Jak żyć gdy wszystko się wali
Są takie chwile w życiu człowieka, że nic się nie chce bo wszystko się wali. I mam właśnie taki moment. Tydzień temu w poniedziałek żona wróciła do pracy. A średnia córka poszła do przedszkola. Miało być pięknie. Ale od tygodnia nie jest. Tak jak pisałem w poprzednim wpisie, minęły ledwo trzy dni. A córka przyniosła jakiegoś wirusa z przedszkola. I zaczęła się jazda bo dzieciaki od tygodnia chorują. Gorączka. Nieprzespane noce bo jak to z maluchami co chwila płacz więc ledwo zmrużysz oczy a po kwadransie krzyk. A żona musi się wyspać bo inaczej jak ma iść do pracy.
W ciągu dnia też nie lepiej. A za to wszystko i tak jeszcze płacisz bo przedszkole trzeba płacić te 1 500 zł tak czy tak. Kogo to interesuje, że dziecko chodzi trzy dni a potem tydzień w domu siedzi. No i do tego, jak kiedyś pisałem, dziadkowie są daleko od Warszawy, więc wszystko tylko na mojej i mojej żony głowie. Mieliśmy wziąć nianię do najmłodszej (koszt 2,5 czy 3 tysiące miesięcznie) ale jak w takich warunkach brać nianię? Przecież nie będzie siedziała z dzieciakami jak są chore i marudne.
W efekcie od tygodnia nie mam na nic czasu. Nie sprawdzam nawet maili co kto do mnie napisał (aż się boję sprawdzić ile tam maili na mnie czeka). A jeszcze wczoraj byłem na walnym iniJOB gdzie zostałem członkiem Rady Nadzorczej. I przez to się jeszcze bardziej doprawiłem bo teraz, jak piszę ten wpis, nawala mi głowa, boli gardło a do tego mam gorączkę:

To jest wpis z serii wpisów:
„Jak realizuję marzenie mojego życia”
- Realizuję marzenie mojego życia. Buduję moje „COŚ”
- Od zera do zarobków kilkanaście tysięcy miesięcznie w trzy lata jako współodpowiedzialny za wyniki portfela akcji w OFE ING
- Dlaczego w Polsce rodzi się mało dzieci? Bo dzieci to jedna wielka masakra
- Jak żyć gdy wszystko się wali <—jesteś tutaj
- Cykl dziesięcioletni a historia 20 lat mojego życia. Zadziwiające punkty zwrotne: 1998, 2002, 2007, 2012, 2017
- Płatne konsultacje: inwestowanie, biznes, ceny nieruchomości, jak rozwijać karierę zawodową
- Moim wielkim marzeniem jest zrobienie czegoś fajnego wspólnie tak aby to wpłynęło pozytywnie na chociaż osoby które czytają mojego bloga
- Walczmy o Nasz interes! Setki inwestorów na walnych: bezpłatna rejestracja w DM BOŚ dla moich czytelników!
- 60 tysięcy czytelników w styczniu 2018 (UU GA). Wzrost 100 % r/r: Wow. Dziękuję! Plany rok 2018 oraz 2019
- Droga Inwestora Profesjonalnego: od młodszego analityka do zarządzającego akcjami
- Dlaczego w Polsce mało zarabiamy? Cykl edukacyjny „Pierwsze kroki Janusza Biznesu”
- Życie blogera: jak podchodzimy do tego co robimy z Wami z Bartkiem z warsztatanalityka.pl
- Buduję zespół współpracowników: dlaczego i jaką mega wartość każdy może zyskać
- Dlaczego networking jest bardzo, bardzo ważny
- Odświeżam stare znajomości Klubu Inwestora. Ludzie porobili kariery: szanse Profesjonalnego Trójkąta rosną
- Szkoła Główna Inwestorów Profesjonalnych Michała Stopki: roczny kurs z inwestowania
Budowa mojego COŚ
I jak w takich warunkach budować moje COŚ? Nie no po prostu ręce opadają. Jestem totalnie wk…
I byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie moja średnia córeczka. Która dopiero co przyniosła mi taki oto obrazek namalowany (nudzi się więc wzięła sobie kredki i kartkę papieru z drukarki):

I powiedziała (chyba widząc w jakim jestem stanie). Tato wszystkiego najlepszego! Mam dla Ciebie prezent z okazji urodzin (urodziny mam w listopadzie). Cała rodzina!
