdzie i w gospodarce:-)
Te cykle można np. zobaczyć na produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej: Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.
Niby są “ekonomiści”, ale jak wskazują badania, ludzie mają tendencje do zachowania stadnego, stąd też prognozy ekonomistów jako grupy są zazwyczaj błędne.
Jeżeli już ktoś musi spekulować na temat przyszłego PKB, to dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym PKB jest zachowanie indeksów giełdowych, o czym pisałem tutaj: Giełda i PKB

lipiec 5th, 2009 at 8:21 am
wszystko prawda:)tylko dla przeciętnego obywatela ciężko płynąć “z prądem” i nie kupić “na górce”
lipiec 5th, 2009 at 3:19 pm
Rzeczywiście nie jest łatwo nie ulegać “presji tłumu”.
Myślę, że to kwestia braku odpowiedniej wiedzy i uświadomienia sobie procesów zachodzących w gospodarce.
W Polsce jest to szczgólnie widoczne. Na przykład jeżeli chodzi o wpływ stóp procentowych na rynek nieruchomości (pisałem o tym tutaj: Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.1 na przykładzie kursu giełdowego dewelopera, rynku nieruchomości oraz stóp procentowych ) pamiętam, że kiedyś oglądałem jeden z odcinków komediowego serialu “Friends”. Jeden z bohaterów planował w przyszłości kupno domu, postanowił jendak przyspieszyć zakup tego domu, bo właśnie FED obniżył stopy procentowe, a bohaterowie serialu zdawali sobie sprawę, że spowoduje to wzrost popytu na nieruchomości.
Tak więc wiedza o wpływie stóp procentowych na rynek nieruchomości w USA jest powszechna w społeczeństwie, a w Polsce? W mediach pełno informacji i analiz, ile to jeszcze ceny nieruchomości spadną i jaka to będzie apokalipsa na rynku nieruchomości:-( Znowu warto przytoczyć słowa: Dlaczego niby tak miałoby być?Bo przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne:-)
Oczywiście stopy procentowe to nie jedyny czynnik wpływający na rynek nieruchomości, ale kluczowy, nawet “w dobie kryzysu za granicą”
lipiec 5th, 2009 at 7:56 pm
przy historycznie niskich stopach procentowych,kierunek dla akcji powinnien być północny( ale opinii tyle co internautów:)
lipiec 5th, 2009 at 10:08 pm
Teoretycznie tak:-) jednak jak zawsze jest ale… i to nie jedno. Na przykład na pewno niepokoi mocno zmniejszający się handel międzynarodowy, bo to, co dobre teraz dla PKB Polski, przynajmniej w krótkim terminie, czyli mocniejszy spadek importu niż eksportu, w dłuższym okresie powoduje, że jak My teraz nie kupimy czegoś za granicą, to ktoś będzie miał mniej pieniędzy i w przyszłości nie kupi czegoś od nas.
Jak to się mówi, konia z rzędem komuś, kto dobrze przewidzi, jak się to wszystko potoczy za parę kwartałów:-)
lipiec 6th, 2009 at 12:28 pm
Co do perspektywy kilku kwartałów, to pewnie bezrobocie będzie mieć duży wpływ. Prognozy są mało zachęcające, a to powodować będzie spadek konsumpcji, ale także inwestycji.
Ciekawe dane:
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-02072009-AP/EN/3-02072009-AP-EN.PDF
Z innego źródła – MFin Irlandii spodziewa się szczytu bezrobocia na koniec 2010 w okolicach 16% (sic!).
Z drugiej strony względnie mała otwartość polskiej gospodarki i duży popyt wewnętrzny połączone z zastrzykiem środków z UE oraz niskimi stopami powinien nas jakoś trzymać przy powierzchni nawet jak skończy się “efekt euro”, czyż nie?
lipiec 6th, 2009 at 12:33 pm
ntb. fajna zabawka – Business Cycle Clock:
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page/portal/eurostat/home
ciekawie pokazuje np. skalę różnic w konsumpcji i inwestycjach w PL vs EU27 ostatnimi czasy.
lipiec 6th, 2009 at 6:11 pm
@ http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/3-02072009-AP/EN/3-02072009-AP-EN.PDF
Fajne dane:-)
Co do “efektu euro”, to prędzej czy później (mam nadzieję, że prędzej) powinno poprawić się w gospodarce światowej i to powinno, przy kursie euro powyżej 4 PLN dać kolejny impuls naszej gospodarce.
Do tego rzeczywiście dochodzą środki z UE, też większ, bo kurs euro wyższy niż rok temu:-) no i oczywiście obniżki stóp %.
Jeżeli chodzi bezrobocie to rzeczywiście jest to czynnik ryzyka.
Chociaż tak naprawdę to i może nie… Proszę zauważyć, że: bezrobocie w ciągu roku wzrosło z 13% na koniec 1999 do 15% na koniec 2000 (+2%).
