Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP
Ostatnio wiele mówi się na temat gigantycznej dziury budżetowej za rok 2013. Według szacunku rządu do końca roku 2013 trzeba „zasypać” dodatkową dziurę w wysokości 29 mld zł (24 mld po uwzględnieniu w budżecie jednorazowego zysku NBP w wysokości 5 mld zł). Poniżej wyjaśnienie, że głównym powodem nie tylko błędnych założeń budżetowych rządu ale i przede wszystkim zdecydowanie spóźnionych obniżek stóp procentowych Rady Polityki Pieniężnej jest… kurs złotówki i jej wpływ na inflację a przez to również na PKB… Dlaczego załamanie na inflacji jest kluczowe do zrozumienia błędnych poczynań RPP oraz założeń budżetowych? Odpowiedź na poniższych wykresach…
Oczywiście ani RPP ani rząd nie mają pojęcia jak ważny jest kurs złotówki wpływający na inflację, więc zarówno RPP jak i rząd zostały „rozjechane” i „zaskoczone” przez załamanie na wskaźniku inflacji w ostatnim roku. Inflacja za czerwiec 2013 wynosi 0,2 % r/r i jest to najniższy wskaźnik inflacji w ciągu… ostatnich dwudziestu lat:
Poniżej piszę o:
- Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: wysokość inflacji
- Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: założenia co do dynamiki PKB
- Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: oficjalne stanowisko rządu
Wielkość nowej dziury budżetowej:
29 mld zł to naprawdę sporo bo wcześniej i tak deficyt miał wynieść około 30 mld zł: wydatki na 2013 około 330 mld zł a przychody 300 (obecnie nowe przychody mają wynieść około 270 mld zł, czyli 30 mld zł mniej). Innymi słowy przychody będą około 10% niższe niż wcześniej planowane. Dla przypomnienia PKB Polski w skali roku (wartość wytworzonych/skonsumowanych dóbr i usług) wynosi około 1600 mld zł.
Jak to możliwe, że prognozy rządu aż tak bardzo rozjechały się względem rzeczywistości?Główne trzy kwestie, które mają wpływ na przychody budżetowe w średnim terminie, wyszczególnione poniżej.
Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: wysokość inflacji
Na przykład jeżeli przychody rok wcześniej wynosiłyby 300 mld zł a inflacja w 2013 np. 5% budżet miałby „inflacyjne” przychody wyższe o… 15 mld zł. Jak widać na zamieszczony wykresie powyżej, w ciągu ostatnich paru lat w Polsce inflacja była rzędu 3/5% w skali roku. Skoro tak było wcześniej ani rząd ani RPP nie zakładały nagłego załamania i zejścia inflacji w 2013 r. do „zera”. Po prostu obie instytucje ekstrapolowały historyczne tendencje na inflacji na rok 2013. Innymi słowy dynamika inflacji miała trochę spaść ale nie do „zera”
Od czego zależy inflacja? No właśnie w Polsce, w średnim terminie, stosowanie ogólnych teorii dotyczących inflacji nie bardzo sprawdza się, gdyż mamy złotówkę. Na temat tego co wpływa na inflację pisałem kiedyś tutaj: Czynniki wpływające na inflację.
Wykres PPI + Dynamika EUR/PLN r/r
Poniżej nałożyłem zależność pomiędzy Inflacją PPI (producentów) a roczną zmianą kursu eur/pln. Innymi słowy badam czy w ciągu ostatniego roku kurs euro poszedł do góry czy też spadł (złotówka się umocniła: PPI lewa skala, dynamika kursu eur/pln r/r prawa skala):
Jak widać na powyższym wykresie trendy na dynamice eur/pln w skali roku bardzo dobrze pokrywają się z trendami na PPI, co zaznaczyłem czerwonymi liniami. Nawet ostatnie kilka miesięcy dynamika PPI bardzo ładnie pokrywa się z ruchami na eur/pln r/r: ładną zależność widać nawet dla danych jednego czy dwóch ostatnich miesięcy.
