Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku emerytalnego?
Kolejny raz powtórzę, prawdopodobnie czeka nas katastrofa w ZUS. Podkreślałem to również na FB: Michał Stopka Inwestor Profesjonalny. Właśnie trwa batalia w jakim kraju będziemy żyli i ile jeszcze osób wyjedzie z Polski w kontekście tsunami demograficznego, który jak walec rozjeżdża nasze finanse publiczne.
Katastrofa w ZUS: spis treści
Oczywiście każdy musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie jak jest, co będzie i co warto zrobić w tej sytuacji:
- Prawdziwa sytuacja w ZUS
- Ucieczka ludzi z Polski do pracy za granicą
- Dlaczego składki do ZUS to podatek a emerytury w ZUS nie zależą od wysokości wpłaconych składek?
- Prawdziwy efekt podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat
- Obecna sytuacja budżetu Polski
Katastrofa w ZUS: prawdziwa sytuacja
ZUS zbiera ze składek około 120 mld zł a wydaje na świadczenia około 180 mld zł (głównie emerytury: około 120 mld zł). Dziura w ZUS wynosi więc około 60 mld zł.
Dla porównania liczb:
- PKB Polski w skali roku to około 1600 mld zł
- Wydatki budżetowe Polski około 300 mld zł
- Wpływy podatkowe do budżetu niecałe 250 mld zł (różnica to dziura budżetowa)
- Innymi słowy dopłaty do ZUS stanowią aż 1/4 wartości zebranych podatków…
Co najgorsze, ZUS w oficjalnej prognozie na lata 2015-2019 z maja 2013 prognozuje zwiększanie się tej dziury z roku na rok i to pomimo podniesienia wieku emerytalnego od 2013:
Katastrofa w ZUS: ucieczka ludzi z Polski
Warto też podkreślić, że prognozy ZUS dotyczące wpływów ze składek do 2018 roku zapewne nie zakładają, że część ludzi po prostu wyjedzie do pracy za granicę, szczególnie przy takim poziomie bezrobocia. Tak więc ta prognoza dziury w ZUSie tak naprawdę i tak pewnie jest zbyt optymistyczna.
O TYM OGROMNYM ZAGROŻENIU PISAŁEM PÓŹNIEJ TUTAJ: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
Katastrofa w ZUS: dlaczego składki to podatek?
Odpowiedź jest prosta: bo rząd jedną ustawą może zrobić co chce z wysokością emerytur Polaków więc wysokość wpłaconych wcześniej składek nie ma znaczenia…
Rząd zrobił tak na przykład 13 stycznia 2012 r. Inflacja za 2011 r. wyniosła ponad 5 %, więc wzrost emerytur i rent powinien wynieść wartościowo niecałe 10 mld w 2012 r. : (wydatki ZUS niecałe 200 mld razy 5 %).
Zamiast tego emerytury i renty podniesiono wszystkim o … 71 zł co w sumie oznaczało wyższe wydatki w 2012 o około 6 mld zł (7,4 mln emerytów i rencistów razy 71 zł razy dwanaście miesięcy). W efekcie „zaoszczędzono” rok w rok około 4 mld zł…
Ale co najważniejsze baza emerytur i rent jest przez to zaniżona w 2012 r. o te 4 mld zł. Tak więc dodatkowo kolejne procentowe waloryzacje (jeżeli się pojawią) rok w rok będą od niższej wartościowo kwoty.
Oznacza to, że zapisy w ZUS w zakresie „kapitału emerytalnego” uzależnionego od wpłaconych składek a następnie jego waloryzacja podczas emerytury to… delikatnie mówiąc ściema. Dlatego składki ZUS to po prostu podatek jak każdy inny.
Mało tego… W grudniu 2012 Trybunał Konstytucyjny! uznał, że brak procentowej waloryzacji emerytur jest zgodny z konstytucją…
„W uzasadnieniu do orzeczenia sędzia sprawozdawca Andrzej Rzepliński podkreślił m.in., że „ustawodawca ma swobodę w kształtowaniu mechanizmu waloryzacji”. Dodał, że „zakres zabezpieczenia społecznego jest uzależniony od sytuacji ekonomicznej państwa”, a „zapewnienie równowagi budżetowej jest zasadą konstytucyjną”.”
Tak więc wiadomo co będzie działo się w przyszłości, jeżeli nie będzie skąd finansować dziury w ZUS i jest to prawnie usankcjonowane.
Tutaj warto wspomnieć, że ostatnie kilkanaście lat to okres, kiedy na rynku pracy w Polsce były obecne dwa wyże demograficzne:
Struktura demograficzna Polska 2012 r. : prognoza GUS 2007
W kolejnych latach będzie pracowało tylko jedno pokolenie:
Jak będzie wyglądała demografia Polski w 2035 r. czyli za około 20 lat (liczba osób w danym wieku)?
Katastrofa w ZUS: efekt podniesienia wieku emerytalnego
Poniżej w tabeli przedstawiłem moje szacunki ile co roku ZUS będzie wydawał na emerytury po podniesieniu wieku emerytalnego i ile wydawałby, gdyby nie podniesiono wieku emerytalnego. Sprawdziłem tylko efekt dotykający osób, które podlegają nowemu wiekowi emerytalnemu:

Jak widać powyżej, gdyby nie podniesiono wieku emerytalnego, w 2020 ZUS wydawałby ekstra 33 mld zł a tak wyda tylko 12 mld zł więcej. Zamiast kolejnych 1,5 mln emerytów przybędzie ich tylko około 0,5 mln (powojenny wyż demograficzny urodzony od 1946 roku ma powyżej 65 lat).
Jak doszedłem do powyższych kwot?
Liczba emerytów: Na podstawie prognozy demograficznej GUS z 2007 roku, jest tutaj: Dane makro w excel policzyłem ile osób w 2020 roku nie będzie pobierało emerytur w efekcie podniesienia wieku emerytalnego do 67.
Będą to kobiety w wieku 60 i 61 lata oraz mężczyźni w wieku 65 i 66 lat, co zaznaczyłem w tabeli poniżej na czerwono. Jest to liczba prawie 1 mln osób. Następnie równo rozłożyłem dojście do tej liczby w latach 2013-2020.
Wydatki na emerytury:
Przyjąłem średnią emeryturę miesięczną na poziomie 1,8 tys. z (dane ZUS)
Co najlepsze, to fakt samego podniesienia wieku emerytalnego w ogóle nie oznacza, że emeryci są jakoś mocno oszukiwani i dostaną mniej pieniędzy niż przeszliby na emeryturę trochę wcześniej. Wynika to z faktu, ze każdy emeryt ma indywidualne konto w ZUS z zapisanymi składkami. To tak jakby odkładać na emeryturę w banku. Im dłużej odkładamy, nasze pieniądze dłużej procentują. A potem ten kapitał jest wypłacany przez krótszy okres czasu (krótsza długość życia po podniesieniu wieku emerytalnego). Innymi słowy emerytura powinna być wyższa bo wyższa uzbierana kwota składek dzielona jest na mniejszą liczbę lat życia. Przez ten czynnik katastrofa w ZUS trochę się oddaliła.
Teoretycznie więc podniesienie wieku emerytalnego jest korzystne. Szczególnie dla kobiet bo krócej pracują a przez to płacą mniej składek w porównaniu do mężczyzn. Jest to też korzystne dla gospodarki bo więcej osób i dłużej pracuje (wyższe PKB, wyższa konsumpcja i wyższe wpływy podatkowe do budżetu).
Tutaj warto też zwrócić uwagę, że błędny jest argument, że ludzie stracą bo umrą zanim dostaną emeryturę. Jest to prawdą tylko dla kilku procent mężczyzn. Z racji tego że, nie dożyją wieku 67 zamiast 65 oraz dla kilkunastu procent kobiet, które nie dożyją wieku 67 lat zamiast 60.
Jak do tego doszedłem?
Można zobaczyć to na podstawie prognoz GUS z 2007 r. : jest to prognozowana zmiana liczba osób pomiędzy wiekiem 67 i 65 (mężczyźni) oraz 67 i 60 (kobiety) dla poszczególnych roczników.
