Bardzo słaba inflacja, Polskę czeka deflacja ?
Zanotowaliśmy, że nastała bardzo słaba inflacja: wyniosła ona zaledwie +0,3% r/r i była mocno poniżej oczekiwań (+0,6%) r/r. W efekcie nasz wykres inflacji wygląda tak:
Dane te mogą trochę niepokoić szczególnie, że na Węgrzech po raz pierwszy od 1968 roku mieliśmy deflację na CPI: Belka: deflacji na Węgrzech nie można ignorować
Oczywiście jest to też konsekwencja słabych danych makro o których więcej pisałem ostatnio tutaj: Słabe dane makro po inwazji na Krym? Kondycja polskiej gospodarki maj 2014. Dla przypomnienia wykres:
Bardzo słaba inflacja + PPI + stopy RPP
Ponadto te dane nie są jakoś bardzo zaskakujące biorąc pod uwagę, że od ładnych paru kwartałów PPI jest na minusach. Jak widać poniżej zanim inflacja CPI szła do góry najpierw musiała ruszyć do góry inflacja producentów PPI. A tutaj jest już od paru kwartałów masakra:
W efekcie takiej inflacji i obecnych stóp procentowych RPP mamy cały czas bardzo wysokie realne stopy procentowe, jedne z najwyższych na świecie:
Dane o inflacji są również ciekawe w kontekście danych z rynku pracy o których ostatnio szczegółowo pisałem tutaj: Pytałeś już o podwyżkę? Lub przejrzałeś oferty pracy? Bezrobocie w dół o jeden punkt procentowy r/r! Rynek pracy maj 2014. Szczególnie jeżeli zobaczymy na dynamikę wynagrodzeń:
Bardzo słaba inflacja: podsumowanie
Robi się ciekawie. Z jednej strony niska inflacja i niskie stopy procentowe a dzięki temu mocny wzrost realnych wynagrodzeń ale z drugiej strony zagląda nam w oczy deflacja, która dla dłużników może być katastrofą.
Myślę, że do końca roku inflacja będzie cały czas bardzo niska. Może nawet wejdziemy w maju/czerwcu, lipcu nawet w niewielką deflację.
Po pierwsze ze względu na ułożenie kursu walutowego w kolejnych miesiącach. Jak kluczowy jest kurs walutowy dla inflacji pisałem tutaj: Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP oraz błędnych założeń do budżetu ministra Rostowskiego?
Po drugie ze względu na to co dzieje się na Ukrainie. W koszyku inflacyjnym produkty spożywcze mają udział około 25%. A przecież i inne produkty mogą mieć problem z eksportem na wschód.
Po trzecie jak widać po ostatnich danych makro cały czas są one takie sobie i z tego powdu trudno spodziewać się presji inflacyjnej
Po czwarte: PPI jest cały czas w obszarach ujemnych, a jak pokazałem powyżej inflacja nie rosła dopóki PPI nie zakręcił do góry i nie przeszedł w wartości dodatnie.
Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że rynek pracy się poprawia a i PKB jest w okolicach 3% r/r co z opóźnieniem powinno się przekładać na procesy inflacyjne. I przeciwdziałać deflacji.
(Uwaga: dokładnie powyższą zależność zbadałem w kolejnym artykule tutaj: Historia 2000-2014: inflacja opóźniona względem PKB? co dalej w związku z tym z inflacją? )














37 komentarzy “Nie jest dobrze? Bardzo słaba inflacja. Polskę czeka deflacja?”
14/05/2014
AdamZawsze gdy czytam o małej inflacji i związanych z tym problemach czuję się trochę zmieszany. Dlaczego informacja o malejącej inflacji, mnie, człowieka pracującego na etacie i starającego się odłożyć trochę oszczędności powinna smucić?
Czytając zarówno o spadku cen dóbr produkcyjnych (PPI) jaki i o spadku cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) czuję że moja pensja ma szanse utrzymać swoją siłę nabywczą dłużej niż w przeciwnym wypadku. Co w przypadku świadomości że zwykle dzieje się inaczej nie spędza mi snu z powiek. Co prawda dłużnicy będą musieli swoje oddać… starając się nie żyć na kredyt nie mam tego problemu.
Wspomnienie przy tej okazji o spadku bezrobocia wywołuje u mnie dość pozytywnego, jak na polskie warunki, nastawienia. Gdzie popełniam błąd? Proszę mi wyjaśnić dlaczego nie powinienem spać spokojnie. ;-) Pozdrawiam.
14/05/2014
tomekZ wielką uwagą śledzę Pana posty. Czy mógłby Pan wyjaśnić dlaczego deflacja jest dla dłużnika katastrofą? Zawsze wysoką inflacją straszy się posiadaczy kredytów hipotecznych – a u Pana na blogu zagrożeniem jest także deflacja.
14/05/2014
GrzegorzPonawiam pytanie Adama. Właściwie wszędzie mówi się, że deflacja jest szkodliwa.
Rozumiem, że jest szkodliwa dla rządu (mniejsze wpływy do budżetu). Dla przedsiębiorstw (mniejsza sprzedaż/zysk).
Ale dla mnie osobiście deflacja wydaje się być zjawiskiem pozytywnym. Pracuję w budżetówce, nie mam kredytu, za to mam oszczędności na lokacie.
14/05/2014
Michał StopkaDzisiaj sąd ogłosił upadłość firmy Dromex właściciela marki Avans, więcej informacji tutaj: TVN24bis. Takie informacje słyszymy właśnie jak inflacja CPI jest bardzo niska bo to oznacza, że rynek na którym działa dana firma jest słaby. Co do zasady jeżeli CPI nie rośnie oznacza to że nie ma za bardzo popytu a przez to firmy nie mogą podnieść cen.