Wytłumaczenie powyższej zależności jest oczywiście bardzo proste: mamy globalizację. Ceny produktów wyprodukowanych czy też konsumowanych w Polsce są pod wpływem cen światowych. Jeżeli kurs eur/pln rośnie/umacnia się o kilkanaście procent o tyle samo można kupić drożej/taniej dane produkty na rykach światowych. Bardzo wiele cenników firm notowanych na giełdzie jest wprost uzależnionych od kursu eur/pln, co wiele razy potwierdzałem podczas rozmów z zarządami spółek giełdowych. Więc pewnie jest też tak z firmami nie notowanymi na giełdzie. Dlaczego to jest ważne? Bo Polska z 40 mln mieszkańców ma bardzo wiele produktów, które można kupić w Polsce albo zaimportować z zagranicy, w zależności od tego co się bardziej opłaca…
Wykres CPI + PPI
W efekcie jak nałożymy PPI na CPI widzimy kolejną bardzo fajną zależność. Transmisja kursu eur/pln na CPI wynosi zazwyczaj kilka miesięcy co zaznaczyłem czerwonymi liniami:
Ale to co najważniejsze również składowe samego CPI (inflacji konsumenckiej) są pod bezpośrednim wpływem kursu eur/pln: 25 % konsumowanych produktów to produkty spożywcze, do tego dochodzą ceny paliwa, energii itd. Jest bardzo wiele produktów importowanych i konsumowanych w Polsce. Innymi słowy nawet nie potrzebujemy transmisji PPI na CPI. Same produkty, które już bezpośrednio wchodzą do CPI są pod wpływem kursu eur/pln (albo usd/pln)
Wykres CPI + PPI + Dynamika EUR/PLN r/r
W efekcie powyższego spostrzeżenia już rok temu w wakacje 2012 można było zakładać, że na przełomie 2012/2013 inflacja w Polsce się załamie. Dlaczego? Jak widać na poniższym wykresie inflacja PPI i CPI była znacznie „zawyżona” przez osłabienie się złotówki pod koniec 2011 r. po „bankructwie” Grecji (eur/pln poszybowało z 4 zł w okolice 4,5: zielone koło):
Jednak druga połowa 2012 roku to był już okres, gdy eur/pln było w okolicy 4 zł. Oznaczało to kilkanaście procent umocnienie złotówki w skali roku (4 zł/4,5 kurs sprzed roku). To musiało spowodować w efekcie z kilkumiesięcznym opóźnieniem znaczne załamanie na inflacji, co zaznaczyłem czerwoną linią.
Wykres stóp RPP + CPI + PPI
Mało tego. Osłabienie złotówki po bankructwie Grecji w drugiej połowie 2011 wywołało. Ruch RPP, która podniosła nawet stopy procentowe rok temu na wiosnę 2012 r. Co jak co, ale wtedy podwyżki stóp procentowych były totalnie bez sensu: na świecie w najlepsze trwało już spowolnienie gospodarcze. Po prostu RPP patrzyła tylko na poziom CPI, który wtedy był zdecydowanie zawyżony przez wcześniejszą transmisję kursu eur/pln na PPI i CPI:
Gdyby RPP wiedziało o tym jak i rząd, ich oczekiwania inflacyjne byłyby znacznie niższe. Oczywiście zależność pomiędzy PPI, CPI i kursem eur/pln śledzę już od dawna, jest to też jeden ze slajdów na moim szkoleniu. To na podstawie powyższego spostrzeżenia powstał ten wpis w październiku 2012 r: „Ojcze wybacz im bo nie wiedzą co czynią?” Mam nadzieję, że większość się myli a RPP ma lepsze narzędzia analityczne niż ja…
Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: dynamika PKB
W efekcie bardzo niskiej inflacji, zdecydowanie zbyt późnego obniżenia stóp procentowych przez RPP jak i relatywnie słabego zachowania gospodarek w Europie Zachodniej dochodzimy do drugiego czynnika, który spowodował dziurę w budżecie: Słabej dynamiki PKB w Polsce w pierwszym półroczu 2013.