Ja jestem ten po prawej stronie na niebiesko z prezentem. Mama druga od lewej trzyma na rękach najmłodszą córeczkę (na niebiesko). A u góry te faliste linie to… dekoracja!
Podsumowanie
Eh… Z jednej strony człowiek pada na twarz. Z drugiej taki prezent otrzymuje.
Sory, że tak osobiście piszę. Musiałem to zrobić bo mnie po prostu krew zalewa. Napiszcie w komentarzach czy też macie takie momenty, że macie dosyć? Bo wszystko się wali? I co wtedy robicie? A może tylko ja mam takie przygody?
Lista analiz/linków do których warto dodatkowo zajrzeć w uzupełnieniu powyższej tematyki
Cały czas staramy się udoskonalać treści, które tworzymy dla Was. Dlatego uważnie słuchamy Waszych opinii/uwag, co można zrobić jeszcze lepiej. Jednym z tych ulepszeń jest wrzucanie dodatkowych linków do wpisów/artykułów na końcu wpisu. Tak aby wszystko było dla Was jeszcze lepiej przejrzyste/czytelne:
- Realizuję marzenie mojego życia. Buduję moje „COŚ”
- Od zera do zarobków kilkanaście tysięcy miesięcznie w trzy lata jako współodpowiedzialny za wyniki portfela akcji w OFE ING
- Dlaczego w Polsce rodzi się mało dzieci? Bo dzieci to jedna wielka masakra









31 komentarzy “Jak żyć gdy wszystko się wali”
14/06/2018
Kamil PieczonkaNie chce być nieczuły, ale jako ojciec dwójki małych dzieci to powiedziałbym, że to jest zwykłe życie. Od przeziębienia dziecka jeszcze niczyj świat się nie zawalił, nie ma co tak dramatyzować Panie Michale, każdy rodzic musi się z takimi sytuacjami mierzyć.
14/06/2018
marcinMichał, tydzień temu byłem dokładnie w tym samym momencie co Ty wczoraj, tylko u nas jest o jedno dziecko mniej, za tydzień będzie dobrze:)
14/06/2018
KrzysiekMichał, też tak mam od czasu do czasu. Czwórka dzieci to nie przelewki, chociaż żona chwilowo jest „w domu”. Generalnie nie ma co napierać tylko dla zasady, że „muszę”. Nic nie musisz. Możesz. Wybierasz to co jest najważniejsze, a reszta „do kosza” i trzeba odpuścić. Doba ma 24 godziny: 8h na sen (hehe, żart), 8h na pracę i 8h dla domu. Oczywiście Ty dobrze wiesz, że to wygląda jednak inaczej. To jest Twój czas i dysponuj nim tak, abyś był zadowolony, tylko bez przeginania, bo są takie dni, że sen jest ważniejszy, niż to, że nie posprzątane/[tu wstaw co chcesz], inaczej i tak padniesz ze zmęczenia. Dzisiaj jest nowy dzień! :) Do roboty! :) A córce powiedz, że prezent (obrazek) jest cudny i chcesz jeszcze jeden :)
14/06/2018
PiotrNie warto denerwować się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Wiem, że mężczyźnie ciężko jest zaplanować czas dzieciom bez korzystania z dodatkowych atrakcji, ale kiedy przychodzi dziecko i daje Ci prezent lub po prostu przytula się i mówi, że Cię kocha to już wiadomo po co ten trud i że warto odpuścić ten wk…
Podstawa, nie masz wpływu to nie denerwuj się i korzystaj ze wspólnych chwil.
14/06/2018
MaciekMichale rozumiem, że jesteś zmęczony, ale tym postem trochę pojechałeś. Masz co do garka włożyć, w życiu sobie spokojnie poradzisz, masz szczęśliwą rodzinę, więc nie masz co biadolić. Z żoną staramy się o pierwsze dziecko i z zeszłym tygodniu miała operację, bo wyszła ciąża pozamaciczna. Ale to jest pikuś, bo zaraz będziemy starać się dalej.