To samo w sobie nie jest złe (inflacja zero plus). Natomiast, podobnie jak wysoka inflacja, nie jest również dobra deflacja, szczególnie w przypadku inflacji CPI (konsumenckiej). Jeżeli mamy do czynienia z deflacja na PPI (inflacji producentów) nie jest to jakoś bardzo groźne bo inflacja ta dotyczy raczej produktów mało przetworzonych. Na przykład ostatnio mamy do czynienia z czymś takim w przypadku producentów węgla bo ceny światowe mocno się załamały.
Inflacaja PPI jest na początku łańcucha cenowego w gospodarce. Jako przykład mamy:
1) Ceny surowców
2) Surowce są sprzedawana do jakiejś firmy produkcyjnej przetwarzającej surowiec na bardziej przetworzony produkt
3) Ta firma z kolei sprzedaje to do innej firmy produkcyjnej
4) Później produkt trafia do hurtowni (tutaj może być nawet kilka firm produkcyjnych wcześniej po drodze)
5) Potem produkt trafia do sklepu: i na tej podstawie liczony jest CPI.
Oczywiście poszczególne kategorie produktów w koszyku inflacyjnym mogą wpadać w różne powyższe punkty.
Jeżeli na CPI mielibyśmy deflację: oznaczałoby to, że w całym powyższym łańcuchu musi być słabo (brak popytu). Proszę zauważyć, że jeżeli w którymkolwiek momencie powyższego łańcucha byłby duży popyt, to dana firma mogłaby podnieść cenę na swoje produkty a to z kolei w jakimś stopniu powinno się przełożyć na produkt finalny (CPI)
Oczywiście z punktu widzenia pojedynczego klienta deflacja jest czymś dobrym bo może kupić coś taniej. Ale to jest w skali mikro. Jeżeli jednak dzieje się to w skali makro to może być bardzo duży problem.
Żeby to zobrazować zobaczmy na przykład poniżej:
Rolnik wierząc w to, że w przyszłości popyt na jego zboże mocno urośnie przez co do góry pójdą również ceny zboża postanowił się zadłużyć. Okazało się jednak że po jakimś czasie jest nadprodukcja zboża. Ceny tak naprawdę spadły a przecież miały wzrosnąć (deflacja). W efekcie:
1) Nie może spłacić kredytu bo nie ma z czego (za małe przychody)
2) Nie może płacić pracownikom bo nie ma z czego
3) Bank nie może udzielić kredytu komuś innemu bo rolnik nie zwrócił mu kredytu a bank ma stratę
4) Rząd pobiera podatki PIT, CIT i VAT więc
a) Nie ma podatku PIT i CIT bo ani rolnik nie zarobił ani bank
b) Są mniejsze wpływy VAT bo VAT liczony jest od ceny końcowej produktu. A skoro cena zboża spadła to i wartościowo jest płacony mniejszy VAT.
c) Konsumpcja siada bo ani rolnik, jego pracownik ani pracownicy banku nie mają za co konsumować.
A co najgorsze konsumenci widząc, że ceny spadają dodatkowo zaczynają powstrzymywać się z konsumpcją licząc na to, że w przyszłości kupią jeszcze taniej.
Oczywiście same ceny płodów rolnych podlegają takim zmianom cen i jest to coś normalnego. Jeżeli jednak coś takiego dzieje się w całej gospodarce nie jest dobrze.
Dlaczego? Wystarczy sobie przypomnieć Andrzeja Leppera. Dlaczego wychodził na ulicę z rolnikami? Co robią rolnicy którzy widzą, że ceny ich wieprzowiny spadają?
A co dzieje się z lokatami w banku jak banki tracą znaczną część portfela kredytowego? Na temat systemu bankowego pisałem kiedyś tutaj: Co tak naprawdę dzieje się na Cyprze? Poznaj biznes Bank: dlaczego nie można ukraść pieniędzy których nie ma…
A co dzieje się z cenami nieruchomości? Zyskami spółek (a przez to giełdą)? A co dzieje się z wydatkami rządowymi i zatrudnieniem w administarcji jak rządowi spadają przychodzy?
W efekcie spirala depresyjna się nakręca i rośnie bardzo bezrobocie.
Mało tego a kto kupi obligacje państwa w którym mamy depresję? Wystarczy zobaczyć na Grecję.
Z czymś takim na bardzo dużą skalę mieliśmy do czynienia właśnie między innymi podczas wielkiej depresji w latach trzydziestych. O ile dobrze pamiętam ceny w ciągu kilku lat spadły o dwadzieścia procent (CPI).
To dlatego FED drukuje od paru lat pieniądze. A pseudo analitycy pukali się w głowę i mówili, że to wywoła inflację. W okresie kiedy gospodarka się zwija (mamy delewarowanie), jest za dużo mocy produkcyjnych trudno wywołać infalcję bo następuje implozja gospodarki (deflacja).
Nie wydaje mi się abyśmy akurat w Polsce mieli mieć do czynienia z dłuższą deflacją na CPI (jeżeli wogóle będzie deflacja) ze względu na czynniki które wymieniłem we wpisie. Myślę, że raczej po prostu inflacja w kolejnych kwartałach będzie bardzo niska bo jednak wynagrodzenia wreszcie ładnie ruszyły. A że jest taka niska inflacja to i realne wynagrodzenia ładnie rosną co powinno wspierać PKB i przeciwdziałać deflacyjnym ruchom na CPI.