Ile to może być osób dla danego roku? Dla roku 2040: w danym roczniku jest około 500 tys. osób, z czego około połowy kobiet oraz mężczyzn.
Na podstawie powyższego spostrzeżenia możemy policzyć, że:
a) Mężczyzn jest to około 12,5 tys. osób (250 tys. mężczyzn razy 5%)
b) Kobiet jest to około 37,5 tys. osób (250 tys. kobiet razy 15%)
W sumie w 2040 roku nowego wieku emerytalnego nie dożyje więc około 50 tys. osób. (w skali jednego roku).
Warto też podkreślić, że nawet jeżeli dana osoba nie dożyje emerytury i np. mężczyzna umrze w wieku 66 lat to tak naprawdę w porównaniu do poprzedniego wieku emerytalnego 65 lat traci tylko emeryturę za dwa lata. Dlaczego? Bo jeżeli umrze w wieku 66 lat to w poprzednim systemie pobierałby emeryturę tylko przez dwa lata, czyli w wieku 65 i 66 lat.
Tak więc z tego punktu widzenia wcześniejsza śmierć nie ma specjalnie dużego znaczenia, bo emeryt ze względu na śmierć nie skorzysta z emerytury powyżej wieku 66 lat. Niezależnie czy wiek emerytalny był 65 lat czy będzie 67 lat.
Poza powyższym wyjątkiem, zdecydowana większość osób powinna skorzystać z emerytury, bo średnia długość życia mężczyzn i kobiet jest powyżej nowego wieku przejścia na emeryturę.
Katastrofa w ZUS: przeciętne trwanie życia kobiet i mężczyzn
Jest tylko jedno pytanie: jak długo ZUS będzie płacił emerytury przy zwiększającej się dziurze? Czy przypadkiem nasz „bank” ZUS nie jest bankiem na Cyprze… A przyszłe emerytury zostaną „zredukowane” o X %…
Dla przypomnienia za podniesieniem wieku emerytalnego, oprócz rządu, głosował tylko Ruch Palikota, co jest ewenementem jak na partię opozycyjną. Przecież w Polsce najlepszą strategią wyborczą jest mówić zawsze na odwrót niż rząd (niezależnie z której partii i nie ważne, czy rząd akurat w danym przypadku chce dobrze czy nie).
Warto tutaj pamiętać o ryzyku dla ZUS, że w przyszłości któraś z partii może obniżyć wiek emerytalny, przecież zbliżają się wybory… Który z polityków nie chciałby „dobrotliwie”, aby ludzie starsi pracowali krócej… Powyższe cyfry wskazują jednak, że to doprowadziłoby do katastrofy ZUS.
Katastrofa w ZUS: sytuacja budżetu Polski
Dochody budżetu państwa spadły kilka procent w okresie styczeń-maj 2013 w relacji do styczeń-maj 2012 a wydatki rosną, chociażby na… podwyżki emerytur.
W kontekście opisanej powyżej sytuacji ZUSu oraz słabych wpływów budżetowych każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie:
a) Czy pieniądze w ZUS są prawdziwe czy nie.
b) Dlaczego rząd PO tak dołożył medialnie OFE: co jak co, ale w 2005 czy 2007 roku wyborcy PO raczej nie spodziewali się, że to akurat PO rozmontuje system emerytalny.
Katastrofa w ZUS, kolejna część rozważań o naszych emeryturach znajduje się w poniższych wpisach:
- W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
- Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.3: Zadłużenie Polski to 2,5 bln zł czyli 155 % PKB?
- „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.4: ZUS i OFE
- Opłakane prawdziwe skutki wyboru: „ZUS czy OFE” dla polskich finansów publicznych?














68 komentarzy “Gdzie są moje pieniądze!? Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku emerytalnego?”
03/07/2013
mmZ niecierpliwością czekam na pierwszy OBIEKTYWNY wpis na temat OFE ze strony analityka giełdowego. Mam nadzieję, że w swojej analizie tego systemu uwzględni Pan fakt, iż do tej pory OFE zarabiały głównie dlatego, że do tej pory była zachwiana pewna dysproporcja względem stanu docelowego (wpłaty-wypłaty), tzn. fundusze tylko zbierały składki, a wypłacały minimalne kwoty, natomiast z czasem ta tendencja będzie się odwracać. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia tuż po wojnie, kiedy wszystkim naliczano składki, a tylko nielicznym wypłacano emerytury. Nieco później ta piramida zaczęła się stopniowo odwracać.
03/07/2013
ZdzisławDziękuję za ciekawy i rzeczowy wpis.
Wnioski są takie, że bez gwałtownego cięcia kosztów lub wzrostu podatków, nie jest możliwe zachowanie względnej równowagi budżetowej. Umarzając obligacje rząd w statystykach zyska kilka lat zanim będzie trzeba przeprowadzić solidne reformy kosztowo-dochodowe.
W długiej perspektywie sprawia to, że polski rynek kapitałowy będzie gorszym miejscem do inwestowania niż był do tej pory.
Z perspektywy przyszłego emeryta, obecne zaniedbania przełożą się na późniejsze niższe świadczenia.
03/07/2013
HenryCzy bierze Pan pod uwagę wpływ wygasania starych emerytur (z systemu sprzed 1999r.) na poprawę salda w ZUS?
03/07/2013
ŁukaszMichale, chyba jest gorzej niż piszesz :-) Ostatnio ukazała się nowa prognoza na lata 2015-2019. Saldo roczne w FUS ma wynieść w 2018 roku ponad 70 mld złotych.
http://www.zus.pl/bip/prognozy_fus/Prognoza_FUS_2015_2019.pdf
http://static.pb.pl/picture/73022,42548/663
03/07/2013
Michał Stopka@ Łukasz
Rzeczywiście właśnie ukazała się nowa prognoza z aktualnym poziomem bezrobocia. Kwoty są w całym okresie wyższe. Dokonałem zmiany wykresów na bardziej aktualne.
@ Henry
Ja nic nie muszę brać pod uwagę, bo to ZUS zrobił prognozę. I tak pewnie, jak to urzędnicy są zbyt optymistyczni w niej
@ Zdzisław
Jest kilka elementów, którymi można zarządzać, opiszę je i inne rzeczy związane z systemem emerytalnym w kolejnych wpisach
03/07/2013
paweljezeli chodzi o podniesienie wieku emerytalnego niestety ostatnio bylem swiadkiem jak kobieta zeszla na pol roku przed emerytura po zmianach nie osmielil bym sie twierdzic ze podniesienie wieku emerytalnego nie skutkuje nie dostaniem emerytury nasze spoleczenstwo jest najbardziej zestresowanym narodem zwlaszcza przez prace naprawde z tego sie biora rozne nowotwory itd.wiec nic wiecej nie dodam kazdy widzi wokol siebie jak calkiem mlodzi ludzie padaja jak muchy.mozemy pocieszac sie ze w chinach gorzej trza zapitalac niz na zielonej polskiej wysepce.
03/07/2013
pawela wogole zycze powodzenia z taka kultura pracy i szanowaniem ludzi w tym kraju http://www.polskie-dziadostwo.pl/pl/dziadostwo/p/822/
03/07/2013
MagdalenaBardzo rzeczowa analiza. Dziękujęza to opracowanie:)
03/07/2013
Michał StopkaCała przyjemność po mojej stronie :-)
04/07/2013
Adam RPanie 3.14 (PI),
Mądrze Pan gada ale to są mało przydatne informacje.
Kilka uwag:
– nie tyś. a tys.
– namieszał Pan z tymi wiekami kobiet 61-62 w tekście
– może i pracował Pan w ING OFE, i może trafiło, że Pana analizy zbiegły się z przebiegiem ekonomicznym w polskiej gospodarce (niewielka chwała)
– większość podanych przez Pana informacji, to truizmy, w tym sensie, że są to mało przydatne informacje; niech Pan pisze, co by Pan zrobił na miejscu rządu.
