Jak wykorzystać wiedzę o tendencjach w gospodarce na podstawie zmian indeksów giełdowych?

6:58 pm 1 Ciekawe, 2 Analiza makro, 4 Analiza sytuacji firmy, Giełda i PKB

NAJBLIŻSZE SZKOLENIE Z ANALIZY FUNDAMENTALNEJ: więcej info tutaj: SZKOLENIA
a tu znajdują się moje najciekawsze historyczne wpisy w PDF: WPISY W PDF

Jakiś czas temu w artykule Giełda dyskontuje wydarzenia w realnej gospodarce? pisałem, że ruchy indeksów giełdowych wyprzedzają wydarzenia w realnej gospodarce. Z kolei w artykule Dlaczego giełda dyskontuje wydarzenia w realnej gospodarce? próbowałem wyjaśnić dlaczego tak się dzieje.

Dzisiaj chciałem napisać parę słów na temat tego jak można wykorzystać wiedzę na temat tego, co będzie działo się z gospodarką i PKB w przyszłości.

Mam nadzieję, że moje przemyślenia naprowadzą na ciekawe wnioski pracowników, właścicieli biznesów oraz inwestorów.

Poniżej piszę o:

  • Bezrobociu, czyli zarobkach oraz dostępności pracowników
  • Cenach produktów i usług
  • Nowych biznesach i inwestycjach czyli o CAPEXie
  • Co firmy robią w okresie spowolnienia/recesji?

Jak wynika z pierwszego artykułu indeksy giełdowe bardzo mocno spadły w ciągu ostatniego roku (obecnie jest to -52% r/r!). Procentowy spadek jest nawet większy niż podczas kryzysu rosyjskiego w 1998 r. (-28%) czy też w poprzedniej bessie z lat 2000/2001 i ówczesnego mocnego spowolnienia (-35%).

Oczywiście niektórzy próbują tłumaczyć tak znaczne spadki “nieracjonalnym zachowaniem” inwestorów, bo przecież “fundamenty” polskiej gospodarki są bardzo mocne. Problem w tym, że indeksy giełdowe nie pokazują przeszłości (bo to mają na myśli Ci ludzie) ale co prawdopodobnie wydarzy się w przyszłości. A w przyszłości zyski spółek prawdopodobnie bardzo mocno spadną, jeżeli przyjąć, że na kursy spółek giełdowych wpływają generowane zyski, o czym pisałem tutaj: Zachowanie się kursu spółki giełdowej oraz zysku netto przypadajacego na akcję, czyli dlaczego kursy akcji spadają/wzrastają.
A to z kolei wskazuje, że będzie bardzo mocne spowolnienie/recesja.

Potwierdzeniem tego w realnej gospodarce są chociażby dane za listopad 2008 o ujemnych dynamikach na produkcji przemysłowej (-8% r/r) oraz bardzo słabe dane o sprzedaży detalicznej (zaledwie + 2% r/r, kiedy poprzednie miesiące było to coś koło +10 czy 20 % r/r).

Dlaczego zyski firm mocno spadają podczas dekoniunktury? Niektóre mechanizmy opisałem w tym artykule W jakich warunkach działają firmy w okresie spowolnienia/recesji?

Poniżej kilka moich przemyśleń:

  • Bezrobocie, czyli zarobki oraz dostępność pracowników:

Zasada jest dosyć prosta. Dopóki indeksy giełdowe rosną, bezrobocie spada i jest stosunkowo łatwo znaleźć dobrą pracę. Najlepsze warunki do tego są gdy hossa jest już mocno zaawansowana oraz w początkowym okresie bessy. Powód jest prosty. Rynek pracy z rynku pracodawcy staje się rynkiem pracownika. Oczywiście jak widać po moim przykładzie zdawałem sobie z tego sprawę:-)

Powyższy mechanizm jest oczywiście negatywny dla kursów giełdowych spółek. Po pierwsze rosną koszty wynagrodzeń, po drugie rośnie rotacja pracowników co powoduje spadek wydajności pracy a po trzecie firmy w tym okresie mają zazwyczaj zbyt optymistyczne oczekiwania co do przyszłości i dlatego zatrudniają za dużo pracowników. Oczywiście zazwyczaj dowiadują się o tym za późno, jak już następuje załamanie sprzedaży i marż.