Załamanie na PKB na przełomie 2012/2013 ma też swoje źródło w tym, że rząd pompował pieniądze w gospodarkę przez emisję obligacji w latach 2009-2011 w efekcie czego wygrał po raz drugi z rzędu wybory w 2011 r. Ale już w 2012 i 2013 doszliśmy jako kraj do ustawowego progu zadłużania na poziomie 50 i 55 % PKB i trzeba było ograniczyć życie na kredyt i odłączyć kroplówkę spowodowaną emisją obligacji… :
Oczywiście w efekcie powyższych czynników rząd założył wyższe PKB w pierwszym półroczu 2013 niż miało miejsce w rzeczywistości. A to oznaczało znacznie mniejsze wpływy budżetowe. Między innymi z VAT, który jest głównym przychodem budżetu. Po prostu kiedy dynamika PKB siada, siada zarówno konsumpcja ale i import. A VAT płaci się właśnie od konsumpcji w kraju. Dobry eksport nie ratuje budżetu Polski w krótkim terminie bo od produktów wyeksportowanych nie płaci się VATu w Polsce ale… za granicą. Czyli tam, gdzie dobra są konsumowane.
Obecne problemy budżetowe
Inna sprawa, że obecne problemy budżetowe po stronie przychodowej to również konsekwencja poczynań polityków i kolejnych rządów przez ostatnie 20 lat, ale to temat na oddzielny wpis. Zwrócę tylko uwagę, że 300 mld zł przychodów budżetowych to opodatkowanie PKB w wysokości około 20% (300/1600=20%). Gdyby Polska obecnie miała np. 3 000 mld zł PKB to przy opodatkowaniu dokładnie takim samym podatkiem w wysokości 20 % mielibyśmy wpływy budżetowe w wysokości około… 600 mld zł (600/3000=20%).
Po prostu w Polsce PKB wytwarzane przez jedną osobę jest o 50% niższe niż PKB wytwarzane przez jedną osobę w krajach bardziej rozwiniętych gospodarczo niż Polska… Nie ma co opodatkować w Polsce, stąd też relatywnie niższe przychody budżetowe…
Do tego dochodzą negatywne tendencje na demografii i ZUS o czym pisałem tutaj: „Gdzie są moje pieniądze?!” System emerytalny w Polsce cz.1: Katastrofa w ZUS pomimo podniesienia wieku? i mamy wybuchową mieszankę…
Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP: stanowisko rządu
W jakimś stopniu zarówno niższą inflację jak i niższy od założonego wzrost PKB rząd mógł przewidzieć już na jesieni 2012. Żaden rząd nie powie jednak, że może być gorzej niż zakłada w oficjalnych prognozach bo społeczeństwo ograniczy konsumpcję a firmy zatrudnienie i inwestycje co dodatkowo wpłynie negatywnie na PKB.
Podsumowując: to, że mamy własną walutę powoduje, że znacznie trudniej jest RPP prowadzić politykę monetarną a rządowi i przedsiębiorcom prognozować przyszłą inflację i PKB.
Oczywiście niezależnie od tego, co krótkoterminowo dzieje się z kursem eur/pln co przekłada się na inflację, prędzej czy później RPP obniża stopy procentowe dzięki czemu możemy mieć dołek na PKB o czym pisałem ostatnio tutaj: Kolejne dobre dane makro: dynamika PKB za drugi kwartał 2013 będzie lepsza niż za pierwszy. Niestety RPP nie przewidziała aż tak mocnego spadku CPI więc odbicie na PKB jest bardzo powolne i z niskiej bazy.















13 komentarzy “Kurs złotówki powodem błędnych decyzji RPP oraz błędnych założeń do budżetu ministra Rostowskiego?”
28/07/2013
HeniekŚwietny artykuł – gratulacje!
Z przyjemnością czyta się takie wpisy:).
28/07/2013
Michał StopkaDziękuję :-)
29/07/2013
AdrianJeden z lepszych wpisów, jakie ostatnio czytałem. Dobrze wyjaśnia co się działo. Zasadnicze pytanie jest jednak takie – czy rząd będzie grał na osłabienie złotówki? Za takim rozwiązaniem może przemawiać to, że chce przejąć obligacje w OFE, aby wzrost kursu nie spowodował przekroczenia progu zadłużenia. Z drugiej strony inflacja przy tak dużym bezrobociu osłabi zdolności nabywcze ludzi, więc nie jest oczywiste, że taki scenariusz da szanse na wygraną w wyborach.
29/07/2013
Tomek Sz„Podsumowując: to, że mamy własną walutę powoduje, że znacznie trudniej jest RPP prowadzić politykę monetarną a rządowi i przedsiębiorcom prognozować przyszłą inflację i PKB.”