Moja opinia jest taka, że ile będziemy pracowali, tyle będziemy mieli (jako kraj). Definicja kryzysu nigdy nie została do końca dobrze zdefiniowana. A kryzys to zawsze utrata jakości. W przypadku kryzysu gospodarczego, utratą jakości, jest wydajność ludzkiej pracy. Młode pokolenie (> 20, < 40), to pokolenie roszczeniowe, symulujące ciężką pracę. To tak jakby kazać rowerem jechać po piasku na plaży zamiast po twardym gruncie. Problem nie jest w tym, że karze się jechać do 62 czy 67 roku życia ale że karze się jechać po piasku. Rozmontowano społeczeństwo od strony psychologicznej, papką propagandową. Tym piaskiem jest brak inżynierów, techników i ZAWODOWCÓW. Każdy chce być mądrym gadaczem. Plusem tego rozmontowania jest komunikatywność z innymi gospodarkami Europy. Minusem jest brak wewnętrznej komplementarności. To tak jakby kopacz przy łopacie, zatrzymał się w połowie dnia w swojej pracy i resztę dnia przegadał, opierając się o łopatę. Może i ten kopacz rozmawia o tym jakby to było, gdyby wymyślić koparkę. Ale temu kopaczowi zabrakło umiaru, źle dopasował czas przemyśleń i rozmów, do czasu koniecznego kontynuowania pracy bieżącej. Panu też radzę poszukać bardziej sprawczych zajęć, Panie 3.14.
Pozdrawiam serdecznie,
Adam R
04/07/2013
MichałMimo mojego niewielkiego doświadczenia, mimo kosztów jakie są w OFE ( można by było przy tej okazji nieco je obniżyć ) w porównaniu do zwykłych FI są one delikatnie mówiąc dość wysokie – a przecież nie są to fundusze typu Absolutnej stopy zwrotu, wole jednak „Dywersyfikacje” bo tak rozumiem gromadzenie środków w OFE ( akcje , obligacje, papiery dłużne ) niż wszystkie moje środki w jednym miejscu ZUS z którym nie wiadomo co będzie ! tak jak pisze autor tego artykułu bardzo ale to bardzo obawiam się że ten ZUS w przyszłości okaże się Bankiem na Cyprze :(
04/07/2013
Michał Stopka@ Adam R
Przy podjęciu decyzji inwestycyjnej na giełdzie czyli wydaniu rekomendacji „kup” lub „sprzedaj” dla danej spółki najpierw trzeba zrobić dokładną analizę spółki, otoczenia w jakim działa i co będzie w przyszłości.
Taka analiza musi opierać się na rzetelnych danych i zawierać konkretne cyfry. Bez tego nie jesteśmy w stanie wycenić spółki a decyzja inwestycyjna okaże się błędna.
Podobnie z naszą Polską:
1) Najpierw trzeba wiedzieć jak jest
2) Musi o tym wiedzieć społeczeństwo aby nie dawać się manipulować politykom
3) Na tej podstawie można zalecić konkretne, szczegółowe działania
Każdy z tych trzech punktów będzie poruszony na moim blogu więc zapraszam w przyszłości. To nie jest tak, że nic nie można zrobić. Można zrobić parę bardzo ważnych rzeczy.
I o to jest teraz walka. Czy to zostanie zrobione czy nie.
04/07/2013
Adam ROk
04/07/2013
TomekMichał, czy Ty nie mógłbyś kandydować w kolejnych wyborach – masz mój głos i mojej rodziny :-)
05/07/2013
Adam RPan Michał przystępnie opisuje finanse. Do rządzenia potrzebne są inne cechy. Czy Pan Michał je ma? Z kilku przeczytanych tutaj artykułów, nie widzę Pana Michała w polityce. Nie wystarczy bycie „dobrym człowiekiem” i specjalistą.
05/07/2013
Adam RCo do emerytur. Ja opłacam składki 2 filaru już od nastu lat i nigdy nie pokusiłem się zwiększać mojej składki wyżej niż podstawowa stawka. Dlaczego? Oprócz znajomości finansów (ja znam tyle ile przeciętny Polak), patrzę na realia, w których wylądowaliśmy po roku 1989. Te realia, to nie tylko szansa w postaci wolnej gospodarki ale i spuścizna społeczna. Jest taka prawidłowość, że nie da się w dwóch miejscach na świecie wdrożyć tych samych reform ekonomicznych, z tym samym lub zbliżonym skutkiem. Jednym z największych wpływów na powodzenie tego czy innego systemu finansowego jest społeczeństwo. W naszym społeczeństwie nie widziałem szans dla OFE. Cóż, mógłbym się teraz chełpić tym, że naście lat temu przewidziałem, że OFE twardo wyląduje, że nie da się mu szansy. Powiem więcej, jako jeden z nielicznych popieram „kradzież” pieniążków z OFE na rzecz ratowania długu narodowego. Ostatecznie co by nam dało OFE w upadłości?
@ Tomek Tak więc gdybym ja kogoś pchał do polityki, to po to, by wpływał na kształt społeczeństwa. To są podstawy przemian (nie dobrobyt -> dobrobyt) a nie finanse.
05/07/2013
Michał StopkaTomku dziękuję za taką formę docenienia mojego wysiłku :-)
W dobie nowoczesnych mediów nie potrzebuję być politykiem, żeby zmieniać nasz kraj bo informacje i wiedza rozchodzą się błyskawicznie.
Politycy robią to co im wychodzi z sondaży opinii publicznej. I to nie takich o których słyszymy w mediach ale zlecanych na własne zamówienie.
Na przykład jedna partia zrobiła takie badanie, gdzie jednym z pytań było: „co to dla Ciebie jest patriotyzm”. Potem, na podstawie odpowiedzi ankietowanych, liderzy tej partii wychodzą i mówią dokładnie to co chcą usłyszeć potencjalni wyborcy…
Dlatego jedyną drogą jest wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza społeczeństwa o gospodarce. Ale rzetelna wiedza. Bez niej politycy wychodzą i w bardzo łatwy sposób manipulują ludźmi. A oni dają się oszukiwać, popierają rozwiązania, które w swojej istocie robią krzywdę im, gospodarce i finansom państwa.
I ja daję taką wiedzę ludziom bo opowiadam o mojej pasji. Staram się to robić w rzetelny i ciekawy sposób w efekcie czego mojego bloga odwiedza kilkadziesiąt tysięcy osób miesięcznie. Mam też coraz więcej osób na Facebooku, zaraz będzie tysiąc.
Na przykład od paru miesięcy bardzo dużo mówi się o demogarfii. Dlaczego? Może ma to też związek z moim wpisem o demogarfii: ? Potęga demografii cz.1: Jak bardzo zmieni się Polska w ciągu zaledwie 20 lat?
Do tej pory przeczytało go prawie 40 tyś. osób. A osoby te mają rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów w pracy. Może są tam dziennikarze, ekonomiści, nawet politycy… A na pewno są to wyborcy, dziesiątki tysięcy wyborców a może i setki tysięcy.
Nawet powyższy wpis o ZUS w ciągu zaledwie dwóch dni przeczytało już prawie 3 tyś. osób.
A to co jest najlepsze w tym wszystkim, że jak już raz opiszę dane zagadnienie, będzie ono dostępne w moim serwisie i internecie w kolejnych miesiącach i latach. A to oznacza, że z czasem przeczytają go dziesiątki a może nawet setki tysięcy osób :-)
05/07/2013
Adam R@Michał
Gdy piszesz o demografii, że jest poważnym problemem mającym kluczowy wpływ na stan gospodarki – zgadzam się.
Gdy piszesz ocenę poczynań rządzących dotyczącą ZUS, OFE – nie podoba mi się to, bo efekt ZUS jest efektem wtórnym. Owszem informacje są cenne dla inwestorów i tak to pozostawiam. Nie mi oceniać inwestorów.
05/07/2013
MastiWitam wszystkich:)
Jest to mój pierwszy wpis na blogu Pana Michała Stopki. Od kilku miesięcy interesuje się tym co pisze P. Michał i muszę przyznać, że z tego bloga dużo się dowiedziałem. Jednym z ciekawszych faktycznie jest wpis o demografii ( ciekawy z tego względu, że dopiero skończyłem studia ) i już mniej więcej mam „pogląd” jak może moja przyszłość wyglądać. Co ciekawe, że faktycznie od demografii zależy większość w naszym Państwie.
