Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.1 na przykładzie kursu giełdowego dewelopera, rynku nieruchomości oraz stóp procentowych
czerwiec 19, 2009 7:51 pm 1 CiekaweDzisiaj postanowiłem napisać parę słów na temat tego, dlaczego uważam, że analiza fundamentalna, czyli znajomość różnych zależności zachodzących w gospodarce, to klucz do sukcesu i to nie tylko w inwestowaniu na giełdzie ale również w przypadku właścicieli firm czy pracowników. Np. pracownicy na podstawie 5 sił Portera mogą przeanalizować sytuację potencjalnego pracodawcy i na tej podstawie zmniejszyć szansę na zwolnienie w czasie spowolnienia w gospodarce. Parę innych użytecznych rzeczy opisałem też w tym artykule: Jak wykorzystać wiedzę o tendencjach w gospodarce na podstawie zmian indeksów giełdowych?
Tezę na temat tego, że analiza fundamentalna to klucz do sukcesu postanowiłem pokazać na przykładzie zmian stóp procentowych i kursu spółki giełdowej Dom Development (deweloper), czyli sytuacji na rynku nieruchomości (zresztą o tym przykładzie częściowo pisałem w tym artykule na początku: Giełda dyskontuje wydarzenia w realnej gospodarce?).
Poniższy przykład dotyczy kwestii w jaki sposób “fundamenty” wpływają na realną gospodarkę a przez to na kursy spółek giełdowych, które zazwyczaj “dyskontują” wydarzenia w realnej gospodarce.
Uważam, że w realnym świecie można znaleźć bardzo wiele podobnych, bardzo ciekawych zależności. Oczywiście po pierwsze trzeba chcieć:-) szukać tych zależności fundamentalnych. Po drugie potrzeba dużo ciężkiej pracy i wieloletniego doświadczenia aby umieć stosować te zależności w praktyce, czyli potrafić zrobić dobrą analizę uwzględniającą różne, nieraz przeciwstawnie działające czynniki fundamentalne.
Poniżej na wykresie:
nieruchomosci-i-stopy-procentowe-2006-2009
- “Dom i stopy procentowe” notowania dewelopera giełdowego Dom Dewelopment (czerwona linia, lewa skala, dane od października 2006, skala logartymiczna, czyli taka, gdzie np. każdy 1 cm to taka sama zmiana procentowa kursu, uważam, że taka skala lepiej oddaje zależności fundamentalne. Dlaczego? Bo na kursy spółek wpływają zmiany procentowe oczekiwanych zysków, co teoretycznie powinno się przekładać na podobne procentowe ruchy na spółce) oraz poziom stóp procentowych w Polsce w tym samym okresie (niebieska linia, prawa skala)
- Jak widać kurs spółki porusza się przeciwnie do trendu na stopach procentowych.
- Jednak co najbardziej zaskakujące, maksimum kursu tej spółki było 18 kwietnia 2007 (około 180 zł) a pierwsza podwyżka stóp procentowych… 26 kwietnia 2007.
- Natomiast minimum (około 15 zł) 20 listopada 2008 a pierwsza obniżka stóp procentowych… 27 listopada 2008
Nie muszę mówić, że ceny nieruchomości były najwyższe zaraz po tym, jak kurs dewelopera ustanowił szczyt w 2007 roku, a co się potem wydarzyło, każdy wie.
Jak widać znając “czynniki fundamentalne” można z wyprzedzeniem starać się przewidzieć, co wydarzy się z kursami spółek z danego sektora gospodarki oraz jakie procesy będą miały miejsce w “realnej gospodarce”.
Powyższy przykład jest tylko jednym z czynników, który wpływa na rynek nieruchomości. I miał posłużyć pokazaniu, że zanim kurs jakiejś spółki giełdowej wykona ruch, najpierw muszą pojawić się “odpowiednie czynniki fundametnalne”. A te czynniki fundamentalne można analizować znacznie wcześniej (zanim wydarzy się ruch) a przez to być przygotowanym na odpowiedni ruch w przyszłości. Podobnie jak w szachach:-)
Dlaczego stopy procentowe mają taki wpływ na kursy deweloperów i rynek nieruchomości?
Oczywiście w pierwszej kolejności ktoś powie, że ostatnie wzrosty kursów deweloperów (+200% od dołka) nie mają sensu, bo przecież banki nie udzielają kredytów hipotecznych. Jednak właściwe pytanie brzmi:
Co decyduje o popycie na dany produkt (oraz o podaży tych produktów)?