Warto też pamiętać, że obecnie inflacja CPI musi być niska bo mamy za sobą pięć lat wzrostu bezrobocia i bardzo słabego rynku pracy więc wszyscy się cały czas boją: pracownicy, przedsiębiorcy, banki, rząd itd. A to powoduje, że poszczególne osoby dopiero stopniowo będą się przekonywały że jest coraz lepiej względem tego co było w poprzednich kilku latach. Wszystko realizuje się dokładnie idealnie zgodnie z cyklem dziesięcioletnim:
1. Polską gospodarkę czeka kilka tłustych lat ? ? ? : Michał Stopka „Cykl dziesięcioletni”
2. Michał Stopka “Cykl dziesięcioletni”: Co to jest tak naprawdę PKB?
“3. Michał Stopka cykl dziesięcioletni”: przyczyny fundamentalne tłustych i chudych lat w polskiej gospodarce i bezrobociu
Ale sama deflacja jako taka nie jest niczym przyjemnym.
15/05/2014
GrzegorzDzięki za wyjaśnienia.
Ale potwierdza się, że konkretnie dla mojej osoby deflacja jest korzystna:
„Oczywiście z punktu widzenia pojedynczego klienta deflacja jest czymś dobrym bo może kupić coś taniej. Ale to jest w skali mikro. Jeżeli jednak dzieje się to w skali makro to może być bardzo duży problem”.
P.S.
Ciekawy blog.
15/05/2014
OczynekBardzo ciekawy artykul. Dziekuje. Prosze jeszcze o rozwiniecie aspektu b. wysokich realnych stop procentowych. Pokazal Pan, ze takie sa bez zadnego komentarza dlaczego i co z tego moze wynikac.
15/05/2014
Zdzisław@ Michał Stopka
Nie popadałbym w skrajność odnośnie deflacji. Sadownicy i przetwórcy mają zablokowany eksport żywności do Rosji i Ukrainy to ceny żywności mniej przetworzonej spadły ale nie do tego stopnia bym zauważył bardzo niskie ceny.
Rynek się dostosuje i w przyszłym roku dojdzie do stabilizacji.
Do tego chyba od lipca 2013 weszły wyższe opłaty za wywóz nieczystości, to będzie dla inflacji efekt wysokiej bazy, przez co rdr będzie się wydawać że inflacja jest bardzo niska.
Podsumowując, niska inflacja niewiele ponad 0% wynika obecnie w duzej mierze z czynników jednorazowych lub tych z zagranicy.
Jak tego typu czynniki podwyższają inflację to część ekonomistów sugeruje by RPP nie podnosiła stóp. Podobnie w obecnym momencie, sugeruję by pozostawić stopy na obecnym poziomie.
Podobnie nie podzielam argumentu jakoby było jakąś tragedią że obecnie główna stopa procentowa RPP jest na poziomie 2,5%. Może i jest to jedna z realnie najwyższych porównując do Europy Zachodniej ale jest to jednocześnie nominalnie historycznie najniższa stopa w Polsce od powstania III RP.
15/05/2014
Adam ROd stycznia kupuję: cukier 2 zł/kg, mięso wieprzowe 11 zł/kg, chleb 1,55 zł, jabłka 1.50 zł/kg, masło 82% 3.50 zł/250g, jaja 3 M/L 4 zł/10 szt., makaron 2 zł/500g – to powrót do cen sprzed 7 lat. Produktów i sklepów nie zmieniam. Wymienione produkty 3-4 lata temu kosztowały około 1.5 razy więcej. Ceny gwałtownie spadły przez ostatnich kilka miesięcy. Między innymi przyczyniła się do tego sytuacja na Ukrainie. Tylko ziemia jest coraz droższa.
Jaki jest plus obecnej sytuacji? – Można robić zapasy na wojnę – słodko gorzki żart.
Jednego w tym nie rozumiem – cena wódki stoi w miejscu. Wódka powinna stanieć tuż przed wojną tak samo jak wszystkie produkty spożywcze. Wojny nie będzie.
W co inwestować? Najbardziej złoty okres inwestowania w mieszkania był w 2013 roku. Teraz jest najbardziej złoty okres na zakładanie małej przedsiębiorczości. Można kupić tanio, sprzedać drogo, więc np. usługi jest łatwiej sprzedać korzystając z tańszych zakupów materiałów niezbędnych do wykonywania usług.
Pozdrawiam.
15/05/2014
DawidHey Michał
Odnośnie tematu.
Nie zgadzam się.
Jeżeli jest deflacja to ceny usług i produktów spadają.
Co oznacza , że pan Kowalski chętniej kupuje, chętniej niż wcześniej kupi lub skorzysta z produktu!
Co oznacza, że biznes się kręci! Co oznacza , że firma sprzedała swój produkt, a jak znam się na rzeczy sprzedała więcej tego produktu, bo np. przybyło więcej chętnych!
Podam dwa przykłady
Ostatnio byłem w Malezji.
I wiecie co naprawdę, bardzo fajny , rozwinięty kraj, nie wspomnę o potędze bliźniaczych wież w City Kuala Lumpur.
Był to najtańszy kraj w jakim byłem!
Sorry ale za pewne rzeczy zapłaciłem grosze! np. fajki za 3 dolary, coca cola 0.33 1 dolar= w centrum KL!
Szwecki stół w hotelu za 10 dolarów! do wybory do koloru!
Co oznacza , że ja z chęcią wydałem moją kasę, chwaląc się tym moim znajomym i oni z pewnością wydadzą swoją kasę tam!
Druga sprawa wszyscy tam inwestują ;) A kraj ciągle się rozwija! Bezrobocie niskie. Bo Malezyjczycy wydają kasę! Co oznacza , że im się opłaca i biznes się kręci!
Drugi przykład Wielka Brytania ( mieszkałem tam )
Drogo jak …!!!!!!!!!!! nie powiem co.
Po za ciuchami i kawą w cafe nero nic się tam nie opłaca kupować!