Również uważam, że P. Michał nadawałby się świetnie do polityki, bo kontakt z mediami miałyby jeszcze większą siłę przebicia do większej masy społeczeństwa. (Mimo, że blog już ma dużą siłę:) )
Nie będę się rozpisywał, przede wszystkim dziękuje za wzbogacanie mojej wiedzy ekonomicznej i życzę powodzenia w planach związanych z rozbudową bloga :)
pozdrawiam
05/07/2013
Michał Stopka@ Panie Adamie
Proszę sobie pozwolić na ocenę systemu emerytalnego w Polsce (i OFE) po kilku kolejnych analizach poszczególnych jego składników. Bo na razie powyższy artykuł o fatalnej sytuacji ZUS to tylko wstęp do rozważań. Wbrew pozorom analiza całego systemu emerytalnego w Polsce nie jest taka prosta. Na podstawie danych i mojej analizy odpowie sobie Pan czy przypadkiem nie daje się Pan manipulować politykom, bo zależy Panu na tym aby w Polsce było dobrze. A oni to perfidnie wykorzystują.
Szczególnie zainteresować mogą Pana moje rozważania na temat długu publicznego w Polsce i czy OFE go rzeczywiście zwiększają. Sprawa wcale nie jest taka oczywista jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Ale oczywiście to Pan sam dokona oceny całego systemu i uzna co warto w takiej sytuacji zrobić. Zresztą z chęcią wysłucham Pana uwag przy kolejnych analizach systemu emerytalnego.
@ Masti
Dziękuję :-) Mam nadzieję, że wniosek z demografii nie jest taki, że Pan wyjedzie z Polski?
05/07/2013
Passenger„Tutaj warto też zwrócić uwagę, że błędny jest argument, że ludzie stracą bo umrą zanim dostaną emeryturę. Jest to prawdą tylko dla kilku procent mężczyzn którzy nie dożyją wieku 67 zamiast 65 oraz dla kilkunastu procent kobiet, które nie dożyją wieku 67 lat zamiast 60.”
Spoglądając w tabele kobiet, które nie dożyją wieku 67 zamiast 60 będzie kilkanaście procent z około 2 mln. (jeśli dobrze odczytałem dane), czyli jakieś 250-400 tys.!!!
Czyli kilkaset tysięcy kobiet więcej niż teraz będzie pracować aż do śmierci i nie doczeka emerytury :/
Problemem jest emigracja (2 mln. młodych ludzi do tej pory) i beznadziejne warunki dla tworzenia małych firm i dużych biznesów w Polsce.
05/07/2013
Adam R@Pan Michał
Ok, będę śledził.
05/07/2013
MastiMichał Stopka
Wniosków mam dużo. Najgorszy to ten, że nie wiem jak będzie moje życie i emerytura wyglądać na starość. Wydaje mi się, że dojdzie do tego ze będziemy musieli pracować do samej śmierci, bo pieniądze będą „przejedzone” przez ludzi z wyżu demograficznego (to nie jest problem, bo Ci ludzie sobie sami zapracowali na emeryturę). Problemem będzie to, że „nie będzie kto miał na nas robić”. Jeżeli nie będzie mądrej polityki imigracyjnej ludzi z zachodu do nas to nie wiem… Dobrym przykładem są Niemcy, gdzie imigracja do ich Państwa – Polaków, Turków i Rumunów jest olbrzymia. Dla mnie osobiście demografia ma olbrzymie znaczenie z tego powodu, że skończyłem studia pedagogiczne i jak nie będzie więcej dzieci to zatrudnień również.
A co do pytania czy zamierzam wyjechać z Polski, hmmm Przede wszystkim muszę poszukać pracy jak nie w swoim zawodzie to innym. Pożyjemy, zobaczymy (ale biorę taką ewentualność pod uwagę)
06/07/2013
PrzemysławMuszę pogratulować Autorowi tego bloga w bardzo umiejętny i przystępny sposób przedstawić oparte na liczbach fakty.
Jednak przy debacie na temat sytuacji demograficznej i emerytalnej Polski zastanawiam się, czy nie za bardzo przy tym jest pomijana sytuacja na rynku pracy. Bo z tego co wiem, to wpływy do Zusu uzależnione są od liczby miejsc pracy oraz od jej wartości. Nie jestem ekonomistą, ale moim zdaniem priorytetem władz powinna być poprawa rynku pracy. Według mnie teraz jest to większy problem niż demografia. Przyczyny takiego mojego zdania przedstawię w paru pytaniach, na które próbowałem sam sobie odpowiedzieć.
1. Czy gdyby nie wyjechało 2 mln Polaków za granicę, to by było więcej miejsc pracy, czy większe bezrobocie. Zanim się odpowie na to pytanie trzeba brać pod uwagę, również transfery pieniędzy z zagranicy, które generowały konsumpcje w Polsce.
2. Wysoki poziom bezrobocia świadczy o niskim popycie pracowników? Co się stanie z ceną pracy, oraz co się stanie z podażą rąk do pracy? Z tego co obserwuje to zmniejsza się podaż rąk do pracy (liczba urodzeń i emigracja). W tym przypadku zastanawiam się, dlaczego mimo zwiększającego się bezrobocia w ostatnim czasie, zwiększała się średnia pensja.
3. Jak zachęcić ludność z innych krajów do osiedlenia się w Polsce? Przede wszystkim stabilnymi miejscami pracy. Zresztą, jeżeli czytam, że potrzeba nam będzie 5 mln imigrantów, to czy w tym momencie bardziej odpowiednie będzie powiedzenie, że potrzebne będzie 5 mln miejsc pracy.
4. Skoro teraz w Polsce na rynku pracy mamy obecne dwa wyże demograficzne, to dlaczego ZUS nie może zrównoważyć budżetu?
PS. Ostatnio trafiłem na bardzo ciekawy artykuł z czasopisma WPROST pochodzący z 1998 roku.
http://www.wprost.pl/ar/6583/Bomba-demograficzna/?pg=0
Niech nie zmyli was tytuł, bo tu mowa o bombie demograficznej w innym rozumieniu niż dzisiaj.
08/07/2013
Michał Stopka@ Masti
Cieszę się w takim razie, że mój wpis aż tak jest pomocny w zakresie planowania kariery zawodowej :-)
@ Przemysław
Niestety poziom bezrobocia i miejsca pracy mają relatywnie niewielki wpływ na deficyt ZUS: jeżeli porównać obliczenia zus z prognozy 2012 i 2013 można zobaczyć, że przyjmuje on, że niższe bezrobocie o jeden punkt procentowy zmniejsza dziurę w ZUS o około 3 mld zł.
Również samemu można policzyć, że jeżeli składki ZUS dla średniej krajowej to około 1 tyś. zł w skali miesiąca a 1 punkt procentowy bezrobocia to około 150 tyś. osób (15 mln pracujących) to mamy: 1 tyś. razy 150 tyś. razy 12 miesięcy = około 2 mld zł w skali roku.
Tak więc spadek bezrobocia nawet o kilka procent zmniejsza dziurę o około 10 mld zł (wersus około 60 obecna)
ad 1) 1. Czy gdyby nie wyjechało 2 mln Polaków za granicę, to by było więcej miejsc pracy, czy większe bezrobocie. Zanim się odpowie na to pytanie trzeba brać pod uwagę, również transfery pieniędzy z zagranicy, które generowały konsumpcje w Polsce.
efekty się pewnie znoszą: byłoby więcej bezrobotnych ale i jednocześnie więcej pracujących. Część osób znalazłaby zatrudnienie a część nie.
Transfery: podobno wynoszą one okoł 15 mld zł w skali roku, czyli 1% PKB. Dla każdych 1 mln. osób pracujących w kraju za 3 tyś./ miesiąc mamy dochody: 3 razy 1 mln razy 12 miesięcy = 36 mld zł, czyli dwa razy więcej. Trzeba jednak pamiętać, że pewnie przy wyższym bezrobociu wynagrodzenia w Polsce nie urosłyby do obecnych poziomów.
Do tego dochodzą składki do ZUS kilkanaście mld zł (1 tyś. miesięcznie razy 1 mln osób razy 12 miesięcy). Widać więc, że saldo dla Polski jest raczej niekorzystne z tego tytułu, że osoby wyjechały.
