Rynek pracy w Polsce
Rynek pracy w Polsce będzie dzisiejszym tematem wpisu. Żeby dobrze zrozumieć poniższy wpis warto przeczytać: Warto widzieć świat takim jakim jest czy takim, jakim chcielibyśmy aby był? bo jak się okazuje medialny pesymizm nie pokrywa się z faktami… Oczywiście rynek pracy nie jest jakiś super, ale i tez bez przesady nie było i nie jest jakoś specjalnie źle…
Rynek pracy w Polsce: w poniższym artykule
- Liczba miejsc pracy, która jest kluczowa, to jedno a poziom bezrobocia to całkiem inna sprawa.
- Liczba miejsc pracy w Polsce nieprzerwanie rośnie od 2004 r.
- W latach 2009-2012 przybyło kilkaset tysięcy miejsc pracy.
- W kolejnym wpisie podzielę się moimi spostrzeżeniami co może się dziać z rynkiem pracy i poziomem bezrobocia w kolejnych kwartałach i latach.
- Dlaczego w takim razie wzrósł trochę poziom bezrobocia? Odpowiedzi udzielam poniżej.
Rynek pracy w Polsce: wykres z kwartalnymi danymi BAEL
Wykres przedstawia miejsca pracy od 1995 r. (definicja BAEL jest na końcu wpisu, jest to o tyle fajny wskaźnik, że bierze też pod uwagę szarą strefę). Zielona linia to miejsca pracy w mln w danym kwartale, niebieska to średnia miejsc pracy w ostatnich czterech kwartałach.
Jak widać na powyższym wykresie liczba miejsc pracy nieprzerwanie rośnie od 2004
W tym czasie przybyło prawie 3 mln miejsc pracy, z około 13,5 mln w 2004 r. do ponad 16 mln w 2012 r. Z tego w latach 2009-2012 przybyło kilkaset tysięcy miejsc pracy…
Można zadać pytanie gdzie ten kryzys, skoro obecnie mamy kilkaset tysięcy miejsc pracy więcej niż było w najlepszym okresie 2008 r., czyli w szczycie poprzedniego boomu gospodarczego? Niezły kryzys, skoro w takich czasach przybyło tyle miejsc pracy… Co by było gdyby nie było kryzysu na świecie w ostatnich latach…
Rynek pracy w Polsce: poziom bezrobocia i miejsca pracy BAEL
Czerwona linia odpowiada za poziom bezrobocie a niebieska i zielona tak jak na pierwszym wykresie.
Rynek pracy w Polsce: wskaźnik bezrobocia według GUS
(uwaga: nie pokrywa się on z wskaźnikiem bezrobocia BAEL, bo ma trochę inną metodologię, ale trendy są podobne. Dane z www.bankier.pl)
Oczywiście można zadać pytanie: dlaczego w takim razie słyszy się o słabej sytuacji na rynku pracy w Polsce i wzroście bezrobocia? Jak widać na powyższych wykresach bezrobocie wzrosło, ale i tak jest to nic w porównaniu z tym co było w poprzednim cyklu 1998-2004…
Miejsca pracy przyrastały, bo sytuacja gospodarcza była, wbrew pozorom, całkiem przyzwoita w Polsce a ponadto:
- W ostatnich latach przybywało osób pracujących, gdyż cały czas więcej osób wchodziło na rynek pracy niż przechodziło na emeryturę.
- Po pierwsze był to efekt wchodzenia na rynek pracy końcówki wyżu demograficznego 1970/1980 : Potęga demografii cz.2: “Who controls the past controls the future”: Jak zmieniła się Polska w ciągu ostatnich 20 lat?.
- Po drugie PO-PSL w 2007 r. zaraz po wygraniu wyborów zablokowało przechodzenie na wcześniejsze emerytury sporej grupy ludzi (jedna z niewielu naprawdę „dużych i dobrych” rzeczy wprowadzonych przez PO-PSL, gdyby nie to, sytuacja budżetu byłaby naprawdę fatalna, bo brakowałoby ekstra kilkadziesiąt mld zł rocznie na wcześniejsze emerytury, dla przykładu 1 mln emerytów pobiera rocznie około 20 mld zł w formie emerytur…, dziura budżetowa na 2013 r. ma wynieść 35 mld zł, a koszty roczne wynoszą około 300 mld zł).
Rynek pracy w Polsce: dlaczego wzrósł wskaźnik bezrobocia?
