Co to jest „cykl dziesięcioletni”?
Dla przypomnienia cykl dziesięcioletni historycznie składał się z dwóch faz, każda z nich trwała około pięciu lat. Pierwsza faza to stopniowy wzrost bezrobocia po którym następuje druga faza czyli spadek bezrobocia. A po spadku bezrobocia mamy znowu pięcioletni wzrost bezrobocia itd. aż do roku 2013. Widać to bardzo ładnie na dwóch wykresach z zaznaczonymi liniami w cytowanym wpisie. Co najlepsze, pięcioletni trend na bezrobociu nie zależy od PKB w tym samym okresie!
Jak wytłumaczyć to ciekawe zachowanie się wskaźnika bezrobocia?
Zanim wytłumaczę powyższy proces i napiszę, dlaczego w kolejnych latach również będzie miał miejsce, trzeba uświadomić sobie co to tak naprawdę jest PKB, bo jak to zrobimy świat się trochę zmieni… Poniżej tłumaczę na prostych przykładach jak złudnym i bardzo zmiennym wskaźnikiem jest PKB. PKB o którym tyle się słyszy w mediach. Myślę, że 99 % ludzi w Polsce nie uświadamia sobie tego, o czym piszę poniżej…
PKB jest to ilość dóbr i usług wytworzonych/skonsumowanych w gospodarce w danym okresie.
Podstawowym wskaźnikiem związanym z PKB jest PKB per capita, czyli ile średnio przypada PKB na obywatela danego kraju. Dla Polski w 2011 r. było to około 20 tyś. USD, co plasowało nas na 44 pozycji na świecie (jest to PKB podane w sile nabywczej, czyli uwzględniające różnice w cenach produktów i usług pomiędzy państwami). Mozna zobaczyć to tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/PKB_per_capita .
Jak widać w załączonym linku można zadać pytanie dlaczego w Polsce PKB na osobę jest połową tego co w bardziej rozwiniętych krajach? Pojawia się więc pytanie:
Od czego zależy PKB?
- Technologia (stosujemy łopaty czy małe koparki a dzięki temu wytwarzamy nawet większe PKB?)
- Kapitał (finansowanie) (oszczędzamy czy zadłużamy się w krótkim terminie)
- Liczba pracujących (jaki jest fundusz płac, czyli zsumowane wartościowo zarobki wszystkich pracujących)
Cykl dziesięcioletni: technologia
Wyobraźmy sobie następującą sytuację:
a) Zatrudniamy sto osób z łopatami do kopania rowów. Dzięki temu PKB w danym państwie wynosi 100 (np. 100 km wykopanych rowów rocznie). Robimy tak, bo koszty pracy są bardzo niskie i przy takiej technologii i zatrudnieniu maksymalizujemy liczbę wykopanych rowów, czyli nasze PKB.
b) Jeżeli jednak po paru latach wzrosną wynagrodzenia możemy zauważyć, że bardziej opłaca się kupić parę małych koparek bo inwestycja się nam zwróci w parę lat. Mało tego, używając lepszej „technologii-małe koparki” możemy wykopać np. 200 km rowów rocznie, czyli wytworzyć dwa razy więcej dóbr i usług, czyli podwoić PKB!
Co stanie się z zatrudnieniem? Oczywiście po pierwsze potrzebujemy znacznie mniej osób niż te 100 osób na początku. Część z nich powinna jednak znaleźć z czasem zatrudnienie jako inżynierowie, pracownicy fabryki, banku, logistyki, salonu itd., czyli wszystkiego tego, co jest związane z tym, aby stosować lepszą technologię-„małe koparki”.
Jak już pewnie ktoś może się domyśleć, w Polsce cały czas nasze PKB jest w dużej mierze wytwarzane przy użyciu „łopat”. Stąd mamy tak niskie PKB na osobę.
To co jest kluczowym czynnikiem odpowiedzialnym za wzrost PKB w Polsce to…. zwykła i ciągła reorganizacja pracy i procesów w firmach, edukacja, wprowadzanie lepszych technologii, które od dawna są stosowane w bardziej rozwiniętych krajach. Powodowało to i będzie powodowało, że Polskie PKB nadal będzie rosło… niezależnie od np. kryzysu w innych państwach.
Nie chodzi nawet o to, żeby mieć kasę na nowe technologie i maszyny (to też) ale przede wszystkim aby byli ludzie, którzy mają doświadczenie co i jak wprowadzać, aby zwiększało to wydajność w praktyce. A to przychodzi po prostu z czasem jak każdy pracownik/prezes zdobywa wiedzę i doświadczenie.
Cykl dziesięcioletni: kapitał (finansowanie)
Po pierwsze to co oczywiste im więcej kapitału zainwestowanego w gospodarce tym lepiej, bo możemy pozwolić sobie np. na lepszą technologię. Kapitał można też jednak rozumieć jako posiadanie płynności, czyli zdolność do zakupu towarów i usług lub jego brak.