2) 2. Wysoki poziom bezrobocia świadczy o niskim popycie pracowników? Co się stanie z ceną pracy, oraz co się stanie z podażą rąk do pracy? Z tego co obserwuje to zmniejsza się podaż rąk do pracy (liczba urodzeń i emigracja). W tym przypadku zastanawiam się, dlaczego mimo zwiększającego się bezrobocia w ostatnim czasie, zwiększała się średnia pensja.
Poziom bezrobocia to jedno a liczba miejsc pracy to inna kwestia: pisałem o tym dokładnie tutaj: Rynek pracy w Polsce 1995-2012: jak naprawdę jest czyli dlaczego warto analizować samemu dane
Wynagrodzenia rosły pomimo wzrostu bezrobocia, bo
a) rosło PKB (ilość dóbr i usług do podziału dla społeczeństwa, również w formie wynagrodzeń)
b) rosła wydajność pracowników: Pracę traciła część pracowników a ich obowiązki przejmowały te co zostawały w firmie (wzrost wydajności). W związku z tym, że mają więcej obowiązków dostawały podwyżki. Miały z czego, bo były wolne pensje bezrobotnych (byłych pracowników).
3) 3. Jak zachęcić ludność z innych krajów do osiedlenia się w Polsce? Przede wszystkim stabilnymi miejscami pracy. Zresztą, jeżeli czytam, że potrzeba nam będzie 5 mln imigrantów, to czy w tym momencie bardziej odpowiednie będzie powiedzenie, że potrzebne będzie 5 mln miejsc pracy.
Nie trzeba nam imigrantów. Wystarczy jeżeli:
a) wzrośnie liczba Polaków pracujących ( według BAEL w Polsce pracuje zaledwie 55% Polaków zdolnych do pracy)
b) ludzie przestaną wyjeżdżać
c) część Polaków wróci do Polski
4) 4. Skoro teraz w Polsce na rynku pracy mamy obecne dwa wyże demograficzne, to dlaczego ZUS nie może zrównoważyć budżetu?
I to jest najlepsze pytanie : ZUS nie może zrównoważyć wydatków bo świadczenia pobiera około 7,5 mln osób, a pracuje tylko dwa razy tyle: około 15 mln osób. W wieku produkcyjnym jest prawie 25 mln osób … Z tych 7,5 mln mamy: emerytów 5 mln, 2,5 renciści. Liczba rencistów przypadających na całą populację zdolnych do pracy jest chyba najwyższa w Europie: 2,5 mln/ 25 mln i 2,5/15 mln pracujących w ogóle
P.S. Świetny artykuł:-)
@ Passenger
Uzupełniłem wpis o poniższe obliczenia i jeszcze dorzuciłem spostrzeżenie na temat okresu utraty emerytury przez osoby wcześniej umierające. Z obliczeń wychodzi mi, że w skali roku w 2040 roku osób, które nie dożyją emerytury będzie około 50 tyś. (dla jednego rocznika).
Dla roku 2020 będzie to odpowiednio mniej, bo kobiety będą pobierały emeryturę już po dwóch latach od wieku 62 lata (a nie dopiero od wieku 67 jak w 2040). Jeżeli założyć śmiertelność 5 % dla 500 tyś. osób to wychodzi cyfra 25 tyś. osób dla rocznika. Mnożąc to przez dwa roczniki otrzymujemy liczbę osób w okolicach 50 tyś.
„Ile to może być osób dla danego roku? Dla roku 2040: w danym roczniku jest około 500 tyś. osób, z czego około połowy kobiet oraz mężczyzn.
Na podstawie powyższego spostrzeżenia możemy policzyć, że :
a) Mężczyzn jest to około 12,5 tyś. osób ( 250 tyś. mężczyzn razy 5%)
b) Kobiet jest to około 37,5 tyś. osób ( 250 tyś. kobiet razy 15%)
W sumie w 2040 roku nowego wieku emerytalnego nie dożyje więc około 50 tyś. osób. (w skali jednego roku).
Warto też podkreślić, że nawet jeżeli dana osoba nie dożyje emerytury i np. mężczyzna umrze w wieku 66 lat to tak naprawdę w porównaniu do poprzedniego wieku emerytalnego 65 lat traci tylko emeryturę za dwa lata. Dlaczego? Bo jeżeli umrze w wieku 66 lat to w poprzednim systemie pobierałby emeryturę tylko przez dwa lata, czyli w wieku 65 i 66 lat. Tak więc z tego punktu widzenia wcześniejsza śmierć nie ma specjalnie dużego znaczenia, bo emeryt ze względu na śmierć nie skorzysta z emerytury powyżej wieku 66 lat. Niezależnie czy wiek emerytalny był 65 lat czy będzie 67 lat.”
11/07/2013
Anna Przykładowe CVKonkretnie i rzeczowo.. chociaż bardzo się boję czy czasem w Polsce w ogóle ten system przetrwa..
11/07/2013
TomekPrawda jest taka ,ze w Polsce emertury sa za wysokie w stosunku do zarobkow reszty spoleczenstwa ( oczywiscie zaraz oberwie mi sie ze przeciez Ci ludzie pracowali cale zycie, ze na zachodzie sa wyzsze itp.). Jak ma sie poprawiac sytuacja demograficzna gdy mlodzi ludzie (po studiach czy tez nie) pracuja za wynagrodzenia zblizone do emerytur ( a przeciez musza jeszcze splacac kredyty hipoteczne, umeblowac mieszkania itp. – skad maja pochodzic srodki na wychowanie dzieci?)
Obnizajac swiadczenia emerytalne , likwidujac patologie w stylu emerytur gorniczych, mundurowek, KRUSow itp. moznabyloby zbilansowac wplywy i wyplywy z ZUS, a te duze kilkadziesiat miliardow zl rocznie przenaczyc na inwestycje w infrastukture, R&D lub chociazby ograniczyc obciazenia przedsiebiorcow. Dlaczego zamiast waloryzowac corocznie emerytury nie uzaleznic ich wysokosci o biezacych wplywow do funduszu?
13/07/2013
Michał StopkaNiestety to prawda. Bez dynamicznego wzrostu PKB to się nie zmieni, pisałem o tym tutaj: Zaskakująca prawdziwa przyczyna tsunami demograficznego w Polsce czyli dlaczego jedyne rozwiązanie to PKB!!!
16/07/2013
TomekWitam
Panie Michale, czy mógłby mi Pan wytłumaczyć jaka istnieje zależność pomiędzy stopą procentową, a wysokością długu publicznego? Pozdrawiam
17/07/2013
Michał StopkaPanie Tomku a jaką dokładnie stopę procentową ma Pan na myśli?
Jeżeli stopę procentową ustaloną przez Banki centralne państw to zależność jest raczej taka, że im wyższy dług publiczny tym niższe stopy procentowe (od dłuższego czasu Japonia, ostatnio USA, strefa euro, Wielka Brytania)
Natomiast jeżeli chodzi o rentowności obligacji, które jednak i tak w dużym stopniu powiązane są ze stopami Banku Centralnego to tutaj wszystko zależy od tego czy dane państwo jest na skraju bankructwa i zaraz może nie być w stanie spłacać obligacje czy też nie:
Jeżeli inwestorzy nie boją się, że w okresie roku czy dwóch dane państwo nie spłaci obligacji to rentowności tych obligacji są „zero plus” (USA, Niemcy, Japonia).
Natomiast jeżeli jest ryzyko, że dane państwo może mieć problemy z rolowaniem zadłużenia wtedy są znacznie wyższe. Po prostu inwestorzy wyceniają w rentownościach ryzyko „układu” i odpisania wartości części obligacji. Tak na przykład było z Grecją. Generalnie takie państwa to są państwa z rejonu Morza Śródziemnego: Hiszpania, Portugalia, Włochy
W przypadku rentowności obligacji warto też odróżnić rentowność nominalną obligacji od realnej:
Realna rentowność obligacji to stopa zwrotu powyzej inflacji
Nominalna to inflacja+realna stopa zwrotu powyżej inflacji
Warto patrzeć na realną stopę zwrotu z obligacji, bo banki centralne i rządy oszukują obywateli i inwestorów przez drukowanie pieniędzy co wywołuje zazwyczaj inflację: Na papierze odsetki są wyższe, ale przez inflację za te pieniądze można kupić znacznie mniej produktów i usług
17/07/2013
Adam RNominalna, to chyba inflacja+realna stopa zwrotu, nie „inflacja+realna stopa zwrotu powyżej inflacji”.