To co się napatrzyłem na oddziale ginekologicznym, sprawiło, że nigdy nie będę narzekał na własne dzieci. Widziałem rodzinę, która płakała na oddziale, bo dziecku w 9 miesiącu w brzuchu przestało bić serce i matka musiała rodzić zmarłe dziecko, żeby móc mieć jeszcze dzieci. Po urodzeniu tego dziecka mieli pogrzeb od razu niemowlaka. Tym ludziom życie się waliło, a ty sobie po prostu marudzisz ze zmęczenia ;)
Pozdrawiam.
P.S. Nawet jak nie puścisz tego komentarza, to chciałem to napisać, żebyś złapał dystans i big picture o jaki zawsze nas prosisz ;)
14/06/2018
MaciejMichał
na pocieszenie, mogę Ci powiedzieć, że lepiej już było :) :) :)
Ja z Żoną też mam dyskusję na temat życia i tego jak to zapieprza. pocieszam się że nie mamy najgorzej. wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś pracuje w rodzinie w handlu i kończy pracę o 22 + ogarnięcie sklepu + dotarcie do domu 23. a takich osób jest bardzo dużo, galerie, stacje benzynowe, taksówkarze, kurierzy, usługi do domu bo wszyscy chcą mieć coś naprawione dostarczone jka już są w domu.
kiedyś praca była między 7-15 i był czas na inne sprawy. potem Polska zaczęła handlować z Europą więc godziny przyjęły wymiar bardziej europejski czyli 8-16.
bogatsze społeczeństwa Europejskie mają lunch, przerwę, siestę itp więc pracują do 17. i to zaczyna już być od kilku lat w Warszawie, a że reszta kraju uzależniona jest od central , marketingów, Controllingów, zarządów umiejscowionych w Stolicy wszyscy zaczynamy tak pracować.
i tak wracasz z pracy, odbiór dzieciaków, potem obiad, potem chwila zabawy. kąpiel kładziesz dzieciaki i uświadamiasz sobie że jest godzina 21, jesteś padnięty, ogarniasz siebie pranie sprzątanie, kupujesz coś przez internet bo nawet nie masz czasu do sklepu pojechać, toaleta kładziesz się spać.
Myślę że lepiej może być za 15-20 lat jak dzieciaki wyjdą z domu. choć wtedy już nie będę miał pewnie takiej energii życiowej, a drugie co to nie będę miał ochoty żeby z domu się wyprowadzały.
life is brutal !!!
P.S. wśród znajomych panuje dokładnie to samo. zapieprz w robocie dobicie siebie samego przy ogarnięciu dzieciaków. i padasz na twarz.
P.S.S. miłego dnia wszystkim życzę :)
P.S.S.S. odkąd mam dzieci, najlepsze wakacje mam wtedy, kiedy dziadkowie zabierają moje pociechy na weekend do swojego domu (zdarza mi się to raz na pół roku). dwa dni relaksu.Ale po dwóch dniach tęsknie bo za cicho w domu.
P.S.S.S.S. I jeszcze mnie zdenerwował Twój sposób na komentowanie, bo muszę się na wszystko godzić i wszystko udostępnić żeby mnie podglądali, analizowali, przypinali do jakiejś kategorii rozczarowanych. Choć raczej jestem osobą uśmiechniętą.
14/06/2018
Remigiusz IwanNo bywa ciężko. W lutym miałem 5-letniego syna z boreliozą przez 4 tygodnie w szpitalu. A że łącznie mam trójkę, to trzeba było się dwoić i troić. Tu akurat praca blogera (freelancera) daje pewne korzyści w zakresie organizacji czasu.
Każda choroba mija, życzę szybkiego powrotu do zdrowia dzieciom i spokoju rodzicom :).
14/06/2018
KarolWłaśnie dlatego nie jestem zwolennikiem obojga pracujących rodziców – przecież w takim układzie posiadanie dzieci i ogólnie rzecz biorąc życie to masakra polegająca na wożeniu dzieci do i z przedszkola, lekarza, a w międzyczasie do i z biura. Gdzie tu czas na zabawę i wychowywanie dzieci? Nie mówiąc już o czasie dla siebie i dla żony. A dzieci widząc rodziców tylko rano i wieczorem również cierpią, bo nie są stworzone do spędzania całych dni w przedszkolach, czego przejawem są choroby.
