Jak podwoić polskie PKB? Twoje oszczędności i finanse osobiste
Każdy z was z pewnością zastanawiał się jak podwoić wynagrodzenia/jak podwoić polskie PKB. W dzisiejszym artykule odpowiem na to pytanie. A raczej pokażę bardzo ważną rzecz do tego aby to było możliwe.
W matni: krach polskiej gospodarki: Jeżeli ktoś nie ma mocnych nerwów nie powinien czytać artykułu „W matni…”
Jakiś czas temu napisałem serię artykułów na temat możliwego krachu systemu finansów publicznych w Polsce. Pierwszym z nich był: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS.
Później przedstawiłem moje spostrzeżenia co warto zrobić w tej sytuacji: Jak rozwiązać wszystkie problemy Polski? Podwoić PKB! Podwoić PKB! Podwoić PKB! Dla przypomnienia cytat:
Zgodnie z danymi GUS w kolejnych latach liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie w Polsce o około 10 %, czyli około 2 mln osób: szacunki już po podwyższeniu wieku emerytalnego (!). Ale to co najgorsze, jeżeli ludzie nadal będą wyjeżdżali z Polski, istnieje ogromne ryzyko prawdziwej katastrofy…
Dziurę można zasypać tylko wzrostem wydajności ale to będzie ogromne wyzwanie…
Tak jak pisałem, jeżeli założyć co roku wyjazdy w liczbie 100 tyś. osób, w ciągu dwudziestu lat ubędzie kolejne 2 mln osób. W efekcie potrzebny będzie wzrost wydajności o około 20 % aby utrzymać obecny poziom PKB i obecny poziom wydatków państwa na emerytury i służbę zdrowia!
Jeżeli natomiast co roku będzie wyjeżdżało 200 tyś. osób potrzebny będzie wzrost wydajności na poziomie ponad 30% ! (oznacza to wyjazd w ciągu dwudziestu lat około 4 mln osób)
Nie muszę mówić, że po stronie kosztowej państwa przybędzie osób w wieku emerytalnym, co zwiększy wydatki na służbę zdrowia no i oczywiście trzeba będzie płacić coraz więcej środków na emerytury.
Dla złapania liczb: 1 mln emerytów pobiera obecnie około 20 mld! zł w emeryturach (1800 zł brutto średnia emerytura razy dwanaście miesięcznie). Tak więc wydatki na emerytury i służbę zdrowia zwiększą się o kilkadziesiąt mld zł.
Z tego powodu istnieje ogromne ryzyko, że z roku na rok będą rosły podatki bo będą rosły mocno koszty.
Oczywiście jest też takie rozwiązanie, że po prostu obetnie się wysokość emerytur bo politycy powiedzą, że nie ma z czego ich płacić.
W tej sytuacji nietrudno sobie wyobrazić, że coraz więcej osób będzie decydowało się na wyjazd z Polski co oznacza po prostu, że powyższe tabelki niestety mają szansę na realizację w praktyce. Co potwierdzają ostatnie dane GUS.
A Polska stanie się drugim Detroit. Mało tego inne państwa będą nas pokazywały jako przykład do czego nie wolno doprowadzić: do wyjazdu obywateli z kraju.
Swoją drogą to fenomen bo już uczy się w książkach do historii jak sami Polacy doprowadzili do rozbiorów trzysta lat temu. A teraz będzie kolejna lekcja historii. I to my w niej właśnie bierzemy i będziemy brali udział. To na naszych oczach to się dzieje i będzie się działo.
Smutne to. Smutne to szczególnie jak ogląda się czym zajmują się politycy, czym zajmują się media.
I to nie chodzi o to, co będzie za 50 lat jeżeli chodzi o liczebność naszego społeczeństwa. Ale jak sobie poradzimy jako państwo, gospodarka i społeczeństwo z tym co będzie się działo w kolejnych kilkunastu latach. Te negatywne procesy już rozpoczęły się dziesięć lat temu. I przybierają na sile
Co trzeba w takim razie zrobić?
Podwoić PKB! Podwoić PKB! Podwoić PKB!
Dlaczego?
1. Jeżeli podwoimy PKB : mocno wzrosną wynagrodzenia. Tak jak pisałem w pierwszym cytowanym wpisie wynagrodzenia zależą od PKB. (…)
Jeżeli ktoś zastanawia się dlaczego na zachodzie zarabia się kilka razy więcej niż w Polsce: odpowiedź jest bardzo prosta. Przeciętne wynagrodzenie w danym państwie zależy od…poziomu PKB na osobę (czyli poziomu PKB wytworzonego przez jedną osobę). PKB to ilość dóbr i usług wytworzonych w danym roku w danym państwie. Ale i też jednocześnie skonsumowanych. A konsumpcja wytworzonych dóbr i usług jest możliwa dzięki… wynagrodzeniom jakie otrzymujemy za pracę. Zależność tą widać bardzo ładnie na wykresie:
Źródło: obliczenia własne na podstawie GUS, wordbank.org, forsal.pl
Innymi słowy jeżeli dane państwo stwarza relatywnie mało dóbr i usług: nie ma potem czego dzielić. Również w formie wynagrodzeń.
Warto tutaj też zwrócić uwagę, że kluczowa jest wydajność gospodarki a nie ilość przepracowanych godzin. Nie ilość ale jakość, efektywność: jak jest zorganizowana gospodarka, jak i czy wykorzystywane są jej zasoby. (…)
Jeżeli wynagrodzenia mocno wzrosną ludzie przestaną wyjeżdżać z Polski!
2. Mało tego przy tak dynamicznym wzroście PKB bezrobocie też bardzo mocno spadnie co dodatkowo spowoduje, że ludzie nie będą wyjeżdżali z Polski. A nawet część osób, które już wyjechały wróci do Naszego kraju!
3. A to co najważniejsze: Przy podwojeniu polskiego PKB będziemy mieli dodatkowe około 450 mld zł do wydania na emerytury, służbę zdrowia, politykę prorodzinną, sądownictwo, armię, policję itd. …
Dlaczego?
PKB Polski wynosi około 1 700 mld zł Opodatkowanie PKB na poziomie centralnym wynosi około 30%, czyli około 450 mld zł gdyż:
- Około 260 mld zł to przychody budżetu Polski (podatkowe)
- Około 130 mld zł to przychodu ZUS (wydatki prawie 200!)
- Około 60 mld zł to przychody NFZ
- Suma: budżet Polski + ZUS + NFZ = 450 mld zł
W sumie podatki i pseudo podatki wynoszą więc około 450 mld zł. Ale to jest dla 1 700 mld zł PKB w skali roku. Jeżeli podwoimy PKB będziemy mieli ekstra 1 700 mld zł do opodatkowania, czyli … ekstra 450 mld zł wpływów podatkowych!!!
Co w sumie da około 900 mld wpływów podatkowych i pseudo podatkowych!!!
A my jako państwo, społeczeństwo martwimy się dziurą budżetową w wysokości kilkudziesięciu mld złotych… I o tym powinni mówić politycy, media, przedsiębiorcy i my Polacy:
Jak podwoić polskie PKB?! Jak podwoić PKB?! Jak podwoić PKB?!
Jak w takim razie podwoić polskie PKB? Jak zwiększyć PKB o te magiczne 1 700 mld zł
Wy jako czytelnicy mojego serwisu przedstawialiście wiele pomysłów na ten temat pod różnymi wpisami na mojej stronie. Dziękuję Wam za to bo są to dla mnie bardzo cenne uwagi, szczególnie, że dzięki nim poznaję też Wasz sposób myślenia. Do większości z tych pomysłów odniosę się stopniowo w przyszłości w serii wpisów „Jak podwoić polskie PKB?”.
Ja też mam kilka przemyśleń na ten temat i ostatnio sporo o tym myślałem. Zastanawiałem się też od czego rozpocząć nasze rozważania. Co jest kluczowym, fundamentalnym czynnikiem aby w Naszej Polsce było lepiej, żeby rzeczywiście podwoić polskie PKB?
Jak wiemy z naszych rozważań o PKB: Michał Stopka “Cykl dziesięcioletni w polskiej gospodarce i na rynku pracy”: Co to jest tak naprawdę PKB? wartość (ilość) wytworzonych w danym roku dóbr i usług czyli PKB zależy tak naprawdę od trzech czynników:
- Technologia
- Kapitał
- Liczba pracujących
I nie ma innych czynników poza tymi trzema. Oczywiście stan jakości państwa i zagospodarowania tych zasobów ma znaczenie, ale jeżeli jest słabo z którymś z powyższych czynników to i Salomon z próżnego nie naleje…
Z kolei z wpisu Bardzo fajny artykuł na temat wynagrodzeń w Polsce, wydajności i PKB, jakby ktoś czytał mój wpis :-) wiemy, że w Polsce wydajność jest znacznie niższa nie dlatego, że Polakom co do zasady nie chce się pracować ale dlatego, że mamy za mało zakumulowanego kapitału w gospodarce. Przez ostatnie kilkaset lat tak czy inaczej byliśmy pod zaborami. Inne państwa, które teraz są lepiej od nas rozwinięte akumulowały w tym czasie kapitał.
Dlaczego zaczynam od takiego a nie innego spostrzeżenia? Dlaczego zaczynam od punktu drugiego czyli kapitału?
Biorąc udział w przygotowaniach do zdobycia Tytułu CFA (więcej o tytule pisałem tutaj: Egzamin CFA-informacje) w materiałach szkoleniowych dało mi do myślenia stwierdzenie, że można przyjąć, że średnio każdy jeden dolar zainwestowany w gospodarkę (biznes) zwiększa nam wydajność (zyski) o jedną trzecią tej kwoty czyli o około 0,33 centa.
Innymi słowy, patrząc tylko na powyższy czynnik, aby zwiększyć Polskie PKB o 1 700 mld zł trzeba zainwestować w naszym kraju trzy razy więcej czyli około 5 000 mld zł czyli 5 bilionów zł… Dla porównania, środki z UE z najbliższej perspektywy w wysokości około 400 mld zł stanowią kilka procent tej potrzebnej kwoty.
Jak podwoić polskie PKB?: udział inwestycji w PKB
A ile w takim razie Polska jako kraj inwestuje w skali roku? Pokazałem to na wykresie poniżej:
Zgodnie z danymi GUS, udział inwestycji w PKB kręci się historycznie w granicach około 20% (około 300 mld zł rocznie). Oczywiście powyższe liczby mają nam posłużyć tylko do przybliżenia liczb o których rozmawiamy.