23/07/2013
exnergyZaimportować ludzi ze wschodu, niech budują kapitalizm w Polsce ;P
23/07/2013
Michał StopkaNiestety obawiam się, że przy naszych zarobkach w Polsce albo mało kto będzie chciał do nas przyjechać na stałe albo Polska będzie tylko przystankiem w drodze do pracy w Europie Zachodnie, gdzie się lepiej zarabia…
23/07/2013
Adam RPanie Michale, dlaczego mimo kryzysu brakuje u nas rąk do pracy w IT?
Przewiduję, że podobnie jak w IT, niedługo zobaczymy taki efekt w branży ekonomicznej, czy finansowej. Polska staje się outsourcingowym zapleczem gigantów. Giganci mają siedziby w krajach wysoko rozwiniętych ale „fabryki IT” lepiej trzymać na „peryferiach”. To właśnie kraje takie jak Polska będą przystanią dla taniej siły roboczej. Tu będą tworzone miejsca pracy. A tania siła robocza znajdzie w IT, ekonomice i finansach, zarobki relatywne do odległości od „domu” i cen na przeżycie.
23/07/2013
Adam R*relatywne -> adekwatne
25/07/2013
Adam RCzytam w serwisie finansowym, że aktywa w IKE+IKZE+PPE, to 12 mld zł, a OFE to 270 mld zł. O ile rozumiem, że IKE+IKZE+PPE mają niewiele, bo nieliczni potrafią odłożyć 100 zł – 500 zł (wolą żyć z dnia na dzień mając niewiele zarobku lub nie mają z czego odłożyć), o tyle nie rozumiem jak można krytykować ZUS+OFE.
Ale i przyszedł mi pomysł, oczywiście nie podpowiem pomysłu rządzącym. A pomysł jest taki… Zamiast podnosić pensje minimalne, czy dawać ulgi podatkowe na zakładanie indywidualnych kont emerytalnych, z których to ulg skorzystają właśnie głównie nie najbiedniejsi, to lepiej połączyć te dwa mechanizmy – dokładać pewną kwotę do emerytury tym, którzy zarabiają najniższą krajową lub w pobliżu tej kwoty (schodkowo). Jest jeszcze jeden edukacyjny aspekt dla części społeczeństwa – ci, którzy są bezrobotni, nie dostaną tej kwoty. Tylko to trzeba było by zrobić tak, żeby te pieniądze lądowały na indywidualnych kontach emerytalnych. Ja nie mam wiedzy, czy są możliwe takie mechanizmy w państwie, żeby państwo mogło łożyć na IKE a jednocześnie nie mieć kontroli nad IKE takiej jaką ma nad OFE.
28/07/2013
Michał Stopka@ Adam R
1) To prawda z tymi zawodami, natomiast wydaje mi się, że takich specjalistycznych zawodów jest relatywnie niewiele i skończy się to jak różnica pomiędzy wynagrodzeniami w Polsce i starej Unii się zawężą. Utracimy prostą przewagę konkurencyjną: różnica w wysokości wynagrodzeń.
2) Intencje są słuszne lecz nie ma czegoś takiego jak „pieniądze publiczne”. Są tylko nasze pieniądze, obywateli. Żeby komuś coś dopłacić najpierw musi Pan zapłacić większe podatki.
Głównym podatkiem jest podatek VAT oraz akcyza na paliwo (połowa ceny litra paliwa), alkohol i papierosy. Płaci go każdy.
Najwięcej procentowo do dochodów płacą go dzięki temu właśnie… najbiedniejsi. W ich koszyku konsumpcyjnym dominują koszty związane z paliwem i używkami.
Tak więc najpierw płacimy podatki a potem politycy „dobrotliwie” oddają nam lub „biednym” część tych podatków. Część po drodze „ginie”: znaczna część tych podatków idzie na koszty poboru podatków i struktury administracyjne państwa.
Jeżeli szukamy rozwiązania powinniśmy iść w stronę zwiększenia wartości wytworzonego PKB w Polsce o czym pisałem tutaj pod koniec wpisu: Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP oraz błędnych założeń do budżetu ministra Rostowskiego?
31/08/2013
Michał StopkaDla osób, które subskrybowały ten wpis oraz komentarze pod nim tutaj jest jego kontynuacja: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS
14/09/2013
AdamDzięki Panu zdecydowałem się na wyjazd z kraju. Kolejna 23 letnia osoba opuszczająca tonący okręt.
18/10/2013
magianajak przeciętny Polak ma pozostać w kraju, w którym szacowana emerytura wyniesie 90zł? tak mi ostatnio policzył ZUS (dwa lata temu było 150zł), mimo, że składki mam płacone regularnie. proste wyliczenie: składki co miesiąc wynoszą ponad 1000zł, średnio pracuje się kilkadziesiąt lat, a emeryturę pobierać się będzie przez lat kilka lub góra 10 średnio. jak widzę coś takiego to mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie…
gdybym sama te pieniądze inwestowała, to na emeryturze żyłabym jak królowa.
z innej beczki: kwota średniego wynagrodzenia jak dla mnie jest fikcją kompletną.
ps. bardzo ciekawe artykuły!
26/02/2014
MarioDANE:
1. ZUS w sensie instytucji tj. pracownicy, papier, prąd, nieruchomości to wydatek rocznie 3mld.zł.
2. ZUS wypłaca 200mld.zł. świadczeń.
3. ZUS pobiera 120mld.zł. składek.
WYLICZENIA
Jeżeli koszty podzielimy po równo na koszty pobierania środków i koszty wypłacania środków to zobaczymy, że:
1. świadczenia: 1,5mld/200mld = 0,75%. Czyli instytucja ZUS-u kosztuje świadczeniobiorcę 0,75% jego przychodu. Czyli emeryt otrzymujący 1.000zł. emerytury jest obciążony na poziomie 7,5zł. miesięcznie. Gdyby ZUS pracował za darmo to przy tych nakładach emerytury byłyby wyższe 0,75%.
2.składki: 1,5/120= 1,25%. Czyli instytucja ZUS-u kosztuje płatnik składek w wysokości 1.000zł. miesięcznie jest jakoby obciążony kosztem 12,5zł miesięcznie. Czyli gdyby ZUS pracował za darmo to przeciętny mały przedsiębiorca płaciłby o ok. 10zł. mniejszy ZUS miesięcznie.
To pokazuje, że ZUS jako instytucja jest BARDZO TANI jak na wielkość obsługiwanych transferów. ZUS jako instytucja w niewielkim stopniu determinuje wysokość wypłacanych świadczeń i wysokość, dotkliwość składek.
Gdzie są pieniądze. Oczywiście u emerytów i rencistów. Tylko, że w różnych kwotach. Ci co mają 3.000zł. miesięcznie i więcej to odpoczywają w ogrodzie przy piwku i tematu nie poruszają. Natomiast pozostali dość głośno mówią o tym. Szczególnie osoby z poziomem poniżej 1.000zł. miesięcznie.
Wkrótce na tym forum napiszę jak rozwiązać problem.
28/02/2014
CashyerAle ZUS nie jest towarzystwem ubezpieczeniowym i dlatego nigdy nie kumulował niczyjej składki. To tylko nazwa instytucji państwa, która ściąga podatek emerytalny.
Nikt z nas nie zwierał nigdy umowy ubezpieczeniowej(polisy)z ZUS. Wystarczy przeczytać prawo ubezpieczeniowe i zasady ogólne k.c. żeby to zrozumieć. ZUS nie działa w oparciu o prawo ubezpieczeniowe. Nikt nie zawierał umowy z ZUS, która ponadto MUSI być aktem woli dobrowolnym (k.c.). Nie mamy do czynienia z Zakładem Ubezpieczeniowym.
Jeśli się to zrozumie nie ma problemu ZUSu a jedynie problem emerytur – tj. problem pozyskania kapitału na emerytury.