- Po pierwsze dlatego, że jeżeli na rynek pracy wchodzą nowe roczniki, np. w wysokości 500 tys. osób rocznie, to nawet jeżeli 350 tys. osób znajdzie pracę, a pozostałe 150 tys. nie, to… rośnie nam liczba bezrobotnych o te 150 tys. osób… Dla przypomnienia około 150 tys. osób to wzrost bezrobocia o około 1 punkt procentowy.
- Stąd też jak najbardziej jest możliwe, że osób pracujących przybywa, ale nie na tyle szybko, żeby wchłonąć wszystkie nowe osoby wchodzące na rynek pracy.
Ponadto trzeba zauważyć, że zawsze ze znalezieniem pracy problemy mają szczególnie właśnie osoby młode wchodzące na rynek pracy. Poziom bezrobocia wśród osób młodych nawet przy dobrym PKB wynosił około 30%… A co dopiero jak jest spowolnienie. Dlaczego?
- Obecnie już ponad 50% rocznika wchodzącego na rynek pracy ma wykształcenie wyższe… Stąd też konkurencja jest ogromna, bo bardzo wiele osób ma studia, zna 2 języki, ma różne certyfikaty, itd…
- Osoby młode nie mają zazwyczaj doświadczenia, a pracodawca w pierwszym okresie tak naprawdę musi zainwestować czas i zasoby w nowego pracownika. Oznacza to, że szczególnie w okresie słabszego PKB, przewagę mają osoby już mające doświadczenie, których relatywnie łatwo można znaleźć.
- Zdecydowana większość ofert pracy w Polsce jest zapełniana przez „polecenie” osoby znajomej. Osoby młode nie znają zazwyczaj starszych od nich osób z doświadczeniem, które po prostu mogłyby je poinformować o wakacie… Otaczają się zazwyczaj rówieśnika, którzy mają podobny problem ze znalezieniem pracy… Dlatego tez mija sporo czasu zanim w ogóle znajdą jakiś wakat.
Tutaj pewnie rząd mógłby wiele zrobić, aby stworzyć bardziej efektywny system zbierania ofert pracy od pracodawców dla szukających pracy, szczególnie na uczelniach.
W efekcie osoby młode w gorszych czasach dla gospodarki mocno zwiększają wskaźnik bezrobocia (co nie dziwne po powyższych trzech punktach) bo nie znajdują szybko pracy na trudniejszym rynku. Efekt ten w połączeniu z cały czas większa liczbą osób wchodzących na rynek pracy niż przechodzących na emeryturę w Polsce spowodował, że bezrobocie trochę wzrosło w latach 2008-2012 (końcówka wyżu demograficznego).
Rynek pracy w Polsce: podsumowanie
W ostatnim kilku latach co prawda bezrobocie trochę wzrosło, ale jednocześnie zostało stworzonych kilkaset tysięcy miejsc pracy więc nie ma/nie było podstaw do negatywnej oceny rynku pracy w Polsce. Oczywiście rynek pracy był/jest trudniejszy, wynagrodzenia nie rosną, ale patrząc na miejsca pracy sytuacja była i jest w miarę przyzwoita.
W kolejnym wpisie podzielę się moimi spostrzeżeniami co może się dziać z rynkiem pracy i poziomem bezrobocia w kolejnych kwartałach i latach.
Definicja miejsc pracy według BAEL, źródło GUS












11 komentarzy “Rynek pracy w Polsce 1995-2012: jak naprawdę jest czyli dlaczego warto analizować samemu dane”
03/10/2012
ŁukaszCiekawe spostrzeżenia.
Z danymi liczbowymi nie polemizuję, bo to bez sensu.
Ale co do przyczyn bezrobocia, ie uogólniałbym tak mocno tego, że wiele młodych osób nie znajduje zatrudnienia, bo brak im doświadczenia. Doświadczenie można zdobyć na różne sposoby, niekoniecznie pracą zarobkową. Można np uprawiać wolontariat – wszystko zależy od branży.
04/10/2012
Michał StopkaOczywiście, że to prawda, ja bardziej uogólniłem. Pisząc o braku doświadczenie miałem na myśli to, że przychodzi taka młoda osoba do nowej firmy i przez kilka pierwszych miesięcy, kwartałów dopiero się wdraża, generuje koszty, a firma nie ma z tego za bardzo przychodów.