Na przykład na daną firmę mogą wpływać decyzje polityczne, jak np. na ceny mieszkań dopłaty do odsetek od kredytów, które od jakiegoś czasu spowodowały, że ceny mieszkań przestały spadać, pisałem o tym tutaj: Analiza fundamentalna i wybory do Parlamentu Europejskiego czyli wpływ polityków na gospodarkę i giełdę
Przykładowy efekt stóp procentowych:
Jeżeli jednak chodzi już o same stopy procentowe to ciekawy efekt ”nie wprost” obniżek stóp procentowych może być np. również taki, że po pewnym czasie spada relatywnie wysokie oprocentowanie lokat bankowych.
Co z tego może wynikać? Wartość rynku pierwotengo (nowych mieszkań) w Polsce można różnie szacować, w zależności od tego czy rynek jest w okresie boomu czy załamania. Np. w 2007 roku była to kwota coś koło 15 mld zł (połowa z tego to Warszawa).
W momencie załamania rynek spadł pewnie jakieś 2/3, czyli do 5 mld zł (załóżmy, że jest to 2009 rok).
Dla przykładu oszczędności gospodarstw domowych w bankach to kwota prawie 350 mld zł. Odpływ tylko 1% tych oszczędności na zakup mieszkań ”za gotówkę” dałby kwotę 3,5 mld zł…(np. w celach inwestycyjnych, czy też oszczędności ludzi, którzy powstrzymali się jakiś czas temu z zakupami mieszkania, przewidując spadek cen mieszkań, jak np. mój znajomy z cytowanego na początku artykułu)
Zresztą z porównania wielkości rynku z 2007 (15 mld) i z 2009 (5 mld) możnaby postawić tezę, że kredyty hipoteczne udzielane na dużą skalę są potrzebne do tego aby rynek mocno wzrósł i był wart 15 mld zł. No tak, ale przy rynku 15 mld zł kurs Dom Development wynosił prawie 200 zł, więc wzrost z 15 zł na 40 zł nie jest jakimś “mega wyczynem”.
Podsumowanie:
Oczywiście powyższe ”procesy myślowe” dotyczące analizy fundamentalnej, czyli różnych procesów zachodzących w gospodarce i firmach, można przeprowadzić dla innych segmentów gospodarki.
Powyższe rozumowanie jest dosyć uproszczone, ale jego celem było pokazanie, że można z wyprzedzeniem starać się przewidzieć, co wydarzy się w przyszłości z gospodarką, różnymi segmentami gospodarki a przez to z zyskami spółek i kursami spółek giełdowych.
I można przeprowadzić taką analizę zanim nastąpią ruchy na giełdzie:-) Innymi słowy stosowanie analizy fundamentalnej daje niejako przewagę nad analizą techniczną. Oczywiście, tak jak poprzednio wspominałem, aby poznać różne zależności trzeba włożyć w to kupę czasu i wysiłku, no ale to jak w każdej inne dziedzinie życia, gdzie chce się odnieść sukces, zgodnie z książką “Sczęście czy fart?”-bajka o białym i czarnym rycerzu, czyli co liczy się w inwestowaniu…

czerwiec 20th, 2009 at 10:05 pm
podobna zasada powinna dotyczyć banków,tylko,że był krach w systemie finansowym i banki mają opoźnienia w wzrostach(ale liczę ,że przejmą pałeczkę wzostową od KGHM)
czerwiec 21st, 2009 at 12:21 am
Stopy procentowe w mniejszym lub większym stopniu chyba można przyjąć jako generalny wskaźnik kondycji spółek z każdej branży?
czerwiec 21st, 2009 at 9:04 am
z tego co mi wiadomo,to podążanie za cyklem gospodarczym kształtowanym przez stopy proc. to ważny czynnik dla amerykańskich inwestorów
czerwiec 21st, 2009 at 11:02 am
No pewnie, że tak. Oczwiście zawsze pojawia się pytanie kiedy stopy procentowe zadziałają, bo zawsze są inne czynniki, które opóźniają lub przyspieszają procesy gospodarcze
Co do banków, to w ostatnich paru miesiacach zyski były mocno nadwyrężane przez wojnę depozytową (znacznie wyżse koszty), a zyski niższe to kursy niższe. Po drugie nie wiadomo jak duże będą odpisy kredytów przez obecny kryzys w kolejnych kwartałach.