Zamiast trwać w iluzji i ją rozważać, może praktyczniej byłoby zlikwidować całą infrastrukturę ZUS i jedynie dokonywać przelewów międzybankowych przez centralne biuro ZUS w Warszawie. To by zmniejszyło koszty ZUS.
A propos – mam dla Pana Michała propozycję analizy zagadnienia: wielka liczba zatrudnionych w aparacie państwa to sposób za likwidację bezrobocia. Wyobraźmy sobie, że liczba tych zatrudnionych zostaje zmniejszona do 20% i od razu powstaje problem – co zrobić z taką liczbą bezrobotnych? Bezrobocie jest przyczyną tak wielkiej administracji państwa. W sumie to nienajgorsze wyjście, gdyż urzędnikowi można zapłacić mało ale on wykona jakąś pożyteczną pracę, lepiej niż ponosić koszty bezrobocia.
02/07/2014
MarcinJak zawsze profesjonalne podejście do tematu czekam na część drugą tego tematu.
03/07/2014
DorubkaMichał Stopka
Bardzo dziękuje za rzeczowy artykuł. Problem świadczeń emerytalnych to jedno z najwiekszych zagrożeń dla naszego społeczeństwa . A rządzący zajmują się tematami pobocznymi – odwracając naszą uwagę od rzeczy naprawdę ważnych. Na tym między innymi polega manipulacja. Dlatego będę śledziła Pańskiego bloga i posyłała dalej …
Adam R
Cytuję :
„Kilka uwag:
– nie tyś. a tys.
– Problem nie jest w tym, że karze się jechać do 62 czy 67 roku życia ale że karze się jechać po piasku.”
Ubawił mnie Pan dziś! Skojarzył mi się troszkę słynny wierszyk Brzechwy o pewnej kwoce ;)
„Karze” w tym znaczeniu pisze się „każe” . I można czasem dostać po głowie odpryskiem z niepotrzebnie wytaczanego działa ;)
03/07/2014
Michał StopkaCała przyjemność po mojej stronie :-)
03/07/2014
Adam R@Dorubka
To nie największa moja wpadka literówkowa. Przynajmniej jest zabawnie. :) Ale chodzi mi też o skalę. osobiście źle mi się czyta widząc tyle literówek.
03/07/2014
DorubkaAdam R
Osobiście proponuję zacząć walkę z literówkami od siebie, dając dobry przykład ;) Taka staroświecka metoda naprawiana świata wydaje się być najskuteczniejsza.
Pozdrawiam.
01/11/2014
Bogusław„Teoretycznie więc podniesienie wieku emerytalnego jest korzystne, szczególnie dla kobiet bo krócej pracują a przez to płacą mniej składek w porównaniu do mężczyzn.”
Mógłby mi Pan przybliżyć rę teorię na przykładzie 58 letniej bezrobotnej kobiety, ktora nie może znaleźć pracy i zamiast dorabiac na czarno by nie zginąć z głodu 2 lata będzie musiała dorabiac na czarno by nie umrzec o półtora roku dłużej ?
Albo na przykładie mężczyzny który na dzis 61 lat nie może znależć pracy i umrze w wieku 70 ?
03/11/2014
Michał StopkaPanie Bolesławie
1) Jeżeli kobieta ma 58 lat teraz, to po podniesieniu wieku emerytalnego będzie musiał prawcować dłużej tylko pół roku a nie dwa (co roku podnoszony jest wiek emrytalny o trzy miesiące)
2) Równie dobrze można zmodyfikować Pana pytanie na takie: „co ma zrobić głodująca kobieta w wieku 30 lub 40 lat?”. Czy w takim razie w Polsce powinien być wprowadzony wiek emerytalny w wieku 30 lub 40 lat?
3) To, że trzeba było podnieść wiek emerytalny może Pan podziękować:
a) kolejnym populistycznym rządom w Polsce, które w poprzednich latach rozdawały pieniądze na prawo i lewo
b) uprzywilejowanym grupom społecznym, które kosztem właśnie takich osób jak Pan opisał powyżej, dobrze się mają a kosztuja Nas obywateli bardzo dużo (górnicy prawie 10 mld emerytury z ZUS rocznie, mundurowi kolejne prawie 10 mld zł, Krus dodatkowe kilknaście mld zł rocznie, itd)
Szczegółowo na ten temat może Pan przeczytać między innymi tutaj: Opłakane prawdziwe skutki wyboru: „ZUS czy OFE” dla polskich finansów publicznych? gdzie opisuję szczegółowo jak dopłacamy do niektórych grup społecznych
W konsekwencji mamy taki stan finansów publicznych i ZUS jaki mamy. W efekcie trzeba było podnieść teraz wiek emerytalny aby cały system finansów publicznych się nie zawalił i nie ucierpiały na tym nie jedna osoba ale miliony.
17/11/2014
KarolA propo ZUS’u – ja liczę że ktoś kiedyś (a najlepiej w niedalekiej przyszłości) zrobi z tą instytucją porządek i składkami jakie przychodzi nam oddawać co miesiąc na konta zusowskie. Ja potrafię jeszcze zrozumieć składki emerytalne, zdrowotne, ale na co idzie gigantyczna obecnie składka społeczna? Dla osób prowadzących działalność gospodarczą (do których się również zaliczam) to miesięcznie koszmarnie duże koszty, które co miesiąc wzrastają. Cieszymy się bo paliwo tanieje, niektóre towary również, ale na tańszy zus nie mamy co liczyć bo ten z roku na rok jest co raz wyższy.
12/01/2015
Diwad1234Czy Grecja wystąpi ze strefy euro?
http://myalterfinance.blogspot.com/2015/01/grecja-wystapi-ze-strefy-euro.html
17/01/2015
clsleasing.plNie wierzę w żadne ZUSy i OFE- nie wierzę, że płacąc składki bezpiecznie, bez obaw będziemy żyli na emeryturze. Dlatego najważniejsze imho jest inwestowanie w swoją emeryturę. Trzeci filar się kłania.
27/02/2015
JuliaZUS jest bankrutem, ja z tą myślą pogodziłam się kilka lat temu i od tamtej pory sama odkładam i inwestuję pieniądze na swoją przyszłą emeryturę.
01/03/2015
DawidŚwietny artykuł z którym całkowicie się zgadzam. ZUS jest nieudolny i długo już ten system nie pociągnie.
23/03/2015
pismakArtykuł merytorycznie bardzo ciekawy ale życiowo to momentami masakra. Twierdzisz, że jeśli ktoś miałby 66 umierając to traci tylko rok bo umarłby co najwyżej rok po przejściu na emeryturę. 1. Nie doceniasz psychicznej roli przejścia na emeryturę, która może komuś wydłużyć życie.
2. Perspektywa pracy „do śmierci” jest dodatkowo dołująca
3. Jeśli dla ciebie 2 lata to w zasadzie mała różnica to byłbym zobowiązany za przelanie dowolnej kwoty na moje konto. Zobaczymy jak bardzo cenisz swoje pieniądze a więc de facto swój czas.
Spójrzmy więc obiektywnie na na czas…
23/03/2015
Michał Stopka@ pismak
No niestety czasem żona mi mówi, że nie jestem empatyczny tylko bardzo analityczny :-)
To prawda. Ale artykuł jest sprzed dwóch lat więc od tego czasu staram sie trochę zmieniać zachowanie pod tym względem.
Z tym, że proszę pamiętać, że nie ma nic za darmo. Owszem, jeżeli ktoś pracuje trochę dłużej to jest jak Pan pisze. Ale proszę pamiętać jednocześnie, że dzięi temu cały system finansów publicznych i ZUS się spina. Gdyby nie podwyższenie wieku emerytalnego być może już mielibyśmy drugą Ukrainę w Polsce…
23/03/2015
Michał StopkaI cierpiałyby miliony ludzi…
24/03/2015
SławekNie traktujcie tego wpisu jako żart, lub prowokację. Mam kolegę który pracuje w „mundurówce”. Po 15 latach pracy (służby) dostał 2500zł emerytury!!! W sumie pracował 20 lat, gdyż wliczono mu 5 lat studiów. Ja nie dostanę takiej emerytury po 40 latach pracy. Obecnie mam 30 lat pracy (do emerytury muszę jeszcze pracować 12 lat) ZUS przysłał mi informację ,że otrzymam 1350zł emerytury. Pewnie jest to kwota brutto.Tego nie wiem. Jestem jeszcze tym szczęśliwcem który ma przepracowane lata. Moja córka ma 27 lat i przepracowała raptem 1 rok. Nie może od kilku lat znaleźć pracy. Ile ona dostanie emerytury?