Jeżeli przyjąć te 300 mld zł rocznie na inwestycje dochodzimy do ciekawego wniosku, że Polskie PKB powinno się podwoić za około 20 lat (20 razy 300 mld). Zgodnie z zależnością, że zainwestowane środki zwiększają PKB o jedną trzecią wartości środków zainwestowanych.
Co jeszcze ciekawego można zauważyć na powyższym wykresie?
Inwestycje, co oczywiste, są mocno uzależnione od stanu gospodarki. Ich udział w PKB zależy od danej koniunktury gospodarczej.
Ale druga bardzo ważna sprawa, że inwestycje w danym roku mogą pochodzić z oszczędności (czyli mniej konsumujemy więc inwestujemy) albo z… długu.
Takim długiem są na przykład środki z UE (bo cały czas płacimy do kasy UE procent PKB jako koszt tych środków), dług publiczny, dług firm czy też dług osób indywidualnych które kupują mieszkania na kredyt (to też liczone jest jako inwestycja).
Zresztą skoro inwestycje są częścią PKB a to PKB może też być „lewarowane” długiem w danym roku, nie jest to nic dziwnego (o wpływie długu na PKB pisałem przy okazji powyższego linku co to jest tak naprawdę PKB).
No dobrze a jak to się wiąże z Twoimi finansami osobistymi? Jaki w ogóle to ma związek?
Ogromny!
Skąd biorą się inwestycje? W dłuższym terminie tylko z oszczędności!!!
Jak bardzo to jest potężny czynnik, który może pomóc nam podwoić PKB Polski pokazałem poniżej.
Jak podwoić polskie PKB: założenia
Obecnie w Polsce jest około 30 mln osób dorosłych (w tym około 7 mln emerytów). Jeżeli założyć:
- W rok 10 mln osób oszczędza tysiąc dwieście złotych (100 zł miesięcznie), po roku mielibyśmy wzrost oszczędności o 12 mld zł wyższe. A po dziesięciu latach 120 mld zł (nie licząc dodatkowo kapitalizacji zysków z oszczędności, które mogą wynieść drugie tyle co do wartości, przy założeniu stopy zwrotu 7% przez dziesięć lat. Czyli w sumie 240 mld zł)
- W rok 10 mln osób oszczędza dwanaście tysięcy złotych (1000 zł miesięcznie), po roku mielibyśmy wzrost oszczędności o 120 mld zł wyższe. A po dziesięciu latach 1 200 mld zł (nie licząc dodatkowo kapitalizacji zysków z oszczędności, które mogą wynieść drugie tyle co do wartości, przy założeniu stopy zwrotu 7% przez dziesięć lat. Czyli w sumie 2 400 mld zł.
Jak widać powyżej, tylko dzięki zwiększeniu naszych osobistych oszczędności możemy spokojnie zwiększyć nasze PKB o jakieś 20/30 % (wzrost oszczędności o tysiąc mld zł/tysiąc pięćset mld zł). Ile dokładnie? Zależy to tylko i wyłącznie od nas samych, od świadomości finansowej naszego społeczeństwa.
Ale z powyższych rozważań wynika też drugi bardzo ważny wniosek: jeżeli chcemy naprawdę solidnie zwiększyć nasze PKB, musimy sprawić aby również kapitał zagraniczny chciał u nas inwestować. Oszczędności krajowe to zdecydowanie za mało. A i te powyższe obliczenia wzrostu oszczędności nie są pewne.
Niestety mamy takie a nie inne zaszłości historyczne w zakresie braku inwestycji i nic na to obecnie nie poradzimy. Oczywiście można się upierać tylko przy krajowych oszczędnościach, ale nie spowoduje to szybko wzrostu PKB i wynagrodzeń. W konsekwencji Polacy dalej będą wyjeżdżać a Ci którzy wyjechali nie wrócą.
(no chyba, że spostrzeżenie dotyczące równania oszczędności = inwestycje = wysoka dynamika PKB = wysokie wynagrodzenia stanie się głośne w społeczeństwie i mediach)
Jak podwoić polskie PKB: zadłużanie się
Drugą możliwością krótkoterminowego zwiększenia PKB jest dalsze mocne zadłużanie się Polski (i Polaków) a do czego to doprowadzi nie muszę mówić. Warto zwracać uwagę na wypowiedzi polityków. Jeżeli tak naprawdę chcą zwiększyć PKB zwiększeniem długu (a nie przez oszczędności), nie różni się to niczym od tego, gdybym ja sam chciał zwiększyć mocno moje wydatki w danym roku (czyli moje PKB) po prostu żyjąc na kredyt.
Polska, przoduje na świecie nie tylko w zakresie bardzo niskiej dzietności ale też w zakresie bardzo niskiej stopy oszczędności.
Jak podwoić polskie PKB: dlaczego Polacy nie oszczędzają?
Moim zdaniem jest to konsekwencja trzech powodów. Umieściłem je od najważniejszego do najmniej ważnego:
- Konsumpcyjny tryb życia
- Brak świadomości i edukacji finansowej
- Niskie zarobki
Pierwsze dwa punkty można sprowadzić do tez, które swego czasu zawarł Maciek Węgorkiewicz w świetnym artykule tutaj: Inwestorzy i dłużnicy. Dotyczy to ogromnej rzeszy ludzi w Polsce:
Pod kątem zarządzania finansami ludzi możemy podzielić na dwie kategorie: inwestorów i zadłużonych. Wszystkim wydaje się że to ślepy los nas dzieli, bo stajemy się zadłużonymi jeśli brakuje nam i musimy pożyczać. Nic bardziej błędnego.
Nie jesteś dłużnikiem dlatego że musisz pożyczać – jest dokładnie odwrotnie – musisz pożyczać właśnie dlatego że masz mentalność dłużnika.
Zadając komukolwiek pytanie na temat oszczędzania masz 75% szansy że usłyszysz „nie oszczędzam bo nie mam z czego”. Jest to stwierdzenie stale towarzyszące osobom o mentalności dłużnika. O tym ile wspólnego mają dochody ze zdolnością do oszczędzania mówią statystyki międzynarodowe. Chińczycy oszczędzają 51% swoich dochodów, dziesięciokrotnie więcej niż Amerykanie. Tymczasem średni dochód roczny chińskiej rodziny to jakieś 10 tys. dolarów. Rodzina taka oszczędza, natomiast amerykańska, z dochodem 8 razy wyższym, nie odkłada bo nie ma z czego.
W skali mikro, to podejście widać doskonale w treści mojej rozmowy którą przeprowadziłem z członkiem rodziny, na temat korzystania z pożyczek gotówkowych, np. na zakup mebli. Cytując skrótowo brzmiała ona tak:
ROZMÓWCA: „Ludzie muszą brać pożyczki, bo nie mają pieniędzy aby kupić za gotówkę.”
JA: „Nie rozumiem. Przecież zakup z pożyczki jest droższy bo trzeba zapłacić i cenę i odsetki.”
ROZMÓWCA: „No tak, ale czasem nie ma z czego zapłacić więc trzeba wziąć na kredyt. Jak Ciebie stać, to tego nie zrozumiesz.”
JA: „Ależ mnie właśnie nie stać. Aby kupić meble będę raczej odkładał gotówkę, bo nie stać mnie na płacenie dodatkowo 20% rocznie za kredyt gotówkowy.”
ROZMÓWCA: „Widocznie stać Cię na odkładanie, inni nie mają z czego odkładać.”
Ja: „Chwileczkę. Po zakupie będą spłacać raty?”
ROZMÓWCA: „No tak.”
Ja: „Stać ich na zapłatę tych rat a nie stać ich na odkładanie kwot od nich mniejszych?”
ROZMÓWCA: „No nie stać po prostu na odkładanie, bo nie ma z czego.”
Natomiast odnosząc się do punktu trzeciego (niskie zarobki), myślę że wiele osób, które mówią, że mają niskie zarobki i nie mają z czego oszczędzać, tak naprawdę nie zdają sobie sprawy jak prosto można zacząć oszczędzać czy wyjść z długów (odsyłam do linków polecanych poniżej).
Dlatego kluczowe jest aby każdy Polak był świadomy, że ma ogromny wpływ na PKB w Polsce! Zwłaszcza Ty drogi czytelniku!
Szczególnie jeżeli jesteś blogerem, ekonomistą, dziennikarzem czy politykiem. Masz ogromny wpływ o czym mówi się w mediach, czego słucha społeczeństwo i co później to społeczeństwo wdraża w życie…
Aby podwoić polskie PKB (nasze dochody) musimy znacznie zwiększyć nasze oszczędności i zainwestować je w gospodarkę (biznesy).
Co warto wiedzieć o planowaniu finansów osobistych, o wychodzeniu z długów i budowaniu oszczędności?
Poniżej wrzuciłem kilka ciekawych linków odpowiadających na powyższe pytanie.
Mam ogromną prośbę: jeżeli jeszcze nie masz wdrożonego programu budowania swojego „kapitału własnego” (jak ja do tego podchodzę poniżej), koniecznie zacznij to robić od dzisiaj. Tak: masz minimalny wpływ na to co robią politycy. Ale pomimo tego masz ogromny wpływ na PKB, na wynagrodzenia i czy ludzie z Polski będą dalej wyjeżdżali. Masz wpływ na siebie i na ludzi dookoła Ciebie. Promuj postawę budowy „kapitału własnego” (aktywów netto).
Polecam szczególnie poniższe artykuły z blogów chłopaków bo są naprawdę bardzo wartościowe. Zresztą przy okazji muszę przyznać, że robią kawał dobrej roboty w zakresie finansów osobistych naszego społeczeństwa. Oby takich osób w Polsce było jak najwięcej. Wtedy mamy szanse podwoić nasze PKB w rozsądnym czasie.
Z mojego serwisu polecam trzy wpisy:
- „Szczęście czy fart ?”, czyli co liczy się w inwestowaniu. Co prawda samą książkę bardzo trudno dostać, sam parę lat temu ją komuś pożyczyłem i mi jej nie oddał, ale nawet jej krótkie streszczenie w tym wpisie jest bardzo wartościowe
- Żeby inwestować trzeba mieć pieniądze: 21 zasad jak dobrze zarabiać na etacie i szybko podwoić wynagrodzenie.. Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał tej pozycji to polecam. Jak widać z niej jestem teraz w kwadrancie I oraz B (a właściwie S). Oczywiście sama książka nie daje gotowego przepisu na sukces w życiu ale uświadamia bardzo wiele ważnych rzeczy w zakresie finansów osobistych.
- „Jak żyć…” z giełdy? czyli ile trzeba zarabiać aby utrzymywać się tylko z giełdy .Ten wpis polecam szczególnie osobom, które widząc ostatnie stopy zwrotu na niektórych spółkach chciałby utrzymywać się tylko z inwestowania na giełdzie.