Wyobraźmy sobie następującą sytuację:
Mamy dwie osoby, które zarabiają po 100. W roku pierwszym każda z nich konsumuje dokładnie tyle co zarabia, czyli 100. Dzięki temu PKB wynosi również 100 (PKB jest to ilość dóbr i usług wytworzonych/skonsumowanych).
Proszę zobaczyć do poniższej tabelki co dzieje się z PKB każdej z tych osób w roku drugim i trzecim …. jeżeli:
a) osoba oszczędza (nie wydaje, nie konsumuje, czyli niższe PKB w roku drugim a potem skonsumuje oszczędności w roku trzecim)
b) osoba zadłuża się (również np. przez sprzedaż ratalną, czyli konsumuje, w statystyce GUS dzięki temu w roku drugim mamy lepsze PKB ale w roku trzecim trzeba oddać dług, czyli zmniejszyć na rok konsumpcję o wartości długu)
Jak widać powyższe tabelki dają do myślenia…
Cykl dziesięcioletni: liczba pracujących
Jak zaczyna rosnąć bezrobocie mniej osób pracuje, mniej osób ma środki do wydania, czyli tylko z tego czynnika PKB nam spada. Dodatkowo wynagrodzenia nie rosną, co powoduje, że wszystkim pracownikom razem nie przybywa pieniędzy.
Jak zaczyna spadać bezrobocie więcej osób pracuje, więcej osób ma środki do wydania i mamy lepsze PKB. Dodatkowo wynagrodzenia rosną i wszyscy ludzie mają jeszcze więcej pieniędzy.
Cykl dziesięcioletni: podsumowanie
Po tym wpisie w kolejnym artykule mogę już wyjaśnić dlaczego historycznie występował cykl dziesięcioletni na bezrobociu oraz PKB w Polsce i dlaczego w kolejnych latach PKB w Polsce będzie całkiem przyzwoite a dzięki temu bezrobocie mocno spadnie.
Kontynuacja tego artykułu znajduje się tutaj: “Michał Stopka cykl dziesięcioletni”: przyczyny fundamentalne tłustych i chudych lat w polskiej gospodarce i bezrobociu










27 komentarzy “Michał Stopka “Cykl dziesięcioletni”: Co to jest tak naprawdę PKB?”
09/01/2013
IgorOdnośnie punktu drugiego – jest to spore uproszczenie na przypadki trzymania pieniędzy w skarpecie. Do takich rzeczy zniechęcają nas inflacja i ludzka natura (dobro teraz konsumowane jest więcej warte niż takie samo w późniejszym czasie). Przecież w przypadku innym te PKB za zaoszczędzone przez nas pieniądze wytworzy kto inny [modelowo].
Również mi nie podoba się wskaźnik PKB jako narzędzie porównawcze pomiędzy krajami, ma to wiele wad, jednak wydaje mi się, że ten przykład mało przemawia do wyobraźni. Albo przemawia niesłusznie ;)
09/01/2013
Michał Stopka@ Igor
Problem z modelami jest tak, że są modelami a my żyjemy w rzeczywistym świecie:-)
A co jak „oszczędnym” są np. obywtele Niemiec a „rozrzutnym” obywatele Grecji, Hiszpanii czy Włoch? Życie na kredyt (i dobre PKB) kończy się jak trzeba oddać pożyczone pieniądze.
Po drugie punkt drugi jest to też typowy cykl podwyżek/obnżek stóp procentowych prze bank centralny.
Zauważ, że jak są podnoszone stopy procentowe to ludzie stają się „oszczędnymi”. Nie oznacza to jednak, że PKB jest wtedy lepsze, bo pieniądze leżą na lokacie w banku, ale ani bank ani konsumenci ani przedsiębiorcy jakoś nie bardzo chcą się wtedy zadłużać.
Dopiero jak stopy procentowe spadają zarówno bank, konsumenci jak i przedsiębiorcy stają się „rozrzutnymi”
Ten punkt drugi (i pozostałe) nie pojawiły się przypadkiem, bo są wstępem do wytłumaczenia dlo aczego przed nami tłuste lata na PKB i mocny spadek na bezrobociu.
Ale o tym będzie kolejny wpis więc zapraszam za parę dni:-)
09/01/2013
IgorLudzie stają się oszczędnymi, więc spada popyt. Tylko, że spadają do poziomu bardziej w którym powinni być, po prostu wcześniej ich wzrost był zbyt duży.
Należy pamiętać, że PKB tworzy się pracą, a nie pieniędzmi ;) Kraje PIGS to typowe przypadki ekonomi Keynesa i sztucznego popytu. Poza tym główna różnica jest taka, że to popyt ze strony państwa, wzrost wydatków rządowych, a nie konsumenckich. Problemy ludzi zaczęły się, kiedy okazało się, że budżet kraju się nie domyka, że przywileje trzeba uciąć. Jest to więc trochę, a nawet mocno, inny temat.
