Giełda najwyżej od lipca 2011. I co dalej?
Tak jak pisałem parę dni temu, giełda najwyżej od lipca 2011 !
Giełda najwyżej od lipca 2011: WIG w perspektywie 3 lat
Co dalej? Wydaje się, że jak na razie realizuje się scenariusz, który nakreśliłem parę dni temu: Dokąd dobrnie WIG 20? Za i przeciw czerwiec 2013. Zobaczymy co będzie dalej.
Za parę dni powinny też pojawić się dane o napływach i odpływach środków z TFI. Ciekaw jestem zachowania „ulicy” w maju. Ciekaw też jestem ile osób, które wypłaciły środki z funduszy akcyjnych po Grecji w połowie 2011 roku mają z powrotem akcje. Podejrzewam, że niewiele.
Warto też zauważyć, że wypłaty z TFI musiały być średnio zrealizowane około dwadzieścia procent niżej niż obecnie znajdują się indeksy giełdowe. Zanim ktoś się zastanowił, złożył dyspozycję w TFI a ten zrealizował zlecenie, mieliśmy pewnie już zrealizowaną co najmniej połowę ruchu spadkowego po bankructwie Grecji.
Swoją drogą to były czasy. Super płynność na wielu bardzo fajnych spółkach, szczególnie mniejszych. Praktycznie wszystkie TFI miały odpływy, tylko OFE miały kasę do kupowania akcji. I to po jakich cenach:-) Można było negocjować krosy na minus wysokie kilka procent od zamknięcia z dnia wcześniejszego. Pracując w OFE ING ogłosiłem się wtedy na paru mniejszych, fajnych spółkach:-)










5 komentarzy “Giełda najwyżej od lipca 2011 :-) I co dalej?”
11/06/2013
paweltfi -czyli mozna powiedziec ulica jest najslabszym ogniwem tego lancucha chyba odbiera w poblizu przesilenia akcje od kolegow z ofe a moze to taka wspolpraca ktos musi dostac piotrusia ,zagranica jest oczywiscie na poczatku tego lancucha ciekawe jak wyglada ta sytuacja teraz ale chyba nie ma jakis super naplywow do akcyjnych ,zastanawia mnie ze ludzie nie lubia spadkow a to przeciez wtedy rodza sie okazje na dobrych firmach strach jak zwykle paralizuje a wzrosty dodaja pewnosci i chyba tak to dziala?
11/06/2013
Michał StopkaNie generalizowałbym jeżeli chodzi o przewidywanie ruchów na giełdzie. Czy to zagranica czy inwestorzy krajowi finansowi czy indywidualni, każdy ma dostęp do tych samych danych i może je analizować według uznania. W każdej z grup są osoby, które są dobre w inwestowaniu i „trochę słabsze”.
Pracując zawodowo widziałem kilka razy, jak „zagranica” wychodziła z danej spółki, ogłaszał się finansowy z Polski a potem kurs rósł kilka razy. Liczy się tylko wiedza i doświadczenie.
Prawdą niestety jest jednak, że ulica czy też klienci TFI zazwyczaj ostatni „gaszą światło” ale to znowu wynika raczej z braku wiedzy co robią Ci „inwestorzy” niż z faktu, że musza być gorsi niż inni uczestnicy rynku.
11/06/2013
pawelfakt wiedza i doswiadzczenie sa nie do zastapienia nawet jak ktos ma miliony to moze je szybko utopic bez tego a ten co ma to pierwsze moze z mniejszej kwoty zrobic te miliony ale chyba jeszcze w tfi akcyjnych jet duzo miejsca na przyjecie nowych pieniedzy ,bo obilo mi sie o uszy ze w 2007 byly redukcje na misiach ciekawe czy taka sytuacja jest do powtorzenia?
11/06/2013
Michał StopkaJeżeli zobaczyć na udział akcji w TFI w 2007 roku to w całych aktywach wynosiły one aż około 50%. Po pięciu latach jest to już tylko jakieś 20 %. Ulica nie lubi akcji, bo umoczyła. Podobnie było w 2002/2003 roku.
Tylko wtedy, o ile dobrze pamiętam, był tylko tak naprawdę Pioneer TFI. W akcjach klienci mieli około 5 %! Reszta była zainwestowana „bezpiecznie”. Klienci TFI zmienili nastawienie z bezpiecznego na bardziej „agresywne” w 2006/2007 roku.
Co do „misiów” to znam przypadek, gdzie w 2007 roku w parę dni po otwarciu „misia” wpłaty wyniosły 200 mln zł i trzeba było wstrzymać przyjmowanie wpłat, bo w statucie cap na aktywa był właśnie 200 mln zł:-)
11/06/2013
pawelciekawe czy jeszcze ujrzymy taka sytuacje jak w 2007 wydaje mi sie ze nie.czyli wynika ze mają 20%? po ostanich cieciach lokat powinno sie to troche zmienic a jak sie spodziewasz dalszych obnizek to ten proces powinien trwać przeplywu kasy do akcyjnych.