Jest tak drogo, że naprawdę za moje ciężko zarobione pieniądze nie mogłem sobie prawie na nic pozwolić,
Podczas gdy za te same pieniądze w Polsce stać mnie było na wyjście i tak dalej!
Kraj zmaga się z bezrobociem i wieloma strajkami! wIĘKSZOŚĆ tam to ludzie z emigracji a więc kupują swoje rodzime produkty ( a po co będą przepłacać )
a te barany z Anglii zamiast zniżać ceny to NON STOP je podwyższają co prowadzi do frustracji konsumentów, co za tym idzie przestają kupować, szukają jak oszczędzać!
Ponadto jeżeli biznes nie kręci się tak jak wcześniej ( 7 lat temu ) to się nie dziwię , ludzie podwyższyli tam tak ceny mieszkań, transportu, żywności, itd , że naprawdę nie opłaca się im tam żyć, ludzie oszczędzają ,biznes idzie w dół, są zwolnienia itd, zwłaszcza jeden teraz PRACUJE za trzech!!! zmieniają kontrakty , firmy ratują się jak mogą, nie rozumieją ,że muszą zniżyć ceny! że zyski z 5 lat temu nigdy już nie będą takie same, a oni myślą jak mieli wcześniej i próbują odrobić tą stratę poprzez inflację i zwalnianie pracowników! Gdzie kula śniegowa rośnie dalej!
Mniej ludzi kupi produkt, bo przecież zostało zwolnionych! albo zarabiają jeszcze mniej niż to miało wcześniej miejsce bo zmienili im kontrakty, więc mniej wydadzą, a podsumowując inflacja zabierze im jeszcze więcej.
A więc inflacja jest czynnikiem negatywnym!
Inflacja to też podatek!
Deflacja pozytywnym znaczy to , że ludzie chętnie kupują. Czują , że ich wartość pieniądza wzrosła!
skala mikro zawsze się przekłada na makro! nie na odwrót!
Pozdrawiam
15/05/2014
Adam@Michał Stopka
Dziękuję bardzo za wyjaśnienia, na pewno teraz rozumiem więcej. Jednak wydaje mi się że w zdrowej gospodarce deflacja nie powinna być czymś dziwnym. Zdaję sobie sprawę że nie jest to popularna opinia.
Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu że wraz z rozwojem gospodarczym ceny produktów powinny spadać. Wniosek ten wyciągam z tego że skoro gospodarka się rozwija, dysponujemy coraz lepszymi technologiami, maszynami i metodami produkcji to koszt produkcji powinien spadać jednocześnie siła nabywcza pensji pracownika powinna rosnąć. Patrząc w ten nie widzę problemu z deflacją…
Czy naprawdę deflacja w CPI musi oznaczać brak popytu? Nie może być tak że z powodu tańszych surowców i tańszych procesów produkcji koszty produkcji spadają (z powodu konkurencji pomiędzy producentami)? Bo skoro da się wyprodukować taniej to producent nie może utrzymywać wysokiej ceny bo konsumenci kupią u konkurencji, która jest w stanie tanio sprzedać a mimo to zarobić.
Odnośnie przykładu z rolnikiem. Kluczowe wydaje mi się „Rolnik wierząc w to, że w przyszłości popyt na jego zboże mocno urośnie przez co do góry pójdą również ceny zboża postanowił się zadłużyć”. Problemem wydaje mi się zła ocena rynku przez rolnika. Jeśli doprowadził sam do nadprodukcji zboża sam jest winny jego niskiej ceny.
Inflacja by tutaj pomogła? Przecież dzięki jego nadprodukcji podaż na rynku zbożowym się znacznie zwiększyła. Gdyby mimo to ceny także poszły w górę oznacza to zwyczajnie że spadła siła nabywcza pieniądza. I mimo to że dostanie nominalnie więcej pieniędzy za swój towar i tak będzie w stanie kupić za niego mniej niż planował. A i pensje które wypłaci pracownikom, czy odprowadzone podatki będą mniej warte.
Ogólnie rzecz biorąc nie jestem przekonany czy jest to najlepszy przykład. Mam na myśli wspomniane:
„Dlaczego wychodził na ulicę z rolnikami? Co robią rolnicy którzy widzą, że ceny ich wieprzowiny spadają?”
Wydaje mi się że spadek ceny jednego konkretnego produktu to jeszcze za mało żeby mówić o deflacji. Czy ci rolnicy wyszli by na ulicę gdyby mimo spadku ceny wieprzowiny byli by w stanie za uzyskaną cenę zakupić tyle samo produktów? W przypadku deflacji chyba oprócz wieprzowiny także inne produkty powinny stanieć. I gdyby rolnik zauważył że mimo spadku ceny wieprzowiny dalej za X ton tego produkty jest w stanie kupić Y ton paszy to czy wychodziłby na ulicę?
Jeszcze odnośnie tego FEDu, czy drukowanie przez nich dolara naprawdę nie wywoła inflacji? Jak to możliwe? Nie mogę zrozumieć tego mechanizmu. Dlaczego stwierdzenie „na chłopski rozum” że im czegoś więcej tym jest to mniej warte, w przypadku dolara się nie sprawdzi?
Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi. Jestem nowym czytelnikiem tego bloga ale już mi się on podoba. :)
15/05/2014
MarcinPan Michał to chyba przepisał swój wywód z podręcznika do ekonomii dla studentów 1 roku :)
15/05/2014
Michał Stopka1) Na temat deflacji pisałem dostosowując moje spostrzeżenia w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Mam na myśli spore zadłużenie państw, firm i osób indywidualnych. W takiej sytuacji deflacja mogłąby być katastrofą i załamać obecny system gospodarczy na świecie.