Mi odnośnie krytyki PKB niezwykle podobają się przykłady JKM, polecam ;)
09/01/2013
Michał StopkaTo prawda. Jedyna recepta na sukces gospodarczy to praca praca i jeszcze raz praca. Najlepiej jeszcze mądra praca:-)
09/01/2013
Michał StopkaGrecja popłynęła nie tylko na zadłużeniu państwowym ale i konsumentów i firm. Jak wcześniej trzeba było płacić wysokie kila % za dług a potem jeden czy dwa procent za euro, scenariusz był oczywisty.
Podobny efekt czeka Polskę w kolejnych latach bo stopy procentowe spadną do historycznie najniższych poziomów. Z tą różnicą, że w Polsce proces ten będzie przebiegał dłużej i bardziej rozsądniej bo już wszyscy przerobili przypadek Grecji i innych państw (regulacje Komisji Nadzoru Finansowego, działy ryzyka w bankach)
09/01/2013
IgorNa kolejny wpis czekam i na pewno przeczytam ;) Mogę wnioskować, że oceniasz, że ten czas to był okres oszczędności naszych, nie powiem, zadziwiające. Ja jestem mocno sceptyczny ze względu na to, że brakuje pary, kończy się finansowanie wielu projektów, stopy są i tak relatywnie niskie, bezrobocie zanotowało znaczący wzrost… Brak argumentów do szybkiej zmiany. Nie sądzę, aby sytuacja poprawiła się już w 2013 roku.
09/01/2013
IgorZapomniałem dodać… Oczywiście mądra praca ;) Ale i odważna. I praca, do której jak najmniej osób (rząd) się wtrąca i utrudnia ją.
09/01/2013
IgorNo tak, ale zadłużenie było właśnie spowodowane taką, a nie inną, polityką rządu-banku centralnego. Napisałem to w innych słowach.
09/01/2013
Michał StopkaMam nadzieję, że w kolejnym wpisie zdołam Cię zadziwić Igorze. A prawie że jestem pewny:-)
09/01/2013
GrzesiekNapięcie rośnie :)
09/01/2013
gregbardzo interesujace objaśnienie,a tak na marginesie jakie zawody według Ciebie bedą najbardziej poszukiwane na rynku pracy?
10/01/2013
Michał StopkaWarto wziąć pod uwagę tendencje na demografii bo w niektórych zawodach/branżach liczba klientów spadnie/wzrośnie o kilkadziesiąt procent i może to być bardzo ważne przy pracy zawodowej.
Kiedyś zrobiliśmy takie ćwiczenie z czytelnikami bloga tutaj: Jak kluczowa jest demografia nawet w okresie kilku lat a to już ma wpływ na każdego z nas tu i teraz… czyli potęga demografii cz. 3 http://www.michalstopka.pl/jak-kluczowa-jest-demografia-nawet-w-okresie-kilku-lat-a-to-juz-ma-wplyw-na-kazdego-z-nas-tu-i-teraz-czyli-potega-demografii-cz-3/
Na pewno zawsze warto pracować w zawodzie, który ma duże bariery wejścia. Można zrobić sobie taką analizę na podstawie Pięciu sił Portera: http://www.michalstopka.pl/analiza-fundamentalna-sektora-analiza-pieciu-sil-me-portera-znana-tez-jako-analiza-piecioczynnikowa-lub-analiza-pieciu-sil-cz1/
No i zawsze dobrze będzie się zarabiało, jeżeli dużo zależy od naszych umiejętności i trudno nas zastąpić: np. zawody powiązane ze sprzedażą a w mojej branży umięjętność robienia dobrego performancu
10/01/2013
gregdzieki za info ,dobrze platny zawod aczkolwiek uwazam ze taka osoba czesto gesto nie zasluguje na takie wynagrodzenie to celebryta :-)
10/01/2013
Michał StopkaTo prawda:-)
10/01/2013
Joannaodnośnie 1. Technologia.
Wniosek, że stosując małe koparki, będziemy potrzebowali mniej pracowników – słuszny, a ci którzy nie dostosują się zmian na rynku i stracą pracę – upraszczając – znajdą zatrudnienie gdzie indziej, jest jednak nietrafiony. Jeśli społeczeństwo na tyle się rozwinie, że będziemy już stosować małe koparki, to również w fabrykach nie będzie potrzeba tylu pracowników, tylko inne małe koparki, tzn. zautomatyzowane linie przemysłowe, które tam również spowodują oczywiście – zmniejszenie zatrudnienia. Idąc dalej: w całej gospodarce można stosować „małe koparki” i ludzi do pracy łopatą będzie potrzeba w każdej dziedzinie coraz mniej, chociaż do wymyślenia nowych lepszych „małych koparek” będą potrzebni, jednak bardziej wykształceni i na pewno zdecydowanie niewielu. Czyli w każdej dziedzinie spadek zatrudnienia będzie odczuwalny. W bankach już pracuje mniej osób, bo wiele operacji jest dokonywanych przez internet, bankomaty, wpłatomaty itp. Małe koparki, a nawet kombajny już mają zastosowanie. Poza tym nie tak łatwo przebranżowić się komuś kto przez 20 lat pracy używał łopaty, przed nim jeszcze 20 lat pracy, ale brak wiedzy, chęci i motywacji do nauczenia się obsługi koparki. Wiedza i doświadczenie osób, które dotąd obsługiwały łopatę, ni z tego ni z owego znacząco nie wzrośnie, a jeśli nawet, to i tak z dziedziny obsługi łopaty.