Z kolei gdy bessa jest już mocno zaawansowana oraz w pierwszej połowie hossy rynek pracy staje się rynkiem pracodawcy. Siła przetargowa pracowników spada, bo wtedy wszyscy wiedzą, że są trudne czasy o czym szeroko np. komunikują media. Trudniej o znalezienie pracy, awans czy podwyżkę, chociażby dlatego, że wszyscy o tym mówią. Firmy bardziej kontrolują też w tym okresie koszty.

W cytowanym już artykule Giełda dyskontuje wydarzenia w realnej gospodarce? postawiłem tezę, że poprzednie wysokie bezrobocie było spowodowan w znacznej mierze wyżem demograficznym, którego szczyt wystapił w latach 1984/1985. Obecnie na rynek pracy wchodzą osoby urodzone pod koniec lat osiemdziesiątych (rozpoczął się niż demograficzny). Innymi słowy, w ciągu najbliższych paru lat, aby bezrobocie mocno wzrosło z gospodarki musi całkowicie “wyparować” dobry milion miejsc pracy, bo nie “dopływają” nowi, młodzi pracownicy. Gospodarka “wchłonęła” nawet sudentów, którzy w ostatnich latach wchodzili na rynek pracy. A w kolejny latach nie będzie nawet studentów z wyżu demograficznego.

Powyższy czynnik będzie łagodził wzrost bezrobocia, co jest dobrą informacją dla pracowników a złą dla właścicieli firm.
Fakt ten może być szczególnie uciążliwy dla firm, które zatrudniają młodych pracowników, bo po prostu ludzi tych będzie relatywnie mało.
Ponadto niskie bezrobocie to wyższe koszty wynagrodzeń dla firm, a dodatkowo fudnusz płac (wszystkie płace zsumowane) nie będzie rósł tak dynamicznie, jak w poprzednich latach, ze względu na niż demograficzny.

  • Ceny produktów i usług:

Jakiś rok temu, to był chyba październik lub listopad 2007 spotkałem się ze znajomymi. Jeden ze znajomych miał silną presję ze strony rodziny na kupno domu, bo właśnie nadarzyła się “okazja” (jak na tamte czasy, bo teraz to nikt na taką okazję za taką cenę nie spojrzy). Oczywiście przedstawiłem mu moje spostrzeżenia na temat rynku mieszkaniowego i mieszkania tego nie kupił, co z czasem okazało się słuszną decyzją.

Jak pisałem w pierwszym cytowanym artykule, o przyszłej sytuacji na rynku nieruchomości ostrzegały spadające kursy deweloperów mieszkaniowych. Po prostu część inwestorów zdawała sobie sprawę z czynników, o których słyszy się w mediach dopiero od jakiegoś czasu.

Z punktu widzenia właścicieli biznesów ważnym czynnikiem mogą być koszty najmu powierzchni handlowej lub biur. Podczas spotkań ze spółkami giełdowymi okazuje się, że część firm podpisało korzystne umowy najmu w samym dołku recesji w latach 2002/2003. Ich konkurencja pośpieszyła się i podpisywała umowy w szycie boomu, np. w 2000/2001. A czynsz w wysokości 10 $ w dołku recesji zamiast 20 czy 30 $ w szczycie boomu “robi różnicę” i może decydować o być albo nie być danej firmy.