Gdybyśmy mieli Euro, to polityka monetarna byłaby prowadzona bardziej pod kątem innych państw strefy euro, a nie mało znaczącej Polski. Kto by się tam w Brukseli, Paryżu, czy Berlinie przejmował nami, skoro muszą dbać przede wszystkim o siebie.
29/07/2013
MichałHej Michał,
Świetny artykuł. Podany w taki sposób, że nawet osoby nie siedzące w temacie (ja) rozumieją jak poszczególne elementy na siebie wpływają.
A przy okazji: blog po zmianach w wyglądzie bardzo dobrze prezentuje się także na komórce. Dziękuję :)
Pozdrawiam!
29/07/2013
ZdzisławMyślę że sytuacja może być taka:
Jak RPP widzi że czynniki zewnętrzne spowodują CPI na poziomie 3% to dusi inflację z powodów wewnetrznych aby całośc nie była na poziomie 4-6% a na 3-4%.
W końcu celem RPP jest dbać o stabilność cen. Nie jest nic napisane że jak inflacja wynika ze spadajacego PLN to cel inflacyjny się zmienia. Tak więc argument o 'błędach RPP” uważam za niezasadny. Robią to co mają robić zgodnie z prawem.
29/07/2013
ZdzisławDodam że mnie jako konsumenta nie interesuje z jakiego powodu np. makaron drożeje czy nie a zależy mi po prostu żeby nie drożao albo drożał jak najmniej.
Oprócz tego to Twoje posty bardzo cenię, widać że wkładasz w nie dużo pracy i się tym pasjonujesz :)
29/07/2013
Michał Stopka@ Zdzisław
Słuszna uwaga. RPP ma za zadanie dbać o stabilność cen tylko cel inflacyjny jest 2,5 % a jak widać na wykresie CPI powyżej inflacja chodzi od 0% do 5% przez ostatnie kilkanaście lat. A to jednak spora różnica.
Po prostu w warunkach Polskich, gdzie import i eksport każdy z osobna stanowi po około 50 % PKB RPP ma bardzo utrudnione zadanie w ocenie prawdziwej sytuacji właśnie przez ruchy na kursie eur/pln. Tego problemu nie ma np. FED w USA czy ECB w strefie euro bo import/eksport stanowi zaledwie kilka procent ich PKB.
Innymi słowy, gdyby RPP rzeczywiście „dbało” o stabilność cen to powinna rok temu na wiosnę zamiast podwyższać stopy zacząć je obniżać, dzięki czemu teraz nie mielibyśmy inflacji 0,2 % za czerwiec.
Podobnie rząd ma przez to trudności z prognozowaniem inflacji i PKB a przez to mamy teraz problemy budżetowe (przynajmniej w części).
Poniżej cytat na temat polityki monetarnej RPP :
„Po drugie, polityka pieniężna jest jednoznacznie ukierunkowana na utrzymanie inflacji jak najbliżej celu 2,5%, a nie jedynie wewnątrz przedziału wahań. Rozwiązanie takie ma umożliwić zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych, dzięki któremu bank centralny może rzadziej reagować zmianami parametrów polityki pieniężnej na ewentualne wstrząsy mające wpływ na poziom inflacji w danym okresie.
W efekcie może się również zmniejszyć zmienność długoterminowych stóp procentowych” – czytamy w „Założeniach…”. NBP zaznacza, że określenie cel ciągły oznacza, że odnosi się on do inflacji mierzonej roczną zmianą cen towarów i usług konsumpcyjnych w każdym miesiącu w stosunku do analogicznego miesiąca poprzedniego roku. „W 2013 r. podstawowym celem polityki pieniężnej będzie stabilizowanie inflacji w średnim okresie na poziomie 2,5% ± 1 punkt procentowy, co będzie sprzyjać zrównoważonemu wzrostowi gospodarczemu” – podkreśla bank centralny.” źródło: Założenia polityki pieniężnej na 2013 z roku 2012
Nie widzę powodu dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu. RPP po prostu popełniła błąd. Podobnie jak rząd w swoich założeniach budżetowych.
Popełnianie błędów nie jest niczym złym o ile ktoś się na nich uczy. Ja w swojej przygodzie z giełdą w ciągu ostatnich 13 lat też popełniam od czasu do czasu błędy ale nigdy nie próbowałem sobie czy innym wmawiać, że to nie błąd. „Wtopa” to wtopa. Trzeba ją przyjąć na klatę i wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość.