Ponadto te wpisy chłopaków wydają mi się warte zwrócenia uwagi:
- Zaplanuj budżet domowy (od tego wpisu warto rozpocząć, naprawdę użyteczny wpis)
- Emocje w walce z długami – sprawdzone strategie wychodzenia z długów
- 7 zasad, które pomogą zachęcić rodzinę do oszczędzania
- Płać najpierw sobie!
- Edukacja finansowa
- Raport wydatków 2013.
Jak podwoić polskie PKB: jak ja podchodzę do finansów osobistych?
Ja osobiście od paru lat nie sprawdzam już szczegółowo kosztów. Uznałem, że prowadząc takie zestawienie nauczyłem się wystarczająco a teraz prowadzę tylko w excel miesięczne zestawienie ile przyrasta mój majątek netto (kapitał własny).
Od aktywów (tego co mam) odejmuję pasywa (to co ewentualnie jest moim zobowiązaniem). To co zostaje jest moimi aktywami netto (majątkiem netto). Jest to to samo co w przypadku spółki kapitał własny (book value).
Różnica z miesiąca na miesiąca pokazuje mi ile przybyło (lub ubyło) mi kapitału własnego. Tylko to mnie interesuje.
Jeszcze uwaga co do zysków z giełdy: mam zasadę, że w danym miesiącu po stronie aktywów: akcji zapisuję tylko połowę rzeczywistego zysku z akcji. Nie przyzwyczajam się do ewentualnego całego zysku aby móc lepiej znosić ewentualne korekty na ruchach akcji.
Dzięki temu z jednej strony jest mi o wiele łatwiej poradzić sobie psychicznie z myślami typu „a trzeba było sprzedać przed korektą”, bo nie przyzwyczajam się do dużych zysków. To z drugiej strony umożliwia mi uczestniczenie w silnych trendach na poszczególnych spółkach, jak już te korekty się zakończą. Oczywiście jeżeli akurat w danym okresie mam rację co do ruchu który obstawiam na konkretnej spółce.
Jak podwoić polskie PKB: rozwinięcie przemyśleń z artykułu
- Wolność finansowa: Emigracja? Giełda? Etat? Własny biznes?
- Wycena DCF firmy Fabryka Form czyli dlaczego warto być przedsiębiorcą i jak podwoić PKB
- Polska potęgą, jak Niemcy: już jesteśmy eksporterem netto…!













56 komentarzy “Jak podwoić wynagrodzenia i rozwiązać wszystkie problemy Polski? Podwoić PKB! Kluczem… Twoje oszczędności i finanse osobiste!”
28/01/2014
GosiaBardzo motywujący wpis! Oszczędności już są – teraz tylko trzeba je puścić w obieg. Dzięki za garść pożytecznych informacji.
28/01/2014
RobertŚwietny artykuł Michale. Po przeczytaniu nasuwa mi się takie pytanie podsumowujące: czy jak odłożę co miesiąc 1000zł i ulokuję:
a) na lokacie
lub
b) w akcjach
to bardziej przyczynię się do wzrostu PKB niż wydając od razu ów 1000zł w sklepie i zwiększając tym samym sprzedaż detaliczną?
28/01/2014
ZdzisławZ tym oszczędzaniem i wzrostem PKB to myślę że diabeł tkwi w szczegółach.
Wydatki bieżące mają znacznie większy pozytywny wpływ na bieżące PKB niż bieżące oszczędności, lecz w długim terminie oszczędności są niezbędne by utrzymać stabilny wzrost PKB.
Dlatego myślę że wzrost PKB w krótkim i długim terminie zależy od jakości naszych wydatków jak i od oszczędności.
Jeśli kupimy i wypalimy karton papierosów lub skrzynkę taniego wina, PKB wzrośnie w krótkim terminie, lecz w długim nastąpi degradacja 'aktywa’ jakim jesteśmy dla kraju. Zamiast potencjalnych podatków od naszej pensji, pojawią się wydatki w NFZ i ZUS, co obciąży budżet i PKB.
Podobnie jeśli wydamy na zdrową żywność lub na dokształcanie, wspieramy bieżące PKB jak i inwestujemy w budowę i utrzymanie naszej przyszłej wartości jako płatnika podatków, zabezpieczamy ZUS i NFZ przed wydatkami jakich można było uniknąć.
Oszczędności są w tym zakresie niezbędne, byśmy mogli kupować w przyszłości aktywa większej wartości (dom, samochód), jak i dla utrzymania stabilnych wydatków w okresach dekoniunktury.
Jest to idealistyczny obraz, lecz moim zdaniem pokazuje że bardziej liczy się jakość wydatków niż wielkość stopy oszczędności. Wystarczy że oszczędności są regularne i zabezpieczają nas przed zdarzeniami losowymi.
28/01/2014
NINODlaczego Polacy nie oszczędzają?
Dopisał bym tu jeszcze jeden punkt:
4. Podświadoma pamięć historyczna. Wielu Polaków ma w mentalność wpisane podejście, że nie warto oszczędzać, gdyż zaborca/okupant/państwo(tzw. rząd) wcześniej czy później zabierze to co zostało odłożone. Niestety jest to bardzo destrukcyjne i co z żalem należy podkreślić da się uzasadnić racjonalnie. Ponadto, taka mentalność jest pieczołowicie „pielęgnowana” współcześnie przez administrację państwową (np. zachowanie aparatu skarbowego, urzędników względem obywateli, posłów względem stanowionego prawa – zwłaszcza ostatnio przypomina to typowe działania „na rympał”). Warto pamiętać, że kapitał buduje się przez pokolenia. Wspomniane 20 lat odbieram jako typowy skrót myślowy, ponieważ inwestycje na kredyt i bezpośrednie zagraniczne w pierwszej kolejności przynoszą korzyści właścicielom kapitału – po to w końcu oszczędzali (tzn. mają oni swój należny udział w wytworzonym PKB) oraz oczywiście w drugiej kolejności lokalnej społeczności.
Obecna „wartość netto” kapitału Polaków (gosp. domowych) w stosunku do PKB to około 50% PKB (np. UK 190%; Niemcy 125%; Francja 140%, Szwecja 150% – dotyczy oczywiście krajowych PKB, na podst. eurostat), a bogactwo buduje się przede wszystkim „za własne” kapitały.
Ponadto mam uwagę w stosunku do udziału państwa w PKB. Wg eurostat w Polsce udział przychodów to 38.3%, a wydatków to 42.2% PKB, różnica to oczywiście deficyt. Finanse państwa to nie tylko to co w budżecie to także samorządy. Dla porównania Niemcy: przychody 44.8%, wydatki 44.7% PKB (wg eurostat).
28/01/2014
PassengerDobry artykuł :)
Moje uwagi:
1. Zgadzam się z komentarzem NINO, Polacy (Ci którzy mają z czego oszczędzać) „wiedzą”, że wcześniej czy później ktoś zrobi skok na ich oszczędności. W ostatnich kilkudziesięciu latach mieli po drodze m.in. książeczki mieszkaniowe, galopująca inflację, denominację, podatek belki, podatek od zysków na giełdzie, skok na OFE.
2. Teza, że im wyższe PKB tym wyższe pensje – to trzeba sprawdzić, bo ostatnie lata chyba pokazują, że pomimo wzrostu PKB bogactwo przeciętnego Polaka nie wzrosło znacząco! (rozwinięcie w pkt 4.)
3. Michał idziesz pod prąd i dobrze to argumentujesz, zgadzam się z główną tezą, że wzrost oszczędności i kapitału to konieczność dla lepszego rozwoju. Wszyscy dyżurni analitycy w mediach nawołują do zwiększenia konsumpcji, co miało by być ratunkiem na wszelkie dolegliwości gospodarki (w tym PKB).
4. A co do samego PKB, to też nie demonizowałbym tego wskaźnika, tym bardziej, że są też argumenty żeby traktować go tylko mocno z przymrużeniem oka:
http://www.youtube.com/watch?v=EEm6lO0pSf0
28/01/2014
EbrisKilka problemow.
Zwiekszenie oszczedmosci w zlotowkach jest glupota, bo zysk zzera inflacja i podatki oraz nie sa bezpieczne w bankach obcego kapitalu(grozba scen. Cypryjskuego upadky bankow i bankructwa kraju z racji ukrytego zadluzenia). Oszczednosci sa dobre jesli inwestuje sie w cos odpornego na inflacje np ziemie, zloto, bitcoina i towary. Nadchodzacy kryzys pograzy gieldy i napompowane banki pekna, wiec akcje pojda w dol. Na rynkach nieruchomosci tez jesr banka, wiec tez mozna wtopic. Masowe oszczedzanie akumuluje kapital, ale powoduje spadek konsumpcji krajowej obnizajac PKB… do tego takie zalamanie wyploszy zagraniczny kapital, bo skurczy sie popyt i zbyt na produkty… wiec wzrost PKB musi byc z eksportu. Do tego zalamanie popytu krajowego obnizy place i oslabi walute oraz zmusi do podwyzek podatkow, do tego zwiekszy zadluzenie bo kretyn MF zadluza nas w obcych walutach… ale i tak aby uzdrowic gospodarke musimy pozbyc sie obcego i krajowego zadluzenia zrownowazyc budzet cieciami wydatkow by moc obnizyc podatki i zwiekszyc konkurencyjnosc gospodarki. Potrzeba tez wegierskich reform czyli radykalnego odwrocenia trendu wymierania naszego narodu i obnizejia kosztow zycia i ograniczenia inflacji ktora jest ukrytym podatkiem. Dobrze pan pisze o potrzebie oszczedzania i akumulacji kapitalu tylko jest to skuteczne jedynie przez inwestycje realne, w wartosc i cos realnego o stale rosnacej wartosci, a nie w ciemno, tracac na inflacji lub ryzykujac utrate tego kapitalu w razie krachu lub zlodziejskie opodatkowanie. Kluczem jest edukacja w duchu przedsiebiorczosci, nadazania za nowymi technologiami, prawdziwej wiedzy o wolnym rynku i jego mechanizmach (szkola austriacka) a nie zafalszowanej pseudoekonomi dla mas obarczonej idchylami socjalistycznymi lub etatystycznymi wprowadzajacej w blad i powodujacej cykliczne banki i zalamania.