24/03/2015
FilipBismarck tworząc system emerytalny nie myślał o emerytach tylko potrzebował kasy na wydatki. Pod pretekstem emerytur stworzył nowy podatek. W tamtym okresie średnia wieku wynosiła około 40 paru lat. Emerytura miała obowiązywać po 65. Przyjmując dużą śmiertelność niemowląt to i tak mało kto miał szanse dorzyć emerytury.
24/03/2015
FilipPradziadka za carską/sowiecką/polską (nie wiem dokładnie kto mu wypłacał:) emeryturę było stać na parę bochenków chleba. Dzieci go utrzymywały do 91 urodzin.
14/04/2015
MarcinNapisał Pan: „ZUS zbiera ze składek około 120 mld zł a wydaje na świadczenia około 180 mld zł (głównie emerytury: około 120 mld zł). Dziura w ZUS wynosi więc około 60 mld zł.
(…)
Innymi słowy dopłaty do ZUS stanowią aż 1/4 wartości zebranych podatków…”
chyba powinno być „dopłaty do ZUS stanowią aż 1/2 wartości zebranych podatków…”
18/05/2015
RobertFantastyczny wpis. Temat ugryziony merytorycznie, a takie mi się podobają. Pozdrawiam.
30/05/2015
BuczkowskiTragedia z tym ZUSsem. To jest kompletne złodziejstwo, jakby człowiek sam nie potrafił o siebie zadbać. Oni traktują nas jak dzieci, którym trzeba chować lizaka na później (i w między czasie zjeść 75% tego lizaka). Chciałbym zobaczyć Polskę, w której człowiek traktowany jest poważnie jak osoba odpowiedzialna.
28/06/2015
KrzysiekRepartycyjny system emerytalny jaki wymyślił Bismarck był doskonale zakamuflowanym sposobem na zdobycie środków finansowych na utrzymanie bankrutującego państwa niemieckiego. Dla przypomnienia: Bismarck stworzył system emerytalny powszechny (wszyscy pracujący mieli płacić składki emerytalne) ale na początku mogli z niego korzystać czyli przejść na emeryturę jedynie … urzędnicy po osiągnięciu wieku …aż 70 lat !!! Przypomnę ponadto, że ówczesna średnia dożycia w Niemczech wynosiła coś około … 50 lat. System był zatem doskonale wypłacalny, gdyż wszyscy bulili, a dostawali naprawdę nieliczni. Tak właśnie wygląda „grzech pierworodny” systemów emerytalnych.
W założeniu był to dodatkowy podatek, ale tak skonstruowany psychologicznie, aby ludzie chcieli go płacić a nie buntować się. Podobnie było w innych krajach, jak np USA, gdzie pierwsza emerytka wniosła wkład do systemu w wysokości bodajże JEDNEGO dolara (czy nawet mniej), ale dzięki długiej starości wyciągnęła od państwa ponad 25 000 dolców ! Sprytna babcia, czyż nie ?!
Początki systemów emerytalnych były zatem wspaniałe – stosunkowo niskie składki, perspektywa emerytury do śmierci i hulaj dusza , piekła nie ma. Pod wpływem nacisku pracowników i związków zawodowych stopniowo obniżano wiek emerytalny tak, by w większości państw dojść w latach 70-tych ubiegłego stulecia do około średnio 55-60 lat. System był w swoim rozkwicie, bo gospodarki nie znały praktycznie pojęcia bezrobocia, więc kasa lała się strumieniami. Emeryci dostawali godziwe emerytury (na Zachodzie). Ponieważ warunkiem utrzymania na starość przestało być własne potomstwo lecz stało się państwo wypłacające emeryturę, to oczywiście ludzie doszli do wniosku, że dzieci są im …niepotrzebne ! Tak oto powstały problemy demograficzne. Zamiast zatem zlikwidować systemy emerytalne państwa zaczęły „pudrować syfa” a to podnosząc wysokość składek emerytalnych, a to podnosząc wiek emerytalny, a to pozbawiając wręcz niektóre grupy możliwości dostania emerytury nie zwalniając ich oczywiście z opłaty składek ! Dzisiaj, po zaledwie 120 latach od powstania systemów emerytalnych wszystkie znajdują się w stanie bankructwa. Gdyby nie dopłaty z budżetów (podatków) to już dawno żaden emeryt nie dostałby nawet na suchy chleb. Trzeba więc podnosić podatki zabijając tym samym wzrost gospodarczy – czyli błędne koło.
Jaka jest zatem perspektywa systemów emerytalnych ? Moim zdaniem wrócą one do stanu wyjścia, czyli wiek emerytalny 70 lat oraz emerytura tylko dla urzędników. Tak więc przez te sto kilkadziesiąt lat jedno pokolenie (na starcie) dostało emeryturę za darmo (nie wpłacili nic lub prawie nic, a dostali mnóstwo kasy), jedno pokolenie (po II WŚ dostało nieco więcej niż wpłaciło i jest to również aktualne pokolenie emerytów w Polsce, które de facto bierze z systemu nadal więcej niż wpłaciło), kolejne pokolenie emerytów objętych „reformami emerytalnymi” nie dostanie już swoich składek w całości a jedynie częściowo, gdyż zostały one już skonsumowane przez ich poprzedników jak również przez sam system. Nawet kasę odłożoną w OFE państwo w 50% ukradło, a i resztę też wkrótce ukradnie ! Najtragiczniejszy będzie jednak los ludzi obecnie wchodzących w wiek produkcyjny – będą płacić najwyższe składki emerytalne w historii (oraz podatki na dopłaty do systemu) natomiast swoją własną emeryturę zobaczą tak, jak przysłowiowa „świnia gwiazdy”.
Tak już bowiem jest, że państwowe i przymusowe systemy emerytalne są niczym innym jak FINANSOWYMI PIRAMIDAMI ze wszelkimi atrybutami i skutkami ich działania. Kto wchodzi jako pierwszy do piramidy finansowej ten co do zasady wygrywa, ten co wchodzi pod koniec – wszystko traci. Historia ekonomiczna świata nie zna ani jednego przypadku przetrwania piramidy finansowej ! Wszystkie co do jednej BANKRUTUJĄ, gdyż taki jest genotyp ekonomiczny piramidy finansowej !
Moim zdaniem nazywanie systemów emerytalnych systemami solidarności międzypokoleniowej jest totalnym nieporozumieniem. To są systemy samozagłady społeczeństw i narodów ! Tak więc wnuki będą przeklinać swoich dziadków !
No, ale twórcy NWO wiedzą już jak rozwiązać problem emerytów ….. poprzez likwidację systemów emerytalnych.
W ten sposób populacja emerytów na świecie zostanie zlikwidowana w błyskawicznym tempie góra kilku lat i ostaną się jedynie ci najzamożniejsi oraz ci, którzy mimo wszystko wychowali swoje dzieci.
07/01/2016
kaizenwfinansachDwie sprawy :
1) jak by była możliwość wypisania się z ZUS nawet ze stratą połowy uzbieranych składek, to na ten czas stanę pierwszy w kolejce do wypisania się.
2) Jestem za tym, żeby każdy pracował do tego czasu jaki uzna za stosowany, czy to będzie 50 lat czy 80
11/03/2016
bergenCzytając ten wpis nie wiedziałem, że był napisany 3 lata temu:)
Ale jest jak najbardziej aktualny. Należy dodać, że katastrofa z ZUS i tak nas czeka tylko pewne rzeczy można przesunąć w czasie. Do następnego kryzysu?
11/03/2016
Michał Stopka@ bergen
Staram sie aby wiele moich analiz było spostrzeżeniami ponadczasowymi :) Które są i będą aktualne.
26/04/2016
PatrykJak śpiewa LUC co z tą polską?