W tym samym okresie dynamika sprzedaży detalicznej (fajny jej wykres podałem w tym artykule) spadła z +21% rok do roku w 4 kwartale 1999 do -3% rok do roku w 4 kwartale 2000.
A co się stało dalej? Bezrobocie bardzo mocno wzrosło w ciągu roku z wspomnianych 15% na koniec 2000 r. do prawie 20% na koniec 2001 (+5%), a dynamika sprzedaży detalicznej z -3% r/r w 4 kwartale 2000… wzrosła do +3% r/r w 4 kwartale 2001
Dlatego też ja bym podzielił reakcję na bezrobocie na dwie części:
1) Mocne cięcie konsumpcji
Jak ludzie nie spodziewają się bezrobocia i pojawia się spowolnienie w gospodarce, to konsumpcja relatywnie mocno spada (tak było też w ciągu ostatniego roku: z +21% w I kwartale 2008 sprzedaż detaliczna spadła do -0,4% r/r w I kwartale 2009)
2) Stabilizację na konsumpcji
Jak już w mediach trąbią o bezrobociu, to już nie ma za bardzo miejsca na “cięcie konsumpcji” bo już wszyscy porobili takie ruchy w obawie właśnie przed bezrobociem.
Dane z II kwartał 2009 wskazują, że jesteśmy chyba jednak już w drugiej części, bo będzie to jakieś +1% rok do roku, czyli już lepiej niż w I kwartale 2009 (było -0,4% r/r).
A że sprzedaż detaliczna porusza się podobnie jak trend na dynamice produkcji (też jest na tamtym wykresie razem ze sprzedażą), to i ze sprzedażą nie powinno być tak źle, bo produkcja ustanowiła dołek w 1 q 2009(1 q -10,6% r/r). A pod koniec roku produkcja może być nawet dodatnia r/r, więc i na sprzedaży detalicznej może być pozytywne zaskoczenie…
Wiem, że to się wydaje trochę niewiarygodne, ale jak to się mówi “liczby nie kłamią”:-)
A tak wogóle to temat bezrobocia napiszę za jakiś czas artykuł, bo oczywiście mogę się mylić, ale moim zdaniem, bezrobocie, wbrew oczekiwaniom, na koniec 2009 wzrośnie zaledwie do 12%, a na koniec 2010… też wyniesie 12%:-)
Ale dlaczego tak uważam, czyli czynniki fundamentalne, opiszę we wspomnianym artykule:-)
Zresztą za jakiś czas o Polse będzię się mówiło “tygrys Europy” i stawiało za wzór, oczywiście o ile się nie mylę z tym relatywnie niskim bezrobociem i coraz lepszym PKB w kolejnych kwaratałach:-)
lipiec 6th, 2009 at 9:16 pm
@http://epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page/portal/eurostat/home
Rzeczywiście na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie, będę musiał się tym “pobawić”:-)
Zresztą wrzucę ją do ciekawych linków na moim blogu (po prawej stornie na dole)
lipiec 11th, 2009 at 12:01 am
A ja właśnie staram się o kredyt i bank już 2 razy podniósł mi oprocentowanie, zaczynam szukać najlepszej oferty od nowa.
Z innej beczki, o walucie. Na obecnym spotkaniu G8 mają być rozmowy czym zastąpić dolara, wcześniej o tym wspominali Chińczycy, narzekali Rosjanie, podobno Iran zaczął sprzewawać ropę nie w USD tylko w innej walucie.
Z drugiej strony USA swój dług publiczny mogliby zredukować przez rozkręcenie inflacji. Jednak kiedy USD przestanie być walutą światową to może rząd USA zacznie dbać o dolara i nie pozwoli na inflację.
Innymi słowy: czy istnieje ryzyko wzrostu kursu dolara?
lipiec 11th, 2009 at 11:15 am
Jeżeli rzeczywiście właśnie mieliśmy dołek na PKB, i w kolejnych kwartałach PKB Polski będzie lepsze, to i banki powinny spojrzeć bardziej przychylnie na potencjalnych kredytobiorców. A jeżeli tak będzie, pojawi się konkurencja między bankami i marże spadną. Ale do tego czasu musi upłynąć parę miesięcy, żeby w mediach zaczeło się mówić, że z gospodarką nie jest tak źle, jak się “jeszcze wydawało w pierwszej połowie 2009″:-)
Zresztą podobna historia była w 2001/2002. Wtedy banki też się bały udzielać kredytów, bo “przecież prognozy PKB są takie pesymistyczne”…
Co do USD, to odpisałem w komentarzu nr. 2 w tym artykule: Czynniki wpływające na kurs waluty cz.4: ważne są stopy procentowe czy jednak PKB? a tym samym jaki docelowy kurs PLN/EUR w 2009?
sierpień 10th, 2009 at 9:56 pm
Właśnie w Parkiecie ukazał się artykuł powiązany z moim wpisem: http://www.parkiet.com/artykul/7,838753_Banki_centralne_sa_winne_kryzysu.html