Zresztą przy okazji celu inflacyjnego warto wskazać skąd w ogóle wzięła się idea utrzymywania cen na „stabilnym poziomie” przez bank centralny w jakimkolwiek kraju: bo to w dłuższym terminie powinno „wygładzić” cykliczność PKB i utrzymywać jego dynamikę na w miarę stabilnym poziomie.
Jednak w warunkach Polskich mamy skaczącą inflację i chybione działania RPP przez co PKB skacze nam od zera % do + 7 % w skali roku. W konsekwencji przekłada się to również na znacznie większe ruchy na bezrobociu.
P.S. Staram się aby wpisy w moim serwisie oparte były na solidnych zależnościach i solidnych analizach :-)
@ Tomek Sz
Czy lepiej mieć euro czy PLN to temat na odrębny wpis bo to wymaga szerszej i szczegółowej analizy. Są argumenty za ale i też są przeciw.
Bo chyba nie chodzi o to aby mieć „RPP” żeby ktoś mógł się lansować w telewizji i brać za to pieniądze ale aby to miało sens dla polskiej gospodarki, poziomu bezrobocia i poziomu życia Polaków.
To trochę jak z posiadaniem własnych linii lotniczych LOT. Super mieć poczucie że je mamy i są polskie tylko od dawna sporo nas to kosztuje i każdy z nas do tego dokłada. A innymi liniami lotniczymi można znacznie taniej latać.
Ale co lepsze to już odpowiedzieć musi sobie każdy sam.
@ Adrian
No właśnie rządowi nie do końca jest teraz grać na osłabienie złotówki bo po pierwsze część długu jest w walutach obcych i to spowodowałoby jego wzrost po przeliczeniu na PLN a po drugie im niższa inflacja tym teraz lepiej dla rządu bo szybciej ruszy akcja kredytowa banków.
@ Michał
Cieszę się, że moje artykuły pomagają zrozumieć procesy zachodzące w polskiej gospodarce :-)
29/07/2013
Zdzisław@Michał Stopka
Myślę że RPP jest bardziej wyczulona na punkcie zbyt wysokiej inflacji niż zbyt niskiej. W końcu jeśli inflacja ma 0% to ceny są mega stabilne :) Z perspektywy konsumenta wydaje się to super sytuacja :)
Po ostatnich latach, kiedy nie mieli szczęścia i inflacja była powyżej celu, teraz nie mogą uwierzyć że spadła tak nisko.
Błogosławieni co nie widzieli a uwierzyli jak jest napisane. RPP uwierzyła dopiero jak zobaczyła, hehe.
30/07/2013
Michał StopkaTak, biblijne przysłowie idealnie się tutaj nadaje :-)
30/07/2013
MagdaDrogi Michale, nie ma „złotówki” w języku pisanym jest złoty, polski złoty. Proszę uszanować polszczyznę. Wiem, że się czepiam, ale mówmy po polsku a nie po polskiemu. ;)
30/07/2013
Michał StopkaNie ma sprawy :-) ale zanim się dostosuję do „polszczyzny” proszę podać mi źródło, że w języku polskim nie ma takiego wyrazu. No i kto o tym decyduje co jest a co nie? Jest jakaś strona internetowa, która o tym traktuje?
30/07/2013
RysiekMyślę,że RPP dalej nie wierzy w to , co widzi… Inflacja leci na łeb na szyję, w lipcu będziemy mieli deflację, a nie wiadomo,czy do września wyjdziemy na plus, a Rada wierzy w cuda… Rostowski nie podnosi podatków na paliwa, złotówka się nie osłabia, bo nie ma popytu – ten pomagał w ubiegłym roku, teraz społeczeństwo się wypstrykało z kasy, a że jest zadłużone ponad miarę oraz nie wierzy we wzrosty na giełdzie, aby tam zarabia, nie ma po prostu kasy na wzrost popytu wewnętrznego, ergo – deflacja przekracza własnie nasze bramy:) Pierwszych symptomów wzrostu inflacji należy oczekiwac chyba dopiero pod koniec lub na początku przyszłego roku, gdy wygaśnie impuls gazowy….