28/01/2014
StanisławTaki przekaz nie ma szansy dotrzeć do szerszej części społeczeństwa – u nas oszczędzający to „spekulant” albo „złodziej”. Klimat, który przy okazji wywłaszczenia OFE wywołano wokół giełdy sprawia, że ja jako inwestor giełdowy czuję się wrzodem na zdrowej (czyli biednej albo wydającej na pniu) tkance narodu… Przecież ja nic nie produkuję, przecież te moje spekulacyjne zarobki komuś „ukradłem”. W całej debacie o OFE i lamencie wokół suwaka zupełnie zapomniano o dywidendach, które przecież za 20-30 lat mogą pokrywać „suwak” z nawiązką bez konieczności sprzedaży ani jednej akcji. Czekam tylko na kolejne zapowiedzi „podatku od obrotu akcjami”, „opodatkowania spekulacji” i innych wesołych harców przy okazji zbliżających się wyborów.
28/01/2014
Stanisławo właśnie niczym na zamówienie pojawił się dziś na gazeta.pl artykuł dot. oszczędzania – sam artykuł przeciętny, ale komentarze są wymowne – jakiekolwiek inwestowanie i oszczędzanie to nabijanie kabzy banksterom i spekulantom oraz oszustom…
28/01/2014
krzabrCzyli twoje analizy i obserwacje potwierdzaja teorie Austryjakow ze lepsza stopa zycia bierze sie z mechanizacji, praacy i akumulacji kapitalu :)
Dodac tylko spostrzezenia Skousena na podaz i bedzie z tego ciekawa teoria jak wzbogacic kraj :)
28/01/2014
BogdanWitam,
pierwsza uwaga jaka przychodzi mi do głowy to teoretyczne możliwości zwiększania oszczędności przez Polaków? Przy szalejącym bezrobociu, umowach śmieciowych, znaczącym odsetku ludzi zarabiających minimalną pensję – gdyby im powiedzieć o oszczędnościach to rozśmialiby się nam w twarz! Bo wtedy trudno przeżyć „od pierwszego do pierwszego”.
Druga myśl – niem wiem czy nadążam za prawidłowym tokiem rozumowania artykułu…:-) ale zaoszczędzone pieniądze powinny zostać wydane na inwestycje osobiste które w przyszłości pozwolą zwiększyć dochody danej osoby?!
Jeśli tak, to wydaje mi się, że nie jest to takie proste i potrzebne są bardzie inwestycje przemysłowe – w nowe technologie, powodujące zwiększanie zatrudnienia oraz spadek bezrobocia. Jeśli dane firma zwiększy swoje dochody jestem pewien że będzie zwiększać wynagrodzenia lub będzie potrzebować lepszych specjalistów – którzy będą mieli większe oczekiwania finansowe a tym samy wzrośnie nam …PKB.
I ostatnia myśl: mianowicie aby skupić się na promowaniu przez nasze Państwo – naszej gospodarki/przedsiębiorców na zewnątrz świata. W końcu utworzyć agencję która będzie zajmowała pomaganiem przedsiębiorcom zwiększać eksport!!! Ale aby to byli ludzie którzy mają płacone za efekty (zwiększanie eksportu w PLN-ach – „od nowego obrotu) a nie za kolejny administracyjny stołek!
Jestem przekonany że jest wiele firm w Polsce, które doskonale radzą sobie z konkurencją. Ostatni bilans pokazujący eksport i import to potwierdzają.
Mam nadzieję że nie zabrzmiało pesymistycznie.. i dzięki za prowadzenie fajnego bloga!
28/01/2014
ŁukaszBardzo ciekawy wpis. Odnalazłem w nim informację, którą sam kiedyś zasłyszałem na wykładach z ekonomii.
A mianowicie, że PKB zależy tak naprawdę od trzech czynników:
Technologia
Kapitał
Liczba pracujących
Jak to kiedyś w swoim wykładzie przedstawiał Pan prof. Rybiński, na podstawie tych czynników można przewidzieć w Polsce gospodarczy horror, bo:
Liczba pracujących nie wzrośnie, ze względu na niż demograficzny( zresztą nawet dobrze,że na rynku pracy nie ma więcej ludzi bo i tak musieliby wyemigrować z tego kraju, albo zasilić rzeszę bezrobotnych)
Kapitał- na ten czynnik też nie mamy co liczyć
Technologie- w Polsce nie stworzyliśmy jak na razie nowego Samsunga, czy Nokii, a polscy pracownicy pracują w montowniach, czy magazynach za 1100 zł.
A, co więcej grozi nam(albo już w nią wpadliśmy)”pułapka średniego dochodu”.
Tak więc wiele wskazuje na to, że nie podzielimy (pomimo ogromnego potencjału) losów powojennych Niemiec czy „azjatyckich tygrysów”.Zresztą Niemcy zawsze w swej polityce gospodarczej dążyli do jak największego zatrudnienia, a nie jak w Polsce(moim zdaniem)rząd kieruje się interesem pracodawców i korporacji i utrzymuje wysokie bezrobocie, aby zapewnić firmom tanią siłę roboczą.
Nie wspominając o umowach śmieciowych-gdzie nie obowiązuje nawet płaca minimalna. Jak w takich warunkach możemy myśleć, chociażby o większej liczbie urodzeń wśród Polek.
28/01/2014
Zdzisław@Michał Stopka
Mam pytanko z zupełnie innej beczki, sam nie jestem pewien. OFE mają przekazać do ZUS 51,5% aktywów wg wyceny na dzień 31 stycznia 2014 r.
Jak wyceniane są akcje w portfelach OFE na dany dzień, czy jest to wg ceny zamknięcia, średniej ceny ważonej obrotem w danym dniu czy jeszcze inaczej?
Z góry dzięki za odpowiedź :)
Pozdrawiam
28/01/2014
krzabrMieć tylko nadzieję że nasz rząd nie wpadnie na taki pomysł:
http://appfunds.blogspot.com/2014/01/niemiecki-bundesbank-zaszokowa.html?m=1
29/01/2014
Przemysław1. Na temat wykładu Rybińskiego jeszcze przedstawię jeden cytat, gdy pan profesor przestawiał piramidę wieku z zaznaczeniem ludzi w wieku produkcyjnym. Mianowicie, gdy na rynku pracy znajdowały się dwa wyże Rybiński powiedział, że „nie mamy co liczyć na wysokie pensje”. Co biorąc pod uwagę, jaka konkurencja jest teraz na rynku pracy, to stwierdzam, że ma rację.
2. Na początku zaznaczę, że nie chcę całkowicie negować sensu oszczędzania, ale:
– czy zyski spółek giełdowych lub inwestycji nie zależą od sprzedaży oferowanych przez nie towarów i usług?
– czy zyski z lokat nie pochodzą od odsetek zaciągniętych długów?
Moim zdaniem powinno się ostrzegać ludzi przed życiem ponad stan swoich możliwości finansowych.
Panie Michale, bardzo fajny przykład optymalizacji wydatków w biznesie Pan przedstawił. Ale ja w ramach oszczędności powstrzymam się od kupna konta premium :P
29/01/2014
Michał Stopka@ Przemysław
1. Tak to prawda, dlatego pracownicy nie mają się czego bać: teraz na rynek pracy wchodzi niż demograficzny i będzie coraz gorzej pod tym względem. Dla złapania liczb: Dziesięć lat temu na rynek pracy wchodziły roczniki boomu z przełomu lat 70/80: około 700 tys osób. Teraz wchodzi na rynek pracy w roczniku około 400 tys osób. A około 150 tys osób to jeden procent mniej lub więcej bezrobotnych. To dlatego w tym cyklu dziesięcioletnim bezrobocie wzrosło do zaledwie 13 % w szczycie: Nadchodzi rynek pracownika… Jak niskie bezrobocie w 2013 i 2014 r.?
2. Tak zyski zależą od sprzedaży ale aby ta sprzedaż była najpierw muszą być inwestycje.
P.S. Panie Przemysławie ale to zrobi Pan dokładnie na odwrót niż ja zrobiłem :-) Ja nie oszczędzałem tylko wydawałem: inwestowałem. W oprogramowanie, serwer, stronę. Dopiero dzięki tej inwestycji mogłem „zaoszczędzić” w przyszłości czyli ponosić mniejsze koszty (straty). To tak jakby Pan napisał, że w ramach oszczędności nie kupi Pan żarówek energooszczędnych :-)
@ krzabr
Wpadnie jeżeli do „strzyżenia” będzie 10 czy 20 % społeczeństwa, natomiast jeżeli większość społeczeństwa będzie miało oszczędności, takie pomysły wyborcy szybko wybiją politykom z głów… Dlatego trzeba edukować społeczeństwo w kwestiach oszczędności i finansów osobistych. To jedyna obrona przed takimi populistycznym zagraniami.
@ Zdzisław
To średnia z sesji ważona wolumenem transakcji zawartych w czasie sesji.
@ Łukasz
Z tą Nokią to bym uważał, bo przecież w końcu okazała się to plajta i ostatecznie musiał ją przejąć Microsoft. Nie popadałbym też w znaczny pesymizm bo wszystko jeszcze przed nami. Wszystko w grze. Jeżeli znacznie zwiększymy oszczędności będzie to bardzo ważny krok aby stać się „tygrysem” Europy.
@ Bogdan
Tak to wszystko prawda. O niektórych Pana przemyśleniach będę pisał w kolejnych artykułach.
@ Stanisław
Tak to prawda. Ale skoro jesteśmy tutaj wszyscy razem na moim blogu to chyba nie wszystko jeszcze stracone :-) Edukacja, edukacj, edukacja. Krok po kroku. Zdziała cuda. Zobaczy Pan za parę lat ile zmienimy w Polsce.
@ Ebris
Akurat Polski sektor bankowy ma bardzo dobre fundamenty. Banki są bardzo dobrze dokapitalizowane. Więc, przynajmniej na razie, bym się tutaj jakoś nie martwił. Tak, zgadzam się, że trzeba zrównoważyć budżet i zmniejszyć zadłużenie. Zgadzam się też, że ingerencja państwa, chociaż wywoływana dobrymi chęciami, nie jest niczym dobrym dla obywateli.
Proszę też zauważyć, że realna gospodarka to właśnie inwestowanie w biznes, również przez akcje na giełdzie. Z tym złotem to nie do końca czuję dlaczego jest aż takie super. Moim zdaniem złot, jak każdy inny rynek może podlegać bąblom spekulacyjnym. I też na nim można bardzo wiele stracić. Zresztą jak już o czymś się wszędzie mówi to zazwyczaj jest już pozamiatane. W złoto trzeba było inwestować dziesięć lat temu jak mało komu przyszło do głowy że może przyjść credit crunch.