Ale rzeczywiście banki to drugi sektor po deweloperach bardzo czuły na stopy procentowe.
czerwiec 21st, 2009 at 5:43 pm
Analiza jest bardzo łatwa, szczególnie na temat przeszłośći. Pozdrawiam :)
czerwiec 21st, 2009 at 6:26 pm
Jak to ktoś powiedział zapytany kiedyś o definicję ekonomisty: “ekonomista to ktoś, kto zawsze potrafi wytłumaczyć, dlaczego jego poprzednia prognoza się nie sprawdziła.”:-)
Mam nadzieję jednak, że z każdym kolejnym rokiem będę coraz lepszym analitykiem, nie ekonomistą:-)
czerwiec 22nd, 2009 at 6:29 pm
To chyba raczej stopy proc. podążają za gospodarką. Gdzie skutek, gdzie przyczyna.
czerwiec 22nd, 2009 at 6:54 pm
@ Marek M
Dlaczego stopy procentowe podążają za gospodarką? Przecież Bank centralny ma “monopol” na koszt pieniądza i jak chce obniżyć stopy procentowe po prostu pompuje pieniądze w gospodarkę (”drukuje je”). A skoro pieniądza jest więcej w obiegu, to jego cena spada. Ceną jest właśnie stopa procentowa, np tutaj jest wibor ostatni rok To załamanie na jesieni to pierwsze obniżki stóp % przez RPP: obniżka.
Zresztą to paradoks w gospodarce kapitalistycznej, gdzie mówi się, że powinna być wolna konkurencja a monopole się zwalcza. No ale to wynalazek wyborców i polityków. Dawniej były cykliczne wzrosty i szybkie (ale ostre) “spowolnienia” w gospodarce, więc politycy postanowili obiecać wyborcom “ciągły wzrost gospodarczy”. No i mieliśmy na świecie przez ostanie 20 lat w miarę stabilny, szybki wzrost gospodarczy, tylko problem w tym, że była to konsumpcja przyszłości, czyli życie na kredyt. A teraz przez najbliższe kilka lat trzeba będzie to oddać:-)
czerwiec 23rd, 2009 at 8:59 pm
No tak. Powinienem napisać, że stopy powinny podążać, regulując inflację. Zgadza się?
czerwiec 23rd, 2009 at 11:14 pm
Już rozumiem:-) w tym kontekście rzeczywiście stopy % podążają za gospodarką. Jak gospodarka się szybciej rozwija pojawia się inflacja, stopy % są podwyższane. Gospodarka zwalnia, iflacja spadai stopy % spadają.
Tak było, przynajmniej do tej pory:-)
sierpień 12th, 2009 at 8:03 pm
AF to dobra sprawa dla poznania tła, ale jak ktoś chce być w zgodzie z zasadą, że skoro żyjemy, pracujemy na pewnej skali czasu, to chyba nic lepszego do timingu jak analiza techniczna czy też kwantytatywna nie wymyślono.
AF ma pewne wady m.in. tak po krótce:
1)tzw. survivor bias widoczne wmetodach i w zmianach kalkulacji różnych wskaźników makro np. casus LEI, zmiany w indeksach bluechipów, tak zeby najlepsi tam byli, a slabi wylatywali
2) pewien lag między publikacją danych, a faktyczną obserwacją, do tego liczne rewizje, co także sie tyczy sprawozdań finansowych,
3)pamietajmy o przypadkach kreatywnej ksiegowosci i probach pokazania innego obrazu spolek, niz bylo w rzeczywistosci,
4)dla pojedynczego inwestora doglebna znajomosc chocby czesci spolek nawet z GPW to zadanie fizycznie bardzo trudne do wykonania,
5) slabe rozdrobnienie danych np. raporty pokazujace sie co miesiac (wiec mniej okazji do transakcji gdyby bazowaly tylko na fundamentach, problemy ze statystyczna oceną małej próbki danych), a przeciez notowania co tick, co pol godziny, co dzien, co miesiac moga wykazywawac naprawde spora wolatywnosc, jak takie dane makro do systemu dopasowac?
Rodzace sie z tych czesciowo wymienionych minusów watpliwosci moga przeszkadza w budowie metodologii lub systemów, a takze w ich statystycznej walidacji.
I są to opinie na podstawie zdań autorów wielu ksiązek, profesorów uniwersyteckich i CFA z US.
Analiza ilosciowa bazujaca na zwiazkach z AT , z AF itp, z pewnoscią daje jeszcze lepszy obraz rynku.