Zobowiązania kredytowe są w wartościach nominalnych, które nie uwzględniają deflacji. Jeżęli na przykład budżet państwa ma trzydzieści procent mniejsze wpływy to obligacje i tak trzeba wykupić w 100% wartości nominalnej. Nikogo nie interesuje czy w związku z deflacją osoba indywidualna możę zdecydowanie więcej nabyć produktó i usług. Zobowiązania kredytowe trzeba albo regulować albo ogłosić niewypłacalność. Tak było w latach trzydziestych gdzie kilkadziesiąt procent krajów ogłosiło niewypłacalność.
Doprowadziło to depresji i wojny
2) Oczywiście w skali mikro sam spadek cen (deflacja) jest korzystnym zjawiskiem. Na przykład spadek cen elektroniki jest takim przykładem. Ale to jest luźne spostrzeżenie nie biorące pod uwagę obecny stan zadłużenia światowego, co opisałem powyżej
3) Jeżeli wczytać się to co powyżej napisałem, nigdzie nie napisałem, że przewiduję jakąś katastrofę na CPI. Wskazałem czynniki dla których raczej katastrofy nie powinno być ale jednocześnie jest też parę czynników które wskazują, że inflacja powinna być bardzo niska. Dopóki nie wejdziemy w trwałą deflację inflacja zero plus jest korzystna bo warto pamiętać, że gospodarka zwiększa swoja wydajność bezinflacyjnie co jest ok: dzisiejsze dane o PKB za pierwszy kwartał 2014 +3,3% r/r
4) Co oznaczają wysokie realne stopy procentowe? Kosz inwestowania, konsumpcji jes wysoki. Pienądz jak każdy inny towar ma swoją cenę. Nie chodzi o cenę nominalną (z inflacją) ale realną czyli po uwzględnieniu inflacji. 2,3% w skali roku to po prostu jest sporo. Oczywiście jest to dobre dla oszczędzających ale nie dla gospodarki (przynajmniej krótkoterminowo w obecnej sytuacji)
Na powyższe tematy będe pisałe w przyszłości więc zaprasza do odwiedzania mojego serwisu.
P.S. Cena wódki i papierosów nie spada bo cały czas rosną podatki na nie :-)
16/05/2014
AdamDziękuję za wyjaśnienia.
16/05/2014
CzarekWitaj Michał
Jeśli inflacja ma być bardzo niska aż do końca tego roku, to co z giełdą, biorąc pod uwagę fakt, że zwykle bessa zaczynała się po podwyżce stóp procentowych? Czy tym razem może być inaczej i jakiś inny czynnik może wywołać bessę wcześniej (w tym roku), przed podwyżkami stóp w roku następnym?
18/05/2014
Michał StopkaKażda bessa jest spowodowana przez pogorszenie się przyszłych zysków spółek giełdowych (wobec tych, które oczekiwane są w szczycie hossy)
Podobnie każda hossa jest spowodowana przez polepszenie się przyszłych zysków spółek giełdowych (wobec tych, które oczekiwane są w dołku bessy).
Związane jest to między innymi z wyceną DCF, np. tutaj jest więcej o moim ebooku o metodach wyceny: http://www.michalstopka.pl/zakladka-do-pobrania-i-pierwszy-ebook-michal-stopka-inwestor-profesjonalny-2012-metody-wyceny/
Z kolei zyski spółek powiązane są w dużym stopniu z PKB, pisałem o tym ostatnio tutaj: http://www.michalstopka.pl/trend-boczny-na-gieldzie-efektem-slabych-danych-makro-kondycja-polskiej-gieldy-i-indeksow-sektorowych-i-innych-gield-swiatowych-maj-2014/
Tak więc trzeba przewidzieć przyszłe PKB a przez to zyski spółek.
19/05/2014
ArturMam trzy pytania:
1) Dlaczego ja jako konsument mam się cieszyć z rosnących cen?
2) Dlaczego np. na rynku sprzętu IT jest ciągła deflacja (ceny spadają), a branża się rozwija?
3) Dlaczego praktycznie przez cały XIX w. była deflacja, a równolegle b. dynamiczny rozwój? Przecież wg większości dzisiejszych ekonomistów powinien być marazm, stagnacja, brak popytu, bankructwa, bezrobocie i inne straszne rzeczy?
20/05/2014
MariuszŻywność w UE jest specyficznym produktem, bo jest objęta limitami produkcyjnymi. Zakaz produkcji więcej niż limit.
W takim wypadku każdy wyeksportowany kilogram żywności czyni jakąś polską rodzinę głodną.
Rosnący eksport żywności przyczynia się istotnie do emigracji z Polski. Bo dosłownie jeździmy za chlebem.
Żywności nie można zastąpić innym produktem.
Jak Polacy ze swoimi dramatycznie niskimi pensjami mogą konkurować o żywność z Niemcami czy Brytyjczykami?
Możemy mówić, że rynek sam wszystko wyreguluje. Polacy będą wyjeżdżać, aż przez ubytek kadry pensje wzrosną. Tylko, że 10 mln pracujących Polaków nie zarobi na taką dużą populację emerytów.
Dlaczego żadna opozycja nie wygranie tego rządzącym, którzy tak się cieszyli ze wzrostu polskiego eksportu żywności?
Po za tym chodzi o to, żeby produkować dobra wyższego rzędu, a jedzenie importować.
25/05/2014
Passenger@Michał Stopka
„1) Na temat deflacji pisałem dostosowując moje spostrzeżenia w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Mam na myśli spore zadłużenie państw, firm i osób indywidualnych. W takiej sytuacji deflacja mogłąby być katastrofą i załamać obecny system gospodarczy na świecie.