Wtedy gdy większość polskiego społeczeństwa dojdzie do poziomu obsługi koparki, to świat swobodnie będzie obsługiwał pulpity kombajnów i maszyn cyfrowych.
10/01/2013
JoannaOdnośnie 2. Kapitał (finansowanie).
Truizmem jest oczywiście: im więcej kapitału, tym więcej można zainwestować.
Tabelka druga owszem daje do myślenia: czy osoba zadłuża się na 10 złotych, bo chce kupić sobie do jedzenia zamiast szynki kawior czy też potrzebuje 10, by zakupić zamiast łopaty – koparkę, aby więcej zarobić. Zatem już w roku 2 zarobki mogą być nie na poziomie 100, tylko np. 130. W następnym roku, te zarobki też będą na poziomie 130 i nawet po spłaceniu długu, dynamika PKB nie będzie ujemna.
Rozszerzając przykład o kolejny rok, to ten co zaoszczędził w roku 2, w 4 roku tyle ile zarobi to i wyda, a PKB=wydatki. W przypadku drugim – zarobki z tytułu używania koparki, kupionej w końcu za pożyczone pieniądze w 2.roku, w 4. roku znowu wyniosą 130 i PKB=130-100, bo wydatki na konsumpcję są stałe.
Jeśli dwie osoby zarabiają 100 jednostek i w pierwszym roku wydają całość na konsumpcję, to skąd przekonanie, że w drugim roku druga osoba zadłuży się na 10 jedn., by wydać na konsumpcję.
Rozumiem wielkie uproszczenie przykładu. Nie podoba mi się dorabianie ideologii do z góry wymyślonej tezy. Przykład Grecji itp. jest demagogią.
10/01/2013
JoannaW produkcji można zastępować pracowników maszynami, małe koparki i kombajny :) Handel także można uprościć, zautomatyzować i zmniejszyć zatrudnienie. Rozwój e-handlu postępuje :)
Praca zawsze będzie w sektorze USŁUG. Coraz więcej pracy. Możliwe, że jeszcze nie znamy usług, które będą musiały być zaspakajane w przyszłości. Rynek wymusi ich pojawienie się. Czy 10 lat temu ktoś potrzebował kart przedpłaconych, czy ktoś wiedział 30 lat temu co to pay pass i jakie usługi z tym się łączą? Serwis małych koparek i kombajnów ktoś musi wykonywać :) itd. itp.
11/01/2013
Michał Stopka@ pkt 2. Generalnie to teoretyczne podejście jest słuszne bo może być tak, że ktoś zadłużając się robi to po to aby zainwestować i dzięki temu ma większe PKB potem.
Jednak aby to było prawdą to zazwyczaj musi być firma, osoby indywidualne rzeadko się zadłużają żeby inwestować w siebie. Przykład dotyczy osób nie firm
A po drugie i to co najważniejsze cykle dziesięcioletni wynika też z tego, że w okresie boomu wszyscy się zadłużają ekstrapolując dalsze trwanie boomu gospodarczego.
Nawet firmy podejmują decyzje inwestycyjne na tej podstawie. W zawiązku z tym PKB tych firm nie tylko nie rośnie ze 100 do 130 tak jak Pani pisze, ale zasoby (również finansowe) są martnotrawione. Następuje przeinwestowanie, za dużo mocy produkcyjnych, wzrost bezrobocia itd. W efekcie w kolejnych kilku latach zamiast mieć to teoretyczne PKB w wysokości co najmniej sto lub więcej mamy PKB poniżej 100 analizując tylko ten czynnik. A długi te firmy i ludzie muszą przecież spłacać… Tylko nie ma z czego, bo strona przychodowa jest słaba w okresie „chudym” w gospodarce. Stąd też taka firma i ludzie zamiast konsumować i inwestować, co zwiększałoby PKB spłacają tylko długi. Dzieje się tak przez parę lat aż nastąpi restrukturyzacja w firmach lub restrukturyzacja długów.
Ale cały proces (i inne) opiszę w kolejnym wpisie.
12/01/2013
gregrada goscia z 2003
kazdy moze sam ocenic czy duzo sie zmienilo i to na lepsze czy nie a jestesmy po wejsciu do ue ale tekst jest mocny :-)
FAMA, czy Ty się dobrze czujesz? Może by tak do psychiatry?
W Polsce jak jest każdy widzi. Niedawno wyjechałeś, to powinieneś pamiętać.
Jakbym miał propozycję pracy za granicą, w ludzkiej firmie i za przyzwoite
pieniądze, to wyniósłbym się do Nigerii albo Nepalu, a co dopiero Londyn!