Nie mozna zapomniec o tym, ze to wlasnie ceny, wolumen pokazują nam efekty zachowań uczestników rynku.
Jak to prawie 2000 lat temu KTOS powiedział : “Po owocach ich poznacie”.
sierpień 12th, 2009 at 10:23 pm
To zależy jak rozumisz analizę fundamentalną. Ja osobiście coraz bardziej skłaniam się do podejścia Buffeta, czyli kupić część biznesu (czyli akcje) i być jego właścicielem wiele lat. A wtedy żaden z pięciu punktów, które przytoczyłeś nie ma najmniejszego znaczenia.
Zobacz np. na LPP. Jeżeli byś zainwestował w tą spółkę 10 tyś zł zaraz po wejściu na giełdę (w 2001 roku kupowałbyś akcje po około 50 zł), teraz miałbyś jakieś 300 tyś. zł (kurs to około 1500 zł). Chociaż i tak od szczytu kurs LPP spadł o 50%…
Oczywiście aby “odkryć” takie LPP trzeba mieć odpowiednią wiedzę i doświadczenie. Pewnie takich spółek jest kilka czy kilkanaście z tych 400 notowanych na naszej giełdzie. No ale chyba warto włożyć dużo wysiłku, aby odkryć takie perełki. Zresztą nawet nie trzeba mieć aż takich dobrych strzałów jak LPP, żeby mieć przyzwoite wyniki inwestycyjne.
Nie bardzo widzę, jak wykryć takie spółki za pomocą AT?
Tak naprawdę pytanie sprowadza się do odpowiedzi, jakich powtarzalnych stóp zwrotu można spodziewać się w długim terminie, pisałem o tym tutaj: Dlaczego analiza fundamentalna?
A z AT jest taki “mały problem”, że nawet jeżli ktoś jest w stanie osiągać przyzwoite stopy zwrotu na małym kapitale, to nie jest to za bardzo realne inwestując powyżej kilkudziesięciu milionów zł (w polskich realiach).
Wystarczy np. zrobić takie małe zadanko: jeżeli założyć, że zaczynasz od 100 tyś. zł i masz stopę zwrotu 100% rocznie, to po 20 latach masz ponad 104 mld zł, czyli prawie 10% polskiego PKB:-)
Możemy obniżyć stopę zwrotu do 50% rocznie, co wydawałoby się “w zasięgu ręki”, wtedy po 20 latach masz 332 mln zł.
Nie znam nikogo, kto stosowałby AT i ze 100 tyś. zł zrobił takie pieniądze… no ale może to dlatego, że nie znam wielu osób:-)
sierpień 13th, 2009 at 8:44 am
Jak pisałem, ani AT ani AF nie powinny być uznawane za jedynie słuszne rozwiązanie. To tylko metody probujace opisac rynek lub pomagajace antycypowac wartosci spolek, itp, wartosci dyskontowane.
Zgadzam się z Twoimi wnioskami,tudzież gdybaniami.
A jako praktyczny przykład podam fakt z mojego doświadczenia w AM. Kupiłem Kolastynę po ok 1zł w czasie pre-IPO, a sprzedałem na IPO po 4 zł. Dziś kosztuje ona poniżej 1 zł, a zaliczyła już “smieciową karierę”.
Wg wycen analityka z tego co pamietam to srednio z DCF i porowanwczej wyszlo mu 4,12zł za akcję , a rynkowo doszło nawet do ok 7zł.
Mozna sie skupic na szukaniu perelek jak sie jest jednym z wielu w funduszu, ale jak sie jest jednym na wielu rynkach indywidualnym, to po prostu czasu braknie.
sierpień 13th, 2009 at 8:54 am
Warren Buffet wchodzac w spolki przejmowal stery. Wchodzil w to na czym sie znal.
Indywidualny drobny inwestor nie ma takich mozliwosci.
Widze, ze piszesz z pkt widzenia funduszy. Ale czy macie w funduszach osoby, ktore niczym Private Equity , czy vc moga w sposob managerski podejsc do tematu i jak Aniol Biznesu poprowadzic firme?
sierpień 13th, 2009 at 6:12 pm
1) Ostatnio przeczytałem bardzo ciekawą książkę Glena Arnolda “Value Investing” (zresztą ma on również tytuł CFA), mam nadzieję, że książka szybko zostanie wydana w Polsce, bo wiem że trwają właśnie nad tym prace.