@ Passenger
Zgodnie z cyklem dziesięcioletnim wynagrodznie rosną mocno tylko w okresie pięciu lat dobrych. W okresie pięciu lat słabych rośnie bezrobocie więc wynagrodznia nie mogą rosnąć pomimo wzrostu PKB (PKB jest efektem wzrostu wydajności i restrukturyzacji firm i gospodarki wtedy)
Ten filmik widziałem. Co myślę o opinnii autora na temat PKB piszę w komentarzu pod nim tutaj: http://www.michalstopka.pl/jak-rozwiazac-wszystkie-problemy-polski-podwoic-pkb-podwoic-pkb-podwoic-pkb/
@ NINO
No właśnie nie wiem skąd aż taki udział państwa w gospodarce zgodnie z eurostatem. Samorząd nie są takie istotne bo ich przychody w sumie to jakieś 60 mld złotych i to jeszcze pewnie po uwzględnieniu środków z UE, które zaraz się skończą. Jakbym nie liczył nie wychodzi mi te 40 % udziału państwa w PKB jak liczy eurostat.
@ Robert @ Zdzisław
PKB to: konsumpcja bieżąca + inwestycje = ilość dóbr i usług wyprodukowanych i skonsumowanych
Jeżeli zaoszczędzimy 1 000 zł w roku 2014 i
1) bank udzieli te oszczędności w formie kredytu dla kogoś lub firma wyemituje akcje na giełdzie i je potem wyda to i tak mamy takie samo PKB czyli 1 000 zł
2) Jeżeli będziesz je trzymał w skarpecie lub bank nie udzieli kredytu lub firma nie zrobi emisji akcji to PKB będzie krótkoterminowo mniejsze (bo brak inwestycji) ale zwiększy się w przyszłości, kiedy te oszczędności wydasz na konsumpcję (lub inwestycje)
@ Zdzisław
Z tą analizą jakości konsumpcji to jest ciekawe spostrzeżenie
29/01/2014
Zdzisław@ Michał Stopka
wielkie dzięki za wyczerpującą odpowiedź :)
29/01/2014
AdamTeoria sobie a praktyka sobie , obywatelu zrób sobie dobrze sam :)
29/01/2014
Przemysław„P.S Dopiero dzięki tej inwestycji mogłem „zaoszczędzić” w przyszłości czyli ponosić mniejsze koszty (straty). To tak jakby Pan napisał, że w ramach oszczędności nie kupi Pan żarówek energooszczędnych :-)”
Panie Michale, to ostatnie zdanie wcale nie jest takie absurdalne. Przykładowo, jeżeli umieścimy żarówki energooszczędne do pomieszczenia, którym wykorzystujemy sztuczne światło powiedzmy przez 1h dziennie. Dodatkowo zakładam, że zwrot inwestycji w żarówkę energooszczędną zwraca się nam po 10000h świecenia, to zwrot z inwestycji będzie po 10000h/(1h/dz*365dni)=27,4 lata. Pytanie, czy żarówka energooszczędna tyle wytrzyma? Do podobnych wniosków można dojść rozważając kupno pomiędzy urządzeniami RTV o klasie energetycznej A lub A+. Trochę odchodzę od tematu, ale myślę, że może to być dość istotna uwaga dotycząca zakupów :)
I może podzielę się zaskakującym newsem :)
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,15351385,Opolskie__Wojewodztwo_opolskie_bedzie_miec_nadwyzke.html
31/01/2014
KamilPanowie,
Obawiam się, że jest nas za mało do pieczenia tego chleba!
Zwiększenie oszczędności w tej skali u kilkunastu milionów osób – według mnie mało prawdopodobne. Oczywiście konieczne będzie zoptymalizowanie wielkości tych oszczędności tak, aby nie zaburzyć znacząco bieżącej konsumpcji.
Panie Michale, wymienił Pan technologię na pierwszym miejscu i to jest faktycznie jeden z największych motorów rozwoju gospodarek, tylko… Technologia potrzebuje kapitału, czyli będą ją wdrażać największe firmy technologiczne Świata. Przykład z życia: Polacy sprzedali patent blu-ray za marne grosze.
Pana tekst mocno opiera się o względy patriotyczne i słusznie wskazuje Pan edukację jako drogę do poprawy stanu naszej gospodarki.
Tylko zastanówmy się: jak bardzo Polacy dzisiaj są związani ze swoim Narodem? Czy nie jest tak, że otoczenie skutecznie odsuwa nas od myślenia o własnej gospodarce? Rozejrzyjmy się i zastanówmy ilu ludzi tak naprawdę czuję się Polakami, ba wszyscy! Ale ilu z nich myśli o Polsce jako o suwerennej i silnej gospodarce będącej kluczem do bogactwa Narodu?
Bierzemy udział w wojnie gospodarczej i niestety tę wojnę przegrywamy. I teraz, aby mówić w ogóle o budowaniu bogactwa Narodu to powinniśmy zacząć od zbudowania na nowo w głowach Polaków fundamentalnych zasad, które pozwolą skutecznie rozwijać nasz Kraj gospodarczo. Zaznaczam przy tym, że powinno to się szczególnie odbyć w głowach osób zarządzających naszym Krajem.
Jeszcze krótko o inwestowaniu. Zbyt dużo środków jest przeznaczanych na budowę „pomników”. Te inwestycje nie będą przynosić dodatkowej wartości, a jedynie obciążą nas kosztami ich utrzymania i funkcjonowania.
Popieram wszelkiego rodzaju inicjatywy mające na celu poprawę świadomości finansowej w Kraju, ale… za mało nas do pieczenia tego chleba.
A my jako finansiści powinniśmy nastawić radary na UE, bo to właśnie z tamtej strony będzie odbywało się zarządzanie finansami naszego Narodu.
Dzięki,
Pozdrawiam
31/01/2014
HeniekCzyż nie ciekawa propozycja?
http://strefaeppa.pl/idea-projektu/
31/01/2014
PassengerNo proszę – akurat coś na temat. Szkoda, że NBP nie podało też zadłużenia Polaków, bo jestem pewien, że też przekroczyło rekordowe poziomy :)
„Zasoby finansowe Polaków przekroczyły rekordowy poziom 1,5 bln zł
Aktywa finansowe gospodarstw domowych pierwszy raz w historii przekroczyły 1,5 biliona złotych – wynika z nowych danych Narodowego Banku Polskiego.”
http://forsal.pl/artykuly/774707,zasoby-finansowe-polakow-przekroczyly-rekordowy-poziom-1-5-bln-zl.html
01/02/2014
NINO@Passenger
Pozwole sobie zaspokoić Twoją ciekawość ;), gdyż odpowiedź niesie ze sobą wiele ciekawych informacji.
Uwaga! Do majątku Polaków (gosp. domowych) NBP zalicza majątek OFE (ZUS’u oczywiście nie, bo tam poza „wirtualnymi” zobowiązaniami nie ma NIC – w sejfach trzymają zapewne tajne opracowania nt. demografii ;)).
Majątek (Aktywa Brutto) = 1 512 280
Zobowiązania (Dlug) = 589 804
Majątek netto = 922 475
Natomiast po odjęciu OFE – bo jak wiadomo to nie jest „nasz” majątek, lecz systemu tzw. „ubezpieczeń”:
Majątek (Aktywa Brutto) = 1 208 684
Majątek netto = 618 879
Dlug sie nie zmienia.
A teraz zapowiadana ciekawostka ;)
W jakim tempie (średniorocznie, czyli jako CAGR) rosły: aktywa, zobowiązania i majątek netto przez ostatnie 10 lat?
…
Wariant z OFE:
Aktywa Brutto: ~10,0%
Zobowiązania: ~18,2% (!!!)
Majątek netto: ~6,9%
Wariant bez OFE (bez uwzględniania majątku OFE):
Aktywa Brutto: ~8,4%
Zobowiązania: ~18,2%
Majątek netto: ~3,7%
Inflacja CPI średniorocznie z końca roku (CAGR) : 2,8%
Może ktoś chciałby się wypowiedzieć w temacie „dobry-zły” dług a wzrost PKB w kontekście powyższych danych?
Pozdrawiam
05/02/2014
Michał Stopka@ Kamil
Panie Kamilu w dobie dostępu do informacji w internecie wszystko jest możliwe. Trzeba tylko sprawić aby media dużo mówiły o gospodarce i finansach osobistych. Jeżeli ludzie uświadomią sobie, że dzięki oszczędnościom gospodarka będzie się szybciej rozwijała, że będą mogli więcej zarabiać, że ludzie dzięki temu nie będą wyjeżdżali z Polski, da się wzbudzić w ludziach potrzebę oszczędzania na masową skalę
@ Adam
Panie Adamie naprawdę Pan wierzy, że ktokolwiek da Panu coś ot tak po prostu? A niby dlaczego politycy mieliby robić dobrze obywatelom? Proszę podać mi chociaż jeden powód dlaczego mieliby się tak zachowywać. Tylko My jako obywatele, dążąc do własnego dobrobytu, niejako przy okazji, możemy też przyczyniać się do dobrobytu w państwie. Nie ma inne drogi.
@ Przemysław
No tak ale w takiej sytuacji to trochę wygląda jakby Pan trzymał przez 350 dni pieniądze w banku a tylko na parę dni wrzucał je na giełdę. Wtedy rzeczywiście Dostęp Premium nie ma sensu bo nie będzie Pan w stanie wykorzystać wiedzy w nim zawartej :-)
Link z województwem opolskim bardzo ciekawy. Pokazuje, że jak się chce to można.
@ Heniek
Bardzo ciekawy link. Dziękuję.
@ Passenger
A może ktoś na forsalu czytał mój wpis :-)
@ NINO
Bardzo dziękuję za cyferki. A skąd te dane?
06/08/2014
GrzegorzWedług mnie, w dłuższej perspektywie, przyrost PKB będzie podobny, bez względu na to, czy pieniądze zaoszczędzimy, czy je wydamy. Nie ma większej różnicy, czy przedsiębiorstwa będą inwestować za pieniądze z kredytu, czy z bieżących zysków ze sprzedaży dóbr i usług. Uważam, że najistotniejszym czynnikiem wpływającym na wzrost PKB w Polsce będzie/jest wzrost wydajności pracy. I nie chodzi mi tutaj o zwiększenie ilości wytwarzanych dóbr i usług na godzinę (chociaż to też) ani o zwiększenie czasu pracy (chociaż to też). Chodzi o to, żeby na jedną osobogodzinę pracy wytwarzać dobra i usługi o wyższej wartości. Obecnie Polska gospodarka wytwarza produkty mało innowacyjne (proste), które są sprzedawane po niewysokich cenach.