Zobowiązania kredytowe są w wartościach nominalnych, które nie uwzględniają deflacji. Jeżęli na przykład budżet państwa ma trzydzieści procent mniejsze wpływy to obligacje i tak trzeba wykupić w 100% wartości nominalnej. Nikogo nie interesuje czy w związku z deflacją osoba indywidualna możę zdecydowanie więcej nabyć produktó i usług. Zobowiązania kredytowe trzeba albo regulować albo ogłosić niewypłacalność. Tak było w latach trzydziestych gdzie kilkadziesiąt procent krajów ogłosiło niewypłacalność.
Doprowadziło to depresji i wojny”
To jest chyba sedno tzn. problemem nie jest deflacja, ale nadmierne zadłużenie państw i strach prze niemożliwością spłacenia zobowiązań (mniejsze wpływy z podatków). Dlatego rządy robią wszystko, żeby trzymać inflację na odpowiedni wysokim poziomie, co oznacza ubożenie społeczeństwa i odpowiednio wysokie wpływy do budżetu (wzrost cen = wzrost kwot, które wpływają do budżetu w ramach podatków).
25/05/2014
Adam RSpójrzmy na inflację i deflację nieco z boku. Deflacja sprawdza się tam, gdzie przyjęła się taka a nie inna charakterystyka gospodarki. Inflacja sprawdza się tam, gdzie przyjęła się jako charakterystyka gospodarki, właśnie inflacja. Masło maślane? Nie! To trochę jak zasady gry. Wszyscy nastawieni są na konkretne reguły i inwestują zgodnie z nimi. Zabawa trwa i każdy stopniowo rozwija się. Najmniej opłacalne są zmiany reguł, szczególnie silne zmiany, w skrajnym przypadku „przebiegunowanie”. Inflacja i deflacją mają swoje plusy i minusy. W każdym przypadku znajdą się zwolennicy i przeciwnicy, najczęściej patrzący na daną charakterystykę SUBIEKTYWNIE. Ale co by nie było, skoro należymy do gospodarek ustawionych na inflacyjność w konkretnym przedziale (optimum 0.5% do 3.5%), to ta powinna nam towarzyszyć. Gdy wypadamy poza ten przedział, to wtedy jest to jak nieoczekiwana zmiana reguł gry, na której to zmianie wypadają z gry duzi gracze. Mali szybciutko zyskują łapiąc oddech ale… suma sumarum odbywa się to kosztem całościowej gospodarki.
Przypomniało mi się takie powiedzenie, że trzy razy przeprowadzić się, to jak raz spalić się. Tak się kiedyś mówiło na wsiach, gdy pożary był na porządku „dziennym”. O co chodzi z tymi stratami podczas przeprowadzki? Otóż wiele „barachła” wyrzuca się, żeby nie ciągnąć ze sobą „śmieci”. Ale wyrzuca się też część rzeczy, których nie udaje się zabrać. A już na pewno nie zabierze się ze sobą starych przyzwyczajeń – te wszystkie zakamarki, funkcjonalność pomieszczeń, z którymi już się zżyło, wszystkie codzienne prace w domu robiło się niemal automatycznie a przez to w relatywnie krótkim czasie. A tu nagle trzeba się przyzwyczajać do nowych warunków, co kosztuje czas a i nieraz „pieniądze”.
Spójrzmy na inflację i deflację jak na taki uproszczony model „przeprowadzki”. Coś na tym stracimy, nawet jeśli za jakiś czas wrócimy do punktu wyjścia.
02/06/2014
AndrzejPrócz branży komputerowej (tak ogólnie mówiąc), która od dziesięcioleci pokazuje, że mimo, a może właśnie dzięki deflacji tak dobrze się rozwija, mamy teraz ciekawy experyment gospodarczy:
deflacyjną walutę bitcoin.
I przykład pierwszy z brzegu:
Duży amerykański sklep internetowy Overstock, firma notowana na Wallstreet, po wprowadzeniu płatności w cyfrowej walucie bitcoin notuje coraz lepsze wyniki.
Mimo, że długoterminowo wartość bitcoina rośnie (10 centów latem 2010 r. około 620$ dzisiaj)
Link do wypowiedzi CEO Overstocka z przed kilku dni:
http://www.coindesk.com/overstock-ceo-patrick-byrne-1-6m-bitcoin-sales/
Pozdrawiam
04/06/2014
PassengerCiekawy artykuł o prognozach dla polskiego przemysłu:
„Prognoza przygotowana na podstawie danych miesięcznych przez zespół ISR, kierowany przez prof. Jerzego Hausnera pokazuje wzrost produkcji przemysłowej do końca drugiego kwartału 2014 r. Potem dynamika produkcji sprzedanej nadal będzie dodatnia, ale zacznie słabnąć. Natomiast rosnąć zacznie prawdopodobieństwo recesji w drugiej połowie 2014 roku, choć nie przekroczy ono jeszcze wówczas 15 procent. W drugim kwartale 2015 roku prognoza centralna dla produkcji przemysłowej pokazuje, że dynamika produkcji sprzedanej będzie już ujemna, a to oznacza, że produkcja będzie niższa niż w II kwartale 2014 roku.”
http://www.mpolska24.pl/wiadomosc/ramka/hausner-mozliwa-recesja-w-przemysle
04/06/2014
Michał StopkaZe skutecznością prognoz ekonomistów jest tak jak z prognozami pogody :-) Szczególnie jeżeli mówimy o prognozach dłuższych niż kilka miesięcy. Zresztą to samo jest jeżeli chodzi o prognozy analityków z biur maklerskich i ich rekomendacji dotyczących akcji.