Prawdopodobnie podobna sytuacja będzie miała miejsce podczas obecnego cyklu. Najpierw nastąpiło załamanie na mieszkaniówce a kolejne są biura i powierzchnie handlowe. Świadczą o tym spadające kursy giełdowe spółek deweloperskich zajmujących się tego typu inwestycjami. Dlaczego miałoby się tak stać? Bo cykl inwestycyjny trwa około dwóch lat, a dwa lata temu a nawet rok temu prognozy dotyczące popytu były bardzo optymistyczne. Dlatego rozpoczęło się wiele inwestycji. Obecnie te prognozy nie są już tak optymistyczne, a będzie jeszcze gorzej, o czym świadczą wspomniane słabe dane o sprzedaży detalicznej.

Oczywiście podaż nowych powierzchni będzie ogromna a popyt coraz słabszy (wiele spółek giełdowych z sektora handlu już wstrzymało nowe inwestycje). W efekcie doprowadzi to do obniżek cen najmu. Po prostu wiele firm będzie na skraju bankructwa i deweloperzy będą musieli obniżyć stawki czynszu bo w przeciwnym razie stracą klientów i nie odzyskają zaległych płatności.

Podobne mechanizmy odnoszą się do cen surowców, kosztów podwykonawców (dlatego np. spółki budowlane, które w szczycie boomu podpisały kontrakty będą miały bardzo dobre marże) czy generalnie cen innych produktów czy usług.

  • Nowe biznesy i inwestycje czyli CAPEX:

Z punktu widzenia nowych inwestycji i biznesów nie jest zbyt rozsądne podejmowanie takich decyzji podczas trwającej bessy( szczególnie w pierwszej połowie). Oczywiście nie jest też rozsądne podejmowanie takich decyzji pod koniec hossy, ale przewidzenie końca hossy jest dla wikszosci osob trudne, więc informacja taka nie jest zbyt użyteczna. Natomiast bessę jest dosyć prosto rozpoznać, po prostu indeksy zaczynają spadać:-) a to, jak już pisałem zwiastuje, że zbliża się spowolnienie/recesja. Z jednej strony oznacza to, że popyt będzie znacznie słabszy a z drugiej pod koniec hossy i na początku bessy na rynku pojawia się wielu potencjalnych konkurentów, którzy dodatkowo powodują, że przychody i marże będą słabe.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania nalepiej inwestować wtedy, gdy dołek recesji już został ustanowiony. Po pierwsze część potencjalnych konkurentów z okresu boomu gospodarczego, która była gorzej przygotowana już upadła a po drugie pozostała konkurencja jest zbyt przestraszona i przynajmniej na początku nie podejmuje groźnych kroków.

Jak rozpoznać, czy dołek spowolnienia/recesji został już ustanowiony? Patrząc na hiostorię notowań indeksów giełdowych, historycznie sygnalizowała o tym dodatnia roczna zmiana indeksu  giełdowego WIG. Podobnie jak zresztą ujemna roczna zmiana WIG wskazywała, że PKB mocno spowolni.

Oczywiście dużo zależy też od branży, czy jest ona wczesnocykliczna czy późnocykliczna jak np. handel. Dla przykładu giełda ustanowiła dołek w III kwartale 2001, dołek spowolnienia był w IV q 2001, ale początek dobrych czasów dla handlu nastąpił dopiero dwa lata później czyli pod koniec 2003 roku. Tak więc inwestycji warto było dokonać na przełomie 2002/2003

  • Co firmy robią w okresie spowolnienia/recesji?

Patrząć na spółki giełdowe można dostrzec dwie tendencje w ich działaniach:

  1. Krótkoterminowo starają się zachować płynność finansową i ciąć koszty. Płynność finansowa jest ratowana przez wydłużenie spłaty zobowiązań, skrócenie kredytowania odbiorców oraz zmniejszenie zapasów. Ponadto należności są np. ubezpieczane a część klientów o “podwyższonym ryzyku” wogóle przestaje być klinetami tych firm.
  2. W dłuższym terminie firmy modyfikują strategię, zazwyczja koncentrują się na podstawowym biznesie. Pisałem o tym np. w tym artykule: Analiza fundamentalna i zasada “Koncentracji” firmy na podstawowej działalności. Firmy te przebudowują organizację i wykorzystują ten trudny okres do przygotowania się do ekspansji w lepszych czasach.