Osobiście uważam, że lepiej mieć jedną pensję i 'staroświecki’ model rodziny, który działał w przypadku naszych rodziców czy dziadków. Bo patrząc na dzietność inteligentnych ludzi w krajach zachodu ewidentnie widać, że coś z modelem dwojga pracujących rodziców jest nie tak. Nie mówiąc już o tym, że obniżenie zasobu siły roboczej o 20-30% (mamy wychowujące dzieci opiekują się nimi zamiast iść do pracy) spowodowałoby wzrost pensji pozostałych pracujących i łatwiej byłoby utrzymać rodzinę z jednej pensji.
14/06/2018
BartekMichał, ja w takiej sytuacji podbramkowej jadę na rowerze na Turbacz, wszystko nabiera innego wymiaru po powrocie jestem spokojny, nie pamiętam kiedy miałem gorączkę, musisz dbać o siebie żeby zadbać o rodzinę, mocny i zdrowy Tata wszystko załatwi i wszystkiemu podoła, jak siły opadają zaczynają się problemy, trzymam kciuki!!!
14/06/2018
luki339Michał life is brutal, ale tak jak to ktoś w komentarzu określił to zapewne jesteś w takiej sytuacji finansowej że naprawdę nic nie musisz. Nie musisz nakładać sobie tylu obowiązków zawodowych, nie musisz mieszkać daleko od teściów czy rodziny, jesteś wolnym człowiekiem, mało kto jest w lepszej sytuacji. Każdy kto ma dzieci ma podobne rozterki i problemy. Nie ma więc co rozpaczać tylko weź się w garść, ustaw odpowiednie priorytety, głowa do góry i idź do przodu.
14/06/2018
Michał JanowskiPierwszy raz daje „żywieniową” radę online, bo zwykle nikogo to nie obchodzi ;). Gdzieś mniej więcej od sierpnia zeszłego roku staram się brać codziennie witaminę C (500mg) + OPC (brzmi strasznie, ale jest to po prostu zmielony susz z pestek winogron). Generalnie OPC zwiększa działanie witaminy C. Przez ten okres nie przyczepiło się do mnie żadne choróbsko mimo, że zdarzało mi się przebywać w towarzystwie „grypowiczów”. Zwykle co roku między styczniem a marcem miałem przynajmniej tydzień L4. Może warto zastanowić się nad taką zapobiegającą chorobom suplementacją?
14/06/2018
NinaBoże jaki malkontent z Pana. Po co ten wpis?? Tu nic nie ma. Dziecko chore? i wszystko się wali? Tylko facet może to napisać:-/
14/06/2018
Bartosz BilickiTrzymaj się, dasz radę. dziecko wyzdrowieje, będzie mniej chorować jak podrośnie.
dzieki za wartościowego bloga, ciekawe artykuły i opinie!
14/06/2018
Michał Janowski+1
https://demotywatory.pl/4685293/Podczas-porodu-kobieta-odczuwa-tak-wielki-bol-ze-prawie-moze
14/06/2018
Tom3465Sytuacja w Polsce jest na pewno bardziej drastyczna no bo przecież u nas nie dostanie się lekarstw dla dziecka np. za darmo bądź pół darmo i tak dalej… Pieniądze uciekają… No ale… Polska rzeczywistość = pospolite problemy Polaków
14/06/2018
Michał StopkaDziękuję wszystkim za słowa wsparcia! Są one dla mnie bardzo cenne. Fajnie mieć takich czytelników :) Problem z moją średnią córeczką, jak pisałem Wam rok/dwa lata temu jest głębszy bo gdyby to było od czasu do czasu nie byłoby problemu. Choroba jak choroba czasem może się pojawić. Tylko to jest non stop, z gorączką 40 stopni. I wizytami w szpitalu/atybiotykami za każdym razem. Trzy dni w przedszkolu i bach 40 stopni. I tak w kółko. Rok temu jak przestała chodzić do przedszkola to była już umówiona na wycięcie migdałków. Ale na szczęście pobyt w domu cofnął zmiany.
A do tego teraz jeszcze roczny maluch który może łatwo się zarażać wirusami z przedszkola. Co właśnie się stało dopiero co.