Firma paradoksalnie czasem ma problem, bo nigdy nie wiadomo czy taki młody człowiek po paru miesiącach nie powie” „jednak ta praca mi się nie podoba, poszukam innej”. I wtedy przedsiębiorca ma problem, bo musi uruchomić proces rekrutacji od nowa, jest wakat, ktoś znowu musi przeprowadzić rekrutację itd…
05/10/2012
PassengerŚwietna analiza! Nie to co sztampowe artykuły w prasie ekonomicznej! Ważne, że zawarłeś dane bezwzględne, a nie tylko wzrost/spadek % wskaźników.
05/10/2012
Michał StopkaDzięki:-)
Bo jak chesz zarabiać prawdziwe pienądze trzeba się nauczyć analizować dane samemu, giełda mnie tego nauczyła:-)
08/10/2012
Michał Stopkajakby ktoś czytał mój wpis:-) a może czytał?: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12626158,Mlodzi_na_starcie_ze_strata.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Wyborcza_biz
08/10/2012
Michał StopkaZresztą na tym wykresie widać najlepiej skąd takie bezrobocie w Polsce! Na niecałe dwa miony bezrobotych aż milion to osoby młode! Poziom bezrobocia w Polsce za wrzesień wyniósł 12,5% ale praktycznie w każdym wojewodztwie połowa bezrobotnych to ludzie młodzi!: http://wyborcza.biz/biznes/51,100896,12626158.html?i=1
07/05/2013
krzysiekJeżeli już tak świetnie Pan uogólnia to dlaczego nie powiedzieć, że problemem są ludzie młodzi ? Skoro sytuacja jest tak dobra dlaczego pracując w Niemczech, Anglii, Francji, Holandii mogę zarobić na mieszkanie, jedzenie i coś odłożyć ? Te cudownie generowane miejsca pracy to obozy. W Polsce nie ma rozwoju technologii. My nie potrzebujemy ludzi po studiach, zachód też ich nie potrzebuje bo oni dbają o swoją młodzież. Dla ekonomisty w analizie danych to nie ma znaczenia ale do doświadczenie o którym Pan wspomina to nie nauka rozkładania nowego towaru. Proszę pamiętać, że w momencie jak pracodawcy zaczną narzekać na brak wykwalifikowanych pracowników to trzeba pamiętać, że są oni już za granicą. Polska jest kolonią europy zachodniej, potrzebna tylko jako źródło taniej siły roboczej i rynek zbytu który wchłonie wszystko bez zbędnej konkurencji. Tylko po co w takim kraju żyć ?
27/11/2013
JarekHej, masz literówkę w zdaniu „Po drugie PO-PSL w 2007 r. zaraz po wygraniu wyborów zablogkowało”.
Poza tym, bardzo ciekawy wpis, a jak myślisz jakby wyglądała ta sytuacja, gdyby nie wyjazdy młodych za granicę?
27/11/2013
mikato pytanie z tym wyjazdem 2.mln mlodych napewno bedzie zatrudne
27/11/2013
Michał Stopka@ krzysiek
Dlaczego wynagrodzenia w Polsce są takie a nie inne? Bo mamy bardzo niskie PKB na osobę. Tą fenomenalną zależność wytłumaczyłem dokładnie tutaj: http://www.michalstopka.pl/w-matni-krach-polskiej-gospodarki-w-ciagu-kilkunastu-lat-podatki-wyjazdy-bankructwo-panstwa-i-zus/
@ Jarek
Wyjazdy młodych mają wpływ na wskaźnik bezrobocia: ile procent osób z całej populacji w wieku produkcyjnym jest bezrobotnych. Innymi słowy wyjazdy obniżyły wskaźnik bezrobocia
Natomiast wyjazdy młodych nie mają wpływu na liczbę miejsc pracy bo skoro ktoś wyjechał, nie ma go w Polsce i nie jest pracującą osobą. Można powiedzieć, że przez to mniej osób w Polsce pracuje, czyli mamy mniejszą liczbę miejsc pracy
10/01/2015
MartaPrawdopodobnie odbierze to Pan jako przytyk i tzw. „czepianie się”. Jednak pragnę zauważyć, że w artykule jest kilka literówek oraz, co mnie osobiście najbardziej rozpraszało, ewidentny i powtarzany błąd: nie powinno się pisać „10 tyś.”, ponieważ to skrót od „tysięcy”, gdzie nie ma ani jednej literki „ś”. Powinno być „10 tys.”.
Taka moja drobna uwaga na przyszłość – popełniając błędy ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne czy też literówki, zrażamy do siebie odbiorców i wydajemy się niewiarygodni.
Pozdrawiam :)