Jak wrócisz – będziesz szukać pracy przez rok, a jak już znajdziesz to taką, że
po opłaceniu czynszu i papu zostanie Ci co miesiąc z 500 zł, jeśli w ogóle. Do
tego będziesz żył w kraju, w którym:
1. byle pijak na ulicy zabierze Ci portfel i nic mu za to nie grozi (za to jak
spróbujesz sie bronić i go dotkniesz to dostaniesz oskarżenie i 8 prokuratorów
będzie próbowało posłać Cię za kraty, bo Ciebie łatwiej niż złodzieja
samochodów, którego stać na dobrego adwokata)
2. lejesz do baku paliwo, które rozwali Ci silnik po 30 tys. km
3. mieszkasz w wynajętej kanciapie, która w Londynie zostałaby zakwalifikowana
do rozbiórki
4. dorobisz się własnej takiej kanciapy za 6 lat (tylko w gorszym stanie tech.)
5. Twoja córeczka bawi się w osiedlowej piaskownicy, do której szczają
wszystkie psy z bloku (razem 44 szt.), a właściciele udają, że nie widzą
6. nie dorobisz się nigdy normalnego domu dla swojej rodziny, albo wtedy kiedy
Twoja córka będzie miała 14 lat i nie będzie już chciała bawić się w ogródku
7. dorobisz się po kilku latach samochodu, który zgodnie z wszelkimi przepisami
i zdrowym rozsądkiem powinien być dawno złomowany. Facet, który sprowadził go z
Niemiec po tym, jak przejechał po nim TIR i Ci go opchnął – za nic nie
odpowiada.
8. w ciągu góra 3 m-cy parkowania pod blokiem zniknie z tego samochodu wszystko
co jest użyteczne, w szczególności: lusterka, kołpaki, radio, antena, koła z
nowymi zimówkami,… Szczeniakowi, który Ci to zwinie również nic nie grozi…
9. wkrótce potem zniknie sam samochód, bo potrzebne będą części dla innych
takich frajerów, którzy muszą przecież jakoś serwisować swojego strupa.
Złodziejowi, paserowi i właścicielowi warsztatu również nic za to nie grozi…
10. ubezpieczyciel zwróci Ci 30% wartości samochodu, czyli niewiele więcej niż
składka roczna na ubezpieczenie i powie, że to jest zgodne z umową, pkt. 84,
ust. 4 (ten małym drukiem)
11. będziesz płacił 16 podatków po różnymi nazwami na ten sam cel, w wysokości
w sumie 80% tego, co firma wydaje na Ciebie (i to jest O.K.) zupełnie nic w
zamian nie otrzymując (i to nie jest O.K.), a właściwie otrzymując:
– policję, która nie szuka Twojego samochodu
– służbę zdrowia, której lekarze czasami nie mają czasu leczyć Twojej córeczki,
bo piją na dyżurze, a nawet jakby chcieli, to nie mają sprzętu, albo
opatrunków, albo… Więc piją z rozpaczy.
– drogi, po których poruszanie się zagraża życiu Twojemu i Twojej rodziny …
chociaż właściwie to Cię nie stresuje, bo przecież nie masz już samochodu…
12. będziesz jeździł na urlop nad morze, w którym woda ma 17 stopni w środku
lata, i bardzo dobrze, bo mniej osób się kąpie i choruje dermatologicznie
13. będziesz wracał z urlopu do mieszkania, które pod Twoją nieobecność obrobił
sąsiad prowadzący melinę (spróbuj zgadnąć, czy coś mu za to grozi).
Ubezpieczyciel zwróci Ci 30%, bo…
14. będziesz tłumaczył o 2-ej w nocy pijanym typom ze złamanym nosem, którzy
waleniem w drzwi obudzili Twoja córeczkę, że melina prowadzona przez sąsiada
jest piętro wyżej
15. będziesz płacił za kredyt 16% rocznie, chociaż inflacja wynosi 0,8%.
Będziesz też dopłacał ze swoich podatków do kredytów dla rolników
oprocentowanych normalnie, chociaż w Londynie bierzesz kredyt z normalnym
oprocentowaniem i nikt do niego nie dopłaca
16. właściwie z tym kredytem to wszystko jedno – i tak nie weźmiesz żadnego
kredytu, bo przecież nie wiadomo, czy za miesiąc będziesz jeszcze miał pracę
17. za dwa miesiące stracisz pracę. Następnej będziesz szukał znowu przez rok i
będzie jeszcze gorsza od poprzedniej. A ten rok będzie trudny, bo Twoja żona
nie ma pracy od kiedy skończyła studia. Jest za młoda i może urodzić drugie
dziecko. Jak będzie starsza, to już w ogóle, bo po 35 roku życia to zapomnij o
posadzie. Jest od narąbania młodych, dynamicznych absolwentów…
18. będziesz musiał kiedyś wytłumaczyć swojej córeczce dlaczego jest tak, jak
opisałem powyżej i będziesz musiał kłamać, że jak będzie duża to wszystko
będzie lepiej i ona będzie mieć pracę i dom, i nikt jej nie ukradnie samochodu,
i pielęgniarki nie będą krzyczeć, że nie mają czasu, i… To jest z tego
wszystkiego najgorsze.