Przykład: KGHM jest liderem w produkcji srebra na świecie, ale srebro to, sprzedawane jest w większości jako „surowy” czysty metal za ok. 2.5 pln/gram. Sporo tego srebra wraca do Polski w wyrobach (elektronika, elektrotechnika, biżuteria) i wtedy cena tego srebra w wyrobie jest wielokrotnością 2.5 pln/gram. Dlatego powinniśmy jako gospodarka dążyć do sprzedaży jak najbardziej przetworzonych i jak najbardziej „nowoczesnych” dóbr i usług.
Aby to zrobić, konieczne są inwestycje w szeroko rozumiane R&D. Istotne ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw w R&D inwestujących. Zwiększenie nakładów na nauką. Zbliżenie środowiska naukowego z przemysłem. (Polska jest w ogonie cywilizowanego świata w nakładach na naukę w przeliczeniu na PKB)
Urzędnicy muszą też zrozumieć, że inwestycje na badania i rozwój są obarczone bardzo dużym ryzykiem.
Oczywiście, powinno się także dążyć do ściągania zagranicznego kapitału do Polski na inwestycje.
06/08/2014
Michał StopkaPanie Grzegorzu, bardzo dobry komentarz i naświetlenie w którą stronę powinny iść nasze wysiłki
02/04/2015
PiotrWszystko ok, ale moje pytanie dotyczące oszczędności i odnoszące się oczywiście tylko do mojej osobistej sytuacji:
1. W jakiej walucie/surowcu oszczędzać?
2. W jakim instrumencie finansowym gromadzić środki w dłuższej perspektywie?
3. Jaki sens ma oszczędzanie, kiedy spłaca się kredyt we frankach a jego łączna wartość potrafi na skutek minimalnych zmian kursu CHF w ciągu jednego dnia o kilka tysięcy złotych (w skali miesięcy nawet o kilkadziesiąt tysięcy)? Co na temat sensu oszczędzania w takiej sytuacji może Pan powiedzieć?
Pozdrawiam serdecznie
Piotr S.
02/04/2015
Michał StopkaPunkty 1 i 2 będa poruszane na mojej stronie w kolejnych tygodniach więc zapraszam do odwiedzania mojej strony lub ewetualnie zapisania się na newsletter żeby nic nie przeoczyć (jest u góry).
Natomiast punkt 3: oczywiście, że jest sens z trzech powodów
a) O tyle będzie Pan do przodu, ile Pan zaoszczędzi
b) Oszczędzanie to nie tylko oszczędzanie rozumiane jako mniejsze wydatki, ale przede wszystkim szukanie dodatkowych dochodów
c) Kredyt we frankach raz będzie się zwiększał a raz z mniejszał, patrzenie na dziennie zmiany jest trochę bez sensu. To tak jak z giełdą. Proszę sobie wyobrazić, że ma Pan 1 mln zł oszczędności na giełdzie. 1% zmiany dziennej indeksu giełdowego to 10 tys. zł a 10% to 100 tys. zł. Ale jakie to ma znaczenie? Na giełdzie liczą zmiany najkrócej w okresach rocznych a nawet iluś tam lat.
22/04/2015
cls.plCzyli lokowanie, inwestowanie pieniędzy jest korzystne bardziej dla polskiego PKB od wydawania tych pieniędzy? Zawsze wydawało mi się na odwrót? Hm?
05/05/2015
Karol B24Jeśli ktoś zamierza zacząć oszczędzać to w pierwszej kolejności powinien zacząć od normalnego odkładania pieniędzy, co miesiąc wpłącając tyle ile możemy wpłacić na jakieś dobrze oprocentowane konto oszczędnościowe. Jak już uda nam się odłożyć w miarę sensowną kwotę warto pomyśleć aby wypracować większy zysk. Jeśli nie lubimy ryzyka może to być lokata ale możemy znacznie zwiększyć zysk np. inwestując na takich serwisach jak Kokos czy lokując pieniądze w jakiś produkt inwestycyjny. Pod tym kątem wyborów jest sporo.
12/05/2015
PiotrLinki do strony wolnymbyc.pl nie działają…. :(
Poza tym świetny artykuł i dużo pomocnych linków. Dziękuję.
13/05/2015
Michał StopkaWłaśnie sprawdzałem i wszystko działa…
14/05/2015
PiotrDziękuję za odpowiedź. Mieszkam za granicą (Meksyk) i widocznie to był problem. Po użyciu VPN już wszystko ładnie działa. Pozdrawiam! :)
01/06/2015
Adam K@”Skąd biorą się inwestycje? W dłuższym terminie tylko z oszczędności!!!”
Jest zupełnie odwrotnie. To oszczędności są konsekwencją inwestycji. Rozumiem, że to brzmi dziwnie. Na przykład, ma Pan działkę budowlaną, jakiś przedsiębiorca chce na niej postawić fabrykę (inwestycja), idzie do banku po kredyt. Jeżeli bank zaakceptuje jego wniosek to za uzyskane pieniądze kupuje od Pana tą działkę. To jest Pański dochód, który może Pan teraz oszczędzić (od razu uprzedzę, że bank nie pożycza depozytów klientów). Dużo nieporozumień wynika też z faktu nieprecyzyjności posługiwania się terminem „oszczędności”. Z definicji jest to niewydany przychód, natomiast kolokwialne użycie może oznaczyć wszystko. Można „oszczędzać” prąd, być „oszczędnym” w słowach, „oszczędzać” opał na zimę, czy „oszczędzać” na emeryturę inwestując w akcje.
@”Drugą możliwością krótkoterminowego zwiększenia PKB jest dalsze mocne zadłużanie się Polski (i Polaków) a do czego to doprowadzi nie muszę mówić.”
Krajowy dług Polski, to są oszczędności Polaków. Jako finansista z doświadczeniem nie posiada Pan obligacji? Już nie wspominając o tym, że pieniądze to też jest dług, który od obligacji różni tylko brak odsetek.
@”Warto zwracać uwagę na wypowiedzi polityków. Jeżeli tak naprawdę chcą zwiększyć PKB zwiększeniem długu (a nie przez oszczędności), nie różni się to niczym od tego, gdybym ja sam chciał zwiększyć mocno moje wydatki w danym roku (czyli moje PKB) po prostu żyjąc na kredyt.”
Porównywanie państwa do gospodarstwa domowego (czy firmy) prowadzi do absurdalnych wniosków. Proszę pomyśleć o realnych rzeczach, a nie abstrakcjach w formie pieniądza. Odkładanie przez rząd papieru w skarbcach nie prowadzi do zwiększenia inwestycji. Paradoksalnie, zmniejszenie wydatków przez rząd wymusi na obywatelach jeszcze większe zadłużanie się w sektorze prywatnym. To jest naprawdę nieintuicyjne, dlatego tak wiele osób ma z tym problem.
13/07/2015
MarcinWidzę że komentarze pod artykułem są bardziej trafne niż sam artykuł. Krańcowa skłonność do konsumpcji i oszczędzania mają ogromny wpływ na gospodarkę ale nie taki jak to autor artykułu napisał. Wyobraźmy sobie że wszyscy nabywcy laptopów na świecie będą chcieli oszczędzać i odmówią sobie zakupu laptopów powiedzmy przez 3 lata zaoszczędzając tym samym powiedzmy 2500zł każdy. Zauważmy że tych ludzi jest 100 000 000 na świecie. Czyli według naszego autora mamy globalnie oszczędności na 250 000 000 000. Teraz tak; te pieniądze leża sobie na lokatach. No ale żeby trafiły do gospodarki to ktoś musi je pożyczyć z banku i wydać (zainwestować) bo nie ma na to innego sposobu. No i pod dwóch latach jest taki ktoś kto chce pożyczyć część z tych pieniędzy na otworzenie fabryki laptopów. Bank odmawia bo wie co się dzieje w gospodarce: laptopy od 2 lat się nie sprzedają i firmy produkujące laptopy jedna po drugiej plajtują. Osoby pracujące w tych fabrykach laptopów już nie maja pensji i odłożone pieniądze na laptopa muszą wydać na jedzenie aby przeżyć. Całą gospodarka pogrąża się w kryzysie przez to że zaczynamy oszczędzać. Oszczędzanie ma ogromne znaczenie dla nas ale jest zabójcze dla gospodarki (potrzebne ale nadmierne oszczędzanie szkodzi gospodarce). Zysk emituje się z długu dobrego czyli takiego który emituje więcej zysków niż sam pochłania kosztów i stąd rodzi się bogactwo. Wiele komentarzy jest bardzo trafnych więc nie będę tego powtarzał.
14/07/2015
Michał Stopka@ Marcin
W powyższym rozumowaniu jest jeden podstawowy błąd. Nie ma czegoś takiego jak cena laptopa 2 500 zł. Zanim cena spadła do 2 500, najpierw np. cena była 5 000 zł, ale właśnie dzięki inwestycjom i zwięszeniu produkcji oraz wydajności, cena spada potem do 2 500. A dzięki kolejnym inwestycjom i wzrostowi wydajności, cena może spaść np. do 1 000 zł. I tak dalej i tak dalej. Dzięki inwestycjom jesteśmy w stanie produkować coraz więcej i coraz bardziej wydajnie. I stąd bierze się wzrost gospodarczy (PKB). I to symbliczne podwojenie PKB.
Ponadto w realnym świecie nie ma czegoś takiego, że ileś milionów osób decyduje się nie kupić iluś milionów laptopów a po dwóch latach przychodzi jakaś firma i chce wybudować fabrykę na te kilka mln laptopów. Inwestycje i oszczędności prowadzone są liniowo w czasie i dokonują się non stop. Stąd non stop mamy wzrost wydajności i wzrost gospodarczy, wzrosd dynamiki PKB.
Natomiast jest jeszcze coś takiego jak polityka monetarna banków cetralnych, i powyższe rozumowanie bardziej odnosi się do tego co dzieje się w cyklu podwyżek/obniżek stóp procentowych i ralnych stóp procentowych. Ale to jest proces krótkoterminowy.
Zresztą już kiedyś specjalnie w tym celu: podział na oszczędzanie długoterminowe (inwestycyjne) i wpływ stóp/ralnych stóp procentowych, napisałem oddzielny artykuł tutaj: Kto z Rady Polityki Pieniężnej czyta moją stronę? Obniżki stóp procentowych: wpływ na PKB Polski 2015
Proszę się z nim zapoznać bo tam wszystko dokładnie wytłumaczyłem, zarówno we wpisie a szczególnie w komentarzach
14/07/2015
Adam K@Marcin
Myślę, że to jest jednak trochę bardziej skomplikowane niż „nadmierne oszczędzanie to zło”. Ja nie mam zamiaru przestać „nadmiernie” oszczędzać ;) Po co mam kupować jakieś laptopy jak mi nie są potrzebne? Ogólnie to co pisze Michał to jest powszechna myśl ekonomiczna https://www.nbportal.pl/wiedza/artykuly/historia-mysli-ekonomicznej/co_ekonomisci_wiedza_o_oszczedzaniu tylko myślę, że niektórzy idą za daleko z wnioskami.