A jesteśmy sami. Nawet wyjść na zakupy nie ma jak bo jak. Nie no to jest dokładnie to co pisałem rok temu: „Dlaczego w Polsce rodzi się mało dzieci? Bo dzieci to jedna wielka masakra
http://www.michalstopka.pl/dlaczego-w-polsce-rodzi-sie-malo-dzieci/
15/06/2018
MaciejNina – pamiętaj że mężczyzna nigdy nie choruje, mężczyzna walczy o życie :)
15/06/2018
Michał StopkaZadziwia mnie brak wiedzy w polskim społeczeństwie nie tylko dotyczący inwestowania/analiz gospodarki ale i znacznie większej liczby branż. Też takich tematów jak zdrowie: (…) wirusy faktycznie zdają się być łagodniejsze dla kobiet niż dla mężczyzn, co może sprzyjać temu, że wywołują wśród nich gwałtowniejsze reakcje. Już dawno lekarze wskazywali, że np. zarażenie wirusem brodawczaka ludzkiego wśród panów najczęściej przeradza się w nowotwór, a dla kobiet nie jest aż tak dotkliwe. (…) Podobnie zachowuje się wirus (HTLV-1) prowadzący do białaczki lub chłoniaka, choć w różnych częściach świata można spotkać się z nieco odmiennymi statystykami dotyczącymi zachorowalności na te choroby ze względu na płeć.
Jedną z przyczyn tego, że np. w Japonii ryzyko śmiertelności z powodu zarażenia tego typu wirusami jest blisko 3,5 raza wyższe wśród mężczyzn niż wśród kobiet może być to, że Japonki częściej decydują się na karmienie potomstwa piersią przez długi czas, co mogło mieć wpływ na zachowanie wirusów.
Zarazki przez lata podlegały na tyle silnej presji ewolucyjnej, że stały się dużo groźniejsze dla płci męskiej niż dla przyszłych matek (…)
źródło: https://zdrowie.radiozet.pl/Choroby/Dlaczego-mezczyzni-choruja-ciezej-niz-kobiety-To-przez-ewolucje!-00001274
15/06/2018
Michał StopkaZresztą nie trzeba być Einstainem żeby zauważyć chociażby coś takiego ile statystycznie żyje kobieta a ile mężczyzna. Skąd niby bierze się aż kilkanaście lat różnicy w średniej długości życia u kobiet niż u mężczyzn. No ale lepiej się nabijać niż wiedzieć/interesować się jaki ten świat w rzeczywistości jest w którym żyjemy. Dobrze mowi czasem Korwin, że większość ludzi powinno się odebrać prawo głosu bo nie mają pojęcia co robią.
16/06/2018
KrzyuDTytuł artykułu mnie zdziwił po przeczytaniu treści. Oby tylko takie problemy nas dotykały. Całkowite oderwanie od rzeczywistości naszego Szanownego Autora. Czytuję bloga co pewien czas i zastanawia mnie, czy takie dramatyzowanie jest zwyczajnie męskie.
Twoja sytuacja jest ciężka i adekwatna do opisania takim tytułem. Jestem tylko zwykłym etatowcem, ale może jakoś mógłbym pomóc.
Natomiast wiedz jedno, że to był tylko biznes, a bliscy to … no właśnie. Wiem, że ciężko rozstać się z tym w co wkładało się serce.
Życzę wszystkiego dobrego dla Ciebie i Bliskich (Rodziny).
Pozdrawiam
16/06/2018
DamianPanie Michale, a z innych tematów. Co Pan myśli o kryptowalutach? Gorący temat i pewnie wiele osób jest tym zainteresowanych
18/06/2018
LukByłem w podobnej sytuacji , wzieliśmy nianię i zrezygnowaliśmy z przedszkola na rok. Była to bardzo dobra decyzja.
26/06/2018
Michał StopkaNo właśnie to jest dylemat. Czy lepiej niania i brak socjalizacji dziecka w przedszkolu ale spokój z chorobami/wizytami w szpitalu. Czy też jednak się tak męczyć bo może po roku/dwóch wreszcie zdobędzie odporność i może mniej będzie chorować.
26/06/2018
Michał StopkaBardzo ciekawy temat ale bardziej ze względu na technologię blockchain. To na pewno zrewolucjonizuje wiele rzeczy w firmach/gospdarce.
26/06/2018
Michał StopkaNie mam zamiaru z niczym się rozstawać :) Trzeba dopasować strategię do sytuacji. Niestety parę dni temu jedna z córeczek wylądowała w szpitalu więc można powiedzieć, że działam trochę w sytuacji ekstremalnej. Ale jak to się mówi „co Cię nie zabije to Cię wzmocni”. I tak będzie i tym razem.