Dlatego jeżeli masz możliwość zostać w normalnym kraju, gdzie ludzie żyją jak
ludzie, nie śmiecie, to się nie zastanawiaj. Jesteś to winien swojej córeczce,
którą kiedyś będziesz miał… Zawsze możesz wrócić po kolejnym roku, albo w
dowolnym momencie później. Natomiast jak już wrócisz, to okazja do wyjazdu może
się nie powtórzyć.
Dla wyjaśnienia: nie jestem sfrustrowanym bezrobotnym, mam pracę na przynoszącą
dochody porównywalne ze średnią na Zachodzie (zatem na polskie warunki jestem
kapitalistą całym pyskiem), nikt mnie nie zamierza zwalniać (kto wie? ;), a jak
mi ukradną samochód to sobie kupię nowy. Ale jak patrzę naokoło, to mi się
niedobrze robi. I za każdym razem jak muszę wsiąść do samolotu powrotnego do
Polski, to mam odruch ucieczki.
12/01/2013
Wild DogBardzo ciekawy artykuł. Nie rozumiem tylko jednego. Jeśli mamy 100 robotników do kopania rowów, każdy znich zarabia 100 ale na rękę bierze tylko 40 bo 60 idzie na ZUS i poadtek.
Ile wtedy wynosi nasz PKB?
Pieniądze wpłacone na ZUS użyte są przez państwo. W ten sposób wzrasta zadłużenie społeczne. Widziałem dzisiaj takie okienko z wzrastającym długiem naszego kraju. Dług kraju wzrasta w szalonym tempie. Czyli pomimo że te 100 osób pracuje, ich kraj zadłuża się i wszyscy żyją w nierealnym świecie, gdzie nikt już nad tym nie panuje.
Dlaczego więc nie wyślemy do szkół polityków, żeby zaczęli rozumieć ten problem?
Moim zdaniem wzrost PKB związany jest z wykształceniem ludzi. Jeśli są w kraju wykształceni ludzie, są w stanie budować samochody, komputery, telefony komórkowe i tak dalej. Sama praca nie wystarczy. Co z tego że kupimy koparki i będziemy bardziej wydajni. Zwolnieni ludzie nie znajdą pracy, bo w Polsce coraz mniej się produkuje. Zostaliśmy w tyle za Murzynami. Bez poprawy poziomu myśli technicznej nasz kraj może tylko rozwijać turystykę. Może dzięki Rosjanom kupującym w Polsce i Polakom pracującym za granicą polska ekonomia będzie mogła utrzymać tych przy władzy.
13/01/2013
Wild DogTa sprawa z PKB nie daje mi spokoju. Postanowiłem coś jeszcze dodać.
Jeśli kopiemy rowy i zatrudniamy 100 osób, każdy zarabia 100, czyli PKB wynosi 100 na osobę.
Po paru latachfirma zakupi koperkę, zwolnieni będą ludzie.
Ile wyniesie PKB? Też 100, bo właściciel całe pieniądze weźmie dla siebie, czyli średnia będzie taka sama, tylko że nie będzie równomiernego podziału.
W obecnej chwili mamy inny problem w Polsce. Firmy zostały sprzedane zagranicznym inwestorom.
Wtedy połowa zysku idzie za granicę.
Najlepsze polskie firmy są sprzedane, zyski idą za granicę.
14/01/2013
Michał Stopka@ greg
Rzeczywiście mocny:-)
Natomiast to co mi się rzuca w oczy, to że się dużo od tamtego czasu zmieniło. Oczywiście jest dużo rzeczy aktulanych, ale dwie na pewno się zmieniły:
1) Bezrobocie w 2003 roku było ponad 20 %, teraz jest około 13 %. To duża róźnica. I nie urośnie już za bardzo, o ile mam rację co do jego spadku w kolejnych latach
2) Wynagrodzenia poszły do góry. Może nie tak jakby każdy chciał, ale poszły do góry.
Ostatnio trochę jeżdżę sobie po świecie i porównuję ceny tam i np. w Warszawie.
Nie mam żadnych kompleksów, że ludzi pracujących w Warszawie nie stać na taki wyjazd i spędzenie na nim czasu tak jak się chce bez specjalnego patrzenia ile się za co płaci.
Dziesięć lat temu ludzie w Warszawie tyle nie zarabiali. Jest znacznie lepiej.
Oczywiście w innych częściach Polski na razie jeszcze się tak dobrze nie zarabia, ale znowu, to jest proces. Mamy obecny ustrój dopiero 20 lat, po drodze trzy rozbiory, dwie wojny na naszymm terenie, komunizm pięćdziesiąt lat.
Z czasem lepiej zacznie się zarabiać i w innnych częściach naszego kraju. A już w ogóle jeżeli mam rację co do mocnego spadku bezrobocia w kolejnych latach, nastąpi to w miarę szybko
Mało tego. Obym się mylił, ale za 5-10 lat wiele osób z tych co wyjechało do byle jakiej pracy może dojść do wniosku, że nie było warto tak harować za granicą. Zobaczą na rówieśników, którzy zostali w kraju i zobaczą, żę porobili kariery, pozakładali biznesy i dużo w Polsce osiągnęli (wysokie stanowiska w firmach, sukcesy w biznesie).