Ponadto w czasie spowolnienia/recesji warto “inwestować” w wiedzę, np. jak stworzyć dobrą strategię dla firmy. Pomocna może być w tym np. ta książka: Spis 22 niezmiennych praw marketingu

Oczywiście firmy giełdowe są w znacznie lepszej sytuacji niż spółki niepubliczne. Spółki notowane, dzięki emisji akcji, mają odpowiedni kapitał własny, przez co np. są lepiej tratkowane przez banki czy też przez kontrachentów.

3 Responses

  1. michal w Says:

    dobre. przeczytałem i zrozumiałem.
    to teraz tylko czekam na wpis że dno dołka mamy za sobą i że już czas działać :)

  2. admin Says:

    Jeżeli wierzyć w historię, indeksy powinny wcześniej wskazać dołek a przynajmniej zacząć iść w górę zanim będą dostępne oficjalne statystyki-:)

    Jest jednak jedno ale. Indeksy w stanach dołek ustanawiały średnio około 3 miesiące przed dołkiem na PKB, szczyty były robione na 6-9 miesięcy przed szczytem PKB. Tak więc w dołku jest realtywnie mniej czasu na reakcję.
    Oczywiście wszystko zależy od tego, co dzieje sią z PKB po osiągnięciu dołka, czyli czy jest jeszcze kilka kwartałów słabego wzrostu (jak było w 2002) czy też od razu jest coraz dynamiczniejszy wzrost, co też jest możliwe.

  3. admin Says:

    No cóż Michale, zanosi się na to, że “dno dołka na PKB mamy za sobą”:-)
    Dzisiaj wreszcie pierwszy ekonomista w “daily” napisał, że PKB Polski w II kwartale 2009 mógł wynieść nawet coś pomiędzy 1% a 1,5%, czyli, że dołek był w I kwartale:-)
    Tym ekonomistą jest Ernest Pytlarczyk z BRE Banku (swoją drogą, patrząć historycznie, jego analizy są zazwyczaj dosyć sensowne), pisze o tym tutaj (na czwartej stronie pod koniec): http://i.wp.pl/a/dibre/kbiezacy/kompor_150709.pdf

    Zresztą, co ciekawe, prognoza ta jest zgodna z moimi przemyśleniami w tym artykule (dałem tam PKB 1,3%): Zależności łączące GPW, PKB, produkcję przemysłową oraz sprzedaż detaliczną, czyli dlaczego dołek na PKB Polski był prawdopodobnie w I kwartale 2009 r.
    Oczywiście pozostaje pytanie, czy PKB w kolejnych kwartałach będzie coraz lepsze, ale słabe przez kilka kwartałów tak jak w 2001/2002 (czyli typu “U”) czy jednak będzie mocne odbicie PKB typu “V” jak w 1998/1999 r.:Giełda i PKB

    Oczywiście mogę się mylić, ale osobiście obstawiałbym jednak dynamiczne odbicie typu “V”, ze względu na również odbicie “typu V” na produkcji przemysłowej, o czym pisałem w cytowanym już artykule. No a przede wszystkim przemawia za tym “efekt euro”: Dlaczego analiza fundamentalna to klucz do sukcesu cz.2 na przykładzie kwartalnych dynamik kursu euro i PKB Polski

    Za takim wariantem przemawiałyby już prawie 70% wzrosty od dołka na giełdzie w lutym 2009, jest to znacznie więcej niż w poprzednim dołku na PKB w 2001 r…
    Oczywiście nie ma co “gdybać”. Jeżeli w kolejnych kwartałach PKB ma być bardzo dobre, to giełda (inwestorzy) to zdyskontują znacznie wcześniej zanim dostępne będą oficjalne statystyki GUS:-)

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.