Zresztą co to za prognoza która odnosi się tylko do przemysłu, a co z pozostałymi składowymi PKB, które przecież też mają wpływ na samą produkcję przemysłową? Produkcja przemysłowa ma zaledwie 20% udziału w PKB, reszta to konsumpcja (około 60%), budowlanka (niecałe 10%) i wydatki rządu (około 10%). To tak jak prognozowanie indeksu giełdowego na podstawie prognozy cen miedzi bo KGHM ma 15% udziału w wig20.
Aby w ogóle mieć jakąkolwiek szansę na dobre postawienie prognozy trzeba być w tym naprawdę dobrym i wziąć pod uwagę wiele czynników. A do tego trzeba też na bieżąco uwzględniać wpływ czynników losowych, jak np. bankructwo Cypru czy zajęcie Ukrainy przez Rosję.
Na temat perspektyw polskiej gospodarki napiszę parę słów w przyszłym tygodniu więc zapraszam do komentowania.
06/06/2014
PassengerMicha poruszałem kiedyś temat wysokości płac w budżetówce. Polecam aktualne zestawienie płac w podziale na województwa – co ciekawe nie ważne gdzie pracujesz, ważne żeby pracować w budżetówce. Statystycznie budżetówka zarabia więcej niż sektor prywatny!
A co stać ich! W końcu gorzej zarabiający sektor prywatny zrzuci się w postaci podatków :/
http://finanse.wp.pl/title,Gdzie-za-godzine-pracy-placa-najwiecej-A-gdzie-najmniej,wid,16420985,wiadomosc.html?ticaid=112dbb&_ticrsn=3
08/06/2014
Damian KrawczykW zdrowej (czyt. nie sterowanej gospodarce) deflacja jest zjawiskiem pożądanym! Jeżeli ilość pieniądza w systemie jest stała, a ilość dóbr i usług rośnie, to deflacja powinna być naturalnym zjawiskiem. Teoria Keynes’a i innych pseudoguru współczesnej ekonomii wrzuca jednak deflację do zjawisk niepożądanych i szkodliwych ;)
Od razu przychodzi na myśl jedno ze sztandarowych haseł 3 rzeszy:
„Kłamstwo powtórzone 1000 razy, staje się prawdą” ;)
10/06/2014
Adam RPanie Damianie,
Jakie społeczeństwo, taka gospodarka. To nie model gospodarki jest głównym winnym jej sytuacji.
10/06/2014
Damian KrawczykPo prostu Damian :) Co do modelu nie mogę się do końca zgodzić. Współczesny model monetarny jest naciągany i nienaturalny, ponieważ został wprowadzony przez FED, aby zrobić dobry interes ;). Model kreacji pieniądza bez pokrycia został wprowadzony nie tak dawno temu i prędzej czy później runie jak domek z kart. Widać to po rosnącym zadłużeniu państw, którego nie da się obecnie spłacić. Punkt krytyczny się zbliża wielkimi krokami, niestety..
10/06/2014
Adam RDamian,
Upraszczam… to po co nam tyle modeli samochodów, przecież wystarczyło by wybrać najlepszy i tylko ten produkować. Ile osób, tyle opinii. Zapewniam Cię, że w całej tej niedoskonałości a i często nieuczciwości, i działania zakurtynowego, Ci którzy mają wpływ na decydowanie o kształcie gospodarki, nie raz sami chcieli by zrobić coś bardziej użytecznego dla ogółu ale… istnieje bariera społeczna, której przekroczyć się nie da. Nie da się dziś ale może da się „jutro”. Dlatego wartościowe są odmienne opinie, bo kiedyś mogą zaowocować przemianami w tym lepszym kierunku. Ale po co tak krytykować odmienność jaką jest inflacja – ogólnik? Przecież jest inflacja duża, inflacja średnia i inflacja mała. Oceńmy każdą z osobna. A co gdy będzie deflacja duża?
Pozdrawiam
10/06/2014
PrzemysławMoim zdaniem deflacja nie musi być negatywnym zjawiskiem, jeżeli prowadzi do zwiększenia siły nabywczej ludzi. Czyli, jak kogoś nie stać np. na samochód to nie kupuje. Jeżeli problem dotyczy sporej części społeczeństwa w gospodarce, to lepiej obniżyć ceny, aby samochody sprzedać. Ale obniżka cen powoduje deflację. Chyba się nie pomylę, że w wyniku inflacji przez ostatnie lata (wzrost cen) mogła spaść konsumpcja, czyli ludzie zaczęli rezygnować z zakupów. Idąc dalej, mogę przypuszczać, że w wyniku zmniejszenia się konsumpcji zaczyna występować zjawisko deflacji.
Co do walki z deflacją, to niepokoi mnie ostatnia decyzja Europejskiego Banku Centralnego, dotycząca ujemnych stup procentowych. Czy naprawdę nie ma innych sposobów walki z deflacją poza coraz większym udzielaniem kredytów i zadłużaniem ludzi.
12/06/2014
ArturProszę o wyjaśnienie, jakie „czary” zachodzą przy przejściu ze skali mikro do skali marko? Jak to jest, że jeśli coś co jest dobre dla indywidualnego konsumenta w skali mikro, nagle staje się złe np. dla 40 milionów konsumentów w skali marko?
Pytanie tak naprawdę jest retoryczne. Jedyną próbą uzasadnienia tych „czarów” może być pokrętna logika keynesizmu, a na to jestem niestety uczulony:)
Wszystkim fascynatom pana K. proponuję odtrutkę w postaci ASE.
Pozdrowienia!
12/06/2014
Adam RA ja jeszcze raz spróbuję moim filozoficznym i psychologicznym spojrzeniem przedstawić krytykom inflacji, gdzie leży błąd ich krytycyzmu.