Oczywiście mówię o tych co zostali nie po to, żeby narzekać lub stać pod budką z piwem, ale zakasali rękawy i wzięli się do roboty…
Ruszyli głową co mogą zrobić, żeby było im lepiej, mam nadzieję, że mój blog naprowadził/naprowadzi niektórych z nich na ciekawe spostrzeżenia :-)
14/01/2013
Michał Stopka@ Wild Dog komentarz 1
Do tych przemyśleń możemy też wrzucić państwo, ale to nic nie zmienia bo PKB to ilość dóbr wytworzony ale i skonsumowanych. Nie ważne kto je konsumuje. pracownik czy np. emeryt.
Jeżeli ludzie pracujacy zarabiają 100 ale są podatki np. 40% (zus, akcyza i każda inna opłata w swej istocie to podatek, więc tak naprawdę wszystko można wrzucić do jednego worka pod nazwą „podatki”) to :
Powstaje nam równanie:
Wynagrodzenia po podatku + podatki = PKB (bo ludzie ale i państwo konsumuje PKB)
lub inaczej od strony konsumpcji:
Konsumpcja pracowników sektor prywatny + konsumpcja pracwników administracji + konsumpcja osób żyjących z socjalu państwa + konsumpcja emerytów za środki z emerytury = PKB/konsumpcja PKB
Stąd są też dwa wnioski:
1) Im wyższe podatki (rozumiane jako różne opłaty) ludziom mniej się chce pracować bo mają mniejsze dochody na rękę. A co za tym idzie mniejsze PKB w całym państwie. Również mniej pieniedzy na wydatki socjalne i emerytury.
2) Najbliższe parę lat Polska ma jeszcze czas, żeby mocno postawić na gospodarkę i wzrost PKB, bo za na emerytury masowo zaczą właśnie przechodzić powojenny wyż demograficzny. Przez podniesienie wieku emerytalnego do 2018 roku mniej wiecej na emerytury będzie przechodziło tyle osób co wchodziło na rynek pracy. Ale po 2018 to będzie tsunami emerytalne…
W konsekwencji podatki jeszcze bardziej będą musiały wzrosnąć, żeby mieć za co wypłacać emerytury…
Pisałem o tym tutaj: Potęga demografii cz.1: Jak bardzo zmieni się Polska w ciągu zaledwie 20 lat?
@ Wild Dog komentarz 2
Na pierwszy rzut oka tak by się mogłow wydawać, ale tak nie jest bo :
1) Jak kupujesz koparkę to PKB przez duże zwiększenie wydajności mocno rośnie, np. powiedzmy to jest 200. Dzięki temu rosną wyngardzoenia (o czym pisałem powyżej) bo Ci pracownicy, którzy zostali z tych stu pracwoników więcej zarabiają. W uproszeczeniu można powiedzieć, że jeżeli PKB się podwaja to przecietne wynagordzenie w takiej firmie też urośnie dwa razy. Dzięki temu pracownikom żyje się lepiej
2) Nawet jeżeli ktoś przez jakiś czas trafi na bezrobocie, to jeżeli mu się chce pracować, ma głowę na karku i się przekwalifikuje, po paru latach też powinien znaleźć pracę gdzie indziej.
Malo tego, jeżeli ta firma, która początkowo zwolniła pracowników ze 100 na 50, będzie sie dobrze rozwijała, będzie miała dobrą strategię, dobry zarząd, to okaże się, że po paru latach będzie potrzebowała znowu zatrudniać sto osób albo i więcej… Stanie się tak dlatego, że widząc, że jej się to opłaca, przy nowej technologii jej produkty są bardzo konkurencyjne, warto zatrudnić dodatkowych pracowników. Dzięki temu może nawet parę razy zwiększyć produkcję. A przy okazji zwiększa PKB naszego państwa :-)
14/01/2013
Bartosz ChronowskiRównie ważnym czynnikiem pominiętym we wpisie jest także poziom cen dóbr służących do wyprodukowania dóbr wyjściowych (czynnik zewnętrzny) dla PKB oraz waluta.
Spekulacje na rynkach surowcowych powodują zmianę cen np. wzrost ceny ropy naftowej – zatem cena produktu wyjściowego produkowanego/transportowanego przy użyciu ropy musi wzrosnąć, co przy tej samej ilości sprzedanej co w roku poprzednim prowadzi do wzrostu PKB bo cena jest wyższa i wyższy jest łączny obrót w PLN. Wzrost cen(inflacja), obniżanie stóp procentowych, zadłużanie się odnoszą się do tego samego mechanizmu – zwiększanie podaży realnej wartości pieniądza co zostało poruszone we wpisie. W ten sposób można badać na ile gospodarka danego kraju jest wrażliwa na czynniki zewnętrzne.
Inna kwestia to waluta. Polska w 2008 roku była zieloną wyspą (wzrost PKB) tylko w PLN (takie małe niedomówienie). Z punktu widzenia inwestora zagranicznego był bardzo duży spadek ponieważ PKB wyraża się w USD a w tym roku PLN zdeprecjonował się, ładnie to ujmując, dwucyfrowo w do USD. Cały wzrost został skasowany i byliśmy w recesji/depresji.