@Michał Stopka
Chyba nikt nie jest przeciwnikiem inwestycji. Problemem jest rekomendacja polityki typu „niech wszyscy oszczędzają pieniądze to będziemy mieć mnóstwo inwestycji i będziemy bogaci”. Takie dosłowne traktowanie, że oszczędności=inwestycje jest błędne bo nie zakłada spadku przychodu przy zmniejszonych wydatkach. Ogólnie problem jest dość zagmatwany, bardzo wiele osób miesza oszczędności realne i fiskalne, z czego wychodzą odwrotne rekomendacje :) Ogólnie S=I to jest księgowa zależność, nie związek przyczynowo skutkowy. W kapitalizmie i gospodarce monetarnej to chyba raczej I -> S, a nie odwrotnie.
04/09/2015
MałgorzataBardzo interesujące podejście. Mało jest dobrej edukacji finansowej a tutaj mamy z taka do czynienia i to w najlepszym wydaniu. Pozdrawiam serdecznie !
24/09/2015
TomaszFajnie ale już na początku jest błędne założenie powielane na wielu stronach. To nie wysokość zarobków zależy od PKB ale wysokość PKB zależy od wysokości zarobków. Ostatnie lata PKB ciągnięte było przez kredyty ale to powoli się kończy. Jeżeli pracodawcy nie podniosą znacząco wynagrodzeń to w końcu gospodarka zacznie się zwijać, a demografia całkiem padnie. Aby zachęcić pracodawców do podnoszenia wynagrodzeń proponuję wprowadzić obowiązek podawania wysokości wynagrodzenia w ofercie pracy.
24/09/2015
Michał Stopka@ Tomasz
Nie: najpierw jest PKB czyli praca/stworzenie czegoś. Prosze zobaczyć na to od tej strony:
Ja mam firmę/działalość gospodarczą.
Jeżeli coś robię/tworzę jako przedsiębiorca i jestem w tym dobry: mam z tego właśnie wynagrodzenie. Jeżeli nie jestem w tym dobry to nie mam z tego dochodów.
Innymi słowy najpierj muszę coś stworzyć (PKB) a to oznacza że dzięki temu mam dochody (wynagrodzenie). Im badziej jestem wydajny (im lepiej coś robię) tym większe mam dochody (wynagrodzenie)
Idąc dalej: jeżeli zatrudnię pracowników. I My razem (ja jako przedsiębiorca odopowiedzialny za tworzenie bizensu/wyznaczanie stretegii) z tymi pracownikami dobrze pracujemy: przykładamy się do tego co robimy i dodatkowo wiemy jak to dobrze robić (produkować/tworzyć usługi) to dzięi temu tworzymy PKB, czyli… dzięki temu możemy razem (jako przedsiębiorstwo) generować też wynagrodzenia.
Tak naprawdę to PKB = wynagrodzenia (czyli wynagrodzenie dla przedsiębiocy/udziałówców i pracowników)
01/10/2015
TomaszOk stworzysz coś ale żeby to sprzedać musisz mieć nabywcę. Jeżeli ludzie zarabiają za mało to w znacznym stopniu będą sobie odmawiać kupna Twojego towaru/usługi. Dlatego, że wynagrodzenia nie rosną (nie licząć prezesów) mamy właśnie postępującą deflację i ograniczoną konsumpcję. Już słychać pierwsze głosy o możliwych dalszych obniżkach stóp procentowych aby jeszcze trochę gotówki wyciągnąć na rynek od oszczędzajacych i zachęcić do jeszcze chwilowego podciągania PKB na kredytach.
01/10/2015
Adam K@”PKB = wynagrodzenia (czyli wynagrodzenie dla przedsiębiocy/udziałówców i pracowników)”
PKB = wydatki (czyli konsumpcja, wydatki rządowe, inwestycje)
Dochody = Wydatki ;)
@”Ok stworzysz coś ale żeby to sprzedać musisz mieć nabywcę.”
Można pójść jescze dalej, jak nie będzie popytu na dany produkt to nie będą go wytwarzać.
@”Jeżeli ludzie zarabiają za mało to w znacznym stopniu będą sobie odmawiać kupna Twojego towaru/usługi.”
Tutaj trzeba być ostrożnym. Ja zarabiam za mało, żeby kupic sobie nowe Porsche, ale nie ma co z tego jakiś ekonomicznych wniosków wyciągać. Polska ma ciągle dużo niższą produktywność pracy niż na zachodzie. Mamy jeszcze za mało naszych światowych marek.
@”Dlatego, że wynagrodzenia nie rosną (nie licząć prezesów) mamy właśnie postępującą deflację i ograniczoną konsumpcję.”
Akurat wynagrodzenia rosną, zarówno średnie jak i płaca minimalna. Widocznie za wolno, ale firmy też za bardzo nie mają pieniędzy na większe podwyżki (albo nie chcą rezygnować z dużych zysków). Za mało kasy na rynku. Ciągle mamy duże bezrobocie, tutaj szukałbym interwencji rządu. Coś się już zaczyna dziać, rząd ma dofinansować 100 tysięcy miejsc pracy dla młodych. Może nie jest to idealne rozwiązanie, ale lepsze to niż nic.
@”Już słychać pierwsze głosy o możliwych dalszych obniżkach stóp procentowych aby jeszcze trochę gotówki wyciągnąć na rynek od oszczędzajacych i zachęcić do jeszcze chwilowego podciągania PKB na kredytach.”
Akurat to tak nie działa. Kredyty nie pochodzą „od oszczędzających”, bank je tworzy z powietrza.
Stopy mogliby rzeczywiście obniżyć do zera, ale inwestycji to za bardzo nie podniesie. Firmy zazwyczaj nie patrzą na wysokość stóp procentowych kiedy podejmują decyzje czy w coś inwestować. Dlatego te wszystkie QE nie bardzo zwiększyło ilość kredytów i nie miało wpływu na zatrzymanie deflacji.
23/11/2015
WitekObiecuję, obiecuję, obiecuję następnym razem przeczytać wszystkie komentarze zanim odpowiem, ale
uważam, że jest Pan w wielkim błędzie. Nie wiem, czy Pan słyszał o paradoksie oszczędzania. Jeśli ktoś nie przeznacza zarobionych pieniędzy na konsumpcję tylko na oszczędności, to jakiemuś przedsiębiorstwu spadają przychody. To proste – nie wydaje, pieniądz nie krąży, gospodarka zwalnia.
Uważam też, że gorączką polskiej gospodarki jest coś innego. To brak kadr. Potrzebujemy kadr, które będą potrafiły lepiej wykorzystać dostępne zasoby. Mam tutaj na myśli zasoby ludzkie.
Ja tego nie rozumiem. Dlaczego nie pozwala się ludziom pracować poniżej minimalnej, skoro to jest i tak lepsze od siedzenia na bezrobociu. Nisko płatna praca ma przyszłość w porównaniu do zasiłków. Za PRL-u siła nabywcza była druzgocąca niższa od obecnej, ba, nawet niektórzy mówią, ze równa dzisiejszym zasiłkom i gospodarka lepiej funkcjonowała.
Bo we mnie jako młodego uderza to najbardziej. Gwiazdkowski miał rację a jestem komuchem.
23/11/2015
Michał Stopka@ Witek
@ Uważam też, że gorączką polskiej gospodarki jest coś innego. To brak kadr. Potrzebujemy kadr, które będą potrafiły lepiej wykorzystać dostępne zasoby. Mam tutaj na myśli zasoby ludzkie.
Ja tego nie rozumiem. Dlaczego nie pozwala się ludziom pracować poniżej minimalnej, skoro to jest i tak lepsze od siedzenia na bezrobociu.
Pełna zgoda.
@ uważam, że jest Pan w wielkim błędzie. Nie wiem, czy Pan słyszał o paradoksie oszczędzania. Jeśli ktoś nie przeznacza zarobionych pieniędzy na konsumpcję tylko na oszczędności, to jakiemuś przedsiębiorstwu spadają przychody. To proste – nie wydaje, pieniądz nie krąży, gospodarka zwalnia.
I tak i nie..
1. Tak bo to prawda w krótkim terminie (kilka kwartałów): dlatego działania Banku Centralnego czyli podwyżki/obniżki stóp procentowych mają bardzo duże znaczenie na krótkoterminowy stan gospodarki.
2. Nie jest to prawda długoterminowo bo długoterminowo dobrobyt (stan gospodarki) zależy tylko od demografii (liczba pracujacych), technologii (know how) oraz zainwestowanego kapitału.
A zainwestowany kapitał bierze się właśnie z… oszczędności.
Jak ludzie by tylko konsumowali (zero oszczędności) to nie mieliby zakumulowanego kapitału jak na przykład fabryki, drogi, mosty itd.
Alet to co napisałem powyżej ma tylko zastosowanie do długiego okresu czasu (lata), bo w krótkim ma zastosowanie puntk 1.
24/11/2015
Adam KZawsze mnie ciekawił ten podział na krótki i długi okres. Brakuje mi jakiegoś łącznika:
1. Spadek konsumpcji (w krótkim okresie)
2. Spadek produkcji (w krótkim okresie)
3. Spadek inwestycji (w krótkim okresie)
4. ???
5. Profit (w długim okresie)?
„A zainwestowany kapitał bierze się właśnie z… oszczędności.”
Oszczędności to fundusze użyte do inwestycji ;) Oszczędności = Inwestycje. S = I. Nie ma żadnej implikacji co się z czego bierze. Jak wezmę kredyt na 100 milionów i wybuduje fabrykę, to właśnie oszczędności wzrosły o 100 milionów.
„Dlaczego nie pozwala się ludziom pracować poniżej minimalnej, skoro to jest i tak lepsze od siedzenia na bezrobociu.”
Temat rzeka. Popierasz pracę dzieci w sweatshopach? To też lepsze niż nic. Społeczeństwo ustala pewne minimalne zasady poniżej których nie powinno się pracować.
17/05/2016
MichalŚwietny tekst. Co do migracji osób: pytanie tylko ile osób wróci i ile osób przyjmiemy z innych krajów EU Środkowej. Jak bilans się zbilansuje to będzie ok.
Pytanie również jakie nowe formy promocji przedsiębiorczości pojawią się w najbliższym czasie.