27/06/2018
lavinkaPrzestańcie jej dawać antybiotyki, to przestanie chorować. Jak znam życie, nawet nie robicie posiewu przed podaniem leku, tylko pediatra przepisuje w ciemno. Normalnie dziecko powinno gorączkować około tygodnia, zanim poda się jakikolwiek lek. Przedtem tylko zioła i utrzymywanie temperatury poniżej 40 stopni. Dlaczego moje dziecko nie choruje? Bo nie chodzę z nim do lekarza wcześniej niż po tygodniu gorączki. A jak nie gorączkuje wysoko, to w ogóle nie idę. Efekt – jest poważnie chora raz na 2 lata, większość infekcji przedszkolnych kończy się na kilku tygodniach kaszlu i kataru. Być może za szybko ją puszczacie do przedszkola po chorobie. Jeśli dziecko dostanie antybiotyk, to przez następne dwa, trzy tygodnie po zakończeniu kuracji ma zerową odporność. Najmniejszy wirus czy bakteria powoduje powrót problemu. Bez antybiotyku dziecko będzie chore miesiąc (tak, miesiąc!), a potem już będzie zdrowe przez następne trzy. Tak czy siak na początku większość dzieci chodzi w kratkę, pierwszy rok taki po prostu jest. Chodzi tylko o to, by nie leczyć dziecka na siłę, skoro walczy z bakterią czy wirusem.
02/07/2018
Michał StopkaJak wiecie, tak jak Wam pisałem ostatnio, u mnie masakra w domu w związku z dzieciakami:http://www.michalstopka.pl/zyc-sie-wali/
Na szczęście jest mój współpracownik Bartek, który non stop coś wartościowego tworzy dla Was na swoim blogu. Tutaj bardzo fajna relacja/przemyślenia w zakresie udziału w walnym w spółce nienotowanej/startupie. Jak znajdę wolną chwilę opiszę Wam też moje przemyślenia bo na pierwszej Radzie Nadzorczej zostałem PRZEWODNICZĄCYM RADY NADZORCZEJ INIJOB! :)
http://warsztatanalityka.pl/wza/
04/10/2018
PLanktONGłowa do góry. U nas jest tak, poczynając od czerwca 2018:
– VI – diagnoza choroby u żony
– VII diagnoza nowotworu o taty
— 1 dzień później po diagnozie, wracali rodzice od lekarza ojca i mama potknęła się i ręka złamana. Dramat. Nie ma z kim 18mc dziecka zostawić pod opieką a żłobki odpadają w naszym przypadku. Teściowa robi co może do dzisiaj, ja na urlopie z małą byłem 2 tyg (urlop mi się skończył , nie nie byłem na Karaibach nigdzie w tym roku spokojnie, po lekarzach turnee co chwila)
— 2 dni po powyższym ktoś z kopniaka błotnik mi potraktował (na chodniku na 40min zaparkowałem i nerwa ktoś na aucie mi wyładował :( )
– 2tyg temu pogorszyły się wyniki badań córki. Od urodzenia walka trwa o zdrowie.
– tydzień temu lekarz nic optymistycznego nie powiedział, trzeba diagnostykę poszerzać i 1 badanie w miarę bezinwazyjne zostało a później to już słabo. Znieczulenie ogólne albo biopsje etc…
– w międzyczasie, kilka mcy wcześniej, kupiłem mały dom w szeregówce i biję się z myślami czy dobrze zrobiłem. Bo wpakuję się w koszta a przyszłość zdrowia dziecka niepewna. Stres jest, zawracanie głowy z projektowaniem etc…
Itp… Po prostu Życie…
Głowa do góry Panie Michale, co nam innego pozostaje… Ja bym chętnie oddał tego nierucha, auto, w zamian za 100% pewności, że córka zdrowa będzie w 100%.
Pozdrawiam, zdrówko najważniejsze!
04/10/2018
Michał StopkaDziękuję za komentarza! Niestety takie jest życie ale nie ma co się poddawać. Głowa do góry, będzie dobrze! Może jakoś mogę pomóc? Albo czytelnicy?
04/10/2018
PLanktONDziękuję za słowa otuchy. Na razie dajemy radę. I również życzę wszystkiego najlepszego i zdrowia przede wszystkim :)
04/10/2018
Michał Stopka:) :) :)