Super blog, Pozdrawiam
14/01/2013
Wild DogDziękuję Michał za dokładne wyjaśnienie. W zasadzie zgadzam się z tobą. Nic ująć nic dodać. Mam jeszcze pytania dotyczące przyczyn, dlaczego w Polsce PKB jest na 44 miejscu w świecie (nawiązuję to twojej listy).
1) W Polsce nie mamy aż tak przestarzałej technologii, ludzie są bardziej wydajni niż w krajach na początku listy.
2)Polacy to oszczędny naród. Amyerykanie mają więcej długów. We wszystkich rozwiniętych krajach ludzie żyją na kredytach bankowych.
3) Poziom bezrobocia w Polsce jest podobny jak w innych krajach wysoko rozwiniętych. Nasz sektor wytwórczy jest trochę słabo rozwinięty, więcej ludzi pracuje w usługach, ale nie sądzę że ma to wielkie znaczenie.
Moim zdaniem, Polska jest na 44 miejscu, bo większość wielkich zakładów w Polsce jest własnością kapitału zagranicznego. Czyli pieniądze legalnie opuszczają nasz kraj, Polacy mają tylko marne wypłaty.
Tym czasem w USA, wielkie korporacje przeniosły fabryki do Chin. W kraju zajmują się projektowaniem i sprzedażą. Na każdego zatrudnionego w danej firmie przypada kilku Chińczyków. Dlatego ludzie są bardziej wydajni, bo liczy się jedną osobę, tak naprawdę jest 5.
Oglądałem program o historii Japonii.
Japonia odcięła się od świata (chyba XVII wiek), była zacofana, ale szszczęśliwa. Wojska USA napadły na Japonię tylko z jednego powodu, czy domyślasz się jaki to był powód?
Chodziło o zmuszenie Japonii do otwarcia się do świata i kupowanie artykułów z USA.
W ten sam sposób powstał Hong Kong.
Kapitaliści już w tamtych czasach zauważyli że PKB możemy zwiększyć, jeśli czerpiemy zyski z innych krajów.
15/01/2013
Michał Stopka@ Bartosz Chronowski
Wzrost cen ropy nie ma znaczenia ani inflacja bo PKB jest podawane po skorygowniu o inflację deflatorem,czyli jest realna wartość PKB a nie nominalna
To prawda, że w 2009 roku waluta pomogła
Natomiast czy ma znaczenie, że w walutach Polskie PKB spadło? A miało znaczenie, że w 2008 roku jak frank i USD było po 2 zł, że PKB Polski wzrosło w walutach?
Dopóki ktoś nie wyjeżdża z Polski, nie ma to przecież znaczenie bo liczymy PKB i wydajemy w PLN:-)
@ Wild Dog
To prawda:-) Patrząc na historię praktycznie każde mocarstwo kogoś najeżdżało, żeby potem czerpać z tego korzyści. Nawet Polska:-)
PKB (produkt krajowy brutto) to jest ilość dóbr i usług wytworzonych w danym kraju. Nie ma znaczenia kto jest właścicielem firmy ani czy zrobił to Polak czy Niemiec zatrudniony w Polsce
Natomiast to co piszesz to jest PNB (produkt narodowy brutto). Ta miara pokazuje np. ile zysków dane państwo osiągnęło z inwestycji za granicą.
Prawcownicy w Polsce: Niestety ostanio widziałem ranking, że Polacy pracują najwiecej godzin wśród europejczyków, czyli najciężej.
Niestety to nie kwestia ile pracujesz i jak ciężko, ale jakie są efekty tej pracy.
Na przykład firma zatrudniająca stu pracowników i źle zorgnizowana może wytwarzać X produktów. Natomiast taka sama firma w Europie Zachodniej zatrudniająca również stu prawcowników jest w stanie wytworzyć parę razy większe X.
Dzieje się tak z dwóch powodów:
1) Wielu polskich firm nie stać na bardzo nowoczesne technologie bo są po prostu bardzo drogie i nie mają jak ich sfinansować
2) Nawet jeżeli jakaś firma zakupi taką technologię/maszyny itd. to potrzeba bardzo dobrze wykwalifikowanych pracowników, którzy potrafią:
a) dobrze ustawić proces technologiczny w firmie
b) potrafią dostosować inne departamenty w firmie do zwiększonej produkcji
A z tym niestety cały czas jest słabo, bo dopiero za 10 czy 20 lat będziemy mieli ludzi, którzy mają w tym kilkadziesiąt lat doświadczenia. Doświadczenia jak coś zrobić dobrze a nie zepsuć. Tego nie można się nauczyć z książek i na studiach.
Poziom technologiczny niestety jest bardzo słaby w Polsce. Wskazuje na to wiele rankingów i wskaźników wydajności
26/01/2014
SylwekŚwietny artykuł, tylko taka mała uwaga. PKB to nie ilość wytworzonych dóbr i usług, tylko ich łączna wartość.