06/06/2016
Adam KCo do podwojenia PKB i płac to w Polsce zawsze mieliśmy pewnego rodzaju nieufność co do sprawiedliwego podziału zysku. Ludzie mają wrażenie, że pensje rosną za wolno. Coś w tym musi być bo jak porównamy średnioroczny wzrost PKB na osobę do średniorocznego wzrostu dochodu gospodarstwa domowego to mamy największą różnicę w krajach OECD. Przeganiamy nawet USA, w którym ten temat jest dość popularny.
http://i.imgur.com/5XupUI2.png
06/06/2016
Michał StopkaPanie Adamie no właśnie to nieprawda. Wszystko się zgadza.
Proszę zrobić sobie takie ćwiczenie:
Bierze Pan wzrost PKB za ostatnie kilkanaście lat. Ten wzrost PKB składa się ze wzrostu PKB na osobę oraz ze wzrostu liczby osób pracujących.
Przybyło prawie 3mln pracujacych czyli około 25% wzrost skumulowany PKB to tylko dzięki zwięszeniu liczby osób pracującycyh. I z tego tytułu wzrost PKB to nie wzrost wydajności czyli z tego powodu wzrost wynagrodzeń to po prostu zero.
I teraz jak Pan zobaczy na reszę wzrostu PKB (po uwzględnieniu wzrostu liczby pracujacych powyżej), to ten wzrost jest właśnie tyle samo co wzrost wynagrodzeń w Polsce. Czyli wszystko się zgadza.
To jest dla kilkunastu lat. Natomast dla poszczególnyc lat ważne jest jeszcze cykl dziesięcioletni bo powyższy proces przebiega inaczej podczas pięciu lat słabych a inaczej podczas pięciu lat tłustych (wolniej/szybciej):
„Bezrobocie spadnie do 5% w 2018 roku!: Cykl dziesięcioletni w gospodarce i na rynku pracy”
http://www.michalstopka.pl/bezrobocie-w-polsce-spadnie-do-5-w-2018-roku-cykl-dziesiecioletni-na-rynku-pracy-w-praktyce/
Co najśmieszniejsze premier Morawiecki w swojej prezentacji strategii narzucił na wykresie tylko wzrost PKB i wzrost wynagrodzeń (skumulowany). I napisał, że wzrost wynagrodzeń jest niższy niż wzrost PKB co świadczy o tym, ze rozwój gospodarczy nie przekłada się na taki sam wzrost wynagrodzeń. No przecież to bzdura bo wzrost wynagrodzeń to dana jednostkowa (mikro) przypadająca na osobę.
A wzrost PKB kraju to wzrost PKB na osobę razy wzrost liczby osó pracujących. Czyli jest to dana makro a nie mikro.
06/06/2016
Adam KOczywiście się z Panem zgadzam w kwestii, że wynagrodzenie na osobę zależy od wydajności/produktywności. Rzeczywiście sam wzrost zatrudnienia może zwiększyć PKB na osobę i nie zwiększyć wynagrodzeń. Dla przykładu mamy dwóch ludzi w państwie, tylko jeden pracuje i zarabia 1000 zł, więc PKB/os. będzie 500 zł. Teraz jak druga osoba zacznie pracować i też zarobi 1000 zł, to już PKB/os. będzie 1000 zł (wzrost x2), a pensje nic nie urosły. Oczywiście w agregacie jakość życia się poprawiła.
Tylko teraz proszę zauważyć, że wykresy które pokazałem liczą średnie wynagrodzenie na gospodarstwo domowe. Czyli jak te wspomniane wcześniej dwie osoby to małżeństwo to ich pensja razem wzrośnie dwukrotnie, czyli tak jak PKB/os. Na pewno nie jest to jakaś idealna miara, ale widać że znacznie odstajemy od reszty krajów. A dane dla polski są za okres 1992-2010, czyli obejmują parę cykli.
@”Co najśmieszniejsze premier Morawiecki w swojej prezentacji strategii narzucił na wykresie tylko wzrost PKB i wzrost wynagrodzeń (skumulowany).”
Tą prezentację już dawno wyparłem z głowy ;) Morawiecki to może być dobry manager a nie ekonomista. Jutro ma przedstawić plan budowy samochodów elektrycznych, co wywołuje pewien uśmiech, ale dla mnie to jest bardziej interesujące niż jego diagnozy.
06/06/2016
Michał Stopka@ Adam K
@ Tylko teraz proszę zauważyć, że wykresy które pokazałem liczą średnie wynagrodzenie na gospodarstwo domowe.
No ale Panie Adamie dlaczego mielibyśmy się skupiać na gospodarstwie domowym? Przecież to niewiele nam mówi. Na przykład może być gospodarstwo singiel, dwójka bez dzieci, dwójka z dziećmi, wdowy, rozwodnicy itd.
Myślę, ze to może wprowadzać w błąd i wnioskowanie na tej podstawie jest obarczone dużym błędem w jedną czy drugą stronę. Chociażby też z tego powodu, że na przestrzeni wielu lat spadła w Polsce też liczba osób w gospdoarstwie domowym.
@ Jutro ma przedstawić plan budowy samochodów elektrycznych, co wywołuje pewien uśmiech, ale dla mnie to jest bardziej interesujące niż jego diagnozy.
Nie słyszałem, coś więcej na ten temat?
Może czytał moją analizę rynku ropy gdzie pisałem o samochodach elektrycznych :)
http://www.michalstopka.pl/fundamentalna-analiza-rynku-ropy-naftowej/
06/06/2016
Adam K@”No ale Panie Adamie dlaczego mielibyśmy się skupiać na gospodarstwie domowym?”
Bo taki przypadkiem znalazłem wykres i uznałem go za ciekawy ;) Cały dokument jest trochę dłuższy i mówi o problemach tego wskaźnika (m.in. zmiana rozmiaru gospodarstwa domowego).
A i znalazłem ten wykres PKB, a pensje z prezentacji strategii rozwoju. W sumie to nie takie głupie jak to jest agregat bo tak się liczy PKB od strony dochodowej. Wychodzi z tego że pozostałe składniki (m.in zyski firm) rosły szybciej niż wynagrodzenia.
@”Nie słyszałem, coś więcej na ten temat?”
https://twitter.com/MR_GOV_PL/status/739732367926005761
06/06/2016
Michał Stopka@ Bo taki przypadkiem znalazłem wykres i uznałem go za ciekawy ;)
Czyli data mining: dopasowywanie danych tak aby usprawiedliwiały wnioskowanie :)
@ A i znalazłem ten wykres PKB, a pensje z prezentacji strategii rozwoju. W sumie to nie takie głupie jak to jest agregat bo tak się liczy PKB od strony dochodowej. Wychodzi z tego że pozostałe składniki (m.in zyski firm) rosły szybciej niż wynagrodzenia.
Jaki wykres?
@ @”Nie słyszałem, coś więcej na ten temat?”
https://twitter.com/MR_GOV_PL/status/739732367926005761
To ciekawe tylko co na to lobby paliw kopalnych? (zarówno w Polsce ale i za granicą: producenci ropy naftowej)
06/06/2016
Adam K@”Czyli data mining: dopasowywanie danych tak aby usprawiedliwiały wnioskowanie :)”
Ogień zwalczamy ogniem ;) Na poważnie to właśnie ciekawe jest skąd takie różnicę się biorą. Oczywiście czynników jest wiele, jak na przykład szara strefa.
@”Jaki wykres?”
Ten o którym Pan mówił „Co najśmieszniejsze premier Morawiecki w swojej prezentacji strategii narzucił na wykresie tylko wzrost PKB i wzrost wynagrodzeń (skumulowany). I napisał, że wzrost wynagrodzeń jest niższy niż wzrost PKB co świadczy o tym, ze rozwój gospodarczy nie przekłada się na taki sam wzrost wynagrodzeń. No przecież to bzdura bo wzrost wynagrodzeń to dana jednostkowa (mikro) przypadająca na osobę.”
Ogólnie to nie jest to takie głupie bo PKB od strony dochodowej liczy się jako sumę wynagrodzeń czynników produkcji. Czyli jak PKB rosło szybciej niż suma płac to znaczy, że pozostałe czynniki musiały rosnąć szybciej, takie jak zyski przedsiębiorców. Ale zgadzam się, że ten wykres jest pod tezę bo znowu powodów takiego stanu może być wiele.
17/08/2016
NataliaPWypłaty Polaków szczególnie tych pracujących na najniższej krajowej mogłyby pójść w góre, pod warunkiem że Państwo zmieni ten chory system który przez wiele lat jest obecny. Dlaczego pracodawca zatrudniając pracownika daje mu niecałą połowę tego co mógłby mu dać? Bo resztę pieniędzy musi wpłacić do skarbówki, zusu i innych instytucji które tylko żerują na takich dużych przedsiębiorcach, czekając jak ten co miesiąc przeleję im odpowiednio wysoką daninę. Tym samym odbija się to na pracownikach pracujących w dużych firmach a jeśli ten system się nie zmieni to będzie tak nadal..
26/12/2018
Bałabuch1) Ja zwiększyłbym akcję kredytową poprzez likwidację podatku belki. Zysków dla budżetu z tego z 10-15 mld zł, a straty w niezrealizowanej akcji kredytowej olbrzymie, bo jak wiadomo w bankowości działa mnożnik.
2) Skrajnie głupie jest też blokowanie budownictwa przez jakieśtam plany zagospodarowania przestrzennego, a właściwie ich brak. Biurokracja blokuje budownictwo. To także nie daje dochodów podatkowych do budżetu, więc bije podwójnie i w podatki i rozwój.
3) Trzecia rzecz, którą uważam za absurd to rozwijanie rolnictwa. Rolnictwo skończyło się wiele wieków temu. Dziś jest nieopłacalne, trzeba to mocno dotować. Jest silna konkurencja z III Światem (taka cut-throat). Mnóstwo ludzi pracuje w pocie czoła, pomstuje na głodowe stawki rynkowe, a prawda jest taka że lepiej żeby nic nie robili niż to co robią. Identyczna sytuacja jest z górnictwem.
To takie moje 3 propozycje na przyspieszenie wzrostu PKB, które można od razu wprowadzić praktycznie bez kosztów.
27/12/2018
Michał StopkaCiekawe pomysły.
06/01/2020
Sylwester BogusiakJAk? Proste! (… + x + y + z ) = (Dobrobyt) = (… + 3+2+1). Koniec ! … https://uploads.disquscdn.com/images/632b0fb0cc50bb50a13211db3cf5cd70bc4f507788a222ad884f0d6d52df9784.jpg
… i gospodarka wreszcie nam się wzmocni na tym fundamencie.