W pierwszej części książki pisze o filozofii inwestowania kilku inwestorów, między innymi Buffecie (również np. Petera Lyncha) a w drugiej podaje praktyczne wskazówki jak analizować firmę. Jeżeli interesuje Cię w jaki sposób inwestuje Buffet i inni podobni inwestorzy gorąco polecam tą książkę.
Na jej podstawie można wyciągnąć wniosek, że wcale ani nie trzeba pracować w funduszu ani mieć kogoś w zarządzie, aby osiągać przyzwoite stopy zwrotu. Wystarczy po prostu wiedzieć na co zwracać uwagę no i trzeba włożyć w to dużo pracy.
Zresztą nie wydaje mi się aby Buffet “miał kogoś” np. w zarządzie Coca Coli, w której na koniec 2008 roku miał prawie 20% zainwestowanych środków, czy w pozostałych pierwszych 7 spółkach, gdzie miał w sumie zainwestowane ponad 70% środków:-). Więcej info na temat inwestycji Buffeta jest tutaj: http://buffett.pl/wb.html (na dole strony)
2) Dlaczego to ja mam zarządzać firmami? Wystarczy, że będę miał kompetentny i uczciwy zarząd w spółkach, które odpowiednio wybiorę
3) Tak jak pisałem, moim zdaniem w inwestowaniu warto polegać tylko na własnej analizie, raporty analityków mogą się jendak przydać do poznania makrootoczenia/sektora/ spółki. Pisałem o tym tutaj: Linki i strony www do analizy fundamentalnej spółek giełdowych. A odrabiając już to zadanie i mając właściwe dane wejściowe, prostą wycenę DCF może sobie zrobić każdy (oczywiście rozumiejąc “główne drivery” wartośći firmy wyliczanej przy pomocy DCF)
4) Myślę, że inwestorom indywidualnym “brakuje czasu” bo po prostu “szukają świętego grala” na zbyt wielu rynkach. Po co mieć wiele rynków, jak wystarczy np. tylko rynek akcji? I po co analizować wszystkie akcje, skoro większość z nich nie przechodzi “wstępnej selekcji” spółek, które mogą być dobrymi inwestycjami?
sierpień 13th, 2009 at 8:47 pm
Nie jestem maniakiem Warrena B., podałem to co o nim słyszałem, albo słyszałem z jego ust poprzez media.
ad 3) Takie samo jest moje zdanie, zwłaszcza, że każdy chce sprzedać akcje jak najlepiej i tak tworzony te raporty analityczne.
ad 4) No tak jeśli chodzi o inwestorów, to by sie zgadzało, ale jesli mówimy o traderach, to chyba jednak AT / A Ilościowa rządzą. Jesli mowa o inwestorach, to chyba masz na mysli takich co mja horyzont >10 lat itp?
sierpień 13th, 2009 at 10:12 pm
@ 4) Niekoniecznie powyżej 10 lat. Jeżeli zobaczysz znowu:-) np. na Warrena Buffeta to zauważ, że i owszem ma bardzo dobre wyniki długoterminowe, ale jednocześnie pobijał indeks S&P przez znaczną część okresów rocznych/kalendarzowych:-)
Zadawałem sobie pytanie jak to możliwe. I wydaje mi się, że to kwestia firm, w które inwestuje. Są to po prostu bardzo dobre biznesy, które praktycznie rok w rok generują bardzo dobre zyski, co przekłada się na relatywnie dobre zachowanie kursów giełdowych. Na temat powiązania kursów giełdowych i zysków pisałem tutaj: http://www.michalstopka.pl/zachowanie-sie-kursu-spolki-gieldowej-a-analiza-fundamentalna/ . Zresztą podobnie PKB to w przybliżeniu zyski spółek, stąd też nic dziwnego, że ruchy na giełzie wyprzedzają oficjalne dane o PKB, o czym pisałem tutaj:Giełda i PKB (1996/2010)
Podsumowując już mój przydługi wywód:-) generalnie uważam, że przyzwoite stopy zwrotu można osiągnąć zarówno w dłuższym terminie ale i również w średnim, czyli powyżej roku czy dwóch. Oczywiście trzeba być naprawdę dobrym w takim inwestowaniu i trzeba wiele ciężkiej pracy do tego, po drodze są nieuniknione niepowodzeania, co jest zgodne z tym artykułem: http://www.michalstopka.pl/sukces-zaczyna-sie-tam-gdzie-inni-sie-poddaja/