Tym razem pomysł mam dużo prostszy niż poprzednio. Wyobraźmy sobie, że jest inflacja – rosną ceny i rośnie płaca. Gdzie tu sens? Wyobraźmy sobie, że jest deflacja – spadają ceny i spada płaca. Gdzie tu sens? Wyobraźmy sobie, że jest punkt zero – stoją ceny i stoi płaca. Gdzie tu sens?
Otóż ważniejsze od samego modelu gospodarki jest to, by była w miarę stabilna, spokojna. Tym bardziej będę bronił gospodarki inflacyjnej tu u nas im bardziej będę bronił gospodarki deflacyjnej w Japonii. I żaden Keynes czy cytowane powyżej ASE mnie nie przekonają do odejścia od samodzielnego trzeźwego myślenia. Amen. :P
12/06/2014
Artur@Adam R
Sorry, ale nie dowiedziałem się gdzie leży błąd mojego krytycyzmu inflacji…
Też mam prosty przykład. Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia zadziały się „czary” i każdy budzi się rano z podwojonym stanem gotówki (w portfelu, na koncie etc.). Innymi słowy miał miejsce ogromy „zastrzyk” gotówki do gospodarki. Czy to spowoduje, że będziemy dwa razy bogatsi? Przecież podaż dóbr na rynku się nie zmieni – dzisiaj można kupić tyle samo co wczoraj.
W krótkim terminie może i będzie namiastka prosperity, wszyscy rzucą się na zakupy, do wyczerpania zapasów. Możliwe nawet, że chwilowo spadnie bezrobocie i wzrośnie produkcja. Ale nie będzie to prawdziwy, trwały wzrost. W długim okresie skończy się to tylko wzrostem cen i masą nierentownych projektów, które zostaną rozpoczęte pod wpływem zaburzonych sygnałów z rynku (przedsiębiorcy będą myśleć, że popyt na ich usługi wzrósł, a to nie prawda).
Poza tym inflacja to zwykły podatek. Poprzez mechanizm inflacji ludzie są po prostu po cichu okradani. To jest jak fałszerstwo. Fałszerz wpuszczając w obieg fałszywki, też stymuluje gospodarkę, prawda? Jaka jest różnica pomiędzy tymi procederami? Jeśli taki fałszerz będzie to robił stabilnie i spokojnie, to będzie wręcz bohaterem:)
Dla mnie to jest właśnie trzeźwe myślenie.
12/06/2014
Adam R@Artur
Powtórzyłeś to samo, co ja napisałem (ceny-zarobki), tylko innymi słowami, a jednocześnie nie zgadzasz się z tym. :)
12/06/2014
Artur@Adam R
Nadinterpretujesz. To co napisałem innymi słowami, stoi w kontrze to Twojej tezy.
Dla mnie inflacja, definiowana jako wzrost podaży pieniądza, kreowanego przez system finansowy (tj. gwarantowany przez państwo kartel banków centralnych i komercyjnych) jest zawsze ZŁEM. Jest to system okradania ludzi. Nie traktuję tego jako coś monetarnie neutralnego, co ludzie i tak uwzględniają w swojej działalności. System inflacyjny jest po prostu nieuczciwy i niemoralny. Tak jak niemoralna jest kradzież. Państwo i banki pełnią w tym systemie rolę nieuczciwych fałszerzy.
To, że w jakiejś gospodarce działa fałszerz i ludzie się do tego „przyzwyczaili” nie oznacza, że usunięcie tego fałszerza będzie dla gospodarki złe. To może być tylko dobre dla gospodarki (oczywiście w długim terminie).
Poza tym tu nie chodzi o wybór systemu inflacyjnego czy deflacyjnego. Tutaj chodzi o władzę państwa nad pieniądzem. To jest klucz do zrozumienia problemu. Polecam krótki tekst „co rząd zrobił z naszym pieniądzem”.
Tak na marginesie obecnie wszystkie systemy finansowe i monetarne na świecie są inflacyjne (inflacjogenne). Japonia to po prostu przykład porażki systemu inflacyjnego. Tak kończy się pompowanie inflacyjnego balonika:) To samo czeka Europę i Stany.
Z mojej strony raczej eot, bo i tak chyba się nie zrozumiemy…
13/06/2014
MarcinObyśmy nie mieli tylko ujemnych stop procentowych, bo oprocentowanie depozytów by zaczeło pełzać po dnie, a lubię mieć część kapitału na lokacie.
01/07/2014
Maciej„A co najgorsze konsumenci widząc, że ceny spadają dodatkowo zaczynają powstrzymywać się z konsumpcją licząc na to, że w przyszłości kupią jeszcze taniej.”
Czy wiedzą Państwo o jakichkolwiek badaniach i/lub przykładach z przeszłości, które by potwierdzały tę tezę?
Pytam, bo np w branży motoryzacyjnej wydaje się, że jest na odwrót. Ceny samochodów dziesięcioleci maleją, a jednak coraz więcej osób decyduje się na zakup.
02/07/2014
Alojzy Bonifacy Bąbel„Aby w ogóle mieć jakąkolwiek szansę na dobre postawienie prognozy trzeba być w tym naprawdę dobrym i wziąć pod uwagę wiele czynników. A do tego trzeba też na bieżąco uwzględniać wpływ czynników losowych, jak np. bankructwo Cypru czy zajęcie Ukrainy przez Rosję.”
Proponuję sieci neuronowe do szacowania i przewidywania z analizą czułości. Tak w ramach pomocy w przewidywaniu :-)
Pozdrawiam.
03/07/2014
Adam@ Dawidzie mieszkający w UK
Twój porażający brak zrozumienia tematu oraz sposób myślenia napawa mnie ogromnym optymizmem jak wielką przysługę zrobili nam Angole wpuszczając do siebie takich id…w :))
Pozdrawiam :D